Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

TWDG

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:41, 30 Sie 2014    Temat postu: TWDG

Skończyłam drugi sezon i szukam chętnych do dyskusji. Smile

Oczywiście, SPOILER NA SPOILERZE.

Generalnie, jestem rozczarowana. Wiedziałam, że drugi sezon nie dorówna jedynce i dalej dobrze się bawiłam, ale wciąż jestem rozczarowana. Natłok postaci i mało czasu na związanie się z nimi, pourywane wątki, totalnie niesatysfakcjonujący wątek z obozem Carvera... Gameplay ograniczony do minimum, przygodówka ograniczająca się do "przejdź trzy kroki, by wrócić do poprzedniej lokacji i kontynuować fabułę" - brakuje mi możliwości badania otoczenia i poznawanie przez to świata, zagadywania do postaci czy rozwiązywanie prostych łamigłówek.

To, co zrobiono z postaciami z "400 Days", to jakaś kpina - dodatek ma wielki wpływ na kolejną część, bla bla bla, kompletnie inne doświadczenie, ple ple ple. Gracz staje na głowie, by wszystkich w zakończeniu zaciągnąć do obozu, i co w zamian dostaje? Kilkunastosekundowe ukazanie dwóch losowych postaci z dwoma linijkami dialogu + Bonnie. TYLE. Żadnego rozwinięcia ich losów, możliwości pogadania z nimi, wpływu na fabułę... Boli tym bardziej, że postacie były bardzo dobre, ich historie ciekawe i w moim odczuciu wszyscy lepiej by na tym wyszli, gdyby Clem dołączyła do tej paczki ocalałych - lubię bohaterów drugiego sezonu, ale ci z dodatku mieliby tę przewagę, że bylibyśmy z nimi już bardziej związani.

Przeszkadza mi też momentami Cl(t)e(r)minator - uwielbiam Clem, to świetna bohaterka i uwielbiam się zarówno nią opiekować, jak i towarzyszyć jej w dalszych przygodach. Rozumiem też, że dziecko dorastające w takich okolicznościach będzie bardzo sprytne, wytrwałe i sprawne. Ale bez jaj, wywalanie zamkniętych drzwi kopniakiem? POSTRZELENIE W RAMIĘ SKWITOWANE JEDNYM GRYMASEM BÓLU?
Dziwi też to bezustanne zaganianie Clem do roboty. Tak, jest zaradna i wiele zleceń wynika z jej wzrostu, dobrych relacji z postaciami czy nagłych sytuacji, ale Boru, w większości wygląda to tak, że gromadka dorosłych siedzi i odpoczywa, a dziewczynka biega i załatwia rzeczy - przeszukuje niesprawdzone pod kątem obecności zombie domki, opatruje paskudne rany, skrada się wykraść ważny przedmiot... Najlepiej oddaje to scena w muzeum - Clementine momentalnie znajduje leżący na wierzchu płaszcz i daje się wepchnąć do potencjalnie niebezpiecznego miejsca, podczas gdy dwoje dorosłych od dłuższego czasu kręci się bez sensu w kółko, przeszukując jedno pudło i nie mogąc wpaść na to, jak otworzyć drzwi.

Szkoda, że mały AJ został sprowadzony do bycia lalką - czekałam na dylematy moralne w stylu "czy warto zaryzykować opiekę nad niemowlęciem, gdy jego płacz może w każdej chwili ściągnąć ci na głowę hordę zombie". Tymczasem to tylko przedmiot, który tylko trzeba przenieść, bo ani się nie drze (a choćby ze strachu czy głodu), mały, cienki kocyk wystarczy do ogrzania go (twarde pudełko wymoszczone gazetami też musi być wygodne i ciepłe), przewijać nie trzeba, niby zdobycie jedzenia dla niego to problem, ale nigdy nie widzimy, jak je ani nie staramy się znaleźć dla niego zapasów.

Śmierć, śmierć, śmierć. Podoba mi się klimat drugiego sezonu - ten posmak beznadziei, nie ma tak naprawdę celu, ludzie wokół nas giną nagle i hurtowo - heroicznie, głupio, przez wypadek, zamordowani. Nie podoba mi się jednak, jak mało się ich wspomina, opłakuje i komentuje ich odejście. Szczytem jest śmierć Sarah, bezbronna dziewczynka w wyniku wypadku zostaje uwięziona, po czym żywcem rozerwana i zjedzona przez zombiaki - "e, i tak nie mogliśmy jej pomóc", i nikt już więcej nigdy o tym nie wspomina.

Fandom mnie irytuje, chyba nie siedzę w żadnej innej grupie fanów, która tak kontrastowo dzieli na czarne-białe postacie w pełnym odcieni szarości świecie przedstawionym.
Ogromna popularność Kenny'ego jest dla mnie nierozwiązywalną zagadką. Uważam, że postać jest świetna, ciekawie i naturalnie poprowadzona, i bez niego drugi sezon byłby raczej mdły (choć wskrzeszenie go jest baaaaaaaaaaaaaaaardzo naciągane, znacznie odbiera dramatyzmu z pierwszego sezonu i człowiekowi po prostu przykro, kiedy słyszy, co mówi o Benie). Ale, do diabła, ani przez myśl nie przeszło go rozgrzeszać, a tu okazuje się, że jest cała horda fanów gotowa bronić przez wycudaczone teorie i przekłamywanie fabuły. Wszystkie jego agresywne zachowania, manipulacje, upieranie się przy swoim jak ślepy osioł, rozbijanie grupy, narażanie Clementine na niebezpieczeństwo, próby morderstwa w dzikim szale - oj, on taki przecież biedny, rodzinę stracił i ten paskudny X go zdenerwował, też bym tak zrobił na jego miejscu. Bezustanne obwinianie nastolatka o śmierć (do której przyczynił się baaaaaardzo pośredni sposób) i życzenie mu, żeby sam umarł? Zasłużył na to, frajer. Awantura za każdym razem, gdy ktoś śmie iść na lewo, a ON CHCE IŚĆ NA PRAWO PRAWO JEST JEDYNYM DOBRYM WYBOREM MUSIMY IŚĆ NA PRAWO? Ma żyłkę przywódczą i lubi stawiać na swoim, hahaha, ten nasz Kenny. Pobicie niemal na śmierć kalekiego nastolatka? Zdenerwował się, bywa. Próba zamordowania kobiety, która chowa broń i próbuje wytłumaczyć mu sytuację? Suka nim manipulowała i śmiała mu powiedzieć, że jego dziewczyna się go bała, cieszyłem się, kiedy zdechła. DŻIZYS.
Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem tego fenomenu. Gdyby jeszcze był przystojny, to dałoby się wytłumaczyć, ale że raczej nie mieści się w pojęciu klasycznej urody...

Drugim dla mnie niezrozumiałym idolem jest Nate - to wręcz przerażające, jak wielka liczba osób podziwia tego gościa i chciałabym w czasie Apokalipsy utknąć właśnie z nim, zwykłym bandytom pozbawionym grama empatii.

Fandom w ogóle wydaje się nie przepadać za żeńskimi postaciami. Rebecca dała Clementine ostro w kość, ale szybko się zrehabilitowała i ukazała swoją drugą stronę - kobiety, która padła ofiarą uczucia psychopaty, która wie, że cały czas jej szuka, nieustannie martwiąca się o bezpieczeństwo swojego dziecka i jego przyszłość. Z jakiegoś tajemniczego powodu większość jednak uważa, że to egoistyczna małpa wykorzystująca męża, pieprząca się z Carverem z radością i gdyby nie ona, to nikt by nie zginął, a już na pewno nie Walter. Nie rozumiem też hejtów na Christę - ach, no tak, przecież jest stanowcza, zgorzkniała i z pewnością nienawidzi Clem i obwinia ją o wszystko, bo nie ma ochotę na rozmowę i raz na nią krzywo popatrzyła (obwiniać o wszystko ma prawo tylko Kenny).

Jane. Jeden jedyny raz opuść grupę (i to po przetrwaniu najgorętszego momentu), a na zawsze dostaniesz łatkę nielojalnej egoistki. Ucz nową podopieczną przydatnych do przetrwania rzeczy, wysłuchuj jej i opiekuj się nią mimo niebezpieczeństwa - Clementine wcale jej nie obchodzi, ona tylko egoistycznie chce znaleźć zastępstwo na swoją młodszą siostrę. No i dla wielu osób jej obrażanie rodziny Kenny'ego (a tak naprawdę wspomnienie, że Sarita też się go bała) było wystarczającym powodem, by w pełni usprawiedliwić jej zamordowanie, "każdy by tak zrobił na jego miejscu, rodzina to rzecz święta!".

A tak z innej beczki: dla mnie najbardziej łamiącym serce momentem piątego odcinka drugiego sezonu była zdrada Mike'a i Bonnie. Rozumiem, że bali się Kenny'ego, rozumiem, że podejrzewali, że Clem go nie zostawi, ale do diabła - próba kradzieży wszystkich zapasów i jedynego pojazdu? Przecież to niemal skazać dziewczynkę i niemowlę na śmierć! Kurde, nawet chcieli zostawić postrzelone dziecko na śniegu, a niech się wykrwawi albo zamarznie! Nie mogłam po prostu w to uwierzyć, po tym wszystkim, co Clem dla nich zrobiła... Nie mówiąc o tym, że moja Clem często się Kenny'emu stawiała i dawała do zrozumienia w prywatnych rozmowach, że się go boi, ale nie ważniejsze były ich własne kupry. Co za wściekłość pomieszana ze smutkiem i niedowierzaniem.

I w związku z tym, Bonnie. Po wydarzeniach w schronisku byłam na nią wściekła i przysięgłam sobie, że dam jej ostro w kość przy najbliższej okazji, ale już przy następnym spotkaniu zdobyła moją sympatię. Nie jest może bystra, ale ma serce po właściwej stronie i próbuje postępować jak najlepiej - z różnym skutkiem.
Do czasu. Jej kompletna zmiana stosunku Clem po śmierci Luke'a (mimo wszelkich wysiłków w to włożonych i narażenie własnego życia dla niego) była dla mnie wręcz szokująca. Oskarżenia tuż po wypadku - rozumiem, emocję wzięły górę. Ale kiedy już wszystko się uspokoiło? Te kretyńskie wyrzuty, to "myślisz, że jak jesteś małą dziewczynką, to nic nie musisz" (A KTO SIĘ TAK MNĄ WYRĘCZAŁ PRZEZ OSTATNIE ODCINKI, HM?), wreszcie zostawienie postrzelonej Clem bez chwili wahania - jestem jednocześnie niepomiernie zdumiona i wściekła.

Wow, ile narzekania w tym moim poście, chyba przelałam większość moich negatywnych uczuć po grze i wizycie na oficjalnym forum... Chętnie poznam Wasze przemyślenia.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Winky
Królowa Szwecji



Dołączył: 21 Wrz 2012
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: over the hills and far away

PostWysłany: Nie 10:15, 31 Sie 2014    Temat postu:

Fakt, drugi sezon był rozczarowujący w porównaniu z pierwszym. Sama nie grałam, ale oglądam let's playe Pewdiepie'a. Pourywane wątki i zrobienie z AJa lalki to chyba najgorsze. Wskrzeszenie Kenny'ego... bardzo chciałabym zobaczyć, JAK właściwie wydostał się z ciasnego zaułka pełnego trupów. Sam Kenny dla mnie jest względnie ok - nie bronię go jako człowieka, bo gdybym znała takiego, to bym się go po prostu bała i wolała uciec, ale jako postać jest bardzo przekonujący. Dupek i furiat, ale dla najbliższych zrobiłby wszystko (widać to w jednym z zakończeń [wiem, że nie wszyscy lubią Pewdiego, ale cusz ;P]).

Śmierć Sarah była naprawdę okropna, a reakcja innych przerażająca. Jakby wzruszyli ramionami i powiedzieli: meh, i tak była irytująca. DŻIZAS. Jej ojciec popełnił karygodny błąd, trzymając ją w banieczce nieświadomości tego, jak straszny zrobił się świat, ale nie wierzę, że nie dało się jej nauczyć sobie radzić.

Nawiasem mówiąc, jestem ciekawa, jaki będzie trzeci sezon, jeśli w ogóle powstanie. Było pięć diametralnie różniących się od siebie zakończeń, ciężko mi sobie wyobrazić sprowadzenie wszystkiego do jednej fabuły.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:46, 31 Sie 2014    Temat postu:

Gameplay Pewdiego jest świetny, z przyjemnością się ogląda, jak coraz bardziej wczuwa się w fabułę i przeżywa losy bohaterów. Dobra, początkowe odcinki pełne są durnych żartów i są przykładem kompletnego braku wczucia się w grę, ale przyjemnie się patrzy, jak im dalej, tym coraz bardziej emocjonalnie podchodzi do wydarzeń.
W ogóle bardzo lubię gameplay'e zarówno do TWDG, jak i TWAU - wiele ciekawych rzeczy wychodzi wtedy z graczy.

Sarah jest traktowana po prostu podle, i mam na myśli tu fandom. Czuje się mocno nieswojo, kiedy czytam, jak ludzie jarają się daniem jej w twarz albo brutalną śmiercią (albo tejże śmierci jej życzą we wpisach sprzed odcinka czwartego). Widać dla wielu osób szok spowodowany straszliwą śmiercią rodzica i niemożność udźwignięcia rzeczywistości pełnej cierpienia i strachu jest reakcją typową dla frajerów i cieniasów. No ale każdy z tych internetowych kozaków jest przekonany, że w czasie zombie apokalipsy siekaliby hordy umarlaków w stylu L4D, mieliby podręcznik młodego skauta w małym palcu i wszyscy by ich wielbili za zaradność i światłe decyzje.
Też myślę, że Sarah można było nauczyć przetrwania, i Clementine byłaby świetnym dla niej przewodnikiem - cóż... Moja Clem kumplowała się z Sarah i niezwykle żałuję, że nie mogła jej opłakać czy chociaż wspomnieć w rozmowie.

Co do kolejnego sezonu: "Season 3 was confirmed on July 26, 2014 during Skybound's panel at San Diego Comic-Con 2014.", nic więcej jednak nie wiadomo.
Wszystko super, ale wolałabym, żeby Telltales skupiło się na obecnych projektach, których i tak ma od groma, i dopieściło w nich rozgałęzienia fabularne.
Co do zakończeń - w sumie, da się. Wystarczy zrobić krótkie wstępówki, w których pojawia się X jadący gdzieś tam, TU SIĘ DZIEJĄ STRASZNE I DRASTYCZNE RZECZY, PRZEZ KTÓRE CLEM ZOSTANIE ZNOWU SAMA, X oferuje pomoc, ekran z napisem "trzy miesiące później", i startujemy z akcją właściwą w nowym miejscu.

Jeżeli wyjdzie DLC, chciałabym, żeby jego główną bohaterką była Christa.

Tak sobie myślę, że twórcy gry na siłę wcisnęli tę przyjaźń między Clem a Kenny'm. Jeżeli ktoś go lubi, super, ale jeżeli nie? Początek można tłumaczyć radością z widoku starej twarzy, nie wiemy też, jakie były relacje C-K poza ekranem w S1. Ale w trakcie trwania S2, kiedy widać wyraźnie, że Kenny'emu zaczyna odbijać i staje się po prostu niebezpiecznych, wolałabym dostać wybór, czy ufam mu i jestem z nim mimo wszystko, czy jednak się dystansuję i chcę dla własnego dobra uciec z tej toksycznej relacji. O ile mogłam, wybierałam to drugie - bezustannie dawałam do zrozumienia, że mnie rani i widzę, jak mu odwala, ale z jakiegoś powodu wszyscy sobie ubzdurali, że jestem jego BFF, nigdy go nie zostawię i będę robić za jego przybraną córkę i prywatnego psychologa. Nie byłoby tej sekretnej ucieczki nocą, nie byłoby idiotycznej akcji z dzieckiem, gdyby twórcy nie wciskali swojej wizji na siłę. Do diabła, nawet przy rozmowie z Jane w aucie - kiedy jest już jasne, że niewiele brakuje do detonacji - do wyboru są trzy odpowiedniki "Kenny da sobie radę!" i jedna "No, odwala mu, ale da sobie radę". Urrrrrgh...

Tęsknie za Lee.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aelfarran
Boski Ronaldo



Dołączył: 17 Lut 2010
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Nie 12:21, 31 Sie 2014    Temat postu:

Kazik napisał:
Sarah jest traktowana po prostu podle, i mam na myśli tu fandom. Czuje się mocno nieswojo, kiedy czytam, jak ludzie jarają się daniem jej w twarz albo brutalną śmiercią (albo tejże śmierci jej życzą we wpisach sprzed odcinka czwartego).

Sami twórcy gry nienawidzili Sarah i bardzo się cieszyli z jej śmierci: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Winky
Królowa Szwecji



Dołączył: 21 Wrz 2012
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: over the hills and far away

PostWysłany: Nie 12:27, 31 Sie 2014    Temat postu:

Jezu... obrzydliwe. :/ Aż mam ochotę napisać opko o parze rodzeństwa w czasie apokalipsy zombie, z czego jedno z nich byłoby autystyczne i drugie chroniłoby go za wszelką cenę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:56, 31 Sie 2014    Temat postu:

Winky, JUST DO IT.

Czuję smutek. Gracze graczami, ale skoro sami twórcy uczestniczący w konstruowaniu postaci wykazują taki niezdrowy entuzjazm z upokarzania i cierpienia złamanej, bezradnej osoby, to coś jest mocno, mocno nie tak.
Wielkie rozczarowanie. Chciałabym, żeby te typy zostały odsunięte od dalszej produkcji, bo skoro tak mają traktować kolejne postacie śmiące reagować jak normalni ludzie, to ja dziękuję bardzo, wysiadam.

Aj, Aelfarran, zasmutkowałaś mnie!... Sad

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:31, 31 Sie 2014    Temat postu:

Oglądałem tylko pierwszy sezon, kiedy grał w niego mój brat (chlip, kiedyś to zawsze on zza mojego ramienia patrzył jak gram, #jaktedzieciakiszybkorosną), ale i tak mnie zasmuciło co zrobiono z Sarah.

Poza tym zrobienie dzieciaka głównym bohaterem musiało doprowadzić do fejspalmowych sytuacji typu "dorośli kręcą się w kółko, a dziecior masakruje legion zombiaków". Clem w tym sezonie pewnie wycina wszystkich lepiej niż młoda Lara Croft, co? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Winky
Królowa Szwecji



Dołączył: 21 Wrz 2012
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: over the hills and far away

PostWysłany: Nie 13:44, 31 Sie 2014    Temat postu:

No ba. I robi za psychologa dla tych wszystkich biednych, wystraszonych, zagubionych dorosłych. Rozumiem, że to bohaterka, którą kierujemy, ale kaman, można było jej dać dużo rzeczy do roboty i nie robić z niej terminatora i merysujki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:45, 31 Sie 2014    Temat postu:

Cytat:
Clem w tym sezonie pewnie wycina wszystkich lepiej niż młoda Lara Croft, co?

Jak nieślubna tejże i Terminatora Wink
Nie no, nie jest tak źle, najgorsza pod tym względem jest chyba wspomniana wcześniej scena w muzeum. No i obwinianie Clem o cudze śmierci i wydziwianie, że "bycie małą dziewczynką jest super, bo możesz sobie zabijać kogo ci się podoba i nikt się nie czepia" (WTF?). Reszta opiera się o proszenie ją o rzeczy, które mają związek z jej wzrostem, wagą albo dobrymi relacjami z postaciami.

Jeszcze w temacie hejtowania Sary - kurde, pół rozdziału poświęconego Crawford i temu, jak pozbywanie się osób będących "obciążeniem" jest okrutne i chore, małe przypomnienie w postaci Reggiego w S2, i co z tego gracze wyciągnęli? NIC. WIELKIE, OKRĄGŁE ZERO.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Uhtron
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 13 Maj 2013
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:10, 31 Sie 2014    Temat postu:

Ej, Pewdiepie ssie mocno. Just throwing that out there.

Co do naciąganego obwiniania gracza, to Telltale ma w tym spore doświadczenie. Grałem ostatnio w o wiele ciekawsze moim zdaniem Wolf Among Us i tam również trafiają się wzięte z tyłka dylematy mające nadać grze ,,poważnej atmosfery'', ale wychodzi to miernie. Widziałem drugi sezon TWD i również nie jest pozbawiony absurdów, z zachowaniem Clementine na czele.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kanciarski Nie Kant Stołu
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:52, 02 Wrz 2014    Temat postu:

Ogólnie odcinki i tak wydawały się nierówne, fabuła drugiego sezonu zaczęła mnie wciągać dopiero od czwartego odcinka. Do Sary nie pałałam sympatią, strasznie łatwo się niecierpliwię, a co za tym idzie - irytuję, ale niespecjalnie obeszła mnie jej śmierć. Pewnie bym jej trochę żałowała, gdyby twórcy dali mi okazję, ale zaraz po jej śmierci całkowicie zignorowano ten fakt i w sumie szybko o niej zapomniałam. Wydaje mi się, że Clem powinna o wiele bardziej tęsknić za rówieśniczką, przecież w końcu jest dzieckiem...

I też nie rozumiem fandomu, który uwielbia Kenny'ego. Właściwie w pierwszym sezonie wyszło na to, że wszyscy, których lubiłam umarli, a ten, którego nienawidziłam - przeżył aż do teraz. Większość decyzji Kenny'ego, jeżeli nie wszystkie, w jakimś stopniu mnie denerwowały i z pasją wyczekiwałam momentu, w którym wreszcie umrze, ale mimo wszystko przyznam, że w piątym odcinku drugiego sezonu... nie zabiłabym go (niestety jeszcze nie miałam okazji zagrać). Rozumiałam, że był w rozsypce. Niekoniecznie wierzyłam, że jeszcze raz się z tego otrząśnie, ale zachowanie Jane było dla mnie poniżej pasa. Kiedy tylko pojawiła się bez AJa, wiedziałam, że musiała go gdzieś zostawić, potem próbowała ściemniać Clem, a i o wiele za szybko wyciągnęła nóż, żebym uwierzyła, że chciała tylko coś udowodnić i jej celem wcale nie było zabicie Kenny'ego. Nie wiem, czy była taka opcja, ale pozwoliłabym Kenny'emu zabić Jane, a potem zostawiłabym go przy życiu, ale samego. To wygląda mi na większą karę niż zabicie go...
A samo zakończenie, w którym wybiera się Jane i postrzela Kenny'ego, było... mdłe i naciągane. Nagle kula rozjaśniła Kenny'emu w głowie, żeby tylko zmusić część graczy do płaczu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin