Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Praca sezonowa za granicą, Kaziku, ogarniaj

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Kącik pytań wszelkich
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Sakura pod pełnymi żaglami



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2130
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:26, 16 Sty 2015    Temat postu: Praca sezonowa za granicą, Kaziku, ogarniaj

No co tu dużo gadać, chcę sobie zarobić na kurs językowy, zdobyć doświadczenie i pokazać rodzinie, że nie jestem takim skończonym ćućmokiem.

Przy przeszukiwaniu Internetów znalazłam ofertę pracy przy zbieraniu papryki w Holandii, oferta złożona przez [link widoczny dla zalogowanych]. Czy ktoś kojarzy tę firmę? W jaki sposób mogę sprawdzić, czy Ci ludzie faktycznie pośredniczą w pracach sezonowych, a nie handlują nerkami?

Ogólnie będę wdzięczna za wszelakie wskazówki, przestrogi i słowa otuchy.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2612
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Pią 14:00, 16 Sty 2015    Temat postu:

Tej firmy nie znam (najgorsze jest to, że tego typu firm na próżno szukać w internetach), ale prosta rada: nie jedź pracować do firm, gdzie w zarządzie są Polacy. Uważaj na firmę Vissers i ogólnie firmy "truskawkowe". O tym, że w tych ostatnich nie jest za fajnie, wiem nie tylko z własnego doświadczenia.

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Notre Dame de Hogwart



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1416
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:43, 16 Sty 2015    Temat postu:

Nie znam się na pracach sezonowych za granicą, ale takie małe ostrzeżenie: mój wujek dorabiał w Niemczech na truskawkach, szparagach itd. Pracował chyba w kilku różnych miejscach i nigdzie nie wypłacili mu pełnej umówionej stawki. Jeżeli jedziesz pracować przy zbiorach, to nastaw się na to, że mogą Ci nie wypłacić pełnego wynagrodzenia, bo będą sobie potrącać za różne pierdoły. Czasem więcej niż rozsądek (czy może raczej uczciwość) przewiduje.

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2612
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Pią 20:43, 16 Sty 2015    Temat postu:

Wyjazd do pracy przy zbiorach owoców i warzyw to ryzykowna sprawa. Najlepiej, gdybyś znała kogoś, kto pracował i miał dobre doświadczenia - jadąc do niesprawdzonego miejsca ryzykujesz wylądowanie w obozie pracy. Bardzo często jest to praca na akord - czyli zarobisz tyle, ile zrobisz. Jeżeli nie masz wprawy, wyjazd może ci się nie opłacić - możesz wyjść na zero, czy nawet być stratna.
No właśnie, nie masz pojęcia, jaka będzie pogoda - a to ma duży wpływa na zbiory i to, jak długo będziesz pracować i ile zarobić.
Ważne jest, z kim będziesz pracować, bo jeżdżą tam do pracy ludzie i ludzie.

Opiszę ci może jak to u mnie wyglądało - nie było źle, ale mogło być lepiej (nie chcę cię zniechęcać czy demonizować pracy za granicą).



Do pracy pojechałam z siostrą i dwiema koleżankami (koniecznie jedź z kimś, kogo znasz,pod żadnym pozorem sama! Weź także ze sobą numer telefonu do firmy transportowej jeżdżącej busami na trasie Polska-Holandia, a także pieniądze (60-70 euro), byś w razie czego miała za co jechać spowrotem), zawieźli nas rodzice - ot mieli po drodze, jechali do ciotki mieszkającej w Amsterdamie (poza tym, gdyby zdecydowała się na dojazd busem wożącym ludzi właśnie na linii Polska - Holandia, mogłabym się nie zabrać - zwykle do takiego busa można wziąć jedną torbę/walizkę plus podręczny plecak. A pamiętaj, że na miejscu musisz sama prać i gotować).

My za nocleg na miejscu akurat nie musiałyśmy płacić, ale zazwyczaj trzeba - chyba wtedy stawka wynosiła jakieś 30 euro miesięcznie w różnych miejscach. Cóż, mieszkaliśmy w kontenerach - po 3 dwupiętrowe łóżka w jednym (na szczęście mieszkałyśmy w jednym w cztery. przez chwilę w pięć, dlaczego, dopowiem potem) na łóżku materac, połowa z nich z wciśniętą w nie psią kupą. W dużym budynku kącik kuchenny (jeden dzbanek, dwie kuchenki, dwa zlewy, jedna dwie lodówki, jedna zamrażarka. Łazienka - siedem kabin prysznicowych, 8 ubikacji. I to wszystko na łącznie około 200 osób. Cudów za darmo nie należałoby się spodziewać.

Praca na akord - segregacja sadzonek truskawek. Po trzynaście w pęczek, do skrzynki 16 pęczków, cena za skrzynkę - około 2 euro, płacone żetonami, w gotówce wypłacane przed wyjazdem, możliwość pobrania zaliczki. Zarządzał nami szef Holender, jego żona Polka, a bezpośrednio sprawdzał pewien Turek. Pan Turek był osobą dość nerwową (większość ludzi nie znała jakiegokolwiek obcego języka). Gdy folia w skrzynce była trzy centymetry za nisko wyłożona, rzucał pełną skrzynkę o ziemię, rozrzucając efekt pracy. Sama za wiele nie zarobiłam, bo jestem raczej słabsza manualnie od osób od lat pracujących w rolnictwie.
No właśnie, ludzie. Zdecydowana większość osób pracujących ze mną pochodziła z rejonów mniej zurbanizowanych, z bezrobociem strukturalnym (nie chcę obrażać, mówię tylko o tamtych konkretnych osobach): Podlasie, Podkarpacie, Opolszczyzna, Warmińsko-Mazurskie. Mnie nie obchodziło ich miejsce zamieszkania, w drugą stronę nie działało. Byłyśmy "jaśnie panienkami z miasta". Jedną panią, o imieniu Jasia, która dojechała później ulokowano w naszym kontenerze. Na początku było normalnie, kilka dni z normalną rozmową. Pani zaznaczała, że chciałaby bardzo mieszkać z córką i ewentualnie ze znajomymi, które dojadą potem. Po kilku dniach pracę straciła grupka młodych dziewczyn - poszły w weekend do pobliskiej dyskoteki, a w poniedziałek do firmy przyszli faceci, którzy za nimi się szlajali. Zwolniły jeden z niewielu innych miejsc do mieszkania - pokoik nad budynkiem z łazienkami. Powiedziałyśmy o tym pani mieszkającej z nami, żeby w razie czego załatwiła sobie tam miejsce, jeśli chce mieszkać z córką (w kontenerach było 6 łóżek, ale ze względu na ciasnotę w nich zasadniczo maksymalnie mogło w nich mieszkać 5 osób, chyba że pozostałe się zgadzały). Pani Jasia poszła i z jakiegoś powodu zaczęła się żalić tamtym osobom, że wyrzucamy ją z kontenera i jej nie szanujemy. Poszły w obronie "starszej pani" (50-letniej, chociaż wyglądała zdecydowanie starzej) zrobić nam awanturę. Zapytałyśmy, o co na Bora pani chodziło. Nic nie odpowiedziała. W sobotę wieczorem chętnych wożono do kościoła. My chciałyśmy się wybrać na spacer, ale spodziewając się tego, że pani Jasia pewnie będzie chciała do kościoła iść, zaczęłyśmy jej szukać, chcąc zanieść jej klucz do kontenera. Po ponad godzinie bezowocnego szukania straciłyśmy cierpliwość i wyszłyśmy. I na tym polegał nasz błąd. Następnego dnia podchodzi do nas polska pani kierownik i krzyczy na nas: że nie pozwoliłyśmy starszej pani (jakoś wszystkie osoby wysławiały się o niej w ten sposób) pojechać do kościoła, że nie pozwalamy jej się przebrać, że nie zostawiłyśmy jej miejsca w kontenerze (każda wszystkie miałyśmy torby pod łóżkiem, żywność na pustym, górnym łóżku robiącym za "półkę", około 1/4 miejsca tam była dla pani Jasi, ta nie raczyła skorzystać, upchnęłyśmy stół z krzesłami, z którego korzystania zachęcałyśmy ją kilkukrotnie), nie pozwalamy jej dostać się do łóżka (padał deszcz, więc powiesiłyśmy na krzesłach ubrania w celu wysuszenia, poinformowałyśmy i przeprosiłyśmy za niedogodność zawczasu), rozmawiamy tylko o studiach, a nie na interesujące ją tematy (to, że ona sama znikała na cały wolny czas ze swoimi koleżankami ważne nie było, a tak BTW, kto by pomyślał, by cztery studentki rozmawiały o studiach?!) i że jeszcze taki numer to won z roboty i do domu. Dobra, następnego dnia na osobności wyjaśniamy sytuację, pani kierownik się uspokaja. Jednak panie pracujące z nami (90% to kobiety w średnim wieku) odnoszą się do nas z pogardą. Co się okazuje - Jasia łazi dookoła i opowiada, że ona sypia w kuchni, bo nie wpuszczamy jej do domu. Wkurzone wyjaśniamy sprawę, pani Jasia poproszona o wyprowadzenie się od nas i nie oskarżanie o bzdury innych. Do końca była na nas obrażona.

Dlaczego opisuję ci to z takimi szczegółami - nie wiesz, z kim będziesz pracować, warto mieć koleżankę/kolegę, przyjaciela - bo samemu może być niefajnie.

Ja pracowałam miesiąc - czyli ledwo doszłam do jakiejkolwiek wprawy okazało się, że ze względu na pogodę (susza) brak jest zamówień, zostawiają 30 osób, a reszta ma wracać do domu. Zdecydowałam się na powrót, bo (możecie mnie uznać za totalną pierdołę o ujemnie silnej psychice) byłam totalnie wykończona sytuacją z Turkiem, darciem się na nas kierowników i sytuacją z Jasią, poza tym czekał mnie zaległy egzamin na uczelni (od tego czasu prawie nie udzielam się na Forumie, bo uznałam, że nie mam nic więcej do powiedzenia i pewnie dlatego część z was uważa mnie za trolla). Zarobiłam około 550 euro. Po przeliczeniu kosztów wyjazdu wyszło mi mniej więcej tyle, ile zarobiłabym w Polsce na słuchawkach czy produkcji. Moja siostra i jedna koleżanka zdecydowały się zostać. Przez bezmyślność (zostawienie w torebce w przebieralni żetonów) siostra straciła zarobione 400 euro. Popracowała z koleżanką dwa tygodnie dłużej, bo sezon z powodu pogody zakończył się definitywnie.

Mam nadzieję, że ta przydługawa historyjka uczuli cię na to, na co należy uważać.

Kłaniam się.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Raven dnia Pią 20:44, 16 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Sakura pod pełnymi żaglami



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2130
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 53 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:10, 16 Sty 2015    Temat postu:

Naprawdę, bardzo, bardzo dziękuję za podzielenie się doświadczeniami - bardzo pouczające. I wierzę, że użeranie się z ciężkimi osobami na obczyźnie musiało być ciężkim doświadczeniem.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1885
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:39, 18 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
(od tego czasu prawie nie udzielam się na Forumie, bo uznałam, że nie mam nic więcej do powiedzenia i pewnie dlatego część z was uważa mnie za trolla)

...what? Jesteś jedną z najstarszych stażem i najsensowniejszych użytkowniczek tutaj...

Matkobosko, jak tak to czytam, to chyba nie odważę się nigdy na pracę sezonową...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Kącik pytań wszelkich Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin