Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sprzedaż parasolowa

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5858
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 22:58, 20 Lut 2015    Temat postu: Sprzedaż parasolowa

Na pewno nieraz mieliście do czynienia z taką sytuacją: zmęczona życiem kasjerka z grobową miną mamrocze pod nosem "Ciastka w promocji polecamy", sprzedawczyni Rossmanna po skasowaniu szamponu i odżywki Palmolive recytuje "Polecam również szampon i odżywkę Palmolive". Łatwo się domyślić, że pracownicy nie są zachwyceni tym nakazem polecania produktów przy kasach, ale dopiero [link widoczny dla zalogowanych] uświadomiła mi, jakim to może być dla nich koszmarem:

Cytat:
Kilka miesięcy po rozpoczęciu mojej pracy w salonie, w sieci wprowadzono nową „wielką rzecz” – sprzedaż sugerowaną, czyli tzw. Umbrellę (w świecie marketingu – sprzedaż parasolowa). Na początku nie było to nic złego, ot kilka produktów, które kasjer miał proponować klientowi przy finalizacji zakupów. Problemy zaczęły się wtedy, gdy sieć zaczęła zamawiać na „towar sugerowany” ogromne ilości produktów bez prawa zwrotu. Pojawiła się obowiązkowa tabelka z wynikami, a każdy salon musiał codziennie, a w późniejszym czasie – kilka razy dziennie, raportować sprzedaż.

(...)

Pierwszym takim produktem (który wspomina z pewnością każdy pracownik Empiku) była książka Zygmunta Miłoszewskiego – „Bezcenny”. Książka naprawdę fenomenalna, nie zrozumcie mnie źle. Obroniłaby się bez najmniejszego problemu sama, bez sztucznego dmuchania balonu przez Empik. Tak się jednak nieszczęśliwie złożyło, że „Bezcenny” ukazał się zaraz po założeniu grupy wydawniczej „Foksal”, która była częścią spółki. Co za tym idzie, od salonów oczekiwano efektów sprzedażowych, a zatem należało przycisnąć pracowników.

Drugim produktem, legendarnym wręcz wśród kasjerów, był kalendarz z Ewą Chodakowską. Nie wiem, jak bardzo intratny był kontrakt pomiędzy dwoma podmiotami, wiem jednak, że Empik sprzedawał wszelki merch związany z tą trenerką fitness jak oszalały, poganiając pracowników batogiem mobbingu.

Ogromnie żałuję, że nie mogę pokazać wam maili, jakie przychodziły do kierowników dyżurnych w tamtych okresach. Od delikatnego „jeżeli target nie zostanie wyrobiony, czekają Pana poważne konsekwencje”, poprzez krótkie „Umbrella do 13. Inaczej wypowiedzenie”, aż po „Co jest kurwa z tą Umbrellą? Albo się ruszycie albo za tydzień macie audyt!”. I tak co godzinę. W międzyczasie jeszcze motywujące telefony od dyrektor regionalnej, w których uświadamiała nas, jak bardzo nierozsądne byłoby niesprzedanie Umbrelli.

Tak samo było w każdym innym przypadku, kiedy sieć zrobiła duże, nierentowne zakupy, bez prawa zwrotu. A to książka kucharska, a to dziwne figurki, a to książki laureatki Nike. Za każdym razem następowała fala mobbingu, gróźb i sugestywnych uwag. Po pewnym czasie zaczęło się tak dziać w każdym okresie promocyjnym.

Całość jest o tyle kuriozalna, że w większości salonów (zwłaszcza tych mniejszych), pracownicy zmuszeni byli SAMI kupować Umbrellę, aby na koniec dnia nie wykazać zera w tabelce. W przypadku produktów za 2,99 można było to przełknąć, albo kupić towar ze wspólnej kasetki, ale przy kosztujących 24,99 książkach przestawało być wesoło. W szczególnie gorących okresach, Empiki przypominały „psiarnię pozbawioną poczucia humoru”, że tak pozwolę sobie zacytować Stephena Kinga.

Do dziś nie wiem, czy centrala zdawała sobie sprawę z tego, że pracownicy sami kupują Umbrellę, czy nie. Prawdopodobnie ich to nie obchodziło. Tabelka miała się zgadzać, a jakim sposobem – to już kompletnie nieważne.

(Tekst linkował Pudelek, podjarany możliwością pojechania po Chodakowskiej. Fragment o Miłoszewskim pominął Razz )

Dziś kupowałam kawę i ciasto w Coffee Heaven, co zdarza mi się bardzo rzadko, unikam tych wszystkich sieciówek typu Starbucks, So! Coffee czy Coffee Heaven właśnie, drogo tam strasznie, a smakuje dla mnie każda kawa identycznie, choćby nie wiem jakie doznania podniebienia obiecywał mi kwiecisty opis. Ale akurat musiałam czekać 40 minut na Placu Grunwaldzkim, a nie mam tam obczajonych niesieciowych kawiarni. W Coffee Heaven jest tylko jedna kawa i jedno ciasto, które lubię, do tej pory jedyne, o co musiałam walczyć przy kasie, to niezwiększanie kawy ze średniej na dużą (może powinnam mówić o małej i zgadzać się na zwiększenie do średniej, wszyscy byliby zadowoleni). Dziś natomiast dziewczyna za kontuarem była wyraźnie nieszczęśliwa z powodu mojego wyboru. Ale jak to: chcę to droższe ciasto zamiast promocyjnego? Na pewno? Ale to przecież taka okazja, 2 złote taniej! I kawy mają takie nowe w promocji, po co mi taka zwykła, kiedy te są takie wspaniałe! I tak dalej, i tak dalej. Resztę wydała mi z miną niemal obrażoną.

O co w tym chodzi? Po co wybiera się konkretne produkty, które każe się pracownikom wciskać ludziom? Czy powinnam się czuć w obowiązku kupić niesmaczne ciasto promocyjne, żeby biedna dziewczyna nie dostała opieprzu od sell brand promotion cośtam cośtam menagera?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Gryfon na wierzchu



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2408
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:17, 20 Lut 2015    Temat postu:

Dlatego nie kupuję już w empiku. Nie tylko "towar z wystawki" ale i podejście "i tak tu kupisz, buraku, nawet z przebitką 200%", to ich klasyczne zagrywki.

Nie wiem jak spięcia między dyrektorstwem a pracownikami na tle produktów polecanych wyglądają w takich np. drogeriach, ale wiem z pierwszej ręki, że w trójmiejskiej sieci zoologicznej ZooKarina za najlepsze wyniki sprzedaży tego szmelcu jest niewielki bonus do pensji - za niesprzedanie nikt łba nie urywa. (Chociaż kilka innych grzeszków mają na sumieniu.)

Wydaje mi się, że kupowanie kalendarza Chodakowskiej albo innego aniołka na sznurku żeby pracownik nie dostał opieprzu nic nie daje. Szefostwu wisi kalafiorem dlaczego towar został kupiony - sprzedał się, to zamawiamy nowy. Wyrobiona norma potwierdza tylko skuteczność dręczenia kasjerów. A jak się nie kupi, to może w końcu przestaną wciskać. Taką mam mrzonkę.

Edit: Doprecyzowanie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 23:18, 20 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10657
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 23:28, 20 Lut 2015    Temat postu:

Nie cierpię tego wciskania, a pleni się toto jak grzyby po deszczu: Rossmann, Empik, ostatnio też Stokrotka, nawet w Hebe jest, chociaż tam jakoś subtelniej. Wiem, że te biedne kasjerki muszą, bo jakiś sell chór wujów wi co managier każe, dlatego dziękuję grzecznie. Kupić mi się zdarzyło aż raz coś, co i tak mi było potrzebne.
Empik generalnie omijam szerokim łukiem, między innymi ze względu na pierdolnik jaki mają i nic znaleźć nie idzie. Polezę pewnie niedługo, bo kartę prezentową dostałam, może cóś z materiałów do rękodzieła ugrzebię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daszkass
Bezo grudek



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 4248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:34, 20 Lut 2015    Temat postu: Re: Sprzedaż parasolowa

Melomanka napisał:
O co w tym chodzi? Po co wybiera się konkretne produkty, które każe się pracownikom wciskać ludziom? Czy powinnam się czuć w obowiązku kupić niesmaczne ciasto promocyjne, żeby biedna dziewczyna nie dostała opieprzu od sell brand promotion cośtam cośtam menagera?

Już tłumaczę. Od ponad dwóch lat pracuję w KFC (ostatnio, dzięki bogom, już nie na kasie, ale to też przeżyłam), gdzie sugeracja rozwinięta jest do granic możliwości. I absurdu.
Tak więc jest kilka powodów nieszczęścia kasjerki: pierwszy, najbardziej prozaiczny, to że my naprawdę mamy przykazane w ramach możliwości dbać o dobro klienta i jak się da coś taniej albo bardziej opłacalnie to informować. Ale informować, nie wciskać na siłę, oczywiście.
Drugi, najważniejszy to to, że promocje wprowadzane są aby zwiększyć obroty. Ogólnie idea powinna być zdaje się taka, że ktoś nie miał ochoty na - dajmy na to - ciastko, ale o! jakie tanie, może jednak się skuszę. Gorzej, że przy każdej promocji przychodzą odgórne cele, jak dużo restauracja ma tego sprzedać, więc sprowadza się to do upychania promocyjnych rzeczy, gdzie się da. I to już nie jest kwestia kasjerka chce wcisnąć, bo menager będzie się czepiał, tylko menager się czepia, bo mu z góry narzucają, że w trakcie jego zmiany ma pójść tyle to a tyle procent ciastków.
Paranoja.
Tak więc nie, nie powinnaś się czuć winna, absolutnie. I mówię to jako osoba, która niejednokrotnie proponowała gościom promocyjne produkty Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:35, 20 Lut 2015    Temat postu:

Ja również po cichu liczę, że jeżeli nie dam się namówić, to naczalstwo w końcu zrozumie, że może takie nachalne wciskanie klientom produktów nie do końca się sprawdza. O ile rozumiem wymianę zdań opartą na "- Przy okazji, polecam produkt X. / - Nie, dziękuję, nie jestem zainteresowana. / koniec tematu", o tyle próby nachalnego namówienia mnie do kupna tylko mnie denerwują i, mówiąc szczerze, zniechęcają nie tylko do tego konkretnego produktu, ale do kupowania w całej sieci w ogóle. Absurdem wydało mi się wprowadzanie tej polityki w okresie przedświątecznym (choć "góra" uznała to pewnie za idealny czas na tego typu zagrania) - w KappAhlu spotkałam się z taką sytuacją: tydzień przed Gwiazdką, kolejka na kilkanaście osób, większość ludzi gdzieś się spieszy, a kasjerki (dwie), zamiast sprawnie i szybko obsługiwać klientów, każdemu proponując po kilka produktów potencjalnie związanych z zakupami właściwymi, wydłużając czas kupna do kilku, czasami kilkunastu (!) minut. Najgorsze jest to, że i klient, i kasjer wiedzą, że klienta to tylko denerwuje i w większości przypadków raczej nie przekonuje, tak samo jak oboje wiedzą, że kasjer/ka nie ma wyboru i musi te produkty wciskać, często na siłę. Chętnie porozmawiałabym z geniuszem marketingu, który pierwszy wpadł na takie rozwiązanie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 23:43, 20 Lut 2015    Temat postu:

"Spece od marketingu" to debile. Wszyscy dookoła mówią, że takie wciskanie ich wkurza i zniechęca do danego sklepu, więc nie wiem, dlaczego te młoty nieziemskie upierają się przy umbrellach i innych takich duperelach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:32, 21 Lut 2015    Temat postu:

Bo jak jest dobrze zrobione to dziala. Wink
W Starbucksie mamy obecnie nacisk na tzw. origin espresso, czyli specjalna kawe z danego miejsca na swiecie (obecnie Kolumbia, ale wczesniej byla np. Kenia albo Etiopia). Origin espresso kosztuje £0.20, co przy latte za £2.25 jest niewysoka cena, ale przy dziennej sprzedazy ok. 100 originow, daje juz calkiem przyzwoite zyski.
Tylko no, my mamy logiczne i osiagalne targety. Niedawno udalo sie moim kolezanka wyrobic 96 na porannej zmianie, ja na porannym szczycie (9-13) zrobilam 53. Tylko ze u nas to sa w miare naturalne formulki, nie ma nagabywania ani w zadnym przypadku obrazania sie, jesli klient czegos nie chce. A sa i tacy ktorzy sami prosza o origin bo im bardziej smakuje (mi zreszta osobicie tez).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 22:53, 21 Lut 2015    Temat postu:

Le-vo, no ale Ty mówisz o przypadku, kiedy ktoś przychodzi NA KAWĘ i proponuje mu się KAWĘ. Jak w Rossmannie pani proponuje mi krem lub szampon, to mnie to nie wkurza, nawet czasem skorzystam, w końcu to drogeria, a poza tym pani robi to nienachalnie i ogranicza się do 2-3 słów. Jak wchodzę do Empiku PO KSIĄŻKĘ, a słyszę głęboki wdech, a następnie coś w rodzaju "proponujemy czekoladki, a może cukierki i jeszcze mamy kalendarzyki, bardzo ładne breloczki na pewno pani nie chce a może serwetki się przydadzą", to mam ochotę strzelać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:14, 21 Lut 2015    Temat postu:

No tak, rozumiem, dlatego mowie o sytuacjach gdzie jest to zrobione przyzwoicie i ma rece i nogi, dlatego dziala. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5858
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 23:24, 21 Lut 2015    Temat postu:

Z polecanych rzeczy dałam się namówić chyba tylko jeden raz, na herbatę pu-erh gruszkową Irving. Bardzo mi smakowała i chciałam kupić następne opakowanie. A tu zonk, nigdy więcej nigdzie jej nie znalazłam Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 23:27, 21 Lut 2015    Temat postu:

Tylko dlaczego w większości przypadków wygląda to jak u Barei? Od razu w głowie mam to:
Cytat:
- Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego! Bijemy się o „Złotą patelnię”


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1289
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Wto 21:28, 24 Lut 2015    Temat postu:

O rrrany... szok...

Oczywiście widuję w sklepach kasjerki namawiające - raczej niemrawo i bez przekonania - na jakąś promocję dnia, ale nie miałam pojęcia, że to zjawisko przybiera aż tak wynaturzone formy. [cichutko:] Wątek mnie poruszył do tego stopnia, że wczoraj w Stokrotce dałam się na opakowanie ryżu namówić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin