Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Heavy Rain

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:49, 01 Cze 2015    Temat postu: Heavy Rain

[Jako że gra wyszła dobrą chwilę temu, to proponuję, by ten temat był spoilerowy - głównie dla naszej wygody, bo przy tej grze pewnikiem 90% posta trzeba by zaznaczać na biało.]

Przewagę mają ci, co HR uważają za rewelacyjną grę, która ujmuje ponurym klimatem, intrygą, sporą swobodą i ciekawymi bohaterami. Są i tacy, którzy uważają grę za nudą, zagadkę - głupią i banalną, a 17 zakończeń za niewiele wartą ozdobę. Choć nie uważam HR za arcydzieło, to jednak w moim odczuciu jest bardzo solidną grą. Cenię ją za przygnębiającą atmosferę, emocje i dobrze utrzymany balans między wydarzeniami, które muszą się zdarzyć, a daniem wolnej ręki graczowi. Podoba mi się masa zakończeń, karanie za zwlekanie przy akcjach, w których trzeba się spieszyć (jest napięcie!) i brak ekranu "game over" - zmaściłeś, trudno, historia toczy się dalej, z tą lub bez tej postaci.

Od strony technicznej - świetnie. Bardzo dobra grafika pełna detali, dobrze dobrane głosy. Lubię polski dubbing, słychać, że aktorzy się wczuwają (Pawlak! <3), choć w kilku miejscach mam wrażenie, że reżyser dubbingu nie dopilnował sprawy. No i nieco męczy mnie dziwna maniera w głosie polskiego Ethana, kiedy myśli - kiedy z kimś rozmawia, problem całkiem znika (podobnie rzecz ma się z Madison, której aktorka czyta wszystkie przemyślenia Bardzo Dramatycznie). Tłumaczenie jest w porządku, najbardziej w oczy rzuca się skopane "Try It / Do It" przełożone na "Próbuj / Nie próbuj", bardzo podoba mi się przełożenie ksywy "Mad Man" na "Szajba". Muzyka jest piękna. Co się mogę czepić od strony technicznej, to tego, że momentami quick eventy wyglądają, jakby projektował je alien, który nie zawsze pamięta, ile palców ma gatunek ludzki (ilość przycisków, które trzeba jednocześnie wcisnąć przy wchodzeniu na zabłoconą górkę!...).

Intryga mnie się podobała, byłam zaskoczona, kto jest mordercą (albo to wypierałam, bo Shelby to moja ulubiona postać).
Choć nie mogę przestać myśleć o tym, skąd on wytrzasnął tyle pieniędzy - nie mówię, że dla takiego spryciula z kontaktami znalezienie tak obfitego a nielegalnego źródła dochodów nie jest niemożliwe, ale jak rany, ile forsy na zorganizowanie tego wszystkiego poszło! Opłacanie garażu przez dwa lata, kupienie wypaśnego samochodu, GPS, parę telefonów, przemalowywanie swojego auta, zlecenie na specjalny program, co to będzie połączeniem relacji live z wisielcem, wynajęcie mieszkania na próbę szczura, całe mnóstwo kamer do śledzenia przebiegu wyzwań... Już nie mówiąc o tym, że nie wiemy, jak wyglądały wyzwania pozostałych ojców (Shelby każdemu kupował samochód na próbę niedźwiedzia?), a podszywający się pod detektywa też jeść musi, a tajny pokój z cały oporządzeniem do uprawiania orchidei też nie wyglądał na tani! Tak mnie zafiksował wątek ekonomiczny, że miałam 100% pewności, że Kramer Senior jest może nie sprawcą, ale wspólnikiem albo sponsorem tej całej imprezy.
Nie rozumiem też, po co Shelby zabił przyjaciela-zegarmistrza. Rozumiem, pozbywa się śladów i świadków, ale to już jest paranoja, która do tej postaci w ogóle nie pasuje - ustaliliśmy, że maszyna była bardzo popularnym modelem, po części całe mnóstwo osób przychodziło przez lata, po co ryzykować morderstwo? Już nie mówiąc o tym, że reakcja policjantów jest śmiechu warta: "jesteście państwo jedynymi świadkami morderstwa, które odbyło się na zapleczu, nie było żadnych śladów włamania, nic nie widzieliście, nic nie słyszeliście, nie wezwaliście władz i próbowaliście zatrzeć odciski palców? No no, nieładnie, ale dobra, wierzymy wam na słowo, wypuszczamy i oczekujemy, że na przyszłość będziecie się zachowywać rozsądniej".

W ogóle, skoro już jesteśmy przy hevirejnowej policji - każdy cent idący na nich z podatków jest zmarnowany. Śledztwo ciągnie się już dwa lata, a oni w tym czasie jakoś takoś nie zauważyli, że większość ojców zniknęła zaraz po tym, jak zaginęli ich synowie? Nikt nie pobiegł z pudełkiem do władz? Musiał dopiero agent FBI przyjechać, żeby im narysować mapkę z porwaniami? Choć jak patrzę na metody śledcze Blake'a, to się nie dziwię, że nikt z lokalną policją nie chce gadać...
A, cieszę się, że tyle osób zauważa i tępi Blake'a, co to się wszędzie włamuje z buta i zdobywa zeznania jeno pięścią, ale nie uważam tego za dziurę w fabule - widać wyraźnie, że glina ma zielone światło od komisarza, który o wszystkim wie, ale toleruje i nawet pochwala, jeżeli to tylko w trybie błyskawicznym da mu sprawcę. Co mnie drażni, to jak ciemną farbą Blake jest odmalowany. Znaczy, rozumiem, nerwowa sytuacja, gość jest ewidentnie cholerykiem, ale wolałabym, żeby jednak między nim a Jaydenem była ta nić partnerstwa, a nie tylko idiotyczne darcie kotów. Aż wywróciłam oczami podczas prezentacji Jaydena, gdzie Blake tylko się ciska i rzuca ironiczne spojrzenie, choć właśnie dostał na tacy i w dużym skrócie obszar działania, profil mordercy i dokładny czas, jaki mają na znalezienie ofiary. Faktycznie, nudy, geez, tylko marnujemy czas.
(A skoro przy tym jesteśmy - Lenn w temacie o kliszach linkowała do tego kanału, ale mnie za serce chwycił ten filmik.)

Bardzo mnie ciekawi, na jakiej podstawie Jayden wywróżył, że sprawcą jest biały mężczyzna.

Czemu Shelby nie zabił Lauren, skoro nie miał skrupułów przed skasowaniem swojego wieloletniego przyjaciela? Myślicie, że naprawdę ją kochał?

Szkoda mi Lauren. Który ending by nie wpadł, ona jest od początku do końca przegrana.

Nie rozumiem hejtów na Madison i Grace. W co drugim meme na deviancie są wymieniane jako znienawidzone postacie, przy czym Madison bezustannie się zarzuca, że jest w grze tylko po to, żeby w scenie prysznicowej pokazać cycki (wtf?). Z kolei hejt na Grace to jakiś niepojęty dla mnie poziom abstrakcji, bo wydaje się, że dostaje jej się za to, że nie wspiera swojego męża bez względu na wszystko i śmie mieć pretensje, że pod jego opieką zaginęło dziecko (drugie z kolei). No i jak ta suka śmiała powiedzieć policji o tym, że jej mąż wracał późnymi, ulewnymi nocami z figurkami origami, i to jakoś wtedy, kiedy morderca uderzał, czy ta małpa nie widzi, że jej mąż CIERPI? Ech, niełatwo mają żony w szeroko rozumianej kulturze...

A, właśnie, zaniki pamięci Ethana. Wiem, miało być w DLC, ale jako że władze odpowiedzialne za "HR Chronicels" oddelegowały zespół i do tej pory ani widu, ani słychu, to uważam to za bardzo dużą dziurę fabularną bez większego sensu.

O dziwo, lubię Ethana. Jego opis brzmi jak klisza, ale w tym przypadku świetnie poprowadzono postać, od początku do końca współczuję postaci i wczuwam się w jej przeżycia, a nie tylko wierzę na słowo, że cierpi niewyobrażalnie.

Jedyne DLC, jakie wyszło, jest świetne. Co prawda niczego nie wyjaśnia z podstawki, ale jest solidnie zrobione, trzyma napięcie i jest mocno creepowate. Biedna Madison, ma strasznego pecha do seksualnych zboczeńców.

Ufff, TL,DR.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Pon 10:05, 01 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 22:39, 01 Cze 2015    Temat postu:

Grałam ze trzy, cztery lata temu (za to pamiętam jak dziś, że był to grudzień tuż przed świętami), więc szczegóły fabuły mogły zatrzeć mi się w pamięci - szczegóły, ale nie ogólne wrażenia. Gra, mimo swojej pozornej prostoty, bardzo mi się podobała. Fabuła była wciągająca, poruszająca emocjonalnie i miejscami zaskakująca, postacie zróżnicowane i całkiem wiarygodne, Ethanowi szczerze kibicowałam. Aha, napisałam o "pozornej" prostocie, bo choć rozgrywka sprowadzała się w sumie do naciskania odpowiednich guzików na czas, nie zawsze było to proste (a co dopiero, kiedy chciało się wymaksować dane sceny, np. scenę na autostradzie). Pamiętam duże, cudowne napięcie, które towarzyszyło mi w większości scen, w których "coś się działo" - napięcie budowane m.in. dzięki współodczuwaniu z postaciami (co dobrze świadczy o postaciach) i muzyce. O, tak, muzyka w HR jest zdecydowanie udana, klimatyczna - lubię szczególnie główny motyw Ethana, ten, który otwiera grę.

Ad poszczególnych scen - moim absolutnym faworytem jest chyba wyzwanie w elektrowni. Za drugim razem to był już względny luz, ale za pierwszym (a grałam jeszcze w środku nocy) prawie odlatywałam ze strachu, kiedy kazali mi się wczołgać przez te pancerne drzwiczki do szybu. Na miejscu Ethana w życiu bym tego nie zrobiła, mówi się trudno, żegnaj, synu, kochałem cię bardzo. ...Potem, kiedy te drzwi się za facetem zatrzasnęły... uuu... długo będę pamiętać te emocje. Wink Fakt, ogólnie boję się a) bardzo ciasnych przestrzeni, b) ciasnych przestrzeni stworzonych przez człowieka (jaskinie są znośne), c) elektryczności, więc elektrownia rozwaliła mnie jak mało co w tej grze.
Druga scena, którą uwielbiam, to zabójstwo dilera. Zwykle gram w gry, w których ludzi zabija się bez większych refleksji (pokonani najczęściej po prostu znikają, być może nawet nie zostali zabici), więc bardzo, bardzo podobało mi się ukazanie, jak może wyglądać PRAWDZIWE zabójstwo dokonywane przez NORMALNEGO człowieka. Moment, w którym Ethan, zamiast się "cieszyć", że wykonał zadanie, wymiotuje na środku pokoju - absolutnie genialny.
Numer trzy na mojej liście również jest związany z Ethanem - i jest to pamiętna scena odrąbywania sobie palca. Żeby jeszcze odrąbywania... Ta tępa piła... Te nożyczki... Nie lubię klimatów gore i to jest jedyna scena w całej grze, której nie byłam w stanie słuchać, bo skręcały mi się wnętrzności od wycia Ethana.

Wiele innych scen też nadal pamiętam, mimo upływu kilku lat. Jazda pod prąd na autostradzie (uwielbiam), Madison uwięziona przez psychopatycznego chirurga, Jayden prowadzący śledztwo w wirtualnej rzeczywistości - bogowie, jakiego ataku paniki dostałam, kiedy zauważyłam, że liście zaczęły wirować, a Jaydenowi leci krew! Dobrze, że wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w tamtej scenie naprawdę można zginąć, jeśli się nie pospieszymy. :O

A propos strasznych scen - dodatek "Taxidermy" mnie przerasta. Oglądałam tylko filmiki na yt, nie byłam w stanie w to zagrać, lubię Madison i nie wyrobiłam z napięcia, ukrywając się w domu psychopatycznego mordercy.

Miałam ambicje zdobyć wszystkie trofea, co oznaczało m.in. wielokrotne przejście gry i odblokowanie wszystkich zakończeń, ale nie dałam rady. Nawet nie z braku czasu - gra jest stosunkowo krótka, tym bardziej, że z każdym kolejnym przechodzeniem danej sekwencji gracz nabiera wprawy - ale właśnie z powodu napięcia. Dla dobra własnej psychiki muszę mieć happy end, nie mogę oglądać wieszającego się Ethana ani tryumfującego Shelby'ego.

Sam Shelby wypada całkiem wiarygodnie od strony psychologicznej, nie pamiętam, żeby mi w nim coś szczególnie zgrzytało, i tak, twist z jego udziałem był w dużej mierze zaskakujący. Myślę, że facet nie zabił Lauren, bo owszem, coś w tej kobiecie go poruszało. (Ale, ale - przecież w grze Shelby może zabić Lauren, nie ratując jej z tonącego samochodu). Co do reszty Twoich pytań - wydaje mi się, że Shelby planował i ulepszał swoje gry latami. Pierwszy ojciec niekoniecznie musiał przejść te same wyzwania co Ethan. Poza tym, czy wszyscy ojcowie te wyzwania podejmowali? Policja - faktycznie bezużyteczna, no i dziwi fakt, że żaden z ojców się nie złamał i nie zaniósł origami na komisariat, ale już samochodu bym się nie czepiała - zakładam, że używany wóz można w Stanach kupić wcale niedrogo, a Shelby nie kupował ich też dosłownie co miesiąc.

Swoją drogą, pamiętam z fandomu ciekawe pytanie: skąd w elektrowni wzięło się rozsypane szkło? Czy Shelby sam wpełzł do systemu wentylacyjnego? Jak, on, przy swoich rozmiarach? Fanfikowa teoria głosiła, że wyzwaniem dla poprzednich ojców było właśnie przygotowanie pułapek dla następnych. I tak poprzednik Ethana dostał zadanie przeczołgać się przez wentylację tyłem, rozsypując szkło.

Madison, jak wspomniałam w drugim wątku, faktycznie została sprowadzona niebezpiecznie blisko do trofeum dla Ethana i cukiereczka dla oczu męskiej części widowni, co mam twórcom za złe, bo gdyby nie ten jej nagły romans z Ethanem czy ciągłe próby molestowania seksualnego, byłaby z niej naprawdę porządna, niezależna postać. Co do hejtów na eks Ethana, to rozumiem, skąd się biorą ("no tak, jak ona może nie rozumieć, że mąż jest niewinny i cierpi!!"), ale ich nie podzielam. Grace jest matką, boi się o swoje dziecko nie mniej niż Ethan, a z jej punktu widzenia zachowanie byłego męża naprawdę jest podejrzane. Sugerowanie jej, żeby się ogarnęła i nie zeznawała w żaden sposób przeciwko mężowi, jest mniej więcej równie zasadne, co sugerowanie, że matka, której dziecku stała się krzywda, ma milczeć tylko dlatego, że sprawcą może być ktoś z bliskiej rodziny.

Co do zaników pamięci Ethana - to jedna z rzeczy, które najbardziej zgrzytały mi w grze. W pierwotnej wersji HR występowały elementy nadprzyrodzone - Ethan miał połączenie z umysłem Shelby'ego; nie pamiętam już dlaczego, ale właśnie tak było. W chwilach, kiedy Shelby dopuszczał się morderstw, Ethan "wyłączał się" i lunatykował. Jego "wyłączenie się" na placu zabaw, wtedy, kiedy Shaun został uprowadzony, też było nadprzyrodzonej natury, a nie objawem zaburzeń psychicznych. W ostatecznej wersji gry wątki nadnaturalne wycięto (za co jestem wdzięczna, w HR wolę widzieć jak najwięcej czystego realizmu!), ale zrobiono to nieudolnie, nie dając nic w zamian, a już na pewno nie tłumacząc, dlaczego Ethan miał w zwyczaju łazić nocą po ulicy z figurkami origami.

Polski dubbing wydał mi się nienaturalny, drewniany i trudny do zniesienia, grałam niemal wyłącznie w wersji angielskiej, nie licząc tych kilku momentów, w których przełączałam się na polski dla porównania. Może próbka była za mała, może potem wszystko się rozkręcało, a może po prostu nie podpasował mi ton głosu Ethana. Podejrzewam, że w wersji angielskiej aktorstwo wcale nie było dużo lepsze, ale może kiedy nie jest się nativem, trudniej wyłapać sztuczne momenty.

Btw, Beyond: Dwie Dusze, czyli gra, która jest ponoć następcą HR (przynajmniej, jeśli chodzi o gameplay), wciąż czeka na mnie nierozpakowana na półce od półtora roku. Chcę zagrać, ale kolejka tytułów jest długa; Beyond musi zaczekać na swoją kolej; ciekawa jestem tylko, czy Ty grałaś i czy Ci się podobało.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lenn dnia Pon 22:44, 01 Cze 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:10, 02 Cze 2015    Temat postu: Re: Heavy Rain

Cytat:
Są i tacy, którzy uważają grę za nudą, zagadkę - głupią i banalną, a 17 zakończeń za niewiele wartą ozdobę

O, to o mnie. Tylko zamienić "banalną" na "bezsensowną". Dziura w fabule na dziurze w fabule i dziurą w fabule pogania.

Kazik napisał:

Intryga mnie się podobała, byłam zaskoczona, kto jest mordercą (albo to wypierałam, bo Shelby to moja ulubiona postać).

Ja byłam zaskoczona dość mocno, bo to było kiepskie rozwiązanie, łagodnie mówiąc, które wymagało zwykłego oszukiwania graczy - trochę niefajnie, kiedy się udaje że gra jest kryminałem, a okazuje się że do rozwiązania drogą dedukcji dojść się nie da. Shelby absolutnie nigdy nie myśli o morderstwach ani w ogóle niczym podejrzanym kiedy akurat się nim steruje (tylko kilka dwuznacznych uwag, scenarzyści pewnie byli zachwyceni swoją błyskotliwością - no ale nie wierzę po prostu że przez cały czas nic mordowaniowego nie myślał, ludzie tak nie działają. Żeby chociaż on też miał amnezję, to by miało ułamek sensu...), a w segmencie, w którym się go kontroluje, Manfred jest mordowany przez origami killera. Jest jedno małe cięcie i kilka dwuznacznych myśli i tyle.

I to nie tak, że ja jestem skrajnie ortodoksyjna jeśli chodzi o kryminały, czy coś. O to chodzi, by się nad czytelnikiem czasem poznęcać. Ale to jest mechanika zrobiona specjalnie po to, by robić gracza w jajo. Nie ma w tym wdzięku i talentu Agathy Christie (albo mojego ukochanego Umineko No Naku Koro Ni, skoro mówimy o grach).

Cytat:
Biedna Madison, ma strasznego pecha do seksualnych zboczeńców.

Szczerze mówiąc, ja odniosłam wrażenie że tymi seksualnymi zboczeńcami byli autorzy gry w tym wypadku.

Cytat:
ale zrobiono to nieudolnie, nie dając nic w zamian, a już na pewno nie tłumacząc, dlaczego Ethan miał w zwyczaju łazić nocą po ulicy z figurkami origami.

Których, o ile pamiętam, nie umiał nawet robić. Kolejna dziura fabularna. Moja wersja jest taka, że Shelby cały czas skradał się za nim na paluszkach i kiedy widział, że Ethan traci przytomność, wkładał mu origami do kieszeni i uciekał, złowieszczo przy tym chichocząc.



Pożądam dobrych kryminalnych przygodówek, kurczę... Najnowszy Sherlock Holmes mnie bardzo uszczęśliwił i mam nadzieję że wyjdzie więcej gier w tym stylu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
uparte
Chodzący Dred z Kosmosu



Dołączył: 08 Sty 2017
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:04, 08 Sty 2017    Temat postu:

Lenn napisał:


Btw, Beyond: Dwie Dusze, czyli gra, która jest ponoć następcą HR (przynajmniej, jeśli chodzi o gameplay), wciąż czeka na mnie nierozpakowana na półce od półtora roku. Chcę zagrać, ale kolejka tytułów jest długa; Beyond musi zaczekać na swoją kolej; ciekawa jestem tylko, czy Ty grałaś i czy Ci się podobało.


ja grałam w obie gry Quantic Dream po raz pierwszy na PS3 i przy pierwszym przejściu Beyonda pomyślałam "niee, fuj, HR o wiele lepsze". teraz do tego wróciłam, przeszłam jeszcze raz, dla porównania na PS4 i myślę sobie "o kurde, jakie fajne". przy HR odpadłam niemalże na początku. i nie daj się zwieść temu, że można grać w 2 osoby w Beyonda. samemu moim zdaniem się gra lepiej.

z ciekawości pozwól, że spytam: jakie tytuły spowodowały, że Beyond leży/leżał tak długo nierozpakowany?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin