Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

O grach ogólnie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
eSqr
Ramuś XV



Dołączył: 04 Sie 2012
Posty: 98
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:01, 07 Wrz 2017    Temat postu:

Łączę się w bólu, Origin to największe zło świata. Ostatnio zaczął się ciągle aktualizować, a chwilę potem zdychać i przy ponownym uruchomieniu to samo. No to myślę sobie przeinstaluje gada... więc teraz nie mogę go nawet zainstalować Very Happy
Pewnie jeśli bym wyczyściła rejestry, odcięła antywira, złożyła ofiarę z kozy to może by się zainstalował, ale jakoś mi się nie chce


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:10, 07 Wrz 2017    Temat postu:

O to, to też. Zostawiam na chwilę kompa, wracam, a tam Origin wykrzaczony. Nienawidzę tej platformy. Oprócz ciągłych aktualizacji wkurza mnie kiepski czat i problemy z robieniem i udostępnianiem screenów.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Vaherem dnia Czw 21:13, 07 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:21, 07 Wrz 2017    Temat postu:

U mnie się nic takiego nie dzieje. :U

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:13, 08 Wrz 2017    Temat postu:

U mnie o dziwo też nie, ale ja mało ostatnio z Origina korzystam, może dlatego. W ogóle ta platforma jest tak cholernie wolna...! Zanim się otworzy, zanim pozwoli mi przejrzeć bibliotekę gier, zanim załaduje stronę wybranej gry, no nerwicy można dostać. Korzystam z niej tylko dlatego, że niektórych gier EA nie pozwoli kupić na Steamie. No i Origin ma ceny w złotówkach, a to czasami robi potężną różnicę - w czasie Summer Sale kupiłam tam Wieśka 3 o jakieś 40zł taniej niż na Steamie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:30, 15 Wrz 2017    Temat postu:

Spędziłam sporą część sierpnia z Sims 2, więc trochę na Originie posiedziałam, nie działo się nic. (Oprócz tego, że Complete Edition jest trochę niedorobiona i lubi się czasem posypać, no ale to trochę niezależnie od apki).

A przychodzę tylko powiedzieć, że zaczęłam >observer_ i muszę przyznać, że robi wrażenie. Czy fabularnie, to się jeszcze okaże, ale póki co wizualnie jest 12/10. No i oczywiście ładnie wydana namacalna wersja gry, bardzo mnie cieszy, jak twórcy przykładają wagę do detali.

E: babole.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rufus dnia Pią 21:33, 15 Wrz 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Wampirzyca z pierwszej ręki



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 499
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:57, 16 Wrz 2017    Temat postu:

Rufus, ja tam w pierwszej edycji zrobiłem kiedyś kościół dla simów, ale dopiero wtedy, gdy miałem dodatek Zwierzaki. Wziąłem parcelę publiczną, w trybie budowania zrobiłem skwer z kwiatów w kształcie krzyża przed wejściem, sam budynek urządziłem architekturą i meblami a'la gotyk ze Światowego Życia, zamiast krzeseł rzedy ław a brak kapłana tłumaczyłem odpustem, co potwierdzała obecność sprzedawców warzyw, grajka z małpką i wróżbitki która na niby była jakby współczesną Hildegardą z Bingen. No i jeszcze zawczasu zanim ta parcela była publiczna, wczesniej był tam dom z cmentarzem, to już na etapie kościoła parafia miała miejsce wiecznego spoczynku simów.
PS: No i oczywiście były tam do kupienia znicze i świece woskowe z dodatku Zwierzaki

E: Tylko właściwa wysokość kościelnej wieży obejmowała ściany pierwszego piętra, bo na parterze była zlana z resztą ścian tego piętra. W dwójce było już chyba o wiele więcej pięter.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra istota dnia Sob 11:58, 16 Wrz 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:45, 30 Wrz 2017    Temat postu:

Ja mam kosę z Originem, od kiedy uparli się, że dodatki do "Mass Effect" będą za punkty BioWare, czytaj: nigdy na obniżce, choć mijają kolejne lata od premiery gry ([link widoczny dla zalogowanych], a i wtedy jest to informacja tak ukryta, jak zawiadomienie o przeprowadzeniu autostrady przez Ziemię w "Autostopem przez galaktykę") + punkty można kupować tylko pakietami, więc po wydaniu ich na dodatek zostaną resztki, które na nic nie można przehandlować.
Ostatnio przesłali mi meila, że coś się dziwnego dzieje na moim koncie, więc na wszelki zmieniają mi hasło. Wiem, co jest przyczyną podejrzanej aktywności - konto dzielę z siostrą i przyjaciółką. OD TRZECH LAT. Więc szybki jesteś, Orginie, czuję się przy tobie bezpiecznie, bo jesteś taki bystry i zapobiegliwy.

Wyszedł trzeci epizod Bendy and the Ink Machine. Oh boy. Nie sądzę, żeby coś z tej gry dobrego wyszło. UWAGA, SPOILERY.
Zdecydowanie najsilniejszą stroną gry jest otoczka. Projekty postaci są świetne (to przecież Bendy - prosty design, jednocześnie oryginalny, i perfekcyjnie nawiązujący do starych projektów, uroczy i niepokojący - zrobił z gry hit), pomysł na satanistyczne studio animacji jest absolutnie fantastyczne, fajne są nagrania pracowników z silnymi akcentami.
Ale sam gameplay... Już od pierwszego epizodu był z tym problem. Chodzenie po pustych lokacjach i zadania z cyklu "przynieś-podaj-pozamiataj" bez fabularnego uzasadnienia (robimy rzeczy, bo robimy - przyszedłem spotkać się z przyjacielem, ale widać go nie ma, więc włączę to dziwne wujstwo z atramentem, żeby nie było, że przyszedłem na darmo). Ale okej, pierwsza część, bardziej chodziło o pokazanie pomysłu, no i była za darmo. W drugim, już płatnym epizodzie, było lepiej, ale to wciąż było w sporej mierze "szukaj kluczy pochowanych po koszach na śmieci przez 20 minut za sześć dolarów" (do czego jeszcze wrócimy). Widać krytyczne głosy w tym temacie doszły do twórców, którzy w trzecim epizodzie postanowili dać WSZYSTKO. I NIC nie jest dopracowane.
Borys w ogóle nie sprawdza się jako towarzysz. Są jakieś zaczątki nawiązania z nim więzi, ale nic z tego nie wynika: w ogóle nie poznajemy tej postaci (jej milczkowatość to wielki minus - znamienne jest to, że główny bohater nawet nie czeka na odpowiedzi Borysa, wymawiając pytania i komentarze do nich jednym tchem), jego model sprowadza się do "nijakiej neutralności" i "nijakiej neutralności: wersja z zakrywaniem oczu", tym bardziej, że poza początkiem, gdy Borys dyszy nam w kark (co jest źródeł najlepszych jumpscearsów w tej grze), prawie w ogóle nie spędzamy z nim czasu, bo albo siedzi w windzie, albo stoi przy przełączniku, albo gdzieś biega sobie samopas. Kiedy [Alice porywa Borysa w czeluść, trudno się tym przejąć. Już nie mówiąc o tym, że sama motywacja Alice jest wyjątkowo głupia, proste "nie dam ci stąd wyjść, bo jestem wredną małpą" byłoby lepsze - Borys cały czas siedzi w windzie i zdarza mu się coś robić poza ekranem, bez informowania o tym Henry'ego - nic prostszego, jak podczas któregoś z zadań wywieźć Borysa do siebie i gracz nawet by nie podejrzewał, że nowy kolega został uprowadzony.]
Walka jest nudna i toporna (i tu nawet "he he" nie można napisać, bo z jakiś tajemniczych powodów Henry preferuje walenie rurą, choć ma do dyspozycji siekierę), przeciwnicy szybko przestają być straszni, cały czas mam wrażenie, że Henry nie może się porządnie zamachnąć bronią, tylko kurczowo trzyma ją przy sobie, jakby próbował tłuc wroga mimo sparaliżowanej od łokcia w górę ręki (już nie mówiąc o identycznej animacji, nieważne, czy to rura, czy siekiera, czy strzykawka).
Chowanie się jest bez sensu, i przydaje się bodaj tylko raz. Ale musi być, bo co to teraz za horror, w którym nie można się schować w szafie.
Najlepiej wypada w sumie unikanie projektorów (znowu, co za świetny design), co nie znaczy, że dobrze - trzeba się bardzo starać, żeby im wleźć pod światło.
No i wreszcie, MISJE Z CYKLU "CHŁOPIEC NA POSYŁKI". Nie jedna, nie dwie, nie trzy, nie cztery, ale PIĘĆ zadań w tym tonie następujących po sobie, każda w stylu "jedź na to piętro i przynieś cztery części tego a tego", "jedź na kolejne piętro i zniszcz pięć tego a tego", "jedź na jeszcze następne piętro i zabij trzy takie a takie stwory"... Świetny pomysł na wydłużenie czasu gry tak, żeby przypadkiem ktoś nie postanowił jej zwrócić, gorzej dla samej rozgrywki. Gdyby jeszcze te zadania wiązały się z jakimiś konkretnymi historiami, nagradzającymi nas wskazówkami co do fabuły czy info o świecie przedstawionym, ale nie - łazimy za kołami zębatymi, za kartonowym Bendym, za zasiekanymi z pińcset razy przeciwnikami, wszystko, co znamy już od epizodu pierwszego (prócz serc w piwnicy, o których zastosowaniu nie wiemy NIC).
Pytanie: czy ta gra jest jeszcze horrorem? Przy tak hurtowej ilości przeciwników do siekania trudno się bać, aspekt z chowaniem się jest minimalny, nie ma żadnego poczucia, że Bendy krąży gdzieś w pobliżu, gracz szybko się uczy, że większość Strasznych Wydarzeń odbywa się w zamkniętych lokacjach i ogranicza się do słuchania, jak złol sobie gada, gada, a my cierpliwie siedzimy, słuchamy i czekamy za szybą, nie mogąc wejść w żadną interakcję. Ogólnie ma się wrażenie, że ten cały horror jest, hm, coraz bardziej "family friendly" - obawiam się, że głównie po to, żeby zarobić.
Jedną z najbardziej wtfnych rzeczy w tym epizodzie jest lokacja z zabawkami. Do tej pory miejsce akcji trzymało się kupy - co prawda bardzo niewiele o nim wiadomo, ale wszystko pasowało do konceptu "studio animatorskie z piekła rodem" - biurka animatorów, sala z projektorem, studio nagrań, jakaś kotłownia, jakieś biuro, gdy wtem! - fabryka z gadżetami związanych z kreskówką?? W latach trzydziestych??? W podziemiach studio zajmującego się animacją????? Sam pomysł jest zupełnie od czapy, ale potem wszystko okazuje się jasne: twórcy wsadzili do gry jedną wielką reklamę swojego nowo otwartego sklepu internetowego z gadżetami. Dlatego ta lokacja jest największym pokojem w grze, dlatego koła zębate blokują pluszaki (!!), zamiast losowych śmieci, dlatego ta lokacja nijak nie wiąże się z resztą historii, dlatego Henry ma coś do powiedzenia na temat tego pokoju ('ha, tego nie pamiętam") w przeciwieństwie do innych lokacji, dlatego nagranie z Jacksepticeyem pojawia się AKURAT tutaj. SUBTELNIE.
Skoro jesteśmy przy pieniądzach, twórcy dość dużo sobie wołają za same epizody, choć niewiele mają tak naprawdę w nich do zaoferowania. Dla porównania: nie pamiętam, ile kosztowały poszczególne epizody "The Wolf Among Us" po premierze, ale obecnie przypada 4,60€ na odcinek (podobnie inne gry Telltale z późniejszego okresu). "Life is Strange" też ma pierwszy odcinek za darmo, a pozostałe epizody to 5€ za jeden. Pierwszy sezon "Sam&Max" - może i prosty, i krótki, ale wypakowany dialogami - 3€ za epizod. No halo.
Jak dotąd, najgorszy epizod do tej pory, pokazujący, że gra idzie w dziwnym kierunku. Co dobrego można powiedzieć, toto, że głos Alice jest bardzo dobry (choć niestety, przez fetchquesty z "pokręcona femme falate" robi się "mobbinujący menedżer"), a gra dalej jest bardzo dobra wizualnie (+ piosenka Alice też wpada w ucho). Ładne opakowanie, zero treści.
EDIT: Okazuje się, że ten epizod ma "alternatywne" zakończenia. Daję "alternatywne" w cudzysłowie, bo różnica w jednej taśmie i między obrazkami po napisach to trochę za mało, by chwalić się dwoma zakończeniami.

Wiecie, za to jaka inna gra tapla się w estetyce kreskówek z lat trzydziestych I ma dobry gameplay? Wczoraj wreszcie wyszło Cuphead i jest cudowne. Wierzę na słowo tym, którzy twierdzą, że jest to bardzo trudna gra, ale taka, w której ma się wrażenie, że faktycznie walczy się z przeciwnikiem, a nie samą mechaniką (i tak to w gameplayach wygląda, rozgrywka wydaje się bardzo dobrze przemyślana zarówno pod kątem jednego gracza, jak i dwóch). Zachwycający jest styl, zarówno na poziomie graficznym, i muzycznym. Czuję, że sporo utworów trafi na moją MP3 (jasne, że to nie jest soundtrack dla każdego, ale jest bardzo dobrze dopasowany do tego, co się dzieje na ekranie), dźwięki brzmią jak trzeba. Projekty postaci (szczególnie bossów, wokół których wszystko się kręci) są oryginalne i pomysłowe, animacja jest kapitalna, ręcznie malowane tła są śliczne. Przy tym wszystkim twórcom udało się wybalansować pomiędzy zachowaniem oryginalnego klimatu, a dostosowaniem się do współczesnego odbiorcy (co najlepiej uwypuklają zawarte w grze opcje i tryby, pozwalające grać w klimatach prawdziwego retro). Warto było czekać. Przykładowe pierwsze osiem minut z gry.
Żeby nie było, nie zestawiam ze sobą tych gier, bo to nie ten pieniądz, nie ta ilość pracowników, nie ta ilość czasu, nie ten gatunek, i choć oba tytuły są od debiutanckich zespołów, to jednak twórca Bendy'ego zajmował się do tej pory komiksami. Ale i w temacie tworzenia świata przedstawionego, który opowiada o sobie nie tylko słowami, mógłby TheMeatly od "Cuphead" się tego i owego nauczyć. Tym bardziej, że umie w design, więc nie ma tutaj wymówki.

Na dniach wyszło też Home, Sweet Home, horror prosto z Tajlandii. Horrory oparte na folklorze zawsze są u mnie na plusie na dzień dobry, a i HSH jest po prostu solidną grą, która bazuje na tajskich paskudach, klątwach i wierzeniach. Standardowe straszaki są dobrze zrobione, jest też miejsce na bardziej oryginalne motywy. Historia jest tak poprowadzona, że europejski widz spokojnie nadąża, o co chodzi, ale i zostają elementy, które można odczytać czy nawet zauważyć tylko z pomocą życzliwych Azjatów, którzy chętnie w komentarzach dzielą się info.

Co mogę jeszcze polecić, to Peace, Death! ([link widoczny dla zalogowanych]). Prosta, ale wciągająca gra z przymrużeniem oka, jak to zostajemy Żniwiarzami, mającymi zdecydować, czy delikwent ma zostać wysłany do piekła, nieba czy czyśćca na podstawie wytycznych kierownictwa - coś w stylu "Paper, please!". Trzeba szybko decydować na podstawie atrybutów, gdzie zmarły ma się udać - jak ma rogi, to wiadomo, że na lewo, jak ma zakrwawioną koszulę, to trzeba najpierw sprawdzić, czy da się ją wyprać, czasem zadzwoni do nas kolega ze stażu z prośbą o pomoc, czasem trzeba będzie przechwycić kontrabandę, a przy tym wszystkim pilnować, żeby przez nasze działania konkurenci Szefa nie zdobyli przewagi (nie, zgadzanie się na odrabianie pańszczyzny u innych jeźdźców apokalipsy nie jest wskazane, za to dostaje się ujemne punkty na koniec). Gra, jakkolwiek prosta, potrafi być wyzwaniem dla refleksu, gdy ma się ambicję na wysokie noty. Ja się bawię dobrze i celuję teraz w kolekcjonowanie achievementów.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Sob 8:24, 30 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Sob 16:24, 30 Wrz 2017    Temat postu:

Nawet mi nie mówcie o punktach BioWare. Nie mogę kupić sobie wszystkich DLC do DA2, bo są tylko za punkty. Wersja Ultimate Edition NIGDY nie wyszła, bo, uwaga, stwierdzili, że im się nie opłaca, bo nikt nie kupi, bo hajsy się nie zgadzały za DA2...
Guess what, mieli tę wersję już gotową podobno, po prostu nie wpuścili jej na Origina.
Nikt nie kupi, no na pewno wszyscy rzucą się po 10x droższe DLC za punkty. HA HA HA, ŚWIETNIE TO WYMYŚLILIŚCIE, EA.
Tyle że nie.
Już kiedyś się żaliłam na to, ale tego bólu nigdy dość. xD

Edit: literówka


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Deneve dnia Sob 17:01, 30 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:16, 30 Wrz 2017    Temat postu:

Deneve napisał:
Nawet mi nie mówcie o punktach BioWare. (...)
Już kiedyś się żaliłam na to, ale tego bólu nigdy dość. xD

TAK. Też mam o to straszliwy bul dópy i mi nie przechodzi. :D


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:38, 01 Paź 2017    Temat postu:

Eh, też nie kupiłem dodatków do Dragon Age 2, choć uwielbiam ten tytuł.

Ostatnio przeprosiłem się z Mass Effectem, dwie pierwsze części mam na steamie... i aż boje się przesiadki na origin przy 3. Jestem ciekaw, czy EA znów zmusi mnie do gry z polskim dubbingiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:19, 01 Paź 2017    Temat postu:

Cytat:
Jestem ciekaw, czy EA znów zmusi mnie do gry z polskim dubbingiem.

Nie zmusi, głównie dlatego, że polski dubbing do trzeciej części nigdy nie powstał Wink *Kazik patrzy w dal, z goryczą wspominając masseffectową wojenkę o napisodubbing*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:40, 01 Paź 2017    Temat postu:

Ja przez ładnych kilka lat nawet nie byłam świadoma, że któryś Mass Effect miał polski dubbing. Miałam wersję na Xboksa tylko z napisami, dopiero później do mnie dotarło, jakie miałam szczęście. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:52, 01 Paź 2017    Temat postu:

Nie ma? Uff! Kamień z serca!

A jak z dwójką? Bo mam zarówno na steamie jak i na originie. Na steamie i tak pewnie nie będzie działać nakładka (w jedynce nie działa i nie mogę robić screenów! SKANDAL), zaś na originie... no to jest origin, ale ma jakieś darmowe dodatki. Ale jak mam grac po polsku to podziękuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1987
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:33, 12 Paź 2017    Temat postu:

O grach... bardzo ogólnie.
Zastanawiam się nad zainwestowaniem w akcje 7level. Czy ktoś kojarzy [link widoczny dla zalogowanych]? Kojarzycie, czy to ma wzięcie i dobrze się zapowiada (tak w sensie nie ekonomicznie, ale typowo "gierkowo").

Edit: Spółka jest jeszcze znana z projektu gry "Castle of Heart", która ma być wypuszczona na konsolę Nintendo. Słyszeliście? Oczekujecie? Whatever? Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Czw 14:35, 12 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:43, 12 Paź 2017    Temat postu:

Cytat:
Słyszeliście? Oczekujecie? Whatever? Wink

Widzę oczami duszy, jak siedzisz w garniaku nad statystykami i intensywnie kminisz, co tam teraz młodzież uważa za hip i trendi Very Happy

Z podanych tytułów "na pstryk" kojarzę tylko "Serial Cleaner", wydane gdzieś w lecie - gra wyróżniała się pomysłem (gracz wciela się w Sprzątacza, który, well, sprząta miejsca zbrodni, zanim policja się zainteresuje) i stylem, nie narobiła szumu, ale zebrała dobre recenzje. Po zastanowieniu się znam też "Paper Wars", także dobre recenzje, ludzi kupiła próba stworzenia dobrej "złej" gry. Z tego co widzę, to połowa pokazanych tu gier to proste tytuły na urządzenia przenośne.

Generalnie wyglądają mi na ludzi, którzy trzymając się strefy komfortu produkują przyzwoitej jakości gry - bez szału, ryzyka i niespodzianek, ale przez to stabilnie. Tak mi się wydaje.

Na marginesie, naszła mnie ochota na zdobycie wszystkich achievementów w "Stardew Valley". A takiego - minigierka z kowbojem to jest jakiś absolutny kosmos oparty na dzikiej zręczności i megafuksie :<

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1987
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:12, 13 Paź 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
Widzę oczami duszy, jak siedzisz w garniaku nad statystykami i intensywnie kminisz, co tam teraz młodzież uważa za hip i trendi Very Happy

Ty to potrafisz obrazić człowieka w sympatyczny sposób. Razz

Nie no, ja po prostu tych tytułów w ogóle nie kojarzę, ale potem sobie przypomniałem, że ja Civ4 uważam za "w miarę nową grę", więc z czym do ludzi.

Jeśli chodzi o tę spółkę, to akurat jeden z udziałowców zapowiedział wyprzedawanie swoich akcji, więc się zastanawiam, czy nie zainwestować, bo akurat rynek gier jest obecnie rynkiem przynoszącym największe zyski i wydaje się najbardziej perspektywiczny. Ale sporym minusem jest to, że oni wszystko chcą wpakować w jedną grę na jedną platformę, więc to będzie albo spektakularny sukces, albo spektakularna klapa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:25, 17 Paź 2017    Temat postu:

Nie jestem pewna, czy wrzucam to w dobry temat, bo równie dobrze pasuje mi to do "WTF dnia", jak i do "Szlag mnie trafia". Ale niech będzie, że tu.
Bethesda wypuszcza nowego Wolfensteina. Wolfenstein to gra, w której bije się nazistów, i to w zasadzie wszystko, co tak naprawdę trzeba wiedzieć. Kampania reklamowa tej gry jest cudowna: #nomorenazis, Make America Nazi Free Again, If You Are A Nazi - GTFO. Nie tylko doskonale oddaje sens gry, ale jest to też, jak dla mnie, świetny statement, no ja jestem zachwycona.
Bul dópy idiotów od poprawności politycznej to też fenomen - że Bethesda to cholerne SJW, usprawiedliwianie nazistów (sic!), czy sugerowanie, że [link widoczny dla zalogowanych] (a więc sugerowanie, że nazizm jest valid political view). What the actual kurwa fuck? Nie wiem, czy bardziej mnie to śmieszy, czy PRZERAŻA. Przypomnijcie mi proszę, kiedy nazizm przestał być skurwysyństwem, a został odmiennym poglądem politycznym, będę wdzięczna.
Btw, chyba normalnie kupię tę grę. Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką Wolfensteina, ale za tę kampanię reklamową z największą przyjemnością oddam Bethesdzie swoje pieniądze.

edycja, bo nie umiem w odnośniki

edycja druga, bo mi się przypomniało coś nie na temat
Andromeda dostępna w ramach Origin Access!!! <3


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rewa dnia Wto 9:33, 17 Paź 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:24, 17 Paź 2017    Temat postu:

Reklama nowego Wolfensteina też mi się bardzo podoba (zresztą jak i trailer z tegorocznego E3), i też mnie reakcja oburzonych bardziej przeraża. Zwłaszcza, że przecież ledwo trzy lata temu wyszło "Wolfenstein: The New Order" (a w 2015 - dodatek do niego) i nikomu nawet nie przyszło do głowy, żeby piszczeć publicznie o tolerancji dla nazistów i nawoływać o gry, w których będzie można strzelać do czarnuchów i lewaków dla równowagi. Trzy lata, ludzie, tyle wystarczyło.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:53, 23 Paź 2017    Temat postu:

Ostatnio stwierdziłam że mam za dużo hajsu i kupiłam sobie Elex i Shadow of War.

Elex... No bardzo to Gothicowe, aż się łezka w oku kręci, nawet walka jest trudna, głupia i toporna jak za starych, dobrych lat <3 Na razie ograłam niecałe dwie godzinki, więc na temat fabuły się wypowiadać nie będę. Aaaa, no i też są klasycznie i tradycyjnie trzy rywalizujące ze sobą obozy! Smile Fanom serii polecam, dla nieobytych z Gothicami rozgrywka może okazać się nieco zbyt wkurzająca.

Za to Shadow of War... To samo, co w Shadow of Mordor, ale bardziej, ładniej, płynniej i z większym efektem wow. Też na razie dwie godzinki poszły, za pierwszy akt nie wyszłam, ale słyszałam że endgame jest koszmarny i trzeba grindować (albo wydawać dolary na mikrotransakcje), ale podobno dla całej reszty warto pograć.

Na Steamie można zwrócić grę po niecałych dwóch godzinach grania jeśli się nie spodoba, ale z tej opcji nie skorzystam Smile Elexowi dam szansę bo czuję że warto, a SoW jest tak cudownie miodną i odmóżdżająco-relaksacyjną sieczką, że z chęcią przejdę, tak jak SoM.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:10, 09 Lis 2017    Temat postu:

Halloween formalnie już było, ale u Rufusa festiwal strachu trwa. Razz Z poniższych gier cała jedna horrorem nie jest w żadnym stopniu. Pokrótce:

1. Observer ukończony. Oba zakończenia trudne (psychicznie dla mnie), ale dobrze poprowadzone. Cyber PRL bardzo ładny. Udało mi się nawet przestraszyć raz czy dwa, ale nie ma co podchodzić do gry jak do horroru, bo nie jest jej esencją. Trochę rozczarowujące było dla mnie , że wszystkie postaci z artbooka, tak interesująco przedstawione, były w grze tylko trupami. Z żywych spotykaliśmy półtora postaci. Rozumiem, dlaczego tak, a nie inaczej, ale co poradzę, że artbook mi smaka narobił. Ale i tak warto zagrać.

2. Night Terrors. Było już o tym? Chyba było. Wyciągnęłam ten tytuł zakopany głęboko w zakładkach w przeglądarce i co widzę? Wersja na iOS już od jakiegoś czasu działa, prace nad Androidem trwają.
[link widoczny dla zalogowanych]
W telegraficznym skrócie: jest to straszak, ale za to jaki - horror generowany w otoczeniu, w którym się znajdujesz. Tu nie ma co gadać, to trzeba obejrzeć. Zainteresowanym polecam najpierw drugi trailer (albo tylko drugi, ględzenie z pierwszego może trochę zabić klimat). Brrr! Dejcie mi to, ale już.

3. Blameless. Darmówka ze Steama, spacerówka pretendująca do miana straszaka. Wygląda dobrze i w ogóle propsy, że ktoś w pojedynkę tyle zrobił. Myślę, że to, co sprezentował autor, jest niezłym materiałem do CV, ale do grania już nieco mniej. Oceniłabym ją dużo wyżej, gdyby faktycznie można było uniknąć więzienia, znajdując jakiś konkretny przedmiot. Albo chociaż usłyszeć wyraźną sugestię, że mimo dowodów niewinności bohater idzie do pierdla, bo lud oczekuje zadośćuczynienia za śmierć dziewczyny. A tak człowiek zostaje z poczuciem wielu dziur logicznych i w rezultacie z frustracją. A szkoda, dwa różne zakończenia i mogłoby być dużo ciekawiej.

4. Serena. Kolejna darmówka. Point'n'click w 3D. Konkuruje o tytuł Miss Zbędności razem z LoF: Inheritance. Nawet mi się nie chce o niej rozpisywać. Pomysł na plottwist i zakończenie niezły, ale czegoś zabrakło. Może ciekawego początku i jakiegokolwiek naprowadzenia gracza? Klikanie na oślep "a może to zaskoczy" nie było zbyt pasjonujące. Nie żeby była to gra przykra, ale można te pół godziny spędzić inaczej. Na minus brak jakiegokolwiek menu i zapisów, mimo że krótka, to jednak lekko się zdenerwowałam, jak wcisnęłam escape, żeby zapauzować (odruch, co poradzę, że w tym przypadku zbędny), a gra się zamknęła. Ciekawostka: mimo że darmówka, nie usuwa się sama z biblioteki Steam po deinstalacji. Ktoś z tej okazji wysmarował tłustego komcia na forum Steam. Mam nadzieję, że teraz może wreszcie spać spokojnie, kiedy zniknęła z biblioteki i świat wrócił na swoje tory.

5. Cry of Fear. Tyż za darmo. Na wszystkie macki Ktulu, nie sądziłam, że będę mieć tyle helenamamzawałów przy tak przedpotopowej grafice. Niemniej muszę przyznać, że jak na (pierwotnie) mod do pierwszego Half-Life'a, wyciągnięto z silnika naprawdę wiele. Nie wiem, może wybaczam tej grze więcej jako "starej", ale imo trochę lepsza, bardziej realistyczna grafika i np. taki Outlast zostaje daleko w tyle... Chociaż może to właśnie jest jej mocną stroną - dobrze działają uproszczenia, umowność i niedopowiedzenia w CoF, mimo że spowodowane technologią? Trudno mi powiedzieć jednoznacznie. Tak czy inaczej, swój klimat ma. Bardzo mi się podobało, kiedy zblazowany antagonista odcinał komuś głowę piłą, przemawiając znudzonym głosem do bohatera. Może mam jakiś spadek odporności na horrory, ale to, co serwuje CoF, działa na mnie. Muszę grać na raty.
W grze mamy trochę craftingu, część wrogów do zabicia, część do uciekania przed nimi, zdarzają się elementy zręcznościowe (na szczęście niedużo) i straszenie muzyką i odgłosami, ale nie tak nahalnie, a dość sugestywnie. I od czasu do czasu karteczki. Jak komuś spasowała Penumbra, to CoF też się może spodobać.
Plus za efekty, postrzeleni wrogowie bryzgają krwią na ściany, chybione kule zostawiają dziury (przypominam, jak stary jest silnik;)). Tylko w sekwencji z pociągami musiałam jakoś nieprawilnie ginąć, bo mi wtedy wywalało grę za każdym razem, ale tylko wtedy. Poza tym działa normalnie.

6. Last but not least, Indygo. Czyżby point'n'click wracało do łask? Wink Aaach, aż się poczułam jak na studiach przy nauce Flasha. (Nie żeby mnie jakieś sentymenty ogarniały przy już wtedy zacofanej technologii, no ale bawiliśmy się w takie rzeczy). Skusiłam się na Indygo ze względu na temat. Jest to polska produkcja opowiadająca o depresji, o wychodzeniu z choroby bądź pogłębianiu się jej. O funkcjonowaniu chorego, który jest już dość wycofany z życia społecznego. Ktoś z was miał z tym styczność? Ja jeszcze trawię i wstrzymuję się z oceną, chyba przejdę to jeszcze raz, choć trochę mnie sfrustrowało dwukrotne zakończenie neutralne i brak pomysłu, jak osiągnąć pozostałe dwa, te skrajne.

Na simsy pewnie ponarzekam nieco później w ich temacie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:18, 03 Gru 2017    Temat postu:

"Observera" śledzę przez gameplaje i jestem dopiero na początku - klimat cyberpeereulu jest 11/10 (woźny Janusz <3, książki z cenami w tysiącach). Za to wizje zmarłych mnie w ogóle nie chwytają. Dobra, znam tylko tę pierwszą, ale jeżeli reszta jest na tym poziomie, to dziękuję - nudne, męczące, Symbolizm Ohohohoho, kompletny brak zręczności przy wprowadzaniu trików, które tak dobrze wypadały w "The Layers of Fear".

Też czekam niecierpliwie na "Night Terrors", ale nie jako gracz (nie mam sprzętu, by się w to bawić - ciekawe, jak gra się sprawdzi na mocno ograniczonej przestrzeni, np. w dwupokojowym mieszkaniu w bloku?). Bardzo mnie ciekawią rozwiązania technologiczne i to, jaki wpływ będzie to miało na grą horrorowe. BTW, szanuje za umieszczenie ducha z Lavender Town na jednym ze screenów Very Happy

Mam dokładnie te same odczucia co do "Blameless". Zakończenie całkowicie spsuło mi odbiór - trudno przejmować się losem ofiary i strasznymi groźbami strasznego gliniarza, gdy ma się 101% pewności, że nawet średnio ogarnięty adwokat z urzędu z tróją na dyplomie da radę wybronić z tej sprawy, więc nie ma poczucia bezsilności, tylko irytacji]. A szkoda, bo to ogólnie fajny tytuł, jakkolwiek trąci robieniem pod zaliczenie studiów czy CV właśnie.

Cytat:
że będę mieć tyle helenamamzawałów

Very Happy

Jakkolwiek z "Cry of Fear" nie do końca mi po drodze (nie lubię strzelanek, zakończenie słabe, ale to dlatego, że ja nie lubię klimatów "to wszystko tak naprawdę dzieje się w twojej głooooowieeee...!"), tak cenię je za styl właśnie. "Chociaż może to właśnie jest jej mocną stroną - dobrze działają uproszczenia, umowność i niedopowiedzenia w CoF, mimo że spowodowane technologią?" - IMO to jest właśnie kluczem do sukcesu tej produkcji. Umowność, dziwne projekty i pole dla wyobraźni generalnie wychodzi horrorowatym produkcjom tylko na dobre ("The Last Door", "Amnesia"). Gładki graficznie "Outlast" z typowymi lokacjami jest po prostu nudny.

Fotorealistyczna jest za to demówka MADiSON ([link widoczny dla zalogowanych]), ale na mnie robi wrażenie - nie wiem, przytłacza mnie ten ciężki, klaustrofobiczny klimat z wąskimi korytarzami i fotografiami gapiącymi się prosto na gracza, podoba mi się zabawa z wymachiwaniem zdjęciami, co by wywołać obraz (za każdym razem mam wrażenie, że w przeciągu tych kilku sekund spotka mnie Coś Niedobrego).

Od siebie polecam bezpłatne Doki Doki Literature Club! ([link widoczny dla zalogowanych]). Nie chcę za wiele pisać, bo to jedna z tych gier, o których im mniej wiesz, tym lepiej - tak, początkowe ostrzeżenie "this game is not suitable for children or those who are easily disturbed" nie jest bezzasadne, ale nie ma tu chamskich wrzaskowyskoków (o ile się gry nie streamuje). Fajny koncept z pisaniem wierszy, pomysłowe sztuczki bawiące się zarówno gatunkiem, jak i samym medium (co więcej, część z nich jest randomowa i prawdopodobieństwo, że dwa gejmpleje będą identyczne, jest bardzo niskie). Przejście zajmuje jakieś sześć godzin.

Za to czego nie polecam, a co woła sobie zdecydowanie zbyt dużo pieniążków, to Agatha Christie - ABC of Murders ([link widoczny dla zalogowanych]). Uwielbiam Christie (a kto nie?) i chcę dożyć dnia, w którym doczekamy się porządnej przygodówki z żelazną logiką, nagradzającą gracza za uważne obserwowanie otoczenia, ze zmyślnym zaginaniem przesłuchiwanych. Na razie mam w Bibliotece Steam zbiór zagadek w stylu "I ty możesz być małym detektywem!". Przysięgam, że najtrudniejszym do zdobycia achievementem jest "Duży osioł", który dostaje się za popełnienie błędów w śledztwie. W trybie inspekcji mamy z boku info, ile wskazówek musimy jeszcze znaleźć, większość komentarzy jest banalna (moja ulubiona inspekcja to ta, w której musimy na jednym ekranie obczaić instrument, gramofon i pulpit z nutami, żeby Poirot olśnił nas konkluzją "Hm, ofiara lubiła muzykę"), nie da się wyciągnąć błędnych wniosków w trybie dedukcji. Gra ma sporo elementów rozrywkowych (zbieranie punktów ego za poprawianie wąsa w lustrze, hasła typu "toż to alfabetyczny Belzebub!", pomysły w rodzaju "obcy facet obiera telefon, dzwoniąca pielęgniarka każe mu zrobić ciężko chorej zastrzyk i zdradza, gdzie znajduje się uniwersalny klucz do wszystkich drzwi"), ale giną przy wymyślnej torturze, jaką jest wyjątkowo upierdliwe obracanie przedmiotów w tej grze czy zagadki-zwalniajki w rodzaju "trzykrotnie porównaj listy i za każdym razem wskaż dokładnie te same elementy". Tor-tu-ry.

Jakiś czas temu podsunęło mi się Mal sugestię zagrania w "A Normal Lost Phone". Po personalnym zagraniu stwierdzam, że, cóż, to gierczany odpowiednik amerykańskich seriali-dram o nastolatkach i jestem zbyt starym koniem, by mnie to ruszało. Nie jest to zła gra, i sam aspekt łamania haseł, przeglądania wiadomości i prób dostania się do kolejnych aplikacji bardzo mi się podobał (zwłaszcza trik z ostatnią apką - pomysłowe, oby coś takiego istniało naprawdę), ale sam sposób opowiadania historii... no po prostu nie jestem targetem i tyle w temacie.

Nie podobały mi sę tegoroczne nominacje na Steamie, IMO zbyt się ze sobą pokrywały, były zbyt ogólnikowe i skoncentrowane na skrajnych przeżyciach emocjonalnych. :< Przynajmniej obrazki reklamujące na głównej parę tytułów były i ładne, zabawne.
Największy smutek wyprzedaży: "Puzzle Quest" nie chce mi odpalić ;_;

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:19, 03 Gru 2017    Temat postu:

Kazik napisał:

Największy smutek wyprzedaży: "Puzzle Quest" nie chce mi odpalić ;_;


Współczuję, ta gra jest GENIALNA. Dwójka też ma swój urok, za to jakieś Puzzle Questy Galaxy i inne następstwa to już nie to samo.

Tak pozasteamowo, kupiłam sobie w piątek wieczorem Story of Seasons: Trio of Towns i weekend spędziłam w łóżku, smarkając w chusteczki i dojąc wirtualne krowy. To wszystko, co nie pasowało mi w Story of Seasons 1 (antypatyczni mieszkańcy miasta, milion farm w różnych miejscach, presja czasowa) zostało zmienione na lepsze. Dawno się tak nie wkręciłam w farming sima (Rune Factory 4 tylko przebija wszystko).

Ktokolwiek oprócz mnie ślini się jeszcze na Re:Legend? [link widoczny dla zalogowanych] Był kickstarter (nie wsparłam, za późno się dowiedziałam), polecam zerknąć - wygląda na to, że będzie tam dużo rzeczy, które urzekły mnie w Rune Factory 4 :3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:03, 04 Gru 2017    Temat postu:

Cytat:
Współczuję, ta gra jest GENIALNA.

;_; Współczucie, chociaż tyle!...
Grę pamiętam z dzieciństwonastolęctwa i bardzo ciepło wspominam - mieliśmy z rodzeństwem taką manię, że po jakimś czasie mózg kombinował, jakby tu połączyć rzeczy z otoczenia, żeby pasowały kolorem Razz Ale nigdy nie udało nam się załatwić ostatniego bossa.
I nie wiem, czemu nie odpala, bo nie chce ruszyć ani na moim laptopie, ani siostry. Muszę pokombinować.

Skoro jesteśmy w temacie gier farmowych, to wraz z wypuszczeniem multiplayera do Stardew Valley ma zostać dodany darmowy content dla graczy indywidualnych. Twórca nic nie zdradza, jedynie wrzucił na Twittera info ze [link widoczny dla zalogowanych].

Chyba mi się grało w "Rune Factory", ale nie pamiętam, w którą część - w każdym razie, nie wciągnęło mnie w ogóle. Może dam szansę czwórce? "Re:Legend" wygląda bardzo na plus, a ilość zebranej kasy i osiągniętych celów oszałamia @_@

Z innych ciekawych kickstarterów, mam nadzieję, że uda się ufundować Ambition: A Minuet in Power ([link widoczny dla zalogowanych]), symulator francuskiej arystokratki próbującej dochrapać się do władzy i piniędzy.

Jeszcze mi się nie reklamowało Super Science Friends na forum (polecam, można za darmo obejrzeć na YT - na razie tylko trzy odcinki plus świąteczny special), ale to dobry moment, by wspomnieć, że pracują nad [link widoczny dla zalogowanych].

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Pon 11:07, 04 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:39, 24 Lut 2018    Temat postu:

Pamiętacie jak kiedyś jechałem po Konami?

W nowym Metal Gear Survive za mikropłatności (10 dolców) można kupić sobie dodatkowy... slot na zapis. W normalnej grze masz jeden. Chcesz nową postać i zachować starą? DAWAJ KASĘ.

https://www.youtube.com/watch?v=oQobz5ojsJs


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:40, 24 Lut 2018    Temat postu:

Co oni, próbują konkurować z EA?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Sob 15:03, 24 Lut 2018    Temat postu:

Vaherem napisał:
Pamiętacie jak kiedyś jechałem po Konami?

W nowym Metal Gear Survive za mikropłatności (10 dolców) można kupić sobie dodatkowy... slot na zapis. W normalnej grze masz jeden. Chcesz nową postać i zachować starą? DAWAJ KASĘ.

https://www.youtube.com/watch?v=oQobz5ojsJs

I dziwią się, że hakerstwo kwitnie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:45, 24 Lut 2018    Temat postu:

Vaherem napisał:
Pamiętacie jak kiedyś jechałem po Konami?

W nowym Metal Gear Survive za mikropłatności (10 dolców) można kupić sobie dodatkowy... slot na zapis. W normalnej grze masz jeden. Chcesz nową postać i zachować starą? DAWAJ KASĘ.

https://www.youtube.com/watch?v=oQobz5ojsJs


Już wiem, co będzie w grudniu-styczniu na youtube'owych top-listach kontrowersji okołogrowych z 2018 roku, chyba że po tym, jak afery z dopłacaniem zdominowały takie topki w zeszłym roku, ich twórcy się zbuntują.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:12, 11 Mar 2018    Temat postu:

Więc u Trumpa odbyło się spotkanie z przedstawicielami branży gier komputerowych. Bo wiecie, według Trumpa te strzelaniny w szkołach to z powodu brutalności gier. Jako dowód pokazano 88 sekundowy klip ze scenami przemocy.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Vaherem dnia Nie 8:14, 11 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:42, 11 Mar 2018    Temat postu:

Bo przecież gry wideo to najprostrze rozwiązanie skomplikowanego problemu, wręcz idealny kozioł ofiarny. Rolling Eyes

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ajzan dnia Nie 8:44, 11 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:12, 11 Mar 2018    Temat postu:

Przepraszam, z którego roku Trump do nas dzwoni? Laughing Wydawało mi się, że narracja "gry robią z nastolatków agresywnych psycholi nieszanujących ludzkie życie" to była powszechnie prowadzona na początku wieku, a potem zaszyła się w protestanckiej paszy, wykładach egzorcystów i przekonaniach cioć, bo kiedyś tak w gazecie pisali. Ale spoko, kto komu zabrania w narodowej debacie wymachiwać kotletem twardym i zimnym jak podeszwa buta narciarskiego.

Z ostatnich moich przygód gierczanych:
Asphyxia ([link widoczny dla zalogowanych]), visual novel kręcący się wokół nastoletniego uczucia głównej bohaterki do klasowej przewodniczącej. Mały, udany tytuł z prostą historią, bardzo dziewczęcy i delikatny - spokojne kolory, melancholijna muzyka, łagodna kreska, zachwycanie się paznokciami obiektu westchnień, bo przypominają półksiężyce. Autorom IMO udało się bardzo dobrze wczuć w nastolenie przeżycia pełne dramatyzowania i przesady, czy to w zauroczeniu, czy to w samoocenie, w mędrkującym cynizmie czy małpiej złośliwości, wszystko zaprezentowane ze sporą wyrozumiałością. Do zalet dodaję aspekt edukacyjny, dzięki któremu w krótkim czasie udało mi się przyswoić sporo ciekawostek o angielskim romantyzmie.
Z minusów - szkoda, że twórcy stanęli w rozkroku, zamiast zdecydować, czy chcą opowieść we współczesnym sosie, czy jednak alternatywne AU z pensjami dla panienek i szczyptą późniejszej technologii, przez co sceneria nieco się rozmywa albo podsuwa dziwne kwiatki. Czasem też ma się wrażenie, że ilustracje powstały osobno albo nie zmodyfikowano ich wraz z scenariuszem - łamanie przepisowych strojów przez dwie postacie jest tak przegięte, że trudno w nie uwierzyć, albo przewija się info, że główna bohaterka spontanicznie ścięła włosy i ma okropną fryzurę, choć po ilustracji nic a nic tego nie widać.

Tak swoją drogą, fragment recenzji ze Steama:
"(...)
- brak nagości Wink
- trudny do wymówienia tytuł

Komu polecam? / Komu odradzam?

+ polecam jedynie największym zwolennikom wizualnych powieści
+ polecam graczom lubiącym piekne kobiety w rysunkowej postaci
- odradzam tym, którzy szukają wciągającej gry z dobrą ddramaturgią i trudnymi decyzjami
- odradzam graczom, którzy szukają nagich panienek, bo ich tutaj nie ma. Wink"

A ja odradzam dodawanie creepy uśmieszków przy hasłach typu "nagie panienki", polecam zabrać swoją obrzydliwą, hetero narrację w drodze do kosza na śmieci i przy okazji proszę przestać nazywać 16/17 letnie dziewczęta w grze "kobietami".

Speed Dating for Ghosts ([link widoczny dla zalogowanych]) - jak sam tytuł wskazuje, i od razu zaznaczę, że w tym przypadku "randkowanie" ma mniej wspólnego z obciskiwaniem się, więc ze wspólnym spędzaniem czasu i poznawaniem się - na przykład udział w seansie spirytystycznym, odwiedzenie krainy luster, próba rozwikłania zagadki morderstwa czy wspólne napadnięcie na bank Razz Najbardziej mi się podoba oszczędny styl - proste tła, ogólne opisy zaświatów napędzające wyobraźnię, buczące dźwięki. Duchy są zróżnicowane, jest zabawnie, melancholijnie, grobowo. Może bardziej do złapania na promocji, ale warto obczaić.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Nie 13:16, 11 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:38, 11 Mar 2018    Temat postu:

Kaziku ile zajmuje ci nowy tytuł? Praktycznie zawsze w tym dziale wspominasz o czymś nowym.

Rzekł Vah siedzący ciągle w Tamriel (z przerwą na Europę Universalis i budowanie wielkiego Włoskiego Imperium).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:23, 11 Mar 2018    Temat postu:

Zazwyczaj od dwóch do dziesięciu godzin - biorąc pod uwagę, że uwielbiam przechodzić gry na 100%. Moja tajemnica Nowości z Rękawa opiera się po prostu na tym, że zdecydowanie preferuję gry "single player story mode"/logiczno-zagadkowe i w sumie gigantyczne RPG z kampanią na kilkadziesiąt godzin czy gry bez konkretnej historii można u mnie policzyć na palcach obu dłoni.

Właśnie, to jest lepsze pytanie: jak ty to zrobiłeś, że piątka najczęściej ogrywanych przez ciebie tytułów zajęła ci w sumie 1548 godzin?? Jakie kody muszę wpisać w życie, żeby wytrzasnąć tyle czasu???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:54, 11 Mar 2018    Temat postu:

Jak mnie podliczyła!

To dobre pytanie. Moi najlepsi kumple mieszkają ponad dwieście kilometrów ode mnie... i to w różne strony. Nie jestem w żadnym związku, nie mam dzieci. Pracuje fizycznie i w tygodniu bywa tak, że granie po południu jest czymś, co wymaga najmniej kreatywności. I jak tak patrzę na tytuły z pierwszej piątki to są gry, które opierają się na pewnej powtarzalności, z której można czerpać przyjemność (? nie wiem właściwie o czym gadam, no ale). W Falloucie 4 doszedłem może do połowy fabuły, większość czasu to bieganie za surowcami i budowanie domków. I cholera, mówię wam, miałem piękne postapokaliptyczne osady. Muszę je kiedyś dla was obfocić. W GTA V grałem ze znajomymi, z pogaduchami na skajpie i jakoś tak zleciało... ale lubiłem tam po prostu jeździć motocyklem przed siebie. Szkoda, że teraz Online to taki bezczelne "grinduj lub płać". Darkest Hour to strategia od Paradoxu, a w nich się dzieję albo dużo, albo nic (często czytam książki przy nich). O Skyrimie nie trzeba za dużo mówić, to prawdziwy wciągasz czasu (i jako jego weteran uparłem się, że zrobię 100% acziwków). ESO... ESO to magia.

Więc... Vah to nerd bez życia, który po pracy lubi wykonać "trochę" powtarzalnych czynności Razz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:12, 11 Mar 2018    Temat postu:

E tam, ja w samym tylko PoE wytrzaskałam według Steama 1300h. Na szczęście w większość moich ukochanych gier grałam najwięcej poza Steamem, tak że nie widać, jak cholernie nie mam życia (bo że na samego Skyrima zmarnowałam ponad dwa koła godzin na obu platformach, to nie mam absolutnie żadnych wątpliwości). A to i tak pikuś, lubemu memu jakoś tak w przyszłym tygodniu najpóźniej stuknie równiuteńkie 3k godzin w PoE, a to nie jest jego jedyna tak wymaniaczona gra. Tak że Vahu, nie jest z tobą wcale aż tak źle. Są gorsi. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:51, 23 Mar 2018    Temat postu:

A ja, cóż, przychodzę z czymś nowym Very Happy

Mianowicie Lucius Demake ([link widoczny dla zalogowanych]), gra, w której wcielamy się w sześcioletniego (urodzonego szóstego czerwca 1966 roku) Antychrysta, bladotrupiego gnojka, który w zamian za mordowanie służby dostaje od papy nowe supermoce, żeby mógł mordować jeszcze lepiej.
To mógł być Hitman w wersji paranormalnej, a wyszło mdłe byle co. Gra dzieli się na rozdziały, a w każdym trzeba wykombinować, jakby tu wskazaną osobę ukatrupić, manipulując bez zwracania na siebie uwagi przedmiotami. Tyle, że zagadki są proste jak budowa cepa, nie trzeba ofiar śledzić, podsłuchiwać, uważać na świadków, kombinować, gdzie tam - rozwiązanie ogranicza się zazwyczaj do jednego pokoju, użycia góra dwóch przedmiotów i ewentualnego uruchomienia jednej z mocy. Poprzeczka trudności jest na poziomie łydki - nocnych etapów z prześlizgiwaniem się jest dwa (z czego drugi stwarza zero zagrożeń dzięki mocy czyszczenia pamięci), trzeba się celowo podłożyć, żeby ktoś cię przyłapał, ofiary grzecznie czekają na twój ruch, nikt nie przyprowadza odwróconych krzyży do porządku, paska mocy mogłoby w ogóle nie być...
Jak i samych mocy, z których ubaw jest zerowy. Przedmioty, z którymi możemy bawić się telekinezą można policzyć na palcach jednej ręki, czyszczenie pamięci jest bezużyteczne, fireballe śmiechu warte, a moc manipulowania umysłem wyjątkowo pokręcona. Na początku jesteśmy informowani, że kontrolować można tylko osłabiony umysł, co pokazane jest na morderstwie służącej - po pokazaniu jej fotek, na których ukochany ją zdradza, dziewczyna biegnie zapłakana na balkon, a dzięki manipulacji umysłem nakłaniamy ją do skoczenia z tegoż balkonu. Wiarygodne. Okazuje się jednak, że pod "osłabienie umysłu" łapie się nawet irytacja z powodu zgubionego podręcznika (która nakłania nauczyciela do strzelenia sobie w łeb) czy zdziwienia, że kosiarka sam z siebie się uruchomiła (i to jest na tyle osłabiające, że ogrodnik pakuje głowę pod tę kosiarkę). Nie ma w ogóle poczucia, że z każdym kolejnym mordem nasza moc rośnie.
Nie wiem, po co w ogóle otwarte otoczenie i możliwość krążenia po całym domu (który jest na tyle duży, że można się zgubić, a w 1/3 pomieszczeń nic się nie dzieje), który w zasadzie jest pusty - prawie z niczym nie można wejść w interakcję, postacie mają po dyżurnej linijce dialogu, telekinezy nie można właściwie na niczym użyć, Lucek nie ma nic do powiedzenia, eksploracja nie nagradza historią czy informacjami o bohaterach.
Za to łamie mi mózg, co można robić w wolnych chwilach - obowiązki domowe. Tak, nasz mały pomiot piekielny może w wolnym czasie wynieść śmieci, posprzątać zabawki, umyć zęby, zebrać brudne gacie i posegregować na pranie jasne i ciemne. Za dobre sprawowanie można dostać od mamy rowerek (jedyny przydatny gadżet w tej grze)... a od szatana ouiji i pozytywkę. Nie wiem, dlaczego szatan nagradza mnie za wrzucanie do prania skarpet, ale wiem, że jego prezenty są do bani - ouiji daje podpowiedzi (już pomijając, że zagadki są banalne, to przecież na każdym miejscu zbrodni jest misiek, który daje podpowiedzi, i w naszym dzienniku też są wskazówki, co robić!!), a pozytywka pomaga namierzyć ofiarę (której lokalizacja i tak jest zaznaczona na mapie, więęęęęęęc...).
Jedyne, co szczerze mi się podoba, to retro oprawa - można uwierzyć, że gra się w jakiś oldschoolowy tytuł. I jak porównuję tę wersję z oryginałem ([link widoczny dla zalogowanych]), to demake wypada zdecydowanie na plus: sceny śmierci zdecydowanie lepiej wyglądją bez tego idiotycznego slow motion, piksele lepiej robią na klimat, no i oszczędzono mi słuchania głosów (a voice acting Szatana jest naprawdę śmiechu warty).

Ze zdecydowanie lepszych wieści - do dwóch pierwszych części Monkey Island dołączyła wczoraj na Steamie i GOGu trzecia <3 Wydawało mi się, że już nie będzie dane mi w nią zagrać, a tu taka niespodzianka!

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Pią 21:59, 23 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:41, 31 Mar 2018    Temat postu:

Ja też mam coś nowego!
Od tygodnia tylko w to gram, co jest dla mnie rzeczą dziwną, bo zazwyczaj gram po kilka(naście) godzin i przerzucam się na kolejną grę. Ale teraz cisnę jak szalona w Ni No Kuni 2.
Grafika jest cudowna - co prawda nie maczało w niej paluszków Studio Ghibli (jak w pierwszej części), ale jeśli bym o tym nie wiedziała, to dałabym sobie rękę obciąć, że to właśnie oni się tym zajmowali. Ten sam styl. Więc już na wstępie gra dostała ode mnie ogromnego plusa, właśnie za doznania wizualne.
Muzyka wydaje się być w porządku, ale dość szybko zaczęła mnie nużyć. Joe Hisaishi ją skomponował - cóż, nie dorównuje to temu, co wyczarował chociażby do Totoro Wink
Fabuła jest dość oklepana, mamy młodego króla, który w wyniku przewrotu (zamachu stanu? Jak się tłumaczy "coup"?) musi uciekać ze swojego królestwa i postanawia założyć nowe, takie w którym wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Taka przyjemna bajeczka, przenosząca w czas dzieciństwa, ale nic szczególnie porywającego.
Za jeśli chodzi o gameplay, to mamy bardzo fajny mix. Walka nie jest turowa, tylko przypomina mi tą z Tales of... (Berseria, Symphonia) - po spotkaniu z wrogiem przechodzisz na arenę i masz naparzanko-bijatykę w czasie rzeczywistym. Jest przyjemna, chociaż nieco za prosta - zginęłam może ze dwa razy na początku, kiedy porywałam się na wrogów kilkanaście poziomów wyżej ode mnie. Oprócz walki mamy tam też zabawę rodem z mojego kochanego Suikodena - zbieramy około stu postaci do naszego nowego królestwa Smile Mało tego! Królestwo budujemy sami - budynki obsadzamy nowo uzyskanymi poddanymi (każdy ma inne zdolności), za generowane przez budynki pieniądze kupujemy upgrade'y, które np. zmniejszają koszt kolejnych budynków, dodają bonusy do zdobywanego expa naszych postaci, zwiększają ich prędkość ruchu... Sporo z tym zabawy. Jeszcze jednym ciekawym elementem są potyczki strategiczne - taki prosty RTSik, miła odskocznia od normalnych walk. Do tego dochodzą stworki do kolekcjonowania, które pomagają nam w walce - można godzinami kombinować jaki zestaw będzie najbardziej optymalny (jeszcze tego nie rozkminiono na stronach z poradami, heh - stworów jest coś ponad 50, a w drużynie można mieć czwórkę).
Polecam, ja już przegrałam około 30 godzin, a końca coś nie widać Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kae
Histeria Zmutowanej Miłości



Dołączył: 29 Sty 2012
Posty: 75
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:22, 01 Kwi 2018    Temat postu:

Zakupiłam sobie Far Cry 5 i już przeszłam całą grę. O ile do samej rozgrywki nie mam co się przyczepiać, bo to w sumie ten sam FC co zawsze i można się fajnie bawić eksplorując świat gry, to od strony fabularnej produkcja leży i kwiczy. Nie spodziewałam się wiele, bo celem tej serii jest przecież wyzwolenie jakiejś uciemiężonej społeczności spod władzy dyktatora, ale te zakończenia w FC 5 są... niesatysfakcjonujące.
Główny bohater(lub bohaterka, bo można wybrać samemu płeć) jest nijaki i niemy niczym Cloude w GTA 3, przez co jak na ironię, pomimo możliwości dostosowania jego wyglądu, ciężko się z nim utożsamiać. Interakcje z postaciami w grze wyglądają przez to słabo i nieciekawie, gdy każdy coś do nas mówi, a protagonista nic nie odpowiada, o nic nie pyta. Silono się na mocno okrojony kreator postaci jak z erpega, a nie dali nawet wyboru opcji dialogowych, przez co cały czas słuchamy wykładów. Duży krok w tył w porównaniu z Far Cry 4, gdzie Ajay zawsze coś tam mówił od czasu do czasu.
Powoli mam też dość tych walk w trakcie halucynacji czy co to tam jest, kiedy prujemy do przeciwników, a ci zamieniają się w dym. Jeden epizodzik poboczny jest okej, ale walka z bossami? Ja wiem, że ciężko o porywającą walkę pomiędzy dwiema uzbrojonymi w karabiny postaciami, gdzie - realistycznie patrząc - każdy strzał mógłby być kończący, ale ile można strzelać w halucynacje?
A skoro o bossach mowa, główny antagonista jest nudny. Tumblr już się ślini do dwóch braci Seed, ale mnie ta rodzinka wynudziła. Niby Vaas z trójki też nie był porywający, ot taki Joker, ale przynajmniej nie mówił w irytujący sposób. Z kolegi Pagana Mina dało się zwyczajnie polubić i miało się nawet ochotę do niego dołączyć, gdyby Ubisoft dał taką możliwość. Dał się też lepiej poznać po prostu rozmawiając z głównym bohaterem przez radio, a Troy Baker dodawał całej postaci uroku swoim głosem. Tymczasem Josepha Seeda nie jestem w stanie w ogóle polubić.
Ogólnie nie polecam, żałuję wydanych pieniędzy. Już wolę przejść czwórkę kolejny raz, bo wydawanie takiej forsy na jazdę po fikcyjnym hrabstwie tylko po to, by pogłaskać po brzuchu pieska, gdy jest ranny albo połowić ryby, jest nieopłacalne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:42, 01 Kwi 2018    Temat postu:

Cytat:
Z kolegi Pagana Mina dało się zwyczajnie polubić i miało się nawet ochotę do niego dołączyć, gdyby Ubisoft dał taką możliwość.


No przecież się da! Tylko wtedy gra trwa kilka minut Razz

Bohater jest niemy? Czy oni przespali Mass Effecty? Fallouta 4? Że o Saints Row 2-4 w których możemy wybierać pomiędzy paroma głosami nie wspomnę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kae
Histeria Zmutowanej Miłości



Dołączył: 29 Sty 2012
Posty: 75
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:42, 01 Kwi 2018    Temat postu:

Główny bohater nie ma też imienia. Koledzy z pracy nazywają go Rookie, a mieszkańcy hrabstwa, Deputy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:26, 02 Kwi 2018    Temat postu:

A który Far Cry ogólnie jest najlepszy? Grałam tylko w Primala, a mam na kompie 3 i 4 - w Primala przegrałam 15 godzin, bardzo miłe, tylko dość szybko nuży.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:09, 02 Kwi 2018    Temat postu:

Blood Dragon, bo traktuje siebie najmniej poważnie Very Happy

https://www.youtube.com/watch?v=av5pqJaIeCk

A według obiegowej opinii najlepszy jest trzeci.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kae
Histeria Zmutowanej Miłości



Dołączył: 29 Sty 2012
Posty: 75
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:24, 02 Kwi 2018    Temat postu:

Dla mnie najlepsza jest czwarta część, ale to chyba przez Pagana i klimat Himalajów. Fani uważają jednak za najlepszą trzecią część, ale jak polubi się którąś z nich, to i druga przypadnie do gustu, bo mają takie same mechaniki gry. Różnią się tylko fabułą, która nie jest jakaś odkrywcza, a najwięcej zabawy dają czarne charaktery, z czego w trójce masz kogoś na wzór Jokera, który wygłasza monologi o szaleństwie, a w czwórce jest uroczy, acz psychopatyczny dyktator Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:32, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Właśnie przechodzę Dishonored i jak dotąd mam pozytywne wrażenia. Szczypie mnie tylko jedynie, to, że jak dotąd (dopiero co uratowałam Emily), wszystkie kobiety - od Cesarzowej po pokojówki - noszą portki. Podejrzewam jednak, że to twórcy mieli problem z wygenerowaniem długich spódnic, bo kurtyzany noszą miniówki.
Jeśli chodzi o styl to idę drogą pacyfisty. Lubię dobre zakończenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:04, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Och, kolejny tytuł z którego powodu mam wyrzuty sumienia, że jeszcze go nie ograłem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:57, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Ooo, Dishonored, jak ja kocham tę grę! Przecież to tytuł Bethesdy, to chyba zrozumiałe, że Arkane pewnych rzeczy zrobić nie umiało. Very Happy No i mnie akurat portki u kobiet nie mierziły, wręcz przeciwnie, wyjątkowo mi się ta stylówka podobała, a najbardziej to, że nawet cesarzowa portki nosiła. Kobiety w portkach FTW! No i ten lekko steampunkowy klimat i taki szczególny art style, coś cudownego. <3
Ja grałam oczywiście na XKlocku, ale luby jakiś czas temu kupił sobie Dishonored na Steamie z dlckami nawet, więc chyba ogram ponownie (Family Share FTW).
ed. W ogóle właśnie sobie uświadomiłam, że przecież mam wydanie specjalne tej gry, razem z taką ładną talią kart, której nigdy nie użyłam nawet do pasjansa, bo jakoś mi tak było szkoda. Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rewa dnia Wto 19:59, 10 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:04, 12 Kwi 2018    Temat postu:

Cytat:
No i mnie akurat portki u kobiet nie mierziły, wręcz przeciwnie, wyjątkowo mi się ta stylówka podobała, a najbardziej to, że nawet cesarzowa portki nosiła. Kobiety w portkach FTW!

Wiwat! Wiwat! <3

Forumie, pomóż, ja się w ogóle nie mogę wkręcić w "Dishonored" ;_; Klimat jest super, ciekawy świat, steampunkowy, nadmorski gotyk 10/10, #destroyrichbastards zawsze w cenie, ale pokojowy gejmplej mnie wykańcza. Czy ja aż tak nie umiem w skradanki? Jak się próbuję nie przemknąć, zawsze mnie kto zauważy i będzie koniecznie chciał się bić. Czy da się w ogóle pokojowo zakończyć walkę bez wykańczania tych bogu ducha winnych strażników? Czy wbicie komuś w zad strzałki usypiającej kwalifikuje się w tej grze do pacyfistycznych rozwiązań?
I skąd mam wiedzieć, jaki jest kod do sejfu w kanałach po ucieczce z więzienia? Krążę po tej lokacji i nie widzę żadnych podpowiedzi...

Jeżeli ktoś czeka na update do Stardew Valley, to Concerned Ape wrzucił dwa dni temu [link widoczny dla zalogowanych], że jak dobrze pójdzie, to tak za miesiąc będzie.

Jeżeli ktoś czeka na dodatek do Darkest Dunegon, to twórcy wrzucili trzy dni temu [link widoczny dla zalogowanych] z dodatkową lokacją.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:46, 12 Kwi 2018    Temat postu:

Da się chyba nawet przejść Dishonored nie korzystając z żadnej specjalnej umiejętności (jest za to acziwek), więc no... Raczej się da. Ale szczerze ci powiem, że dla mnie to też jest cholernie trudne. Mnie się udało tak całkiem cicho przejść mniej więcej połowę gry, nigdy jej jeszcze pokojowo nie ukończyłam, a chciałabym bardzo.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:11, 12 Kwi 2018    Temat postu:

Przerażacie mnie. Czy żeby uzyskać najlepsze zakończenie, nie mogę nikogo zabić?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:48, 12 Kwi 2018    Temat postu:

Można kogoś uśpić strzałkami lub poddać od tyłu jako alternatywa dla zabijania. Ja tak robię.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:11, 16 Kwi 2018    Temat postu:

Cytat:
Przerażacie mnie. Czy żeby uzyskać najlepsze zakończenie, nie mogę nikogo zabić?

Na szczeście nie jest aż tak rygorystycznie. Zakończenie uzależnione jest od poziomu Chaosu, a o nim decydują też inne czynniki poza sieczeniem ludności (ponoć nie można zabić więcej niż 20% NPCtów na misję, ale nie wiem, na ile to prawda). Kiedy Corvo stara się być grzeczny, jest też mu potem łatwiej podążać ścieżką prawości, strażnicy są mniej agresywni, a patrole są mniejsze. No i do licznika zabójstw nie wliczają się zwierzęcy przeciwnicy.

Cytat:
Można kogoś uśpić strzałkami lub poddać od tyłu jako alternatywa dla zabijania. Ja tak robię.

Thx!

A mnie ten weekend minął na ogrywaniu visual novel Root Letter ([link widoczny dla zalogowanych]). Podczas przeprowadzki nasz główny bohater znajduje listy otrzymane przed laty od licealnej penpalki i odkrywa ze zdziwieniem, że cudownie się rozmnożyły - do dziesięciu kopert dołączyła nigdy nie otwierana z tajemniczą wiadomością. Nasz bohater rozpoczyna śledztwo, próbując wydobyć prawdę z klasowej paczki z dziwną przeszłością...
"Root Letter" jest po prostu okej. Zagadka wciąga, ale ci, co szukają klasycznego whodunnit (zresztą zmyleni reklamą gry - tak swoją drogą "make difficult choices as you straddle an investigation spanning 15 years", weźcie mnie nie rozśmieszajcie) srodze się przejadą. Z elementów detektywistycznych są tu tylko segmenty z przesłuchiwaniem, nie ma szukania dowodów na własną rękę (gra nie pozwala wyjść z lokacji, dopóki się nie znajdzie potrzebnych rzeczy), analizowania przedmiotów, szukania sprzeczności w jakimś trybie dedukcji. W dodatku jest za prosto, gra na tacy podaje podpowiedzi, nie pozwala poszukać na własną rękę. Denerwuje wata pseudogejmplejowa i gra zdecydowanie lepiej by na tym wyszła, gdyby była w tym punkcie płynnym visual novel bez drętwego "kliknij mapa, kliknij przewodnik, kliknij pomyśl".
Gra jest solida od strony wizualnej - przyjemna muzyka, full voice acting, szczegółowe, piękne tła, "dynamiczne" sceny, portrety postaci przysługują nawet piątoplanowym postaciom. Fajny pomysł z listami, które ładnie układają strukturę fabularną. Jak już wspomniano, zagadka jest dobra i pasuje do każdego z pięciu solidnie rozstrzelonych zakończeń. Neutralne i szczęśliwe zakończenie nieco mdłe (głównie przez nastawienie gracza na zupełnie inną historię), ale sympatyczne. Jak ja normalnie nie lubię złych zakończeń, to te w "Root Letters" są totalnie odjechane (są trzy: okultystyczne, folklorystyczne i ufologiczne, i te dwa pierwsze są cudownie creepypastowe) i cudowne w kontraście wobec kanonu Very Happy
"Root Letter" jest okej, ale kupić polecam tylko na sporej obniżce. Za tę cenę można dostać zdecydowanie lepsze "Danganronpa".

Albo Thimbleweed Park! Jeżeli tęskniliście za retro przygodówkami LucasArtu, to serdecznie polecam pochylić się nad tym tytułem ([link widoczny dla zalogowanych]). Fabuła kręci się wokół morderstwa w tytułowym miasteczku, które mimo swojej banalności przyciąga aż dwóch federalnych. Federalni nie pałają do siebie sympatią, szeryfowi nie chce się nawet wyciągnąć zwłok z rzeki, opustoszałe miasteczko tkwi w żałobie po lokalnym geniuszu. Kto zabił, jakie technologiczne wujstwo czai się w fabryce, co się dzieje w pobliskim lesie i co z tym wspólnego ma programistka przygodówek i upadła gwiazda klaunostwa?
TP to idealny powrót do retro klimatów - tytuł wyciąga z nostalgii to, co najlepsze, dyskretnie dostosowując grę do gustu współczesnego odbiorcy. Projekt zagadek jest 12/10 (i to wziąwszy pod uwagę fakt, że można grać nieliniowo i przełączać między pięcioma bohaterami!), są dwa poziomy trudności (a ten wyższy dostarcza cały zestaw nowych łamigłówek), gra jest trudna, ale uczciwa, pikselowa grafika urzeka szczegółowością. Nie ma jednak co liczyć na klimaty "Twin Peaks", ponieważ dziwne wydarzenia natychmiastowo są rozbrajane humorystycznym komentarzem. Sama główna zagadka też nie porywa (aż do ostatniego rozdziału, które wjechało mi na mózg i serduszko).

Z innych klimatów, Death Coming ([link widoczny dla zalogowanych]). Jest jak jest: po nagłej śmierci Żniwiarz oferuje nam staż, w trakcie którego musimy wyeliminować osoby związane ze swoim losem, by wrócić do życia. A przy okazji wyrobić normy od Szefostwa.
Gra jest logiczna i polega na wyczyszczeniu planszy z tylu śmiertelników, ilu damy tylko radę przez inicjowanie wypadków. Całość jest mocno kreskówkowa i bliżej jej do szarawego niż czarnego humoru - obok zrzucania na pikselowe ludki doniczek i zwijania im spod nóg pokryw studzienek kanalizacyjnych mamy też porwania UFO, wilkołaka czy gniew bożka żuków. Same zagadki nie są trudne, ale zaplanowanie, jak na raz wyrobić przekroczyć normę wymaga pokombinowania, popróbowania i pośledzenia, a zabę urozmaicają zmiany pogody. Jest wymagająco, ale osiągnięcie 100% jest jak najbardziej realne (choć nie ukrywam, że misja z wyspą na pierwszy rzut oka mnie przeraziła). Niedawno był update i została mi tylko ostatnia misja z wykańczaniem twórców gry Razz

EDIT: Uhuhuhuhuhuhu! [link widoczny dla zalogowanych]

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Pon 13:35, 16 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Następny
Strona 6 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin