Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kliencie, miej serce i wiedzę!...
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Szpieg z Krainy Zmierzchowców



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2115
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:33, 03 Lip 2015    Temat postu: Kliencie, miej serce i wiedzę!...

...czyli ułatwijmy sobie nawzajem życie.
Robienie niepotrzebnych problemów wynika czasem z podłej natury, czasem po prostu z niewiedzy. Na wrednych delikwentów trudno coś poradzić, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by się nawzajem poedukować. W jaki sposób ludzie nieświadomie utrudniają Wam pracę? Czy macie jakieś pobożne życzenia w tej kwestii? Jakie są Wam najczęściej zadawane pytania i nie możecie ich już słuchać?

1. Jeżeli kupujecie coś hurtem w budzie z lodami, podawajcie sumę typów lodów, bez smaku, bo to najczęściej nie ma żadnego znaczenia przy wbijaniu na kasę. Od razu jest łatwiej, gdy się powie "7 gałek, dwa małe włoskie i jeden duży", niż "jedne z gałką pistacjową, czekoladową i truskawkową, drugie waniliowe i smerfowe, do tego mały kręcony z polewą truskawkową, duży z polewą czekoladową, o, i jeszcze jeden z mały z jabłkową". Łatwo się pomylić przy wbijaniu, i tak trzeba będzie dopytać przy nakładaniu porcji.
2. Ankiety dla radio. Nikt nie wprowadza takiego popłochu, jak reporter zaczepiający przechodniów. Rozumiem lęk, ale zapewniam Was, że na bank nikt nie rozpozna Waszego głosu, a wszystkie "yyyy, eee, no wie pani, ten-tego..." zostają wycięte przy montowaniu. Nie ma się czego bać ani wstydzić, a nie uciekając przed mikrofonem możecie pomóc biednemu dziennikarzowi, któremu i tak się spieszy, a ankiety uliczne są wyjątkowo niewdzięczną robotą. Najgorsze co Was może spotkać, to kolega redaktor, który zacmoka z niesmakiem po powrocie do studio, że nie znaliście jakiejś postaci historycznej, Polacy tacy niedouczeni (mój współstażysta - tak na prawo, że już ściana - celował właśnie w ankietach o historii chyba tylko po to, żeby załamać ręce nad lemingami).

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:39, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Nie pomyślałabym o tych lodach, a to przecież logiczne!

To ja może dorzucę coś z mojej (przyszłej) działki. Kontaktu z pacjentami do tej pory miałam może niewiele, ale do szewskiej pasji doprowadzają mnie sytuacje:

1) -czy choruje pan na coś przewlekle? *wymieniam listę chorób cywilizacyjnych, kilka takich, co się często zdarzają i choroby nowotworowe*
Nie, nie. Zdrowy jestem.
- czy bierze pan jakieś leki?
-tylko te na nadciśnienie i insulinę.
I to jest sygnał, że w sumie trzeba przez listę przejechać jeszcze raz.
Głupstwo, ale denerwuje.

2) Pacjent ukrywający swoje dolegliwości. No ja nie wiem, ale jeśli przychodzi człowiek do lekarza nie na wizytę kontrolną, to fajnie byłoby coś powiedzieć. Bo w teorii powinno się pacjenta całego zbadać, ale na przykład jeśli nie napomknie on o krwawieniu z odbytu, to raczej nie pognam robić per rectum bo przecież tak to lubię. Sporo pacjentów stosuje taką technikę żeby- nie wiem? Sprawdzić lekarza? I o ile są standardy, które lekarz powinien wykonać przy każdej wizycie (ciśnienie czy osłuchanie- wiem ile NFZ przeznacza na pacjenta i wiem, że jak się tłum w poczekalni kłebi to nawet te naście minut jest luksusem), to jednak minimum informacji się przyda. Kurczę, do informatyka też przychodzę z jakimś opisem sytuacji, a nie rzucam sprzęt ze słowami "do as you wish".

3) Kompletne ignorowanie:
- czy pani doktor mnie dzisiaj przyjmie?
- dobrze, tylko musi się pani zarejestrować na dole.
Babka nie domknęła nawet drzwi i słyszę gromkie "nie przyjęła, a pije kawę i nic nie robi". Noż...

4) łapania za fartuch nie znoszę, a pewnie za rok będę nie znosić dwa razy bardziej. W życiu nie widziałam, żeby ktoś łapał za ciuchy pracownika sklepu, nauczyciela czy fryzjera.

5) Zazwyczaj na drzwiach przychodni/gabinetu są podane godziny. Jeżeli jest napisane, że lekarz przyjmuje od dziewiątej, to mało mnie wzrusza, że siedzisz tu od siódmej. Mówię o sytuacji, w której pacjenci są rejestrowani na konkretną godzinę (9.30 w tym przypadku), więc naprawdę nie rozumiem pretensji.

Że o słynnym wśród studentów medycyny piwie nie wspomnę Smile

Skończyłam właśnie mini-wolontariat w przychodni mojej mamy i mam duuużo wrażeń. Co mnie naprawdę uderzyło, to niecierpliwość- piętnaście minut czekania w kolejce to nie jest dużo i szczerze mówiąc kiedy robiłam podczas studiów praktyki w Anglii czy Szkocji to nie widziałam, żeby pacjenci byli załatwiani od ręki. Czasami poślizg czasowy jest naprawdę duży i stres jest zrozumiały, ale skoro kwadrans opóźnienia robi taką wyrwę w planie dnia, to chyba źle go sobie ułożyłam?

Swoją drogą w gabinecie obok była taka chamska lekarka, że miałam ochotę napluć jej do porannej kawy Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1008
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:21, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Ja na stażu z med. rodzinnej miałam też obowiązki rejestratorki (w sumie wszystko robiłam, a w gabinecie byłam kilka razy tylko -_-), więc kilka spraw:

1. Mów WYRAŹNIE nazwisko. Tyle razy musiałam prosić o powtórzenie, nie dlatego że coś mam ze słuchem, ale czasami z "buebuebue" nie było wiadomo, czy to np. Bręborowicz czy Wręborowicz -_-
2. Miejsca nie są z gumy, jak są już zajęte na dzisiaj/jutro, to magicznym trafem nie wcisnę nikogo, bo tak. Jeśli musisz na dzisiaj - jest jeszcze opieka nocna i całodobowa. Jeśli to coś poważnego - to nie do rodzinnego, tylko mykaj na SOR.
3. BŁAGAM, UMYJ SIĘ. Porządnie. Rozumiem że osoba chora przewlekle, leżąca, przywieziona na SOR może śmierdzieć - nie bardzo ma warunki żeby się umyć sama, ale bez jaj, żeby osoba "na chodzie", umówiona na planową wizytę nie wpadła na to, żeby umyć się pod pachami, umyć giry i włożyć czyste skarpety? Albo ktoś np. umyje się tylko pod pachami, bo nie przyjdzie mu do głowy, że do EKG wypada zdjąć buty i nagle jest panika, "a na pewno trzeba te buty zdjąć?" Można zsunąć skarpety jeśli buty są niskie, ale nie zawsze. A wtedy co? Smród. Albo dziury.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 15:32, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Pasażerze drogi:

1. Notoryczne wciskanie dzwonka nad głową zrobi z ciebie wroga nr 1 w samolocie. My biegamy w te i wewte zapewne już od piątej nad ranem, można więc sobie samemu ruszyć tyłek, przejść się te 10 metrów i poprosić. Nadużywanie dzwonka skutkuje zwykle ignorowaniem przez załogę, lub kawą mieszaną obcasem.

2. My nie jesteśmy od targania twoich toreb. Jak żeś se napchał 15kg do walizki, tak se sam noś.

3. Jak jest włączony znak zapięcia pasów, to trzeba zapiąć pasy. Dotyczy to także twoich dzieci popylających pod nogami załogi.

4. Jeśli stewardessa o coś prosi, to ma zazwyczaj ku temu ważny powód i wykłócanie się nie ma sensu, ewentualnie będzie skutkowało jak w punkcie pierwszym. My serio nie mamy najmniejszej ochoty sie z wami szarpać, im mniej wchodzimy z wami w interakcję tym lepiej.

5. Gdy przez okno widać zbliżającą się ziemię, to nie jest dobry moment na wyskoczenie do kibelka.

6. Jak masz zamiar smęcić, że drogo, to nie kupuj, nikt nie zmusza.

7. Jak masz zamiar smęcić że nie lubisz tej linii lotniczej, to nią nie lataj. Jest pełno alternatyw.

8. "Proszę" i "Dziękuję" robią ogromną różnicę. Ci, którzy potrafią tych słów używać zwykle mogą liczyć na np. lepsze miejsce, albo świeższe żarcie (nie żeby żarcie było nieświeże, ale można wybrać np. takie z najdłuższą datą ważności i dodać keczup gratis).

9. Nic nas nie obchodzi że twoje dziecko nie chce zapiąć pasów na lądowanie. Jakżeś nie nauczył posłuszeństwa tak teraz cierp.

10. Nie śmieć. Biegamy ze śmietnikiem przynajmniej dwa-trzy razy w trakcie lotu.

11. Miej litość, nie ściągaj butów! Raz, że do końca życia nie doleczysz tego grzyba (dywany w samolotach są tylko odkurzane) dwa.... no. Chyba nie muszę mówić.

Edyta: Bo zapomniałam. 12. Tyłek stewardessy nie jest na wyposażeniu samolotu, jak chcesz se klepać to se klep własny.

13. Póki chodzimy po samolocie z minami skwaśniałych fląder, dopóty turbulencje nie są groźne i nie trzeba pytać "czy to normalne".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Pią 15:38, 18 Wrz 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 17:26, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Cytat:
11. Miej litość, nie ściągaj butów! Raz, że do końca życia nie doleczysz tego grzyba (dywany w samolotach są tylko odkurzane) dwa.... no. Chyba nie muszę mówić.


Oj... to ja. Na swoja obrone mam to, ze zwijam sie na siedzeniu w klebek i przesypiam cala podroz. I mam zawsze czyste skarpety!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 17:33, 18 Wrz 2015    Temat postu:

W skarpetach jeszcze ujdzie, ale tu notorycznie buciory zdejmują Holendrzy którzy, no co tu dużo mówić, mają często braki w higienie stóp. Łażenie boso po samolocie może wygląda hipisowsko i eko wege bio, ale później sobie będziecie pluć w brode jak będziecie wydawać miliony na jakieś odgrzybiacze Very Happy

(a najgorzej to w ogóle jak dzieci puszczają na bosaka. Maroko jeszcze ujdzie bo toto przyzwyczajone, ale taki Nielsik czy taka Dieuwke lat 2 popylające bez niczego, oj bedzie niejedna wizyta u lekarza i oby sie skończyło na wysypce...)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Pią 17:34, 18 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 18:32, 18 Wrz 2015    Temat postu:

A nie no, bez skarpet to sobie nie wyobrażam Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:26, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Już chciałam krzyczeć że ja też z butościągaczy, ale się wyjaśniło o co chodzi. Very Happy Fakt, bez skarpet to już jazda bez trzymanki, samolotowa fauna tylko czycha na stopy niewinnych.

Ale przyczepię się jeszcze do punktu ostatniego, bo jakkolwiek wiem jakie wkurzające jest odpowiadanie po raz 30 na to samo pytanie, to niektórym ludziom z samolotofobią (a czasem lecieć trzeba, niestety) takie zapewnienie że "wszystko w normie" od osoby kompetentnej robi łagodząco na nerwy. Tak więc tego, nie byłabym aż taka surowa dla nich. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 21:38, 18 Wrz 2015    Temat postu:

To i ja się przyłączę.

Kochany właścicielu/użytkowniku wieczysty nieruchomości, dzwoniący do urzędu w sprawach mniej lub bardziej budowlanych!

Po pierwsze:
Jeśli dzwonisz w konkretnej sprawie, zacznij od podania sygnatury otrzymanego pisma (i to akurat zasada ogólna, dotyczy wszystkich spraw urzędowych!!!). "Kowalski, ja w sprawie drogi" to nie jest dobry początek. Urzędnik ma spraw na pęczki i nie pamięta nazwisk ludzi, którzy mu się po papierach przewinęli, bo np. przy inwestycjach liniowych tych ludzi przewijają się setki, a nawet i tysiące rocznie. Ba, nawet przy małej inwestycji może się trafić duża wspólnota mieszkaniowa - bum, stówka pęka.
Możliwe również, że Twoje nazwisko w ogóle się w tej sprawie nie pojawiło - ale o tym później.

(Ostatnio przez bite 20 minut wyciągałam z jednego faceta informację, w jakiej sprawie dzwoni...)

Po drugie:
Znaj numer ewidencyjny swojej działki. Numer arkusza i nazwa obrębu też by się przydały. Boru, to przecież Twoja działka, kto ma wiedzieć, jaki ma numer, jak nie Ty? "Kowalski, ja odnośnie mojej działki, tej obok krzyża" może być zrozumiałe dla Twojego sąsiada, ale urzędnik nie jest Twoim sąsiadem. Wszystkowiedzącą Wiedźmą Ple-Ple też nie jest.

(... Okazało się, że to sprawa kolegi. Biedak, następne 20 minut wydobywał z klienta numer działki. )

Po trzecie:
Może nie wiesz, ale uaktualnienie adresu w rejestrze gruntów w starostwie powiatowym jest Twoim ustawowym obowiązkiem. Serio, Twoim i tylko Twoim. To TY jesteś właścicielem nieruchomości, do diaska! Jednym z milionów właścicieli milionów nieruchomości w Polsce. Nie miej pretensji do urzędu X, że wysyła korespondencję na Twój stary adres i nie mów, że przecież podawałeś nowy "w urzędzie", zwłaszcza jeśli był to urząd Y na drugim końcu województwa. Albo, kurka wodna, w spółdzielni mieszkaniowej, gazowni czy gdzieś tam jeszcze.

(Serio, niektórym się wydaje, że "urząd" jest tylko jeden - że to taki mityczny Lewiatan albo insza potwora, oplatająca swymi mackami cały świat i wiedząca wszystko!)

Po czwarte:
Sprawy urzędowe załatwia się pisemnie, a pod pismem musisz się podpisać. Anonimy nie podlegają rozpatrzeniu, kropka.

I na koniec coś, co doprowadza mnie do białej gorączki, czyli po piąte:
Pisma urzędowe czytaj od deski do deski. Na Bora, nie kończ w połowie pierwszej strony i nie dzwoń do urzędu z pytaniami, na które odpowiedź JEST w tym cholernym piśmie!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 21:43, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Kiedy kasjerka szuka kodu bułki, nic jej nie da powtarzanie "Po 39 groszy one są!"

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10628
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 22:40, 18 Wrz 2015    Temat postu:

To i ja zrzędnę:
Rodzicu miły
- racz się przed zadzwonieniem do szkoły dowiedzieć jak się nazywa wychowawca twego dziecięcia. Wypadałoby też nazwisk nie mylić, by odbierający nie parsknął śmiechem słysząc "Dziędobry, ja z panią Kociak chciałam".
- skoro już ni chu chu nazwiska nie pomnisz, racz się dowiedzieć, do jakiej klasy twoje potomstwo uczęszcza. Informacja typu "Pikusiński, z drugiej" za wiele nie da, zwłaszcza gdy odbiera ktoś, kto rzeczonego nie naucza. Klas w roczniku 4 co najmniej.
Przedstawicielu wszelaki i inna gadzino dzwoniąca z ofertami:
- szmurwa, przedstaw się i powiedz czego chcesz, a nie bez dzień dobry czy całuj mnie w rzyć domagaj się rozmowy z polonistą/historykiem itp. Serio, serio, nikomu nie chce się marnować 5 minut przerwy na słuchanie bezużytecznych pierdoł.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Pią 22:41, 18 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 22:51, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Ue, ja nie mam tak interesująco Razz Mam tylko jedną radę: Zanim złożysz zamówienie, weź sprawdź stan magazynu, dolary przeciw orzechom, że to coś już tam jest.
E: A nie, dwie rady. Druga to "im lepiej opiszesz produkt, tym szybciej go dostaniesz. "Takie niebieskie, sto na to" nie wystarczy. "Gumowy dynks" też nie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Pią 22:53, 18 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Machina
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 16 Kwi 2014
Posty: 112
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob 0:21, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Podobnie jak Sineira, jestem urzędnikiem. I podobnie przyłączam się do apelu o podawanie sygnatury sprawy. O ile z reguły udaje mi się to ustalić bez zgrzytów, o tyle czasem zdarzają się osobliwe przypadki. W pamięci utkwił mi facet, który bez uprzedniego przedstawienia się zaczął snuć opowieści o jakiejś studni, która stała na nieruchomości od czasów wojny i jeszcze jakichś innych historiach, które nic a nic mi nie mówiły. Gdy udało mi się wydobyć od pana sygnaturę okazało się, że sprawą zajmuje się zupełnie inny oddział.

Z mojej strony inne apele.

Drogi kliencie

Staraj się formułować swoje żądania w miarę jasno. Opowieści w stylu, że był przekręt, że jest jak za Bieruta, a sąsiad musiał mieć dobre układy w PRL-u, bo szybko dostał decyzję naprawdę zaciemniają obraz, zwłaszcza gdy ewentualne wyjaśnienia są w tym samym duchu. Ja muszę potem z tej twórczości wyinterpretować rzeczywistą wolę wnioskodawcy.

Kochany "profesjonalny" pełnomocniku skarżącego.

1) Rozumiem, że decyzja jest dla twego mocodawcy niekorzystna. Rozumiem, że pogląd strony na daną kwestię może być odmienny od poglądu organu, a orzecznictwo często jest niejednolite. Ba, może się zdarzyć, że pogląd organu okaże się błędny. Ale wypisywanie naprawdę srogich bzdur i to w sprawach oczywistych (gdzie sprawa rozbija się np. o niezłożenie wniosku w ustawowym terminie) naprawdę nie uchodzi.

2) Spóźnianie się z wniesieniem odwołania o kilka, czy nawet kilkanaście dni (nie licząc sytuacji, gdy możliwe jest przywrócenie terminu i gdy taki wniosek został o czasie złożony) jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem.

3) Pisząc skargę do sądu, zachowaj pewne standardy. Zaznaczanie wszystkiego boldem i jednocześnie podkreśleniem nie wzmacnia twojej argumentacji. To również nie jest miejsce na mniej lub bardziej dziwne pytania retoryczne. To ma być skarga do sądu, a nie kłótnia Kargula z Pawlakiem.

EDIT: Czyszczenie niedoróbek


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Machina dnia Sob 0:37, 19 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 10:14, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Cytat:
Ale przyczepię się jeszcze do punktu ostatniego, bo jakkolwiek wiem jakie wkurzające jest odpowiadanie po raz 30 na to samo pytanie, to niektórym ludziom z samolotofobią (a czasem lecieć trzeba, niestety) takie zapewnienie że "wszystko w normie" od osoby kompetentnej robi łagodząco na nerwy. Tak więc tego, nie byłabym aż taka surowa dla nich. Wink


Spokoloko, jak ktoś sie boi latać to widać od razu (zwykle sam nam mówi, żebyśmy były dodatkowo czujne). Ja mówię tu głównie o wypacynkowanych paniusiach z Belgii i Holandii, co pytają z pretensją w głosie dlaczego za oknem widać chmury.

A tak serio, to naprawdę póki nie biegamy w kółko z wrzaskiem to wszystko jest ok. No bo nawet jakby i nie było to co mamy zrobić, pewnie, że powiemy że to normalne nawet jak na skrzydłach sie zasiedlą smoki Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:14, 19 Wrz 2015    Temat postu:

mangusta napisał:

A tak serio, to naprawdę póki nie biegamy w kółko z wrzaskiem to wszystko jest ok. No bo nawet jakby i nie było to co mamy zrobić, pewnie, że powiemy że to normalne nawet jak na skrzydłach sie zasiedlą smoki Razz


A to inna sprawa. Od razu przypomina mi się scena z "Madagaskaru 2", kiedy Szeregowy robi za stewarda i demonstruje użycie kamizelki ratunkowej:
"W sytuacji przymusowego wodowania, najpierw zakładamy kamizelkę, a potem mamy prze... (wybuch kamizelki) ... ane." Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2651
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Sob 14:37, 19 Wrz 2015    Temat postu:

To ja też Smile

Po pierwsze, kliencie, zanim zadzwonisz do tłumacza, zainteresuj się, z jakimi językami ten tłumacz pracuje. Żeby pod koniec rozmowy nie okazało się nagle, że: "Ale jak to, to pani nie tłumaczy z francuskiego?!"

Po drugie: rosyjski i ukraiński to NIE SĄ takie same języki! To, że znam rosyjski, wcale nie oznacza, że automatycznie otrzymuję w pakiecie znajomość ukraińskiego (a także białoruskiego, bułgarskiego i serbskiego).

Dalej: jeśli umieszczasz na stronie internetowej ogłoszenie, to napisz w nim coś więcej, niż "Mam do przetłumaczenia pięć stron tekstu. Zainteresowanych proszę o kontakt" (to autentyczne ogłoszenie z favore.pl, pani była strasznie oburzona, że ja z niego nie wyczytałam, iż chodzi o instrukcję pralki w języku niemieckim, a przełożyć trzeba na angielski).

Jeśli w umowie jest określony termin, w którym mam przesłać przetłumaczony tekst, to naprawdę nie trzeba wydzwaniać do mnie kilka razy dziennie i pytać "Czy już?!"

Nie, nie przetłumaczę po znajomości, za darmo, dwudziestu stron tekstu. O pięćdziesięciu nie wspominając. Nie przetłumaczę ich także w zamian za referencje. Ani za obietnicę współpracy w przyszłości, jeśli mój przekład będzie rzetelny.

Cena 1 zł za 1 standardową stronę to nie jest uczciwa cena.

Sprawdzaj zawsze, czy na pewno przesłałeś mi właściwy plik. Sprawdź to trzy razy!

Jeśli uważasz, że znasz język lepiej od tłumacza, to w ogóle nie zawracaj tłumaczowi głowy. Oszczędzisz swoje pieniądze i moje nerwy Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 23:09, 19 Wrz 2015    Temat postu:

Machina napisał:
Ale wypisywanie naprawdę srogich bzdur i to w sprawach oczywistych (gdzie sprawa rozbija się np. o niezłożenie wniosku w ustawowym terminie) naprawdę nie uchodzi.


Wiesz, ja bym to sformułowała dosadniej: prawniku, miejże trochę wstydu. Jak się nie znasz, to się nie podejmuj, bo czytać hadko.
A jak się znasz, ale świadomie bierzesz od klienta pieniądze za pisanie bzdur, to jesteś świnia i złodziej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Nie 9:32, 20 Wrz 2015    Temat postu:

Cytat:
"W sytuacji przymusowego wodowania, najpierw zakładamy kamizelkę, a potem mamy prze... (wybuch kamizelki) ... ane." Very Happy
a bo to prawda Very Happy

edyta: a w ogóle to dam wam hinta na przyszłość, bo o tym to na pewno większość nie wie mimo że jest powiedziane w demo - jak wam sie przydarzy kiedyś wodowanie (a się nie przydarzy, spoko), to napompujcie kamizelki jak już wyjdziecie z samolotu. Był kiedyś taki słynny przypadek, gdy samolot wodował w oblodzonej rzece i wszystkie ofiary śmiertelne napompowały swoje kamizelki jeszcze w środku, nie zdążyły wyjść i się potopiły. Ogólnie nadmuchanie kamizelki w samolocie to automatyczny deathwish.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Nie 10:06, 20 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:31, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Machina napisał:
Kochany "profesjonalny" pełnomocniku skarżącego.

1) Rozumiem, że decyzja jest dla twego mocodawcy niekorzystna. Rozumiem, że pogląd strony na daną kwestię może być odmienny od poglądu organu, a orzecznictwo często jest niejednolite. Ba, może się zdarzyć, że pogląd organu okaże się błędny. Ale wypisywanie naprawdę srogich bzdur i to w sprawach oczywistych (gdzie sprawa rozbija się np. o niezłożenie wniosku w ustawowym terminie) naprawdę nie uchodzi.

2) Spóźnianie się z wniesieniem odwołania o kilka, czy nawet kilkanaście dni (nie licząc sytuacji, gdy możliwe jest przywrócenie terminu i gdy taki wniosek został o czasie złożony) jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem.

3) Pisząc skargę do sądu, zachowaj pewne standardy. Zaznaczanie wszystkiego boldem i jednocześnie podkreśleniem nie wzmacnia twojej argumentacji. To również nie jest miejsce na mniej lub bardziej dziwne pytania retoryczne. To ma być skarga do sądu, a nie kłótnia Kargula z Pawlakiem.


Sineira napisał:
Wiesz, ja bym to sformułowała dosadniej: prawniku, miejże trochę wstydu. Jak się nie znasz, to się nie podejmuj, bo czytać hadko.
A jak się znasz, ale świadomie bierzesz od klienta pieniądze za pisanie bzdur, to jesteś świnia i złodziej.

Odnotowałem, wziąłem sobie do serca. Smile

Na obronę - jest takie powiedzenie, którego uczą na pierwszym roku aplikacji "klient twoim największym wrogiem". Jak klient się upiera, żeby złożyć durne pismo, które efektów żadnych nie odniesie, a może odnieść przeciwne do zamierzonych, to nie poradzisz. Przyznaję, to jest trochę pójście na łatwiznę - lepiej się wygłupię przed sądem, ale przynajmniej mi klient nie zrobi dyscyplinarki, żebym nie musiał potem udowadniać, że nie składając pisma działałem na jego korzyść (co w rzeczywistości jest bardzo trudne, bo nawet koledzy powiedzą - skoro nie miałeś nic do stracenia, to przecież mogłeś je złożyć). A teraz, przy popularności google i innych narzędzi, człowiek przeczyta coś na forum, wydaje mu się, że znalazł odpowiedź i teraz trzeba to zrobić. Albo "a bo Kowalski powiedział, że tak się da". I nie przetłumaczysz, że akurat w tej sprawie się nie da czy występują jakieś inne okoliczności. Także em... różnie bywa. Ja na przykład już na aplikacji zostałem przez patrona zmuszony do pisania lipnego wniosku o zabezpieczenie, bo klient właśnie zdecydował, że tak powinno się zrobić. Na szczęście to patron się podpisywał pod tym, ale szczerze, sam nie wiem, co bym zrobił w podobnej sytuacji. A i widziałem profesora prawa w akcji, który też głupoty na sali sądowej wygadywał, "bo klient tego sobie życzył".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Machina
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 16 Kwi 2014
Posty: 112
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 18:26, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Machina napisał:
Kochany "profesjonalny" pełnomocniku skarżącego.

1) Rozumiem, że decyzja jest dla twego mocodawcy niekorzystna. Rozumiem, że pogląd strony na daną kwestię może być odmienny od poglądu organu, a orzecznictwo często jest niejednolite. Ba, może się zdarzyć, że pogląd organu okaże się błędny. Ale wypisywanie naprawdę srogich bzdur i to w sprawach oczywistych (gdzie sprawa rozbija się np. o niezłożenie wniosku w ustawowym terminie) naprawdę nie uchodzi.

2) Spóźnianie się z wniesieniem odwołania o kilka, czy nawet kilkanaście dni (nie licząc sytuacji, gdy możliwe jest przywrócenie terminu i gdy taki wniosek został o czasie złożony) jest bardzo, ale to bardzo złym pomysłem.

3) Pisząc skargę do sądu, zachowaj pewne standardy. Zaznaczanie wszystkiego boldem i jednocześnie podkreśleniem nie wzmacnia twojej argumentacji. To również nie jest miejsce na mniej lub bardziej dziwne pytania retoryczne. To ma być skarga do sądu, a nie kłótnia Kargula z Pawlakiem.


Sineira napisał:
Wiesz, ja bym to sformułowała dosadniej: prawniku, miejże trochę wstydu. Jak się nie znasz, to się nie podejmuj, bo czytać hadko.
A jak się znasz, ale świadomie bierzesz od klienta pieniądze za pisanie bzdur, to jesteś świnia i złodziej.

Odnotowałem, wziąłem sobie do serca. Smile

Na obronę - jest takie powiedzenie, którego uczą na pierwszym roku aplikacji "klient twoim największym wrogiem". Jak klient się upiera, żeby złożyć durne pismo, które efektów żadnych nie odniesie, a może odnieść przeciwne do zamierzonych, to nie poradzisz. Przyznaję, to jest trochę pójście na łatwiznę - lepiej się wygłupię przed sądem, ale przynajmniej mi klient nie zrobi dyscyplinarki, żebym nie musiał potem udowadniać, że nie składając pisma działałem na jego korzyść (co w rzeczywistości jest bardzo trudne, bo nawet koledzy powiedzą - skoro nie miałeś nic do stracenia, to przecież mogłeś je złożyć). A teraz, przy popularności google i innych narzędzi, człowiek przeczyta coś na forum, wydaje mu się, że znalazł odpowiedź i teraz trzeba to zrobić. Albo "a bo Kowalski powiedział, że tak się da". I nie przetłumaczysz, że akurat w tej sprawie się nie da czy występują jakieś inne okoliczności. Także em... różnie bywa. Ja na przykład już na aplikacji zostałem przez patrona zmuszony do pisania lipnego wniosku o zabezpieczenie, bo klient właśnie zdecydował, że tak powinno się zrobić. Na szczęście to patron się podpisywał pod tym, ale szczerze, sam nie wiem, co bym zrobił w podobnej sytuacji. A i widziałem profesora prawa w akcji, który też głupoty na sali sądowej wygadywał, "bo klient tego sobie życzył".


No tak, w przypadku piekielnego klienta, który sobie niczego nie da przetłumaczyć, to faktycznie wielkiego pola manewru nie ma; od tej strony na to nie spojrzałam, więc w kwestii grzechów wymienionych w pkt. 1 obiecuję mieć więcej zrozumienia. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 438
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:20, 23 Wrz 2015    Temat postu:

To i ja się pożalę

Pacjencie drogi.
1. My NAPRAWDĘ nie mamy zdolności wizjonerskich! Jak mi przyjdziesz i poprosisz o tabletki "no, wie pani, takie małe, białe" to w odpowiedzi usłyszysz, ze wszystkie takie są.
I nie, powołanie się "ale przecież sama mi pani dała!" sytuacji nie zmienia. Mamy setkę pacjentów dziennie, to, że akurat ty mnie pamiętasz, nie znaczy, że ja pamiętam ciebie i co ci dałam pół roku temu.

2. Sprawdzenie, jaki rozmiar ciuchów nosi twój leżący podopieczny nie jest żadnym wstydem! I nie rób wielce zdumionej/obrażonej miny, kiedy spytamy, jaki rozmiar i typ pieluchomajtek mamy dać. Tak, to ty masz wiedzieć, my możemy jedynie zasugerować. Dlaczego? Z prostego powodu: myśmy tego bidnego chorego nawet na oczy nie widziały!

3. Leki robione, zgodnie z nazwą są ROBIONE. Strzelanie focha, że nie ma od ręki jest a/denerwujące b/bezsensowne c/ skończy się tym, ze usłyszysz, że nie mamy składnika i trzeba czekać albo szukać innej apteki. Mamy 48h zgodnie z prawem, na zrobienie rp od momentu przyjęcia. I zapewniam, to rzadko kiedy jest takie hop-siup, czasem trzeba się solidnie napracować.

4. W Polsce zarejestrowane są tysiące leków, nie mówiąc już o suplementach diety. Dziwienie się, że nie ma akurat jakiegoś dziwnego preparatu na włosy (kolejnego) jest nie bez sensu, Nikt nie ma wszystkiego. Dotyczy to też leków na rp, szczególnie tych rzadko wypisywanych i drogich. Takie rzeczy często sprowadzamy pod pacjenta, wcześniej go informując, ile to będzie kosztowało. Jak się zgodzi, to ściągamy.
I urządzanie nam następniego dnia pretensji, co tak drogo, to już hipokryzja, bo dobrze widziałeś, na co się piszesz. Lekarz ci takie coś wypisał, jego pytaj, my uczciwie ostrzegałyśmy i 5 razy upewniałyśmy, że wiesz, co robisz.

5. Recepta jest ważna 30 dni. Nie miesiąc.
I tak, jeden dzień ROBI różnicę.

I apel do lekarzy:
Farmaceuta nie jest waszym wrogiem!! W dzisiejszych czasach lekowego Armageddonu, gdzie leki sobie po prostu z rynku znikają, orientujcie się, co jest, a czego nie ma! Tak choć troszkę! Oszczędzicie histerycznego bigania pacjentom, a nam tłumaczenia, ze nie ma bo nie (tak, niektórych leków nie ma bo nie) A jak macie jakieś wątpliwości, my wam chętnie powiemy.
I na bora wszechlistnego, aktualizujcie bazy leków!! Tłumaczenie pacjentowi, że tego leku nie znajdzie, bo pan/pani doktor wypisała coś, co wycofano z obrotu 3 lata temu nas stawia w złym świetle, ale was w dwa razy gorszym.
I patrzcie na ścieżki! Lek jest zarejestrowany pod kilkoma EANami. Myk w tym, że TYLKO JEDEN jest refundowany. Jak lek 100% to żadna różnica, ale jak refundowany, to liczcie się z wpadnięciem wściekłego pacjenta z pretensjami, czemu on ma lek 100% jak mu się refundowany należy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez feroluce dnia Śro 20:23, 23 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2180
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:57, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Cytat:
1. My NAPRAWDĘ nie mamy zdolności wizjonerskich! Jak mi przyjdziesz i poprosisz o tabletki "no, wie pani, takie małe, białe" to w odpowiedzi usłyszysz, ze wszystkie takie są.

To akurat zdarza się u lekarzy. Dobrze jest pamiętać, jakie leki się bierze i w jakich dawkach - a jeśli bierze się więcej, to nosić w portfelu karteczkę z listą.

Cytat:
W dzisiejszych czasach lekowego Armageddonu, gdzie leki sobie po prostu z rynku znikają, orientujcie się, co jest, a czego nie ma! Tak choć troszkę! Oszczędzicie histerycznego bigania pacjentom, a nam tłumaczenia, ze nie ma bo nie (tak, niektórych leków nie ma bo nie) A jak macie jakieś wątpliwości, my wam chętnie powiemy.
I na bora wszechlistnego, aktualizujcie bazy leków!!!

Tutaj jest w miarę proste rozwiązanie (piszę, bo może ktoś z medycznych jeszcze nie słyszał), a nazywa się eMPendium. Jest to darmowa aplikacja na telefon, która zawiera bazę leków (plus niektórych suplementów i wyrobów kosmetycznych) pod różnymi postaciami i z podaniem refundacji. Trzeba ją co pewien czas aktualizować, więc dane są świeże.

Od siebie mogę dodać - jeśli macie nieprzyjemność trafić na SOR, IP itd., to serio, nie rzucajcie głupimi tekstami w stylu "W mojej piersi zalągł się Alien", "Zamieniam się w Lorda Vadera" itp., kiedy ludzie starają się dowiedzieć, co wam dolega. Personel słyszał już takie dowcipasy tysiąc razy i nie śmieje się z nich nie dlatego, że jest sztywniacki, tylko po prostu, żeby wam pomóc potrzebuje konkretnych informacji. A jeśli już próbujecie być w fajni, to nie zdziwcie się, że pobiorą wam krew na alkohol albo w opisie badania wpiszą "pacjent zachowuje się nieadekwatnie do sytuacji - podejrzenie zaburzeń świadomości".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 438
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:33, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Akurat chodziło mi o leki, które teoretycznie zarejestrowane są, i nawet na listach ministerialnych nie widnieją, ale ich po prostu nie ma. Przykłady: Metazydyna MR, Iviprolol 47,5, Opamid 1,5, Dorzolamid Teva. To takie pierwsze, co mi do głowy przyszły, jest tego od groma. I w żadnej bazie leków takich informacji się nie znajdzie, stąd mój apel, by lekarze nie uciekali od kontaktu z nami. To naprawdę ułatwiłoby życie obu stronom. I pacjentowi, bo są leki, na które są zamienniki, ale co zrobić, jak zniknął najtańszy z grupy (jak w/w Dorzolamid) i nic nie zrobisz, bo droższego na refundację wydać nie wolno, choćby to była różnica 3 groszy, albo pacjent zamienników się boi.

Baza fajna, popieram inicjatywę Smile . I częste aktualizowanie. Tak co kilka tygodni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17305
Przeczytał: 83 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:45, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Droga klientko z Radzynia Podlaskiego! Nie pisz sążnistych elaboratów do instytucji w Lublinie, w sprawie sytuacji, która wydarzyła się w Radzyniu Podlaskim i dotyczy lokalnych przepisów, uchwalonych przez lokalną Radę Miasta, które to przepisy w innych miastach mogą wyglądać całkiem inaczej (i tak, argument "a bo w Warszawie jest inaczej" dokładnie tego dowodzi). Niestety, jedyna odpowiedź, jaką możesz dostać, brzmi "Proszę zwrócić się w tej sprawie do UM w Radzyniu Podlaskim".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 8:45, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Cytat:
Cytat:
1. My NAPRAWDĘ nie mamy zdolności wizjonerskich! Jak mi przyjdziesz i poprosisz o tabletki "no, wie pani, takie małe, białe" to w odpowiedzi usłyszysz, ze wszystkie takie są.

To akurat zdarza się u lekarzy.


O? Więc to nie jest tak, że macie w komputerze informacje o wszystkich lekach przepisanych danemu pacjentowi? (pytanie do lekarzy, nie farmaceutow)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2180
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:05, 24 Wrz 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Cytat:
Cytat:
1. My NAPRAWDĘ nie mamy zdolności wizjonerskich! Jak mi przyjdziesz i poprosisz o tabletki "no, wie pani, takie małe, białe" to w odpowiedzi usłyszysz, ze wszystkie takie są.
To akurat zdarza się u lekarzy.

O? Więc to nie jest tak, że macie w komputerze informacje o wszystkich lekach przepisanych danemu pacjentowi? (pytanie do lekarzy, nie farmaceutow)

Gayu - jakim komputerze? Shocked

A tak na poważnie, to zależy od sytuacji. W POZ teoretycznie jest kartoteka (papierowa), w której zapisuje się m.in. jakie leki zostały przepisane na ostatniej wizycie. ALE - w międzyczasie pacjent mógł pójść do poradni specjalistycznej, gdzie zmieniono mu leczenie, mógł być w szpitalu, mógł też właśnie się przenieść z innej poradni. Po drugie - pacjent trafia na IP, a potem na oddział - i trzeba mu ustawić terapię, a ty człowieka widzisz pierwszy raz w życiu na oczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3513
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:53, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Poza konsultacjami czy przysłaniem z oddziału na oddział lekarz wie tyle ile powie mu pacjent. Większość pacjentów leczy się w różnych poradniach i często wychodzą takie kwiatki, że starsza pani ma np. kilka NLPZ, dwa antykoagulanty i trzy GKS.
Nie ma żadnego centralnego rejestru pacjentów i nie sądzę, żeby to wprowadzili ze względu na prawo pacjenta do prywatności.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 16:32, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Makabra! A wystarczyłoby, by po wklepaniu peselu pacjenta do komputerowej bazy danych dostępnej w każdej przychodni/szpitalu pojawiała się od razu lista jego uprzednich wizyt, nazwiska lekarzy u których był i informacje o wypisanych receptach. Przecież to by wszystkim ogromnie ułatwiło życie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2180
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:32, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Niby tak, ale jest jeszcze spora grupa leków (głównie przeciwbólowych i witamin), które sprzedaje się bez recepty.

Aż mi się przypomniało, jak jeszcze na praktykach wysłano mnie z pacjentem na kolonoskopię. Lekarka zbierała jeszcze wywiad przed znieczuleniem i doszła do pytania o leki. "Co pan przyjmuje?" "Niestety, nie pamiętam nazw. Żona ich pilnuje." "A jakąś listę pan ma?" "Nie, ale wziąłem je ze sobą." "O, to bardzo dobrze, proszę pokazać." Pacjent zadowolony sięga do kieszeni i wyciąga pudełko, takie z przegródkami, w którym można sobie porozkładać leki wg godzin zażywania. W środku pełno białych tabletek. "Proszę - to jest wszystko co zażywam."


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 438
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:02, 24 Wrz 2015    Temat postu:

To nie do końca tak. Rejestr, albo coś na jego kształt, istnieje. Oczywiście, zapomnijcie, że jest kompletny. Ale coś w tym stylu jest.
Ma to NFZ. Powstaje na podstawie recept, jakie są w aptece realizowane, czyli generalnie od wszystkich lekarzy. I jest powrzucany pod PESELe pacjentów.
Tyle, że dostęp do niego mają tylko i wyłącznie sami pacjenci, po zarejestrowaniu się.

Wot, ochrona danych osobowych... <sarkazm>

Przy okazji tego rejestru, opowiem Wam anegdotkę na temat kompetencji pracowników NFZ. Otóż pani zadzwoniła do mnie z awanturą, że mam w żadnym wypadku nie robić korekt recept w aptece, a już zrobienie jej w inny dzień, niż była pierwotnie realizowana, to zbrodnia. Bo pacjent, jak się zaloguje na swoje konto i zobaczy, że jego recepta była zrealizowana innego dnia, niż był w aptece, to może oskarżyć (Bóg wie kogo, NFZ?), że ktoś korzysta z jego danych, bo to nie jego recepta. No zgłupiałam. Serio, przez chwilę nie wiedziałam, co pani z NFZ odpowiedzieć - za wysoki poziom abstrakcji i się zawiesiłam. W końcu zadałam pytanie podstawowe: "Jak rozumiem więc, skoro mam nie robić korekt i nie poprawiać błędów na receptach, to mam zostawiać te wszystkie błędnie naliczone refundacje, pani mi to wszystko uzna i niczego nie zakwestionuje? Nie będę musiała oddawać żadnych pieniędzy? Bo 99% korygowanych recept to własnie błędnie naliczona refundacja - błędy merytoryczne to tam mało co, bo je poprawiamy. Ale ok, mogę tak robić, tyko proszę o pisemne potwierdzenie, coby przy kontroli mogłam się powołać na panią." Pani się w tym momencie zawiesiła. I tak delikatnie rakiem wycofała.
A mnie witki opadły. Przecież każda apteka na zestawieniach wysyła korekty. Jak im system tego nie wgrywa, to wina ichniego oprogramowania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 21:17, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Jak babcię kocham, nie wiem, na czyją korzyść ta ochrona danych ma działać.
Feroluce, jak sądzisz, pacjenci wiedzą, że mają dostęp do takiej bazy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2180
Przeczytał: 51 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:47, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Feroluce - masz na myśli ZIPy? O tych akurat pacjenci wiedzą i z nich korzystają - przynajmniej niektórzy.

Gayu - projekty, żeby stworzyć bazę korzystających z opieki zdrowotnej (z kartami chipowymi - podobnymi, jak mamy na Śląsku) pojawiają się co pewien czas. O ile dobrze pamiętam, wstępny miał ruszyć do około od ostatnich wyborów parlamentarnych. Teraz, bodajże do 2017r. mają skomputeryzować placówki medyczne i przejść na dokumentację elektroniczną (chociaż, po prawdzie, miało to ruszyć od stycznia tego roku). Co z tego wyjdzie - nie wiadomo, ale obstawiam, że to co zwykle.

Poza tym, jak wspominałam, to nie rozwiązuje problemów leków przyjmowanych na własną rękę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
feroluce
Kolega Krasula



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 438
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:34, 24 Wrz 2015    Temat postu:

Nie tylko w OTC, ale też w Rp 100%. Ich się nie raportuje, więc w ZIP-ach nie ma o nich ani śladu. Nie mamy obowiązku nawet wbijać kodów, więc na dobrą sprawę jedyna metodą dojścia, czyj był to lek, to mechaniczne przegrzebanie recept. A to np. niemal wszystkie psychotropy. I tu obrotna babcia potrafi sobie zgromadzić zapasy, że niejeden ćpun by jej pozazdrościł (tak, ustawę o zapobieganiu narkomanii to sobie można o kant tyłka rozbić).

Elektroniczna baza danych to nasze wielkie marzenie. I prawda jest taka, że apteki to są dawno do tego przygotowane, to przychodnie i szpitale stanowią największy problem.
Bo między innymi trzeba by przejść na niemal wyłącznie pisanie recept elektronicznie. A to dla niektórych lekarzy (osobiście znam!) prawdziwy koszmar, śniący się po nocach.

Przy okazji kolejny apel: lekarze drodzy! PISZCIE CZYTELNIE. My naprawdę nie chcemy kogoś otruć, a - doprawdy - nie ułatwiacie nam życia.
(przykład z wczoraj: pan doktor tak cudownie napisał receptę, że koleżanka odczytała zamiast Posorutin - krople do oczu wzmacniające naczynia krwionośne w oku - Nasomentin - sterydy donosowe. Widziałam tę receptę, też bym dała rękę obciąć, żę tam było wypisane wszystko, tylko nie Posorutin)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 1:21, 14 Paź 2015    Temat postu:

2. My nie jesteśmy od targania twoich toreb. Jak żeś se napchał 15kg do walizki, tak se sam noś

No, ale sa rozne sytuacje. Mnie raz steward w Virgin nie chcial pomoc podniesc bagazu podrecznego z dokladnie takim samym argumentem, a ja akurat nie moglam wtedy dzwigac, czego nie moglam wczesniej przewidziec, bo to byla nagla medyczna sprawa. I uwazam, ze jednak powinni mi pomoc, zwlaszcza ze pozniej okazalo sie, ze zapomnieli zabukowac mi specjalnego posilku i siedzalam 12 godzin praktycznie bez jedzenia (po awanturach dali mi banana).

(BTW co do sciagania butow tez sie nie zgadzam - nie da sie przesiedziec w butach ponad 11 godzinnej podrozy)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Śro 1:33, 14 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 19:13, 14 Paź 2015    Temat postu:

Cro, wypadki zdarzają się różne, ale wy nosicie sobie te torby raz na ruski rok, a u nas jakbyśmy sobie pozwolili na pomoc jednej osobie, to zaraz zwalają się nam na głowy torby z połowy kabiny, każda po paręnaście kilo, i to nie od babuniek czy niepełnosprawnych, tylko od starych leniwych byków i włoskich księżniczek. Codziennie. Jeden z najczęstszych i bardzo ciężkich urazów stewardów to są właśnie urazy kręgosłupa spowodowane byciem miłym i noszeniem ludziom toreb. A w tej robocie własne zdrowie najważniejsze.

Może trzeba było stewardowi wyjaśnić sytuację, może poprosić pasażera. Jak widzę jakieś babuleńki czy jak mnie ktoś poprosi bo sam nie może i to widać, to pomagam, ale tylko z jakichś resztek empatii. Bo sorry, ale to fakt, noszenia toreb nie mamy w kontrakcie a za chorobowe nikt nam nie płaci.

P.S. Jakbyś zobaczyła te obleśne giry wystające z różnych części kabiny, z przerośniętymi pazurami, grzybem czy też śmierdzące na trzy rzędy do tyłu to byś zmieniła zdanie :]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Śro 19:14, 14 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1008
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:11, 15 Paź 2015    Temat postu:

mangusta napisał:


P.S. Jakbyś zobaczyła te obleśne giry wystające z różnych części kabiny, z przerośniętymi pazurami, grzybem czy też śmierdzące na trzy rzędy do tyłu to byś zmieniła zdanie :]


Dokładnie, sądząc po stanie stóp polskich pacjentów to też nie chciałabym tego oglądać podczas podróży :/ Rozumiem doskonale to u osób starszych - im ciężko się schylić żeby obciąć paznokcie, jeśli są samotni to nie mogą poprosić o to bliskiej osoby, ale zdarzają się też osoby młodsze z żółtą grzybową kruszonką zamiast paznokci :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 19:19, 15 Paź 2015    Temat postu:

Kiedyś jakaś dwudziestoparolatka zdjęła buty to ją było czuć na pięć rzędów do tyłu. A Holendrzy to mają z grzybem problem duży, bo popitalają wszędzie w sandałach i japonkach.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Czw 19:20, 15 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 23:50, 15 Paź 2015    Temat postu:

Ooo? Kurczę, a zawsze mi się wydawało, że odkryte buty = wywietrzona, sucha stopa = brak grzyba?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Pią 1:25, 16 Paź 2015    Temat postu:

Sineira napisał:
Ooo? Kurczę, a zawsze mi się wydawało, że odkryte buty = wywietrzona, sucha stopa = brak grzyba?


To masz chyba jakieś niewiarygodne szczęście, bo ja nie noszę sandałów właśnie dlatego, że po kilku minutach ślizgam się w pocie. Oczywiście, w skarpetach stopy też się pocą, ale łatwiej wyprać skarpety, niż doczyścić buty po godzinach takiej zabawy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 20:25, 16 Paź 2015    Temat postu:

Sine, wiesz co, ja kiedyś cały sezon popitalałam na rowerze i też złapałam grzyb na paznokciach, bo no to sie po prostu nosi jak jeździsz w sandałach po piachu, żwirze, w deszczówce i jak byś nie dbała to i tak może coś zostać, a leczenie tego ustrojstwa to upierdliwa sprawa. A oni nie dbają, pewnie nawet nie zauważają że im sie paluchy sypią.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Pią 20:42, 16 Paź 2015    Temat postu:

Da się nie zauważyć, że ma się problem z grzybicą?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 20:58, 16 Paź 2015    Temat postu:

Chodząc z tak zadartymi nosami i takimi kijami w tyłkach, jak najbardziej Very Happy

(a tak serio, to dopiero w tak hardkorowym środowisku jakim jest samolot dowiedziałam się, jak ekstremalnie niehigieniczni są ludzie, bez różnicy jakiej są rasy czy narodowości)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Pią 21:07, 16 Paź 2015    Temat postu:

Aaaj, współczuję. Użeranie się z klientem to jedno, ale użeranie się z klientem w powietrzu, gdzie nie można go wyprosić za drzwi, to drugie. Musicie mieć chyba nerwy ze stali Very Happy

A z grzybicą pytałam też w sumie na poważnie. Sama często gęsto chodzę boso (zwłaszcza w lato, gdzie zdarza mi się ot tak iść sobie bez butów na spacer z psem do lasu), a jak nie łażę bez niczego, to w klapkach/sandałach. I tak się teraz zastanawiam, czemu nie złapałam grzyba, skoro to takie proste. Albo gorzej: co jeśli go złapałam, a o tym nie wiem? Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 21:53, 16 Paź 2015    Temat postu:

dowiesz się jak ci sie paznokcie zaczną rozdwajać, grzyb może sie rozwijać pod skórą dość długo Razz

i nie polecam łażenia na bosaka po dworze, raz że łazisz boso po bakteriach kałowych, dwa, że jak się utniesz to helou tężec czy inna gangrena.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Pią 22:06, 16 Paź 2015    Temat postu:

Może i tak, ale i tak będę to robić, bo to najfajniejsza rzecz w lecie, wyjść sobie na taras albo połazić po ubitej leśnej drodze Very Happy Jakoś mniej mnie to obrzydza niż publiczne toalety.
A jak się zatnę, to najwyżej zejdę na tężec, co mi tam Very Happy Choć to prędzej w stajni, przy koniach, bo one są naturalnymi nosicielami tego świństwa. Mało ostrożna jestem, wiem Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 22:55, 16 Paź 2015    Temat postu:

A no i spoko, róbta co chceta Very Happy po domu i na taras też wyłażę na bosaka, czasami też lecę tak do piwnicy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:23, 16 Paź 2015    Temat postu:

Ja tak się tylko wtrącę offtopicznie, jako czlek zaprawiony w bojach pt. "jak nie zarazić się grzybicą" bo grzyb to przecież oznaka brudactwa, syf i malaria, oraz powód do zmiany nazwiska w jednym dzięki mamo za tę paranoję! inne dzieci wchodząc na basen słyszały "tylko się nie utop" a ja kolejną z miliona instrukcji co robić, żeby chronić stopy #truestory Very Happy

Myyyyycieee. Mycie, pucowanie, szorowanie! Im dłużej brud się "kisi" tym lepiej grzyb się rozwija i tym ciężej go później ewentualnie wyplenić. Najlepiej mydłem antybakteryjnym i wycierać nie ręcznikiem zwykłym, w którym namnażają się syfki, a papierowym, jednorazowym, z rolki. Skarpety zawsze suche i czyste, i nigdy-przenigdy nie wkładać czystych stóp w przepocone buty! W sytuacji polowej chusteczki nawilżane i odkażacz w sprayu też dadzą radę. I wtedy zaręczam, można sobie łazić. Wink (oczywiście nie po pociągu/samolocie/poczekalni, tam siedzą grzyby na które jeśli mycie działa, to chyba tylko ciężką wodą Very Happy)

Edit: ja przepraszam w sumie za walenie oczywistości, ale temat jest bliski memu sercu i zgrzybiałym Holendrom na miejscu mangusty wręczała bym chyba spray do stóp i ulotkę informacyjną.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 23:26, 16 Paź 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Pią 23:46, 16 Paź 2015    Temat postu:

Dzięki śliczne za wskazówki Very Happy Na szczęście nie przyszło mi nigdy chodzić na bosaka po miejscach, gdzie przewijało się dużo ludzi (a już na pewno nie byłabym w stanie przejść się, choćby i w skarpetkach, po jakiejś starej wykładzinie/linoleum/podłodze komunikacji miejskiej/zbiorowej).

Chodzenie boso po podwórku i po piachu ma też ten atut, że nie da się po prostu zostawić nóg brudnych, trzeba je dobrze umyć i koniec. I mówcie co chcecie, ale nie ma nic fajniejszego niż przejść się mięciutką, czystą trawą na bosaka. I nawet po lesie jest się fajnie przejść, jak igiełki sosnowe lekko chrzęszczą z każdym krokiem. Za to kocham lato.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:29, 17 Paź 2015    Temat postu:

Mirza napisał:
ale nie ma nic fajniejszego niż przejść się mięciutką, czystą trawą na bosaka.

<3 wszystkie wakacje u babci mi się przypomniały


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 8:07, 17 Paź 2015    Temat postu:

W sumie to chyba mialam szczescie, bo w czasach licealnych co jakis czas szlam na piwo w gustownych szpilkach a wracalam na boso, po normalnych, miejskich chodnikach Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin