Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

O grach ogólnie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Wampirzyca z pierwszej ręki



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 499
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:42, 03 Kwi 2017    Temat postu:

Z tą awanturą o przeszukiwanie kieszeni może chodziło coś w stylu, że trup mógł mieć kosztowności lub jakieś zapiski współdzielone z inną, krytykującą za "przeszukiwanie" osobą, której dymiło, że ktoś penetrował kieszenie jej wspólnika?
W każdym razie fabuły jak i konkretnych okoliczności nie znam, to tylko gdybam. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra istota dnia Pon 10:43, 03 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6064
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 14:14, 03 Kwi 2017    Temat postu:

Nie, towarzysz przeszukującego znał przeszukiwanego od pół godziny, a towarzyszka - wcale.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:50, 08 Kwi 2017    Temat postu:

Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!

WIĘC TAK:
jak pewnie część z Was zauważyła, jestem całkiem podekscytowana premierą "Persona 5", o czym wspominałem tu i tam. Serii, którą znam tylko z let's playów - na razie, jak się dorobię konsoli to z pewnością dołączę do kolekcji. W każdym razie wreszcie dożyłam wydania, widziałem już na YT pierwsze filmiki i serce mi ćwierkało z radości, GDY WTEM! Atlus wydaje zakaz streamowania. Znaczy nie całkowity, ale ze specjalną instrukcją:
Cytat:
Nagrania nie mogą być dłuższe niż 90 minut.
Brak dużych spoilerów. Unikajcie pokazywania segmentów kończących pierwsze trzy lochy.
Nie pokazujcie ważnych walk z bossami (poza pierwszą).
Skupiajcie się na lochach i spędzaniu czasu w Tokio, nie na cutscenkach.
Jeśli zaczniecie streamować wydarzenia z gry po 7 lipca (mniej więcej połowa gry), możecie doczekać się ostrzeżeń związanych z prawami autorskimi lub nawet zawieszeniem kanału.

Jak bardzo to wszystko nie ma sensu, trzeba wykazać w punktach:
-ta instrukcja jest przerobiona, bo w oryginalnej do każdego punktu podane są konkretne przykłady: tak, list błagalny o tym, by nie psuć funu przez spoilerowanie jest usiany spoilerami;
-instrukcja pojawiła się dwa dni po amerykańskiej premierze, sporo ludzi już streamuje bez najmniejszego pojęcia, że taki zakaz w ogóle wyszedł;
-Atlusie, nie wiem, czy zauważyłeś, ale wydałeś swoją grę SIEDEM MIESIĘCY TEMU. SIEDEM. Od ponad pół roku kto chce, ten może zapoznać się z fabułę wte i wewte, ba, od dłuższego czasu na twitterze krążą boty od spoilerowania fabuły;
-jak na ironię, ponoć morał z gry jest taki, żeby walczyć o wolność wyboru i z bezsensownie narzuconymi zakazami. Tak więc no.

Nie bardzo wiem, o co tu chodzi - Atlus wydaje gry nie od wczoraj. Czy to jakieś różnice kulturowe? Nikt im z tej amerykańskiej filii nie powiedział, jak działa obecnie rynek gier w relacji z let's playami?

Generalnie, ):<.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Sob 9:53, 08 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:36, 08 Kwi 2017    Temat postu:

Japońskie firmy (na ciebie patrzę, Nintendo i Konami) totalnie nie umieją w PR i kontakty z fanami :/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:38, 10 Kwi 2017    Temat postu:

Vahu, co masz konkretnie w tej kwestii na myśli?

(BTW, wciąż czekam na konsekwencje za dworowanie z Lamy Vaha - chyba, że czekasz na odpowiedni moment, to ja cierpliwie wyczekuję Razz)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:40, 10 Kwi 2017    Temat postu:

Co do Nintendo, to odsyłam tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=Cz09W2Z6OOU

Video ma dwa lata i z tego co mi migało, to za dużo się nie zmieniło.

Konami... o jezu. Wydanie METAL GEAR SOLID V: GROUND ZEROES za 20 euro, a "gra" okazała się króciutkim demem do Phantom Pain. Cała ta draka ze zwalnianiem Kojimy i ludzi z nim związanych... Kojimie zabroniono kontaktu z zespołem, zabroniono mu osobistego odebrania jednej z branżowych nagród, a ludzi z jego zespołu zmuszano do odejścia z pracy poprzez przesunięcie na stanowisko sprzątacza. Oczywiście, standardowo, blokowano na youtubie filmy o tym opowiadające. Po Phantom paine zapowiedziano nowego Metal Gear Solid, którego zwiastun po prostu krzyczy "SKOK NA KASĘ", który tylko rozwścieczył fanów. I nawet nie jestem fanem MGSa i Kojimy, a widzę, że coś tu się źle dzieje.

Wywalenie świetnie zapowiadającego się Silent Hill PT, chociaż ju był dostępny w sklepie PS. Ludziom, którzy już zakupili dano jakieś demo na otarcie łez.

I Pes. Tu będzie mój osobisty rant.Pro Evolution Soccer. Kochałem wersje z 2009 roku. Dostałem w prezencie 2015, 2016, 2017. I w żadną nie pograłem nawet 10 godzin. Bo Konami totalnie zlewa pecety. Grafika jest paskudna, i ledwo widzę różnicę z wersją z 2009. Nawet EA się czegoś nauczyło i w tym roku ich FIFA wygląda tak samo na konsolach i piecach. Tymczasem, choć na pecetach Pes mógłby wyglądać o wiele lepiej, to ma grafe jakby miał działać na ziemniaku.

Każda z tych trzech wersji wykrywała jedynie zintegrowaną kartę graficzną na moim laptopie i ustawiała niską jakość grafiki. Żeby w końcu móc się nacieszyć najwyższymi, i tak brzydkimi ustawieniami (chyba dopiero w 2017 możesz mieć rozdzielczość 1920x1080), musiałem solidnie przeszukać googla - co zaowocowało odkryciem, że błąd był obecny też w wersjach starszych niż ta z 2015.

Najlepiej grało mi się w tryb Become a Legend - gdzie tworzyło się swojego awatara i grało tylko nim, podpisując kontrakty z coraz lepszymi klubami itd. W 2009 mogłem stworzyć kolesia bardzo do mnie podobnego, albo np. Turka z cudownym NOSEM. No to w tych nowszych dają ci 20 kratek na wpisanie imienia i nazwiska, zapełniasz 15 z nich... i okazuje się, że to limit. To po *pik*, *pik*, *pik* zostały jeszcze te 5? Dla *piiiiiiiiiik* ozdoby? Dalej... mój turek miał cudowny NOS, ale w nowej wersji mogę o tym zapomnieć, bo nie mogę już się pobawić w robienie własnego nosa, muszę wybrać z kilku z góry narzuconych przez grę. I tak samo z oczami, ustami itd. W 2009 miałem drużyny inspirowane Gwiezdnymi wojnami, Władcą pierścieni (tak, czterej hobbici tworzyli obronę). W tych nowszych odsłonach nie mam szans na powtórzenie tego, bo edytor jest zbyt okrojony.

Och i jeszcze coś. Chcesz zmienić sterowanie? No to pokażemy ci obrazek pada, gdzie jest pokazane, że klawisz D na klawiaturze to klawisz X na padzie. Co robi klawisz X na padzie w grze? Apfff, szukaj se w necie frajerze, my ci tego nie napiszemy. I tak od lat, rok do roku. Ze świetnej serii PES stał się leniwie wydawanym skokiem na kasę.

No dobrze, koniec Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:11, 19 Kwi 2017    Temat postu:

thx za info, nie siedzę w okolicach tych gier, a ranty gierczane zawsze spoko.
Co komu ten nieszczęsny Sillent Hill PT komu zrobił? Wszyscy się na niego jarali, każdy większy letsplejowiec wrzucił filmik z demo na swój kanał, dlaczego Konami tak uparcie nie chce zrobić gry i zarobić pieniędzy?

Vahu - jak to się stało, że masz drużyny piłkarskie kreowane na podstawie filmowych klasyków i jeszcze tu nie ma screenów?

Cytat:
Ze świetnej serii PES stał się leniwie wydawanym skokiem na kasę.

Nie znam się, to się wypowiem: a która z gier okołopiłkowonożnych nie jest obecnie skokiem na kasę?

Och, ludzie. Umiłowani bracia i siostry.
Jestem tu, by podzielić się z moim doświadczeniem przeżytym w czasie Świąt. Co to było za przeżycie! Otóż grało mi się w B... B... B-Bi... Ech. W "Biblionerów".
Taka gra ewangelizacyjna.
Na YT można znaleźć dwa filmiki ją promujące. Jakkolwiek jakość filmików jest jaka jest, to jednak po tej dramatycznej muzyce i zapowiedzi boju o wiarę nie spodziewacie się... tego.
A gra pochodzi z 2012 roku.

O co chodzi. "Biblionerzy" to, jak sami się pewnie domyślacie, religijna parodia "Milionerów", tyle że wszystkie pytania są z Biblii. Cała gra zaczyna się od panelu informującego, że ta gra ma określone zasady, a jedną z nich jest zobowiązanie się przez kliknięcie "tak" do udziału w modlitwie przed przystąpieniem do rozgrywki.
To pewnie są te słynne gry z cyrografami, przed którymi przestrzegali mnie egzorcyści na rekolekcjach.
Jako że kliknięcie na "rezygnuję" z paintowym diabełkiem kończy się odesłaniem na pulpit w celu przemyślenia swojego zachowania, zgadzam się na deal. Menu startowe ma opcje "modlitwa" i "graj teraz", przy czym "graj teraz" kończy się wzięciem udziału w teleturnieju bez pytań, odpowiedzi i koniecznością strzelania na ślepo. Autora gry znam tylko z jego zdjęcia na YT, ale przysięgam, że w tym momencie mówi do mnie "ty chciałeś oszukać mnie? Co? I Pana Boga?", więc pokornie klikam na "modlitwa". Tam następują trzy strony tekstu modlitewnego (coś w stylu "Panie Boże pobłogosław twórców tej gry i graczy") czytanego z namaszczeniem przez lektora, których nie da się przewinąć, dopóki nie posłuchasz do końca.
Widać to się liczy jako "udział w modlitwie", więc po wywiązaniu się z mojej części umowy mogę dołączyć do gry. Teleturniej prowadzi brat Hubert, który zaczyna rozgrywkę od słów "Bądź błogosławiony dzielny graczu!" i już wiesz, że będzie się działo.
Pytania dzielą się na banalne i hardcorowe. Banalne są na poziomie podstawówki i nawet odpowiedzi naprowadzają (np. pytanie w stylu "Dlaczego Jezus nas zbawił", jedna z odpowiedzi: "dla draki"), ale od pytania 6 zaczyna się ból - uważam się za osobę dobrze zorientowaną w Biblii, a do tego pomagało mi trzech ministrantów poważnie podchodzących do swojej funkcji, każde z nas specjalizujące się w innym aspekcie, a i tak mimo wysiłków pracy zespołowej kilka razy przegraliśmy. A porażka jest bolesna, bo niezależnie od tego, czy źle odpowiesz na pytanie "ilu było apostołów" czy "jak w Biblii nazywane są tereny na których obecnie znajduje się Etiopia", brat Hubert zaczyna się histerycznie z ciebie śmiać, a w tle zostaje puszczona muzyczka z "Benny Hill", jakby to info było podstawą podstaw.
Skoro przy śmiechu jesteśmy, nie zapominajmy, że "Biblionerzy" to parodia, więc kiedy za długo zastanawiasz się nad pytaniem, na ekranie zaczynają się pojawiać komiczne animacje. Na przykład brat Hubert zasypia z nudów. Albo drapie się po głowie. Albo zabija muchę gazetą. Albo słoń na rolkach przejeżdża za jego plecami, bo czemu nie.
Oczywiście mamy trzy koła ratunkowe do wyboru. Pół na pół jest, jaki każdy widzi, ale wybraniu pytania do publiczności towarzyszą jej szepty debatujące nad odpowiedzią, przy czym te szepty brzmią jak przepychanki chochlików pilnujących mało ważnych drzwi w piekle. Natomiast przy telefonie do przyjaciela mamy do wyboru rabina Jakuba, ciocię Helę i bezimiennego przyjaciela ze Szkół Nowej Ewangelizacji. Zgaduję, że Jakub daje dobre odpowiedzi przy ST, kolega przy NT, a ciocia przy tradycji kościelnej. Ten voice acting... Moim faworytem jest rabin z Żydowski Akcentem, który przed podaniem odpowiedzi lubi rzucać teksty typu "głupcze, dzwonisz do mnie z tak prostym pytaniem?!".
Po wielu próbach, wertowaniu Biblii i radzenia się wujka Google, który nie zawsze był w stanie udzielić prostej odpowiedzi, udało nam się wygrać. Pewnie zastanawiacie się, jakaż to nagroda czeka dzielnego gracza, przeta nie mamona? Brat Hubert zawsze prosi o rozwagę, gdy gra się o sumę gwarantowaną, choć nie ma to żadnego znaczenia, bo po przegranej odchodzi się z całkowicie pustymi rękami, a ściga cię kpiarski śmiech prowadzącego. Nagrody główne są dwie: pierwsze to wpisanie cię na "listę omadlanych zwycięzców", dzięki czemu inni gracze będą modlić się w wybranej przez ciebie intencji (nie pytajcie mnie, jak to działa, bo gra ani nie poprosiła mnie o imię, ani nie wciągnęła na listę rankingową). Drugą jest poznanie Sekretu Wszechczasów (sic!), co obiecywane jest nam już od strony z cyrografem. Sekret zawarty jest w bardzo długim cytacie z PŚ i jest to coś o miłości Chrystusa i zapewniam cię, gro, że jeżeli ktoś był w stanie odpowiedzieć na wasze pytania, to na bank ten cytat zna. Nie potrafię znaleźć muzyczki towarzyszącej wygraniu teleturnieju, ale wybór jest co najmniej interesujący.
Na koniec powiem tyle, że jak na ludzi tak szanujących Pismo, w grze jest masa literówek. I, żeby być uczciwym, "Biblionerzy" faktycznie spełniają jakąś tam funkcję edukacyjną - chyba na zawsze zapamiętam, że Biblia ma ok. 1500 stron, najkrótszą księgą jest Księga Rut, a epileptyka rzucał w ogień "demon niemy i głuchy". Strona główna gry dawno odeszła w zapomnienie, ale grę można pobrać na podupadłych forach katolickich i stronach parafii, np. [ur=http://wk.diecezja.elk.pl/html/download.html]TU[/url].

"Biblionerzy" cofnęli mnie pamięcią do początku lat dwutysięcznych, kiedy to wydano grę ewangelizacyjną "[link widoczny dla zalogowanych]". Prawdopodobnie to była pierwsza gra przygodowa w takich klimatach w Polsce (choć twórcy upierali się, że "to pierwsza taka gra na świecie", w co śmiem wątpić). I w półświatku ewangelizacyjnym było o tym głośno! Pojawiały się recenzje w czasopismach religijnych (uroczy byli ci autorzy informujący czytelników, że w pudełku jest płytka z grą, tłumaczący, co to jest gra przygodowa, albo zachwycający się zręcznościówką w łapanie fig), reklamowano ją na spotkaniach, grę wręczono w prezencie JPII, a soundtrack składał się z piosenek z szalenie wtedy popularnej "Arki Noego" ("Grafika i muzyka wiernie oddającą klimat tamtych czasów. Ścieżkę muzyczną skomponował zespół Arka Noego. "). Zachwalano, że wreszcie mamy grę bez przemocy, bez magii, satanizmów, TA GRA JEST O SAMEJ PRAWDZIE!
Domyślacie się jakości.
Głównym bohaterem "Ja Jestem" jest nastolatek Filip, który chce się dowiedzieć, czy Jezus istniał naprawdę, więc Pan Bóg teleportuje go do Jerozolimy Dwa Tysiące Lat Temu, żeby sam się przekonał.
Co pamiętam z grania w dzieciństwie? Ano że dojście gdzieś bohaterowi zajmowało WIECZNOŚĆ. Twórcy gry nie przewidzieli, że podwójne kliknięcie przenosi nas do innej lokacji, albo że wystarczy, że postać zacznie iść ścieżką i gracz przyjmie, że przeszła gdzieś dalej. O nie. Musisz patrzeć za każdym razem, jak Filip idzie spacerowym krokiem po wijącej się ścieżce do położonego w oddali miasta. Zaiste, błogosławieni cierpliwi.
Nie pamiętam, jak można było zrobić progres w tej grze, bo większość questów prowadziła donikąd. Na przykład można pomóc przenieść typowi na targu worek. I co? I nic. Po krótkiej scence z noszeniem worka faceta znika i nigdy więcej się nie pojawia, nic nie dostajesz w zamian za pomoc, nawet "dziękuję", nie odblokowują się żadne postacie, zdarzenia, nic, zero, NULL. Albo na samym początku można pomóc typowi rozpalić ognisko, żeby sobie usmażył na nim ryby. Zero progresu, jedynym efektem jest to, że Filip bez pytania gołą ręką bierze z ogniska rybę i wpitala w całości. Tyle.
Filipowi w domyśle towarzyszy Anioł Stróż, który pilnuje, żebyś był Moralny. Na przykład, kiedy kierowany logiką przygodówek próbujesz zabrać znalezione w domu rybaka pieniądze, wyskakuje komunikat "Nie kradnij!", po czym gra się kończy. Lepiej, żebyś miał sejva, bo inaczej znowu będziesz patrzeć na fascynujący spacer Filipa. Można byłoby dać lajka, że gra stara się łamać schematy i uczyć gracza etyki, gdyby nie to, że zabranie bez pytania leżącej metr od pieniędzy miotły jest już 100% okej. Tak samo jak gwizdnięcie komuś osła w późniejszym etapie.
Pieniądze można dopiero wziąć, gdy zrobimy jakiegoś tam questa i właściciel domu nam zapłaci, po czym bohater wychodząc na podwórko natychmiast te pieniądze gubi, i żeby je odzyskać, trzeba wcześniej wspomnianą miotłą to podwórko zamieść, żeby znaleźć te monety. Taki jest poziom zagadek w tej grze.
W ogóle gra miała dziwne morały w kwestii pieniędzy. Na przykład podczas gadania z postaciami na targu można było zostać okradzionym + info, że dobrze ci tak, gadulstwo to grzech, na drugi raz będziesz uważał.
Można zapytać, po co nam w ogóle kasa w tej grze? Ano po to, żeby co jakiś czas kupować żarcie, bo twórcy pomyśleli, że element survivalowy to jest coś, czego ta gra potrzebuje. Mamy pasek życia, który co jakiś czas spada, gdy długo nie jemy, albo przez randomowe eventy typu "przy podnoszeniu muszli dziabnął mnie krab". Jeżeli pasek życia z niejedzenia spadnie (gra dzieje się w ciągu jednego dnia), umierasz. Wow.
Okładka obiecywała, że w grze poznamy życie Jezusa, że będziemy świadkami nauczania, męki i zmartwychwstania. Filip jest niesamowicie zaangażowany w próbę odnalezienia Nauczyciela, tak, że większość rozmówi z postaciami ogranicza się do możliwości zapytania, czy nie widział gdzieś Jezusa. No jeździ od miasteczka do miasteczka, mało nie umiera z głodu i udaru, w końcu spotyka Maryję, która prowadzi go do Syna, przechodzimy przez tłum ludzi, już, już, prawie, tylko jedna osoba go zasłania, już widzimy jego szaty, GDY WTEM! Teleportuje nas z powrotem do współczesnego kościoła. Chcesz poznać Jezusa? A takiego!
Autorzy grozili nam drugą częścią, ale na szczęście nikt nie ucierpiał.

Tak mi się zebrało na wspominki.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Xatu
Ogolony Narrator



Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 36
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Jotho

PostWysłany: Śro 13:46, 19 Kwi 2017    Temat postu:

Aż mi się przypomniało o tych wszystkich grach biblijnych na stare konsole (AVGN miał o tym cykl chyba) i mam jakieś takie wrażenie, że nie istnieją gry religijne/biblijne, które są dobrze wykonane, względnie wykonane tak, jakby nie miały dziesięć lat więcej niż mają.
Ale żeby jakieś polskie produkcje są to nie wiedziałam nawet.
Edit: zdanie nielogiczne mi wyszło


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Xatu dnia Śro 13:47, 19 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:20, 19 Kwi 2017    Temat postu:

Kaziku, nie wrzucę, bo miałem to na starym kompie, a samą grę odinstalowałem jeszcze nim się przesiadłem na nowszy sprzęt. Nie wiedziałem wtedy, że będę znał kogoś poza moim bratem, kto chciałby to oglądać Very Happy

To mi przypomina, że mam pełno nowych wirtualnych mordek do tematu o wirtualnych mordkach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:39, 25 Kwi 2017    Temat postu:

Cytat:
(AVGN miał o tym cykl chyba) i mam jakieś takie wrażenie, że nie istnieją gry religijne/biblijne, które są dobrze wykonane, względnie wykonane tak, jakby nie miały dziesięć lat więcej niż mają.

Ano miał, jedne z moich ulubionych recenzji.
I przyznaję, że nic mi nie wiadomo na temat dobrych gier o charakterze religijnym, a widziało się już w życiu tego trochę.

A skoro jesteśmy w temacie religijnym - "Outlast 2" wyszedł! Jak pierwsze wrażenia?
Początek zdecydowanie bardziej mi się podoba niż w jedynce - rozmowy z Lynn angażują w historię i klimat, wychodzą naturalnie i nie zdradzają za dużo. Choć dobra tam, ta seria nie jest najsubtelniejsza w budowaniu klimatu, ale też nikt tu nie przyszedł grać w indie-horror, gdzie przez pierwszy kwadrans nic się nie dzieje poza budowaniem atmosfery.
Czy to "record everything" na planszy z info przed rozpoczęciem info ma jakieś znaczenie, czy to takie gadanie w stylu TWD że "every choice matters"? Bo nowa kamera jest super (pomijając, że jakieś chochliki w środku pożerają baterię jak dziecko cukierki przy kręcącym się w pobliżu rodzicu), z tym rejestrowaniem dźwięków zza ścian i w ogóle, ale przy nagrywanie ważnych wydarzeń faktycznie ma na coś wpływ?

Co mnie wkurza w horrorach, to podrasowywanie jumpscersów. Nie wystarczy, że z otwartego okna wyleci znienacka ptaszysko, nie, ono musi zrobić to z głośnym "ZIIIIIING!" -_-

Na razie mam mieszane uczucia - na minus jest to, że gra potrafi być naprawdę nieprzyjemna (tak niefajnie nieprzyjemna), aż strach myśleć, co będzie później. Do tego hurtowa liczba kartek, a ekspozycje poza sceną w samolocie wychodzą nieporadnie. Z drugiej strony, zaciekawił mnie wątek sekta vs heretycy, i doceniam detale w kwestii grozy, jak zachlapane wodą okulary ograniczające widoczność, świecące oczy wrogów chowających się cichutko w kukurydzy, to nasłuchiwanie za pomocą kamery, scena morderstwa obserwowana przez dziury w deskach. Zobaczymy.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:57, 25 Kwi 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
A skoro jesteśmy w temacie religijnym - "Outlast 2" wyszedł! Jak pierwsze wrażenia?

Jednak czekam. Nie czytam recenzji, nie oglądam materiałów, jak dobrze pójdzie, to za parę dni zagram i skomentuję.

Kazik napisał:
nasłuchiwanie za pomocą kamery

...jak? To skrót myślowy na działanie podobne do koncentracji i wytężania zmysłów, działające w grze, kiedy masz włączoną kamerę, czy nagrywasz, a potem musisz odsłuchiwać?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:27, 25 Kwi 2017    Temat postu:

To ja grzecznie czekam na wrażenia.

Cytat:
...jak? To skrót myślowy na działanie podobne do koncentracji i wytężania zmysłów, działające w grze, kiedy masz włączoną kamerę, czy nagrywasz, a potem musisz odsłuchiwać?

Kamera w grze ma funkcję wykrywania dźwięku - w lewym górnym rogu pojawiają się wskaźniki natężenia hałasu z prawa i lewa, co po pierwsze pozwala podsłuchiwać różne mamrotania, a po drugie pozwala się zorientować np. przy łażeniu po polu kukurydzy, czy czasem coś nie nadchodzi, a jak nadchodzi, to której strony. Domyślnie funkcja jest wyłączona, a włączona zżera mnóstwo baterii, tak więc trzeba oszczędnie korzystać.

BTW, to miło ze strony rednecków żyjących w zabitej (dosłownie) dechami dziurze pośrodku nigdzie, że mają tu i tam rozrzucone świeżutkie baterie. Do czego ich używają? Noszą ze sobą gameboye i pykają na wartach w przerwach między jednym rytuałem a drugim?

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:16, 03 Maj 2017    Temat postu:

1. Dobra, ten post będzie jednym wielgachnym opiniospoilerem do "Outlast 2", więc jeżeli ktoś unika, to niech przewinie.

Już? Kto miał wyjść ten wyszedł?

Okej, więc "Outlast 2". Wow, co za przeciętniak.

Głównym zarzutem jest to, że rozgrywka jest dość monotonna, ciągle powtarza się to samo, brakuje urozmaiceń. W pewnym momencie O2 zaczyna przypominać te amerykańskie domy strachów na otwartej przestrzeni, gdzie co chwila gonią albo wyskakują na ciebie aktorzy. Tylko w domach strachów po pierwsze nie giniesz, nawet na niby i nikt cię nie cofa do ostatniego zapisu, a po drugie jasno jest oznaczone, gdzie trzeba dalej iść. W O2 łatwo o "ale w którą stronę do cholery mam uciekać???". Coś jest nie tak na poziomie projektu levelów, że nieraz sekwencje z nagłymi pościgami kończą się metodą prób i błędów, przestaje być strasznie, zaczyna być frustrująco. Zatrzaski na drzwiach, chowanie się w beczkach, nasłuchiwanie za pomocą kamery, to wszystko wygląda na początku obiecująco, ale szybko można się przekonać, że a tam, najlepszą strategią jest ucieczka na oślep (tym bardziej, że główny bohater zasuwa jak sprinter, jedna z najszybszych postaci w horrorach jakie znam), a największym wrogiem blokujący cię znienacka pniak czy kamień. Z nasłuchiwania rzadko jest pożytek, nawet dla fanów easter eggów i podsłuchiwania rozmów NPC, bo te kukły po prostu nie mówią nic ciekawego. Co do kryjówek, to ponoć im wyższy poziom trudności, tym bardziej bezużyteczne się stają, bo wrogowie widzą najwyraźniej przez ściany i zawsze bezbłędnie namierzą akurat tę beczkę, w której siedzisz, więc nawet nie próbuj. Nie ma w tym nic z dreszczyku chowania się po szafkach i szafach w "Outlast" czy "Amnesia".

Główny bohater. UGH. Zero uroku w tym człowieku. Ma drętwe teksty i paskudny zwyczaj psucia wszystkiego bolesną ekspozycją, w ogóle nie chce się odtwarzać nagrań, bo po co? Żeby posłuchać jego mundruści?
Nie rozumiem też jego awersji do broni. Nie o to chodzi, by tłuc w przeciwników z pistoletu, ale Wayne, na litość, co ci szkodzi złapać za metalową rurę czy inne widły i przywalić komuś w razie ataku? W ogóle z nastawieniem bohaterów gierczanych horrorów jest ostatnio coś nie tak - niech albo twórcy zrobią ich niemymi i umownie gracz odpowiada za wszelkie ich reakcje, albo niech postarają się o jakiekolwiek emocje, bo w efekcie dostajemy typów reagujących na odcięcie kończyn/ukrzyżowanie co najwyżej "ujujuju, ajajajaj, szczypie jak polewam wodą utlenioną" (RE7, O2) czy komentujących koszmarną rzeczywistość takim głosem, jakby liczenie trupów pomagało im w zasypianiu (Bendy and the Ink Machine).
Wracając do O2, ogólnie postacie sobie niezbyt radzą. Lynn znika zbyt szybko i na zbyt długo, żeby coś więcej o niej powiedzieć, paskuda z krzyżokilofem i duet olbrzym-karzełek wyglądają fajnie, ale niewiele z tego zostaje - outlastowi bohaterowie raczej nie będą bohaterami fanowskiej twórczości, za mało w nich charyzmy.
A co do postaci drugoplanowych, RANY, CO ZA GLĘDZIOŁY. Ta ponura część świata cierpi m.in. na słowotok, każdy jeden równym pismem sadzi całą stronę tekstu w sumie o niczym (punkty bonusowe, jak karta jest uchlapana krwią). Dobra, czasem dające znać, o co cho, ale ech, fabuła nigdy nie była mocną stroną Outlasta.

Zresztą, ilu człeków mieszka w tym zapomnianym przez Boga i ludzi rezerwacie?? Mamy tu trzy całkiem spore frakcje, które zastępami ścigają cię po nocy, a wokół trup na trupie, od zwłok detalicznie porozrzucanych tu i tam, po hurt w postaci ostrzegawczych murów ze zwłok. Pewno lokalsi regularnie napadają na karawany z karawanami pogrzebowymi i ciężarówkami z latarkami.

I wreszcie największy problem. O2 nie jest straszny. Obrzydliwy, drastyczny, a i owszem, ale nie straszny, przez większość czasu nie jest w stanie wyjść poza level jumpscearsów (BTW, mamy na to jaki polski termin? Wrzaskowyskok albo coś takiego?). Budowany na początku klimat znika po pierwszych pościgach, cała gra to jeden wielki maraton przerywany czytaniem kartek, podnoszeniem baterii i rozwiązywaniem zagadek na poziomie "przesuń wózek i się wespnij". O2 ma swoje momenty, jak zakrwawiony żłóbek oblatywany przez robale, ruszające się delikatnie łańcuchy sugerujące, że "oho, ledwo się z kimś minęliśmy na tym ciemnym strychu", fragment w szkole z monstrum teleportującym się przed nami na schodach, gdy uciekamy, pościg heretyków w jeziorze/paskudy w basenie, rozmowa przez telefon z jęzorem. Ale ile jest tych momentów? Mniej bebechów wywalonych na wierzch, więcej świecących oczu cofających się w mroku na przyszły raz proszę.

Cały czas zrzędzę, ale dlatego, że szkoda mi zmarnowanego potencjału. Brakuje mi poczucia, że się utknęło pomiędzy wojującymi ze sobą sektami. Szkoda mi tego systemu nagrań. Żałuję, że tak mało tu tak naprawdę miejsca na skradanie się. Grafika jest świetna, mnóstwo detali, animacja wody czy krwi na wysokim poziomie - szkoda tylko, że po pierwsze przez większość czasu jest za ciemno, by coś więcej zobaczyć, a po drugie człowiek jest zbyt zajęty uciekaniem, by stać i się przyglądać. O dziwo, zdecydowanie lepiej wypadają segmenty w szkole niż w sekcie, choć szkolny terror jest oklepany w indie do bólu. To tam było więcej subtelnych strachów (choć potwór z jęzorem do natychmiastowego zapomnienia) i dość jasno, by w spokoju przyglądać się szczegółom.

Z dwóch wielkich tegorocznych premier horrorowych, IMO zdecydowanie wygrywa "Resident Evil 7" - głównie dlatego, że RE7 podchodzi do siebie z dystansem i chce się po prostu dobrze bawić w gore, więc ma te ucięte ręce zrastające się po polaniu płynem z ziółek, ma Tatuśka rozbijającego się z głośnym "jiiiiiiiiha!!" samochodem po garażu, ma przesadzone akcenty z Południa, pokój zagadek rodem z "Piły", paskudne potwory jak z jrpg, niedorzecznie wielkie klucze i stanik Zoe na wierzchu. "Outlast II" zdaje się brać siebie zbyt serio, choć kiczowatych mu elementów nie brakuje - ale są one tak zaserwowane i tak wymieszane z obrzydliwymi, wykręcającymi żołądek rzeczami, że nie w sposób się nimi cieszyć. Serio tego szukamy w horrorach do grania? Górek z dziecięcych zwłok, dziewczyn przykutych do łóżka (w domyśle "tu są zbiorowo gwałcone, a tu jest miejsce na publikę") i bezustannie powracających motywów gwałtu i molestowania? Nie tego chcą gracze!

Dobra, to nie jest coś, czego ja chcę, bo O2 zbiera niedorzecznie wysokie oceny, ze świecą szukać negatywnej opinii. Może to efekt hypea, a może mam zupełnie inny pomysł na dobry horror, ale będę trzymać się tego, że O2 nie zasługuje na 10/10 i miano "nowego klasyka horrorów".


2. Obiecująco wygląda "The Little Nightmares", klimatem przypominający "Limbo" czy "INSIDE". Lajkuję to, że jest mrocznie, ale wszystko widać, że głupie karteczki zastępuje niepokojąca sceneria i detale ruszające wyobraźnię, designy zapadają w pamięć, a choć ucieczka wiąże się z częstym ginięciem, to nie frustruje, bo za każdym razem wyciągamy z tego wskazówkę, jak przeżyć (kilka rzeczy, których nie można powiedzieć O PEWNYM INNYM HORRORZE). Nie wiem, na ile poziom się utrzymuje w dalszej rozgrywce, ale liczę na to, że jest wysoki.

3. ATLUS ZNIÓSŁ ZAKAZ STREAMOWANIA "PERSONA 5" <3 <3 <3 Znaczy, nie całkowicie, bo się uparli, że ostatniego dnia w grze nie można pokazywać, ale i tak postęp jest niesamowity - trzeba tu dodać, że to zasługa fanów, którzy dosłownie zalali firmę tweetami i meilami.
W każdym razie, jak już kiedyś mnie będzie stać na luksus posiadania kilku konsoli, to P5 na bank trafia do kolekcji. Sama stylistyka jest świetna (choć zastanawiam się, czy te komiksowe bajery nie przytłaczają, gdy spędza się tę 57 godzinę na grindowaniu), bardzo podoba mi się kreska przy portretach postaci. Świetny też jest pomysł na zdobywanie nowych person przez rozmowy i możliwość oszczędzania przeciwników w zamian za dobra materialne. No i muzyka, jak to twórcy robią, że od zawsze muzyka w tej serii jest taka dobra?

4. A tak z naszego podwórka, polskie Pixel Crow wydało całkiem niedawno debiutanckie "Beat Cop", pixelowatą przygodówkę. Główny bohater, policyjny detektyw, podczas służby wplątuje się w grubszą aferę związaną z Ważnym Politykiem. Zdegradowany w atmosferze hańby do roli krawężnika, były detektyw biega w tę i z powrotem po przydzielonym mu rewirze na Brooklynie, próbując wydostać się z tarapatów, rozwiązać problemy mieszkańców, nie dać się zabić lokalnym bandytom i wlepić wymagają liczbę mandatów.
W grze kapie klimatem filmów policyjnych z lat 80, mnóstwo tu przekleństw i rynsztokowego humoru. I o dziwo, bawię się wyśmienicie, i kupuję całkowicie tę stylistkę. Rozgrywka jest oryginalna, dobrze przeżyty dzień przynosi satysfakcję (bo to nie jest prosta rzecz), umiejętne balansowanie między sympatiami mafii, gangu, policji i ludności wymaga napocenia się. Generalnie, polecam.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:47, 03 Maj 2017    Temat postu:

Specjalnie dla ciebie Kaziku: recenzja Angry Joe, gdzie dużo mówi o słabych stronach gry: https://www.youtube.com/watch?v=f4Wn2bu8BeA

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:01, 03 Maj 2017    Temat postu:

Widziałam let's play O2, a raczej tylko zaczęłam (dwie-trzy godziny), bo mnie tak strasznie znudził, że nie mam ochoty ani zagrać, ani obejrzeć dalej. RE7 łyknęłam z wielkim zainteresowaniem, trzymał w napięciu, parę razy się rzeczywiście cholernie przestraszyłam, postacie zapadały w pamięć, a w O2? Jakieś takie podróby pyramidheadów sobie łażą i redneckozombiakoklony z latarkami, meh. Ale przyznać trzeba, że motyw z kamerą wyśmienity, chociaż spodziewałam się, że przy odtwarzaniu będzie widać jakieś nowe rzeczy, na przykład duchy, jak w filmie Shutter, takie klimaty zawsze mnie przerażają.
(Horrory zawsze oglądam u kogoś, bo jestem miękki wafel, cykor, nawet Amnesii nie przeszłam, bo chyba bym tako-tsubo dostała z nerwów Very Happy)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:26, 03 Maj 2017    Temat postu:

Chyba były jakieś próby słowotwórcze, ale koniec końców żadne spolszczenie jumpscare’a się nie przyjęło.

Spoilery.
Iesu, rozczarowanie roku. To była jedyna gra, na jaką czekałam w tym roku, czekałam, odkąd tylko ogłosili, że ma wyjść. Miało być wielkie ogrywanie z Vahem na Pyrkonie, po godzinie zachciało nam się spać...

Kazik, zgadzam się w całej rozciągłości co do ssącego gameplayu. Nie czuję strachu, kiedy mam uciekać na oślep, tylko irytację. Te wszystkie narzędzia rolnicze, wielkie krzyże i podobne ustrojstwa aż krzyczą do Blake’a „weźże mnie użyj, chłopie”, a ten nic. Rozumiem, że dama z kilofem by go wyśmiała, ale na wieśniaków broń jak znalazł. Gałązki i kamyczki blokujące drogę zasługują na tylko jeden komentarz – soczysty facepalm.

Rozumiem, że schemat psychiatryka mógł się przejeść, ale sekta kosmiczno-religijna to imho fatalny kierunek. Zbieram te karteczki i zbieram... i żadnej nie doczytałam. Enpece uprawiają ględziatorstwo na potęgę i też mnie ujemnie obchodzą. W jedynce chciało mi się headcanonować, doczytywać, podobały mi się komiksy uzupełniające. Postaci mnie obchodziły. Tutaj? Każden jeden jest tak Kątrofersyjny, że przysypiam. Knoth powinien chodzić z wielkim neonem „patrzcie, jaki jestem zły”, bo bym się nie domyśliła.

Jak już jesteśmy przy technikaliach, trzeba mi poruszyć temat kamery: już po godzinie miałam pecha niedorejestrować jednej sceny, przepadła mi, a w menu tylko „zapisz i zakończ”. Czyli mam do wyboru przejście gry drugi raz, ragequit menedżerem zadań albo olanie zapisu. Fantastycznie. I faktycznie, nasłuchiwanie żre baterie na potęgę, a przydatność ma bliską zeru. A wystarczy poruszać zoomem i też jest głośniej. Very Happy

Między pierwszym a drugim Outlastem przeszłam wszystkie Amniesie i Penumbry i muszę przyznać, że troszkę mi brakuje grzebania po szafkach. Pierwsza Amnesia i druga Penumbra to po prostu masełko, dajcie mi więcej takich gier. ;___;

Kazik napisał:
Pewno lokalsi regularnie napadają na karawany z karawanami pogrzebowymi i ciężarówkami z latarkami.

Ani chybi. Very Happy

Biegający po szkole stwór z jęzorem przypomniał mi o potworze, przed którym uciekało się w Silence of the Sleep (a który zarżnął cały klimat tej uroczej gry 2D z potencjałem), muszę wrócić do tego tytułu. Na pewno ma ciekawsze zagadki, ciekawszych NPCów i mniej uciekania na oślep.

Pojawiający się, khem, tu i ówdzie motyw przemocy seksualnej też mnie zaczął przyprawiać o ziewanie. Przy Ethanie jeszcze było mi przykro, potem już tylko „tak, wiem, jesteście kontrowersyjni, pokażecie i gwałt, i flaki ofiar, i religijnych oszołomów z sekty, i zarżnięte zwierzęta, i kastrację Blake’a, i trupy dzieci, nie ma dla was tabu”... zieeew. Wincyj tego naraz dajcie.
(EDIT: Przy Ethanie, jak tylko się pojawił, zaczęło się odliczanie „zginie za 3, 2, 1...”)

Jeden moment w tej grze był zjawiskowy. Mianowicie, gonitwa naokoło studni z bandą wieśniaków. Tu sobie zmacam jakąś klamkę, tu przebiegnę pod nosem kolesiowi bez latarki, o, notatka, postoję i poczytam. W tle muzyka z Benny Hilla.
Nie wiem jak z innymi recenzjami, bo unikałam ich jak mogłam, obejrzałam tylko Angry Joe Show, gdzie dał 6/10, zdanie mamy podobne, ale sama dałabym grze oczko mniej.

Outlast 2 jest jak pizza. Ze śladowymi ilościami pożądanego kurczaka oraz sera, z umiarkowaną ilością niezbyt lubianych, ale dających się zjeść oliwek, i zawalona ananasem. W dodatku zimna.



Kazik napisał:
Obiecująco wygląda "The Little Nightmares", klimatem przypominający "Limbo" czy "INSIDE". Lajkuję to, że jest mrocznie, ale wszystko widać, że głupie karteczki zastępuje niepokojąca sceneria i detale ruszające wyobraźnię, designy zapadają w pamięć, a choć ucieczka wiąże się z częstym ginięciem, to nie frustruje, bo za każdym razem wyciągamy z tego wskazówkę, jak przeżyć (kilka rzeczy, których nie można powiedzieć O PEWNYM INNYM HORRORZE). Nie wiem, na ile poziom się utrzymuje w dalszej rozgrywce, ale liczę na to, że jest wysoki.

Jej, nic nie wiem o tej grze, oprócz tego, że niesamowicie WYGLĄDA. Dawno nie wrzucałam niczego tak szybko na listę życzeń. Very Happy Kiedyś będę musiała ją przejść.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rufus dnia Śro 21:32, 03 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 13:11, 04 Maj 2017    Temat postu:

(Spoilery do RE7 i Outlast 2)
Słodki jeżu w morelach, jaki O2 jest nuuuuudny. Tak bardzo widać, że twórcy starali się iść w obrzydzenie i kontrowersję większą nawet niż w Whistleblowerze, ale wyszło im tak bardzo miałko i na siłę, że żal. Przy RE7 przynajmniej dobrze się bawiłam, te przyrastające kończyny i rednekowa rodzinka były absurdalne, ale ciekawsze niż wszystko z O2.
Oglądałam na Twitchu (a jakże) u znajomej, która trzepała gaciami przy O1, a po godzinie stwierdziła, że w sumie nuda i jej się nie chce. Skończyliśmy chyba tylko dzięki festiwalowi memów, śmieszków i toczenia beki z fabuły, do czego z radością przyłożyłam rękę (pozdrawiam wszystkich fanów Piekielnego Sromu).
Po scenie porodu musiałam gryźć klawiaturę, żeby nie wyć ze śmiechu.
Najlepsze momenty były w szkole, i nie ja jedna tak uważam, ale imo krew mogłaby być bardziej realistyczna. W O1 była przyzwoita, plus bohater zostawiał krwawe ślady za sobą, a tutaj, o ile mogłam na cudzym gameplayu zauważyć, tego nie było.
Jakim cudem O2 uzyskuje tak wysokie oceny wszędzie, to chyba nikt, z kim rozmawiam, nie rozumie.

Cytat:
W tle muzyka z Benny Hilla.

Totalnie Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:14, 05 Maj 2017    Temat postu:

Cytat:
Specjalnie dla ciebie Kaziku: recenzja Angry Joe, gdzie dużo mówi o słabych stronach gry: https://www.youtube.com/watch?v=f4Wn2bu8BeA

Ach, dziękuję! <3 Miód na moje serce, tym bardziej, że rzadko mam okazję niemal 100% się z Joe zgodzić.

Cytat:
Widziałam let's play O2, a raczej tylko zaczęłam (dwie-trzy godziny), bo mnie tak strasznie znudził, że nie mam ochoty ani zagrać, ani obejrzeć dalej. RE7 łyknęłam z wielkim zainteresowaniem, trzymał w napięciu, parę razy się rzeczywiście cholernie przestraszyłam, postacie zapadały w pamięć, a w O2?

Mam tak samo. RE7 obejrzałam u trzech jułtuberów, bo byłem ciekawy ich reakcji na strachy, a w przypadku O2 ledwo się dociągnęło do końca u Markipliera, który trzyma widza tylko szczerym entuzjazmem.
I też na samym początku zdawało mi się, że u, kamera, dobra okazja do zrobienia ciekawych efektów widocznych tylko na video. Guzik, człowiek kręci z narażeniem życia tylko po to, by zobaczyć to samo co, widział sekundę temu + komentarz reżyserski Blake'a.

Cytat:
Postaci mnie obchodziły. Tutaj? Każden jeden jest tak Kątrofersyjny, że przysypiam. Knoth powinien chodzić z wielkim neonem „patrzcie, jaki jestem zły”, bo bym się nie domyśliła.

Wszystko prawda. Dodam jeszcze, że główni złole są straszliwie rozczarowujący. Właściwie całą grę się czeka na spotkanie z Knothem i Val(em), że łojejku jejku, jacy straszni, jakie zwichnięte umysły, takie bossy że mogiła jak spotkasz, a tymczasem... O Knothu szkoda gadać, a Val to setny przeciwnik typu "berek!". Marta traci cały impet po pierwszym pościgu (bo jej powolne wyłonienie się z mgły za pierwszym razem, bez żadnego ostrzeżenia było całkiem, całkiem), a ginie jak czarny charakter w kreskówce w stylu "stał i ględził w czasie burzy, zabiły go siły trzecie".
Boli mnie zmarnowanie postaci Lynn, która jest tam tylko po to, by ją porywać, gwałcić i umierać, większość poza kadrem. A mi się niemądremu wydawało, że jak w zapowiedziach się kładzie mocny nacisk na info że małżeństwo, że mąż reporterki, że razem muszą się wydostać z piekła, to na przykład będzie można grać na przemian bohaterami. Silly me.


Cytat:
Biegający po szkole stwór z jęzorem przypomniał mi o potworze, przed którym uciekało się w Silence of the Sleep (a który zarżnął cały klimat tej uroczej gry 2D z potencjałem), muszę wrócić do tego tytułu. Na pewno ma ciekawsze zagadki, ciekawszych NPCów i mniej uciekania na oślep.

Kojarzę trailer albo fragment gameplayu - i pamiętam dziada dobrze, bo mnie zaskoczyło, że ktoś do tak ciężkiej klimatem gry (świetne dźwięki!) postanowił wrzucić... minigierkę zręcznościową przy spotkaniu z potworem -_-

Co do kontrowersji, ta scena w jaskini... TO miała być ta straszliwie wyuzdana orgia, przez którą mało co australijscy cenzorzy nie dali bana? Laughing

Cytat:
Jeden moment w tej grze był zjawiskowy. Mianowicie, gonitwa naokoło studni z bandą wieśniaków. Tu sobie zmacam jakąś klamkę, tu przebiegnę pod nosem kolesiowi bez latarki, o, notatka, postoję i poczytam. W tle muzyka z Benny Hilla.

Gamplay w pigułce. Brakuje tylko w opisie zostania zamordowanym, bo niejaki Kamyk Patyczek unieruchomił bohatera.

Cytat:
W O1 była przyzwoita, plus bohater zostawiał krwawe ślady za sobą, a tutaj, o ile mogłam na cudzym gameplayu zauważyć, tego nie było.

Faktycznie, tego w drugiej części nie ma (w sumie i tak na poszyciu leśnym słabo byłoby widać). Ale jakby było, to Blake musiał by za sobą zostawiać juchę jak gigantyczny ślimak śluz po tych wszystkich upadkach i łapaniu się krawędzi ukrzyżowanymi dłońmi (BTW, rozwala mnie cała ta scena ze zrywaniem się z krzyża, jakby to było zadanie wymagające ciut większej determinacji, że też Jezus na to nie wpadł - a, no tak, jego na dobry początek KTOKOLWIEK PILNOWAŁ). Co do uszkodzeń ciała i powtarzalności rozgrywki - Blake tyle razy dostaje po mordzie sierpowym ślącym go do nieprzytomności, że powinien już tam zejść od uszkodzeń mózgu.

"Little Nightmares" wygląda świetnie i jest naprawdę dobrą grą, tylko nastawcie się na jedno - jest skandalicznie krótka! Ale to, co jest, jest na dobrym poziomie - wizualnie i dźwiękowo miodzio, świetnie skonstruowane pościgi, atmosfera groteskowej, ponurej baśni w której nikt niczego nie wyjaśnia, a wyobraźnia działa, Janitor na długo mi zostanie w głowie, a największe przerażenie przyszło ze strony, której w ogóle się nie spodziewałam.
Krążą słuchy, że gra miała się pierwotnie nazywać "Hunger" i dziwię się, że przy tym nie zostali.

Coś nie mogę przez ostatnie posty wyjść z klimatu horroru, co? Jeżeli ktoś ma ochotę na coś strasznego, klimatycznego i zrobionego z głową, powinien się skusić na "Detention", którego akcja dzieje się w tajwańskiej szkole w latach 60. Krótka (ale nie skandalicznie), groza ówczesnych realiów, groza elementów nadnaturalnych, trochę wrzaskowyskoków, trochę uciekania, trochę skradania (motyw wstrzymywania oddechu!), paskudy uniwersalne, paskudy z chińskiej mitologii, dużo gęstej atmosfery, dobre zakończenie.

No, i jest jeszcze premiera "Prey", a horror w kosmosie zawsze spoko! Na nic się nie nastawiam, idę oglądać.

A wracając jeszcze do posta Firrey o stronach śledzących biblioteczkę - tak, brak możliwości importowania bibliotek na Backlogery to spory minus, ale mnie to wklepywanie ręczne tytułów w pełni uświadomiło, ile ja mam nawet nie zaczętych gier. Oczywiście widziałem problem, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tyle tego jest. Długo niczego nowego nie kupię, nawet na promocji.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Pią 22:21, 05 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:52, 07 Maj 2017    Temat postu:

Przeszłam, wreszcie. To zakończenie (tzn. na oko ostatnie pół godziny gry)... CO TO BYŁO. C-c-c-c-combo Deus ex machina. Zabrakło czasu, pieniędzy, czy pomysłu? Billy, Chris, Eddie, Frank, Jeremy... każdy, dosłownie każdy w jedynce miał więcej czasu antenowego i bardziej spektakularny zgon niż Marta i Knoth. Ba, nawet trzecioplanowy Martin był lepiej nakreślony i unicestwiony!

Boru, gonienie się z Val po tym zalanym terenie, żeby wyłączyć prąd... Po drugiej próbie chodziłam już na pamięć, bo Val miała stałą trasę. Za piątym razem okazało się wreszcie, że moim największym wrogiem była... kamera, bo Blake dostał jakiegoś ciężkiego zaćmienia i nie mógł jej odłożyć automatycznie JAK ZAWSZE, tylko, ojej, przeszkadzała mu w skoku i lądował ciągle w dziurze. 12/10. Sceny między śmiercią Marty i Knotha to też jedno wielkie CO TO BYŁO. Nie mówiąc już o tym, co działo się po śmierci klechy. Zabrakło mi słów.



Sceny godnej bana... nie zauważyłam. D: Nie wiem jaką politykę ma na co dzień Australia i czy lubią się pluć o nic, czy też był to celowy chwyt marketingowy/jednak coś wycięto. W O2 było mnóstwo innych, bardziej efektownych motywów, za które mógłby grozić cenzorski młot.

Szkoda mi, naprawdę szkoda, bo mniej więcej w połowie gry udało się zbudować klimat. Im mniej widocznych wrogów, tym więcej dreszczy. Aż nagle kij wam w oko, gracze, teraz urządzimy maraton Benny Hilla, a potem wszystko poucinamy i walniemy napisy końcowe! Muahahahaha!

Kazik napisał:
I też na samym początku zdawało mi się, że u, kamera, dobra okazja do zrobienia ciekawych efektów widocznych tylko na video.

To prawda. O2 chyba już się zwrócił, więc: może pokuszą się o to w trójce? Więcej paranormala proszę, a mniej flaków.
I też myślę, że po TEJ (wybielonej) scenie Blake powinien stracić przytomność i wykrwawić się na śmierć.
A za śmierć „bo kamyk” powinien być achievement.

Jeśli ktoś się waha czy zagrać samodzielnie w Outlast 2 - spoko, trudno stworzyć grę gorszą niż druga Amnesia, byle nie wydawać na nią 120 złotych, poczekać na promocję.

Tymczasem czeka na mnie jeszcze kilka darmowych horrorów, które przygarnęłam do biblioteki. Czas je odkurzyć. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rufus dnia Nie 12:55, 07 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 12:59, 07 Maj 2017    Temat postu:

Oglądam gameplaye z Prey i wygląda bardzo fajnie. Może dzięki klimacikowi science fiction, a może dzięki temu, że mimy to bardzo fajny motyw, nakręca paranoję, że każde krzesło może rzucić ci się do gardła.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:40, 07 Maj 2017    Temat postu:

Cytat:
Jeśli ktoś się waha czy zagrać samodzielnie w Outlast 2 - spoko, trudno stworzyć grę gorszą niż druga Amnesia, byle nie wydawać na nią 120 złotych, poczekać na promocję.

"W skali od Knock-Knock do Amnesia: A Machine for Pigs, jak bardzo jesteś tym nowym horrorem rozczarowany?"

Za to dla odmiany "Prey" bardzo mi się podoba. Raz, że faktycznie klimacik porządnego science-fiction dobrze chwyta, miły vibe z DeusEx (tyle że mnie pretensjonalne, a to się ceni), wolność w sposobie przechodzenia gry, zgrabnie połączona fabuła z drzewkiem umiejętności, świat przedstawiony chce się aż lepiej poznawać (chwała, że karteluszki i e-maile są ciekawe!), a pierwsza godzina gry jest 10/10. Jeżeli planujecie zagrać, to błagam, nie dajcie sobie zaspoilerować! Zgadzam się do co mimików, świetny pomysł - jak ktoś zauważył, dzięki nim Prey to taki Prop Hunt w horrorowym sosie Very Happy

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:20, 09 Maj 2017    Temat postu:

Plebiscyt na najbardziej zbędny dodatek wygrywa Layers of Fear: Inheritance.
Nie wiem, czy pierwotnie nie planowano w ogóle robić tego DLC, tylko potem próbowano kuć żelazo, póki gorące, czy był planowany od początku (jeśli bramka numer dwa, to uch, kiepsko). Mam tylko wrażenie zapychacza robionego na siłę. Że ojciec był chory psychicznie, że próbował uczyć córkę malarstwa, że się wkurzał na psa, że się wiecznie kłócił z żoną - to wszystko wiemy z podstawki. Więc ani niczego nowego się nie dowiedziałam, ani nie przestraszyłam, pół gry to były haluny z poziomu kilkulatka. Ot, dziołcha pogadała trochę do siebie, na koniec była przejmująca i wzruszająca scena przebaczenia ojcu (...tak naprawdę to nie, nie było to zbyt poruszające). Najbardziej mi się podobało, jak zrobiłam sobie przerwę w grze, po czym odpaliłam ją ponownie i po sześciu minutach dostałam napisy końcowe. :F Czujecie tę genialną konstrukcję fabuły?
Ale jako że całość trwa godzinę dwadzieścia, chyba podejdę do gry jeszcze raz, a nuż ominęło mnie coś ciekawego? Razz

Odpaliłam też Passing Pineview Forest, takie "demo", wstęp do Pineview Drive. Całość chyba bardziej jest nastawiona na VR niż tradycyjną rozgrywkę, noale, też się da. Całkiem podobał mi się pomysł na mechanikę odwrotną do outlastowej - jak słyszysz wroga, nie uciekaj. I że gra kończy się zasłonięciem oczu paskudnymi (trupimi? kosmicznymi?) rękami, żadnych latających flaków itp. Na Oculusie pewnie robi to niezłe wrażenie. No ale co tu więcej gadać o tym kilkuminutowym doświadczeniu? Podejrzewam, że na dłuższą metę może być męczące, kiedy wydaje ci się, że nie przyciągasz uwagi (idziesz grzecznie środkiem ścieżki, nie biegasz, nie włączasz latarki, nie myszkujesz po opuszczonych budynkach), a i tak giniesz, albo: a i tak ZNOWU giniesz. To horror dla cierpliwych, którym chce się stać w miejscu, aż złowieszcze dźwięki ucichną. Widzę, że pełna wersja ma mieszane oceny na Steamie, po fragmencie gameplaya mam wrażenie, że produkcja jest bardzo nierówna i chyba na tym zakończymy naszą krótką znajomość.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:23, 22 Maj 2017    Temat postu:

Jeżeli komuś mało znęcania się nad "Outlast 2", to tutej jest "A Mom-Friendly Review of Outlast 2" Shammy'ego (i generalnie mocno polecam tego użytkownika).

Szkoda tego dodatku do "Layers of Fear", faktycznie zdaje się mocno zbędnym.
Skoro w temacie tej gry jesteśmy, jak to się stało, że LoF wylądowało wśród najgorszych gier zeszłego roku Angry Joego? Ja rozumiem, że gra może się nie podobać, ale skąd znalazła się w towarzystwie gier zabugowanych i po prostu niedorobionych?

BTW, macie jakiekolwiek doświadczenia z Oculusem i chcielibyście się podzielić wrażeniami?
(I zaklepuję sobie Przewidzenie Przyszłości, że jak tylko VR zrobi się tańsze, a robienie na niego gier prostsze, to na pewno znajdzie się ktoś, kto zejdzie na zawał w czasie pykania w jakiś horror na Oculusie i się zrobi publiczna debata. Już czekam.)

Jestem po przejściu "[link widoczny dla zalogowanych]", rety, jaka ta gra jest dobra Very Happy Znaczy tak, w pełni rozumiem kręcenie nosem na to, że przy próbie wypełniania misji dla postaci pod koniec dnia okazuje się, że pominąłeś kluczowy krok na początku i musisz zaczynać od nowa - mnie w ogóle to nie przeszkadza, bo poniedziałek w tym przedszkolu nigdy nie jest poniedziałkiem zmarnowanym, a po drugie, humor (ostrzegam: czarny) w tej produkcji wynagradza mi każdy powtarzający się element i każdą konieczność podążania za metodą prób i błędów. Choć wbrew pozorom nie ma tego dużo, IMO zagadki są dobrze wybalansowane - podpowiedzi nie zdradzają za dużo, trzeba trochę poeksperymentować i poplanować z wyprzedzeniem. Ciekawy system z jabłuszkami, Nugget, dobrze rozpisana zależność akcji, kilka dróg osiągnięcia celu i brutalna rzeczywistość przedszkola - czego chcieć więcej? Tylko tego, że gra wyjdzie z bety i pojawi się ostatnia misja.

Na przecenie pojawiło się "[link widoczny dla zalogowanych]", a mnie wziął sentyment. Co mogę powiedzieć bawię się tak dobrze jak przed laty w wybijanie świata wirusem, jeżeli nie lepiej. Jedna rzecz, że możliwość grania różnymi rodzajami paskudztw urozmaica strategicznie rozgrywkę, ale zachwycają mnie fantastyczne scenariusze oparte na pladze wampiryzmu czy "Planecie małp", coś pięknego. No i wreszcie legendarny, niezdobyty Madagaskar nie jest już taki niezdobyty - już żadne zamknięte lotnisko was nie uratuje!
Nie wiem, na ile przechwałki o realizmie są prawdziwe, ale faktycznie przykłada się uwagę do tego, jak świat zareagowałby w takiej czy innej sytuacji. Bardzo podoba mi się odwoływanie do współczesnych wydarzeń, np. achievement za powstrzymanie Wielkiej Brytanii przed Brexitem Very Happy Albo możliwość rozprzestrzeniania paskudztwa dzięki ludziom zlatującym się na olimpiadę w Rio, albo scenariusz oparty na krajach szczelnie zamkniętych w odpowiedzi na wzrost imigrantów.

Totalnie mi umknęło "[link widoczny dla zalogowanych]" z zeszłorocznego Pixel Horror Jam. Świetny klimat japońskiej creepypasty, to lubię!

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:48, 22 Maj 2017    Temat postu:

Ostatnio zagrywam się w Dead Cells. Gierka nowa, jeszcze w early access, ale już na tym etapie warto brać. To roguelite, coś w stylu Rogue Legacy, tylko z lepszym systemem walki. Idealna gra na takie półgodzinne sesyjki, jak TBoI Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:52, 22 Maj 2017    Temat postu:

Outlast byłby lepszy, gdyby dodano specjalny tryb z licznikiem przeskakującym za każdym razem gdy na ekranie pojawia się nowy krzyż. Widziałem tylko początek gry a już miałem dość tego "KRZYŻE! SEKTY! WUUOOO!".

Po raz kolejny odświeżam sobie recenzje Spoony'ego o serii Ultima. I tak oto rzuciło mi się w oczy, że w trzeciej odsłonie cyklu z 1983 roku (!) mogliśmy wybrać nie tylko rasę, ale i płeć naszej postaci: mężczyzna, kobieta lub inny.

Wyobrażacie sobie gdyby coś takiego dzisiaj wprowadziła jakaś gra?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:42, 30 Maj 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
Szkoda tego dodatku do "Layers of Fear", faktycznie zdaje się mocno zbędnym.
Skoro w temacie tej gry jesteśmy, jak to się stało, że LoF wylądowało wśród najgorszych gier zeszłego roku Angry Joego? Ja rozumiem, że gra może się nie podobać, ale skąd znalazła się w towarzystwie gier zabugowanych i po prostu niedorobionych?

BTW, macie jakiekolwiek doświadczenia z Oculusem i chcielibyście się podzielić wrażeniami?
(I zaklepuję sobie Przewidzenie Przyszłości, że jak tylko VR zrobi się tańsze, a robienie na niego gier prostsze, to na pewno znajdzie się ktoś, kto zejdzie na zawał w czasie pykania w jakiś horror na Oculusie i się zrobi publiczna debata. Już czekam.)

Nie mam pojęcia czemu AJ umieścił tę grę na liście. Rozumiem, że była rozczarowująca, kiedy oczekiwało się horroru, do którego trzeba zasiąść z pieluchą na tyłku, ale żeby od razu lądowała wśród niekwestionowanych bubli? Btw, zabrakło w tym roku podsumowania największych rozczarowań...

Co do VR, przy wspomnianym wyżej PPF było ogromne ostrzeżenie, nie do przegapienia, że jak ciąża albo chore serce, to ani się waż grać, nie wiem czy to powszechna praktyka, ale ogółem twórcy chyba są świadomi zagrożenia.
Nie wróżę VR-owi zawrotnej kariery w branży gier, ale ciekawa jestem, jak potoczą się losy urządzeń i w innych dziedzinach. Chciałabym się kiedyś przekonać, jak VR sprawdza się w escape roomach, ktoś miał okazję doświadczyć na własnej skórze?

Tymczasem od ostatniego postu przeszłam wreszcie The Room 1 i 2, i mam ochotę na więcej, ale nie ma (jeszcze?) wersji na PC. Przyjemne zagadki, nie za trudne, w sam raz na wolny wieczór - przejście każdej gry zajmuje ok. 3 godzin.

Kaziku, tak przekonująco piszesz o tych grach, że chęć zagrania prawie przeważa nad niechęcią do retro oprawy. Very Happy

Vaherem napisał:
Po raz kolejny odświeżam sobie recenzje Spoony'ego o serii Ultima. I tak oto rzuciło mi się w oczy, że w trzeciej odsłonie cyklu z 1983 roku (!) mogliśmy wybrać nie tylko rasę, ale i płeć naszej postaci: mężczyzna, kobieta lub inny.

Wyobrażacie sobie gdyby coś takiego dzisiaj wprowadziła jakaś gra?

Pamiętając, co działo się przy okazji epizodycznej postaci z Baldura (nie pomyliłam z czymś innym?), którą nawet nie tak łatwo było spotkać, już widzę, jak internet by płonął.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:12, 11 Cze 2017    Temat postu:

Nie jestem pewna, czy gry na Androida się łapią pod ten temat, ale przyszłam z pytaniem Razz

Czy ktoś z was grał w taką śmieszną gierkę SIM/Sara is Missing? Ma dobre opinie na Google Play, fabuła wygląda ciekawie, sama formuła gry bardzo mi odpowiada, ale odinstalowałam ją po kilkunastu minutach, bo za bardzo mi zjeżdżało w stronę horroru i, ponieważ horrory po prostu źle znoszę, wolałam przerwać grę za wcześnie niż za późno. No ale jednak nadal mnie kusi. Tak więc - jeżeli ktoś to zna, to czy może mi powiedzieć, jak tam jest z tym elementem horroru? Mocno to podchodzi pod jakieś paranormale, czy na końcu jednak okazuje się, że to wszystko tylko ludzie i/lub technologia (maszyny/sztuczna inteligencja manipulujące ludźmi mnie aż tak nie triggerują, nie lubię tylko tych mrocznych postaci w lustrach itp.)?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:16, 15 Cze 2017    Temat postu:

Mal, obawiam się, że im dalej, tym bardziej SIM staje się horrorowe - nic szalenie drastycznego, ale są z dwa wrzaskowyskoki, są nieprzyjemne zdjęcia z rannymi ludźmi, są niepokojące wiadomości głosowe, są filmiki złożone z creepypastowych obrazów. Nie ma elementów stricte paranormalnych, pojawia się motyw kultu, a jakkolwiek sztuczna inteligencja jest creepy, tak to jest coś pomiędzy portalową GLADoS a odysejowym HALem 3000. Niby wszystko można w grze niemal na pewno zwalić na ludzi i AI, ale nigdy to do końca nie zostaje wyjaśnione i nie chcę mieć twojej nieprzespanej nocy na sumieniu ):
Jeżeli podobają ci się klimaty symulatora grzebania po cudzym telefonie bez ryzyka zgłoszenia cię na policję, może warto się zainteresować PCetowym "[link widoczny dla zalogowanych]" czy "[link widoczny dla zalogowanych]"?

Przedwczoraj jeszcze "[link widoczny dla zalogowanych]" było na dużej obniżce, no to się nabyło. Fabuła złożona nie jest: jesteś więźniem, jesteś w więzieniu, próbujesz uciec. Na razie... jest po prostu okej. Pikselkowa grafika jest poprawna, przejrzysta, ale nie wyróżnia się stylem czy projektami. Humor bazuje tylko na hasełkach postaci, a te szybko zaczynają się powtarzać. Są błędziki, przez które łatwo zaprzepaścić sprytny plan - chociażby przy wczorajszej rozgrywce strażnik zobaczył przez ścianę, jak okradam innego więźnia i przyleciał sprać mnie na kwaśne jabłko, znaleźli przy mnie kontrabandę i cześć. Wieczorem w drodze na rekonesans, gdzie najlepiej zacząć kopać, dwie sekundy po wyjściu głównymi drzwiami pojawiło się info "więźniowie nie powinni znajdować się poza murami po 22" i... zamknięto za mną bramę na klucz Very Happy Apel na głównym placu sobie trwa, ja stoję jak ten ćwok, strażnicy przechodzący przez bramę warczeli tylko "nie kręć się tu!", a przy próbie wślizgnięcia się z nimi do środka kazali zsunąć się z drogi. I tak biedny więzień Kazik siedział pod więzienną bramą jak ta ostatnia sierota w oczekiwaniu, aż się zrobi cisza nocna, żeby strażnik na obchodzie mnie zauważył, obił mordę i zabrał do środka.
Fun wypływa z poziomu trudności - już w superłatwym więzieniu nie jest tak łatwo i trzeba się ochodzić, namyślić i napróbować, żeby opracować dobrą drogę ucieczki, i to w sumie mocno absorbuje. Błędziki nie pomagają, w dodatku trzeba dość precyzyjnie wmanewrować się w drzwi żeby przez nie przejść (dopiero po kilku dniach w grze do mnie doszło, że można wbijać do cel współwięźniów w wolnym czasie - zmyliło mnie to, że moją postać blokowało ustawienie się o dwa piksele za daleko), a przedmioty lubią grymasić przy ich podnoszeniu i upuszczaniu (niechcący na placu apelowym upadła mi wśród współwięźniów KONTRABANDOWA kartka z przepisem na tworzenie broni i nie było opcji jej podniesienia, i ja tylko drżę, zgarną mnie, zauważą to w ogóle? + w nocy niechcący podniosło mi się biurko, nijak nie chciało zostać odłożone, zauważył mnie strażnik i wysłano mnie do izolatki, bo w tym trzymanym idiotycznie nad głową w środku nocy biurku była nielegalna drabinka). To wszystko mnie bawi, bo jest na poziomie oswajania się z możliwościami, ale przeczuwam srogi rage, gdy przez taką bzdurę mój plan wyląduje jak Kiler.
Gra w moim odczuciu nie jest warta pełnej ceny (15 euro), a dorzucanie do tego płatnych DLC uważam za bezczelność. W podstawce jest 8 więzień (i wierzę, że ucieczka z każdego to zabawa na długie godziny), jedno można pobrać za darmo (warsztat Świętego Mikołaja), a do tego pięć płatnych dodatków.
Jak na razie, nie rozumiem dzikiej popularności (parę nagród, warsztat tonący w projektach, swego czasu każdy większy youtuber miał o tym serię), ale możne po prostu potrzebujemy więcej czasu ze sobą, ja i gra.

Z tematyki więziennej zdecydowanie bardziej podoba mi się granie po drugiej stronie barykady, czyli "[link widoczny dla zalogowanych]". Trailer i wygląd ludzików jest dość mylący, bo samouczkowa kampania (niestety, bardzo krótka!) porusza kilka ponurych tematów związanych z amerykańskim więziennictwem. Nie wiem jak z innymi, ale w moim przypadku fabularne wstawki o karze śmierci, niehumanitarnym traktowaniu i resocjalizacji zdecydowanie wpłynęły na granie w trybie sandboxa. Paskudna konieczność znalezienia równogwani między koniecznością zarabiania a traktowaniem więźniów po ludzku. Licho tam, że to w grze rozważamy, czy ekonomiczniej jest upchnąć do celi zamiast dwóch pojedynczych łóżek dwa piętrowe, że więzienie to nie restauracja żeby serwować urozmaicone jedzenie i czy nie głupim pomysłem byłoby zainstalowanie krzesła elektrycznego, bo to dobry sposób na pozbycie się lokatorów ze zbyt wysokim wyrokiem, i przyjęcie za opłatą na ich miejsce nowych. Gorzej, że prawdopodobnie podobne rozterki towarzyszą prawdziwym zarządcom prawdziwych więzień.
Poza tym to po prostu solidna gra ekonomiczna, w której o wielu rzeczach trzeba myśleć na raz i z wyprzedzeniem - od oszacowania, na ile cel nas stać, przez projektowanie kanalizacji, ustalanie patroli strażników, zapobieganie buntowi, rozdzielaniu więźniów zależnie od ich agresji a na ustalaniu menu czy zarządzaniu przeszukania skończywszy. Dodatkowy szacun za możliwość zarządzaniem więzieniem dla kobiet, co nie jest tylko zmianą kosmetyczną, a każe pomyśleć o innych aspektach (np. o więźniach z małymi dziećmi).

Jestem po finale "Kindergarten" i, cóż, nie jest to mocne zakończenie, a z pewnością niewarte grindzenia kart - można bez żalu obejrzeć na YT (no, jedyne co się naprawdę traci z prywatnego doświadczenia, to jeden dobry trolling Razz). Nie zmienia to faktu, że to dobra gra i czekam cierpliwie na równie odjechaną kontynuację.

E3 2017, proszę państwa! Jak wrażenia? Coś się spodobało, coś się nie spodobało, coś zrobiło wrażenie, na coś szczególnie czekacie?

Mam pytanie w kwestii "The Last of Us 2", wszyscy tak strasznie się rozpłakali, że nic w tym temacie na E3 nie pokazali, tylko tego cholernego Spider-mana, co za potwarz. Były jakieś wcześniej sygnały, że będzie coś w tym temacie mówione, że taka gorycz? Szczególne lajki dla lamentujących, że "nic swoich fanów nie słuchają i nie szanują", jakby zrobienie dobrego sequela to była kwestia wrzucenia kilku danych w Robiarkę Do Gier i jest. Za moich czasów to się cierpliwie czekało i w większości przypadków nic z tego nie miało.

A czasem przecież piękna cnota cierpliwości zostawała wynagradzana - kontynuacja "Beyond: Good & Evil"! Po 15 latach! Jeżeli ktoś się wahał, niech kupuje [link widoczny dla zalogowanych] - gra autorstwa Michaela Ancana (twórcę Raymana), więc wizualnie piękna, świetny soundtrack, dobra zręcznościówka, fajny świat do eksplorowania, poczucie walki w imię wyższych celów, a główna bohaterka to jeden z moich pierwszych obiektów podkochiwań. Trailer nowej części jest, hm, zaskakujący - bardzo podoba mi się świat przedstawiony, Ghaneśa jak Statua Wolności, powietrzne motocykle, kocioł wschodniego multi-kulti, te klimaty. Z drugiej strony... jakże się wulgarnie zrobiło, takie teksty z pewnością nie przeszłyby w latarniowym sierocińcu! Jak to to będzie prequel? Jak to to ma być "GTA w kosmosie"? Skąd taka zmiana tonu między dwiema częściami tego samego twórcy?
Ubisoft ma skrytość na poziomie dziennika prowadzonego przez głównego alchemika na masońskich usługach - w ciągu tych 15 lat wypuszczono jeden trailer, teraz drugi, założono stronę, i dalej o samej grze nie wiadomo absolutnie NIC. Filmik fajny, ale może jaki gameplay, jaki zarys fabuły, zasygnalizowanie gatunku, COKOLWIEK, co mówiłoby o grzej jako-takiej?

Co tam jeszcze ciekawego na E3. Prequel do "Life is Strange", ale jako że jestem w połowie pierwszej części, to na razie nie jest moim głównym obiektem zainteresowania (a może zachętą, żeby wreszcie tę grę przejść). Jest kolejny Assasin, tym razem w Egipcie - niby spoko (pomijając, co ja o Asasinach myślę jako-takich), ale jak tu uprawiać parkour między piramidami? Egipt raczej nie słynie poza tym ze specjalnie wysokich, blisko położonych siebie budynków, między którymi można kicać bez zwracania uwagi?
Jest "Evil Within 2", trailer jest dobry, motyw z białą substancją wyróżnia się zdecydowanie na plus, ale jeżeli fabuła ma zamiar być na poziomie jedynki, to ja wysiadam.

"Detroit: Become Human" cieszy się dużym zainteresowaniem, ale man, jeżeli nie było przy tej produkcji nikogo, kto by powstrzymał Davida Cage'a (gość od "Heavy Rain") przed Seksitowskimi Wtrętami i podpowiedział mu sensowne zakończenia, to nie wróżę grze sukcesu. A chcę, żeby była dobra, bo androidy i motywy AI są bliskie mojemu serduszku.
No i znowu kwestia "na ile gry gwarantujące tworzenie własnej historii faktycznie dają jakikolwiek wybór liczący się dla fabuły". To już nie czasy, w których dawano się zwodzić "your choices tailor the story" przed włączeniem pierwszego sezonu "The Walking Dead Game" i wszyscy machali na te czcze obietnice ręką, bo jednak przez ten mały trik wszyscy bawili się jeszcze lepiej, niż by mogli. Teraz jesteśmy dwa centymetry od linii, po której przekroczeniu cierpliwość graczy się skończy i jeżeli D:BH nie podoła zadaniu, to faktycznie może być to moment załamania tego gatunku.

"Wolfenstein 2: The New Colossus" w drodze i pomijając, że trailer przyciąga uwagę cudacznymi szczegółami w rodzaju nazisty zamawiającego milkshake'a, przeróbek starych programów telewizyjnych, źle działającej robotycznej ręki czy kreskówkowego kameleona - zdumiewa, ile pronaziolstwa się po forach i komentarzach rozpłakało, że bu hu, gra ze strzelaniem do nazistów, dyskryminacja, SJW poprawność polityczna, #whitegenocide i kiedy dostaniemy grę ze strzelaniem do czarnuchów i innych liberałów. Z jednej strony, społeczność graczy w miażdżącej większości wyśmiała te protesty, z drugiej - to niepokojące, że w ogóle wypłynęły na wierzch i neonaziści czują się na tyle pewnie, by je publicznie wyrażać. Tym bardziej, że pierwsza gra z cyklu wyszła w 1981, w 2014 i 2015 pojawiły się dwie nowe pozycje, a skarg w tym temacie dotychczas nie było.

No i "Far Cry 5"! Doskonała szansa, by zrehabilitować motyw nawiedzonych okultystów-rednecków, który to "Outlast" nieładnie spsuł. I w dodatku jest pies, pies przynoszący broń w pysku czyni każdą grę pięć razy lepszą.
(-Boom boom, motherfuckers. *BOOM* Boom boom boom boom, bang *bang* bang *bang* bang *bang* bang - dobrze skrojony trailer.)

Cytat:
Nie wróżę VR-owi zawrotnej kariery w branży gier, ale ciekawa jestem, jak potoczą się losy urządzeń i w innych dziedzinach. Chciałabym się kiedyś przekonać, jak VR sprawdza się w escape roomach, ktoś miał okazję doświadczyć na własnej skórze?

We mnie jest ciut więcej optymizmu w tym temacie, przynajmniej mam nadzieję, że zdecydowanie lepiej sobie poradzi niż dogorywający, wyśmiany Kinect (głównie dlatego, że przede wszystkim DZIAŁA). Jakkolwiek czuć opory w środowisku graczy, tak chyba jest to najlepszy moment, by rozhulać ten biznes - PlayStation VR poszło w ciągu roku milion egzemplarzy (kropla w morzu użytkowników PS4, ale i tak to dobry start), a gry związane są z wielkimi tytułami (Apature Science z "Portal 2", "Rick and Morty Simulator", "Fallout 4", "Star Trek", "Doom", "Skyrim") wyskakują coraz śmielej. Jasne, wszędzie VR się nie wepchnie, ale wszelkie symulatory (zwłaszcza chodzenia) i horrory tego gadżetu raczej szybko nie puszczą. Pewno gry erotyczne też się niedługo obudzą, i gdyby ktoś pytał, tak, future is here i mamy już firmę specjalizującą się w pornosach na VR, "Naughty America VR" się nazywa.

Właśnie, VR, E3 i horrory - myślę, że warto mieć na oko na "Transference".

Co do VR poza grami, nie wiem, jak tam w escape roomach, ale z innych zastosowań to w angielskim parku rozrywki Thorpe Park znajduje się atrakcja "Derren Brown's Ghost Train", w której to goście bujają się między iluzją bycia w starym pociągu a iluzją bycia we współczesnym metrze. Dużą rolę odgrywa w tym też właśnie segment VR, i sądząc po recenzjach, spisuje się to dobrze.

Cytat:

Kaziku, tak przekonująco piszesz o tych grach, że chęć zagrania prawie przeważa nad niechęcią do retro oprawy. Very Happy

Ah, stop it, you Very Happy BTW, nie jesteś zwolennikiem pikselowej grafiki? Przyznaję, że mnie trochę topi serce, bo się kojarzy z grami dzieciństwa nastawionymi na czysty fun i twórczością indie, co to już nie potrzebuje za sobą wielkiego korpo, co by gry marzeń robić.
Z tego powodu retro grafika była dla mnie głównym argumentem "za" do kupienia "[link widoczny dla zalogowanych]".

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Czw 14:32, 15 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:10, 16 Cze 2017    Temat postu:

Na E3 najbardziej mnie interesowało Nintendo, bo liczyłam, że pokażą coś o nowym grach ósmej generacji - Ultra Sun i Ultra Moon. Jak dotąd nadal nic.
Z tego, co jednak pokazano, najbardziej mnie zainteresował nowy Mario. Wygląda na to, że Pauline wróciła do łask Wielkiego N. Od czasu pierwszego Donkey Konga nie pojawiła się nigdzie, poza mało znanymi spin-offami. A Odyssey nie dość, że występuje, to jeszcze jako burmistrz wielkiego miasta.
Poza tym, ta piosenka jest zaraźliwa: https://www.youtube.com/watch?v=aioXn0ut6gE.


Z innej beczki. Grał ktoś może w Horizon Zero Dawn? Ja już skończyłam główną kampanię i teraz załatwiam misje poboczne, a na E3 ogłoszono, że jeszcze w tym roku wyjdzie dodatek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:17, 16 Cze 2017    Temat postu:

Ja gram w Horizonka Smile Z główną misją zwlekam i pobocznymi się zajmuję na potęgę. Dla mnie jest trudna, bo ja myszkowo-klawiaturowa, a celowanie na padzie jest dla nieprzywykłej osoby koszmarem. Jeszcze w te maszyny naziemne jakoś trafiam, ale te wielkie jastrzębie, które szybko śmigają po niebie - masakra jakaś.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:19, 16 Cze 2017    Temat postu:

Firrea napisał:
Ja gram w Horizonka Smile Z główną misją zwlekam i pobocznymi się zajmuję na potęgę. Dla mnie jest trudna, bo ja myszkowo-klawiaturowa, a celowanie na padzie jest dla nieprzywykłej osoby koszmarem. Jeszcze w te maszyny naziemne jakoś trafiam, ale te wielkie jastrzębie, które szybko śmigają po niebie - masakra jakaś.


Znam ten ból, bo HZD to moja pierwsza gra na konsolę. Z czasem da się nauczyć celowania, A ptaszory rzeczywiście koszmarne. W te mniejsze najlepiej walić ognistymi strzałami a te większe zostaw sobie na później. Dobrą inwestycją jest też łuk na strzały rozrywające, szczególnie na gromoszczęki. Żałuję, że nie odkryłam ich wcześniej, tylko w post-gamie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ajzan dnia Pią 20:20, 16 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:30, 17 Cze 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
Mal, obawiam się, że im dalej, tym bardziej SIM staje się horrorowe - nic szalenie drastycznego, ale są z dwa wrzaskowyskoki, są nieprzyjemne zdjęcia z rannymi ludźmi, są niepokojące wiadomości głosowe, są filmiki złożone z creepypastowych obrazów. Nie ma elementów stricte paranormalnych, pojawia się motyw kultu, a jakkolwiek sztuczna inteligencja jest creepy, tak to jest coś pomiędzy portalową GLADoS a odysejowym HALem 3000. Niby wszystko można w grze niemal na pewno zwalić na ludzi i AI, ale nigdy to do końca nie zostaje wyjaśnione i nie chcę mieć twojej nieprzespanej nocy na sumieniu ):
Jeżeli podobają ci się klimaty symulatora grzebania po cudzym telefonie bez ryzyka zgłoszenia cię na policję, może warto się zainteresować PCetowym "[link widoczny dla zalogowanych]" czy "[link widoczny dla zalogowanych]"?

Ranni ludzie mnie ruszają średnio, creepy voicemaile o dziwo też, ale właśnie te "wrzaskowyskoki" i filmiki (zdążyłam obejrzeć bodajże dwa, w jednym było sporo zagrywek w stylu "kadr pustego pokoju-zakłócenia-znowu kadr tego samego pokoju, tym razem z jakąś creepy postacią") mnie zniechęciły. Skoro mówisz, że jest tego więcej, to sobie odpuszczę.
Na te gry zerknę, a Replica to nawet jest na Androida, więc skoro polecasz... Zależy mi na grach na komórkę, bo a) mam złudne wrażenie, że pożerają mi mniej czasu i b) mogę w nie grać w pracy (tzn. na lapku też bym mogła, ale nie chce mi się go targać przez pół miasta) Razz
Swoją drogą, gdyby ktoś znał więcej podobnych gierek na telefon, to niech podsyła (prawie już przeszłam "I Am Innocent", grałam w "Seen", ale mnie znudziło, no i chyba tyle).

A skoro już tu piszę, to fanom androidowych gierek opartych na wyborach chciałabym bardzo polecić [link widoczny dla zalogowanych], która to gra udowodniła mi, jak niewiele potrzebuję do szczęścia - to jest w sumie dating sim z dramą w tle rozgrywający się w amerykańskim high school i czuję się bardzo staro grając w niego, ale MA TYLE OPCJI LGBT+, że jak raz zaczęłam grać, to nie przestałam przez pół nocy, aż przeszłam wszystkie dostępne na tamtą chwilę epizody i to w różnych wariantach (jedyną wadą tej gry jest to, że niestety kolejne epizody są płatne, więc teraz jestem chyba jakieś trzy do tyłu, noale).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:33, 28 Cze 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
Cytat:

Kaziku, tak przekonująco piszesz o tych grach, że chęć zagrania prawie przeważa nad niechęcią do retro oprawy. Very Happy

Ah, stop it, you Very Happy BTW, nie jesteś zwolennikiem pikselowej grafiki? Przyznaję, że mnie trochę topi serce, bo się kojarzy z grami dzieciństwa nastawionymi na czysty fun i twórczością indie, co to już nie potrzebuje za sobą wielkiego korpo, co by gry marzeń robić.
Z tego powodu retro grafika była dla mnie głównym argumentem "za" do kupienia "[link widoczny dla zalogowanych]".

Zniechęca mnie ogólny boom na oprawę wizualną, nie potrafię nie widzieć w tym manifestu "jestem ponad plebsem zajaranym nowościami" (a i tak te gry mają wcale niemałe wymagania sprzętowe). Trochę odczarowujesz retro w moich oczach, ale pierwsze wrażenie zostało. Jeśli chodzi o małe studia czy wręcz jednoosobowe armie i niewielkie nakłady finansowe, to pierwsze na myśl przychodzą mi rysowane point'n'click, z Samorostem na czele.
No i nie będę ukrywać, że bardzo podoba mi się, co można współcześnie wycisnąć z komputerów i jak rosnąca moc obliczeniowa pozwala na coraz lepsze odwzorowywanie rzeczywistości. Wyprodukowanie przyzwoicie wyglądającego 3D nie jest już takim wyzwaniem jak 10-15 lat temu, do tego też poszukują innych rozwiązań artystycznych (low poly, komiksowa stylizacja i wszelka inna ucieczka od fotorealizmu).

A skoro już jestem przy AAA: Przeszłam wreszcie GTA V i był to bardzo przyjemny powrót do serii po nieudanym podejściu do IV. Odpływając całkowicie w fantazję (bo czym innym jest oczekiwanie VI, kiedy R* ciśnie w Online'a i mikrotransakcje?), widzę tutaj całkiem niezłe podłoże do protagonistki w kolejnej odsłonie. Zniknęły kobiety-nagrody, w online możesz być dziewczyną i robić wszystko to samo, co faceci. Co prawda nie ma do wyboru różnych ciał (tylko jedno z lordozą Razz), a edytor twarzy w porównaniu z innymi współczesnymi produkcjami wydaje się całkiem ubogi, ale za to można nosić się jak dusza zapragnie ([link widoczny dla zalogowanych]). Takie same reguły gry, takie samo traktowanie przez NPCów-pracodawców (pomijając parę prób podrywu, ale nie ma co udawać, że w rzeczywistości by się to nie działo), takie same zarobki. Razz Imho całkiem przyzwoite oswajanie i przyzwyczajanie graczy, że kobitką też można. No ale to pieśń bardzo dalekiej przyszłości.

Przeszło mi się w międzyczasie MIND: Path to Thalamus i Investigator, dwa indyki za półdarmo z letniej promocji.
Pierwszy to zagadki, raz prostsze, raz trudniejsze, w niezłej oprawie graficznej (ale myślę, że można by ją doszlifować, momentom ze "zdjęciami" nie mam nic do zarzucenia) i fabule, która imho brzmi jak pretekst do stworzenia tej gry (a która totalnie mi się przejadła: "mam traŁmę, czas odbyć podróż do wnętrza siebie i ją przepracować"), ale która jest niezbędna, by utrzymać to wszystko w ryzach oraz żeby różne smaczki i mrugnięcia miały sens. A autor mruga często i gęsto, gra jest zasypana trollskimi osiągnięciami. Jedyny większy zgrzyt (w obu grach) to niewidzialne ściany. Można to było zrobić lepiej... Bawiłam się dobrze, choć grze daleko do pozycji obowiązkowej.

Drugi to spacerowy horror prosto z Rosji i, hm, czuć to w klimacie. I nie tylko dlatego, że dialogi są nagrane po rosyjsku (ciekawy zabieg, muszę przyznać, zwykle twórcy cisną ten angielski, żeby zwiększyć szanse na zaistnienie na rynku; można by to nawet policzyć na plus, gdyby reszta nie była taka amerykańska). Większość ogranych przeze mnie horrorów miała w roli tych złych jakieś nawiedzone randomy, tutaj była konkretna postać z osobistą urazą do bohatera. Szkoda, że nie zostało to lepiej nakreślone, zapowiadało się dobrze. Wizualnie jest nieźle, parę zgrzytów mogę indykowi wybaczyć. Sama gra jest bardzo... klasyczna: burze, radioaktywne odpady, pająki wielkości psa (raczej doga niż ratlerka), [link widoczny dla zalogowanych], zakrwawiona winda, winda psująca się w czasie jazdy, antagonista w białej masce, kilogram jumpscare'ów... czegóż chcieć więcej, by dopełnić grozy? Autor znalazł odpowiedź: krasnali ogrodowych.

Hmpf. Brakuje mi na Steamie oceny "neutralny". Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rufus dnia Śro 19:37, 28 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:12, 09 Lip 2017    Temat postu:

Czuję, że "MIND" też sobie odpuszczę, bo też nie jestem fanem horrorów z cyklu "wędrowanie po zakamarkach umysłu w celu przepracowania wewnętrznych demonów". Jasne, że są wyjątki (który nie podam z powodów spoilerów, ale niech będzie chociażby "[link widoczny dla zalogowanych]" czy "[link widoczny dla zalogowanych]" - ale znowu, to pierwsze to bardziej o poważnych chorobach psychicznych, a to drugie jest baaaaardzo specyficzne), ale generalnie takie gry pachną lenistwem i nudą, jeżeli nie ma w nich wysiłku stworzenia świata o chociaż minimalnej, wewnętrznej logice czy przejrzystej symboliki.
Z tego też powodu do dziś wspominam "[link widoczny dla zalogowanych]" jako jedną z najbardziej męczących gier w moim życiu, choć ma sporo dobrych elementów i specjalne miejsce w moim graczowym sercu.

"Investigator" wydaje się znacznie ciekawszy, screen z pajęczym godzillą skomentowany z lekka poirytowanym "What the heck is this?" poprawił mi humor Very Happy No i faktycznie zabójca z personalnym wątem do głównego bohatera to miła odmiana.

Cytat:
można by to nawet policzyć na plus, gdyby reszta nie była taka amerykańska

Właśnie, tak bardzo brakuje mi horrorów, ujmijmy to, folklorystycznych - w kółko i w kółko jakieś mdłe randomy w sosie amerykańskich creepypast, ewentualnie horrory japońskie też wypełnione wariacjami duchów uczennic. Dlatego też smutkuję, że "[link widoczny dla zalogowanych]" z paskudami z Filipin nie zebrało dość pieniędzy. Ale przynajmniej mamy w klimacie folkloru z tamtych stron "DreadOut: Keepers of The Dark" (tak, ten dodatek, bo mnie bardziej bawi niż główna gra - choć motyw z przyjaciółką głównej bohaterki zostaje w głowie). Nie jest to najlepszy horror i system walki nieco mu odbiera przez swoją monotonność, tak nadrabia w pełni dzięki urozmaiconemu, nietypowemu gronu przeciwników. Szanuję.

Skoro jesteśmy w temacie walczenia z duchami za pomocą sprzętu fotograficznego, zbluźnię i powiem, że nie lubię "Fatal Frame II". Pomysł z egzorcyzmowaniem za pomocą zdjęć jest świetny, co z tego, kiedy gra jest nudna, ma potwornie wolne tempo, nudne bohaterki i zapychacze w postaci długich walk z duchami przeszkadzającymi przejść od punktu A do B. Wiem, że ta gra ma wielu miłośników, więc jeżeli ktoś chce stanąć w jej obronie, to chętnie go poczytam.

I skoro wciąż jesteśmy w temacie horrorów, wspominane już tu "Little Nightmares" z enigmatyczną fabułą może stać się nieco mniej enigmatyczne dzięki DLC "[link widoczny dla zalogowanych]". Ma mieć trzy rodziały (z czego pierwszy właśnie wyszedł) i ma opowiadać historię statku z punktu widzenia nie Szóstki, a Dziecka, które gubi się w trakcie próby ucieczki.

(Bardzo przepraszam niefanów horroru, że tyle mówię o nich w tym wątku i tak dominują ten temat. Postaram się to balansować na przyszłość.)

Ach, letnia wyprzedaż na Steamie. Udało mi się obłowić w mnóstwo gier z mojej listy życzeń, i jakkolwiek najdroższym przeze mnie tytułem było coś za niecałe 6 euro, to i tak piniądz gupi bo tonie. Ale za to mam w co grać przez najbliższy rok, jak nie dłużej.
To była dobra wyprzedaż.

Cytat:
Brakuje mi na Steamie oceny "neutralny".

Jako recenzentowi - mnie też. Ale jako kupujący doceniam przejrzysty system "tak-nie".

Z dziwnych gier przeszło mi się ostatnio "[link widoczny dla zalogowanych]", czyli wyrywanie poznanych przez Internet lasek i nakłanianie je przez gładką gadkę do Szczęśliwego Finału, tj. masażu wcaleniebędącegoeufemizmemnaseks robionego za pomocą kontrolera. Nie chcę niczego spoilerować i nie będę, bo główną zaletą gry jest umiejętność zaskakiwania, no i humor celujący w parodiowanie symulatorów randek, a raczej nabijaniu się z grania w nie.
Przed zakupem trzeba pamiętać, że przejście gry (bez zbadania każdej ścieżki dialogowej, ale za to ze złapaniem wszystkich achievementów) to jakieś dwie godziny.

Hej, ma ktoś ochotę zakumplować się za mną na [link widoczny dla zalogowanych]? Co prawda nie celuję w multiplayer (nie ciągnie mnie + nie mam sprzętu do komunikacji), ale lubię patrzeć, co tam ludzie kupili ciekawego, czytać ich recenzje, paczać na śmieszne zrzuty ekranów i mieć się z kim wymieniać kartami.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:25, 10 Lip 2017    Temat postu:

Hm, akurat MIND nie jest horrorem, jest lub chce być grą logiczną. Myślę, że temat gry [próba pogodzenia się ze śmiercią siostry podczas gdy narrator leży w śpiączce (trochę zieeew)] najbardziej ciągnie całość w dół. Trochę jak pornos, któremu na siłę dopisano scenariusz. Razz Myślę, że chwila gameplaya wystarczy za samodzielne granie.

Tak, Investigator to jeden z tych przykładów gry, która by zyskała, gdyby autor miał jaja przenieść się do Rosji. Mamy rok 2050, globalizacja pewnie postąpiła jeszcze bardziej, więc nie ma obawy, że jak nie Ameryka, to zacofanie (nie wiem, strzelam, że tak mogło być. Teoria, że "się nie sprzeda, trzeba robić bardziej międzynarodowo", tj. po angielsku, sypie się przy dubbingu). Teren jest jak dla mnie dość generyczny, można go było ochrzcić Rosją bez żadnych zmian. No, prawie żadnych, bo chyba wszystko, co widzimy w otoczeniu, to dolary na cenniku na stacji benzynowej. To, że postaci noszą angielskie imiona, też niczego nie wnosi, niczego nie zmienia, jakby tam hasał Iwan zamiast Dżonego, nie wywracałoby to gry do góry nogami. A tak tytuł tylko bardziej ugruntował sobie pozycję na liście "jednego z wielu".
Sam wątek mszczącego się antagonisty jest ledwo nakreślony, a szkoda, bo miał potencjał.

No i, jak już jesteśmy w temacie folklorystycznych horrorów, Wiedźmin przetarł szlaki, aż się prosi, żeby powstał jakiś czerpiący garściami z wierzeń Słowian.

Jak dla mnie ocena pomiędzy polecam-nie polecam, może niekoniecznie nazwana neutralną, nadal byłaby czytelna dla kupujących. Widzę to jako taki sygnał, że "nie mogę z czystym sumieniem polecić, ani też zupełnie zmieszać z błotem, tu moja lista zastrzeżeń, sam zdecyduj", bo, nie czarujmy się, czasami nie sposób przeczytać wszystko z łapką w górę i w dół, i wyłowić spośród nich jakieś konkrety (czasem rozgrywka jest krótsza niż grzebanie w recenzjach, a przy cenie około 1 euro raczej nie będzie nikogo nawiedzać we śnie wizja przehulania majątku na totalny badziew).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:20, 10 Sie 2017    Temat postu:

Próbował ktoś może grać w Dream Daddy? To ostatnio popularny symulator randek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SHIROGACE KAMUI
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 18 Lis 2015
Posty: 61
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:45, 11 Sie 2017    Temat postu:

Ajzan napisał:
Próbował ktoś może grać w Dream Daddy? To ostatnio popularny symulator randek.

Widziałam letsplay (niecały), przez jakiś czas śledziłam wiadomości o grze, a bliski znajomy sobie gra i streszcza mi wszystko. Kwalifikuję się?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:50, 11 Sie 2017    Temat postu:

Kwalifikuje.
Ja sama widziałam trochę filmików, w tym kawałki LP., ale głównie przeglądam Tumblrową twórczość. Muszę powiedzieć, że fandom tej gry szybko się rozwinął, SJW zdążyli nawet już się uczepić jednego fanartu. Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6064
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 20:19, 11 Sie 2017    Temat postu:

Co to w ogóle jest? Faktycznie o gejowych ojcach, czy jakieś paskudztwo typu daddy kink?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ajzan
Rebeca w gróbce



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 2706
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:36, 11 Sie 2017    Temat postu:

Nefariel napisał:
Co to w ogóle jest? Faktycznie o gejowych ojcach, czy jakieś paskudztwo typu daddy kink?


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:00, 15 Sie 2017    Temat postu:

Gdyby się komuś nie chciało wchodzić na Steama - tak, Dream Daddy to faktycznie jest symulator randek o gejowych ojcach. Główny bohater po śmierci partnera/ki przeprowadza się ze swoją córką Amandą do nowego miasta, a w tym mieście za każdym rogiem mniej lub bardziej samotny rodzic, który z przyjemnością da się wyciągnąć na randkę.
Grę znam tylko z nieustannych wybuchów śmiechu mojej siostry z pokoju obok ("-I jak oceniasz? -Dziesięć na dziesięć, sexy-smexy, taka jest moja recenzja.") i gameplaje z początku rozgrywki, ALE. Z tego co widzę i słyszę, gra wyróżniająca się na tle innych symulatorów i ważna dla społeczności LGBT+.
Gra stawia przede wszystkim na to, żeby było śmiesznie, miło, ważne są relacje rodzinne (np. to, jak odnosisz się do Amandy) - nie ma ucieczki od "dad jokes". Zróżnicowani są nie tylko partnerzy, ale też relacje, jakie z nimi zawieramy - każda się wyróżnia i nie wszystkie zmierzają do romantycznego, szczęśliwego finału, bo przecież nie każdy związek tak się kończy.
Miło mieć też wreszcie homoseksualny symulator randek w zachodnim sosie, a nie anime, w dodatku taki, w którym wątek "społeczeństwo nie akceptuje mojej orientacji" - brzmi jak odetchnienie, gdy można sobie randkować z osobami tej samej płci bez społecznego komentarza.

Jestem właśnie po przejściu Sexy Brutale ([link widoczny dla zalogowanych]), i polecam. O co chodzi: jesteśmy jednym z gości na przyjęciu maskowym w tytułowym "Sexy Brutale", kasynie ociekającym bajkowym bogactwem. Zazwyczaj spędzanie czasu w tym przybytku sprowadza się do kosztowania drogich trunków, oglądania wyjątkowych show i generalnie bawienia na całego. Tego jednak wieczoru kasyno wypełniają drastyczne odgłosy, a goście opuszczają przyjęcie w makabrycznych okolicznościach. Nasz bohater zostaje obdarowany tajemniczą maską i zegarkiem pozwalającym cofać czas, dzięki którym będzie w stanie nie tylko pomóc ofiarom, ale też dotrzeć do rozwiązania Zagadki.
Wydawało mi się po trailerze (electro swing, karykaturalne postaci i krew jak farba), że to będzie skradanka z czarnym humorem, a mamy tu przygodówkę ze smuteczkiem. Nie jest to też festiwal gore (sceny śmierci bolą przede wszystkim na poziomie emocjonalnym) ani horror (choć gra, jak chce, potrafi być creepy, ale bez szaleństw - serdecznie polecam podsłuchać rozmowę Claya z mechanicznym krupierem tuż przed jego śmiercią). Zagadki nie są trudne (choć wymagają nabiegania się i zbadania terenu), bo podporządkowane przede wszystkim klimatowi - a ten jest świetny. Świetne jest samo kasyno (najbardziej podoba mi się bar "What's Your Poison", w którym do drinków dodaje się minimalne ilości trucizn - kto bogatym zabroni), świetna jest muzyka, świetny jest klimat tajemnicy. Z pewnych powodów, do których nie mogę się odnieść bo spoilery, zakończenie nie wszystkim się spodoba (choć mnie usatysfakcjonowało, a preferuję inne klimaty), ale wiecie - sama podróż do rozwiązania to przygoda.
Z pomniejszych rzeczy, co mnie wkurza, to modele 3D żeńskich postaci. Na [link widoczny dla zalogowanych] wszyscy wyglądają świetnie, ale w samej grze kobiety to wysokie lalki z gigantycznymi głowami, jedwabnymi włosami, wielgachnymi oczami i cienkimi ciałami, nie mogę patrzeć. Znaczy, wszyscy tu mają wielkie głowy, ale mężczyźni są różnorodni - niscy, wysocy, otyli, szczupli, o gorylich sylwetkach, z dziko zaplecionymi brodami i wyróżniającym się chodem. Nie ma sprawiedliwości.
[Tak BTW, może mam już halucynacje od tego wyposzczenia w heterokulturze, ale mam 99,9% pewności, że mamy w tej grze gejowską parę - a nawet jeżeli to "tylko" przyjaźń, to i tak IMO jedna z najstraszniejszych śmierci w tej grze.
Co do samego zakończenia - duch Agathy Christie jest we mnie silny i nie lubię rozwiązań zagadek z cyklu "to wszystko dzieje się w twojej głowie" - ale SB wyjątkowo mi podeszło, nawet zrobiło mi się "gasp!" przy plot twiście z Lucifiadrio. Bardzo dobra opowieść o rozdzierającym poczuciu winy i próbach poradzenia sobie z nim, sporo wskazówek nakierowujących na rozwiązanie poukrywanych nawet w opisach przedmiotów, dobry akcent emocjonalny, ciekawe przenośnie, spójny świat fantazji, w którym większość elementów trzyma się kupy. Jeżeli o coś mam pretensje, to o to, że czasem jest jednak "zbyt" - chociażby to, że wszyscy służący są Lucasem było zbędne, wygląda raczej komicznie i nie styka z charakterami, które wypływały z dialogów. Albo to, że Lucas płacze krwawymi łzami, litości - z jednej strony fajnie, bo powiązanie z tym dziwnym deszczem na ekranie tuż przed wybiciem północy, z drugiej - ale kicz. Ale poza tym to fajnie.
]
Ale porozmawiajmy o cenach.

Jak oceniacie, czy gra jest warta swojej ceny?
Często słyszę, że głównym wyznacznikiem jest długość rozgrywki (chociażby u takich recenzentów, jak Angry Joe), która może być i dobra, ale grę można przejść w tyle i tyle, przeliczając euro na godziny gra nie jest tyle warta.
Są i tacy (na przykład ja), którzy przymykają na to oko, bo płacą za całokształt doświadczeń. Jest we mnie gotowość na zapłacenie dużo za krótką grę, jeżeli oferuje wysoką jakość - ważniejsze są dla mnie dwie godziny dopracowanej koncepcji niż 200, w których 3/4 to grindzenie, może i dobrze zrobione, ale ja jestem zajętym człowiekiem. Enyłej.
Jakim typem wy jesteście? Może macie inne kryteria? Jaki jest limit cenowy, po którego przekroczeniu mówicie, że "no chyba jak wygram w totka"? Ile jest "warta" godzina gry?

le-vo polecała tutaj Reigns ([link widoczny dla zalogowanych]), polecam i ja. Prosta, humorystyczna gierka, w której próbujemy jak najdłużej utrzymać przy życiu aktualnie panującego (nie)miłościwie króla, odrzucając lub przyjmując propozycje, które wpływają na rozkład sił w królestwie - nie zawsze się opłaca bycie ugodowym, bo przykładowo edukowanie ludu może się skończyć wprowadzeniem demokracji, a szastanie pieniędzmi na cele dobroczynne prowadzi do przejęcia władzy przez bogatszych i wygnaniem (chyba, że nie chcieliśmy budować kościołów ani chodzić na krucjaty, to wtedy wygnanie zamieniane jest spaleniem na stosie).

Wyszedł oficjalnie dodatek do Crypt of the Necrodancer, AMPLIFIED się nazywa ([link widoczny dla zalogowanych]), i jest faktycznie dodatkiem przez wielkie D. Nowe lochy, nowe chwytliwe kawałki, nowe postacie (mój faworyt w wyzwaniach to na razie Mary i jej klątwa wymuszająca opiekowanie się owieczką), sporo nowych itemów i masa nowych przeciwników. Okazuje się, że może być jeszcze trudniej - jakkolwiek nowy system rażenia przeciwników potrafi w mgnieniu oka przerzedzić szeregi przeciwników, i tak nowe potwory już w pierwszym lochu dają w kość. Ta gra jest świetna, ale nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek ją przejdę.

Udało mi się przejść Kathy Rain ([link widoczny dla zalogowanych]), bardzo dobra, klasyczna przygodówka. Główna bohaterka to sarkastyczna, zbuntowana studentka, która niespodziewanie dowiaduje się o śmierci ukochanego dziadka, którego nie widziała od dzieciństwa. Po pogrzebie dowiaduje się, że ostatnie lata spędził w stanie wegetatywnym po tajemniczym wypadku w lesie. Kathy bierze na klatę wyzwanie i rozpoczyna śledztwo w tej sprawie.
Kathy początkowo nasuwa na myśl te wszystkie Królowe Ciętych Ripost z opek, ale to naprawdę dobrze napisana postać. Owszem, jest zgryźliwa i trudno u niej o dobre słowo, ale jednocześnie stać ją na okazywanie szczerej troski czy żalu, nie tylko w finale gry.
Mocną stroną są zagadki - logiczne, zróżnicowane, nie ma momentów, w których działania wydają się bez sensu i nie ma pojęcia, co dalej robić (z jednym jedynym wyjątkiem tak durnym, że zostanie we mnie na zawsze - wiedzieliście, że skanery w latach 90. potrafiły skanować włożone do nich na chama kasety magnetofonowe i przerzucać ich zapis na pliki dźwiękowe w komputerze?).
No właśnie, słodki jest nienachalny klimatach lat 90, który jest przyjemny, ale nie próbuje na siłę wyciskać nostalgii.
W grze pojawiają się elementy paranormalne i jakkolwiek nie ma tu horroru, potrafi być momentami... hm, uneasy. Drobne rzeczy, ale robią klimat.

A tak w ogóle przyjęcie waszych zaproszeń na Steamie było błędem i pozdrawiam wszystkich, oprócz tych, którzy regularnie wyskakiwali z info "X gra teraz w Y", kiedy było mi się po łokcie w pracy wymagającej komputera. Zero solidarności.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1053
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:41, 25 Sie 2017    Temat postu:

Słuchajcie, dobrzy ludzie, szukam fajnej gry osadzonej w uniwersum Star Treka. Fajnej, czyli:
- nie gołej strzelanki, chętnie coś z fabułą/rozwiniętym systemem misji
- najchętniej single player
- takiej, w której gra się kapitanem/załogantami, a nie całym statkiem
- gdyby to był Voyager (albo dowolny statek, za którego sterami da się posadzić Janeway), to już w ogóle cud-miód

Coś na Steamie (może ktoś grał w darmowy Star Trek Online)? Jakiś staroć, który dałoby się odpalić na Win10? Niby jest tego dużo, ale trochę błądzę we mgle, więc przydałyby mi się opinie z pierwszej ręki Smile.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:41, 29 Sie 2017    Temat postu:

Przykro mi, ale nie pomogę - ja nie z fandomu Star Treka tak bardzo, że nawet nie potrafię wymienić jednej gry, o dowolnym gatunku i jakości Sad
I w sumie mnie zastanawia, czy to wynika z braku mojego zainteresowania marką, czy po prostu faktycznie Star Wars jest dominujący w grach nad ST. Pomijając to, że mój dom to był #teamsw - w Internecie nie natykam się na "Star Trek Top 10 Retro Games", filmiki Oglądanych Jułtuberów z komentarzem do wyjątkowo nędznych przygód kapitana Kirka czy wzdychań do startrekowego odpowiednika KotORa. Jak to w końcu jest?

Z gier w ogóle, jestem po przejściu Silver Creek Falls: Chapter 1 ([link widoczny dla zalogowanych]), kryminalnej przygodówki w RPGMaker. Co za strata czasu... Ja wiem, że to był epizod obliczony przede wszystkim na zareklamowanie kolejnych części, ale jeżeli są na podobnym poziomie, to dziękuję pięknie. Info na początku, że to "gra detektywistyczna, szczegóły są ważne, często sprawdzaj opisy dowodów w ekwipunku" to tani blef - wolność w eksploracji otoczenia jak u więźnia z aresztem domowym (nie można nawet zwiedzić miasteczka z trzema ulicami, bo postać cały czas jest posyłana do łóżka, gdy próbuje wyjść z hotelu, a pozostali bohaterowie nie pozwalają opuścić scen zbrodni, dopóki się wszystkiego z nich nie zbierze), przedmiotów nie da się użyć, zebranych dokumentów - przeczytać. Zostaje się z poczuciem, że absolutnie nic się nie osiągnęło w śledztwie.
Żeby jeszcze dialogi były dobre. Ale dostajemy panią detektyw, która na wieść o przydzieleniu do spraw dotyczącej brutalnych morderstw wykrzykuje "cool!", panią reagującą na info o brutalnej śmierci przyjaciela z dzieciństwa czymś w stylu "ojej, nie mogę w to uwierzyć..." i żółtodzioba, który zostawia miejsca zbrodni niepilnowane przez nikogo na jakieś dwa dni + nie zgłasza zaginięcia 50% lokalnych sił policyjnych, za co nie zostaje nijak ukarany.
Jeżeli ktoś chce na własne oczy zobaczyć, jak bardzo to nie wyszło - przejście gry to niecała godzina, a jest na Steamie za darmo.
BTW, jeden z dwóch achievementów dostaje się za skolekcjonowanie wszystkich próbek krwi z trzech miejsc zbrodni - A TYCH PRÓBEK JEST Z 40. I SĄ ABSOLUTNIE PO NIC, TYLKO DLA ACHIEVEMENTA. Jeżeli ktoś aspiruje, to niech pamiętam, że jak coś wygląda jak jedna plama, a jest na trzech polach, to trzeba pobrać krew trzy razy, z każdego pola osobno (a w to wszystko z komentarzem lokalnego policjanta, że nie przebadano do tej pory ani jednej próbki, bo trzeba oszczędzać i nie wysyła się byle czego). Laboratorium badawcze po tej dostawie wciągnie tych detektywów na czarną listę "tych policjantów nie obsługujemy".

Za to co polecam i serce mnie boli, że jest tak mało znane, to Last Word ([link widoczny dla zalogowanych]), dziwne połączenie RPG z przygodówką. Fabuła sprowadza się do tego, że panna Whitty - fotografka z upadłego rodu - zostaje uwięziona w trakcie przyjęcia przez konwenans społeczny. Badając rezydencję i pokonując w potyczkach słownych kolejnych przeciwników, Whitty będzie próbowała odkryć zamiary gospodarza, uwolnić się spod jego wpływu i przy okazji zrobić sobie nieco miejsca wśród śmietanki towarzystwa.
System walki jest jaki jest - to w sumie rozbudowane "kamień, papier, nożyce", w których trzeba próbować przegadać przeciwnika, mając na uwadze jego dodatkowe umiejętności, balansując między kolekcjonowaniem siły, przerabianiem jej na atak i uważaniu na irytacje rozmówców (dzięki której można wygrać jednym ruchem). Rozumiem, że w grze bazującym na motywie konwersacji brak faktycznych dialogów w walce może rozczarowywać, ale mnie się system podoba, jest prosty, ale wymaga minimalnego taktycznego pokombinowania. Dla mnie jednak siłą tej gry jest oryginalny świat przedstawiony, gdzie mieć w dyskusji Ostatnie Słowo przez sprawienie, że oponent nie ma nic do powiedzenia, znaczy mieć władzę - niezależnie od tego, czy mowa o spotkaniach towarzyskich, czy o wojnie, która nie może się najwyraźniej obyć bez sztabu lingwistów. W "Last Word" świat obraca się wokół arystokratycznych rodów, które specjalizują się w różnych dziedzinach, ale każdy jeden bazuje na krasomówstwie. Fajny jest ten klimat towarzyskiego spotkania wyższych sfer, próby Whitty w zaznaczeniu swojej obecności, kolekcjonowanie drogich win po rezydencji, grzecznościowe small talk jeżące się od szpil gotowych do wbicia - walki to w sumie przerywniki dla zbierania informacji, ploteczkowania, poznawania postaci i szukania sekretów. Uniwersum jest super, żałuję więc, że ani nie będzie drugiej części, ani nie ma fandomu, który by mnie karmił headcanonami.
Gra kosztuje 10 euro - jeżeli ktoś przelicza czas gry na cenę, to spieszę poinformować, że gra jest krótka. Dwukrotne przejście ze zrobieniem wszystkiego na 100% zajęło mi 14 godzin.

Jeżeli komuś umknęło, Stardew Valley jest bliżej niż dalej do wprowadzenia multiplayera - pod koniec tego roku mają ruszyć betatesty. Koncept multi ma opierać się na tym, że Robin zaoferuje budowę trzech domeczków na farmie, które mogą zostać zamieszkane przez naszych online współgraczy. Jak już się współgracz wprowadzi, to można robić wszystko, co się robi normalnie w grze, tylko że razem - ten, do którego należy farma, podejmuje Decyzje, np. kiedy zacząć festiwal, pójść spać czy z kim się sprzymierzyć w głównej fabule. Z nowości ma być opcja zawierania związków małżeńskich między graczami, dla którego ma być nowa metoda oświadczyn.
Z prywaty, mam dwie nowe postacie. Jedna powstała tylko po to, żeby mi nabić achievementa z Joja Market - ma na imię Kuc, jego ulubioną rzeczą jest kapitalizm, grzebie ludziom po śmietnikach i z nikim nie gada, bo jest zbyt zajęty bezmyślną wycinką drzew i poszukiwaniem ropy na farmie. Drugi zapis jest po to, by stworzyć farmę, na której będzie tylko pasieka i ogród kwiatowy - jak na osobę, która nie znosi miodu, bardzo lubię pszczelarstwo i cieszę się, że przynajmniej w grze mogę mieć ule. Szukam modów w tym aspekcie, ale jedyne, co widzę, to mod na animację pszczół latających po farmie. Fajnie, ale mało (narzeka Kazik bez pomysłu, co w sumie te mody mogłyby jeszcze wprowadzać).
Jeżeli kogoś boli brak mapy farmy, co skutecznie utrudnia jej rozplanowanie - polecam [link widoczny dla zalogowanych].

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Wto 10:54, 29 Sie 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:21, 29 Sie 2017    Temat postu:

Ok, porozmawiajmy o rzeczach ważnych. Gra, do której jako pierwszej od miesięcy nie straciłam entuzjazmu po pięciu minutach/zainstalowaniu.
Czy ktoś tu grał w Dream Daddy?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SHIROGACE KAMUI
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 18 Lis 2015
Posty: 61
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:48, 30 Sie 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Czy ktoś tu grał w Dream Daddy?!


*szeptem* Damien to najlepszy chłopiec.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:14, 30 Sie 2017    Temat postu:

Zgadzam się! Na początku miałam, głównie odnośnie jego i Roberta, takie "borze, nie cierpię tych stereotypów postaci", ale później się okazało, że wcale nie są wkurzająco stereotypowe, tylko zabawnie przerysowane. Robert jest tak egdy, że nie można się z tego nie śmiać. Ujął mnie zmuszaniem do oglądania creditsów i reakcją na pizzę hawajską. Damien poza tym, że jest zabawny, ma naprawdę zalety, jest dżentelmenem, dobrym ojcem, pomaga zwierzątkom, a jego strach przed horrorami i "nikt nie będzie mnie lubił, jeśli nie będę tró gothem" są urocze.
Za to postacie, które wydają się na początku całkiem fajne i miłe, są nudne, np. Mat i Craig. Pośmiałam się trochę przy kupowaniu trawki, ale jeśli było to najbardziej emocjonujące wydarzenie...
Chociaż noszona wszędzie River jest urocza.
Joseph za to jest dokładnie takim creepy bucem, na jakiego wygląda. Jestem pewna, że jego dzieci będą ze sobą sypiać.
Jestem też fanką artów. Za to kreator postaci jest okropny. W bólach stworzyłam wizerunek seksownego (powiedzmy) nerda, bo to było najlepsze, co mogłam z tego wycisnąć, a potem się okazało, że bohater nie wie, co to social media ._.
W ogóle zastanawia mnie, gdzie on pracuje, że całe dnie spędza na gejowskich randkach, też tak chcę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Śro 12:37, 30 Sie 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1053
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:01, 31 Sie 2017    Temat postu:

Kazik napisał:
Przykro mi, ale nie pomogę - ja nie z fandomu Star Treka tak bardzo, że nawet nie potrafię wymienić jednej gry, o dowolnym gatunku i jakości Sad
I w sumie mnie zastanawia, czy to wynika z braku mojego zainteresowania marką, czy po prostu faktycznie Star Wars jest dominujący w grach nad ST. Pomijając to, że mój dom to był #teamsw - w Internecie nie natykam się na "Star Trek Top 10 Retro Games", filmiki Oglądanych Jułtuberów z komentarzem do wyjątkowo nędznych przygód kapitana Kirka czy wzdychań do startrekowego odpowiednika KotORa. Jak to w końcu jest?


Chyba masz rację, bo mnie się - dopóki nie zaczęłam aktywnie szukać - też żadne startrekowe gry nie rzucały w oczy. Próbowałam zagrać w to darmowe online ze Steama, ale odpalało się godzinami... Chyba zostanę przy serialu i fanfikach w takim razie Smile.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4433
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:43, 07 Wrz 2017    Temat postu:

Origin.
Nienawidzę Origina.

Od jakiegoś czasu pojawiają się na nim "śmieszne" napisy - wielka czcionka, na samej górze. Dziś wyskoczyło mi to:
Cytat:

To ptak, to samolot, to Vaherem!


Tak. Dodanie głupawych tekstów to to, czego ta platforma najbardziej potrzebowała.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Vaherem dnia Czw 19:43, 07 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 20:30, 07 Wrz 2017    Temat postu:

Ja ostatnio miałam straszne problemy z Originem. Pisałam zresztą na fejsie.
I samo to, że za KAŻDYM JE*ANYM RAZEM, jak się go włącza, to się aktualizuje. Po prostu zawsze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Imperator Wszystkich Stref



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1669
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:47, 07 Wrz 2017    Temat postu:

Dołączam się do nienawiści do Origina. Ostatnio chciałem sobie wrócić do Inkwizycji, a tu się okazuje, że gra się nie odpala. Jak poczytałem fora, to się dowiedziałem, że trzeba jakieś cuda na kiju wyczyniać z antywirusem, coś tam coś tam, i się obraziłem.
...co prawda nie tak do końca, bo po raz setny przechodzę Mass Effecty, ale i tak. :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Następny
Strona 5 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin