Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Po jednym zdaniu vol.2

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry i zabawy towarzyskie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 18:05, 14 Gru 2014    Temat postu: Po jednym zdaniu vol.2

Bo poprzednie zdechło mimo mojego trącania... Sad

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Nie 18:34, 14 Gru 2014    Temat postu: Re: Po jednym zdaniu vol.2

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 18:47, 14 Gru 2014    Temat postu: Re: Po jednym zdaniu vol.2

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.

Ostatnio zmieniony przez Bumburus dnia Nie 18:54, 14 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arkadiusz
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 30 Mar 2013
Posty: 129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:15, 25 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwoliniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Arkadiusz dnia Czw 23:16, 25 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 2891
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:27, 25 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwoliniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arkadiusz
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 30 Mar 2013
Posty: 129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:19, 26 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwoliniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 1:22, 26 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sineira dnia Pią 1:24, 26 Gru 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Pią 12:51, 26 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arkadiusz
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 30 Mar 2013
Posty: 129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:57, 27 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Sob 16:31, 27 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arkadiusz
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 30 Mar 2013
Posty: 129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:21, 27 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Sob 22:40, 27 Gru 2014    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Japoński Mafiozo



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1260
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Czw 0:58, 19 Mar 2015    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Czw 22:27, 04 Cze 2015    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 14:02, 03 Lis 2015    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy. O wiele mniej samokontroli okazał kundelek, który zaczął gwałtownie szczekać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 21:03, 03 Lis 2015    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy. O wiele mniej samokontroli okazał kundelek, który zaczął gwałtownie szczekać.
Starszy aspirant Maliniak dzielnie zwalczył narastającą chęć posłania kundla w kosmos przy pomocy służbowego trzewika taktycznego i, przekrzykując wściekłe ujadanie, kontynuował czynności dochodzeniowo-śledcze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 11:03, 04 Lis 2015    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy. O wiele mniej samokontroli okazał kundelek, który zaczął gwałtownie szczekać.
Starszy aspirant Maliniak dzielnie zwalczył narastającą chęć posłania kundla w kosmos przy pomocy służbowego trzewika taktycznego i, przekrzykując wściekłe ujadanie, kontynuował czynności dochodzeniowo-śledcze. Najwyrażniej jednak instynkt samozachowawczy zwierzątka zaczął szwankować, albowiem kundelek z namiętną premedytacją zaczął szarpać za nogawkę Maliniaka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 11:08, 05 Lis 2015    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy. O wiele mniej samokontroli okazał kundelek, który zaczął gwałtownie szczekać.
Starszy aspirant Maliniak dzielnie zwalczył narastającą chęć posłania kundla w kosmos przy pomocy służbowego trzewika taktycznego i, przekrzykując wściekłe ujadanie, kontynuował czynności dochodzeniowo-śledcze. Najwyraźniej jednak instynkt samozachowawczy zwierzątka zaczął szwankować, albowiem kundelek z namiętną premedytacją zaczął szarpać za nogawkę Maliniaka.
- Fyraj mi zeztąd, kejtrze nieusłuchany*! - wrzasnęła znienacka właścicielka Bimbusia, widać mocno niezadowolona, że poczynania pchlarza rozpraszają uwagę szkieła**.

*uciekaj stąd, niegrzeczny psie (gwara poznańska)
**policjanta


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sineira dnia Czw 11:10, 05 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 11:16, 05 Lis 2015    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy. O wiele mniej samokontroli okazał kundelek, który zaczął gwałtownie szczekać.
Starszy aspirant Maliniak dzielnie zwalczył narastającą chęć posłania kundla w kosmos przy pomocy służbowego trzewika taktycznego i, przekrzykując wściekłe ujadanie, kontynuował czynności dochodzeniowo-śledcze. Najwyraźniej jednak instynkt samozachowawczy zwierzątka zaczął szwankować, albowiem kundelek z namiętną premedytacją zaczął szarpać za nogawkę Maliniaka.
- Fyraj mi zeztąd, kejtrze nieusłuchany*! - wrzasnęła znienacka właścicielka Bimbusia, widać mocno niezadowolona, że poczynania pchlarza rozpraszają uwagę szkieła**.
Skomleniu psa zawtórował chichot wydobywający się z ust małej dziewczynki, która ubrana w czerwoną pelerynkę wyszła nagle zza cienia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Czw 11:16, 05 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:59, 12 Sie 2016    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy. O wiele mniej samokontroli okazał kundelek, który zaczął gwałtownie szczekać.
Starszy aspirant Maliniak dzielnie zwalczył narastającą chęć posłania kundla w kosmos przy pomocy służbowego trzewika taktycznego i, przekrzykując wściekłe ujadanie, kontynuował czynności dochodzeniowo-śledcze. Najwyraźniej jednak instynkt samozachowawczy zwierzątka zaczął szwankować, albowiem kundelek z namiętną premedytacją zaczął szarpać za nogawkę Maliniaka.
- Fyraj mi zeztąd, kejtrze nieusłuchany*! - wrzasnęła znienacka właścicielka Bimbusia, widać mocno niezadowolona, że poczynania pchlarza rozpraszają uwagę szkieła**.
Skomleniu psa zawtórował chichot wydobywający się z ust małej dziewczynki, która ubrana w czerwoną pelerynkę wyszła nagle zza cienia. Bimbuś nieoczekiwanie stracił zainteresowanie nogawką policjanta i pognał co sił w krótkich i krzywych łapkach w kierunku dziecka, merdając przyjaźnie bezwłosym jak u szczura i niemal równie cienkim ogonkiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:44, 27 Paź 2016    Temat postu:

Dziedziniec był mokry i ciemny; jedynie nikłe światło z kilku okien odbijało się w lśniących po niedawnym deszczu kamieniach. Nagie zwłoki, z których ulewa zmyła już krew i błoto, niemal fosforyzowały na tle ciemnoszarego granitu. Prawa dłoń trupa ściskała coś konwulsyjnie.
Na oko dwudziestoletnia dziewczyna, która przed chwilą wyszła z jednej z suteren oficyny, zamknęła za sobą drzwi i ruszyła ku przejściu przez frontową kamienicę, na widok rozpostartego na bruku ciała zwolniła, aż wreszcie stanęła o krok przed nim.
- Dobrze ci tak - stwierdziła. Wyciągnęła z kieszeni podartych dżinsów telefon i wybrała numer alarmowy.
Cienie za jej plecami zafalowały, rozciągnęły się i podzieliły niczym pączkujące drożdże; zgęstek ciemności oderwał się od macierzystej plamy mroku, bezszelestnie przemknął przez przejście, łączące dziedziniec z resztą świata, po czym wmieszał się w tłumek studentów wsiadających do tramwaju.
Za jednym z okien przesunął się jakiś niewyraźny cień. Po chwili z klatki schodowej oficyny wybiegła kobieta w klapkach, nocnej koszuli i kurtce. Zarzucony na głowę kaptur pozwalał dostrzec z całej jej twarzy jedynie ogromne, grube szkła niemodnych od dawna okularów.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknęła. - Bimbuś, nie rusz! - dodała, spostrzegłszy, że do nieruchomego kształtu zbliża się niewielki kundelek. Zobaczywszy leżące ciało stanęła jak wyryta, rozchyliwszy usta do krzyku, który jednak nie wydostał się ze ściśniętego gardła, i wybałuszywszy oczy, które powiększone przez grube szkła okularów nadały jej niestosowny, komiczny wygląd, zachwiała się, po czym opierając się o najbliższą ścianę wycisnęła wreszcie nienawistnym głosem:
- Wiedziałam! - Wkrótce potem nadjechała policja. Kobieta w nocnej koszuli okazała się aż nadto chętna do odpowiadania na pytania funkcjonariuszy. O wiele mniej samokontroli okazał kundelek, który zaczął gwałtownie szczekać.
Starszy aspirant Maliniak dzielnie zwalczył narastającą chęć posłania kundla w kosmos przy pomocy służbowego trzewika taktycznego i, przekrzykując wściekłe ujadanie, kontynuował czynności dochodzeniowo-śledcze. Najwyraźniej jednak instynkt samozachowawczy zwierzątka zaczął szwankować, albowiem kundelek z namiętną premedytacją zaczął szarpać za nogawkę Maliniaka.
- Fyraj mi zeztąd, kejtrze nieusłuchany*! - wrzasnęła znienacka właścicielka Bimbusia, widać mocno niezadowolona, że poczynania pchlarza rozpraszają uwagę szkieła**.
Skomleniu psa zawtórował chichot wydobywający się z ust małej dziewczynki, która ubrana w czerwoną pelerynkę wyszła nagle zza cienia. Bimbuś nieoczekiwanie stracił zainteresowanie nogawką policjanta i pognał co sił w krótkich i krzywych łapkach w kierunku dziecka, merdając przyjaźnie bezwłosym jak u szczura i niemal równie cienkim ogonkiem.
Niespodzianie dziecko wyjęło przed siebie dłoń z której wystrzeliło czerwonym płomieniem, w którego objęciach kundelek odszedł w mroki Tanatosa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry i zabawy towarzyskie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin