Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Cinders

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:02, 08 Mar 2015    Temat postu: Cinders

Visual novel opracowana przez polskich twórców (choć po angielsku). Za kanwę posłużyła historia Kopciuszka, choć dość mocno przetworzona.
W grze niewiele tak właściwie się dzieje. Jak to w vn... przemieszczamy się, czytamy masę dialogów. Ale dwie rzeczy sprawiają, że jest świetna.
Pierwsza to oprawa graficzna. Jest fantastyczna, bardzo szczegółowa i klimatyczna - naprawdę, zachęcam do popatrzenia.
Druga sprawa to fakt, że ta gra ma myślące kobiece bohaterki. Ba, nawet myślących tró lofów.
W grach generalnie nie jest to może już tak niezwykłe, ale w vn - dla mnie owszem. Z zachwytem czytałam, jak Cinders krytykuje durne historie o dziewczątkach z godnościOM znoszących upokorzenia, zastanawia się, kto pisze takie debilizmy i czy ludzie naprawdę chcą takich martyrologicznie usposobionych dziewczątek, i myśli, że to nie tylko głupie, ale i niebezpieczne (i zastanawia się, czemu je w takim razie czyta Very Happy). Jak jedna z sióstr Kopciuszka oświadcza drugiej, że ta brzmi jak kliszowy villain z kiepskiego romansu Very Happy. Jak potencjalny tró lof mówi, powiedział że ludzie nie są tak po prostu źli i dobrzy i nawet ci źli mają swoje powody, i że macocha Cinders miała ciężkie życie i musiała sobie sama radzić z gospodarstwem, a Cinders jest jest do niej podobna, bystra i niezależna. Jak wiedźma, która znała matkę Cinders i opowiada dziewczynie, jaka ta matka była niezależna i miała silny charakter, na co Cinders mówi, że to dziwne, ojciec jest zawsze mówił, jaka była łagodna i jak anioł i w ogóle, wręcz ją wyśmiewa, mówiąc, że czemu to ma być sprzeczne? Czy kobieta nie może być mądra i niezależna i być dobrą żoną i matką?
Rozumiem te bohaterki. Rozumiem twardą Lady Carmosę, Glorię, rozpaczliwie próbującą przypodobać się matce przez naśladowanie jej, cyniczną, nieładną i zawsze tę mniej kochaną Sophie i dążącą do poprawy swojego losu Cinders. Rozumiem i im współczuję.
Właściwie to kłamałam. Trzecia świetna sprawa to wybory. Głównych zakończeń jest 4, ale pomniejszych całe mnóstwo i każdy wybór, którego dokonałeś w czasie gry na nie wpływa. Ma się poczucie autentycznego kształtowania całej historii, nie tylko jakichś drobnostek. Cinders ma mnóstwo opcji do wyboru (o których trochę poniżej, więc nie będę się powtarzać) i rozmaite możliwości osobowości do ukształtowania.
Na koniec - cytat z [link widoczny dla zalogowanych]:
Cytat:
Gra posiada jakieś 120 punktów fabularnych, co jest liczbą iście przyprawiającą o zawrót głowy! Praktycznie co chwilkę czytanie przerywają nam pojawiające się opcje wyboru, pozwalające kształtować jak Cinders ma się zachować – co zaś w konsekwencji nie tylko wpłynie na jej relacje z rodziną, czy zdobycie miłości, ale i jej ogólny charakter, który będzie co raz wyraźniej widać w miarę postępu opowieści. Chcemy bohaterki naiwnej niczym jej bajkowy odpowiednik? Może rozważnej i twardo stąpającej po ziemi? A gdyby tak z uciskanej ofiary zrobić bezwzględną manipulantkę? Wszystko jest wykonalne, a to dopiero początek możliwości oferowanych przez powyższą vn-kę ^^ Najciekawiej przedstawiają się bohaterowie – cóż to byłaby za opowieść, gdyby nie okazało się, że każdy z nich ma drugie, a nawet trzecie dno? Podejmowane przez nas wybory kształtują nie tylko naszą postać, ale i otoczenie. Nienawidzić macochę, czy może spróbować ją zrozumieć? Zaprzyjaźnić się z „siostrami”, a może tylko z jedną z nich spiskować przeciwko tej drugiej? Postacie to naprawdę mocna strona produkcji – szczególnie mowa tu o płci pięknej o bardzo wyraziście zarysowanych charakterach. Moją ulubienicą definitywnie została cyniczna Sophia Very Happy
Nie zapominajmy też o życiu miłosnym, bo cóż to byłby za Kopciuszek bez Księcia na białym koniu? Cóż, w tym przypadku Książę może i nie przyjedzie po nas na pięknym rumaku, ale i nie jest on jedynym kandydatem do zawrócenia Cinders w głowie. Do wyboru mamy także Tobiasa, aktualnie kupca, przy okazji będącego przyjacielem z dzieciństwa naszej bohaterki oraz Kapitana Straży Pałacowej, Perraulta. Jednak od razu zaznaczam, jeśli od visual novelki chcesz tylko i wyłączenie romansu, to lepiej poszukać gdzie indziej. Oczywiście nie można odmówić np. bardzo sympatycznych scena z randką z oboma Panami, ale bardzo wyraźnie czujemy przez całą grę, że nie jest to typowe romansidło, a raczej odrobinkę feministyczna opowieść o dziewczynie walczącej o poprawienie swojego własnego życia. O to jak daje się prowadzić przeznaczeniu, lub o tym jak z nim walczy. O jej próbie zrozumienia świata i otaczających ją ludzi. Dość jasno widać, że miłość nie jest jej priorytetem, także pod tym względem nie ma co się nastawiać na jakieś rozbudowane ścieżki poszczególnych Panów. Bardzo dobrze podkreślają to także warianty zakończeń, które skupiają się na tym jaką drogę w życiu obrała dla siebie bohaterka, jej ukochanego wspominając zaś tylko jako jeden z możliwych „podscenariuszy”.
Jak już jesteśmy przy zakończeniach – Cinders oferuje nam 4 główne konkluzje wydarzeń, zaś pomniejsze wybory z gry (jak osobowość Kopciuszka, czy jej relacje z rodziną) dogłębniej je definiują. Rozwiązanie to jest o tyle dobre, że zapewnia całkiem duże możliwości dostosowywania ich do naszej wymarzonej wersji opowieści oraz gwarantuje, że nawet przy którymś już z kolei podejściu i tak nie będziemy czuć znudzenia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Nie 23:04, 08 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
-A
Soory Vietu



Dołączył: 14 Lis 2013
Posty: 471
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:48, 08 Mar 2015    Temat postu:

O! Super *_*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 7:55, 09 Mar 2015    Temat postu:

O, to jest polskich twórców? Patrz Pani, nawet nie wiedziałam...

O "Cinders" słyszałam dawno kiedyś-tam, skusiłam się na demo. Zgadzam się, oprawa graficzna jest piękna, już od pierwszych minut gry chwyta klimacik. Byłam nieco sceptyczna wobec tych "mnóstwa decyzji", "kreowania własnej historii", "cztery odmienne zakończenia zależące tylko od ciebie", ale to dlatego, że już się parę razy przejechałam na tego typu deklaracjach (tak, Telltale, wstań, jak do ciebie mówię) - no ale skoro mówisz, że faktycznie tak jest...
A tak w ogóle lubię wszelkie przeróbki baśni, a takich pogłębiających bohaterów, wyrywających się ze schematów, dodających coś nowego od siebie i z nutką feminizmu to już w ogóle. Dzięki za przypomnienie o tym tytule!

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:11, 09 Mar 2015    Temat postu:

Tak Smile. Chociaż muszę przyznać, że mnie pierwsze odblokowane zakończenie zaskoczyło - miałam parcie na zostanie królową i to mi się udało, natomiast reszta... No dobra, jestem w stanie przyjąć, że zostanie zimną suczą zapełniającą lochy jakoś tam wynika z moich decyzji, chociaż chyba nie byłam aż tak zła. Powiązania ze światem magicznym rozumiem jak najbardziej, na pomoc wróżek też miałam parcie od początku. Za to tym, że nigdy więcej nie odezwałam się do rodziny, byłam mocno rozczarowana - owszem, z macochą i z jedną z sióstr mi nie wyszło (szkoda, ale popracuję nad tym), za to z drugą się pogodziłam i zaprzyjaźniłam. A już zupełnie nie rozumiem mojej wielkiej miłości do księcia, kiedy z facetem tylko pogadałam na balu, gdzie nie miałam nawet możliwości żadnej odpowiedzi do wyboru, a z dwoma innymi flirtowałam na okrągło.
No nic, idę odblokowywać inne Wink.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 1:19, 24 Paź 2015    Temat postu: Re: Cinders

Znalazłam w końcu wolną chwilę, żeby dokończyć grę, którą zaczęłam jeszcze w marcu. W pierwszej kolejności poleciałam oczywiście na przystojnego, szlachetnego i cokolwiek pochmurnego kapitana Perraulta - po romantycznym pocałunku w świetle księżyca razem uciekliśmy z miasta, nie oglądając się na księcia, macochę i jej córki. Za drugim razem wgrałam jednego z ostatnich save'ów, zmodyfikowałam tylko kilka rzeczy i skończyłam jako królowa. Która szybko zepchnęła księcia/króla na margines i de facto rządziła sama. Lochy były pełne przeciwników politycznych królowej, ale kraj prosperował nad wyraz pomyślnie. Między królową a królem nie było żadnej miłości, królowa romansowała za to namiętnie na boku z kapitanem Perraultem, który został jej szpiegiem, a król najprawdopodobniej o tym romansie doskonale wiedział, ale niewiele miał do gadania. Coś pięknego. Very Happy

W grze podobało mi się wszystko to, co już opisała Leleth. Nie tylko feministyczny wydźwięk całej opowieści - ha! nawet sam książę jawnie opowiada się za pełnym równouprawnieniem kobiet, przy czym robi to w całkiem wiarygodny sposób - ale też ciągłe podkreślanie, że zamiast czekać na cudowną odmianę losu, można wziąć ten los w swoje własne ręce. Sprzymierzając się z Madam Ghede, można usłyszeć, że los jest niczym, że tylko od ciebie samej zależy, kim się staniesz i co osiągniesz, natomiast szukając pomocy u wróżek, gracz dowiaduje się, że nawet wypełniając tak zwane "przeznaczenie" robi się to aktywnie i z własnej woli. (A w ostatniej rozmowie facet w kapeluszu sugeruje nawet, że Cinders mogła wykorzystać wróżki tak samo, jak one wykorzystały ją).
Fajne było też kładzenie dużego nacisku na zdroworozsądkowe podejście do życia. Cinders myśli nad każdą decyzją, rozważa za i przeciw. Perrault, który ewidentnie jest nią zauroczony (w moim scenariuszu), na propozycję wspólnej ucieczki reaguje normalnym w tej sytuacji oporem oraz tekstami "ale jak to, zaraz, teraz? dziewczyno, owszem, lubię cię, nawet bardzo, ale przecież my się prawie nie znamy!".
Podobały mi się postacie, wszystkie z własną osobowością, zwłaszcza macocha i siostry, którym daleko do karykaturalnych, papierowych złoczyńców. Macocha, owszem, nie wzbudziła wiele mojej sympatii, ale z łatwością mogłam ją zrozumieć.
Podobała mi się wreszcie mnogość zakończeń, a przede wszystkim to, że nie były zupełnie od czapy, tzn. że konsekwencje poszczególnych decyzji były dość spójne i możliwe do przewidzenia, przez co jako gracz nie miotałam się na ślepo, próbując osiągnąć interesujące mnie rezultaty. Nie lubię gier, w których, żeby osiągnąć skutek X, trzeba najpierw wykonać szereg bezsensownych, przypadkowych, nijak nie związanych ze sobą akcji.

Oprawa graficzna była bardzo przyjemna, żałowałam tylko braku muzyki - to nie jedyna gra VN, w której dźwięk odmawia mi współpracy - przez co przeklikiwanie tekstu stawało się naprawdę nużące. Nie wspominając już o tym, że głosy postaci mogłyby być całkiem miłym dodatkiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Popo
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 22 Cze 2015
Posty: 102
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:10, 06 Lis 2015    Temat postu:

Grałam u kolegi, ale nie wkręciłam się w dialogi. Szczerze powiedziawszy, większość przeklikałam, pytając się tylko kumpla co chwilę "no okej, to tak mniej więcej to o czym oni tam gadają?". Jak na mój gust było ich po prostu zbyt dużo, ale ja ogólnie nie przepadam za tekstami w visual novels. Nieważne jak się starają, nie jest to dla mnie jak książka. Nie jest to też dla mnie jak gra, więc szybko się nudzę, no ale, odbiegam od tematu. Zdobyłam bez problemu tytuł najgorszej królowej na świecie, byłam tak zła, że doprowadziłam do najbardziej krwawej rewolucji w historii i nie mogłabym być bardziej szczęśliwa Smile Jak to zostało wspomniane wyżej, świetne jest to, że nie dają jakiś dziwacznych warunków do zdobycia wymarzonego zakończenia. Oprawa graficzna też jest ładna, ale żaden z tru loffów mi się nie podobał. Uch. Byli straszni, wszyscy trzej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gry Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin