Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Urbex

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tuga
Ochocki z cyckamy



Dołączył: 31 Sty 2015
Posty: 236
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:41, 30 Cze 2017    Temat postu: Urbex

Jak w temacie - ktoś się w to bawi? Jak się ogólnie zapatrujecie na explorację miejską? Ja się od dłuższego czasu przymierzam, ale notorycznie tchórzę - trochę pewnie dlatego, że nie bardzo mam towarzystwo do takich wypraw, a w pojedynkę jakoś mało rozsądnie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Nie 21:57, 02 Lip 2017    Temat postu:

Może niekoniecznie miejską, ale forteczno-podziemno-opuszczonobazowojskową bardzo lubię. Fajna zabawa, byle pamiętać o podstawowych zasadach BHP. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że należy starannie dobierać ludzi, z którymi się idzie, bo do niektórych nic nie dociera, nawet jak się ich złapie za rękę w ostatniej chwili przed lotem na dno dużej dziury...

Młody też złapał bakcyla - najpierw łaził z nami, potem zaczął sam - dostępne forty i bunkry w najbliższej okolicy już zdążył zwiedzić. Nie zabraniam, bo przecież i tak polezie - sklerozy nie mam i dobrze pamiętam, jakie były w moim przypadku efekty zakazów. Very Happy
Zasady są proste - mówi gdzie idzie i z kim, zabiera dobrą latarkę i pancerny telefon (specjalnie po to mu Hammera kupiliśmy) i ma się meldować co jakiś czas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1180
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Nie 22:45, 02 Lip 2017    Temat postu:

Zazwyczaj unikam takich miejsc, bo nigdy nie wiadomo kogo się tam spotka, ale wędrując pieszo po terenach wiejskich zaglądam do opuszczonych gospodarstw i piwniczek (o ile nie stoją zbyt blisko zamieszkałych). Trudno uwierzyć ile tego jest na Lubelszczyźnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tuga
Ochocki z cyckamy



Dołączył: 31 Sty 2015
Posty: 236
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:38, 03 Lip 2017    Temat postu:

Sine, a mozesz odnosnie BHP poradzic tak konkretnie, na co szczegolnie zwrocic uwage? Masz wypracowana jakas strategie na ochrone/strozow i bezdomnych? Bo to ludzi sie boje najbardziej, nie ukrywam... A dziura w plocie do jednej z fabryk dalej mnie wola i kusi Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 14:06, 04 Lip 2017    Temat postu:

Co do BHP - uwagę należy zwracać na wszystko, ze szczególnym uwzględnieniem stabilności podłoża oraz stanu technicznego stropu i ścian. Nie należy chodzić samotnie. Zawsze latarka i telefon, długie spodnie wojskowe, wygodne buty, spray na komary (serio, w bunkrach się te dziady roją!). Przy większych czy dzikszych obiektach warto mieć nóż i środki opatrunkowe. Żadnego włażenia bez światła i wodzenia rękami po ścianach - nigdy nie wiesz, gdzie jest prąd, wystające ostre COŚ albo... straszny jadowity pająk (Boru, jakim cudem ja gdziekolwiek włażę?). Żadnych słuchawek czy ciemnych okularów, oczy i uszy trzeba mieć szeroko otwarte. Nie skakać, nie wrzeszczeć. Nie cofać się bez patrzenia, Broń Boru nie odskakiwać - w MRU niejeden spadł, bo zapomniał, że za plecami jest dziura.

Innych ludzi po prostu unikam, jak zauważę, to zaraz znikam (i nie czuję, jak rymuję). Latem bezdomni raczej nie siedzą w dziurach, bo nie mają po co - dlatego na zwiedzanie lepiej się wybierać przy dobrej pogodzie.
Ze stróżami zbyt wielkich doświadczeń nie mam, zdarzyło mi się parę razy zagadać i zostać wpuszczoną, ale większość bunkrów czy starych baz wojskowych nie jest pilnowana.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Hermiona Riddle-Pavlocić



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 147
Przeczytał: 93 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:27, 04 Lip 2017    Temat postu:

Dołączam, powitalnia już obadana.

Nie mogę się nazwać osobą doświadczoną, bo pustostany odwiedzam raczej sporadycznie, ale kilka ciekawych miejsc udało mi się zaliczyć i mam kilka drobnych obserwacji, mniej lub bardziej celnych czyprzydatnych. Ode mnie bardziej o budynkach różnej maści – o bunkrach mam zerowe pojęcie.

-> Polecam drugą sensowną parę oczu/pleców. Mnie co prawda zdarzało się chodzić samopas i nic się nie działo, ale jest to umiarkowanie rozsądne – raz, drugi się udało, za którymś może się coś spieprzyć.
- W razie uszkodzenia siebie podczas eksploracji, druga osoba może pomóc/zaalarmować pomoc.
- Przypuszczam, że dwie osoby są chociaż minimalnie mniej narażone na atak.
-> Istnieją biura podróży, które organizują wyjazdy do interesujących opuszczonych miejsc – lokacje bywają bajeczne, ale to całkiem inne wrażenie, niż samodzielna eksploracja.
-> Istnieje strona kompilująca opuszczone miejsca w Polsce [trochę z zagranicy także jest]. Strona sensowna i przydatna – jest podział na województwa i miasta, są także komentarze eksploratorów. Te ostatnie bywają wściekle przydatne, bo mogą sporo powiedzieć o tym, czy można spodziewać się cieci, psów, lokalsów czy którędy wbijać. Jeśli nie jest znana, to forgotten. Linka nie mogę, bo adresy stron można wbijać dopiero po wytworzeniu co najmniej trzech postów.
-> Uwaga na szkło. Kiedyś przy okazji zdjęć na wyposażeniu moim były ochraniacze kolan. Mimo, że były tylko plastikiem – przydały się.
-> Uwaga na odsłonięte dziury, szczególnie na zarośniętych terenach. Niektóre bywają głębokie, czasami bywa ich nieprzyzwoicie dużo na jednym terenie.
-> Prócz potencjalnych strażników dobrze baczyć na psy. Z człowiekiem da się pogadać [powiedzmy], pies będzie raczej mało otwarty na argumenty.

Swoją drogą, MRU chodzi za mną od kilku lat, ale daleko i mobilizacji brakuje. : I


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 9:46, 05 Lip 2017    Temat postu:

Och, MRU jest naprawdę warte, by się zmobilizować! Jak nie lubię pretensjonalnego określenia "magiczne miejsce", tak akurat o MRU nie da się powiedzieć inaczej. Nie wiem, jak w tej chwili wygląda dostęp (kiedyś wystarczył komplet kluczy rowerowych do odkręcania prymitywnych zabezpieczeń), ale nawet te kilka oficjalnie zagospodarowanych obiektów - no i oczywiście Pętlę Boryszyńską - warto zobaczyć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tuga
Ochocki z cyckamy



Dołączył: 31 Sty 2015
Posty: 236
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:56, 05 Lip 2017    Temat postu:

A powiedzcie mi jeszcze, zaopatrzenie sie w gaz pieprzowy na wypadek interakcji z zulernia to dobry pomysl, czy raczej odradzacie? Mam na oku dwie fabryki, z dostepnych mi informacji wiem, ze przynajmniej jedna z nich moze byc zamieszkana...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Hermiona Riddle-Pavlocić



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 147
Przeczytał: 93 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:07, 05 Lip 2017    Temat postu:

Ja się waham od paranoi po absurdalne ryzykanctwo i chyba będę za gazem – nawet jeśli się nie przyda [i oby się nie przydał], może trochę poprawi komfort psychiczny i morale? Osobiście chodzę z paralizatorem, póki co nie trzeba było z niego korzystać. Przy okazji, jeśli faktycznie będzie już gaz i będzie przez pewien czas służył, warto kontrolować datę ważności.

Skoro temat już jest, to może wrzucę opisówki kilku bardzo amatorsko odwiedzonych miejsc i różne varia. Kolejność przypadkowa. Uwaga, monstrualny blok tekstu nadchodzi:

→ Gdańsk – magazyny nad kanałem. Sentymentalnie, jedne z pierwszych ruin. Przy okazji objazdu uczelnianego okazało się, że nie umiem bujać się z grupami i lepiej mi włóczyć się oddzielnie – podczas tego łażenia, w oczy rzuciły mi się zachęcające magazyny nad wodą. Co trzeba? Trzeba obejrzeć z bliska! Ogrodzenie nie jest domknięte? Wbijam! Miejsce raczej łatwo dostępne, w głębszej partii zainstalowana młodzież. W bliższych rejonach budynek ceglany z gruzem i młodym drzewem w środku. Miejsce czasami mogło być chyba wykorzystywane jako skład odpadów [?], jako że znalazło mi się kilka fragmentów szczęki zwierzęcej [świnia lub krowa?]. Obecnie budynki zlikwidowane.

→ Lublin – ledwo zerknięte ruiny w zaroślach. Nie wiem, czym to było, ale stało się monstrualnie zarośniętym terenem niepozbawionym ludzi. W pakiecie: złomiarz [?] i 2-3 młodych mężczyzn, których obecność działała demotywująco. W bonusie: co najmniej dwie odkryte studzienki - w połączeniu z wysoką trawą niezbyt fajne połączenie.

→ Śląsk – kompleks starej rzeźni. To było niezłe – prawdziwa ogrodzona enklawa w środku miasta. Wejście średnio komfortowe, przez otwór w murze, w którym brakowało jednego pręta. Mnie udało się przejść, znajomemu nie, czego skutkiem była samodzielna eksploracja. Za wejściem krzaki, gruz, niekompletne ściany i porzucona narta. Na obszarze: komin [dosyć wspaniały], sporo różnych budowli [plus osypujące się obniżenie terenu], bardzo ładne ceglane budynki [mało zgłębione, wolę nie pchać się w miejsce, gdzie droga wyjściowa może zostać odcięta], hala z kafelkami oraz mnóstwo dziur – od ok. pół metra po niezgłębione ciemności. Po pewnym czasie łażenia wypłoszył mnie jakiś zwid. Tak na marginesie – wychodziło się prosto na ulicę i gdzieś podobno krążył stróż [znajomy napotkał go na zewnątrz].

→ Barentsburg – opuszczony budynek. Dało się wejść głównym wejściem, na ulicach pustki – rzadko widać mieszkańców oraz tadżykistańskich robotników. Dwa pierwsze pomieszczenia [kuchenne?] z łatwością. Później zaczęło się trudniej – całą szerokość i długość korytarza zastawiały stoły i stoliki polokowane na sobie. Nie podobało mi się to, gdyż pleców/oczu niet, a utrudniona droga powrotna średnio mi pasuje. Wychodzę, okrążam budynek – nie da rady wejść z którejkolwiek innej strony. Ale okazja może się nie powtórzyć, wchodzę więc, przeciskam się obok stołów i ruszam na górę. Tamże prosta rundka po pomieszczeniach – jasno i przyjemnie. I coś mnie nagle mrozi – prozaiczny baniak ze świeżą wodą, częściowo opróżniony. Znaczy się – ktoś tu bywał [robotnicy?]. Schodzę na dół z drugiej strony, jeszcze szybciej wychodzę, bo śmierdzi i kieruję się ku wyjścia. Niespodzianka – w pierwszej chwili nie mogę znaleźć drzwi. Po kilku sekundach dopiero orientuję się, że drzwi nie są zabite deskami, jak mi się w pierwszej chwili wydawało – to te cholerne stoły tak wyglądają z zewnątrz. Wychodzę w pyle, kurzu i zdrowiu.

→ Longyearbyen – wejście do kopalni, na wysokości 100-iluś metrów na zboczu wzniesienia. Najwyraźniej nie tak znowu niepopularne, bo w drodze na górę mijam dwie osoby. Na górze dostaję lekkiej paniki, bo mam lęk wysokości, a przez szczeliny w drewnianej podłodze prześwituje światło. W dalszych i wyższych partiach konstrukcji była podobno księga wpisów, podobno dało się także wyjść na zewnątrz, ale lęk wysokości dokopał mi tak, że nie dało się tego sprawdzić.

→ Pionki – Pronit. W towarzystwie fotografującej grupy. Przy czym, najwyraźniej, im grupa jest większa, tym głośniejsza. Miejsce bardzo rozległe, sporo interesujących budynków, nie wszystkie bezpieczne. Dwukrotnie się chowamy. Chyba nie lubię zalegać pod regałem pełnym szkła ni probówek, ale było warto.

→ Śląsk – budynek gdzieś za opuszczonym cmentarzem żydowskim [?]. Ruiny budynku odgrodzone wielką pryzmą piachu – trzeba było iść na okrągło. Na obszarze m. in. sprężynująca płyta. Z wydarzeń: siadam na oknie, później chcę zejść. Znajomy mnie wypycha – bo szkło lada moment potnie mi uda i tyłek. Wypychanie mnie nie urządza, bo lada moment skończę ZA oknem, kilka metrów niżej na gruzie. Koniec końców, udaje mi się nie spaść i nie pociąć. Więcej szczęścia niż rozumu, jak przypuszczam.

→ Różne pomniejsze: cegielnia [?] za Lublinem – spokojny i mało porywający obszar, dworek [?] w Lublinie – niezbyt duże ruiny, możliwe, że obecnie już nie istnieją, bezimienny i mały pustostan na Śląsku – przejście przez wybitą dolną część, dwupoziomowe pomieszczenie, Bolków – dziurawa kamienica – w sumie mało obadana, wielka szkoda, Barentsburg – łatwo dostępne pomieszczenia gospodarcze [?], znacznie śmierdzące, parterowy dom w Szydłowie – udało wejść się do środka przez okno, pewna ostrożność wskazana, jako że przez inne okno było doskonale widac i słychać panie rozmawiające na ulicy, wewnątrz trochę gratów, trochę śmieci, szeroki obraz religijny i zmumifikowana mysz, Gardzienice – parę sympatycznych, łatwo dostępnych ruinek, łatwe i przyjemne, chociaż miały swoje zdradliwe miejsca w postaci uskoków schowanych pod zaroślami, cegielnia w okolicy Szydłowa – zadrutowana, do obejrzenia z zewnątrz.

Z wyjazdów zorganizowanych:
→ Prypeć – nie uśmiechał mi się potencjalny ukraiński mandat/grzywna/areszt przy oglądaniu, padło więc na wycieczkę. Miasto robi wrażenie, chociaż wrażenie to zbija fakt, że łatwo trafić na inną wycieczkę. Udało mi się na kilka minut zgubić [niechcący]. Kiedyś wrócę, bo interesuje mnie Oko Moskwy.

→ Pyramiden – trochę jak z Prypecią – pustawo, za to z wycieczkami. Moje plany obejrzenia większej ilości budynków diabli wzięli z kilku haniebnych powodów.

Poza granicami zdarzają się interesujące dziwolągi w rodzaju tworu na Buzłudży [być może do obejrzenia kiedyś?] czy Hashimy [wycieczkowa, ale nie zawsze się da. Poza tym – na Hashimę można rzucić okiem także z poziomu Google street view]. Ciągnie mnie trochę na wschód, do podziemi Lwowa i Kijowa. Po tym ostatnim łazi pewna grupa eksplorerów, prezentują się dosyć sensownie [i uderzają w interesujące miejsca – wypuścili się do Bajkonura].

Inne ruinowe pierdoły przy okazji:
a. turystycznie
→ Krzyżtopór – 20 lat temu leżało odłogiem, ale podobało się bardzo, obecnie mimo czasowych hord ludzkich miejsce nie przekroczyło masy krytycznej i ma swoje ujęcia [a także dziury – przynajmniej do jednej można by spróbować się zadekować]
→ Wilczy Szaniec – mocno turystyczny, ale te molochowe bukry także mają swoje ujęcia.

b. nieturystyczne
→ Szydłów – ruiny mikro-zamku [?]. Banalnie łatwy do namierzenia, nawiedzany przez młodzież. Mały, ale całkiem ok. Przy okazji - w Szydłowie jest trochę niezłych formacji skalnych i płytkich grot.
→ Bunkry na Mazurach – puste i uskuteczniane przez znajomych.

Tak więc wygląda chwilowy konglomerat-bałagan, jaki pamiętam. Miejsc wartych odwiedzenia jest dużo więcej. Gdyby któreś z wymienionych powyżej zainteresowało na tyle, by chcieć rzucić okiem, mogę odgrzebać swoje zdjęcia.


Na MRU kiedyś zdecydowanie nadejdzie pora. >)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 2652
Przeczytał: 112 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:30, 05 Lip 2017    Temat postu:

Sine dziś już jest to o wiele lepiej zabezpieczone. Słyszałem, że bez przewodnika da się wejść tylko w jednym miejscu i to brodząc przez wodę - a ta informacja i tak pochodzi sprzed paru lat. Chociaż... kojarzę jeden wysadzony bunkier, gdzie było wejście do podziemi, ale nie wiem jak to się łączy z resztą.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 16956
Przeczytał: 101 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:21, 05 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
Lublin – ledwo zerknięte ruiny w zaroślach. Nie wiem, czym to było, ale stało się monstrualnie zarośniętym terenem niepozbawionym ludzi.


Jeśli w pobliżu były tory kolejowe, to mogły to być ruiny fabryki wódek Kośmińskiego, dzisiaj już wyburzone. [link widoczny dla zalogowanych] jeszcze widać je na gugielmapce. A tu filmik: https://www.youtube.com/watch?v=dtgRDbBC2LM


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Śro 19:23, 05 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Hermiona Riddle-Pavlocić



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 147
Przeczytał: 93 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:15, 06 Lip 2017    Temat postu:

O... Ładna ta fabryka [film jest - dziękuję, pierwszy link nie działa, ale udało mi się wygooglować dawną lokalizację]. Szkoda, że już jej nie ma, ale jakoś tak mam, że do najbliższych rzeczy najtrudniej się zmobilizować. Moja strata. : /

Te chaszcze, które kiedyś zdarzyło mi się kiedyś odwiedzić, to bardziej północny rejon: tak jak Kompozytorów Polskich wpada w Koncertową, na prawo od Lidla, między drzewami. Sądząc z Google maps, ruiny chyba już nie istnieją - obok budują się bloki, drzewa zasłaniające kiedyś gruzy jeszcze stoją, ale teren generalnie wygląda na równany i przygotowany pod coś.
Nie mam, niestety, zdjęć z tej konkretnej lokacji. O ile pamiętam, obecność innych ludzi nie wpływała zachęcająco na machanie aparatem/telefonem, a jeśli coś udało się trzasnąć, wyszło kiepsko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Via
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 12 Kwi 2015
Posty: 62
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 1:00, 07 Lip 2017    Temat postu:

O, nie miałam pojęcia ze szwędanie się po opuszczonych miejscach ma nazwę! Od dość dawna się w to bawię, głównie dlatego że w moim regionie łatwo się na coś takiego natknąć. Stosunkowo niedaleko mojego domu natknęłam się na:
 stary magazyn – bardzo ładne miejsce. Metalowy szkielet, ściany z drewna i jakieś dziwnej sklejki, dach obłożony płytami. Absolutnie zachwycające są lampy – z pięciu przetrwały tylko dwie, ale wyglądają niesamowicie! Duże i metalowe, połączone ze szkieletem budynku. Nadają temu miejscu dziwnego klimatu, nieco kojarzy mi się z hangarem
 opuszczony cmentarz – szczerze mówiąc nie zdawałam sobie nawet sprawy, ze to cmentarz. Jest raczej łatwy do znalezienia, dosłownie dwa kilometry prosto w las (drogą), skręt w mniejsza ścieżkę i bum, jesteś tuż obok. Często go mijałam, nigdy nie wchodziłam – furtka była zamknięta, ogrodzenie jest dość wysokie, a całe miejsce wyglądało jak potencjalne bagno. Jakiś czas temu ktoś rozwalił furtkę, więc się wśliznęłam. Mało co z tego miejsca zostało, kilka podniszczonych nagrobkach na tyle to właściwie wszystko.
 zarośnięte domki – zdecydowanie najładniejsza ze wszystkich tych miejscówek. Domki stoją luzem w środku lasu, w dolinie. Kiedyś, zdaje się, był tam jakiś ośrodek albo kompleks wypoczynkowy, nie jestem pewna. Wyburzyli co większe budynki (najpewniej PRLowskie, pewnie jakieś brzydkie bloki gdzie przyjeżdżali pracownicy zakładów na wakacje), pojedyncze domki zostały. Wyglądają zachwycająco. Już wspomniałam ze stoją w dolinie – dachy większości dotykają stoków pagórków, więc, po latach, trawa z pagórków przeniosła się na nie. Patrzenie na to z góry jest niesamowite, widać tylko trawę i wyrastające z niej kominy. Serio, zapiera dech w piersiach.

Błagam o wybaczenie jeśli jakieś wyjątkowo nieskładne zdania skonstruowałam, wina czytania zbyt wielu rzeczy w innym języku i mojego ogólnego zmaltretowania.

EDIT: Lol mój massive boner odnośnie kominów jest zabawny, głupio się czuje czytając to


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Via dnia Pią 1:17, 07 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1855
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:51, 07 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
Może niekoniecznie miejską, ale forteczno-podziemno-opuszczonobazowojskową bardzo lubię. Fajna zabawa, byle pamiętać o podstawowych zasadach BHP. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że należy starannie dobierać ludzi, z którymi się idzie, bo do niektórych nic nie dociera, nawet jak się ich złapie za rękę w ostatniej chwili przed lotem na dno dużej dziury...

Potwierdzone info. Mój rodzic (zresztą miłośnik historii IIWŚ) miał swego czasu długą i mocną fazę na zwiedzanie wszelkich bunkrów okolicznych i nie, na które mnie zabierał. Wiedzy historycznej nie udało mi się z tego wyciągnąć, bo jakkolwiek wycieczki były fajne, tak wszystko dla mnie wyglądało tak samo, wykłady o wojennej historii niedostosowane do mojego rozwoju intelektualnego mieszały okrutnie, ale na pewno udało mi się przekazać cenne życiowe lekcje. Po pierwsze, nie ryzykuj, zwiedzanie przestaje być zabawne, kiedy w trakcie stajesz się kaleką albo trupem. Po drugie, to, że ktoś jest fajnym kompanem, nie znaczy, że nadaje się na tego typu wycieczki. Jak tylko widzisz, że zaczynają się teksty typu "wyluzuj!", "tylko tu zerknę, nic mi nie będzie" - natychmiast kończysz wyprawę i wiesz, że z tą osobą możesz fajnie bawić się na grillu, a nie w bunkrze.

Jeżeli ktoś jest w Krakowie i ma ochotę zobaczyć fajny zakątek w temacie level: początkujący, polecam kamieniołom Liban (na którego terenie w czasie wojny Niemcy założyli obóz pracy) obok kopca Krakusa - teren jest ogrodzony, ale nietrudno znaleźć w siatce przejście. Dlaczego warto? Ano dlatego, że w kamieniołomie kręcono nakręcono kilka scen "Listy Schindlera" i niektóre rekwizyty filmowe leżą tam do dziś - chociażby fejkowe, żydowskie nagrobki. Dlaczego dla początkujących? Ano więcej tam zieleniny niż budynków, a jak są budynki, to małe i póki nie będzie się próbowało wleźć na te ewidentnie zardzewiałe elementy, nie powinno być żadnego niebezpieczeństwa + to niedaleko popularnego miejsca turystycznego, zawsze to łatwiej wezwać kogoś na pomoc.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Tokio Oyajoj



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1324
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:56, 07 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
Te chaszcze, które kiedyś zdarzyło mi się kiedyś odwiedzić, to bardziej północny rejon: tak jak Kompozytorów Polskich wpada w Koncertową, na prawo od Lidla, między drzewami. Sądząc z Google maps, ruiny chyba już nie istnieją - obok budują się bloki, drzewa zasłaniające kiedyś gruzy jeszcze stoją, ale teren generalnie wygląda na równany i przygotowany pod coś.

Znam, bywałam. Very Happy U mnie w szkole mówiło się na to "fabryka samochodów" (E: albo "fabryka opon") ale czy rzeczywiście produkowano tam samochody/opony - tego nie wiem.
Na pobliskim poligonie można znaleźć kilka bunkrów. Co najmniej dwa przy strzelnicy (ale w tym momencie mogą już nie istnieć, bo część terenu zrównali pod budowę drogi) i jeden, na który można natrafić idąc ścieżką na zachód od ulicy Arsztajnowej.

Czy podczas zwiedzania mieliście kiedykolwiek jakieś problemy z policją/bardzo wkurzonymi ochroniarzami? Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dora dnia Pią 12:17, 07 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1180
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 12:04, 07 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:
Jeżeli ktoś jest w Krakowie i ma ochotę zobaczyć fajny zakątek w temacie level: początkujący, polecam kamieniołom Liban (na którego terenie w czasie wojny Niemcy założyli obóz pracy) obok kopca Krakusa

Parę lat temu byłem w Krakowie u znajomej mieszkającej naprzeciw kopca i po obejrzeniu go zajrzałem też do kamieniołomu. Wyglądał wspaniale, zwłaszcza gdy zachodziło słońce. Do zabudowań w środku nie wchodziłem bo bawiła się tam okoliczna młodzież, ale obszedłem nieckę kamieniołomu dookoła i nazbierałem trochę krzemieni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Hermiona Riddle-Pavlocić



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 147
Przeczytał: 93 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:58, 08 Lip 2017    Temat postu:

Cytat:

Czy podczas zwiedzania mieliście kiedykolwiek jakieś problemy z policją/bardzo wkurzonymi ochroniarzami? Smile


Generalnie nie - przy kompleksie rzeźni podobno krążył stróż, w Pionkach podobno krążyła ochrona z sąsiedniego [i czynnego ośrodka], ale w obu przypadkach ani stróża ani ochrony udało się nie doświadczyć [i nawet nie zobaczyć].

Pogonili mnie za to kiedyś SOK-iści, jednak nie miało to związku z ruinami, no i właściwie mieli rację. : I


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Captain Drown dnia Sob 13:59, 08 Lip 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Hermiona Riddle-Pavlocić



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 147
Przeczytał: 93 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:44, 13 Lis 2017    Temat postu:

Post pod postem - ale powiedzmy, że mam coś nowego.

Właściwie taki pół-urbex, bo w warunkach kontrolowanych. Kiedyś zdarzyło mi się pojechać do Prypeci i zobaczyć niewiele. Słabo. Tym razem wyszło lepiej i w paronastoosobowej, zorganizowanej grupie dało się zobaczyć DUŻO więcej, sporo połazić po wnętrzach i wejść na dachy. Kilkukrotnie grupa się niechcący rozpadła, dwa razy pryszło mi się zgubić w pojedynkę. I tak powiem, że o ile zazwyczaj da się szukać ludzi na słuch – jak mówią albo chodzą – tak deszcz i wiatr bujający i obijający różnymi elementami trochę to utrudniał.

W razie zainteresowania trochę fot: [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

Przy okazji - polecam lampki-czołówki. Dobra sprawa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5588
Przeczytał: 97 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 19:02, 13 Lis 2017    Temat postu:

Aaa Captain, tak strasznie zazdroszczę Prypeci! *q* A zdjęcia są niesamowite!
[link widoczny dla zalogowanych], takie stalkerowe, tylko kontrolera brakuje na końcu korytarza! *q*

Sama bawię się w urbex raczej okazjonalnie - jeśli chodzi o Warszawę i okolice, mam na koncie fabrykę Ursus i szpital w Zofiówce, w Białymstoku zwiedzałam KZKS.

I wiem, że pytanie jest stare, ale odpowiedź - cholernie ważna:
Cytat:
A powiedzcie mi jeszcze, zaopatrzenie sie w gaz pieprzowy na wypadek interakcji z zulernia to dobry pomysl, czy raczej odradzacie?

NIE. Gaz pieprzowy może być przydatny w razie kontaktu z pijanymi licealistami, ale "żulernia" w takich miejscach zazwyczaj mieszka i ludzie, którzy chodzą tam dla rozrywki, mają psi obowiązek to uszanować. Jeśli słyszysz "spierdalaj", to spierdalasz, i to jest najlepsza metoda na uniknięcie konfliktów z bezdomnymi. Nie wchodzi się komuś na chatę z myślą o użyciu na nim gazu pieprzowego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Captain Drown
Hermiona Riddle-Pavlocić



Dołączył: 04 Lip 2017
Posty: 147
Przeczytał: 93 tematy

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:46, 13 Lis 2017    Temat postu:

Nefariel, polecam, jeśli kiedyś nadarzy Ci się okazja/możliwość – chociaż to, ile da się zobaczyć, sporo zależy na kogo się trafi i czy w danym czasie ktoś czegoś nie wywinął [jakiś czas temu była jakaś afera i później możliwości były ograniczone]. Prócz obejrzenia i obłażenia udało się też trochę więcej dowiedzieć i nie mogę wyjść z podziwu nad konceptem tego Prypeci jako miasta.

Tamto konkretne zdjęcie jest z budynku w Czarnobylu-2 [prócz samej Prypeci było także trochę innych miejsc, jak właśnie Czarnobyl-2 z Dugą, miejsce dawnych kolonii dla dzieci, komin czy parę nadwodnych terenów]. Budynek malowniczy, klimatyczny i ciemny – po drodze straszyły takie dziurwy: [link widoczny dla zalogowanych] Przecinając budynek, można było dojść do Dugi [naprawdę wielkie bydlę – a tamtego dnia porządnie wiało, tak więc było to także bydlę hałaśliwe. Nigdy nie wiesz, czy ktoś akurat chodzi po podeście czy konstrukcja wyje na wietrze ; >].
Tutaj jeszcze kilka z Czarnobyla-2 [miejsce udostępnione dopiero od kilku lat. Rejon Czarnobyla i Prypeci interesuje mnie od pewnego czasu, tak więc trafił mnie error, kiedy w którymś dokumentalnym przewinęła się wielka i nieznana mi Duga. Z drugiej strony moja wiedza bywa dziurawa, więc...]: [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] Zdjęć jest generalnie bardzo dużo, aż trudno przebrać [tyle że w międzyczasie focus zjechał mi na bok, umknęło to mojej uwadze na czas dłuższy i skończyło się na nieostrych ; I]

Podziemia [bez kontrolera, ale za to po eks-strzelnicy] były za to tuta:j [link widoczny dla zalogowanych] . Areszt był jeszcze ciemniejszy i tam diabli już w ogóle wzięli jakiekolwiek zdjęcia.
W międzyczasie trafiły się jeszcze jedne podziemia – z daleka było widać dwa błyski – okazało się, że dwóch innych wałęsaczy lazło z naprzeciwka, bo znaleźli inne wejście.
Miejski opuszczony teren tego kalibru ma generalnie W HUK wszelkiego potencjału.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin