Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kompoty, dżemiki, słoiki.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Kącik kulinarny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Mary Sue Forever!



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10738
Przeczytał: 46 tematów

Pomógł: 126 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:07, 12 Mar 2013    Temat postu: Kompoty, dżemiki, słoiki.

Czytając rewelacje Niesiołowskiego o niedożywionych dzieciach uświadomiłam sobie, że w tym zalewie głupoty coś jest. Znaczy, głupota pozostaje głupotą, ale te mirabelki sąsiada gnijące co roku pod moim oknem... Czy nikt już nie robi przetworów? Kiedyś owoce się skrzętnie zbierało, robiło dżemy i kompoty. Do dziś pamiętam upojny zapach konfitury z płatków dzikiej róży. I sok z czarnego bzu! Ha, szczawiową też pamiętam, sama zbierałam szczaw za cmentarzem - dziś nikt już go nie zbiera.
A u Was jak to wygląda?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17946
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 103 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:17, 12 Mar 2013    Temat postu:

Moja mama robiła kiedyś potworne ilości przetworów z owoców i warzyw z działki, cała piwnica była tym zastawiona. Mnie się generalnie nie chce, ale czasem dostaję natchnienia, tak raz na trzy lata Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zielona Żaba
Pokaźna Wimperga



Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 390
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nierajskiego ogrodu...

PostWysłany: Wto 23:20, 12 Mar 2013    Temat postu:

Mama co roku robi mnóstwo kompotów, soków czy przecierów. Ja w zeszłym roku nie robiłam, ale mam jeszcze zapas kompotów sprzed dwóch lat (wyprowadzałam się w sierpniu i robiłam zapas dla siebie). W tym roku będę zapewne robić nową partię, dla nas i dziecka. Kompoty, bo dżemów i innych takich nie umiem. Ewentualnie poszukuję sprawdzonych przepisów.
Rodzina męża również robi sporo przetworów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Łotr Nagłej Śmierci



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:20, 12 Mar 2013    Temat postu:

Powoli obserwuję renesans przetwórstwa domowego. Ludzie zauważyli, ile owoców jest w kupnym dżemie, więcej osób piecze też chleb.
W sezonie co kto ma to wekuje, a potem się rozdaje albo wymienia- od nas idą maliny i śliwki, sąsiedzi mają aronię, winogrona i jabłka. Przy klęsce urodzaju każdy odwiedzający wyjeżdża z torbą owoców, tak więc nic się nie marnuje.
Kisimy i piklujemy ogórki i paprykę oraz robimy w wielkim garze sałatkę do słoikowania a i tak robimy dużo mniej niż sąsiedzi. Nie wychodzi taniej niż ze sklepu, ale człowiek doprawi sobie jak lubi i wie co w tym siedzi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ore
Człowiek z Wtyczką



Dołączył: 29 Mar 2012
Posty: 3055
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:24, 12 Mar 2013    Temat postu:

Oj, nie jest jeszcze tak źle, zapewniam. Czasem nawet wolałabym, aby słoikowało się mniej, bo w sezonie czasem wydaje mi się, że nic nie robię, tylko zbieram, obieram, pestkuję, gotuję i słoikuję. A u nas w domu to jeszcze nic w porównaniu z babcinymi kampaniami przetworowymi.
Szczaw się zbiera, rośnie sobie dziko, szkoda, żeby się marnował, ale tylko tyle, co na zupę od czasu do czasu.
Za to owoce...! Wisienki we wszystkich postaciach, truskawki, malin niestety mało, bo zawsze zostaną pożarte na świeżo, śliweczki dwojga rodzajów, gruszki w occie, jabłkowy mus na szarlotkę, jagody i jeżyny na kompoty, ostatnio także konfitura z pomarańczy. No i hit hitów, soczek z pigwy. Czy rabarbar jest owocem? Czym u licha jest rabarbar, oto jest pytanie.
Oprócz tego ogórki trojga rodzajów, papryka w occie (fuj!), grzybki (klątwa mieszkania w lesie), sałatkoleczo i pewnikiem coś jeszcze, ale nie wspomnę. Groszek się mrozi. I fasolkę szparagową. I dla szczurków się suszy różne różności. O, i buraczki do chrzanu, chociaż tego niedużo akurat.
I miodzik z własnej pasieki jeszcze, o.
Z dzikiej róży zaś robi się nalewkę, podobnie zresztą z aronii i orzecha włoskiego.

Wszystko ekologiczne, żeby to nać. I tak, całe to szaleństwo jest na wygnaniu w spiżarce, wcale zresztą sporej.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ore dnia Wto 23:25, 12 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17946
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 103 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:26, 12 Mar 2013    Temat postu:

Zapomniałam o nalewkach. Z przetworów najchętniej robię właśnie nalewki Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Terrwyn
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 27 Lut 2013
Posty: 703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: http://el-pop.tk/

PostWysłany: Wto 23:41, 12 Mar 2013    Temat postu:

My z matką co jakiś czas przetwórstwo wyprawiamy, choć bez szaleństw - trochę nam się nie chce Wink Ale cały sezon stoi słój z ogórkami małosolnymi, jak się pojawią jakieś owoce, to przetwory się produkuje. Z tym że wszystkie mirabelki w okolicy to jednak pozostawiamy samym sobie, tak samo wszelkie inne potencjalnie jadalne zielsko - ołowica żadnej z nas nie interesuje, a biorąc pod uwagę poziom zanieczyszczeń w Krakowie, byłaby dość prawdopodobna.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4429
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:27, 13 Mar 2013    Temat postu:

U mnie w domu w pierwszej kolejnosci robi sie kosmiczne ilosci ogorkow kiszonych, bo je uwielbiamy. Co roku kolo dwustu litrowych sloikow, a i tak ledwo starcza na rok. Wink Mama robi tez grzyby w occie, plus czesto kombinuje kiedy pacjenci przyniosa jej kilka kilogramow owocow/warzyw i nie wiadomo co z tym zrobic - dwa lata temu zrobila przepyszne powidla sliwkowe i sos slodko-kwasny. U babci jest jeszcze intensywniej, babunia przygotowuje koncentrat pomidorowy, dzem jablkowy, czeresnie, ogorki kiszone, papryke w occie i pewnie cos jeszcze, ale w tym momencie nie pamietam. Wink Przetwory raczej sie nie marnuja, wszystko zjadamy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MT
Dziki wilk tańczący tango



Dołączył: 03 Cze 2010
Posty: 1968
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:36, 13 Mar 2013    Temat postu:

U mnie co roku robi się sporo przetworów i zawsze praktycznie wszystkie schodzą. Głównie różne dżemy (dyniowe, malinowe, porzeczkowe), kiszonki, grzyby w occie, marynowaną fasolkę szparagową, marynowaną paprykę, przecier pomidorowy, galaretkę śliwkową, soki owocowe, marynowaną dynię, różne przetwory z marnujących się na działkach przy osiedlu mirabelek też się zdarzały. W sumie to w mojej rodzinie jest zwyczaj po prostu przerabiania na słoiki wszystkiego czego w lecie jest nadmiar i może się zmarnować.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Zlewaczała feministka



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 58 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 8:07, 13 Mar 2013    Temat postu:

Fajnie macie Smile U mnie sile napedowa stanowily babcie, ale teraz przeszly juz na zasluzona emeryture. W piwnicy da rade spotkac sloiki z '86 roku.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Gość






PostWysłany: Śro 9:05, 13 Mar 2013    Temat postu:

Ja nie robię, nie umiem i niespecjalnie mi się chce, ale Cioteczka owszem. W przypływie weny produkuje głownie dżemy i galaretki, ale i sok jakiś się zdarzy, i kompocik. Prawie-teściowa jest dla odmiany miłośniczką wszelkich cudeniek grzybowych.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Milka
Wstrząśnięty Szejk



Dołączył: 09 Lip 2010
Posty: 883
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kielce

PostWysłany: Śro 17:04, 13 Mar 2013    Temat postu:

U mnie głównie przetwarzamy grzyby, ogórki, śliwki i pigwę, no i od czasu do czasu winogrona jak sąsiad stwierdzi, że sam nie da rady wszystkiego przerobić. Dżemów moja babcia i mama nie robią, bo mimo paru podejść do tematu ostatecznie produkt końcowy był za rzadki. Ostatnio robiliśmy też koncentrat pomidorowy i mus jabłkowy do szarlotki. A potem to wszystko wędruje po rodzinie i znajomych, bo wychodzi tego tyle, ze przejeść się nie da Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8304
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Śro 19:19, 13 Mar 2013    Temat postu:

Z owoców zazwyczaj robię dżemy, soki i nalewki, czasem suszę. Jeśli chodzi o przetwarzanie warzyw, to najczęściej kiszę ogórki albo pakuję do słoików tarte buraczki lub sałatki. Często też mrożę, zarówno owoce jak i warzywa, zdarza się i grzyby wrzucić do zamrażarki, choć te ostatnie to wolę suszone.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
małpa w bibliotece
Opadające Ucho



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 83
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:19, 21 Mar 2013    Temat postu:

O tak! O tak! Przetwarzanie, wekowanie, zamrażanie, suszenie, magazynowanie to mój żywioł.
Przede wszystkim soki - malinowy, jeżynowy, wiśniowy, z czarnej porzeczki i agrestu, a ostatnio także z owoców czarnego bzu (lekko halucynogenny Wink ), drzemy - wiśniowy, z brzoskwini, ze śliwek, mirabelkowy, czasem truskawkowy (ale truskawek nie mam swoich, muszę kupować), mus jabłkowy.
Oprócz tego nalewka wiśniowa i z derenia, oraz miód pitny (czwórniak), ew. jakieś winko (np. z mniszka mmm... ) Suszone grzyby, zioła, owoce. No a jarzyny, grzyby i półprodukty typu - blanszowane jarzyny na leczo do zamrażarki.

A potem zima nie straszna, bo kocham też to wszystko konsumować Very Happy
Znajomi bardzo chętnie przychodzą na gotową wyżerkę, ale żeby zebrać spod drzewa to nieee... bo po co, bo czasu nie ma, bo nie umiem, bo coś tam, grrr...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
H
Gość






PostWysłany: Sob 8:14, 18 Sie 2018    Temat postu:

Czy macie przepisy na konfitury/dżemy z mirabelek z innymi rzeczami? Na razie wyguglałam dżem z chili i konfiturę z amaretto.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4839
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:49, 18 Sie 2018    Temat postu:

Mirabelki najbardziej lubię same. Ale pasowałyby mi do nich cynamon i goździki.

U mnie ostatnio rządzi sos barbecue na bazie węgierek <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Śpiąca Królewna na sianie



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1575
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Nie 11:59, 19 Sie 2018    Temat postu:

Masz na myśli przepisy sprawdzone, czy niekoniecznie? Bo nigdy nie robiłam nic z mirabelek, ale z racji posiadania tony przepisów "do wypróbowania kiedyś tam", znalazłam przepis na dżem z syropem klonowym i czosnkiem/pieprzem i solą (do wyboru), albo konfiturę z koniakiem i cytryną.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
H
Gość






PostWysłany: Nie 12:33, 26 Sie 2018    Temat postu:

Dzięki, Proc, ostatecznie zrobiłam tak, jak Ty, bez niczego. Ale to było straszne, już nigdy nie bawię się w żadne pieprzone konfitury xd
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4839
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:08, 26 Sie 2018    Temat postu:

Drylowanie zabija, co? Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
H
Gość






PostWysłany: Śro 15:19, 29 Sie 2018    Temat postu:

A tam, drylowanie. Gotowanie! x.x
W piątek nazbierałam sobie jakieś 7 kilogramów mirabelek. Dzielnie przytachałam je do domu za pośrednictwem komunikacji miejskiej i komunikacji własnonożnej, a potem wybyłam na miasto.
W sobotę rano wstałam i zaczęłam je drylować, ale stwierdziłam, że mając do dyspozycji jeden duży garnek, korzystniej będzie pichcić na raty. Jedna partia będzie się gotowała, przybierając kolor i konsystencję złocistego miodu, by zatrzymać duch lata, jesienią będę siedziała na oknie, piła herbatę z konfiturą, a gdy uniosę łyżeczkę do ust owładnie mną rozkoszna słodycz, a koleje życia i wszelkie klęski zdadzą mi się błahe. A w czasie tych rozmyślań i podgrzewania, wydryluję następną partię.
Zatem wniosek: potrzebuję cukru i słoików, potrzebuję: sklepu. Okazało się jednak, że gdy wszyscy w sąsiedztwie mają jednakie pragnienia, to słoików nigdzie kurna nie ma. Półtorej godziny obchodziłam stokrotki, carrefoury, lidle i biedronki, aż w końcu trafiłam. Nabyłam sześć kilo cukru, osiem słoików, zrobiłam normalne zakupy, po czym zaniosłam to wszystko do domu. Zrozumiałam też, jakie jest moje prawdziwe, zwierzęce ja, nie potrzebuję żadnych quizów z internetu, żadnych testów z Bravo, jestem przecież jucznym wielbłądem.
Więc znowu wyciskanie pestek, zasypywanie wszystkiego cukrem, mycie z cukru blatów i podłogi i zlewu i kuchenki i rąk, i pierwsze dwa i pół kilo zagotowane. Zlany przez sito syrop. Zagotowany syrop. Dolany do owoców. Zlany ponownie. Zagotowany ponownie, miał się pyrkotać przez czterdzieści minut.
Po piętnastu oceniłam, że wszystko jest piękne, samo się robi, mogę iść do pokoju poczytać.
A gdy dziesięć stron później poczułam zapach palonego cukru, wiedziałam, że wszystko się zjebało, garnek przypalił, zawartość będzie do wyrzucenia, garnek zresztą też. Na razie zalałam to wodą, a że ogólnie miałam dość kiepski dzień, to ukołdrowiłam się tylko i popłakałam.
Wyobraźcie sobie teraz, jak zdezorientowana była moja dziewczyna, kiedy wróciła do domu i zastała następującą sytuację: całe mieszkanie pachnie liliami i konfiturą, wszędzie piętrzą się misy z owocami, a ja leżę w łóżku i pochlipuję, że garnek mnie nienawidzi.
Ale moja luba kochana jest. Przytuliła mnie, załatwiła nowy garnek od kumpla z bloku obok, a potem razem ogarnęłyśmy kuchnię i zaczęłyśmy robić konfiturę na nowo. Po dwudziestej rozlałyśmy toto w końcu do słoików, a pozostałą na łyżce odrobinę ostudziłam i spróbowałam. A puentą niech będzie mój komentarz po degustacji:
- Wiesz co? To jest paskudne, smakuje jak miód z mniszka wymieszany z kwaskiem cytrynowym.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Zlewaczała feministka



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 58 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 6:54, 30 Sie 2018    Temat postu:

Haha Very Happy Tulu dla was obu Very Happy

Moja babcia pasjami robila wsciekle kwasny kompot z mirabelek (jej wersja: niby bez cukru dluzej trzyma; nasza: oszczedza na cukrze), slodzilo sie toto juz po otworzeniu sloika Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4839
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:29, 30 Sie 2018    Temat postu:

Ja wszystkie dżemy robię na żelfixach 3:1, żadne pyrkotanie przez czterdzieśni minut Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Kącik kulinarny Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin