Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kasioopko - po zdaniu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry i zabawy towarzyskie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:07, 16 Paź 2013    Temat postu: Kasioopko - po zdaniu

Zabawa polega na na dopisaniu, powiedzmy 1-3 zdań (jedno to bywa trochę za mało), aby stworzyć historię niczym z dzieł naszej ulubionej ałtorki. Zaczynam.


Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
emilyanne
Bella Wiecznie Zamyślona



Dołączył: 07 Sie 2012
Posty: 1357
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:36, 16 Paź 2013    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1089
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:29, 17 Paź 2013    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Usiadła wreszcie w przedziale, zwieszając bezradnie głowę. W ręce ściskała swój ukochany talizman, breloczek z błękitnym jednorożcem o skrzydłach posypanych brokatem, jedyną pamiątkę po prababci Krysi. Siedzący naprzeciwko starszy pan przyglądał się jej z zainteresowaniem. Justysia nie rozumiała, czemu. Ze swoją burzą kasztanowych loków, alabastrową cerą, wielkimi, kryształowo błękitnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami, biustem w rozmiarze DD i nieprzyzwoicie długimi nogami nie mogła się podobać nikomu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Sunawani dnia Czw 0:30, 17 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2014
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 22:51, 21 Paź 2013    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Usiadła wreszcie w przedziale, zwieszając bezradnie głowę. W ręce ściskała swój ukochany talizman, breloczek z błękitnym jednorożcem o skrzydłach posypanych brokatem, jedyną pamiątkę po prababci Krysi. Siedzący naprzeciwko starszy pan przyglądał się jej z zainteresowaniem. Justysia nie rozumiała, czemu. Ze swoją burzą kasztanowych loków, alabastrową cerą, wielkimi, kryształowo błękitnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami, biustem w rozmiarze DD i nieprzyzwoicie długimi nogami nie mogła się podobać nikomu.

Może się ze mnie wyśmiewa- pomyślała ze smutkiem kasztanowowłosa. W jej prawym oku zalśniła samotna łza. Nie była przyzwyczajona do mężczyzn, którzy się na nią patrzyli w ten sposób. Ostatnio przypatrywał się jej niejaki Alfred ale on...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nora
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 29 Lip 2013
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 5:54, 22 Paź 2013    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Usiadła wreszcie w przedziale, zwieszając bezradnie głowę. W ręce ściskała swój ukochany talizman, breloczek z błękitnym jednorożcem o skrzydłach posypanych brokatem, jedyną pamiątkę po prababci Krysi. Siedzący naprzeciwko starszy pan przyglądał się jej z zainteresowaniem. Justysia nie rozumiała, czemu. Ze swoją burzą kasztanowych loków, alabastrową cerą, wielkimi, kryształowo błękitnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami, biustem w rozmiarze DD i nieprzyzwoicie długimi nogami nie mogła się podobać nikomu.

Może się ze mnie wyśmiewa- pomyślała ze smutkiem kasztanowowłosa. W jej prawym oku zalśniła samotna łza. Nie była przyzwyczajona do mężczyzn, którzy się na nią patrzyli w ten sposób. Ostatnio przypatrywał się jej niejaki Alfred ale on stanowczo nie był partią dla niej. Z początku skakała z radości, gdy jeden z najprzystojniejszych kawalerów w Pomarańczce właśnie z nią chciał się umówić. Z zachwytem podziwiała jego adonisowe ciało, ale także zaimponowały jej dobre maniery i poczucie humoru pięknego niczym grecki bóg mężczyzny. Na spotkaniu szybko odczuła jednak, że chodzi mu wyłącznie o justynkową cnotę. Ponadto miał też jedną wadę, a prababcia Krysia powtarzała, by tej cechy nigdy nie tolerowała u mężczyzn...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadis
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Internetu!

PostWysłany: Pon 14:25, 11 Lis 2013    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Usiadła wreszcie w przedziale, zwieszając bezradnie głowę. W ręce ściskała swój ukochany talizman, breloczek z błękitnym jednorożcem o skrzydłach posypanych brokatem, jedyną pamiątkę po prababci Krysi. Siedzący naprzeciwko starszy pan przyglądał się jej z zainteresowaniem. Justysia nie rozumiała, czemu. Ze swoją burzą kasztanowych loków, alabastrową cerą, wielkimi, kryształowo błękitnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami, biustem w rozmiarze DD i nieprzyzwoicie długimi nogami nie mogła się podobać nikomu.

Może się ze mnie wyśmiewa- pomyślała ze smutkiem kasztanowowłosa. W jej prawym oku zalśniła samotna łza. Nie była przyzwyczajona do mężczyzn, którzy się na nią patrzyli w ten sposób. Ostatnio przypatrywał się jej niejaki Alfred ale on stanowczo nie był partią dla niej. Z początku skakała z radości, gdy jeden z najprzystojniejszych kawalerów w Pomarańczce właśnie z nią chciał się umówić. Z zachwytem podziwiała jego adonisowe ciało, ale także zaimponowały jej dobre maniery i poczucie humoru pięknego niczym grecki bóg mężczyzny. Na spotkaniu szybko odczuła jednak, że chodzi mu wyłącznie o justynkową cnotę. Ponadto miał też jedną wadę, a prababcia Krysia powtarzała, by tej cechy nigdy nie tolerowała u mężczyzn...

,,Patrz jak zachowują wobec zwierząt, moja droga, a dowiesz się jacy są wobec ludzi" - tak mówiła prababcia Krysia. A Alfred potrafił bestialsko i z zimną krwią zadawać cierpienie biednym komarom i muchom, miażdżac je pantoflem. To wszystko sprawiło, że Justynka ze złamanym sercem odeszła i postanowiła nigdy więcej nie ufać mężczyznom o takim spojrzeniu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jadis dnia Pon 14:27, 11 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lawina
Samotne Kruczątko



Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 4065
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 21:55, 10 Lip 2014    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Usiadła wreszcie w przedziale, zwieszając bezradnie głowę. W ręce ściskała swój ukochany talizman, breloczek z błękitnym jednorożcem o skrzydłach posypanych brokatem, jedyną pamiątkę po prababci Krysi. Siedzący naprzeciwko starszy pan przyglądał się jej z zainteresowaniem. Justysia nie rozumiała, czemu. Ze swoją burzą kasztanowych loków, alabastrową cerą, wielkimi, kryształowo błękitnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami, biustem w rozmiarze DD i nieprzyzwoicie długimi nogami nie mogła się podobać nikomu.

Może się ze mnie wyśmiewa- pomyślała ze smutkiem kasztanowowłosa. W jej prawym oku zalśniła samotna łza. Nie była przyzwyczajona do mężczyzn, którzy się na nią patrzyli w ten sposób. Ostatnio przypatrywał się jej niejaki Alfred ale on stanowczo nie był partią dla niej. Z początku skakała z radości, gdy jeden z najprzystojniejszych kawalerów w Pomarańczce właśnie z nią chciał się umówić. Z zachwytem podziwiała jego adonisowe ciało, ale także zaimponowały jej dobre maniery i poczucie humoru pięknego niczym grecki bóg mężczyzny. Na spotkaniu szybko odczuła jednak, że chodzi mu wyłącznie o justynkową cnotę. Ponadto miał też jedną wadę, a prababcia Krysia powtarzała, by tej cechy nigdy nie tolerowała u mężczyzn...

,,Patrz jak zachowują wobec zwierząt, moja droga, a dowiesz się jacy są wobec ludzi" - tak mówiła prababcia Krysia. A Alfred potrafił bestialsko i z zimną krwią zadawać cierpienie biednym komarom i muchom, miażdżac je pantoflem. To wszystko sprawiło, że Justynka ze złamanym sercem odeszła i postanowiła nigdy więcej nie ufać mężczyznom o takim spojrzeniu.

Wspomnienie prababci Krystyny sprawiło, że w jej szafirowej tęczówce błysnęła łza smutku. Ona, Justyna, zawsze była na marginesie społeczeństwa, nierozumiana nawet przez najbliższych; jedynie jej prababcia o atłasowo-magnetycznym spojrzeniu, potrafiła przeniknąć jej myśli. Była niezwykłą kobietą, to właśnie ona odkryła przed Justysią tajemniczy świat...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
floxanna
Wałdca Dziewięciu Żywiołów



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 571
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw 19:57, 05 Lis 2015    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Usiadła wreszcie w przedziale, zwieszając bezradnie głowę. W ręce ściskała swój ukochany talizman, breloczek z błękitnym jednorożcem o skrzydłach posypanych brokatem, jedyną pamiątkę po prababci Krysi. Siedzący naprzeciwko starszy pan przyglądał się jej z zainteresowaniem. Justysia nie rozumiała, czemu. Ze swoją burzą kasztanowych loków, alabastrową cerą, wielkimi, kryształowo błękitnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami, biustem w rozmiarze DD i nieprzyzwoicie długimi nogami nie mogła się podobać nikomu.

Może się ze mnie wyśmiewa- pomyślała ze smutkiem kasztanowowłosa. W jej prawym oku zalśniła samotna łza. Nie była przyzwyczajona do mężczyzn, którzy się na nią patrzyli w ten sposób. Ostatnio przypatrywał się jej niejaki Alfred ale on stanowczo nie był partią dla niej. Z początku skakała z radości, gdy jeden z najprzystojniejszych kawalerów w Pomarańczce właśnie z nią chciał się umówić. Z zachwytem podziwiała jego adonisowe ciało, ale także zaimponowały jej dobre maniery i poczucie humoru pięknego niczym grecki bóg mężczyzny. Na spotkaniu szybko odczuła jednak, że chodzi mu wyłącznie o justynkową cnotę. Ponadto miał też jedną wadę, a prababcia Krysia powtarzała, by tej cechy nigdy nie tolerowała u mężczyzn...

,,Patrz jak zachowują wobec zwierząt, moja droga, a dowiesz się jacy są wobec ludzi" - tak mówiła prababcia Krysia. A Alfred potrafił bestialsko i z zimną krwią zadawać cierpienie biednym komarom i muchom, miażdżac je pantoflem. To wszystko sprawiło, że Justynka ze złamanym sercem odeszła i postanowiła nigdy więcej nie ufać mężczyznom o takim spojrzeniu.

Wspomnienie prababci Krystyny sprawiło, że w jej szafirowej tęczówce błysnęła łza smutku. Ona, Justyna, zawsze była na marginesie społeczeństwa, nierozumiana nawet przez najbliższych; jedynie jej prababcia o atłasowo-magnetycznym spojrzeniu, potrafiła przeniknąć jej myśli. Była niezwykłą kobietą, to właśnie ona odkryła przed Justysią tajemniczy świat...

Justynka bardzo lubiła przesiadywać w uroczym pokoiku babuni, gdzie stokroteczki na obiciuniach mebelków cudownie współgrały z różyczkami na zasłonkach i konwalijkami na tapetce. Ona, Justynka, uwielbiała czytać i powtarzać brzmiące jak zaklęcia słowa na buteleczkach i pudełeczkach zaścielających babciną nocną szafeczkę: haloperidol, almisulpryd, arypiprazol…

Edit: Literówka (ale mam refleks, a niech mnie!).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez floxanna dnia Wto 19:22, 10 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 18:03, 10 Lis 2015    Temat postu:

Justynka na ciuchci, z której właśnie odjeżdżał jej peron, z rozpaczą patrzyła na znikającą za horyzontem rodzinną wieś Pomarańczkę. Oczy zachodziły jej łzami, tak przez głęboką i skrywaną przed okrutnym światem wrażliwość, jak i na skutek dymu papierosowego, którym dmuchała jej w oczy jej gruba siostra Bożena, ubrana, jak zwykle, z nutką materializmu. Nuciła sobie pod nosem "Wrecking Ball" z myślą, że może i już nie wróci do ukochanego domu, teraz, kiedy ojciec umarł, a siostra przejęła majątek, ale przynajmniej będzie mogła zaśpiewać w Mam Talent. Nie miała wątpliwości co do tego, że zdobędzie 100 tysięcy czekających właśnie na jej piękny jak śpiew kruka głos. Jedynym problemem był fakt, że żaden z jej pseudobliskich członków rodziny nie będzie jej towarzyszył i, co gorsza, poklaskiwał.

Usiadła wreszcie w przedziale, zwieszając bezradnie głowę. W ręce ściskała swój ukochany talizman, breloczek z błękitnym jednorożcem o skrzydłach posypanych brokatem, jedyną pamiątkę po prababci Krysi. Siedzący naprzeciwko starszy pan przyglądał się jej z zainteresowaniem. Justysia nie rozumiała, czemu. Ze swoją burzą kasztanowych loków, alabastrową cerą, wielkimi, kryształowo błękitnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami, biustem w rozmiarze DD i nieprzyzwoicie długimi nogami nie mogła się podobać nikomu.

Może się ze mnie wyśmiewa- pomyślała ze smutkiem kasztanowowłosa. W jej prawym oku zalśniła samotna łza. Nie była przyzwyczajona do mężczyzn, którzy się na nią patrzyli w ten sposób. Ostatnio przypatrywał się jej niejaki Alfred ale on stanowczo nie był partią dla niej. Z początku skakała z radości, gdy jeden z najprzystojniejszych kawalerów w Pomarańczce właśnie z nią chciał się umówić. Z zachwytem podziwiała jego adonisowe ciało, ale także zaimponowały jej dobre maniery i poczucie humoru pięknego niczym grecki bóg mężczyzny. Na spotkaniu szybko odczuła jednak, że chodzi mu wyłącznie o justynkową cnotę. Ponadto miał też jedną wadę, a prababcia Krysia powtarzała, by tej cechy nigdy nie tolerowała u mężczyzn...

,,Patrz jak zachowują wobec zwierząt, moja droga, a dowiesz się jacy są wobec ludzi" - tak mówiła prababcia Krysia. A Alfred potrafił bestialsko i z zimną krwią zadawać cierpienie biednym komarom i muchom, miażdżac je pantoflem. To wszystko sprawiło, że Justynka ze złamanym sercem odeszła i postanowiła nigdy więcej nie ufać mężczyznom o takim spojrzeniu.

Wspomnienie prababci Krystyny sprawiło, że w jej szafirowej tęczówce błysnęła łza smutku. Ona, Justyna, zawsze była na marginesie społeczeństwa, nierozumiana nawet przez najbliższych; jedynie jej prababcia o atłasowo-magnetycznym spojrzeniu, potrafiła przeniknąć jej myśli. Była niezwykłą kobietą, to właśnie ona odkryła przed Justysią tajemniczy świat...

Justynka bardzo lubiła przesiadywać w uroczym pokoiku babuni, gdzie stokroteczki na obiciiniach mebelków cudownie współgrały z różyczkami na zasłonkach i konwalijkami na tapetce. Ona, Justynka, uwielbiała czytać i powtarzać brzmiące jak zaklęcia słowa na buteleczkach i pudełeczkach zaścielających babciną nocną szafeczkę: haloperidol, almisulpryd, arypiprazol… Czasami towarzyszyły temu dziwne wydarzenia. Kiedyś na przykład, gdy zbyt głosno sie zasmiała, za oknem spadł martwy drozd. Innym razem jej łzom zawtórowało bębnienie deszczu o domowe dachówki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry i zabawy towarzyskie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin