Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co jest zdrową żywnością a co nie, i dlaczego
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Kącik kulinarny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 18:23, 07 Gru 2016    Temat postu: Co jest zdrową żywnością a co nie, i dlaczego

Kończy się rok, to mogę wykorzystać teraz do cna swoją pulę głupich pytań Razz

Jak rozpoznać zdrową żywność od niezdrowej? Dlaczego takie hamburgery sa uwazane za niezdrowe (chociaz to najczesciej wolowina, salata, pomidor i ser w bułce), tak samo pizza (chociaz mozna na niej polozyc dowolne skladniki)? Czy jest coś złego w potrawach słoikowych-sklepowych? Albo w obiadach z puszki - zupie gulaszowej, fasolce po bretońsku, grochówce? Czym różnią się od domowych obiadów?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Seba Holmes



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 806
Przeczytał: 53 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Śro 19:47, 07 Gru 2016    Temat postu: Re: Co jest zdrową żywnością a co nie, i dlaczego

gayaruthiel napisał:
Kończy się rok, to mogę wykorzystać teraz do cna swoją pulę głupich pytań Razz

Jak rozpoznać zdrową żywność od niezdrowej? Dlaczego takie hamburgery sa uwazane za niezdrowe (chociaz to najczesciej wolowina, salata, pomidor i ser w bułce), tak samo pizza (chociaz mozna na niej polozyc dowolne skladniki)? Czy jest coś złego w potrawach słoikowych-sklepowych? Albo w obiadach z puszki - zupie gulaszowej, fasolce po bretońsku, grochówce? Czym różnią się od domowych obiadów?


Co do hamburgerow to chyba chodzi o to smazenie w oleju, nie? Ja wiem, ze to dosc proste rozumowanie, ale wydaje mi sie, ze sposob przyrzadzenia danej potrawy/skladnika zmienia wiele.
No ale to moje przemyslenia i z checia poslucham eksperta na ten temat, wiec dolaczam sie do pytania (bo z checia bym sie dowiedziala od kogos madrzejszego ode mnie). Smile

Edit: znalazlam taki obrazek, ale nie wiem, czy wiele w nim prawdy:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rzabcia dnia Śro 19:50, 07 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:57, 07 Gru 2016    Temat postu:

Bo tu chodzi głównie o jakość składników i stopień ich przetworzenia. Domowy burger (albo z dobrej knajpy) zrobiony z użyciem pszennej bułki bez ulepszaczy, wołowiny 100%, przypraw i warzyw nie będzie niezdrowy. Ale już pompowane zagęszczaczami i ulepszaczami smaku buły z McDonalda albo BurgerKinga będą - bo zawierają dużo substancji źle przetwarzanych przez nasz organizm, oraz przede wszystkim w pipu soli (której często nie czuć w smaku nawet).

Zrobiony samemu burger, pizza, czy nawet kartoflanka na boczku (robiłam ostatnio i się pochwalę że garnek niemallże wylizany do czysta. Smile ) mogą być (i nie oszukujmu sie, pewnie będą) kaloryczne - ale w tym przypadku nawet jeśli tych kalorii będzie nieco za dużo, to będzie też proporcjonalnie więcej wartości odżywczych. Wink

Z tego co zdążyłam zaobserwować w mojej prawie dziesięcioletniej już przygodzie z kuchnią to to, że ludzie używają zdecydowanie za mało świeżych produktów ( ale też mrożonki i konserwy, nie ma nic złego w zimowej pomidorowej na pomidorach z puszki albo kremie z mrożonych brokułów!) i nie przyglądają się składom. Im proszy i krótszy skład tym produkypt mniej przetworzony, a co za tym idzie zdrowszy.

W edicie, bo za długo i się bałam że mi wywali:
Ja w ogóle jestem orędownikiem świadomego gotowania i wyrzucenia proszków precz, bo naprawdę da się tanio i smacznie gotować bez użycia fixów knorra itp. U mnie w domu nigdy się tego nie stosowało, chociaż oboje rodziców kompletnie nie umie gotować - stąd też kiedy sama dostałam się do garów, też nie zaczęłam się zajadać gotowymi sosami. Ale rozumiem że ktoś np. w ogóle nie ma zacięcia do patelni i kuchnia to dls niego sala tortur, toteż pocieszam, że istnieją też dobre jakościowo gotowe sosy i dania ze słoika, tylko że niestety - tutaj jakość zazwyczaj idzie w parze z ceną, i o ile drogie niekoniecznie=dobre, tak dobre będzie prawdopodobnie droższe niż przeciętnie.

Edit #2: co do obrazka - bardzo jest amerykocentryczny jednak, bo z tego co wiem amerykańskie warzywa i zupy w puszkach faktycznie są bardzo przetworzone i ogólnie - mało podobne do produktu pierwotnego. Ale u nas większość dostępnych na rynku jest dobrej jakości. Ogółem najlepsza zasada wyboru żywności to "w razie wątpliwości - przeczytaj skład".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 20:11, 07 Gru 2016, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 8:07, 08 Gru 2016    Temat postu:

No wlasnie, bo spotykalam sie z pogardliwym "je tylko mrozonki, to takie niezdrowe" a przeciez mrozone warzywa to normalne surowe warzywa, tylko ze zamrozone, nic im sie zlego nie dzieje raczej? Z hamburgerem podejrzewalam to samo. Na wszystkie fastfoody tez sie nie umiem obrazac, bo o ile McDonald to dla mnie plastic (ale moze jestem uprzedzona), o tyle kebab, ktory powstaje w 10 minut na moich oczach wydaje mi sie bardzo zdrowy - polowa to swieze warzywa, bulka nie jest smazona na tluszczu, mieso jak mieso (no, do miesa mozna miec watpliwosci, ale tez czesto mozna wybrac kebab z kurczaka, ktory nie jest przemielona na gladko parowczana masa).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:22, 08 Gru 2016    Temat postu:

Nie wiem jakie mrożonki są w Norwegii (Szwecji...? :3) ale przypuszczam że takie same jak u nas, (bo zUa unia przecież krępuje przedsiębiorczych producentów i nie mogą bidoki ładować co popadnie do produktu!) więc ktokolwiek tak mówi to, pardon my french, pierdzieli srogo. Wiadomo, że najlepszym wyborem są owoce i warzywa świeże, ale gdzie tu dorwać dobre warzywa w Grudniu czy Marcu! Jeśli ktoś więc nie lubi zbytnio tzw. zimowych warzyw (albo nie chce cały czas jeść ziemniaków, pora i kapusty =.=) to posiłkowwnie się puszką lub mrożonką jest wręcz wskazane. To też idealna rzecz na szybką zupę, zamiast proszku czy fixa - robisz wywar i wwalasz do tego gotową krojoną zupę-mrożonkę o wybranym smaku, a całość nie zajmuje długo.

W kebabie najbardziej podejrzane są a) bułka/tortilla i jej jakość, b) mięso oraz c) ile te pokrojone warzywa już leżą na wystawce. I tak jak ze wszystkim - jeśli masz sprawdzoną knajpę która robi "na świeżo" i wiesz że mięso jest tam mięsem, a nie pulpą z najtańszych, pasionych gównopaszą osobników to nie ma dramy z tą niezdrowością. Tylko z drugiej strony, jak się przejdziesz np. w Gdyni po centrum gdzie kebabów w ciul to ci każdy powie że "ooo, pszepani! świeżutkie wszystko, prosto od rolnika!" Rolling Eyes Więc co do tego "bardzo zdrowy" to bym nie szalała... Ale fakt, że w starciu z klasycznymi fastfoodami typu McD albo KFC wygrywa zdecydowanie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 9:23, 08 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 11:23, 08 Gru 2016    Temat postu:

No ale mieso musi spelniac znowu normy unijne, zeby byc przeznaczone do obrotu I karmienia ludzi, nie? Czyli nie moze byc rakotworcze czy przeladowane antybiotykami, tak samo sa normy karmienia tych zwierzat, wiec nawet najgorsze mieso nie powinno byc znowu az takie zle, tak sadze? Co do warzyw, to te miejsca zazwyczaj maja taki obrot, ze co pol godziny, godzine, musza dosypywac swieze warzywa, bo reszta jest pozerana na biezaco przez klientow. Co do bulek, nie mam pojecia, co w nich moze byc takiego drastycznie zlego?

Offtop: Norweskie mrozonki sa takie jak polskie, tylko wybor duzo, duzo, duzo mniejszy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:48, 08 Gru 2016    Temat postu:

Dokładnych przepisów unijnych co do obrotu żywności nie znam, ale tak na przykładzie chociażby mięso sprzedawane u nas w Lidlu jest tak marnej jakości że wręcz rozpuszcza się na patelni. Tak samo np. kurczaki z TESCO po smażeniu których trzeba odlać z patelni kubek wody. Więc słowem: mięso mięsu nierówne, i chociaż to najgorszej jakości siłą rzeczy musi nadawać się do spożycia przez ludzi, to niekoniecznie musi zawierać odpowiednią ilość składników odżywczych i niekoniecznie musi dobrze wpływać na organizm. Tak samo warzywa. Ciężko mi to wyjaśnić biologiczno-chemicznie, bo chemia żywności to jest dziedzina piękna i jednocześnie kompletnie dla mnie nie zrozumiała, ale człowiek kucharzący (nawet taki amator jak ja) zazwyczaj po prostu uczy się rozpoznawać na jeden rzut oka produkty dobre jakościowo od napompowanego wodą, zagestnikami czy sztucznymi nawozami chłamu.

Edit: co do bułki - usiłowałam znaleźć jakieś zdjęcie masakrycznego składu w googlach, ale tak na szybko znalazłam tylko [link widoczny dla zalogowanych], której jednak nieco daleko do bułki do burgera czy kebaba więc jak będę następnym razem w sklepie to poszukam czegoś lepszego i cyknę foto. Zasadniczo chodzi mi o to, że bułkę taka musi sie składać z wody, mąki, drożdży i szczypty soli. Wszystko ponad to niekonecznie jest potrzebne i zazwyczaj (ale nie zawsze, bo oczywiście nie dajmy się zwariować, też nie wszytko jest śmiertelną trucizną Wink) niezbyt zdrowotne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 12:59, 08 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:50, 08 Gru 2016    Temat postu:

Absolutnie nie chcę niczego imputować, ale czy z tą bułką z Auchan nie będzie tak jak z niemożebnie długim składem tych zwykłych pączków, o których kiedyś było całkiem głośno?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1806
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:50, 08 Gru 2016    Temat postu:

W kebabie nie można zapominać o sosie, czasem aż nim ocieka, a zazwyczaj jest robiony na bazie pseudomajonezu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:55, 08 Gru 2016    Temat postu:

Mal - też o tym przez chwilę myślałam, ale akurat tę chałkę widziałam na własne oczy parę razy i nie ma ani żadnego lukru ani nadzienia, ot niby zwykła buła. Wink

A z tym pączkiem to też nie do końca jest tak - bo owszem, producent musi podać skład wszystkich elementów oddzielnie (czyli w przypadku paczką ciasta, nadzienia i lukru). Tyle że w porządnym ciachu z dobrej cukierni jest mąka, woda, cukier, drożdże i konfitura owocowa (która składa się z owoców i cukru, ewentualnie jakiegoś jednego zagęstnika, żeby nie wyciekło). Lukier też robi się tylko z cukru i wody. Smaży się na oleju, i koniec pieśni oraz składu. Skład słynnego pączka oszonowego miał długość rękopisu znalezionego w Saragossie, więc, niezależnie od tego czy producent musiał podać skład wszystkiego czy nie, nie był to dobry pączek. Wink

Karol - good point, w sumie zapomniałam. Jeśli sosy są festiwalem plastiku, czosnku w proszku i gumy guar to też kolejna cegiełka do niestrawności.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 19:56, 08 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Dziewica Kał-lica



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 420
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:39, 08 Gru 2016    Temat postu:

W kebabach, nawet tych z kurczaka, jest głownie MOL - mięso oddzielane mechanicznie. Czyli: skóra, ścięgna, tłuszcz, zmielone kostki, resztki mięsa + jakaś domieszka kurczaka, głównie mięsa gorszej jakości. I to ta lepsza opcja, w wieprzowych to tylko czysty MOL, nawet bez domieszki. Plus tony ciężkiego sosu, którymi kebab często wręcz ocieka.
Tak więc tego... tyle w temacie zdrowego kebabu (w ogóle już pomijając kwestię, że oryginalny kebab powinien być w baraniny).
W ogóle w fastfudach najbardziej niezdrowe są własnie sosy - ciężkie, tłuste bez miłosierdzia i w ilościach zaporowych - w końcu to one ułatwiają przełknięcie papierowej bułki i np parówki (hot-dog) w którym zawartość mięsa oscyluje w okolicach 30-50% (serio, parówki to najgorsze świństwo, jako że są zmielone na gładko, można do nich wsadzić wszystko i nikt się nie skapczy, trzeba bardzo uważać na skład!!). Nawet sałatki w fasfudach toną w majonezie, który to malowniczo podnosi kaloryczność potrawy kilka razy (nie mówiąc już o tym, o ile bardziej ciężkostrawna się staje).

Przy czym od razu zastrzegam, że wersje robione w domu albo w jakimś renomowanym miejscu wcale nie muszą być niezdrowe, ani nawet szczególnie kaloryczne. Taki burger z dobrą bułką pełnoziarnistą i wysokiej jakości wołowinką, z dużą ilością warzyw i bez majonezu i innych ciężkich sosów to naprawdę całkiem zdrowe danie.

Generalnie w kuchni jak w aptece: to dawka czyni truciznę, a brak zanieczyszczeń wysoką jakość.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1806
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:30, 08 Gru 2016    Temat postu:

Plus mieszkania w Warszawie: na pewno gdzieś jest zdrowy kebs. Very Happy Albo falafel, to już sprawdziłam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 8:16, 09 Gru 2016    Temat postu:

"Czyli: skóra, ścięgna, tłuszcz, zmielone kostki, resztki mięsa "

Mnie to nie przeszkadza, bo jestem z tych, co jak dostaja kurczaka z rozna, to jedza go w calosci Razz Pieczona skorka jest omnomnom, zgryzam tez chrzastki i wysysam szpik Razz Wiec pozostawiona samej sobie z kurczakiem i tak bym zjadla te opisane elementy i tak - zreszta co w nich zlego?

Co do sosu, oni zawsze pytaja ile czego sie chce i mozna sobie te kebaby modyfikowac dowolnie, mozna w ogole bez sosu albo z minimalna iloscia (ja zazwyczaj prosze o mniej miesa a wiecej warzyw, co czyni wszystkich zadowolonymi Razz ).

Co do baraniny, no trudno, ze jest tru, jak mi nie smakuje w kebabowym wydaniu Razz To juz wole jest oszukanczego kebaba z kurczakiem.

Hm, dla mnie duza ilosc kalorii w posilku nie jest problemem, bo jestem z tych, co nie daja rady przytyc. Wiec kaloryczny posilek nie rowna sie dla mnie automatycznie niezdrowy posilek - bo to jest problem dla pewnej grupy osob majacej problem z otyloscia. Za niezdrowe uwazam te, ktore sa szkodliwe dla wszystkich ludzi ogolem, czyli jakies skladniki chorobotworcze, rakotworcze, podbijajace cholesterol i co tam jeszcze. Ale takich chyba nie ma (a w kazdym razie nie powinno byc) za duzo w obrocie?

Czy z majonezem jest cos jeszcze nie tak poza kalorycznoscia? Robi sie go z jajek, oleju, przypraw i w wersji sklepowej pewnie jeszcze konserwantow - czy cos z tego jest szkodliwe?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 9:51, 09 Gru 2016    Temat postu:

Chińczycy drobne zwierzęta siekają jak leci i wrzucają do gara z kośćmi, chrząstkami i całą resztą.
MOM jest "zły" dlatego, że zawiera bardzo dużo tłuszczu - przy ręcznym rozbieraniu zwierza taki tłuszcz się oddziela i... przerabia na smalczyk, omnomnom. Wink

Gaja, majonez majonezowi nierówny, ale podejrzewam, że nazywanie go niezdrowym wynika z tego, że zawiera ten straszny TŁUSZCZ. W ogóle większość opowieści o niezdrowym żarciu dotyczy tak naprawdę żarcia tłustego.
I tu dochodzimy do pewnej zabawnej rzeczy - oraz straszenie tłuszczem wzięło się z działalności PR-owej producentów cukru i zaczęło się jakoś tak w latach 60-tych ubiegłego wieku. Long story short - wmawianie ludziom, że tłuszcz tuczy, a cukier krzepi, okazało się nader skuteczne.
(Oczywiście nie każdy tłuszcz jest ok, olej palmowy to czyste zło.)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sineira dnia Pią 10:02, 09 Gru 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3502
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:57, 09 Gru 2016    Temat postu:

Generalnie mrożonki a nawet niektóre puszki np. pomidory są chyba zdrowsze od zimowych warzyw- robi się je kiedy warzywa są w sezonie, z odmian smacznych, ale źle znoszących transport.

Gay- ta pewna grupa to jednak w jakimś stopniu większość społeczeństwa- jeszcze niedawno większość z nas pracowała fizycznie to i jedzenia potrzebowała więcej i mimo, że prześliśmy na siedzący tryb życia to nawyki zostały. Ludzie słabo się hamują a jesteśmy tak zbudowani, że ciało oszczędza energię. Stąd rzeczy "niezdrowe" dostarczają kalorie, dostarczając niewiele innych składników odżywczych i należy na nie uważać bo można skończyć otyłym i niedożywionym jednocześnie. Potrawy barowe zawierają mnóstwo tłuszczu i cukru przy niższej jakości składników, tak samo sklepowe.

Hamburgery moim zdaniem nie są taki złe, gorzej, że domawia się do nich colę i frytki, z których każde może mieć tyle samo kcal co hamburger. W posiłku z McDonalda łatwo zjeść całe dzienne zapotrzebowanie, a ponieważ nie zostaje na długo w żołądku to szybko znowu jesteśmy głodni.

Z drugiej strony potrawy zdrowe to nie to samo co niskokaloryczne i sporo ludzi wpada w pułapkę objadania się orzechami. Nie mówiąc o rzeczach reklamowanych jako zdrowe jak batony z granoli czy wody witaminowe, które mają mnóstwo cukru i od biedy mogłyby się nadawać dla ludzi trenujących naprawdę ciężko- cle chodząc na siłownię widzę jak ludzie zajadają je po 20 minutach ćwiczeń.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:14, 09 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Stąd rzeczy "niezdrowe" dostarczają kalorie, dostarczając niewiele innych składników odżywczych i należy na nie uważać bo można skończyć otyłym i niedożywionym jednocześnie. Potrawy barowe zawierają mnóstwo tłuszczu i cukru przy niższej jakości składników, tak samo sklepowe.

I to jest właściwie odpowiedź na pytanie zawarte w temacie.

Tu nie chodzi o to że TŁUSZ TRASZLIWY MÓJBORZE KALORIE. Damn, sama gotuję dość kalorycznie, nie żałuję masła, lubię makarony i tłuste zupy. Ale jednocześnie wybieram właśnie masło, a nie najtańszą margarynę w składzie której znajduje się pół tablicy mendelejewa, mięso ze sprawdzonych ferm na których zwierzęta karmione są dobrej jakości paszą i nieprzeładowane antybiotykami (specjalnie piszę o ilości - bo to nie jest tak, że każdy antybiotyk w mięsie to zło i szataństwo), makarony które nie rozwalają się w garze na mączną papkę, itp. itd.

Lwia część tych wszystkich substancji znanych w świadomości powszechnej jako "E-cośtam" jest przez nas po portu źle trawiona. Powoduje wzdęcia, biegunki (albo odwrotnie wręcz), zgagę i ból brzucha. Nie u każdego i nie zawsze - wiadomo że zależy to od organizmu. Ale jednym z przykładów ich działania jest ktoś, kto tak jak ja, prawie w ogóle takowych substancji nie spożywa - po zjedzeniu np. "potrawy" z najtańszym sosidłem z butli jestem po prostu chora. Tak najzwyczajniej i po ludzku.

I, tak na zakończenie, trochę rozbuduję to co mówi Eire - można nie tyć, być wręcz chudym jak patyk, a mieć za wysoki cholesterol, otłuszczone organy wewnętrzne i ryzyko zawału pod sufit. Można też być przy kości, ale mieć przepisowe wyniki. I to jest właśnie szalenie niebezpieczne w takim myśleniu "zdrowe-niezdrowe" w kategoriach wagi - "nie tyję, znaczy jem zdrowo!". No niestety, nie do końca.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 10:15, 09 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 11:01, 09 Gru 2016    Temat postu:

No ale tez ilez tluszczu moze byc na jednym kuraku?

Dlaczego olej palmowy to czyste zlo?

Co do tluszczu, to co kilkadziesiat lat zmienia sie wersja czy lepsza jest margaryna (jak kiedy bylam dzieckiem), czy maslo (jak teraz).

Co jest zlego w orzechach? (pytam, pogryzajac migdaly, polecane jako naturalne zrodlo magnezu)

"można nie tyć, być wręcz chudym jak patyk, a mieć za wysoki cholesterol, otłuszczone organy wewnętrzne i ryzyko zawału pod sufit." Czemu tluszcz mialby sie odkladac tylko dokola organow i nigdzie indziej?

Te wszystkie pytania zadaje, bo teraz jak mieszkam na wygnaniu nie gotuje normalnych obiadow - nie mam na to sily ani czasu - wiec albo kupuje mrozonki (np smaze mrozone warzywa na patelni, potem sadze jajko i mam obiad), zupy do podgrzania w mikrofali (maja zaskakujaco porzadne sklady, wydaje mi sie, ze producentom nie oplaca sie dodawac polowy tablicy mendelejewa, bo to chyba tez koztuje, jesli ludzie kupia cos i bez tego:P ), gotowe wloskie pierozki z pomidorami albo grzybami, czasem kupuje hamburgera albo kebaba, albo sushi na wynos z knajpy, no ale ze mam tez z tylu glowy poczucie, ze nie powinnam jesc smieciowego zarcia, to zastanawialam sie, na ile faktycznie to co jem jest szkodliwe. Wychodzi na to, ze nie jest tak zle, zwlaszcza ze tzw sody nie dotykam, pije soki z warzyw i rabie jablka jak szalona Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3502
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:32, 09 Gru 2016    Temat postu:

Ile tłuszczu- dużo, tak z pół brytfanny. Zobacz ile się wytapia jak pieczesz całego. Nie mówiąc o jeszcze tłustszych ptakach jak gęsi czy kaczki.

Olej palmowy to zło bo pod jego uprawę wycina się lasy zwrotnikowe i tępi zwierzęta które z desperacji szukają na plantacjach jedzenia jak orangutany. A w przemyśle jest tanim, nic nie dającym nośnikiem smaku którym zakrywa się brak innych składników.

Orzechy są po prostu niezwykle kaloryczne, ale że uchodzą za zdrowe to ludzie nie liczą ile zjadają- mała garść może mieć tyle kcal co obiad.

Co do tłuszczów- badania są różne, ale ważne jest umiarkowanie.

Czemu się odkłada- bo tak niektórzy mają i tyle. Pewnie pozostałość po przodkach.

Tablica mendelejewa kosztuje grosze, a zazwyczaj winduje trwałość i pozwala zaoszczędzić na droższych składnikach.

Gay, naprawdę to, że Ty nie masz problemów z tłuszczem czyni Cię wyjątkową. Bo jednak większość ludzi przy obecnym trybie życia taki problem ma. Niedoszacowujemy zjadanego jedzenia i przeszacowujemy wysiłek fizyczny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 11:53, 09 Gru 2016    Temat postu:

Wiesz no, rownie dobrze moge miec otluszczone te narzady w srodku, nie odgadne, dopoki ktos mi w nie nie zajrzy Smile

Swoja droga jak to dziala, ze mimo ze calorie zostaly dostarczone, ale zoladek jest pusty, to mozg I tak dostaje informacje o glodzie? Jak to wyglada od, hm, anatomicznej strony, ze cialo nie rejestruje ile przyjelo kalorii? Czy tez po prostu zabijamy w sobie te instynkty? Bo ja po zjedzeniu takiego na przyklad snickersa, ktory jest kaloryczny jak cholera, jestem zapchana po uszy, czasem w ogole nie daje rady dojesc jednego do konca. To nie jest normalna reakcja...?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3502
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:15, 09 Gru 2016    Temat postu:

Nasze ciała wyewoluowały w warunkach niedoboru i okresowej nadpodaży kalorii. Jest jedzenie- trzeba jeść i gromadzić, bo nie wiadomo kiedy trafi się następny posiłek. Ludzie z małymi apetytami na słodkie i tłuste są jednak rzadkością.

Fizjologia apetytu i otyłości nadal jest słabo zbadana. Przyjmuje się, że za apetyt odpowiada kilkanaście przekaźników z których każdy wydzielany jest na innym poziomie i inaczej regulowany i inaczej działa w zależności od stężenia i pozostałych składników. i wiodąca teoria na ten moment jest taka, że otyłość rozwala cały układ regulujący który objadanie się zaczyna brać za normę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:03, 09 Gru 2016    Temat postu:

Eire już właściwie odpowiedziała, ale jeszcze co do tego:
Cytat:
No ale tez ilez tluszczu moze byc na jednym kuraku?

Właśnie jem własnej roboty krupnik gotowany tylko na kurzej szyjce i dwóch skrzydełkach i oka tłuszczu musiałam zebrać "na zimno".

Najchudsza z kury jest "goła" pierś (dlatego rozmaite Chodakowskie i Lewandowskie się nią zajadają, bo ma mało tłuszczu, a dużo białka), a najtłustsza - skóra. Przy pieczeniu całej pticy, tak jak pisze Eire, pół niskiej brytfanki wytapia się normalnie, a jak kurczakowi się dobrze powodziło to i więcej. Wink (Edit: tak jeszcze dodam, że czasami razem z tłuszczem wytapia się i woda, to tak a'propo jakości niektórych mięs.)
Kaczki i gęsi jeszcze lepiej. Jak kupisz chociażby pierś ze skórką, to wyraźnie widać żółtą warstewkę pod spodem. (Po to też skórę na kaczce nacina się przed pieczeniem, - żeby ten tłuszcz "uciekł" a skórka była chrupiąca i złota.)
Przyznam tylko że nie wiem, jak z tłustością indyków, bo jeśli robię to albo mielone, albo gołe piersi bez skóry, ale indyk to ogólnie jedno ze zdrowszych mięs więc wydaje mi się, że jest też mniej morderczy dla serca.

Żeby nie było - ja nie twierdzę, że to źle jeść w/w mięsa, bo TŁUUUUUSZCZ!. Boru broń. Po prostu ogólnie odpowiadam na pytanie Gayi. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 15:04, 09 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1806
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:15, 09 Gru 2016    Temat postu:

Sineira napisał:


Gaja, majonez majonezowi nierówny, ale podejrzewam, że nazywanie go niezdrowym wynika z tego, że zawiera ten straszny TŁUSZCZ. W ogóle większość opowieści o niezdrowym żarciu dotyczy tak naprawdę żarcia tłustego.

Jako, że to ja wspomniałam o majonezowych sosach to powiem, że miałam na myśli produkty majonezopodobne. Niektóre z nich są dosładzane, część zawiera dziwne zbędne barwniki, jajek mają czasem parę procent - a czasem są to tylko żółtka w proszku. Co to w ogóle jest - jajo w proszku, mleko w proszku itd.? Ktoś wie? Bo ja zwykle unikam.
A za to domowy majonez, ukręcony z żółtek, octu, oliwy, musztardy - pycha, super, mogę jeść ze wszystkim. Bo tak jak Gaya raczej nie boję się tłuszczu. I nie sądzę, żebyś musiała ograniczać spożywanie tych tłuszczów z orzechów - o ile nie masz problemów zdrowotnych to stosunkowo ciężko byłoby sobie nimi zrobić jakąś wielką krzywdę.
E: zwracam uwagę na składy, i od siebie dodam
1) soki> nektar (sok + woda) >>>> napój owocowy (skład praktycznie dowolny, sok, cukier, niewiadomoco),
2) jogurty - cukier i barwniki naprawdę są w nich zbędne, da się kupić też takie bez mleka w proszku - ostatnio znalazłam nawet serek waniliowy bez dziwnych dodatków, a za to ze szczyptą prawdziwej wanilii - Piątuś - serek dla dzieci z Piątnicy <3
E2: najtańszy biedronkowy majo: Skład: olej roślinny rzepakowy (78,8%), woda, musztarda (woda ocet spirytusowy, gorczyca, cukier, sól), substancje zagęszczające (guma guar, guma ksantanowa), aromat, żółtko jaja kurzego (5%), cukier, o ocet spirytusowy, sól, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, przeciwutleniacz E385, koncentrat z dynii i marchwii.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Karol dnia Pią 15:20, 09 Gru 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3502
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:47, 09 Gru 2016    Temat postu:

Żółtka w proszku to po prostu suszone żółtka. Kilka lat terminu przydatności plus w przeciwieństwie do świeżych jaj dozwolone w użyciu w masowym przetwórstwie bez ograniczeń. Jajecznica z tego kiepska ale do ciast i przetworów całkiem dobre.
[link widoczny dla zalogowanych]
Akurat temu producentowi wierzę, koleżanka pracuje w laboratorium Smile

Co do orzechów- 100 gram-mała garstka- 500-700 kcal. Dwie garście to już połowa dziennego spożycia. Sporo widziałam ludzi, którzy tak się załatwili, jedząc "zdrowe" produkty bez ograniczeń.

Tłuszczu nie należy się bać- jestem przeciwniczką wszelkiego odtłuszczania- ale nie należy się nim objadać. Łyżka majonezu to ponad 100 kcal, kilka łyżek sosu może w zaskakujący sposób podnieść kaloryczność sałatki a przecież tych kalorii nie czuć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 15:49, 09 Gru 2016    Temat postu:

Ta dynia I marchew na samiuskim koncu to pewnie dla koloru. 5% jajka w majonezie... czad Razz Osobiscie od lat jestem wierna jedynemu slusznemu majonezowi dekoracyjnemu Winiary I przywyklam do jego smaku do tego stopnia, ze gdyby sie okazalo, ze jest robiony z radu I uranu z domieszka amfetaminy, to I tak byloby mi ciezko go odstawic.

Piszesz "domowy majonez, ukręcony z żółtek, octu, oliwy, musztardy" - a ja po tym wszystkim sie zastanawiam, czy sprawdzilas, co jest w musztardzie Very Happy

Co do sokow - przy okazji infekcji ukladu moczowego polecono mi sok z zurawin. Znalazlam pieciu roznych producentow, wszyscy robia tylko nektar.

Co do jogurtow, przypomnialas mi, o co chodzi z moda na chude mleko? Co jest zlego w normalnym 3,5%? W sluzbowej kantynie daja nam tylko albo 1% albo 0.1%. Tak samo znalezc w norweskim sklepie jogurt ktory nie jest 0% jest cholernie trudno, nie wiem, co im te jogurty zrobily. Za to na jogurtach z suszonych sliwek (ktore w mojej swiadomosci istnieja wylacznie jako srodek na przeczyszczenie) jest napisane "smak jak w czasach dziecinstwa", przez co nie moge sie nie zastanawiac, czy wtedy dzieciaki mialy az takie klopoty z kiszkami:P

Lizard, ja sie nie obrazam, jak dla mnie im wiecej informacji w tym watku, rozbudowanych a niechby I zdublowanych, tym lepiej.

Na marginesie marginesu, osobiscie piersi to dla mnie najpaskudniejsza czesc kurczaka bo taka sucha. Najbardziej lubie czesc udek, tzw palki.

E: Bo zobaczylam post Eire dopiero teraz - no widzisz, I to jest dla mnie powod, dla ktorego ten watek jest wazny - czasem cos, jak takie zoltko wyglada groznie, bo nie mamy wiedzy o tym, co to tak dokladnie jest, a jak sie przyjrzec blizej, okazuje sie calkiem niewinnym produktem spozywczym.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Pią 15:54, 09 Gru 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:20, 09 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Co do sokow - przy okazji infekcji ukladu moczowego polecono mi sok z zurawin. Znalazlam pieciu roznych producentow, wszyscy robia tylko nektar.

U Polsce taki sok żurawinowy 100% widziałam w aptekach i "ekosklepach", ale z tego co wiem można go też stosunkowo łatwo zrobić samemu kiedy jest sezon na żurawinę i trzymać na czarną godzinę. Smile

Co do norweskiego mleka - szaleństwo. Shocked Ja sama mleko uwielbiam, poniżej 3% dla mnie nie istnieje, a najlepsze prosto od krowy. Imho to odchudzanie mleka to właśnie jakieś pokłosie manii odtłuszczania wszystkiego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 17:56, 09 Gru 2016    Temat postu:

Prosto od krowy? Nie boisz się listerii, syndromu Guillain-Barré i całej tej reszty?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:10, 09 Gru 2016    Temat postu:

Piję zawsze kiedy mam możliwość, zazwyczaj od tego samego sprzedawcy-rolnika i jakoś żyję, więc... Smile Szczerze mówiąc nawet nie wiem, czym powyższe się charakteryzują (i nie chcę widzieć, jakby ktoś zapragnął mnie uświadamiać!). Poza tym z mlekiem mam trochę jak Ty z tym majonezem - nawet jakby był w nim uran i merkury to i tak bym pewnie piła. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 21:30, 09 Gru 2016    Temat postu:

No dobrze, oszczedze ci brutalnych szczegolow, ale jesli masz jakis wybor, to pij pasteryzowane. A jesli juz musisz to prosto od korwym to je chociaz przegotuj do wrzenia. To troche jak ruletka, trzydziesci razy nic ci sie nie stanie, a trzydziesty pierwszy bedzie miec paskudne konsekwencje - nie bez powodu niepasteryzowanego mleka nie sprzedaje sie w sklepach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Dziewica Kał-lica



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 420
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:44, 09 Gru 2016    Temat postu:

Histeria.
Znaczy z tym mlekiem.
I wielka krzywda, bo w mleku białka są w znaczącym stopniu związane z tłuszczami w spólne struktury. Odwirowując tłuszcz z mleka traci się większość jego wartości odżywczych, a mleko 0% to już w ogóle tylko kolorowa woda.
Więc tak, im tłustsze tym lepsze.

Jeśli ktokolwiek zainteresował się tym, ile badań musi przejść rolnik, by mu mleko wzięli do mleczarni i zapłacili sensownie, to bardzo szybko leczy się z paniki związanej z "brudnym mlekiem prosto od krowy". Oni naprawdę muszą spełniać wyśrubowane wymagania, a kontrakty na skup przez dobrze płacące mleczarnie bardzo łatwo stracić - a za plecami już dyszy dwudziestu chętnych na wskoczenie na miejsce takiego delikwenta.

E: tekst oczywiście odnosił się do pytania o odtłuszczone mleko. I tak, zakładam, że "prosto od krowy" zostało we właściwy sposób pobrane, od razu poddane chłodzeniu (czyli wszystko lege artis) i przegotowane. Surowego też bym nie wypiła - niezdenaturowana kazeina zapewniłaby mi szybką wycieczkę do toalety.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez feroluce dnia Pią 21:49, 09 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2396
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Pią 22:07, 09 Gru 2016    Temat postu:

Że się wtrącę - rolnik, dostarczający mleko do punktu skupu, musi spełniać naprawdę wyśrubowane wymagania. Przy czym tyczy się to zarówno samego mleka (badania na komórki somatyczne przynajmniej raz w miesiącu, okresy kwarantanny itp.), jak i otoczenia: sposobu udoju, sposobu przechowywania, sposobu transportu.

Ja akurat mogę pić mleko rzeczywiście "prosto od krowy", czyli nawet nie schładzane i przegotowane. Kiedyś bardzo lubiłam takie jeszcze ciepłe, ale już od kilku lat nie mamy krów i nie wiem, czy mi się gusta nie zmieniły. Ale że musi być tłuste - to się nie zmieniło. Bardzo długo nie mogłam przyzwyczaić się do mleka 3,2%, bo zwyczajnie było dla mnie za chude...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3502
Przeczytał: 29 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:22, 09 Gru 2016    Temat postu:

Podejrzewam, że moda na odtłuszczone jest bardzo na rękę producentom- zawsze urwie trochę więcej masła czy śmietany.

Mleko niepasteryzowane można kupić jak najbardziej w mlekomatach czy punktach sprzedaży. Sklepom średnio się opłaca, bo ma krótki termin przydatności. Z chorobami nie jest tak źle, odkąd mamy kontrole weterynaryjne nie ma już praktycznie gruźlicy odzwierzęcej czy listeriozy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:07, 10 Gru 2016    Temat postu:

No właśnie mój brak jakiegokolwiek lęku związanego z surowym mlekiem bierze się z tego, że, jak już dziewczyny pisały wyżej, normy dla krów i rolników są obecnie dość wysokie i a przy różnych dopłatach i dotacjach unijnych coraz mniej opłaca się kombinować. (i potwierdzały to te obory, w których byłam. matko świnto, w większości z podłogi można było jeść! Shocked)

A co do mleka sklepowego, to zawsze kupuję [link widoczny dla zalogowanych], ewentualnie [link widoczny dla zalogowanych]. Piątnicowe - wiadomo, lepsze (niemalże czuć krową Wink), ale też sporo droższe. Biedronkowe dobre w stosunku jakość-cena. Za to na przykład zupełnie nie rozumiem fenomenu "Łaciatego" - dla mnie to biała woda, niezależnie czy 0% czy 3.2%.

Z innych sensacyjnych wiadomości nabiałowych - jakby ktoś nie wiedział, a potrzebował, to Piątnica zaczęła produkować [link widoczny dla zalogowanych] Nareszcie jakaś rodzima firma, nie trzeba latać i szukać szujstwa po sklepach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 11:03, 10 Gru 2016    Temat postu:

A, okej, myslalam, ze ten twoj znajomy rolnik ma po prostu jedną krowinkę na swój i wasz użytek, a nie że jest taki pro Very Happy

Ile procent tłuszczu ma normalne, nieprzetworzone krowie mleko? Też ok 3.5?

Czy to z Piątnicy jest niepasteryzowane?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:11, 10 Gru 2016    Temat postu:

Gaya - cytat ze strony producenta - "poddawane procesowi mikrofiltracji i łagodnej pasteryzacji". Smile Nie wiem czym się różni "łagodna" od zwykłej, ale różnicę w smaku (i kolorze nawet) czuć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2396
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Sob 13:57, 10 Gru 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:

Ile procent tłuszczu ma normalne, nieprzetworzone krowie mleko? Też ok 3.5?


Może mieć nawet powyżej 5%.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:42, 14 Gru 2016    Temat postu:

Moze ktos, kto widzial obory w Europie lub przy takich pracuje, moglby odpowiedziec mi na pytanie - jak ma sie ten film do europejskiej rzeczywistosci i norm? Bo kiedy to obejrzalam to jakos dziwnie mi sie zrobilo, ze ludzie mogliby wiedziec o takich rzeczach i nadal pic mleko. Sama nie pije mleka tak na czysto przez nietolerancje laktozy, ale nie jestem w stanie wykluczyc nabialu z diety zupelnie, bo tak wiele produktow zawiera mleko, ze musialabym kompletnie wywalic swoja dotychczasowa diete do smieci i zaczac od poczatku, a teraz nie czuje sie na silach.

Fun fact: Kiedy wypilam szklanke mleka prosto od krowy w albanskich gorach nie mialam zadnej reakcji przypominajacej nietolerancje, a normalnie wypicie szklanki mleka ze sklepu konczy sie przynajmniej polgodzinna wizyta w toalecie jesli nie natychmiastowymi wymiotami. To mnie kompletnie zbilo z tropu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez P.S. dnia Śro 21:43, 14 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 9:43, 15 Gru 2016    Temat postu:

Mam silne wrazenie, ze film dotyczy glownie amerykanskich farm, tam zwierzeta sa traktowane o wiele gorzej niz w Europie.

Jedyna krowia farma na jakiej bylam jest w Norwegii, czyli nie do konca w UE - cielaczki rodza sie tam kilka razy w roku (a wiec nie jednej krowie co kilka miesiecy) I zawsze jest to wydarzenie, ktore prowadzacy farme rolnik celebruje, robi im zdjecia, nadaje imiona I wogle Smile Krowy spedzaly cale lato na lace, wracajac tylko wieczorem na dojenie - zdziwilam sie srodze widzac, ze wracaja same, bez zaganiania - wytlumaczono mi, ze wymiona pelne mleka im ciaza I dojenie daje im ulge. Zimy spedzaja w cieplej, suchej oborze, gdzie maja siano. Z tym wiecznym zapladnianiem mam wrazenie nie jest tak do konca - owszem, krowa musi urodzic pierwszego cielaczka, zeby rozpoczac produkcje mleka, ale potem to jak dlugo jest dojona, nie przestanie go wytwarzac. Owszem, meskie osobniki jada do rzezni (chyba ze sa zostawiane na rozplodowca), zenskie albo na inna farme, albo zostaja przy rodzimej, ale dzieci nie sa odlaczane od mam dopoki nie podrosna. Chodza na te laki razem.

Moi sasiedzi z kolei maja kilka krow szkockich na mieso, te krowy chodza po polu caly rok, bo im mroz nie szkodzi (zwlaszcza, ze w tym rejonie nie spade temperature ponizej minus 9 raczej,a gdyby spadla, to maja obore), I jak urosna odpowiednio, sa odsylane do rzezni. Ale nikt im krzywdy cale zycie nie robi, jak sie przydarzy cielaczek to biega za rodzicami az sam tez urosnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:56, 15 Gru 2016    Temat postu:

Tez tak wlasnie myslalam, jesli chodzi o to utrzymywanie krow w wiecznej ciazy. Z drugiej strony wydaje mi sie, ze to nie musialoby wlasciwie dziac sie by podtrzymac laktacje, ale by po prostu wykorzystac te krowe na wiecej sposobow - wiecej cielat = wiecej kasy. I serio moze byc AZ TAKA roznica miedzy normami w UE i USA?

No i jak to jest ogolnie z piciem mleka? Bo slyszalam wiele razy z roznych zrodel, ze jest to niezdrowe, ze ludzki organizm w normalnych warunkach nie przyswaja laktozy, wiec picie mleka jest bezsensowne. Rownoczesnie to samo slyszy sie o glutenie.

Cytat:

Moi sasiedzi z kolei maja kilka krow szkockich na mieso, te krowy chodza po polu caly rok, bo im mroz nie szkodzi (zwlaszcza, ze w tym rejonie nie spade temperature ponizej minus 9 raczej,a gdyby spadla, to maja obore), I jak urosna odpowiednio, sa odsylane do rzezni. Ale nikt im krzywdy cale zycie nie robi, jak sie przydarzy cielaczek to biega za rodzicami az sam tez urosnie.

Moi tesciowie maja chyba z siedem krow w gorach, ktore spedzaja caly czas na dworze do grudnia chyba (bo to juz z -10 czasami sie zdarza na poczatku miesiaca) potem przewoza je do miasta, gdzie jest znacznie cieplej. Trzymaja je tam glownie dla mleka, bo tesciowa wyrabia domowy bialy ser (podobny do sera feta), ale jesli zdarzy sie cielaczek, to tez czekaja az podrosnie i sprzedaja. Na mieso te, ktore zostaja z nimi raczej nie ida, bo kto by cala krowe zjadl albo kto by to poszedl sprzedawac? A lodowek nie ma Razz Powiedzialabym, ze jak na krowy to pewnie maja calkiem szczesliwe zycie Smile Chcialabym wiedziec, jaki to jest gatunek krowy (brazowe i futrzane, ale nie tak jak szkockie), ale niestety nie umiem sie komunikowac po albansku na tyle, by o to zapytac, a odpowiedz mojego meza to 'o co ci chodzi, krowa to krowa' mnie nie satysfakcjonuje.

E.: literowki


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez P.S. dnia Czw 14:58, 15 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 15:37, 15 Gru 2016    Temat postu:

Z laktoza jest tak, ze czesc ludzi ja trawi a czesc nie, I jest to kwestia ludzkiej genetyki. O ile dobrze pamietam, u zarania ludzkosci nie trawil jej nikt, potem zaczeli sie pojawiac ludzie z tolerancja, obecnie chyba jest to stosunek 70% nietrawiacych do 30% trawiacych. Roznice wystepuja tez miedzy rasami, te proporcje u azjatow wyglada inaczej niz u europejczykow/amerykanow. No I nietolerancja jest stopniowana, tzn moze byc lekka albo ostra.

Co do roznic w normach, wydaje mi sie, ze wystarczajaco wiele mowi to, ze w europie nie wolno trzymac kur w klatkach a w stanach chyba dalej to robia. Hodowla zwierzat w stanach jest w ogole duzo bardziej zindustrializowana, tasmowa wrecz, niz w europie - co nie znaczy, ze absolutnie kazda farma tak wyglada, nawet w stanach da sie znalezc humanitarne farmy - po prostu jesli ktos chce miec niehumanitarne (a takie przynosza najwiecej kasy), to moze.
Np nie wyobrazam sobie w europejskich hodowlach pobierania mleka od chorych krow, a juz zwlaszcza nie po panice nt choroby wscieklych krow. No I wiekszosc rolnikow szczerze lubi swoje zwierzeta, oni nie sa jakimis chorymi sadystami, ktorym zalezy na dokladaniu sie do ich cierpien.

Gugiel mowi, ze jest taki gatunek jak krowa albanska, moze to to?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:54, 15 Gru 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Z laktoza jest tak, ze czesc ludzi ja trawi a czesc nie, I jest to kwestia ludzkiej genetyki. O ile dobrze pamietam, u zarania ludzkosci nie trawil jej nikt, potem zaczeli sie pojawiac ludzie z tolerancja, obecnie chyba jest to stosunek 70% nietrawiacych do 30% trawiacych. Roznice wystepuja tez miedzy rasami, te proporcje u azjatow wyglada inaczej niz u europejczykow/amerykanow. No I nietolerancja jest stopniowana, tzn moze byc lekka albo ostra.

Tak. Mutacja genu odpowiadającego za konstytutywną (ciągłą) produkcją laktozy okazała się tak przydatnym elementem przystosowawczym dla społeczeństw pasterskich, że utrwaliła się w toku ewolucji. Po prostu, jako źródło białka, mleko okazało się bardziej ekonomiczne niż mięso (bo nie trzeba było zabijać krowy i zwierzę było, że tak to ujmę, wielokrotnego użytku), więc osobniki z mutacją miały większą szansę przeżyć i się rozmnożyć. Proporcje podane przez Gayę dotyczą naszej populacji. Ponadto, o czym pisał kiedyś na forum Zaciekawiony, pewną rolę odgrywają również bakterie jelitowe. Jeśli ktoś cały czas pił mleko, a potem przestał, może dojść do zmiany w florze, przez co jeśli wróci do poprzednich upodobań, może odczuwać dolegliwości.

A z glutenem jest tak, że faktycznie nie mogą go jeść osoby z celiakią i uczulone. A co do historii, że ktoś zrobił sobie przerwę z glutenem, a potem wrócił i czuł się źle (wniosek - gluten zabija) - patrz wyżej, odnośnie bakterii.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MT
Dziki wilk tańczący tango



Dołączył: 03 Cze 2010
Posty: 1970
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:11, 15 Gru 2016    Temat postu:

W ogóle, jako osoba z celiakią, kompletnie nie rozumiem ludzi rezygnujących z glutenu, bo tak. Przecież jest tyyyyyleeee glutenowego dobra. *drool*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:45, 15 Gru 2016    Temat postu:

W ogóle radykalne wycinanie jakiegokolwiek składnika (białka/tluszczu/cukru/glutenu itd.) z diety, jeśli nie ma ku temu poważnych podstaw zdrowotnych, to dla mnie szczyt bezsensu. Zastanawiam się, co by zrobili ci wszyscy "bezglutenowcy" gdyby nagle ktoś postawił przed nimi diagnozę że naprawdę już nigdy przenigdy nie będą mogli tknąć drożdżówki czy bułki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 18:23, 15 Gru 2016    Temat postu:

Ale dlaczego zakładasz, że niejedzenie glutenu jest szkodliwe dla zdrowia i stanowi jakąś niepowetowaną stratę?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:07, 15 Gru 2016    Temat postu:

Z tego co mi wiadomo zdrowy człowiek trawi gluten bez żadnych problemów i zwyczajnie nie ma potrzeby całkowitego wyeliminowania go z diety. A co do straty... Cóż, osoby z celiakią często-gęsto mają potężny problem z jedzeniem czegokolwiek czego nie przygotowali sami od podstaw, bo wielu wystarczy tylko odrobina glutenu żeby wywołać reakcję alergiczną. Ale to myślę że MT lepiej się wypowie. Wink

Plus, jakkolwiek nawyrastało ostatnio hipsterskich lokali wegańsko-bezglutenowych (stwierdzam fakt, nie piję do nikogo, nie nabijam się.), to jednak wciąż bardziej popularne jest jedzenie glutenu, niż niejedzenie go. Co sprawia że kulinarne zakupy i spotkania ze znajomymi są jednak upierdliwsze dla osoby z celiakią niż dla takiej bez. No i, jakkolwiek kuchnia bez glutenu może być smaczna, to bezglutenowa bułka drożdżowa albo pizza nigdy nie będzie smakować tak samo jak popularna buła z mąki pszennej. Jeśli ktoś ten smak lubi (a większość ludzi jednak lubi, tak spojrzawszy po otoczeniu chociażby) to smutno trochę, że już nigdy-przenigdy.

Dlatego uważam, że całkowite zrezygnowanie z jakiegoś powszechnego składnika bez wyraźnych powodów zdrowotnych jest celowym utrudnianiem sobie życia, co wydaje mi się średnio rozsądne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 19:10, 15 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micha
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 13 Lis 2012
Posty: 701
Przeczytał: 76 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Czw 19:17, 15 Gru 2016    Temat postu:

Już nie mówiąc, że produkty bezglutenowe są horrendalnie drogie, a na wsiach w zasadzie niedostępne (a przynajmniej na mojej wsi).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Serce VampCore



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1824
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 20:45, 15 Gru 2016    Temat postu:

Hmmm, wg mnie unikanie glutenu bez stwierdzonej nietolerancji to kwestia osobistych upodobań i tego, co jest dla danej osoby do przyjęcia. Jestem wegetarianką z powodów ideologicznych. Nie jem żadnych produktów odzwierzęcych poza nabiałem, jajkami i miodem. Odpada mi więc masa potraw, gotowych produktów, czytam etykietki i nie jem niczego, czego składu nie mogę przeczytać/usłyszeć. I muszę zwracać większą uwagę na dietę niż osoba jedząca mięso. Ale w najmniejszym stopniu nie jest to dla mnie problemem, nigdy. Przyjmuję to jako zwyczajnego, jak czesanie włosów przed wyjściem z domu. Nie wtrącam się do cudzej diety i oczekuję takiego samego poszanowania moich wyborów.

Okresowo jestem na bezglut vegan (w zależności od finansówy, w tej połowie roku jestem niestety permanentnie, całkowicie spłukana), bo wtedy czuję się najlepiej. To wcale nie musi być droga dieta Smile Zastanawiam się nad tym teraz i wychodzi mi, że jedynym zamiennikiem, jaki wtedy stosuję są wafle ryżowe zamiast chleba. Wolę kasze od makaronu, więcej rzeczy z glutkiem nawet normalnie nie jem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Rozdeptana rowerzystka



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2259
Przeczytał: 127 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:21, 15 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Nie wtrącam się do cudzej diety i oczekuję takiego samego poszanowania moich wyborów.

No. I ok. Smile Ze swojej strony więc temat wyborów dietetycznych zakończę, bo raz, że wątek teoretycznie ma być o dylematach zdrowej żywności, a dwa, że nie chciałabym zostać oskarżona o brak poszanowania wobec kogoś.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:30, 15 Gru 2016    Temat postu:

Gwoli ścisłości - celiakia to NIE jest alergia na gluten. Alergia to alergia (reakcja nadwrażliwości), a celiakia to choroba autoimmunologiczna, gdzie przeciwciała przeciwko transglutaminazie (i kilku innym antygenom) atakują własny organizm, niszcząc kosmki jelitowe, powodując zespół złego wchłaniania i robiąc jeszcze kilka innych brzydkich rzeczy.

Jako ciekawostkę podaję fakt, że aktualnie jest trend na doszukiwanie się w rozlicznych chorobach podstaw immunologicznych, a przeciwciała przeciwko transglutaminazie są bardzo modne. Pojawiły się pewne dane, że ich obecność we krwi ciężarnych (nawet jeśli nie mają celiakii) może sprzyjać wystąpieniu u dziecka zaburzeń ze spektrum neurorozwojowego, czyli m.in. autyzmu i schizofrenii. Co więcej, u pewnego odsetka osób z lekoopornymi objawami schizofrenii (objawami, nie schizofrenią - wbrew pozorom w tym wypadku to istotna różnica) oznaczało się w.w. przeciwciała, a wprowadzenie diety powodowało zmniejszenie objawów. Natomiast na razie są to tylko spekulacje, nie wiadomo czy występuje istotna korelacja i jakiej grupie pacjentów mogłoby to faktycznie pomóc.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:32, 15 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Gugiel mowi, ze jest taki gatunek jak krowa albanska, moze to to?

Nie moge znalezc ilustracji, jak takowa mialaby wygladac. Ale mam[link widoczny dla zalogowanych] Razz Sa dosyc wysokie i smukle, nawet jak juz dorosna i potrafia niezle sie wspinac po skalistych wzgorzach (chociaz moze nie tak jak tamtejsze kozy, ale i tak jak na krowe to calkiem imponujace).

Jesli naprawde odrzucenie glutenu w przypadku braku konkretnych problemow medycznych nic nie zmienia, to skad ta nagla moda na bezglutenowosc? Pracuje w restauracjach juz calkiem dlugo, ale dopiero przez ostatni rok i pol wszyscy zaczeli nagle byc gluten free. Teraz jestesmy na tym etapie w UK, ze jesli nie masz w menu zadnego dania domyslnie bezglutenowego, to musisz sie liczyc z tym, ze za kilka dni zostaniesz obsmarowany w internecie jako restaurator nieodpowiedzialny i bez wyobrazni. Rozumiem, ze to wszystko ulatwia zycie ludziom, ktorzy naprawde sa chorzy. Jednak kiedy staram sie ulozyc menu dla jakiejs osoby przez pol godziny, bo ona nie lubi tego i tamtego oraz przy tym nie je glutenu i naprawde sie staram cos dla niej znalezc, ignorujac przy tym innych klientow, a ta przy zamawianiu deseru stwierdza sobie, ze serniczka to ona sobie jednak nie odmowi, to szlag mnie trafia. Jesli to nie sprawia wiekszej roznicy, TO JAKI JEST CEL?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 6:16, 16 Gru 2016    Temat postu:

Bo ludzie lubia podazac za modami, a im mniejsza maja wiedze merytoryczna, a wieksza "wydaje mi sie, ze cos w tym jest", tym chetniej za nia podazaja. Zwlaszcza jesli moga przy tym ppczuc sie lepsi od reszty nieuswiadomionego plebsu. Kilka lat tenu byla moda na rozwalajaca nerki diete Dukana, wczesniej na Kwasniewskiego, w miedzyczasie jakas kapusciana itp.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Kącik kulinarny Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin