Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Fallout

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1217
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:16, 12 Sty 2015    Temat postu: Fallout

Nie wierzę, że jeszcze nie ma tego tematu. Ale nic się nie martwcie, kurier Yorika zadba o to, by na tym forum nie zabrakło żadnej z jej ulubionej gier.


Słowo wstępu: to akurat lepiej zrobi za mnie Ron Pearlman: https://www.youtube.com/watch?v=WkBNKa2KXZE

Może kilka słów na przybliżenie uniwersum dla tych, co Rona nie lubią (ze spokojem cechującym nieleczoną psychopatke przeładowuje shotguna): W latach pięćdziesiątych, zaraz po Drugiej Wojnie Światowej konflikt między ZSRR, Chinami i USA rozgorzał na nowo. Bomby atomowe szybko położyły jej kres, przy okazji kładąc pokotem niemal całą populację na Ziemi. Stany Zjednoczone były na taka ewentualność odrobinkę przygotowane: zawczasu wybudowały schrony, tak zwane Krypty (w pełni samodzielne kompleksy podziemne zapewniające warunki życia nawet do kilku setek lat). Liczba miejsc oczywiście obraniczona. Cała reszta społeczeństwa jest skazana na zagładę. Ale czy napewno...? (podkreślająca napięcie muzyczka) Nieliczni przetrwali, lecz zostali wystawieni na działanie promieniowania.
Technika, moda i obyczajowość zatrzymały sie w latach pięćdziesiątych tworząc wspaniały i niepowtarzalny klimat falloutowej postapokalipsy. Przed bombami był to kwitnący kraj, w którym z zarobków jednej osoby, można było spokojnie utrzymac rodzinę, co kilka lat zmieniać samochód, pozwolić sobie na domek z trawnikiem i białym płotkiem. Była to też era atomu, wielki boom przemysłowy nastawiony na energię atomową. Ta utopijna rzeczywistość została nagle zmieciona przez radioaktywny podmuch zostawiając zgliszcza i dwugłowe krowy. Radioaktywne, a jakże.

Fallout 1:
Gra wypuszczona w roku 1997.
Jest rok 2077. Zarządca Twojej rodzinnej Krypty 13 wysyła Cie w świat, albowiem bez nowego filtru wodnego Krypta jest skazana na zagładę. Albo na wyjście na niebezpieczną, skażoną powierzchnię. Twoje zadanie, jak wynika z opisu to zdobycie i dostarczenie filtra/chipa. Masz na to ograniczoną ilość czasu i jeśli sie nie wyrobisz Krypta bedzie zgubiona.
Kreacja postaci: wydane na atrybuty punkty mają ogromne znaczenie. Kto grał postacią z minimalną inteligencją lub maksymalna charyzmą wie o czym mówię.
Tym, co bardzo lubie w RPG-ach, to towarzysze. Niejednej grze zawyżałam ogólną ocenę jeśli miała fajnych towarzyszy. W tej części nazbyt wielu ich nie ma:
Ian - były strażnik Karmazynowej Karawany.
Dogmeat/Ochłap -po prostu piesek!
Tandi - poznajemu ją jako damzelę w distressie, po uwolnieniu z łap bandytów, przyłącza się do przybysza.
Tycho - Pustynny Zwiadowiec, syn Pystynnego Zwiadowcy. Przez wielu uznany za najlepszego z towarzyszy.
Katja - była szabrowniczka, przez krótki czas czlonkini Uczniów Apokalipsy.
Przyznaję się bez bicia, że w jedynkę grałam tylko odrobinkę. Najpierw miałam za dobry komputer i gra co kilka minut "zdychała" i jeśli nie zdążyłam zrobić save... Potem podpowiedziano mi, że jest patch, który to naprawia. Potem zdechł mi Windows, a jeszcze potem siostra zrobiła sobie wolne miejsce na dysku. I jakoś nie chciało mi się po raz kolejny zaczynać.

Fallout 2:
Rok 2241, osiemdziesiąt lat po wydarzeniach z jedynki. Jesteś Wybrańcem. Absolutnym deczołzenłanem w swej wiosce, w prostej linii potomkiem Przybysza z Krypty 13. Twoja mała wioseczka choć z trudem, uprawia poletka mimo skrajnie niepsrzyjających warunków. By poprawić los współplemieńców, Starszyzna Arroyo postanawia wysłać Cie na poszukiwanie G.E.C.K. - Generatora Ekosystemu Cudownej Krainy, cudownego urządzenia, które naprawi środowisko. Dzielnie wyruszasz na wyprawę, zdobywasz urządzenie (no kto jak nie Ty?) i w chwale wracasz do wioski... której mieszkańcy zostali porwani przez Enklawę - organizację, która wierzy, że przywraca porządek na Pustkowiach.
Towarzysze:
Sulik - Mój ulubieniec. Możemy wykupic go z niewoli, wtedy zostaje naszym towarzyszem. Uwielbiam jego nawiedzone wypowiedzi. Jako były niewolnik nienawidzi łowców niewolników, wiec jeżeli nie chcesz drażnic Sulika, mądrym pomysłem jest odrzucenie propozycji dołączenia do tej bandy.
Vic - niezbyt lubiłam z nim podróżować. Przydatny jako mechanik, ale nie dość, że strasznie delikatny, to kiepsko strzela.
Cassidy - bardzo lubię tego starego zgreda. Snajper, bardzo przydatny w drużynie.
Lenny - Ghul - medyk. Być może wolałabym miec w drużynie Harolda, ghoula z drzewkiem na głowie. Grałam naprawdę dawno i nie pamiętam bym pałała jakims szczególnym sentymentem do Lenny-ego. Jest przudatny, jak to medyk, ale można spokojnie ise bez niego obejść.
Myron - szczerze - nigdy nie miałam go w drużynie. Może ktoś inny ma coś do powiedzenia na jego temat?
Skynet - komputer, ktory można zwerbować. Kolejny towarzysz, którego nigdy nie miałam (a w dwójkę grałam tylko dwa razy, przyznaję).
Goris - najbardziej przyjazny dethclaw w grze. Nie mniej nie grałam z nim w drużynie, gdyż wolałam...
Marcusa - supermutanta, szeryfa z Broken Hills. Szybko nauczyłam się, że Marcusowi nie daje sie granatów, jeśli w drużynie jest też Sulik.
Mój ulubiony zestaw towarzyszy z dwójki to Sulik - Cass - Marcus.
Żona - możesz poderwać i poślubic ponetną mieszkankę Modoc. Naprawde warto, ze względu na wnoszony przez nią posag. Niestety, żaden z niej pożytek w walce.
Easter eggs w grze jest od groma. Co mnie zawsze zastanawiało, to czemu dzieciaki biegaja wymachując uniesionymi nad glowami rękami.

Fallout 3

Najgorsza ze wszystkich części, kompletnie pozbawion aklimatu poprzednich, syf, dno, kiła i mogiła... wedle wielu internautów. Absolutnie nie będę się spierać o te opinie, gdyż każdy ma własne odczucia i nic mi do nich. Mnie jednak trójka całkiem się podobała, może dlatego, że w mojej opinii pokazuje świat Fallouta z odświeżonej perspektywy. W jedynce i dwójce wszystkie lokacje były tak do siebie podobne, że często się gubiłam. Npce czesto wyglądały jak kopie sąsiadów, ot urok starych gier, tego samego doświadczałam w Baldursie. Mnie samej w trójkę grało sie naprawdę przyjemnie. Wreszcie można edytowac nie tylko Special i perki, ale też wygląd. Ba! Jeśli dorobiłes sie domu, mozna było zmieniac fryzury (a to duży plus).
Tym razem zamiast miotać się po znacznym obszarze USA, wędrujemy po ruinach Waszyngtonu. Zdobywamy punkty sławy, które okreslają nas jako złodupca, lub dobra duszę Pustkowi. O naszych wyczynach słyszymy w lokalnej rozgłośni... No właśnie! Muzyka to jedna z ogromnych zalet trójki. Wspaniale wprowadza w nastrój lat pięćdziesiątych.
Ale po kolei: Jesteś dzieciakiem z Krypty 101. Twój ojciec jest lekarzem, matka, naukowiec zmarła przy porodzie (jak ja tego nie lubię. Matka/ojciec niepotrzebna/y, to niech umrze i już. Przeciez nie tak trudno wymyślić dla niej rolę w grze.). Dorastasz, a wtedy tatuś postanawia dac dyla z Krypty. Niestety, jego znikniecie powoduje wiekszy chaos niż szanowny rodziciel przypuszczał. Skutkuje to koniecznością ucieczki z Krypty celem ratowania tyłka,na który bedziemy spoglądać przez resztę gry. Niesamowity jest moment wyjścia na powierzchnię. Kojarzy mi sie z ponownymi narodzinami. Najpierw oślepia nas światło, by po chwili ukazać ponury i jałowy świat postnuklearny. Oto dzieciak z Krypty musi poradzić sobie w obcym środowisku. Początkowo idziemy po śladach ojca. Potem... Potem idziemy gdzie chcemy.
Kreacja postaci - nareszcie! W mojej opinii bardzo przypomina tę z Obliviona, ale jak na gre z 2008 roku i tak jest niezła. Bardzo podoba mi sie zestaw fryzur, jak z salonów fryzjerskich lat 50. Choć mozna i dac upust punkowym trendom.
Towarzysze:
Dogmeat/ochłap - bo czym jest bohater bez pieska? Psina nie zajmuje "slotu" towarzysza, można wiec z nim podróżować nawet jeśli już ktoś inny jest znami.
Jericho - można go zwerbowac grając żlodupcem. Póbowałam. Naprawdę próbowałam, ale niestety - mam radoche z gry tylko kiedy zbawiam świat i pomagam wszystkim dookoła (no chyba, że gram w Dungeon keeper...).
Cross - paladyn Cross z bractwa Stali. Całkiem sporo z nią biegałam. Fajna kompanionka dla postaci, które lubie tworzyc (czyli duża inteligencja i charyzma, słabiutko z wytrzymką i siła).
Clover - postać z którą nigdy nie biegałam. Musiałabym uzbierać odpowiednio dużo złej karmy, a jak wcześniej wspominałam...
Sierżant RL-3 - od dwójki nie ma Fallota bez komputerowego towarzysza.
Charon - Ochroniarz, można odkupic jego kontrakt od aktualnego pracodawcy.
Butch - dupek, który terroryzował dzieciaki z Krytpy 101. Mozna go przyjąc do drużyny nawet jeśli mamy już towarzysza i psa. Tylko po co...?
Fawkes - Supermutant. Postać z jednej strony ciekawa, z drugiej okropnie mnie zirytowalo to, że nie chcial pójść do reaktora, mimo, że akurat jemu nic tam nie groziło. Fajnie miec go w drużynie, ale irytowało mnie skakanie kamery, kiedy za mną biegał.

Straszna szkoda moim zdaniem, że można miec tylko jednego towarzysza i psa. Bardzo lubie jak postaci poboczne nawiązują między sobą interakcje, albo jak reagują na czyny mojej postaci. Właśnie nasunęła mi się myśl, że tutaj towarzysze są zupełnie jak w Skyrimie. Tylko w mniejszej liczbie.

W trójke grało mi sie naprawdę fajnie. Przemierzając tunele mietra mało nie wrzasnęłam, kiedy wyskoczył na mnie ghul (a pamiętam, że akurat grałam nocą). Klimatyczna muzyka, wszechobecne gruzy, zardzewiałe puszki, puste butelki, zasnute radioaktywnym pyłem niebo...

Zakonczenie: tu podzielam opinie - jest tragiczne. Tym bardziej, że był sposób, by uniknąć losu, ale nie pozwolono nam z niego skorzystac bo... nie! Cichutko podejrzewam, że oryginalnie molo byc więcej niż jedno zakończenie, ale twórcy w ostatniej chwili sie z tego rozmyślili.

Vegas

Moja ulubiona z części. Pamiętacie jak zaczyna się Mass Effect 2? Tu po prawdzie nie jest tak spektakularnie, gdyż dostajesz jedynie kulke w głowę. Ale za co? Za jajco - podpowiada wewnetrzny diabeł Yoriki. Jesteś skromnym kurierem Mojave Express i nie przenosiłeś nic cennego! Dlaczego ten wyżelowany dupek kradnie transportowany szton? To tylko głupi krążek, pewnie jakaś pamiątka.
Powrót do świata żywych jest niemałym zaskoczeniem (nikt nie spodziewał sie doktora z Krypty!). Życzliwemu staruszkowi udaje sie postawic Cię na nogi. Dostajesz ubranie i możesz ruszać śladem swego niedoszłego zabójcy.
W Vegas miałam okazje najlepiej zapoznać się z frakcjami walczącymi o dominację w uniwersum Fallouta. Chyba tylko Enklawy nie poznajemy "od kuchni". Najbardziej utożsamiałam sie chyba z Uczniami Apokalipsy. Raz póbowałam sprzymierzac sie z Legionem Cezara, ale nie dałam rady. Za każdym razem wybijałam sukin***ów ilu tylko mogłam.

Towarzysze:
E-DI - Robocik zwiadowczo - bojowy. Nie zajmuje slotu towarzysza, można z nim biegać i mieć u boku jeszcze kogoś. Dziwi mnie tylko, że Veroniki nie dziwi ocenośc E-DI u mnie, noale...
Veronica - uwielbiam ją za to, że jest dość wiarygodna postacią. Jest członkinia Bractwa Stali, nosi ciężki pancerz, specjalizuje sie w walce wręcz, ale cieszy jak mała dziewczynką na sugestię, otrzymani aładnej sukienki. Zmarnowany motyw. Znosiłam jej wszystkie sukienki jakie znalazłam i nic. Foch!
Boone - nie podobają mi się łysole. Nie przepadam za gburowatymi bucami rzucającymi półsłówkami. Mimo to, Boone to mój ulubiony męski towarzysz. Poza tym dał mi beret. Uwielbiam berety.
Raul - Ghul mechanik (powtórka z dwójki). Sama zazwyczaj miałam naprawę na przyzwoitym poziomie, więc biegałam z kims innym.
Cass - pisałam, że Boone to mój męski ulubieniec, prawda? Cass jest moją żeńską ulubienicą. Sorry, Veronica, też jestes fajna, ale nie pędzisz moonshade'a. I nie jesteś ruda. A tak serio, zanim czytelnicy uznają, że jestem wybitnie płytka, lubię Cass za to, że jest bardzo ludzka. Kiedy ja poznajemy siedzi w barze i zapija smutki. I jest niemiła <3. Ale jeśli pomożemy jej złapać trop, bierze się w garść i kopie tyłki.
Arcade - Uczeń Apokalipsy, były oficer wojsk Enklawy. Musze troche z nim pobviegac jak tylko znow zacznę grać.
Lily - Absolutnie wspaniała postać. Babcia-mutant-szpieg. Niestety, lepiej sie zapewne sprawdza w drużynie ze sprawniejszym fizycznie bohaterem niż moje - ja preferuje albo solidnie opancerzoną Veronice, albo Cass i Boone'a, którzy pozwola mi zdjąć przeciwnika nim ten do mnie dobiegnie.
Rex - stary pół-mechaniczny pies tropiący.


Zakończenie - nareszcie, w przeciwieństwie do trójki tu sa możliwe różne wersje. Czy to wybranie jednej ze stron (a tych jest kilka), czy tez ustanowienie własnego porządku.


Fallout 4 zbliża się małymi kroczkami, i juz chodzą przerażające słuchy, że w czwróce może nie być Rona Pearlmana w openingu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Yorika dnia Pon 16:29, 12 Sty 2015, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1054
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:13, 12 Sty 2015    Temat postu: Re: Fallout

Ooo, Fallout, lubię! Po żadnej grze nie miałam takich realistycznych snów Wink To znaczy po trójce, w którą gram mniej więcej od dwóch lat (jeszcze nie skończyłam, bo dorywam się na kompie chłopaka, w innym mieście - mój tego nie udźwignie). Przerabiałam jeszcze dwójkę, ale wykończył mnie system turowy i konieczność jeżdżenia nosem po monitorze (za silne przyzwyczajenie do 1st person chyba). Ale trójka jest bardzo, bardzo. Tak jak piszesz - muzyka, możliwości eksploracji (poziom hard bez teleportowania - ciężkie, ale dodaje realizmu), stwory, towarzysze, rozgłośnia FreeDoga... Natomiast jeśli chodzi o drobne smaczki, to chyba moją ulubioną akcją jest użycie sprytu i charyzmy, żeby od jednego ponurego bandyty z kałachem wyłudzić jego (wstydliwie ukrywaną w sejfie) "zbereźną bieliznę" Very Happy.

Yorika napisał:
Skutkuje to koniecznością ucieczki z Krypty celem ratowania tyłka,na który bedziemy spoglądać przez resztę gry.


O, a ja nie spoglądam, zawsze włączam opcję 1st person, bo patrzenie sobie na plecy wywołuje u mnie jakieś dziwne schizofreniczne wrażenia Wink.

Yorika napisał:

Ba! Jeśli dorobiłes sie domu, mozna było zmieniac fryzury (a to duży plus).


Zawsze można też iść do ghula-narkomana i jemu dać się ostrzyc (za free). Tzn. chyba zawsze, ja się zwykle trzymam z ghulami i mam z nimi różne fajne układy. Natomiast dotąd nie załapałam się na psa i towarzyszy mechanicznych - ale zamierzam jeszcze po grze połazić (misję główną mam zrobioną, więc teraz się obijam i ratuję świat na małą skalę). A jak sprawię sobie mocniejszy sprzęt, zamierzam zainwestować w Vegas, bo też o nim dużo dobrego słyszałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1217
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:17, 12 Sty 2015    Temat postu:

Ja... lubię się gapić na ten tyłek... Embarassed

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:30, 12 Sty 2015    Temat postu: Re: Fallout

A gdzie Fallout: Tactics? Very Happy No gdzie? Kiś-kiś! (I tak go nie lubię i nie przeszłam!)

Rozpiszę się na temat dwójki potężnie, bo jedynkę przeszłam dwa razy (za każdym razem zamykając piesia w polach siłowych, żeby mi go pod koniec nie zabili! PIESKI MAJĄ ŻYĆ!), trójki nie dokończyłam, Vegas nie tknęłam (Fallout skończył się na kill'em... na dwójce!), za to dwójeczkę przeszłam lekko z siedem razy, a zaczynałam nowymi postaciami i dochodziłam gdzieś tak do połowy - ho ho i jeszcze trochę razy.

Świetnie się grało postacią o inteligencji 2 albo 3, już nie pamiętam dokładnie, wszyscy kazali spadać wiejskiemu głupkowi, ale Torr (ten upośledzony umysłowo pastuch z Klamath) zaczął prowadzić z bohaterem bardzo uprzejmą i wyrafinowaną konwersację Very Happy Taki smaczek.

Co do walki, moja najlepsza postać miała 10 Luck, 10 Perception i perka Sniper. Który rzut na krytyk zastępuje stałym Luckx10, co oznacza kryta przy każdym strzale, a percepcja daje niemalże pewne trafienia nawet z drugiego końca mapy Wink Do tego Gauss Rifle i prawie każdy szedł na strzała. Ostatnią lokację przeszłam z palcem w nosie, śpiewając trolololo Very Happy



Yorika napisał:

Towarzysze:
Sulik - Mój ulubieniec. Możemy wykupic go z niewoli, wtedy zostaje naszym towarzyszem. Uwielbiam jego nawiedzone wypowiedzi. Jako były niewolnik nienawidzi łowców niewolników, wiec jeżeli nie chcesz drażnic Sulika, mądrym pomysłem jest odrzucenie propozycji dołączenia do tej bandy.


Grampy bone! Ahaha, strasznie kolesia lubiłam, ale tylko na początku. W późniejszych etapach często mi ginął, więc zostawiałam go gdzieś w jakiejś miłej lokacji.

Cytat:
Vic - niezbyt lubiłam z nim podróżować. Przydatny jako mechanik, ale nie dość, że strasznie delikatny, to kiepsko strzela.


Ojeeej... Zawalidroga taka, a za pierwszym przejściem myślałam, że powinnam go mieć w drużynie do samego końca... -_-

Cytat:
Cassidy - bardzo lubię tego starego zgreda. Snajper, bardzo przydatny w drużynie.


"God I wish I had a limit break..." Very Happy Często bywał w mojej drużynie. Miał chore serce, jak mu się dało buffout do łyknięcia to kopał w kalendarz.

Cytat:
Lenny - Ghul - medyk. Być może wolałabym miec w drużynie Harolda, ghoula z drzewkiem na głowie. Grałam naprawdę dawno i nie pamiętam bym pałała jakims szczególnym sentymentem do Lenny-ego. Jest przudatny, jak to medyk, ale można spokojnie ise bez niego obejść.


Dokładnie. Świetnie się bez niego obywałam. Raz tylko z nim przeszłam grę, bo miałam przejścia drużynowotematyczne, był w moim "ghoulomutant team" Smile

Cytat:
Myron - szczerze - nigdy nie miałam go w drużynie. Może ktoś inny ma coś do powiedzenia na jego temat?

Gnojek mnie tak mierził, że nie zdzierżyłabym z nim w drużynie...

Cytat:
Skynet - komputer, ktory można zwerbować. Kolejny towarzysz, którego nigdy nie miałam (a w dwójkę grałam tylko dwa razy, przyznaję).


Był w moim roboteamie! Razem z Robodogiem i K-9, o których ZAPOMNIAŁAŚ! *robi kolejne kiś-kiś*
Podobało mi się samo budowanie pana Skyneta. Aaa, i nie mógł chować swoich ramion, przez co ludzie myśleli że ma ciągle wyciągnięta broń (jak Goris), przed NCR też go trzeba było zostawiać.

Cytat:
Goris - najbardziej przyjazny dethclaw w grze. Nie mniej nie grałam z nim w drużynie, gdyż wolałam...

Przecież on był najkochańszy! Był w moim mutant teamie i gościnnie w psim teamie (z Dogmeatem, Robodogiem i K-9) Very Happy Uwielbiałam moment gdy zrzucał szaty i rzucał się do ataku.

Cytat:
Marcusa - supermutanta, szeryfa z Broken Hills. Szybko nauczyłam się, że Marcusowi nie daje sie granatów, jeśli w drużynie jest też Sulik.

...ani nie daje się mu czegokolwiek z burstem i nie staje się przed nim... Ile zgonów tak zaliczyłam Very Happy

Cytat:

Żona - możesz poderwać i poślubic ponetną mieszkankę Modoc. Naprawde warto, ze względu na wnoszony przez nią posag. Niestety, żaden z niej pożytek w walce.


Albo mąż. Można było się hajtać zupełnie niezależnie od płci. Kiedyś miałam lesbijski romans z tą kobitką (Myra? Miriam? Jakoś tak jej było), ale latała ciągle za mną po wymuszonym ślubie, czepiała się, nie pozwalała się wywalić z drużyny, to dostała kulkę w łeb. W wiosce się więcej nie pokazałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1217
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:38, 12 Sty 2015    Temat postu:

O, można mieć męża? W dwójce miałam dwie postaci, obie lesbijki.
O Tacticsie zapomniałam, faktycznie. Nawet nie grałam, odradzili absolutnie wszyscy fani Fallouta.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Yorika dnia Pon 19:40, 12 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:41, 16 Gru 2018    Temat postu:

Pozwolę sobie odkopać temat, byśmy mogli zapłakać o tym jak Bethesda zjebała Fallouta 76, przez co sama skoczyła na główkę... nawet nie na płytką wodę, ale do pustego basenu. I to ze szczytu Empire State Building. Serio, Blizzard powinien im wysłać podziękowania, bo dzięki F76 ludzie zapomnieli od Diablo: Immortal.

Zacznijmy od tego, że pierwotnie 76 miał być dodatkiem do Fallouta 4, wprowadzającym co-op. Wyobrażacie to sobie? Świetna rzecz, widziałem fanowski mod dający coś takiego do Skyrima. Wyobraźcie sobie, że biegacie z kumplem/kumpelą po Bostonie z zainstalowanymi tymi samymi modami.

Ktoś jednak wymyślił, żeby... zrobić tego samodzielny tytuł. Rozgrywający się 20 lat po wojnie, a więc przed wszystkimi Falloutami dotąd, w Zachodniej Wirgini, na mapie 4 razy większej niż Fallout 4. Bez npctów, tylko ty i maksymalnie 31 innych graczy.

I och boy.

Zacznijmy od tego, że po instalacji darmowej bety... ta sama kasowała swoje pliki. [link widoczny dla zalogowanych], dopóki pełna wersja nie miała swej premiery (ale w świat poszło info, że musisz kupić pełną wersję, by móc odinstalować betę). A sam grę można kupić jedynie w sklepie Bethesdy, nie ma wersji na steama.

Dwa: Fallout 76 powstał na otwartym i tak dobrze znanym moderom silniku creative engine, pośrednio używanym przez Bethesdę od czasów Obliviona (a pośrednio Morrowinda). To sprawia, że jest ekstremalnie łatwy do modowania i każdy gracz może zrobić sobie moda, dającego jego spluwom np 5 razy większe obrażenia. I tak dalej. I tak dalej. Serwer nawet nie sprawdzał jakie mody masz uruchomione. A w pełnej wersji sprawdzał, czy nie masz moda "cheat engine". Tak.

Trzy: Kolekcjonerka. Prawdziwa katastrofa. Za 199 dolców obiecywano brezentową torbę, replikę hełmu pancerza wspomaganego i fizyczną kopię gry. Ta ostatnia okazała się być kartonikiem w pudełku na grę, na którym był kod gry. [link widoczny dla zalogowanych], pognieciona i brzydka, bo [link widoczny dla zalogowanych]. Żeby jakoś wynagrodzić to fanom... wszyscy, którzy zakupili kolekcjonerkę dostali 500 atomów (wirtualnej waluty F76). W grze mogą sobie kupić za to drzwi i kilka roślinek.

Cztery: Bethesda, mimo wcześniejszy obietnic, wycofała się z możliwości refundowania gry. Będzie tłumaczyć się za to w sądzie.

Pięć: W wyniku błędu Bethesda [link widoczny dla zalogowanych]

Sześć: Gra była już wielokrotnie przeceniania mimo premiery w listopadzie. W tym z 59$ na 19$.

Siedem: [link widoczny dla zalogowanych].

Osiem: [link widoczny dla zalogowanych].

Jeżu, Jeżu Kolczasty... a przecież wystarczyło zrobić co-opa do F4, skupić się n Starfieldzie i TESVI, a Fallouta Online dać do zrobienia studiu Zenimax Online, tym od Elder Scrolls Online. Tak, ta ostatnia gra zaczynała jako porażka, by naprawdę rozwinąć się z kolejnymi dodatkami. W tej chwili nie widzę już wielu możliwości rozwoju tej gry, więc Zenimax nadal mógłby ją wspomagać i jednocześnie użyć zdobytego doświadczenia w czymś nowym.

Ale nie. Niektórzy fani śmieszkują przez łzy, że Betha zrobiła to specjalnie, byśmy przestali dopominać się o TESVI, bo "lepiej żeby zostawili to w spokoju, niż mieli spieprzyć".

Bethesdo, zjebałaś.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Vaherem dnia Nie 17:42, 16 Gru 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:44, 21 Gru 2018    Temat postu:

Już trójkę uważałam za nieudaną (z chlubnym wyjątkiem NV), co do czwórki, to żałuję że kupiłam z season passem, bo nawet nie doszłam do żadnego DLC (żałuję że w ogóle kupiłam), natomiast najnowszego chyba bym nie tknęła nawet, gdyby mi mieli za to zapłacić.

(Ale NV i dodatek Old World Blues... MIÓD!)

W czwórkę warto się przemęczyć przez początek? Miałam dwa podejścia, jedno czterogodzinne, drugie trzygodzinne (sejwy mi wcięło) i nie wiem, czy się rozkręci w końcu, czy też takie zostanie. A może jakieś DLC jest godne i warto?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:42, 22 Gru 2018    Temat postu:

Firreo, spędziłem w czwórce prawie 400 godzin i też nie doszedłem do żadnej nowej mapy dodanej przez DLC. Ba, nie doszedłem nawet na koniec podstawowej mapy. XD

Fabuła jest meh, ale ta gra ma zdolność do stwarzania rzeczy... sama z siebie. Bethesda dodała tryb survivalu, gdzie gra zapisuje się jedynie kiedy śpisz. Raz moja postać złapała paskudną infekcję, która prawie ją zabiła... Wyleczyć mogłem się albo u lekarza albo mając antybiotyki. Tych drugich nie umiałem jeszcze wytwarzać, więc poszedłem do miejsca, gdzie pojawia się wędrująca pani doktor... ale nie mogłem na nią trafić, w mojej grze pojawiała się tam niezwykle rzadko. Musiałem wyruszyć więc do Krypty 81, gdzie był lekarz. Musiałem mieć zapasy jedzenia, wody i stimpaków, żeby jakoś utrzymać się przy życiu. I ta infekcja rozwinęła mi się tak mocno, że bałem się, że nawet godzina snu mnie zabije. Wtedy moja postać była jeszcze dość słaba, więc skradałem się niemal całą drogę [link widoczny dla zalogowanych]. W jednym miasteczku tak się pogubiłem, że noc zastała mnie na cmentarzu, po którym kręciły się ghule. W porannej mgle omal nie wpadłem na patrol supermutantów. Ale mi się udało.

Generalnie tryb survivalu jest świetny dla skradaczy z karabinem snajperskim i ludzi, którzy lubią budować osady (więcej bezpiecznych osad - więcej łózek, snu i zapisywania). Niestety Bethesda próbowała zmonetyzować mody tworząc klub twórców, co często aktualizowało grę i spieprzyło mi cholernie dużo użytecznych modów. Zablokowali też acziwmenty dla osób korzystających z modów (chuj wie dlaczego). Któraś aktualizacja popsuła mi moda, któy to odwracał i mimo prawie 400 godzin w grze mam ich ledwie 25%.

Zastanawiam się, czy nie zrobić sobie nowej postaci, ale już bez trybu survivalu: Blondynkę, panią naukowiec której nikt nie dałby szans na przetrwanie, lecz ona użyje swej wiedzy i pancerza wspomaganego, stając się Iron Manem atomowych pustkowi. Bez survivalu, bez modów, z małymi bazami na sprzęt.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Vaherem dnia Sob 14:43, 22 Gru 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:53, 23 Gru 2018    Temat postu:

Cytat:
W branży gier jedną z największych katastrof tego roku okazał się Fallout 76. Studio Bethesda próbuje ratować tej projekt patchami, ale rezultaty na razie nie są imponujące. Teraz firma chce odzyskać choć trochę sympatii fanów poprzez sprezentowanie im Fallout Classic Collection, czyli zestawu zawierającego trzy klasyczne odsłony marki.


[link widoczny dla zalogowanych]

Kwik XD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:49, 12 Sty 2019    Temat postu:

Cytat:
Graczom udało się dostać do tzw. pokoju deweloperskiego w grze Fallout 76, w którym można uzyskać wszystkie przedmioty, wliczając w to te płatne, oraz obiekty, które jeszcze nie zostały oficjalnie dodane do rozgrywki. Bethesda banuje każdego, kto dotrze do tego miejsca.

Pokoje deweloperskie to wirtualne składziki, zapewniające twórcom szybki i nieograniczony dostęp do wszystkich przedmiotów. Takie rozwiązanie stosuje wiele zespołów, gdyż mocno ułatwia to testowanie gier i eksperymentowanie z nowymi pomysłami. Takie przestrzenie najczęściej usuwane są wraz z premierą, albo twórcy blokują do nich dostęp. W przypadku Fallouta 76 Bethesda sobie z tym nie poradziła. Kilka osób odkryło sposób na dostanie się do tego miejsca. Tam znaleźli schematy pozwalające na uzyskanie wszystkich przedmiotów, wliczając w to płatne elementy oraz skórki dostępne tylko w pre-orderach, jak i obiekty, które na razie nie zostały dodane do gry. Ponadto stoi tam jedyny ludzki NPC w postaci mężczyzny imieniem Wooby.

Odnalezienie pokoju deweloperskiego jest oczywiście dużym problemem dla Bethesdy, gdyż grozi zepsuciem całej wirtualnej ekonomii w grze. Osoby, które otrzymały za to bana donoszą, że sposobem na odzyskanie dostępu jest wytłumaczenie twórcom jak osiągnęło się ten wyczyn. Jeśli gracie w Fallouta 76 to odradzamy próby dotarcia do tego miejsca.



Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Z serii co dziś spieprzy Bethesda.

Osobiście jestem zdziwiony, że ktoś w to jeszcze gra. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bokononista
Siostra Jakiegoś Anioła



Dołączył: 18 Sty 2019
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:39, 22 Sty 2019    Temat postu:

Ogrywam na nowo New Vegas i pierwszy raz zdecydowałem się że pomogę Legionowi Cezara. To dziwne uczucie, tak zwyczajnie ignorować tych wszystkich npc-ów, którzy mówią jak boją się i nienawidzą Legionu. No ale moja obecna postać lubi rozwiązania siłowe, więc pasuje.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:09, 18 Lut 2019    Temat postu:

Czuję się jakbym kopał trupa, ale muszę:

Cytat:
Od premiery Fallout 76 zdążyły już upłynąć trzy miesiące, ale rzeczywistość wciąż dostarcza nam kolejnych dowodów na to, jak wielką katastrofą okazała się gra firmy Bethesda. Najnowszym przykładem stała się promocja zorganizowana przez polski sklep x-kom. W jej ramach przez pewien czas można było kupić za 19 złotych zestaw zawierający pełną wersję tej produkcji wraz z nakładkami na gałki analogowe pada PlayStation 4 firmy SpeedLink

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin