Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wkręcacze małych dzieci
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:31, 28 Lis 2016    Temat postu: Wkręcacze małych dzieci

Zdarzyło wam się kiedyś wmówić młodszemu rodzeństwu (czy tam innym maluchom) coś, co baardzo mocno rozmijało się z prawdą? A może sami daliście się nabrać komuś starszemu i "wiedzącemu lepiej" Wink ?

Najbardziej utkwiło mi w pamięci, jak raz z Siostrą Młodszą wkręciłyśmy Siostrę Najmłodszą. Wzięło się to stąd, że SM lubiła (nadal to czasem robi) znienacka zrobić komuś fejspalma własną dłonią i twarzą tej osoby, z triumfalnym okrzykiem "Obleniec! / Zrobiłam ci obleńca!" Przerodziło się to w taką naszą zabawę, aż któregoś razu SN nie wytrzymała i zapytała, co to właściwie jest ten "obleniec". No przecież właśnie to. Nie uwierzyła. To jej wytłumaczyłyśmy: obleńce to specjalne gwoździe bez łebków, których używa się w krześle elektrycznym, bo gdyby łebki miały, prąd by nie popłynął. Zastanawiam się, co SN sobie o nas pomyślała, kiedy na lekcji biologii dowiedziała się w końcu, że to tak nie było Very Happy

Przy innej okazji rozstawiałyśmy SN po kątach po całym podwórku, nie reagując na jej coraz bardziej przerażone pytania, a tylko komunikując się ze sobą groźnie brzmiącym bełkotem, zawierającym, nie wiedzieć czemu, strasznie dużo "holstein". Przez dobre kilka minut wierzyła, że opanowała nas jakaś obca inteligencja i zaraz stanie się z nią coś strasznego - tak, tak, dzieci potrafią być okrutne...

Albo kiedy kupiłyśmy sobie "Więźnia Azkabanu" i SN koniecznie chciała wiedzieć, co to. Wobec tego SM wytłumaczyła jej, że to o takim chłopcu Harrym, który chodził do szkoły ze swoim drogim kuzynem Dudleyem, a jego najlepszymi przyjaciółmi byli Lucjusz i jego siostrzyczka Narcyza, a wrogami czarodzieje, w tym zawistni rudzi Weasleye, a także niemiły nauczyciel chemii. Nie pamiętam, jak wyjaśniła tytuł, ale następnie brała po kolei rozdziały i opowiadała, o czym były. "Ucieczka Grubej Damy" - "Harry siedział sobie wieczorem w swoim pokoju i odrabiał lekcje, kiedy usłyszał, jak ktoś biegnie. Wyjrzał przez okno i zobaczył swoją grubą sąsiadkę, która pędziłą ulicą, jakbyprzed czymś uciekała. Pomyślał, że to dziwne, wzruszył ramionami i wrócił do robienia zadań z matematyki. I... Tyle". Później rodzice SN przeczytali / sama nauczyła się czytać i do dziś wypomina nam płaczliwie: "A ja w to wszystko wierzyłam!"

Za to kiedyś zupełnie nie dała się wkręcić Laughing Ostrzegało się ją, żeby nigdzie sama nie chodziła, bo zabiorą ją cyganie. Kilkuletnia SN popatrzyła z wyższością na ostrzegającego i oznajmiła, jakby to było oczywiste dla każdego: "Cyganów nie ma!"

A jakie są wasze historie związane z wkręcaniem / byciem wkręconym za dzieciaka?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Sob 19:35, 03 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:22, 19 Gru 2016    Temat postu:

A jako wkręcanie liczy się także "wychowawcze" okłamywanie przez dorosłych?
Kiedy miałam jakieś siedem-osiem lat, strasznie chciałam wyhodować sobie rzeżuchę, o której się naczytałam w jakiejś książeczce, że taka fajna, rośnie na ligninie, a potem można ją dodać do masła i jest zielone masło! Mój entuzjazm wykorzystano do wmuszenia we mnie znienawidzonej szynki "bo rzeżucha jest bardzo ostra i jak zjesz bez szyneczki, to spali ci brzuszek". Sztuczka na jeden raz, ale o ten jeden raz za dużo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lepus Istlich
Superwoman Pogromczyni Bandytów



Dołączył: 17 Wrz 2015
Posty: 190
Przeczytał: 30 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:43, 21 Gru 2016    Temat postu:

"Jak nie posprzątasz zabawek/nie zjesz całego obiadu/nie pomożesz dziadkowi, to:
a) porwą cię Cyganie,
b) zabierze cię gestapo (nieważne, że dziecko nie wie, co to jest. Brzmi wystarczająco groźnie),
c) wilki napadną na dom ("Akademia pana Kleksa"),
d) Bozia będzie się gniewać,
e) zamkną cię w więzieniu,
f) ..."

Chyba każdy dom ma/miał swoją własną wersję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5718
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 0:47, 21 Gru 2016    Temat postu:

To gestapo było tak bardzo z grubej rury.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:52, 21 Gru 2016    Temat postu:

O, taak! Ja z kolei nie znosiłam pomidorów (nadal toleruję je co najwyżej w zapiekance albo w zupie). Kiedyś zainteresowałam się, co to za takie czerwone kawałki w twarożku z jarzynami i czy to czasem nie pomidor, na co mama mnie uspokoiła: "To taki specjalny ogórek. Nazywa się 'czerwoniaczek'" Podziałało Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 0:57, 21 Gru 2016    Temat postu:

Trollowanie siory to mój ulubiony sport rodzinny i teraz całkowicie rozumiem czemu wujki tak mnie torturowały za młodu.

Np. kiedyś jak przyleciała że połknęła troche pasty do zębów i co teras, to ją wkręciłam, że umrze.

Troche teraz czaję czemu jej ulubione książki to Wodnikowe Wzgórze i Folwark zwierzęcy :V.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ginger
Willie E. Coyote



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 25
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:01, 21 Gru 2016    Temat postu:

Za to mojego brata ostatnio lekarka razem z moją mamą wkręciły - miał robione testy alergiczne, i wkręciły mu, że jest "tak trochu uczulony na szkołę", by następnie przez piętnaście minut dyskutować, jak bardzo jest to "trochu".
Przez dwa tygodnie młody się w domu wykłócał, że on nie może chodzić do szkoły, bo jest uczulony na szkołę, i że sama pani doktor mu tak powiedziała, więc to prawda.

Jak zrobić z dziecka idiotę...

Z kolei za dzieciaka mnie i siostrę wysyłała do sklepu po coś i zawsze dodawała "i kup od razu jeszcze z kilo nawrotu". Siostra poprosiła... Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:27, 21 Gru 2016    Temat postu:

Satoru napisał:
O, taak! Ja z kolei nie znosiłam pomidorów (nadal toleruję je co najwyżej w zapiekance albo w zupie). Kiedyś zainteresowałam się, co to za takie czerwone kawałki w twarożku z jarzynami i czy to czasem nie pomidor, na co mama mnie uspokoiła: "To taki specjalny ogórek. Nazywa się 'czerwoniaczek'" Podziałało Laughing


Czy Ty przypadkiem nie jesteś moją zaginioną siostrą? Wink Do tej pory nie cierpię surowych pomidorów do tego stopnia, że nawet ich obranie i pokrojenie to dla mnie męczarnia - obrzydza mnie zapach, śliski miąższ i to glutowate coś, w czym są zawieszone nasiona. Mnie by chyba się nie dało na "czerwoniaczka" nabrać, chociaż w sumie nie wiem - w analogicznej sytuacji raczej pertraktacje szły w kierunku "tak malutko jest, że nawet nie poczujesz" (akurat!).
Co z kolei mi przypomina kolejną zmorę dzieciństwa - zapewnianie mnie przed jakimikolwiek badaniami/zabiegami, że "nic ci nie będzie robił/a" (kurczę, to po co mnie tam prowadzicie, hę?) albo że "nie będzie bolało" (zależy, kogo...).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Mroczny Tilluś



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1037
Przeczytał: 56 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Śro 12:25, 21 Gru 2016    Temat postu:

Nie rozumiem wmawiania dzieciakom, że nie będzie bolało... Zaraz potem okazuje się, że jednak będzie i jest histeria i myśl, że mama mnie oszukała, no przecież to jest dramat dla takiego dziecka.
Mi nigdy nie mówili, że nie będzie bolało, a i tak się bałam różnych szczepień, pobierań krwi i lekarzy w ogóle, więc jakby mi ktoś jeszcze wcisnął taki kit, to by mnie chyba musieli zaciągać do lekarza w kaftanie :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:09, 21 Gru 2016    Temat postu:

Dopiero niedawno uswiadomilam sobie, ze kiedy dawalam rodzicom te wszystkie koslawe obrazki namalowane przeze mnie, o ktorych mowili, ze sa piekne, musieli je wyrzucac do smieci jakies piec minut pozniej Very Happy A ja naprawde probowalam zbierac rysunki mojej siostry, kiedy zaczynala rysowac, dopiero po zapelnieniu drugiego pudla zrozumialam, dlaczego nie mam miejsca na nic innego i jak moi rodzice to rozwiazywali. Smile

Zapewne tez mieli bardzo dobra zabawe z tego, jak przekrecalam slowa w sluchanych przez nich piosenkach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 14:39, 21 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
a to mojego brata ostatnio lekarka razem z moją mamą wkręciły


Lekarka wkręcająca pacjentów. Fajnie, tyle że nie, bo raczej obrzydliwe. Rodzic który na to pozwala i bierze w tym udział - żenujące.

Generalnie nigdy nie rozumiałam okłamywania/wkręcania dzieci - ani to zabawne, ani w niczym nie pomaga. Łechce tylko ego starszego "jaki to jest mądry, bo dzieciaka nabrał". Ewentualnie powoduje problemy później, bo jak tu wierzyć lekarzowi, skoro gada bzdury, a skoro rodzice też kłamią, to w sumie komu wierzyć?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5718
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 16:26, 21 Gru 2016    Temat postu:

Ech, częściowo zgadzam się z merr. Częściowo - bo niektóre wkręcanki uważam za śmieszne i nieszkodliwe (czerwonaczek uroczy, przy Potterze śmiechłam chędogo), ale fakt, jeśli ktoś wkręca dziecku, że jest uczulone na szkołę, to robi idiotę z siebie, nie z małego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10569
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 16:54, 21 Gru 2016    Temat postu:

Drobne podstępiki mające przekonać dziecia np. do spróbowania czegoś nowego (ale nie wmuszania, czegoś dlań niejadalnego) czy zrobienia czegoś, co i tak zrobić musi, - ok. Wszelkie straszenie dziadami, potworami, Cyganami (ja!) czy innym tałatajstwem jest głupie. Wmawianie, że badanie, szczepienie czy leczenie boleć nie będzie to skrajna głupota i robienie dziecku krzywdy.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Śro 16:58, 21 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Mroczny Tilluś



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 1037
Przeczytał: 56 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Śro 17:14, 21 Gru 2016    Temat postu:

"Nie uciekaj mi, bo cię pani zabierze ze sobą!", jak ja nienawidzę być tą "panią", co to w ogóle za tekst jest... Nie wiem, czy nie ma ryzyka, że dziecko może się potem bać obcych, skoro przypadkowo napotkana osoba może sobie je zabrać? I jeszcze reakcje tych przechodniów, zazwyczaj się śmieją albo z zakłopotania, albo jeszcze potwierdzają, że tak, zabiorą... Swoją drogą na pewno część dzieci w takim momencie bardzo chętnie poszłaby z tym kimś a wtedy, niespodzianka, mama jednak tak łatwo nie odda, to po co straszy i oszukuje?
O, z takich trochę chyba mniej groźnych wkręcanek wszystkie warianty "Nie rób tak, bo ci tak zostanie". Kiedyś wierzyłam, że jak będę naciągać wargę to mi taka zostanie... O.o


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 17:14, 21 Gru 2016    Temat postu:

Nie no wiadomo są wkręty i wkręty. Tyle że np. u nas wkręty trwają tak do ok. minuty aż się zaczynamy z matką dziko rechotać a siora zezłoszczona zaczyna mnie tłuc czymkolwiek co jej akurat w ręce wpadnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5718
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 17:19, 21 Gru 2016    Temat postu:

Retsma - "pan cię zabierze" najgorsze. Miałam w życiu etap, na którym stosunkowo często bywałam "tą panią" czy nawet "tym panem", w zależności od nastroju odpowiadałam "ona kłamie" albo "na pewno będzie ci u mnie lepiej niż u niego".
E: a porywaczami (chyba tylko raz przybrali postać Cyganów, ale nie jestem pewna, czy to nie był cytat) straszyła mnie babcia, dopóki matka jej nie wyśmiała, że każdy porywacz jeszcze by dopłacił, żeby tylko mnie od niego zabrać. Razz Noale nie sądzę, żeby to była forma wkręcania, bo staruszka naprawdę się martwiła.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nefariel dnia Śro 17:24, 21 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 17:23, 21 Gru 2016    Temat postu:

Mnie tak chyba babcia kiedyś próbowała wkręcić albo ciotka, a ja na to że OK DOBRA TO NARAZIE i poszłam z jakimś nieznajomym typem, aż mnie musiały gonić.

Małe dzieciaki nie mają strachu przed obcymi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ginger
Willie E. Coyote



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 25
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:49, 21 Gru 2016    Temat postu:

Mangusta, mój brat ma to samo. Mama raz do niego, że jeśli zaraz do niej nie przyjdzie, to ona go z tym panem (na spacerze w lesie poznanym) zostawi, na co ten tylko "to pa, mama" i wcale nie zamierzał nigdzie iść...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 18:18, 21 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
minuty aż się zaczynamy z matką dziko rechotać a siora zezłoszczona zaczyna mnie tłuc czymkolwiek co jej akurat w ręce wpadnie.


Aha, fajnie. W sensie, serio uważasz to za zabawne? Rozumiem, że w analogicznej sytuacji, gdy ktoś nabija się z ciebie, świetnie się bawisz? Bo reakcja Twojej siostry nie wskazuje raczej na to, że ona bawi sie dobrze.

Próba przekonania do posmakowania nowych rzeczy kłamstwem nadal jest dla mnie słaba.

Nefariel - no, nieszkodliwa dla kogo? Bo okay, ten czerwoniaczek był... nijaki, powiedzmy. Dla mnie ani uroczy, ani zabawny, ale faktycznie minimalnie szkodliwy. Niemniej wkręcanie dla zabawy dziecka, które potem reaguje agresją (najwyraźniej nauczone, że inaczej się nie da) jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Bo jeśli najbliższa rodzina cię ośmiesza, a potem jeszcze nabija z twojego gniewu(ojej, no taka jest zła, ze tłucze czym popadnie), to czego cię to uczy? Mniej więcej tego, że kpienie ze słabszych jest fajne, bo poprawia nastrój i buduje ego.


A za te teksty o "pani/pan cię zabierze" urządzałabym szanownym stosującym kilkugodzinną pogadankę z opieką społeczną. Żeby tym razem ktoś ich wkręcil, że faktycznie, zabierze.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Śro 18:23, 21 Gru 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2350
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:52, 21 Gru 2016    Temat postu:

Łagodne wkręty żywnościowe, jak choćby "czerwoniaczek" córy komtura, czy "rosółek" jednego dzieciaka z dawnej grupy mojej mamy (Odmawiał zjedzenia jakiejkolwiek innej zupy niż "rosółek" - tak więc na obiad były naprzemiennie zielony rosółek, czerwony rosółek, biały rosółek i pomarańczowy rosółek. Jadł ze smakiem. Very Happy) to często jedyny sposób, żeby dzieciaka przekonać do spróbowania (ale ofc nie wmuszenia w siebie) jakiejś potrawy. Szczególnie jeśli z domu nie wyniósł nawyków próbowania nowych rzeczy. Gdyby nie takie podstępy większość moich kuzynów do dzisiaj jadłaby jedynie wędlinę z kurczaka i goły makaron.
Cytat:

Małe dzieciaki nie mają strachu przed obcymi.

To nieprawda. Wszystko zależy po prostu od charakteru dziecka. Ja bardzo się bałam obcych ludzi, mimo że nikomu w moim otoczeniu nigdy podobne bzdury w stylu straszenia "pan cie zabierze" nie przyszły do głowy. Chrześnica moje mamy z kolei była i jest dzieckiem chętnie zaczepiającym obcych ludzi i ni cholery nie są jej w stanie przetłumaczyć, że mogą oni stanowić dla niej zagrożenie. Jak można się spodziewać - wynikło z tego kilka dziwnych sytuacji, ocierających się wręcz o niebezpieczne.

Co chcę powiedzieć, to to, że wkręty z gatunku "oddam cię tej pani" są głupie i szkodliwe, ale zbytnie wzbudzanie w dziecku ufności do obcych też. Tylko że ciężko dziecko obfukać za udanie się z nieznajomym w siną dal, skoro minutę wcześniej samemu chciało się rzekomo te dziecko mu oddać. Co jest w sumie kolejnym argumentem za durnowatością takich metod wychowawczych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5718
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 20:14, 21 Gru 2016    Temat postu:

Merr, nie wiem jak akurat w tym przypadku, ale w niektórych rodzinach uszczypliwości i zabawy siłowe to norma i nie mają wiele wspólnego z prawdziwym wyśmiewaniem czy przemocą.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:18, 21 Gru 2016    Temat postu:

Córa komtura napisał:
Do tej pory nie cierpię surowych pomidorów do tego stopnia, że nawet ich obranie i pokrojenie to dla mnie męczarnia - obrzydza mnie zapach, śliski miąższ i to glutowate coś, w czym są zawieszone nasiona.


Ungh, tak, a rodzinka do dziś nie może zrozumieć, dlaczego nie reaguję entuzjazmem na jakże częstą sałatkę z pomidorów (czyli - osoby o słabych nerwach nie czytać! - plasterki pomidorów z dodatkiem cebuli, śmietany i pieprzu. I tyle. Bleh!).

Merr napisał:
Generalnie nigdy nie rozumiałam okłamywania/wkręcania dzieci - ani to zabawne, ani w niczym nie pomaga.


Czasem jest to wychowawcza droga na skróty łamana przez "tradycję" (jak ta koszmarna wierszowana książeczka o straszliwych karach za takie ciężkie przewinienia jak brak apetytu czy ssanie kciuka. Moja babcia chyba musiała ją znać Sad ). Jak by nie patrzeć, w Mikołaja, bociana, religię też się je wkręca. A że czasem dorośli przesadzają, to fakt...

Co innego, kiedy mowa o rodzeństwie, gdzie nieraz "dzieci dzieciom zgotowały ten los" i trudno odwoływać się do dojrzałości i wrażliwości żartownisiów wkręcających irytującego ich berbecia, nieraz zarabiających za to słuszne kary. Czy w idealnym świecie takich rzeczy by nie było? Cóż... Moim zdaniem, mniejsze i większe niesnaski między rodzeństwem - zwłaszcza w podobnym wieku - są czymś zupełnie normalnym i naturalnym, nieważne, jak często rodzice, babcie i inni wujkowie apelowaliby o to, żeby dzieci żyły ze sobą zgodnie i w harmonii. Jeśli jakieś dzieci trzymałyby się ze sobą zawsze i grzecznie współdziałały, miałabym niepokojącą myśl, że to jakieś okropne przeżycia zżyły je ze sobą do tego stopnia, bo nie kojarzy mi się to z normalnymi, zdrowymi warunkami.

Cóż, w normalnych warunkach z Siostrą Młodszą każdy dzień zabawy kończyłyśmy bójką. Dopóki nie pojawiła się Siostra Najmłodsza, przeciwko której się zjednoczyłyśmy, a nasze dwie sąsiadki w dalszym ciągu darły ze sobą koty, nie znajdując wspólnego wroga, biedne Laughing Później to się zmieniało, dorastając wcale nie przestałyśmy być dziwne i obecnie wszystkie trzy rozumiemy się ze sobą jak z nikim innym, a przynajmniej tak było, dopóki SN nie zaczęła uważać się za narodowca, ale mam nadzieję, że z tego wyrośnie, bo już jest odrobinę za stara żebym ją miała wychowywać...

Nie wspominając o tym, jak SN wzbogaciła moją mniej poważną twórczość, gdzie różne niepokojące indywidua zostały ochrzczone jej ksywkami. Kiedy w końcu jej o tym powiedziałam, zażądała tantiem


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 20:39, 21 Gru 2016    Temat postu:

merr napisał:
Aha, fajnie. W sensie, serio uważasz to za zabawne? Rozumiem, że w analogicznej sytuacji, gdy ktoś nabija się z ciebie, świetnie się bawisz? Bo reakcja Twojej siostry nie wskazuje raczej na to, że ona bawi sie dobrze.
No już nie przesadzaj, to normalne że dzieciaki się tłuką między sobą i tłuką także swoje rodzeństwo. Mnie tak wujki męczyli za młodu i fakt, wtedy taki trolling był wkurzający, ale kurna, jaki zabawny wydaje się dzisiaj Razz. Poza tym uczy dzieciarnię jak odpowiadać na takie zaczepki. Naprawdę troszkę wkurzania nie robi krzywdy na tej super wrażliwiej psychice młodej nastki. Młode nastki mają pierdyliard "ważniejszych" problemów.

Lizard napisał:
To nieprawda. Wszystko zależy po prostu od charakteru dziecka.
No nie do końca się zgodzę, pomimo że charakter ma z pewnością jakiś wpływ to bardziej wpływa na to wiek. Do pewnego momentu dziecko nie ma pojęcia odcięcia od matki i dlatego nie boi się odchodzić dalej bo nie rozumie, że matka jest oddzielną istotą i może zniknąć.

Stąd te dramaty w pewnym wieku jak mamuśka do kibelka pójdzie i dziecka nie weźmie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2350
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:04, 21 Gru 2016    Temat postu:

mangusta - no dobrze, ale pojęcie odcięcia od matki kształtuje się w wieku jednego roku - dwóch lat. (dlatego dramaty bo mamusia zniknęła na siku to domena ok. dwulatków właśnie). A straszenie panią, co zabierze stosowane jest najczęściej wobec dzieci w wieku przedszkolnym*. I tu wchodzimy na grunt charakteru. Tak samo jest z resztą z zostawianiem w przedszkolu - niektóre idą na luziku i mają wylane na rodzica, niektóre pochlipią minutę i im przejdzie, a niektóre robią za syreny okrętowe i długo nie mogą przywyknąć.

*Nie zaprzeczam, że być może są ludzie którzy taki numer próbują wykonać i z dwulatkami, ale to już jest dla mnie taka abstrakcja, że nie umiem o takich rodzicach myśleć inaczej, niż w kategoriach ciężkiej niewiedzy i wynikającej z niej problemów z wychowaniem tegoż dziecka.

Edit: jeszcze co do.
Cytat:
Merr, nie wiem jak akurat w tym przypadku, ale w niektórych rodzinach uszczypliwości i zabawy siłowe to norma i nie mają wiele wspólnego z prawdziwym wyśmiewaniem czy przemocą.

Też racja. U mnie w domu panuje wręcz tradycja "wzięcia na warsztat" jakiegoś osobnika. Wink I od kiedy pamiętam panuje pełna demokracja - raz z matką obrabiamy ojca, raz z ojcem matkę, raz wsiądą na mnie, raz wszyscy obśmiejemy wujka... Naprawdę, przepychanki słowne i docinki nie muszą świadczyć o problemach, w niektórych rodzinach wszystkim one pasują.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 21:07, 21 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:38, 21 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Łagodne wkręty żywnościowe, jak choćby "czerwoniaczek" córy komtura

"Czerwoniaczek" był akurat Satoru, ja się do tego tylko odniosłam Smile.

Cytat:
Jak by nie patrzeć, w Mikołaja, (...) religię też się je wkręca.

Jeżeli rodzice są religijni, to tak nie do końca jakby Wink.

Co do straszenia dzieci, byłam kiedyś świadkiem w autokarze, jak matka powiedziała około sześcioletniemu synkowi, że jeżeli nie przestanie marudzić (to była tak na oko trzecia godzina podróży), to powie panu kierowcy, żeby się zatrzymał, kazał mu wysiąść i odjechał. Nie powiem, żal mi było dzieciaka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Córa komtura dnia Śro 22:01, 21 Gru 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 21:45, 21 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
to powie panu kierowcy, żeby się zatrzymał i go wysadził.
czy to źle, że myślałam o innym wysadzeniu?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:50, 21 Gru 2016    Temat postu:

Nie, nie źle, słusznie.
Moja mea culpa, że się poniewczasie zorientowałam, jak to może zabrzmieć Very Happy.
Ale pan kierowca miał bardzo słowiańską urodę...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 21:55, 21 Gru 2016    Temat postu:

Nie, spoko, taka dygresja for teh lulz. W metrze Berlińskim pierwszy raz od kiedy tu jestem ostrzegają o pozostawionych pakunkach zamiast o paleniu na stacjach, więc ten...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 21:58, 21 Gru 2016    Temat postu:

Hej, tradycją bylo też bicie. Też podobno buduje charakter, co się będziemy ograniczać. Serio, dopieprzanie i ośmieszanie innych, bo mi też to robiono to żałosna wymówka.

Kłótnia nadal nie jest tym samym, co ośmieszanie, czy nabijanie się. Nie twierdzę, że dzieciaki będą życ ze sobą w zgodzie. Ale od czegoś, cholera, są dorośli. Na przykłąd od tego, żeby tłumaczyć, że poniżanie innych nie jest spoko. Tylko trudno to robić, jak samemu sie z dzieciaka chwilę wcześniej nabijało, bo takie naiwne.
A potem się ludzie dziwią, że w szkole tak ciężko, że rówieśnicy okrutni, że zaszczuli kogoś - w końcu wzorce wynieśli z domu. To tylko żarty. A że śmieszniejsze dla silniejszego? Oh, who cares.


Przepychanki słowne nie polegają na robieniu z osoby trzeciej debila; bycie uszczypliwym w rozmowie, nie polega na sprowadzaniu drugiej strony do etapu "przyłożę czymkolwiek".
Osoba starsza ma nad dzieckiem przewagę. I strasznie smutne, jak wykorzystuje ją do zbudowania sobie własnego ego, albo odgryzienia się "bo mnie też tak robiono".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2350
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:54, 22 Gru 2016    Temat postu:

merr napisał:
Hej, tradycją bylo też bicie. Też podobno buduje charakter, co się będziemy ograniczać. Serio, dopieprzanie i ośmieszanie innych, bo mi też to robiono to żałosna wymówka.

merr, jak dla mnie to ostro przesadzasz. Nikt tu nie mówi o "dopieprzaniu" czy "ośmieszanieu". Mangusta powiedziała o kilkuminutowych wkręcaniu siostry, Nefariel o tym że niektóre rodziny po prostu lubią tak sobie przyjaźnie podocinać. Ja to potwierdziłam własnym przykładem.

Co do tego że nabijanie się z dzieci żeby sobie podnieść ego jest żałosne to się zgadzam. (Znałam nawet jednego takiego typa osobiście - jego dorośli już synowie jakoś niespecjalnie utrzymują kontakt z tatusiem.) Tylko proszę, odróżniaj wyśmiewanie i nabijanie w celu poniżenia kogoś, od zwykłego żartowania na czyjś temat. Dla mnie osobiście brak umiejętności śmiania się z siebie to ogromna wada i uważam, że wychowując dziecko nie nauczywszy go tego, robimy mu małą krzywdę. Bicie to sytuacja w której jedna osoba ma nad drugą władzę i przewagę, w której robi się komuś fizyczną krzywdę, rani na całe życie. Naprawdę chcesz porównywać do tego łagodne nabijanie się z poszczególnych członków rodziny którzy akurat zrobili coś śmiesznego albo dali się nabrać na głupi żart?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 13:09, 22 Gru 2016    Temat postu:

Lizard, sorry - jeśli ktoś na te "zabawne żarciki" reaguje "bijąc czym popadnie", bo najwyraźniej słowami się już nie da powiedzieć "spadaj, mam dosyć" to coś tu jest nie tak. Szczególnie gdy pada argument "no co w tym złego, mnie też tak robiono".

Jeśli uważasz że bicie to jedyny sposób w jaki się robi krzywdę na całe życie, to welp, ale chyba nie mamy o czym rozmawiać. Legendarnego dystansu do samego siebie nie wyrabia się, gdy najbliższe osoby robią z ciebie debila. I hej, wkręćmy dzieciaka na kilka minut żeby się z niego ponabijać - też temu nie służy. Plus "łagodne żarty" z czyjej perspektywy? Tego, który ma dobrą zabawę, czy tego który pada tego ofiarą? Żarty, powtarzam, zabawne są TYLKO wtedy, gdy śmieją się obie strony. Inaczej to zwykłe budowanie sobie ego czyimś kosztem i uczenie dzieciaków, że nabijanie się ze słabszych to doskonała rozrywka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2350
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:38, 22 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Żarty, powtarzam, zabawne są TYLKO wtedy, gdy śmieją się obie strony.

No i mi też tylko o to chodzi. I dlatego burzy mnie nieco porównywanie żartów do stosowania przemocy. (Czy to fizycznej, czy to psychicznej. Akurat za przykład wzięłam przemoc fizyczną, bo i ty o biciu napisałaś. Mówić chyba nie trzeba, że obie są tak samo szkodliwe.)

Edit: Jeszcze jedna myśl - owszem, dystansu do siebie nie nabiera się kiedy inne osoby celowo "robią z ciebie debila". Ale jeśli zrobisz coś głupiego, a inni to zauważą i obśmieją, to to właśnie służy nabieraniu dystansu do siebie i własnych działań. Wyśmiewanie dziecka z powodu czegoś co wynika z jego dziecięcej natury (crushe na idoli pop, na przykład, albo wiara w mikołaja) lub czegoś, na co nie ma wpływu (wygląd czy, np. lęki) jest szkodliwe. Ale obśmianie (łagodne, co podkreślam po raz kolejny) czegoś, co było niemądre lub po prostu zabawne, nie jest patologią czy przemocą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 13:54, 22 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:23, 22 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Ale jeśli zrobisz coś głupiego, a inni to zauważą i obśmieją, to to właśnie służy nabieraniu dystansu do siebie i własnych działań.

Pod warunkiem, że nie jest się wychowywanym w przekonaniu, że "zrobiłeś coś głupiego = jesteś głupi". Mnie jako nastolatkę rodzinka obśmiała, bo w praktycznie obcym mieście pojechałam właściwą linią tramwajową, tylko nie w tę stronę - i naprawdę było mi przede wszystkim cholernie przykro. Do tego jeszcze przez dłuższy czas w podobnych sytuacjach byłam cała spięta, a pierwsza samotna podróż pociągiem to był naprawdę ogromny stres...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2350
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:42, 22 Gru 2016    Temat postu:

Córa komtura napisał:
Mnie jako nastolatkę rodzinka obśmiała, bo w praktycznie obcym mieście pojechałam właściwą linią tramwajową, tylko nie w tę stronę

Nie odbierz tego źle, ale to jest zabawne dość. Laughing Mi też się parę razy zdarzyło, a z tego jak z kolegą wsiedliśmy w zły pociąg i wylądowaliśmy na jakimś starym kolejowym zadupiu 70 kilometrów od domu matka się śmieje po dziś dzień. Jasne, wtedy byłam zła (a ona trochę się o mnie bała, ale się nie przyzna... Rolling Eyes) ale teraz? Głównie zabawna anegdota do piwa.

Nie wiem, może to po prostu zależy od stosunków w rodzinie, może od stopnia "dogrania się", ale u mnie naprawdę to, z czego wolno żartować, a z czego się nie powinno wychodzi samo i naturalnie. Nikt się nie obraża, nikt nie czuje (i nie czuł) się maltertowany...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 16:53, 22 Gru 2016    Temat postu:

Satoru napisał:
Jak by nie patrzeć, w Mikołaja, bociana, religię też się je wkręca.

Na szczęście nie będę miała dzieci, ale gdybym takowe wychowywała, miałabym problem z Mikołajem. Ja sama jako jedyna z rodzeństwa nie zostałam w pewnym momencie wtajemniczona przez rodziców, że to nie on przynosił mi prezenty, tylko odkryłam to sama, znajdując wszystkie nasze listy w szafce ze starymi ubraniami. Do dziś pamiętam, jak bardzo mnie to zabolało, to odkrycie, że byłam przez rodziców oszukiwana.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 17:34, 22 Gru 2016    Temat postu:

Jeśli zrobisz coś głupiego - bo to twój błąd, miewam mieszane uczucia, ale ok.
Jeśli zrobisz coś głupiego - bo ktoś starszy uznał za zabawne cię do tego namowić, tylko dlatego zeby się pośmiać - nie, nie ok.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8610
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 18:12, 22 Gru 2016    Temat postu:

Mnie nie smiesza kompletnie te programy radiowe i telewizyjne spod znaku "zapytajmy dzieci o...". Zapytajmy o rzeczy przekraczajace ich pojmowanie a potem rechoczmy ze nie udzielaja poprawnych odpowiedzi, no boki zrywac.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 19:01, 22 Gru 2016    Temat postu:

Cytat:
Jeśli zrobisz coś głupiego - bo to twój błąd, miewam mieszane uczucia, ale ok.
Jeśli zrobisz coś głupiego - bo ktoś starszy uznał za zabawne cię do tego namowić, tylko dlatego zeby się pośmiać - nie, nie ok.
A czy przypadkiem nie podstawą komedii w ogóle nie jest głupota?

Merr, no offense, ale jesteś mega przewrażliwiona.

Moi znajomi z Holandii specjalnie ustawiali się na jakieś 15min później niż mówili mi, bo było na 90% pewne że zgubię się na prostej drodze. Nie płakałam, korona mi z głowy nie spadła, wręcz śmiałam się że no faktycznie jak zwykle. Ale do własnej głupoty i swoich własnych wad też trzeba dorosnąć i też trzeba je zaakceptować, bo jest tego tonę. No ale dystans to też coś czego się nabiera z wiekiem, choć nie wiem czy zamykając dziecko w słoiku jest ono w stanie zrozumieć, że życie to nie jebajka i że czasem trzeba wiedzieć, jak tupnąć nóżką.

Przykładowe wkręcanie siory wygląda tak:

siora - mamo mamo połkłam trochę płynu do płukania zębów, nic mi nie będzie?
ja - noo... to już koniec.
siora - ?
ja - no umrzesz.
siora - ...
mama - ...
siora - ...
ja - hehe.
(jeb bum sru)

Jeśli uważasz że takie wkręty sprawiają dzieciakom traumy to w jakichś strasznie protekcjonalnych środowiskach się obracasz i chyba powinnaś się lepiej dzieciakom przyjrzeć. Osłanianie dzieciaków od każdej najmniejszej nawet nieprzyjemności to robienie większej krzywdy niż pozwolenie na chwilowe wkręty.

edyta:
gayaruthiel napisał:
Mnie nie smiesza kompletnie te programy radiowe i telewizyjne spod znaku "zapytajmy dzieci o...". Zapytajmy o rzeczy przekraczajace ich pojmowanie a potem rechoczmy ze nie udzielaja poprawnych odpowiedzi, no boki zrywac.
A czy te programy to nie są przypadkiem po to, by posłuchać jakie dzieciaki są urocze? Przecież nikt nie wymaga od nich odpowiadania na temat tego co to jest zderzacz hadronów czy coś. Ja np. strasznie lubię gadać z takimi mądralami, bo w sumie to i ćwiczy spoglądanie na pewne rzeczy z innego punktu widzenia.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Czw 19:03, 22 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:11, 22 Gru 2016    Temat postu:

@Lizard: nie, nie odbieram Smile. Rozumiem, że Cię ta sytuacja śmieszy, bo mnie w tej chwili nawet też, ale wtedy naprawdę podle się czułam, zwłaszcza, że zrobił się z tego argument przeciw dawaniu mi większej swobody (a potem wielkie zdziwienie, czemu się tak denerwuję "normalnymi rzeczami").

@Melomanka:współczuję. Ja przez przypadek zobaczyłam rękę mamy wkładającą paczkę pod moją poduszkę, ale jakoś wielkiego szoku nie było, przynajmniej nic nie pamiętam. Po prostu chyba przyjęłam do wiadomości, że święty Mikołaj jest w niebie, a te prezenty to na pamiątkę tego, co robił, kiedy był na ziemi...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 19:52, 22 Gru 2016    Temat postu:

mangusta napisał:
Cytat:
Jeśli zrobisz coś głupiego - bo to twój błąd, miewam mieszane uczucia, ale ok.
Jeśli zrobisz coś głupiego - bo ktoś starszy uznał za zabawne cię do tego namowić, tylko dlatego zeby się pośmiać - nie, nie ok.
A czy przypadkiem nie podstawą komedii w ogóle nie jest głupota?

Bywa tak, tyle że takie komedie są nieoglądalne - na przykład Wyznania zakupoholiczki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 20:07, 22 Gru 2016    Temat postu:

Melomanka napisał:
mangusta napisał:
Cytat:
Jeśli zrobisz coś głupiego - bo to twój błąd, miewam mieszane uczucia, ale ok.
Jeśli zrobisz coś głupiego - bo ktoś starszy uznał za zabawne cię do tego namowić, tylko dlatego zeby się pośmiać - nie, nie ok.
A czy przypadkiem nie podstawą komedii w ogóle nie jest głupota?

Bywa tak, tyle że takie komedie są nieoglądalne - na przykład Wyznania zakupoholiczki.


IT crowd, które uważam za jedną z najlepszych serii komediowych, bazuje na socjalnym nieogarnięciu bohaterów i ich głupich decyzjach.

Już nie wspominając nawet o Monty Pythonie i Gumbych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:12, 22 Gru 2016    Temat postu:

@Melomanka: A mnie za to nikt nie uświadomił. Jeszcze w wieku 10 lat wierzyłam, że to Mikuś zostawiał nam prezenty w przedpokoju i ulatniał się, dzwoniąc przy tym do drzwi Shocked Na szczęście, nikomu nie dałam okazji do wyśmiania mnie za bycie taakim dzieckiem.

[I jeszcze za to, że "Power Rangers" śmiałam oglądać.]

@Gayaruthiel: Niee wiem, ja oglądałam tylko "Duże dzieci" i całkiem mi się podobały. Bardzo przyjazny i nieagresywny program, żadne tam ośmieszanie zaproszonych gości, którzy przez większość odcinka wysłuchiwali, co na ich temat mają do powiedzenia dzieci i skręcali się ze śmiechu Very Happy No, i nie tylko. Nigdy nie zapomnę tego:

Mann: Jak sądzicie, kto może być śmieszny?
Dziewczynka: Ja uważam, że pan jest śmieszny!
Mann: Taak, szczególnie jak się przewrócę...

Chyba w każdej rodzinie krążą anegdotki o tym, jakim to genialnym tekstem jakieś dziecko dowaliło i wciąż i wciąż się je powtarza na zjazdach rodzinnych. Jak za samymi maluchami nie przepadam, ich rozumienie świata i logika, z jaką czasem rozumują, potrafią być powalające (jak przekonanie mojego taty, że musztardę robi się z raków, bo szczypie po języku).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:23, 22 Gru 2016    Temat postu:

@mangusta Tyle że czym innym jest odgrywanie przez aktora roli głupka/naiwniaka/życiowego nieogara, a czym innym wykorzystywanie przez kogoś swojej przewagi związanej z wiekiem, wiedzą, rozwojem umysłowym i doświadczeniem życiowym do ośmieszenia kogoś innego, zwłaszcza bezbronnego...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Córa komtura dnia Czw 20:25, 22 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5718
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 20:43, 22 Gru 2016    Temat postu:

Dobra, wracając do pierwotnego tematu: przypomniała mi się straszna historia.

Kiedy miałam 5~ lat, z upodobaniem dłubałam w nosie. No zdarza się w tym wieku, co poradzisz. Dziadek spokojnie wyjaśnił mi, że on też kiedyś dłubał, i dlatego ma takie palce, jakie ma. Jego dwiema największymi miłościami były wódka i stolarka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:50, 22 Gru 2016    Temat postu:

Innymi słowy, jego dłonie wyglądały na tyle... sugestywnie, żeby Cię zniechęcić do tego nawyku? Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17223
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:14, 22 Gru 2016    Temat postu:

Mnie kiedyś rodzice wkręcili w celach wychowawczych. Otóż powiedzieli mi, że do wody w basenie dodawana jest specjalna substancja, która tworzy kolorowe plamy, jeśli ktoś nasika do basenu i od razu wtedy widać, kto nasikał. Nigdy się nie odważyłam Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:21, 22 Gru 2016    Temat postu:

To chyba standardowy straszak na nieletnich siusiumajtków Wink.
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5718
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 21:46, 22 Gru 2016    Temat postu:

Córa komtura napisał:
Innymi słowy, jego dłonie wyglądały na tyle... sugestywnie, żeby Cię zniechęcić do tego nawyku? Laughing

Nie. Wink Prawdę mówiąc, budziły we mnie ten sam rodzaj niezdrowej fascynacji makabrą, co czytanie książek o chorobach i jakaś część pięcioletniej mnie chciała mieć podobne. No i chociaż raczej mu uwierzyłam, to coś mi w tej opowieści nie pasowało.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2350
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:20, 22 Gru 2016    Temat postu:

Ha! A ja się na mit wody w basenie nie dałam nabrać, bo uderzyłam w następującą rozkminę - skoro zaraz przed basenem robię siku, a w toalecie basenowej papieru notorycznie brak, i jeśli faktycznie woda z basenu odbarwiałaby się w kontakcie z tymiż sikami to nie ma siły - po wyjściu odbarwiony miałabym również kostium. Very Happy Miałam gdzieś z dziesięć lat co prawda, więc już nie byłam taka smarkata, ale wciąż...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 22:20, 22 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satoru
Soory Vietu



Dołączył: 17 Wrz 2016
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:53, 23 Gru 2016    Temat postu:

Farbująca woda w basenie! Ja spotkałam się z tym po raz pierwszy... W gimnazjalnym podręczniku do niemieckiego ("Dein Deutsch"). Samej czytanki chyba nie przerabialiśmy, ale wielokrotnie się o niej rozmawiało, więc samo rzucenie okiem na koślawo narysowaną nieszczęśliwą dziewczynkę pośrodku ciemnej plamy w basenie i na słowniczek obok pozwoliło się domyślić, o co chodzi (nie mam pod ręką, więc niestety nie mogę sprawdzić). Odtąd byłam przekonana, że taka wodna technologia to norma na Zachodzie Laughing A ta czytanka służyła mi za argument, że podręczniki do niemieckiego, już i tak niezbyt popularnego*, tak bardzo nie dorastają poziomem do książek do angielskiego - z jednej strony, bodajże, "Enterprise" SM i tam m.in. wciągający i atrakcyjny graficznie komiks o nastolatkach ściganych przez złowrogiego Icemana, a z drugiej opowieść o dziewczynce, która nasikała do publicznego basenu.

* W 5 kl. s.p. znalazłam się w grupie "głupszych" dzieci mających aż do liceum tylko niemiecki. Tamto poczucie krzywdy i niesprawiedliwości nadal gdzieś we mnie siedzi Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Satoru dnia Pią 0:55, 23 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin