Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Small talk
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Zakochana Balladyna



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1137
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:04, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Może nie o same słowa chodzi, ale szczerze nie cierpię kiedy ktoś mnie zagaduje w stylu "Co u ciebie?" "Jak tam?". Noż cholera, ktoś, kto się interesuje tym co u mnie - wie co się mniej więcej dzieje i chyba zapyta raczej o coś bardziej konkretnego. Dziewczyny i chłopaki,, naprostujcie mnie jeśli przesadzam, ale takie zagadywanie odbieram jako "Nie pamiętałam/łem o tobie póki cię nie zobaczyłam, nie wiem co powiedzieć, ty się produkuj". Z czystej tylko złośliwości odpowiadam czymś równie banalnym i wiele mówiącym w stylu "A leci" lub "Bez zmian" i podle dodaję "A u ciebie?".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 11:18, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Jako osoba, ktora zawsze pyta "jak tam", moge cie zapewnic, ze nie mam osoby zapytywanej w nosie, wrecz przeciwnie Very Happy To pytanie jest na tyle ogolne, ze daje pytanemu mozliwosc wybrou odpowiedzi - bo moze akurat nie ma sil na poruszanie tematu swojego umierajacego psa, a moze piec minut temu dostal nowa prace, a ja nie duch swiety, zeby to odgadac telepatycznie, moze akurat cos go nurtuje i o czyms chce pogadac bardziej niz o czyms innym itd.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Zakochana Balladyna



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1137
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:34, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Dzięki. Zapamiętam. Serio piszę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:45, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Eee, poważnie? "Jak tam?" jako coś niemalże obraźliwego? Shocked Znaczy, generalnie są pewnie ludzie, którzy pytają o czyjeś samopoczucie, nastrój czy ostatnie wydarzenia tylko i wyłącznie po to, żeby konwenansom stało się zadość i odpowiedź wylatuje im z głowy właściwie natychmiast, ale, kurczę, z każdym "prawdziwym" znajomym, ale takim naprawdę tró, któremu naprawdę zależy, utrzymujesz kontakt 24/7? Jak się kogoś nie widzi przez jakiś czas - rok, miesiąc, a nawet i tydzień - to chyba właśnie naturalne, że pytaniem z gatunku "No to co tam u ciebie?" wykazuje się zainteresowanie wydarzeniami z tego okresu? o_o

E: znaczy, wiadomo - jeżeli np. rozmawiając z osobą X w sobotę wspomnę, że w poniedziałek mam super ważne spotkanie, a ona parę dni później rzuci jakimś niezobowiązującym "Co tam?" i absolutnie nie da po sobie znać, że pamiętała, że w tym czasie w moim życiu miało się wydarzyć coś dla mnie istotnego - no to okej, założę, że najwidoczniej nie jestem dla niej na tyle znaczącą osobą, żeby zapamiętywała takie rzeczy związane ze mną (oczywiście ocena, jakie to ma znaczenie i na ile ma wpłynąć na relacje zależy indywidualnie od każdego człowieka). No ale mam wrażenie, że nie o takich sytuacjach był ten pierwszy post...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Pią 11:50, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Zakochana Balladyna



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1137
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:52, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Pisałam coś o obrazie? Tylko o tym, że czuje się w takich sytuacjach jakby ktoś zrzucał na mnie nadanie spotkaniu tonu i kierunku. I trafiłaś w sedno z jedną uwagą: jeśli mam przeczucie lub przeświadczenie, że nawet jeśli wspomnę tym, czym byłabym skłonna się podzielić, a to jednym uchem wleci a drugim wyleci, to odwracam sytuację : "Banał. A co u ciebie?"

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5315
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:57, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Może dlatego, że to w sumie taka rozmowa o pogodzie, kiedy ktoś się odzywa po pół roku lub więcej, a potem się okazuje, że czegoś chce. Razz Stąd pewnie złe skojarzenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 12:05, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Rano wysłałam sms zawierający pytanie "Co słychać?" do bliskiego kolegi, z którym nie miałam kontaktu całe trzy dni. Fakt, uzupełniłam tę wiadomość pytaniem o jakieś konkretne sprawy, ale myślę, że i bez tego byłoby okej.

Inna rzecz, że pytania "Co u ciebie?" od dalszych znajomych czy wręcz latami niewidzianych ludzi stresują mnie nieziemsko, praktycznie ich nienawidzę. Zawsze mam poczucie, że rozmówca oczekuje, żebym teraz w pół minuty streściła historię mojego życia (i jeszcze, oczywiście, mnie przy tym negatywnie oceni), a odpowiedź "jakoś leci, co u Ciebie" wydaje mi się niegrzeczna, więc nigdy nie mam pojęcia, co odpowiedzieć i męczę się bardzo. Wiem, wiem. Wiadro asertywności by mi się przydało, duże. Ale następnym razem, o ile dam radę, chyba jednak palnę tym "bez zmian/ świetnie/ banał, a co u ciebie?" i zobaczę, co się zadzieje. No bo bez jaj, dlaczego miałabym się spowiadać eks-koleżance z podstawówki, na którą wpadłam przypadkiem po dziesięciu latach i z którą prawdopodobnie nie zobaczę się przez kolejne dziesięć? :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Zakochana Balladyna



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1137
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:11, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Lenn, o to to to! Przy czym ja, jak już pisałam nie mam oporów przed odwróceniem sytuacji.
Rufus, na szczęście rzadko się taka sytuacja zdarza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:07, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Ja wiem...? Głównie to zgadzam się z Mal, że w większości takich przypadków takie pytanie odbieram jako "opowiedz co się wydarzyło ważnego/dużego/fajnego jak się nie widzieliśmy". I też, jasne, przyjaciółkę która planuje wesele wypytam głównie o nie, ona mnie wypyta bardziej o wymarzony wyjazd na wakacje, i tak dalej, ale w sumie - jak się streści się wszystko jak leci to i głębszy temat sam wpadnie.

A jeśli przypadkiem (bo staram się unikać) spotkam ludzi z którymi kiedyś byłam "na cześć" to na takie pytanie zazwyczaj odpowiadam "nic ciekawego" i urywam konwersację. Wtedy wychodzę z założenia, że taka osoba albo pyta bo tak trzeba, skutkiem czego moja zdawkowość jej nie zaboli, albo szuka plotek - więc tym bardziej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:27, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Cytat:
Tylko o tym, że czuje się w takich sytuacjach jakby ktoś zrzucał na mnie nadanie spotkaniu tonu i kierunku.

No ale... ja nadal tego nie rozumiem. To znaczy, inaczej - raz jeszcze podkreślę, że owszem, są ludzie, którzy rzucają takie "jak tam?" niemalże odruchowo, są też ludzie, którzy odzywają się po x miesiącach, bo czegoś chcą, ale... Nie wiem, może to wynika z innych zwyczajów/doświadczeń dotyczących interakcji, ale raz, że sama mam paru takich znajomych, z którymi rozmawiam raz na dwa, trzy miesiące, bo... no, bo tak jakoś wychodzi (więc takie sporadyczne zainteresowanie nie wydaje mi się niczym dziwnym), dwa - no nie, jednak nie rozumiem tych pretensji (?) o zrzucanie na drugą osobę "nadania spotkaniu tonu i kierunku". Kurczę, jak wpadam na kogoś przypadkiem, jak ktoś do mnie dzwoni albo pisze wiadomość, to jednak bardziej naturalne wydaje mi się "o cześć, dawno się nie widzieliśmy/nie rozmawialiśmy, co tam?" - jako otwarcie interakcji w znaczeniu "hej, w jakimś stopniu brakowało mi kontaktu z tobą, chętnie dowiem się, co tam u ciebie" - niż to, że osoba inicjująca kontakt ni stąd, ni zowąd zacznie od eseju pt. "o cześć, wiesz, tyle się u mnie wydarzyło, mam czwórkę dzieci (...), moja praca (...), partner/ka (...), na wakacjach byłem/am (...), no, dość już o mnie, opowiadaj, co tam się u ciebie w tym czasie wydarzyło". Jak tak o tym myślę, to właściwie wydaje mi się to zwyczajnie bardziej uprzejme, że przy inicjowaniu kontaktu z kimś, na kim nam mniej lub bardziej zależy najpierw wykazuje się chęć dowiedzenia się, co się dzieje w życiu tej drugiej osoby, zamiast opowiadać o sobie Very Happy Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach, kiedy po tonie/zachowaniu/ogólnym kontekście widać, że ktoś tak naprawdę ma Twoją odpowiedź gdzieś, ewentualnie, jak wspomniała Lizard, szuka plotek, no ale właśnie - to kwestia tych czynników, a nie samego "Jak tam?".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 13:47, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Ciekawość znajomych, który się nie widziało te dwa, trzy miesiące, to jeszcze rozumiem. W końcu to też jest jakiś kontakt, nawet regularny, co z tego, że rzadki (dwa miesiące potrafią zresztą minąć błyskawicznie). Ale Mal, serio ciekawi mnie, to byś odpowiedziała ludziom, których nie widziałaś dziesięć lat, a którzy wpadli na Ciebie przypadkiem i natychmiast zaczynają rozmowę od "Co u Ciebie?". Czego oni właściwie oczekują? Podsumowania tych dziesięciu lat, opowiadania o jakichś pojedynczych, kompletnie wyrwanych z kontekstu sytuacjach (dajmy na to, że Twoja eks-szefowa ma proces i dlaczego)? Kiedy masz z nimi na przykład przejechać kilkanaście przystanków autobusem? Dlaczego w takich sytuacjach nie można po prostu zagadać o pogodzie albo na inne neutralne tematy?

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lenn dnia Pią 13:49, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:54, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Tak od tematu, ale...
Lenn napisał:
Kiedy masz z nimi na przykład przejechać kilkanaście przystanków autobusem?

O jak ja tego nienawidzę. W sensie - spotykasz jakiegoś "znajomego" co to ledwo kojarzysz jak on/ona ma na imię, albo kogoś z kim łączą cię jedynie przelotne więzi szkolne/zawodowe i siada taki obok ciebie w autobusie pragnąc przez te 20-30 minut konwersować. O czym, nie mam pojęcia, bo tematów wspólnych nie ma, metoda na "aaa, nic takiego, lecę bo się śpieszę" z oczywistych przyczyn nie działa, głupio wyciągnąć słuchawki/książkę bo jednak nie jest to obca osoba i nic złego nam nie zrobiła, żeby od razu tak niewychowanie...

Serio, parę razy rozważałam wysiądnięcie (...?)na wcześniejszym przystanku, byle by tylko się od irytującego elementu uwolnić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 14:32, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Cytat:
" Ale Mal, serio ciekawi mnie, to byś odpowiedziała ludziom, których nie widziałaś dziesięć lat, a którzy wpadli na Ciebie przypadkiem i natychmiast zaczynają rozmowę od "Co u Ciebie?""


Czekaj, a jakie słowa by cię zadowoliły w tym przypadku?

Powiedziałabym to, co się akurat dzieje, czyli ze juz nie mieszkam w Polsce, ze stracilam prace i szukam nowej - takie dwa hasla zazwyczaj wystarcza do tego, zeby potoczyla sie rozmowa, potem zazwyczaj pada tez "A co u Wspolnego Znajomego Z Czasów Kiedy Nasz Kontakt Był Bliższy?" i na no też jeśli mam informacje to opowiadam to, co wiem (zmienil prace, przeniosl sie do innego miasta, ozenil), ale bez jakichs personalnych szczegolow (lekarz wycial mu jedno jadro przez pomylke, oneonoeone).

Czy wasze zycia naprawde sa takie sensacyjne, ze znajomi nic innego nie robia, tylko o was plotkują? Very Happy

Generalnie zgadzam sie ze wszystkim, co pisze Mal.

Cytat:
"Dlaczego w takich sytuacjach nie można po prostu zagadać o pogodzie albo na inne neutralne tematy?"


Jak dla mnie to wlasnie rozmowa o pogodzie pokzalaby, ze rozmowcę interesujesz mniej niż zeszłoroczny śnieg.

Cytat:
"W sensie - spotykasz jakiegoś "znajomego" co to ledwo kojarzysz jak on/ona ma na imię, albo kogoś z kim łączą cię jedynie przelotne więzi szkolne/zawodowe i siada taki obok ciebie w autobusie pragnąc przez te 20-30 minut konwersować. O czym, nie mam pojęcia, bo tematów wspólnych nie ma, metoda na "aaa, nic takiego, lecę bo się śpieszę" z oczywistych przyczyn nie działa, głupio wyciągnąć słuchawki/książkę bo jednak nie jest to obca osoba i nic złego nam nie zrobiła, żeby od razu tak niewychowanie... "


No ale jesli osoba jest spragniona konwersacji, a ty akurat nie jestes w nastroju na uzewnetrznianie sie, mozesz przeciez zaczac zadawac pytania jej, gadula sie wygada, a ty bedziesz miec spokoj.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:44, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Lenn napisał:
Ale Mal, serio ciekawi mnie, to byś odpowiedziała ludziom, których nie widziałaś dziesięć lat, a którzy wpadli na Ciebie przypadkiem i natychmiast zaczynają rozmowę od "Co u Ciebie?". Czego oni właściwie oczekują? Podsumowania tych dziesięciu lat, opowiadania o jakichś pojedynczych, kompletnie wyrwanych z kontekstu sytuacjach (dajmy na to, że Twoja eks-szefowa ma proces i dlaczego)? Kiedy masz z nimi na przykład przejechać kilkanaście przystanków autobusem? Dlaczego w takich sytuacjach nie można po prostu zagadać o pogodzie albo na inne neutralne tematy?

Kurczę, ja cały czas mam wrażenie, że nam się tutaj zderzają dwa światy tak odległe, że nie ma opcji, żebyśmy się nawzajem zrozumiały.

Wiesz - generalnie nie wykluczam, że nawet ktoś, z kim kiedyś było mi dobrze, ale kogo nie widziałam choćby i trzydzieści lat będzie przy przypadkowym spotkaniu szczerze zainteresowany tym, co się u mnie dzieje. Nie chodzi mi o odnawianie przyjaźni aż po grób - tylko o to, że nawet jeżeli Twoje drogi z kimś się rozchodzą, wydawałoby się, że ostatecznie, to (o ile oczywiście do rozstania nie doszło w jakichś nieprzyjemnych okolicznościach) nie oznacza to, że kiedy wpadniecie na siebie po paru latach, ta osoba będzie miała Cię kompletnie w rzyci (albo Ty - no, w każdym razie ja - tę osobę). Nawet jeżeli spędzimy ze sobą dziesięć minut w autobusie i potem nie spotkamy się przez kolejnych trzydzieści lat - nie oznacza to, że przez tych dziesięć minut nie byliśmy sobą nawzajem szczerze zainteresowani, czy to z powodu nostalgii, czy to jakiegoś ogólnego nastawienia do życia, ciekawości ludzi (nie mylić ze wścibstwem), czy czegoś jeszcze innego. Może się już nigdy więcej nie spotkamy, ale w tej chwili wymienimy się tym, co uważamy za godne wzmianki wydarzenia z naszego życia. Tymczasem przez całą tę dyskusję mam wrażenie, że Wy dopuszczacie tylko i wyłącznie dwie opcje - albo ktoś jest moim Prawdziwym Przyjacielem™, albo kompletnie obcym mi człowiekiem, z którym się nawzajem zupełnie sobą nie interesujemy, więc niech spier...nicza.

Jeżeli (uprzejmie) zagada do mnie obcy człowiek w autobusie, to też zdarza mi się porozmawiać, nie dlatego że "tak wypada", tylko dlatego że akurat w tym momencie, w tej kombinacji, wzbudził moje zainteresowanie, ciekawość, a ja wzbudziłam jego. Za dwie godziny nie będę pamiętać jego twarzy, ale to nie oznacza, że to zainteresowanie i ta ciekawość w tamtym momencie nie było autentyczne.

Czy zawsze podejmuję takie rozmowy, z obcymi, z dawnymi dalszymi znajomymi, z dawnymi dobrymi znajomymi? Nie. Zazwyczaj też nie lubię takich sytuacji, jak opisuje Lizard, czyli np. jechania jednym autobusem ze znajomymi "z widzenia", bo ja nie jestem zainteresowana i choć nie mam problemu z zajęciem się sobą (wyciągnięciem książki, niepodtrzymywaniem jałowej dyskusji), to z tyłu głowy czuję jakąś presję konwenansów, mam wrażenie, że ta druga osoba może się obrazić (ale szybko się łapię na tym, że właściwie dlaczego miałoby mnie to obchodzić). "Dlaczego w takich sytuacjach nie można po prostu zagadać o pogodzie albo na inne neutralne tematy?" - ??? Ale... kto mówi, że "nie można"? Po raz trzeci (!) powtórzę, znowu innymi słowami, bo może do tej pory nie pisałam tego wystarczająco jasno, że jeżeli widzę i słyszę - w postawie, w tonie głosu, w ogólnym kontekście - że ktoś zaczyna rozmowę od "Jak tam?", ale nie jest absolutnie zainteresowany odpowiedzią, to nie zwierzam mu się z całego mojego życia i prywatnych przemyśleń na dodatek, tylko też rzucam jakimś banałem i przechodzę do niezobowiązującej pogawędki o pogodzie (albo pozwalam rozmowie się wypalić). Jeżeli natrafiam na osobę, która parę lat temu przewinęła się przez moje życie w sposób bardziej niż mniej obojętny, to także teraz jej losy wydadzą mi się mało ciekawe (i śmiem zakładać, że z wzajemnością). Jeżeli natrafiam na kogoś, z kim kiedyś byłam mniej lub bardziej blisko, ale nasze drogi po prostu się rozeszły, to będę autentycznie ciekawa, co się u niego/niej działo (i znowu śmiem zakładać, że także z wzajemnością), więc tak, na "Jak tam?" odpowiem może nie z zastosowaniem takich detali jak to, ile razy w zeszłym tygodniu goliłam nogi i dlaczego, ale na pewno znacznie bardziej "popłynę" niż w tym pierwszym przypadku. "(...) natychmiast zaczynają rozmowę od Co u ciebie?", jeżeli - jeżeli, w sumie już chyba dziesięć razy w tym jednym poście staram się podkreślić znaczenie kontekstu - jest rzeczywiście zainteresowany, to naprawdę nie widzę nic złego w tym, że nie chce marnować cennych minut na wymienianie banałów o pogodzie. Jeżeli nie jest (...), patrz to, co napisałam wyżej.

Natomiast, co ważniejsze - pierwszy post Yoriki, do którego się odnosiłam, dotyczył, w każdym razie w moim rozumieniu, zwrotu "Jak tam?" w ogóle. Nie w konkretnej sytuacji, kiedy widzimy, że ktoś ma nas w dupie. Nie w sytuacji, kiedy spotykamy niewidzianego od dziesięciu lat kolegę z klasy, w odniesieniu do którego teraz mgliście pamiętamy tyle, że na polskim siedział dwie ławki za nami. Po prostu - zwykłego, niewinnego moim zdaniem pytania "Jak tam?", zadanego przez kogokolwiek, na dodatek z sugestią, że ktoś, komu rzeczywiście zależy powinien się orientować w naszym życiu, tylko że ja do tej pory nie wiem jak - sugerowana przez Gayę telepatia? Stalking? Czy może w mniemaniu Yoriki to ja mam być tą osobą, która wszystkim Prawdziwym Przyjaciołom wysyła codziennie spersonalizowane raporty pt. "Dzisiaj w moim życiu wydarzyło się...", żeby podczas następnej interakcji odsiać ziarna od plew? Przytoczę na wszelki wypadek fragment posta, od którego ta dyskusja się zaczęła:
Yorika napisał:
Może nie o same słowa chodzi, ale szczerze nie cierpię kiedy ktoś mnie zagaduje w stylu "Co u ciebie?" "Jak tam?". Noż cholera, ktoś, kto się interesuje tym co u mnie - wie co się mniej więcej dzieje i chyba zapyta raczej o coś bardziej konkretnego.

Jeszcze raz: uważam, że jeżeli komuś o czymś nie wspomnisz, to jego możliwości wiedzenia o tym są ograniczone i nie ma znaczenia, czy to najbliższa przyjaciółka od serca, partner/ka, czy gość z sąsiedniego działu w pracy. No i jeżeli ktoś jest rzeczywiście zainteresowany posiadaniem takiej wiedzy, to, eee... kurczę blade, jak inaczej ma ją zdobyć, nie pytając? Tak, intencje są ważne (czy komuś zależy, czy nie), ale wyrażane są nie tym konkretnym zwrotem, naprawdę, "Co u ciebie?" to nie jest tajny code word na "Mam cię w dupie", tylko całą otoczką towarzyszącą zadaniu pytania i może trochę emocjonalnie, ale tylko do tego chciałam się odnieść.

Dalej jest jeszcze coś, co chciałabym skomentować teraz:
Yorika napisał:
takie zagadywanie odbieram jako "Nie pamiętałam/łem o tobie póki cię nie zobaczyłam, nie wiem co powiedzieć, ty się produkuj"

Takie dwie refleksje.
Pierwsza - jeżeli komuś rzeczywiście nie zależy i pyta tylko i wyłącznie ze względu na konwenanse, patrz wyżej.
Druga - nie potrafię postawić znaku równości między "nie pamiętałem/am o tobie, dopóki cię nie zobaczyłem" a "mam cię w dupie, mogł(a)byś jutro umrzeć i kompletnie bym się tym nie przejął". Myślę, że głównie od tego wzięło się (i potem wzmocniło w trakcie dyskusji) to moje wrażenie, o którym wcześniej pisałam, że ja tu odbieram takie trochę podejście, że "ludzie, których jakoś znamy" dzielą się na dwie grupy bez żadnych stopni przejściowych. Ja widzę mnóstwo różnych natężeń zainteresowania drugą osobą, nie wydaje mi się, żeby bycie odległymi, okazjonalnymi znajomymi (czyli takimi, którzy przypomną sobie o kontakcie raz na dłuższy czas albo, jak w przytoczonej sytuacji, przypomną sobie dopiero, kiedy migniesz im gdzieś na ulicy) zawsze i z automatu wykluczało pojawianie się co jakiś czas autentycznego zainteresowania losem drugiej osoby. Może nie będą to ludzie, do których zwrócę się po pomoc w trudnej sytuacji (albo którzy zwrócą się po pomoc do mnie), może nie będę nawet widziała potrzeby, żeby ich o takiej sytuacji informować (i vice versa), ale to nie znaczy, że jak zapytają, co u mnie, to przewrócę oczami i westchnę z irytacją, bo Mujborze, znowu mi zawracają głowę nie wiadomo po co. Jasne, nie są to bliskie znajomości. I tak, każdy ma prawo zwyczajnie nie chcieć takiej jakości relacji, podczas gdy innemu nie będą przeszkadzać. Znowu - chodzi mi po prostu o to, że świat nie jest czarno-biały, nie o to, że moim zdaniem na świecie nie ma ludzi, którzy mimo kompletnego braku zainteresowania moim losem będą o niego wypytywać.

I po raz kolejny podkreślę, że mój pierwszy post był odpowiedzią na posta Yoriki, w którym pytanie "Jak tam?" zostało potraktowane zbiorczo, przedstawione jako zwrot, który wręcz w ogóle nie powinien się pojawiać w rozmowach między Prawdziwymi Przyjaciółmi, bo jak się pojawia, to oznacza, że tak naprawdę drugiej osobie kompletnie nie zależy na interakcji z nami. Naprawdę mam nadzieję, że teraz będzie to trochę jaśniejsze, bo nie wierzę, że piszę tutaj taki esej wyjaśniający.

E:
gayaruthiel napisał:
Cytat:
"Dlaczego w takich sytuacjach nie można po prostu zagadać o pogodzie albo na inne neutralne tematy?"


Jak dla mnie to wlasnie rozmowa o pogodzie pokzalaby, ze rozmowcę interesujesz mniej niż zeszłoroczny śnieg.

Dokładnie to miałam na myśli, kiedy w którymś z poprzednich postów pisałam, że rozpoczęcie rozmowy od wykazania zainteresowania życiem rozmówcy wydaje mi się tą uprzejmiejszą opcją. (Podkreśliłam "rozpoczęcie", bo przecież sam fakt, że ktoś zada takie pytanie nie zobowiązuje Cię w żaden sposób do tego, żeby wyciągnąć z torebki pamiętnik i przeczytać go rozmówcy. Rozpoczęta w ten sposób rozmowa może potoczyć się na różne sposoby, do czego odnosiłam się wyżej).

E #2, bo naszła mnie kolejna refleksja, głównie w związku z powyższym editem:
gayaruthiel napisał:
Cytat:
" Ale Mal, serio ciekawi mnie, to byś odpowiedziała ludziom, których nie widziałaś dziesięć lat, a którzy wpadli na Ciebie przypadkiem i natychmiast zaczynają rozmowę od "Co u Ciebie?""


Czekaj, a jakie słowa by cię zadowoliły w tym przypadku?

Jeżeli nie widziałam się z kimś dziesięć lat, to najbardziej naturalne wydają mi się właśnie trzy rzeczy:
- udamy, że się nawzajem nie rozpoznajemy (to jest zresztą tricky założenie, bo my możemy tę osobę rozpoznać, ale ona nas rzeczywiście nie) - no bo minęło dziesięć lat i w gruncie rzeczy jesteśmy sobie obcy
- kiwniemy sobie głową, z uśmiechem albo bez, powiemy sobie "Cześć", jeżeli jesteśmy na tyle blisko, żeby się usłyszeć i wrócimy do swoich zajęć
- któreś z nas z uśmiechem zapyta "O, cześć, co tam u ciebie?".
Gdybym wpadła na kogoś po dziesięciu latach braku kontaktu i ta osoba rozpoczęła rozmowę od "O, cześć, Mal, strasznie dzisiaj gorąco, nie?", jak gdybyśmy ostatnio widzieli się parę dni wcześniej - to bym się dopiero zdziwiła.

E #3: tym razem już tylko kosmetyka + jeden argument


Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Pią 15:05, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 15:02, 09 Wrz 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Cytat:
"Dlaczego w takich sytuacjach nie można po prostu zagadać o pogodzie albo na inne neutralne tematy?"

Jak dla mnie to wlasnie rozmowa o pogodzie pokzalaby, ze rozmowcę interesujesz mniej niż zeszłoroczny śnieg.

Ale przecież, skoro nie mamy kontaktu od dziesięciu lat, to tak właśnie jest i nie widzę powodu, żeby udawać, że jest inaczej. Przez grzeczność? Niegrzeczne i nietaktowne jest dla mnie udawanie, że się kogoś nie widzi, a także właśnie wypytywanie o życie na dzień dobry. A tę przykładową rozmowę o pogodzie, nawiasem mówiąc, łatwo przekuć w rozmowę o życiu: "ładny dzień, weekend też był ładny, byłam tu na wycieczce, a na wakacjach tam, a co u ciebie, a ja nie byłam na wakacjach, bo akurat musiałam pracować, a gdzie pracujesz" i tak dalej. Dla mnie to o wiele milsze i naturalniejsze niż walenie z grubej rury.

W międzyczasie doszedł post Mal, więc dodam jeszcze:
Mal napisał:
Kurczę, ja cały czas mam wrażenie, że nam się tutaj zderzają dwa światy tak odległe, że nie ma opcji, żebyśmy się nawzajem zrozumiały. (...). Tymczasem przez całą tę dyskusję mam wrażenie, że Wy dopuszczacie tylko i wyłącznie dwie opcje - albo ktoś jest moim Prawdziwym Przyjacielem™, albo kompletnie obcym mi człowiekiem, z którym się nawzajem zupełnie sobą nie interesujemy, więc niech spier...nicza.

Absolutnie nie. Pisałam w swoim poprzednim poście, że pytania dalszych znajomych, takich od luźnych znajomości nawet w stylu raz na rok, absolutnie rozumiem. (To znaczy: też wywołują mój dyskomfort, ale to już tylko i wyłącznie problem mojej samooceny, niestety). Teraz natomiast skupiam się na przypadkach w stylu "baaardzo odległa znajoma z podstawówki, z którą nawet się wtedy nie lubiłyśmy, nie widziałam jej piętnaście lat, a jej pierwsze pytanie do mnie to 'co słychać?'". Jakoś trudno mi uwierzyć, że naprawdę może ją to interesować. Tak samo, jak i mnie, napiszę to szczerze, niewiele obchodzi, czy ta znajoma ma męża, a ile dzieci, a ile zarabia miesięcznie itp.

Aczkolwiek rozumiem nieco logikę argumentu Mal, że w tym konkretnym momencie, skoro już zetknęłyśmy się razem, może pojawić się ciekawość.

gayaruthiel napisał:
Czekaj, a jakie słowa by cię zadowoliły w tym przypadku?

W sensie, że na powitanie, czy przy odpowiedzi? Bo jeśli na powitanie, to jak wyżej, neutralny temat na dzień dobry, a jeśli w odpowiedzi na "co u ciebie", to trudno mi powiedzieć, bo raczej nie wyskakuję z takimi pytaniami.

gayaruthiel napisał:
Czy wasze zycia naprawde sa takie sensacyjne, ze znajomi nic innego nie robia, tylko o was plotkują?

Ja akurat nie twierdzę, że każdy napotkany w ten sposób człowiek rzuci się o mnie plotkować, a nie zapomni o mnie pięć minut później. Smile Choć istnieje kilka osób, co do których miałabym wątpliwości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:13, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Lenn napisał:
gayaruthiel napisał:
Cytat:
"Dlaczego w takich sytuacjach nie można po prostu zagadać o pogodzie albo na inne neutralne tematy?"

Jak dla mnie to wlasnie rozmowa o pogodzie pokzalaby, ze rozmowcę interesujesz mniej niż zeszłoroczny śnieg.

Ale przecież, skoro nie mamy kontaktu od dziesięciu lat, to tak właśnie jest i nie widzę powodu, żeby udawać, że jest inaczej. Przez grzeczność? Niegrzeczne i nietaktowne jest dla mnie udawanie, że się kogoś nie widzi, a także właśnie wypytywanie o życie na dzień dobry.

O tym, że niekoniecznie musimy się to wiązać z całkowitym brakiem zainteresowania pisałam już w poprzednim poście, ale po ostatnim zdaniu widzę, gdzie się rozmijamy przede wszystkim: Ty nazywasz to, o czym teraz mówimy wypytywaniem, co mi kojarzy się przede wszystkim z jakimś bezsensownym wścibstwem, poszukiwaniem ploteczek i tak dalej. Ja natomiast wychodzę z założenia, że nie nic złego w pytaniu, o ile jest ono wyrazem szczerego zainteresowania (ale nie zainteresowania rozumianego jako wścibstwo właśnie, tylko takiego, hm, niewinnego). Poza tym - ja po prostu nie rozumiem, dlaczego zwykłe "Jak tam?" czy "Co u Ciebie?", od których się zaczęło, zostało tu najwidoczniej uznane za synonim "Koniecznie musisz mi teraz opowiedzieć historię swojego życia z najdrobniejszymi detalami", jakąś napaść na prywatność, z którą ciężko sobie poradzić.

E:
Cytat:
Absolutnie nie. Pisałam w swoim poprzednim poście, że pytania dalszych znajomych, takich od luźnych znajomości nawet w stylu raz na rok, absolutnie rozumiem. (To znaczy: też wywołują mój dyskomfort, ale to już tylko i wyłącznie problem mojej samooceny, niestety). Teraz natomiast skupiam się na przypadkach w stylu "baaardzo odległa znajoma z podstawówki, z którą nawet się wtedy nie lubiłyśmy, nie widziałam jej piętnaście lat, a jej pierwsze pytanie do mnie to 'co słychać?'". Jakoś trudno mi uwierzyć, że naprawdę może ją to interesować. Tak samo, jak i mnie, napiszę to szczerze, niewiele obchodzi, czy ta znajoma ma męża, a ile dzieci, a ile zarabia miesięcznie itp.

Lenn, ale przecież ja się tutaj zgadzam. Natomiast starałam się podkreślić w poprzedniej wiadomości, że post Yoriki, od którego ta dyskusja się zaczęła naprawdę nie różnicował takich subtelności, traktował o zwykłym pytaniu w ogóle, w każdym przypadku.

I od razu zaznaczę, abstrahując już cokolwiek od powyższych, ale na wypadek, gdyby ktoś chciał wtrącić, że wszystko fajnie, ale on jest introwertykiem i nieważne, co bliższy-lub-dalszy znajomy ma na myśli, pytając "Jak tam?", jego po prostu nie interesuje rozmowa - dyskusja rozpoczęła się od rozkmin na temat intencji zwrotu "Co u ciebie?" i wyrażenia przekonania, że zawsze oznacza on lekceważenie ze strony naszego rozmówcy, z którym to założeniem polemizowałam. Natomiast jeżeli mnie nie interesuje rozmowa, to wiadomo, że nic mnie nie zobowiązuje do tego, żeby ją podtrzymywać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Pią 15:19, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4679
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:32, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Dla mnie "Co słychać?", "Co u ciebie?" to właśnie JEST taki neutralny zwrot na rozpoczęcie rozmowy, tym bardziej, że daje drugiej osobie szansę na wybór, co chce powiedzieć. Poza tym zupełnie się zgadzam z Mal, że stopni (nie)zainteresowania czyimś życiem jest mnóstwo.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 15:42, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Mal napisał:
O tym, że niekoniecznie musimy się to wiązać z całkowitym brakiem zainteresowania pisałam już w poprzednim poście, ale po ostatnim zdaniu widzę, gdzie się rozmijamy przede wszystkim: Ty nazywasz to, o czym teraz mówimy wypytywaniem, co mi kojarzy się przede wszystkim z jakimś bezsensownym wścibstwem, poszukiwaniem ploteczek i tak dalej. Ja natomiast wychodzę z założenia, że nie nic złego w pytaniu, o ile jest ono wyrazem szczerego zainteresowania (ale nie zainteresowania rozumianego jako wścibstwo właśnie, tylko takiego, hm, niewinnego). Poza tym - ja po prostu nie rozumiem, dlaczego zwykłe "Jak tam?" czy "Co u Ciebie?", od których się zaczęło, zostało tu najwidoczniej uznane za synonim "Koniecznie musisz mi teraz opowiedzieć historię swojego życia z najdrobniejszymi detalami", jakąś napaść na prywatność, z którą ciężko sobie poradzić.

Hm. To chyba nie jest tak, że ja automatycznie przypisuję pytającym złe intencje - przeciwnie, jestem pewna, że jeśli ktoś mnie nie zna, to nawet nie ma pojęcia, jak bardzo mnie takie niewinne pytanie zestresuje. W większości przypadków ta osoba nie kieruje się też pewnie wścibstwem czy poszukiwaniem pożywki dla plotek. Ale - skoro pyta, to chyba właśnie po to, żeby uzyskać odpowiedź, zorientować się w sytuacji, wiedzieć. A ja z kolei kompletnie nie mam potrzeby dzielić się z de facto całkiem obcą osobą informacjami na temat mojego życia, zwłaszcza w warunkach typu autobus albo wycieczka do warzywniaka na rogu. (Gdybyśmy w tym autobusie umówiły się na kawę i tam, w kawiarni, na spokojnie omawiały koleje swoich losów, to coś zupełnie innego!) Dlatego zostaje pytanie, które autentycznie mnie nurtuje: wyobraźcie sobie, że z czystej ciekawości, bez złych intencji, pytacie taką przygodnie spotkaną, dziesięć lat niewidzianą znajomą "Co słychać?", a w odpowiedzi słyszycie zdawkowe "Dobrze/ bez zmian, a co u ciebie?". Co byście pomyślały? Czy uznałybyście to za obcesowe, czy też nie?


E: Czytelność.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lenn dnia Pią 15:44, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17305
Przeczytał: 83 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:01, 09 Wrz 2016    Temat postu:

A ja zawsze mam problem z odpowiedzią na takie pytanie. Co u ciebie? Po staremu, bez zmian.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:24, 09 Wrz 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:

Cytat:
"W sensie - spotykasz jakiegoś "znajomego" co to ledwo kojarzysz jak on/ona ma na imię, albo kogoś z kim łączą cię jedynie przelotne więzi szkolne/zawodowe i siada taki obok ciebie w autobusie pragnąc przez te 20-30 minut konwersować. O czym, nie mam pojęcia, bo tematów wspólnych nie ma, metoda na "aaa, nic takiego, lecę bo się śpieszę" z oczywistych przyczyn nie działa, głupio wyciągnąć słuchawki/książkę bo jednak nie jest to obca osoba i nic złego nam nie zrobiła, żeby od razu tak niewychowanie... "


No ale jesli osoba jest spragniona konwersacji, a ty akurat nie jestes w nastroju na uzewnetrznianie sie, mozesz przeciez zaczac zadawac pytania jej, gadula sie wygada, a ty bedziesz miec spokoj.

Ale problem leży w tym, że ja w ogóle nie chcę delikwenta słuchać. Very Happy W autobusie, to ja najbardziej chcę a) spokoju b) słuchawek.

Cytat:
Czy wasze zycia naprawde sa takie sensacyjne, ze znajomi nic innego nie robia, tylko o was plotkują? Very Happy

Nie wiem, czy moje życie jest sensacyjne, ale wiem, że nie raz nie dwa usłyszałam gdzieś z trzecich ust jakieś dziwne informacje o mnie samej i o moich znajomych. Nieszkodliwe, ale wkurzające. Przypuszczam też, że to zależy, z kim się człowiek "zadawał". Moje liceum było hodowlą Mariolek, a i na roku miałam parę osób co to by nie wzgardziły soczystym niusem, niezależnie na czyj temat (żeby nie było, że to tylko ja taka fascynująca Wink). A jeśli pyta mnie/o mnie ktoś, z kim nawet specjalnie nie rozmawiałam, to cóż... czego może chcieć innego?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 16:39, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Lizard napisał:
gayaruthiel napisał:
No ale jesli osoba jest spragniona konwersacji, a ty akurat nie jestes w nastroju na uzewnetrznianie sie, mozesz przeciez zaczac zadawac pytania jej, gadula sie wygada, a ty bedziesz miec spokoj.

Ale problem leży w tym, że ja w ogóle nie chcę delikwenta słuchać. Very Happy W autobusie, to ja najbardziej chcę a) spokoju b) słuchawek.

Do tego jeszcze się nie odniosłam, ale tu też bym się podpisała. Przygodne, sporadyczne rozmowy z całkiem obcymi ludźmi akurat nawet lubię, ale konieczność np. wracania tym samym autobusem z człowiekiem, z którym nie mamy tak naprawdę wspólnych tematów do rozmowy (nawet po roku, co też o czymś świadczy), zawsze mocno mnie męczyła. Szczególnie w sytuacjach, kiedy trafiało nie na gadułę (tu akurat jest łatwiej, zgadzam się z Gayą), a na drugiego introwertyka, ale obie strony pragnęły być wobec siebie grzeczne. Niestety, nie znam lepszego sposobu, jak tylko się pomęczyć i liczyć na to, że danego dnia akurat konwersacja stanie się choć trochę ciekawa. Wink

Po poście Kury naszła mnie jeszcze refleksja, że gdybym takiej znajomej z podstawówki walnęła "bez zmian", to byłoby co najmniej dziwne. Znaczy co, życie trzydziestoletniej kobiety nie różni się niczym od życia wczesnej nastolatki? Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:52, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Lenn napisał:
Hm. To chyba nie jest tak, że ja automatycznie przypisuję pytającym złe intencje - przeciwnie, jestem pewna, że jeśli ktoś mnie nie zna, to nawet nie ma pojęcia, jak bardzo mnie takie niewinne pytanie zestresuje.

Nie chcę zabrzmieć niedelikatnie, ale to w dalszym ciągu nie zmienia faktu, że pytanie "Co słychać?" samo w sobie nie jest atakiem czy nieuprzejmością. Oczywiście w większości przypadków - bo jeżeli na przykład ktoś wie, że rozmówca bardzo nie lubi takich pytań albo bardzo się nimi stresuje, a mimo to je zadaje, to nie jest to w porządku. Nadal jednak ogólny kontekst tego pytania jest raczej, jak to ujęła Proc, neutralny, w tym przypadku problem, jeżeli w ogóle możemy mówić o problemie, leży nie w ogólnych konotacjach tego wyrażenia, tylko w różnych emocjonalnych issues tej osoby, która przeżywa, jak to się czasem określa, "nadmierny" stres w związku z w miarę standardową interakcją międzyludzką. I ja nie mówię, że nie ma się do tego prawa - tylko że o ile bliżsi znajomi rzeczywiście powinni szanować Twój dyskomfort (zakładam, że o nim wiedzą), o tyle nie sądzę, żeby należało wymagać od dalszych znajomych czy zupełnie obcych ludzi, że będą się w każdym wypadku zastanawiać, czy rozmówcy nie zestresuje pytanie "Co u ciebie?". Bo niestety smutna prawda jest taka, że w takiej codziennej, przypadkowej interakcji, jeżeli nie znamy drugiej osoby, nie da się przewidzieć wszystkich rzeczy, które ze względu na jakieś niewidoczne na pierwszy rzut oka czynniki (fobia społeczna, lęk uogólniony, cokolwiek) wydadzą się rozmówcy zagrożeniem (rzecz jasna uważam, że każdy porządny człowiek po otrzymaniu komunikatu "wiesz, kiedy tak robisz, to..." po prostu przeprasza i stara się tego więcej nie robić). Jeżeli zeszłyśmy na temat wymieniania się własnymi refleksjami, doświadczeniami i przeżyciami - to jak najbardziej rozumiem ten argument jako wytłumaczenie, dlaczego akurat Ty nie lubisz, kiedy ktoś zwraca się do Ciebie z takim pytaniem. Jeżeli jednak pozostajemy w ramach poprzedniej dyskusji na temat ogólnego kontekstu tego pytania, to niestety nie sądzę, żeby to cokolwiek uzasadniało.

Lenn napisał:
Dlatego zostaje pytanie, które autentycznie mnie nurtuje: wyobraźcie sobie, że z czystej ciekawości, bez złych intencji, pytacie taką przygodnie spotkaną, dziesięć lat niewidzianą znajomą "Co słychać?", a w odpowiedzi słyszycie zdawkowe "Dobrze/ bez zmian, a co u ciebie?". Co byście pomyślały? Czy uznałybyście to za obcesowe, czy też nie?

Ja bym pomyślała, że rozmówca nie chce wdawać się w szczegóły i tyle. Raczej nie odebrałabym tego jako obrazy, chyba że byłoby wypowiedziane w wyjątkowo nieprzyjemny sposób, ale szczerze mówiąc, jeżeli rzeczywiście rozpatrujemy tutaj kwestię osoby, z którą nie miałam kontaktu parę lat, to naprawdę nie miałoby to większego wpływu na moje życie/samopoczucie Smile Może bym sobie pogdybała nad potencjalnymi powodami, ale nie lubię tego robić, bo zazwyczaj prowadzi to do domysłów, których i tak nie ma możliwości sprawdzić, a które niekoniecznie muszą być prawdziwe - jest mnóstwo powodów, dla których ktoś może odpowiadać zdawkowo. Może spotkało go coś strasznego, ale co to jest "coś strasznego"? Dla jednego dopiero śmierć najbliższej osoby albo ciężka choroba, dla innego już stłuczony ulubiony kubek albo zgubiony telefon. Może miał ciężki dzień w pracy. Może jest zmęczony, co też może mieć miliard przyczyn. A może po prostu niezainteresowany rozmową ze mną. W takich przypadkach nie szukam interpretacji, po prostu akceptuję fakt, że ktoś nie chce się rozwodzić nad swoim życiem. No i w takiej sytuacji pewnie próbowałabym jakoś subtelnie wyczuć, czy w ogóle mam próbować kontynuować rozmowę, choćby i o tej pogodzie, czy zwyczajnie zostawić tę osobę w spokoju.

E:
Cytat:
Szczególnie w sytuacjach, kiedy trafiało nie na gadułę (tu akurat jest łatwiej, zgadzam się z Gayą), a na drugiego introwertyka, ale obie strony pragnęły być wobec siebie grzeczne. Niestety, nie znam lepszego sposobu, jak tylko się pomęczyć i liczyć na to, że danego dnia akurat konwersacja stanie się choć trochę ciekawa. Wink

Jak już wszystkie "grzecznościowe" tematy zostaną wyczerpane, to ja po prostu się uśmiecham i dalej wyglądam przez okno/zajmuję się czymś innym. Zwłaszcza jak się widuje tę osobę codziennie, bo np. dojeżdża się tym samym autobusem do pracy/gdziekolwiek - no wiadomo, czasem wypadną jakieś bieżące sprawy, ale ile można wałkować to samo. Akurat tutaj mam na odwrót Very Happy Jak druga osoba też jest bardziej intro- niż ekstrawertywna, to mam mniejsze wyrzuty sumienia, wycofując się z interakcji, bo jest przynajmniej 50-50, że i tej osobie niespecjalnie zależało na interakcji - z kolei szanse, że ktoś, kto lubi kontakty w ogóle, nawet jeżeli nie darzy wyjątkowym uczuciem konkretnie mnie, poczuje się urażony, są w takiej sytuacji większe i wtedy muszę dilować ze świadomością, że sprawiam komuś przykrość Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Pią 16:59, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 17:17, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Mal napisał:
Nie chcę zabrzmieć niedelikatnie, ale to w dalszym ciągu nie zmienia faktu, że pytanie "Co słychać?" samo w sobie nie jest atakiem czy nieuprzejmością.

Wiem i myślałam, że dość jasno w swoich postach to podkreślam (w cytowanym przez Ciebie fragmencie padło nawet słowo "niewinne"). A już na pewno nie napisałam nigdzie, że wymagam od obcych ludzi, żeby czytali mi w myślach i uważali na moje issues - bo nie do tego zmierzało moje twierdzenie, że uważam, że z obcymi ludźmi w miejscach publicznych lepiej, grzeczniej itp. jest rozmawiać na ogólne, nie prywatne tematy, a jeśli już na te ostatnie, to może nie w sekundę po pierwszym "cześć".
Tak więc tutaj nie napisałaś niczego, czego bym nie wiedziała czy nie rozumiała.

Dzięki natomiast za odpowiedź na moje pytanie. Szczerze powiedziawszy, ja się właśnie tego boję, że natychmiastowe odbicie piłeczki ("super, a co u ciebie?") zostanie odebrane jako niegrzeczne, druga osoba odpowie swoim "super"... i mamy bardzo niezręczną ciszę, jeszcze gorszy punkt wyjścia do jakiejkolwiek rozmowy. Zracjonalizować sobie przyczyny zdawkowości w sytuacji hipotetycznej/ po fakcie to potrafię, może moi rozmówcy też. Jedna dobra rzecz w tym wszystkim: zgadzam się, że na dłuższą metę mało kto rozpamiętuje takie wydarzenia. Rzeczywiście trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś latami pielęgnował w sobie obrazę, bo bardzo daleki znajomy nie dość entuzjastycznie zareagował na nagłe powitanie. (No a jeśli pielęgnuje, to raczej jego/jej problem).

Mal napisał:
A może po prostu niezainteresowany rozmową ze mną. W takich przypadkach nie szukam interpretacji, po prostu akceptuję fakt, że ktoś nie chce się rozwodzić nad swoim życiem. No i w takiej sytuacji pewnie próbowałabym jakoś subtelnie wyczuć, czy w ogóle mam próbować kontynuować rozmowę, choćby i o tej pogodzie, czy zwyczajnie zostawić tę osobę w spokoju.

No właśnie ja bym często była zainteresowana jakąś rozmową, bo i czemu nie, tylko, jak już pisałam parę razy, najpierw na neutralne tematy, a jeśli już osobiste, to niekoniecznie w tym autobusie i w pierwszym szoku, że oto nagle a wild acquaintance appears.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4679
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:58, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Lenn napisał:
Dlatego zostaje pytanie, które autentycznie mnie nurtuje: wyobraźcie sobie, że z czystej ciekawości, bez złych intencji, pytacie taką przygodnie spotkaną, dziesięć lat niewidzianą znajomą "Co słychać?", a w odpowiedzi słyszycie zdawkowe "Dobrze/ bez zmian, a co u ciebie?". Co byście pomyślały? Czy uznałybyście to za obcesowe, czy też nie?

Nie, nie uznałabym tego ani za obcesowe, ani niegrzeczne, raczej za normalne. Nawet bardziej zrozumiałe, niż szczegółową relację (zakładając, że w życiu tej osoby nie wydarzyło się w ostatnim czasie coś naprawdę mocnego, pozytywnie czy negatywnie).

Lenn napisał:
uważam, że z obcymi ludźmi w miejscach publicznych lepiej, grzeczniej itp. jest rozmawiać na ogólne, nie prywatne tematy, a jeśli już na te ostatnie, to może nie w sekundę po pierwszym "cześć".

Tu może przyczyna rozjazdu opinii - dla mnie to nie jest jakaś mocne wejście w prywatność, ale takie konwencjonalne zagajenie, na poziomie - no, może o jeden szczebelek wyżej, ale nie więcej - jakiejś uwagi o pogodzie czy o korkach na drodze, przez które autobus strasznie się wlecze. W sumie nie pytam tu o żaden konkret, który mógłby teoretycznie się okazać niefajny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17305
Przeczytał: 83 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:53, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Wydzieliłabym temat, ale nie mam pomysłu na tytuł.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 19:07, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Procello, dziękuję.

Skoro z boku rzecz wygląda normalnie, to mam wrażenie, że przy najbliższej okazji powinnam przetestować taki unik w praktyce i zobaczyć, co się stanie, albo przynajmniej jak sama się z tym poczuję.

Kuro, może zaczerpnąć z pierwszego postu Yoriki, na przykład: Kiedy ktoś zagaduje "Co u ciebie?".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4679
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:18, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Procella napisał:
Lenn napisał:
Dlatego zostaje pytanie, które autentycznie mnie nurtuje: wyobraźcie sobie, że z czystej ciekawości, bez złych intencji, pytacie taką przygodnie spotkaną, dziesięć lat niewidzianą znajomą "Co słychać?", a w odpowiedzi słyszycie zdawkowe "Dobrze/ bez zmian, a co u ciebie?". Co byście pomyślały? Czy uznałybyście to za obcesowe, czy też nie?

Nie, nie uznałabym tego ani za obcesowe, ani niegrzeczne, raczej za normalne. Nawet bardziej zrozumiałe, niż szczegółową relację (zakładając, że w życiu tej osoby nie wydarzyło się w ostatnim czasie coś naprawdę mocnego, pozytywnie czy negatywnie).

Po chwili zastanowienia - pewnie jednak w ogóle nic bym nie pomyślała, bo nie zauważyłabym całej sprawy Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 19:56, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Albo tytul ogólny, "Interakcje miedzyludzkie" czy cos, bo sporo tu wyplywa tego typu kwestii. Dla mnie to ciekawe, bo pokazuje, jacy ludzie są różni Smile

I troszke mi glupio, bo w sumie w oczach Yoriki jestem chyba potworem, pytanie "co tam, jak tam?" albo " 'sup?" to mój najczęstszy zagajnik konwersacyjny, stosowany niezaleznie od tego, czy widzialam kogos pol roku temu, czy tez wlasnie rozmawiam z Prawdziwym Przyjacielem TM, z ktorym ostatnio gadalam wczoraj. Jesli to cos pomoze, jego przykladowe odpowiedzi to "Jeszcze nic, dopiero wstalem", "Rzucili fajne promocje na Goga", "pojawił się nowy patch do gry keidy spałaś" albo "jestem w pracy i koszmarnie chce mi się spać" Very Happy

A gdyby ktos na pytanie odpowiedzial "super, a u ciebie?" to pewnie tez bym nawet nie zauwazyla, albo spytala "ooo, a co sie dzieje, ze super?", albo rzucila ze trzy fakty ze swoijego zycia i patrzyla, ktory chwyci (wzbudzi zainteresowanie).

Co do ludzi, których się nie widzi dziesięciolecia, wcale nie musi to wynikać z tego, że nie chcą się znać, a z tego, że ktoś mieszka na drugiej półkuli na przykład i właśnie wrócił, albo się ożenił i właśnie rozwiódł, albo miał dzieci i właśnie odchował, albo był w szpitalu i właśnie wyszedł, jest gazyliard powodów dla których na więź mogła się naderwać, ale nic nie stoi na przeszkodzie by ją odnowić ku obupólnej radości. Nawet jeśli X lat temu ktoś nas wkurzył, ale w sumie po piętnastu latach nam przeszło Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:49, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Tak czytam tę debatę o tym, czy osoby, które pytają "Co tam?" naprawdę to obchodzi, i o tym, czy oczekują spowiadania się z prywatności i mam wrażenie, że wy to "Co tam?/Jak tam?/Co u ciebie?" itp. traktujecie chyba trochę zbyt dosłownie Wink Owszem, czasem ludzie, którzy zadają takie pytanie, naprawdę są zainteresowani waszym życiem, ale często faktycznie ich to nie obchodzi. I nie ma sensu rozkminiać "czego oczekują" po tym pytaniu, bo tak naprawdę to niczego nie oczekują - po prostu chcą jakoś zagaić. Takie pytanie to naturalny wstęp do rozmowy, które często pada po to, żeby nie stać na przeciwko siebie jak dwa słupy i nie milczeć, skoro już się spotykacie. Oczywiście nikt nie oczekuje, że dawno nie widzianej osobie, z którą nie jesteśmy blisko, będziemy w szczegółach opowiadać o swoim życiu. Raczej byłoby to nawet dziwne. Ale też można odpowiedzieć zdawkowo, np. "a, w porządku, studiuję sobie i pracuję w Y. A co u ciebie?" - i rozmowa się toczy. I ja też mówię do ludzi "Co tam?", no bo - serio - co można powiedzieć? Ot, widzę to jako taki sposób na zaczęcie rozmowy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:02, 09 Wrz 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
I troszke mi glupio, bo w sumie w oczach Yoriki jestem chyba potworem, pytanie "co tam, jak tam?" albo " 'sup?" to mój najczęstszy zagajnik konwersacyjny, stosowany niezaleznie od tego, czy widzialam kogos pol roku temu, czy tez wlasnie rozmawiam z Prawdziwym Przyjacielem TM, z ktorym ostatnio gadalam wczoraj.

Mam dokładnie tak samo i z dokładnie tych samych powodów - wychodzę z założenia, że to naturalny początek rozmowy, który właśnie pozwala odpowiadającemu samemu określić, o czym chce rozmawiać. I jestem właśnie tymi spostrzeżeniami zdumiony, bo zawsze mi się wydawało, że jak najbardziej taktowne jest pozwolenie odpowiadającemu na takie wskazanie tematu - znajomi "po fachu" jak chcą skonsultować jakąś sprawę to nawiążą do niej, znajomi skądinąd rzucą jakąś ciekawostką, inni powiedzą "nic", co też jest wskazówką, że podejmowanie tematów nieneutralnych nie jest najlepszym pomysłem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Zakochana Balladyna



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1137
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:11, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Podam może przykład, który mnie skłonił do napisania tego postu. Rok, może więcej czasu temu kuzynka tak odległa, że nigdy jej na oczy nie widziałam zaprosiła mnie do znajomych na FB. Raz przesłała przeklejone życzenia świąteczne. Ostatnio zagaduje mnie "Cześć. Co u ciebie?". Mnie irytuje. Co może interesować tego nieznanego mi zupełnie człowieka?
A wiecie co jeszcze mnie irytuje? "Uśmiechnij się!". Sam/a się, kurrrrra, uśmiechnij.

Edit: Podkreślam, że to mnie tylko irytuje. Nie oblewam ludzi kwasem za zadanie pytania, żadna śmiertelna obraza też w ślad nie idzie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Yorika dnia Pią 22:15, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:29, 09 Wrz 2016    Temat postu:

To może kwestia tego, że próbuje nawiązać kontakt, ale nie bardzo wie, jak się za to zabrać? Tu akurat irytację rozumiem (sam wolę, gdy ktoś zrobi takie "cześć, u mnie pitu-pitu, a co u ciebie", żeby chociaż nakierować rozmowę) i sam mam ten problem, że węszę podstęp - jak odpowiem, to pewnie zaraz się dowiem "a wiesz, tak w ogóle to podpisałem taką dziwną umowę/dostałem takie wezwanie/"kumpel znajomego kumpla" został oskarżony i-co-teras.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 22:34, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Yorika napisał:
A wiecie co jeszcze mnie irytuje? "Uśmiechnij się!". Sam/a się, kurrrrra, uśmiechnij.

O, przypomniało mi się z czasów szkolnych: Wracam z kimś, z kim nie mam o czym rozmawiać, on też bynajmniej nie pali się do rozmowy, milczymy, milczymy, aż w końcu ta druga osoba wygłasza sakramentalne "Co tak nic nie mówisz" Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:50, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Shiren napisał:
To może kwestia tego, że próbuje nawiązać kontakt, ale nie bardzo wie, jak się za to zabrać?

Też mi się wydaje, że w takim wypadku osoba może po prostu nie wiedzieć, jak się odezwać, więc wybiera "co u ciebie", które zdaje się bezpiecznym wyjściem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:53, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Lenn, jeżeli w jakiś sposób Cię ten pierwszy akapit uraził, to przepraszam. Chciałam tylko zaznaczyć, że ważne jest moim zdaniem rozdzielenie naszego własnego odbioru, czyichś intencji i jeszcze ogólnego kontekstu/znaczenia jakiegoś sformułowania, a byłam w takim trochę... łopatologicznym nastroju.

Cytat:
No właśnie ja bym często była zainteresowana jakąś rozmową, bo i czemu nie, tylko, jak już pisałam parę razy, najpierw na neutralne tematy, a jeśli już osobiste, to niekoniecznie w tym autobusie i w pierwszym szoku, że oto nagle a wild acquaintance appears.

Tak mi się wydaje, że po prostu inaczej rozumiemy sprawy "prywatne" czy "osobiste". Jasne, że da się na "Co tam?" odpowiedzieć z takimi szczegółami, że wszystkim dookoła zrobi się niezręcznie... ale przecież nie trzeba, a jeśli już się chce podzielić czymś "głębszym" niż takie banalne "no, u mnie okej", to można to zrobić bez wdawania się w szczegóły. No, nie wiem, mi jest zwyczajnie bliżej do podejścia Proc.

"Uśmiechnij się!" mnie też irytuje.

Yorika, no tak, kuzynka może chce jakoś odnowić więzi, ale nie wie, jak się za to zabrać, może ma jakiś interes (też nie da się tego wykluczyć), cóż. Rozumiem, kiedy piszesz, że Cię to denerwuje, ale jednak mam po prostu inne podejście.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10628
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 22:53, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Melomanka napisał:
Yorika napisał:
A wiecie co jeszcze mnie irytuje? "Uśmiechnij się!". Sam/a się, kurrrrra, uśmiechnij.

O, przypomniało mi się z czasów szkolnych: Wracam z kimś, z kim nie mam o czym rozmawiać, on też bynajmniej nie pali się do rozmowy, milczymy, milczymy, aż w końcu ta druga osoba wygłasza sakramentalne "Co tak nic nie mówisz" Very Happy

To! O ile "co nic nie mówisz" dla mnie bardziej śmieszne niż irytujące, to na"no uśmiechnij się" od dalszych znajomych (o przypadkowych osobnikach nie wspomnę) mam ochotę reagować ciętą ripostą wujka Staszka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Pią 22:55, 09 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Zakochana Balladyna



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1137
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:07, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Mal, jakie odnowić? Jakie więzi? Przecież pisałam, że nigdy się nawet nie spotkałyśmy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 23:16, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Ja na "uśmiechnij się" zwykle uśmiecham się tak:



zaś co do "co tam" itp, to myślę że dziewczynom w dużej mierze chodzi o tzw smalltalk którego ja osobiście nie znoszę, aczkolwiek bardzo, baaardzo dużo zależy od osoby z którą się gada. Np. z niektórymi moimi znajomymi wyrobiłam sobie manierę udawanego smalltalku, gdzie przerzucamy się jakimiś pustymi głupotami i wrzutami aż oboje wybuchamy śmiechem, natomiast jeśli ktoś nie jest w stanie wyczuć fazy i odbiera smalltalk na serio to ciężko ciągnąć rozmowę. Typowy syndrom introwertyka Wink

Tak np. z randomowymi dziewczynami z dawnej roboty nie byłam w stanie rozmawiać, ale z najlepszym kumplem mogę nie rozmawiać miesiącami a później rozumiemy się w trzech słowach. Kwestia dopasowania charakterów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 23:47, 09 Wrz 2016    Temat postu:

Mal, wszystko w porządku, tzn. w pewnym momencie rzeczywiście poczułam się niefajnie, ale szybko mi przeszło, więc nie ma o czym mówić. A co do naszych rozbieżności w postrzeganiu prywatności, masz oczywiście rację.

Z mojej strony dyskusja właściwie zamknięta. Cieszę się, że mogłam poznać Wasz punkt widzenia - może pomoże mi to w podobnych sytuacjach w przyszłości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 0:02, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Swoja droga, skoro juz porownujemy sobie punkty widzenia, czy tylko mi nie przeszkadza, jesli znienacka ktos sie do mnie odzywa, bo czegos chce? Razz Dunno, czuje sie przydatna i ciesze sie, ze moge pomoc zazwyczaj Razz Czasem sie odezwie ktos, kto wypytuje o to, jak sie zahaczyc w norwegii, albo po pomoc w jakims tlumaczeniu, czasem jest to brat wujka kuzynki sasiada, o ktorym pierwsze slysze i... no jakos mi to nigdy nie przeszkadzalo Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 0:24, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Mnie troche wkurza że ludzie pytają mnie jak się zaczepić w Berlinie, bo o ile tu o pracę łatwo to zakwaterowanie to droga przez mękę. Poza tym kurna gugiel nie gryzie no, ja musiałam wszystko szukać samodzielnie strona po stronie, tłumaczyć z niemieckiego na nasze i sama sobie radzić, a niektórzy chca wszystko na miejscu. I nie, nie dam miejscówy w mieszkaniu bo sama mieszkam w kawalerce bez podłogi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:31, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Właśnie, skoro padł temat smalltalku... Weźcie prostemu człowiekowi wytłumaczcie, o co z tym właściwie chodzi. Często spotykam się z wypowiedziami, że ktoś nienawidzi smalltalku, jest nawet taki znany cytat z tumblra... o, znalazłam: [link widoczny dla zalogowanych]
No i, chociaż też nie jestem osobą, która by była jakaś specjalnie towarzyska i lubiła gadać z ludźmi o głupotach, to generalnie... WTF? Przecież tematy rozmów zazwyczaj są jakoś dostosowane do relacji, jaką ma się z drugą osobą, o takich rzeczach jak "atoms, death, aliens (...)" rozmawia się ze swoimi bliskimi osobami. Jak spotkam np. w sklepie koleżankę ze studiów, z którą zdarzyło mi się gadać może parę razy, to nie będę wyskakiwać w pytaniem o sens życia, to chyba normalne? W takim wypadku rozmawia się krótko o jakichś pierdołach. Więc... czy mi coś ważnego umyka, czy naprawdę ludzie denerwują się na to, że z różnymi ludźmi rozmawia się na różne tematy w zależności od stopnia zażyłości?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:58, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Yorika, faktycznie, mój błąd - nie odnowić, ale może nawiązać, bo uznała, że fajnie byłoby jednak poznać kuzynkę? Swoją drogą, jeżeli naprawdę się nawet raz w życiu nie widziałyście i wasz jedyny kontakt polega na tym, że nie wiadomo po co dodałyście się na fejsie, to przecież nie ma sensu, żeby ona do Ciebie pisała ot, tak z nudów albo dla zachowania konwenansów. I, żeby nie było - oczywiście masz prawo być zupełnie niezainteresowana jakąkolwiek dodatkową relacją z tą dziewczyną, ale ja nadal widzę to jako Twoje niezainteresowanie, a nie jej towarzyskie faux pas (bez żadnego oceniania rzecz jasna).

Flo, bo to pewnie chodzi o to, że wszystko to miałkość, sztuczność i rozmawiamy o tej pogodzie właśnie dlatego że tak wypada, że tak trzeba... Wink Ja mam mieszane uczucia jeżeli chodzi o angażowanie się w small talk, ale to chyba przez to, że w przeciwieństwie do niektórych (na przykład autora tego posta) ja small talk definiuję raczej przez pryzmat osoby, z którą rozmawiam, nie poruszanego tematu - z kimś, kogo lubię i z kim czuję się komfortowo mogę rozmawiać nawet o pogodzie, o tym, że jest nam za gorąco albo za zimno, że w pracy było tak czy tak, że może bym coś zjadła... no bo lubię tę osobę i nawet takie głupoty mogą dla mnie stanowić interesujący temat rozmowy. Z drugiej strony najczęściej nie chce mi się pożytkować energii na rozmowy, choćby i o najciekawszych rzeczach, z kimś, kogo nie lubię albo kto jest mi obojętny. No, może to ostatnie jest płynne, gdyby jakiś obcy człowiek chciał ze mną pogadać o czymś mądrym i interesującym, to możliwe, że byłabym bardziej chętna do rozwinięcia tej znajomości, ale jak jestem w nastroju na rozmowy z obcymi, to nie razi mnie też small talk, a jak nie jestem, to nawet najciekawsze anegdotki mnie raczej nie interesują.

Teraz jest inaczej, ale ja kiedyś byłam ogromną przeciwniczką small talku - to zdanie o miałkości i sztuczności miało być z przymrużeniem oka, ale w sumie kiedyś, jak miałam większe skłonności do (prze)intelektualizowania wszystkiego, dokładnie tak ten nieszczęsny small talk widziałam, to był dla mnie taki symbol zakłamania i udawanych, nieautentycznych relacji. No bo przecież co taki small talk wnosi, o takich rzeczach to się rozmawia tylko z ludźmi, których ma się gdzieś i którzy mnie mają gdzieś, a robi się to tylko i wyłącznie dla zachowania jakichś nieszczęsnych pozorów i jaki to ma sens? Moja nastoletnia nihilistyczna dusza bardzo się przeciwko temu buntowała. Teraz takie posty jak ten tumblrowy widzę bardziej jako próbę uzasadnienia (tylko - po co?) faktu, że zwyczajnie nie jest się zainteresowanym drugim człowiekiem albo nie zawsze jest się zainteresowanym. Pytam - po co, bo uważam, że to nie jest nic, co trzeba przykrywać jakimiś intelektualistycznymi pretekstami.
Problem mam też z tym, że w takich postach często widzę pogardę dla small talku, ponieważ to są takie "rozmówki", które "nic" nie wnoszą do naszego życia, nie mają "głębi", a więc nie mają też sensu, są pozbawione jakiejkolwiek jakości. Oczywiście jeżeli ktoś chce uwznioślać całe swoje życie, to jego sprawa, ale o ile ja nie lubię takiej "małomiasteczkowej" mentalności wiecznych gadek-szmatek, o tyle nie mam też zwyczajnie siły na to, żeby każda rozmowa, jaką odbywam w życiu nadawała się do tego, żeby ją opublikować w piśmie naukowym. Czasem lubię pogadać o tym, jak ogromny i niezwykły wydaje mi się wszechświat, i dlaczego, a czasem wolę usiąść obok kogoś, popatrzeć przed siebie i rzucić "Chyba będzie padać, co?".
Imo to jest znowu kwestia dosyć dualistycznego podejścia do życia - nasze interakcje (wszystkie) są albo płytkie (= small talkowe, pozbawione jakości), albo głębokie (= wartościowe, o dużej jakości), nie ma nic pomiędzy, więc musimy się raz na zawsze zdecydować na jedno albo drugie.

E: kosmetyka


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Sob 10:04, 10 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10628
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Sob 10:52, 10 Wrz 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Swoja droga, skoro juz porownujemy sobie punkty widzenia, czy tylko mi nie przeszkadza, jesli znienacka ktos sie do mnie odzywa, bo czegos chce?

Zależy kto i czego chce. Jeśli, powiedzmy, ktoś z kimś jako taki kontakt mam ładnie poprosi aby mu przetłumaczyć dwa-trzy zdania, rzucić okiem na tłumaczony tekst czy jakieś inne pierdoły to najczęściej problemu nie ma. Nie znoszę i ignoruję prośby gdy zaś delikwent wyłania się z niebytu, ni dzień dobry, ni całuj mnie w djupę tylko "no weź mi zrób/załatw" . Np. znajoma z liceum, jakieś 3 lata po skończeniu studiów (od skończenia szkoły może z raz się widziałyśmy, z pięć razy gadały przez telefon) dzwoni do mnie i rzecze coś w ten deseń: "No, teraz jak w naszym LO pracujesz, znasz dyrektorkę, weź mi jakąś robotę załatw". Paszła won, niestety, zwłaszcza, że stosunek do roboty dziewoi znałam doskonale.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 11:01, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Flo, introwertyzm z zasady nienawidzi smalltalku (zabij ale nie przytoczę źródeł, ale czytałam o tym nie raz) głównie przez to, że introwertycy nie lubią się odzywać jeśli z tego odzywania nic nie wynika, oraz czują się całkiem komfortowo będąc w jakiejś grupie i nie mówiąc nic. Wtem podskakuje do nich jakiś ekstrawertyczny znajomy i takie "CO SIĘ NIE ODZYWASZ?!" jest w sumie atakiem na comfort zone introwertyka, mimo że oczywiście nieumyślnym.

Ja się nauczyłam, żeby nie być kompletnym bucem, wrzucać do takiego smalltalku jakieś mało prywatne skrawki z własnego życia, bo wtedy można to jakoś pociągnąć bez wdawania się w szczegóły. No ale jeśli osoba z którą rozmawiam jest kompletnie nie z mojej mańki to nie ma tutaj dużego pola do popisu i może ona myśleć że z nią nie gadam bo np. jej nie lubię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4679
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:10, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Mal napisał:
Yorika, faktycznie, mój błąd - nie odnowić, ale może nawiązać, bo uznała, że fajnie byłoby jednak poznać kuzynkę? Swoją drogą, jeżeli naprawdę się nawet raz w życiu nie widziałyście i wasz jedyny kontakt polega na tym, że nie wiadomo po co dodałyście się na fejsie, to przecież nie ma sensu, żeby ona do Ciebie pisała ot, tak z nudów albo dla zachowania konwenansów. I, żeby nie było - oczywiście masz prawo być zupełnie niezainteresowana jakąkolwiek dodatkową relacją z tą dziewczyną, ale ja nadal widzę to jako Twoje niezainteresowanie, a nie jej towarzyskie faux pas (bez żadnego oceniania rzecz jasna).

Też tak to widzę. Dziewczyna jest ciekawa kuzynki, której praktycznie nie zna i chciałaby z Tobą złapać jakiś kontakt.

Mal napisał:
Problem mam też z tym, że w takich postach często widzę pogardę dla small talku, ponieważ to są takie "rozmówki", które "nic" nie wnoszą do naszego życia, nie mają "głębi", a więc nie mają też sensu, są pozbawione jakiejkolwiek jakości. Oczywiście jeżeli ktoś chce uwznioślać całe swoje życie, to jego sprawa, ale o ile ja nie lubię takiej "małomiasteczkowej" mentalności wiecznych gadek-szmatek, o tyle nie mam też zwyczajnie siły na to, żeby każda rozmowa, jaką odbywam w życiu nadawała się do tego, żeby ją opublikować w piśmie naukowym. Czasem lubię pogadać o tym, jak ogromny i niezwykły wydaje mi się wszechświat, i dlaczego, a czasem wolę usiąść obok kogoś, popatrzeć przed siebie i rzucić "Chyba będzie padać, co?".
Imo to jest znowu kwestia dosyć dualistycznego podejścia do życia - nasze interakcje (wszystkie) są albo płytkie (= small talkowe, pozbawione jakości), albo głębokie (= wartościowe, o dużej jakości), nie ma nic pomiędzy, więc musimy się raz na zawsze zdecydować na jedno albo drugie.

Dla mnie to "nicniewnoszenie" jest mocno dyskusyjne, jest to sposób na nawiązanie czy utrzymanie pewnych kontaktów i więzi społecznych, które w pewnym momencie mogą się okazać przydatne czy atrakcyjne, w sposób bezpośredni lub niekoniecznie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:52, 10 Wrz 2016    Temat postu:

mangusta napisał:
Flo, introwertyzm z zasady nienawidzi smalltalku (zabij ale nie przytoczę źródeł, ale czytałam o tym nie raz) głównie przez to, że introwertycy nie lubią się odzywać jeśli z tego odzywania nic nie wynika, oraz czują się całkiem komfortowo będąc w jakiejś grupie i nie mówiąc nic. Wtem podskakuje do nich jakiś ekstrawertyczny znajomy i takie "CO SIĘ NIE ODZYWASZ?!" jest w sumie atakiem na comfort zone introwertyka, mimo że oczywiście nieumyślnym.

Z tym "z zasady" to bywa różnie, są rzecz jasna pewne tendencje, ale też określenia "introwertyk" czy "ekstrawertyk" nie wiążą się z istnieniem jakiegoś sztywnego schematu. Ja też jestem osobą raczej introwertywną, ale mój stosunek do small talku opisałam wyżej. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na to, że o ile każdy ma prawo zwyczajnie nie lubić small talku albo nawet uważać go za coś męczącego, o tyle zbyt często widzę też coś na kształt jawnej pogardy dla tego rodzaju interakcji i jakiegoś takiego poczucia wyższości, dość spójnego z pewnym szerszym trendem "jestem introwertykiem, a więc z natury jestem większym intelektualistą, człowiekiem wrażliwym i głębokim, więcej wartym niż wy wszyscy. I moje relacje też mają lepszą jakość niż wasze relacje". (Nie piję tu do Ciebie, mangusto, po prostu taka mi się nasunęła refleksja).

Procella napisał:
Dla mnie to "nicniewnoszenie" jest mocno dyskusyjne, jest to sposób na nawiązanie czy utrzymanie pewnych kontaktów i więzi społecznych, które w pewnym momencie mogą się okazać przydatne czy atrakcyjne, w sposób bezpośredni lub niekoniecznie.

Dla mnie też, starałam się przedstawić pewien punkt widzenia (który kiedyś sama zresztą wyznawałam i z którym do dziś czasem się spotykam).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4679
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:07, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Mal napisał:

Dla mnie też, starałam się przedstawić pewien punkt widzenia (który kiedyś sama zresztą wyznawałam i z którym do dziś czasem się spotykam).

Jasne, zauważyłam, to nie miała być polemika z Tobą Wink Raczej dopowiedzenie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 12:17, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Flo napisał:
o tyle zbyt często widzę też coś na kształt jawnej pogardy dla tego rodzaju interakcji i jakiegoś takiego poczucia wyższości, dość spójnego z pewnym szerszym trendem "jestem introwertykiem, a więc z natury jestem większym intelektualistą, człowiekiem wrażliwym i głębokim, więcej wartym niż wy wszyscy. I moje relacje też mają lepszą jakość niż wasze relacje". (Nie piję tu do Ciebie, mangusto, po prostu taka mi się nasunęła refleksja).
No ja sie zgadzam i mnie to wkurza, że introwertyzm nagle stał się usprawiedliwieniem na bucerę, tak jak niegdyś było z emo a później hipsterami. Bo introwertycy mogą być w pewnych warunkach mega gadatliwi a jak pisałaś, samo podzielenie na intro i ekstrawertyzm jest wielkim uogólnieniem. Tyle że w przypadku dyskusji nie da się ich uniknąć, a poruszyłam introwertyzm bo niechęć do smalltalku ma swoje wytłumaczenie w psychologii.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5315
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:53, 10 Wrz 2016    Temat postu:

Co do wydzielinki, może po prostu "small talk"?

Swego czasu miałam olbrzymi problem ze small talkiem, bo wydawał mi się bardzo nienaturalny. Jakoś tak wychodziło zawsze, że wokół mnie byli sami introwertycy, język rozwiązywał się nam, kiedy zaczynaliśmy się czuć swobodnie we własnym towarzystwie.
Potem najgorsza faza była, kiedy ktoś zadawał mi pytanie "co tam?", kiedy w moim życiu nie działo się nic dobrego, wręcz przeciwnie (tak to wtedy widziałam), nawet "spoko, po staremu" było w moim odczuciu totalnym kłamstwem i nie wiedziałam, co z tym fantem zrobić. Razz W końcu przestałam się spinać i po prostu zrobiłam listę bezpiecznych tematów typu "fajny przepis ostatnio odkryłam".
Kiedyś byłam na koncercie w pewnym małym klubie muzycznym z dwoma ekstrawertykami. Stoimy sobie, słuchamy muzyki, myślę sobie o tysiącu rzeczy, od bardzo luźnych po bardzo osobiste. I nagle jeden z nich, ten świeżo poznany, zadał mi pytanie, czy ja w ogóle myślę, skoro prawie nic nie mówię (!), co się w tej mojej głowie dzieje. I jeszcze mnie tym pytaniem wyrwał z zamyślenia i już kompletnie nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin