Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Introwertyzm i jego przekleństwa

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Winky
Królowa Szwecji



Dołączył: 21 Wrz 2012
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: over the hills and far away

PostWysłany: Śro 23:34, 16 Lip 2014    Temat postu: Introwertyzm i jego przekleństwa

Nie wiedziałam, czy dać tu, czy do mrocznego kącika, w każdym razie...

O introwertykach nie mówi się zbyt dobrze. Przez całe życie słyszałam tylko, że się alienuję, że jestem egoistką skoro nie chcę nikomu poświęcać czasu, że to głupota i fanaberia, która mi przejdzie, jak tylko pójdę na taką a taką imprezę (poszłam na wszystkie i tylko utwierdziłam się w mocnym przekonaniu, że tego nienawidzę). No bo JAK TAK MOŻNA ŻYĆ. Wmawiali mi bycie nieszczęśliwą, podczas gdy powód był zupełnie innego rodzaju. Normalnie czuję się jak jakaś mniejszość społeczna.

Tu na forumu jest chyba całkiem sporo introwertyków. Każdy z nich pewnie zna to uczucie, że ma się kogoś dość. Każdy, nawet najfajniejszy, gość w końcu zacznie przyprawiać o myśli "oesu, idźżesz stąd wreszcie", co nie jest wcale powodowane niechęcią do gościa, a po prostu pragnieniem chwili samotności. Chyba nie ma w tym nic złego, prawda?

A co jeśli miewam naprawdę dość... swojego partnera?

Póki nie mieszkamy razem, problemu właściwie nie ma, bo prędzej czy później każdy musi wrócieć do swoich obowiązków. Wytłumaczyłam mu też, że to nie dlatego, że go nie chcę, nie kocham etc, tylko po prostu chcę pobyć NAPRAWDĘ sama. Ale boję się, co będzie, gdy uda nam się zamieszkać razem. Pół bidy, jak osiądziemy stuprocentowo na swoim, wtedy wystarczy iść do innego pokoju i się zamknąć na klucz. Ale gdyby wokół kręcili się jeszcze inni domownicy, np. rodzice jego lub moi... Zero spokoju. Jak w takich warunkach rozmyślać o fabule opek przy muzyce albo oglądać filmy o Barbie lub robić tysiąc innych rzeczy, do których świadkowie są bardzo niemile widziani?

Nie wiem już, czy taki stan nie wykracza poza zwykły introwertyzm. Innymi słowy: drogie Bravo, czy jestem normalna? Czy w ogóle powinnam pakować się w jakiekolwiek związki? Czy to ma sens, jeśli istnieje bardzo realne ryzyko, że zamiast miłego życia będzie tak, że ja będę wiecznie poirytowana, a partner smutny, bo poczuje się niekochany?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 23:40, 16 Lip 2014    Temat postu:

A czy musicie zamieszkać razem? Nie możecie przez lata funkcjonować w obecnym układzie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:28, 17 Lip 2014    Temat postu:

Dokładnie, może po prostu nie mieszkajcie razem? Wiem, że tak jest taniej, ale zastanów się, czy warto ryzykować związek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Winky
Królowa Szwecji



Dołączył: 21 Wrz 2012
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: over the hills and far away

PostWysłany: Czw 0:52, 17 Lip 2014    Temat postu:

Czyli takie... fuck buddies? Nie wiem, czy by mi to odpowiadało. Jemu na pewno nie, bo on chce być i mieszkać ze mną. Jedyna nadzieja w tym, że on bardzo chce mieć totalnie własne mieszkanie. A ja mimo że czasem miewam dość, to jednak po takiej chwili rozłąki zaczynam tęsknić i tym większą mam radochę z kolejnego spotkania... God damn it, czy to wszystko nie mogłoby być trochę mniej skomplikowane? .__.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 1:03, 17 Lip 2014    Temat postu:

Winky napisał:
Czyli takie... fuck buddies?

To się ładnie nazywa [link widoczny dla zalogowanych] Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Terrwyn
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 27 Lut 2013
Posty: 703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: http://el-pop.tk/

PostWysłany: Czw 1:26, 17 Lip 2014    Temat postu:

Winky, nie sądzę, żebyś miała się czego obawiać - dopóki w mieszkaniu są jakieś drzwi Wink Wyjaśnilaś mu to, z tego, co piszesz, rozumie, więc myślę, że bez problemu zrozumie, że jest czas WASZ i jest czas TWÓJ. A z doświadczenia wiem, że jednak zwykle, gdy mieszka się razem, nawet w jednym pokoju, więcej czasu spędza sie obok siebie, niż razem. Każdy ma swoje sprawy, rzeczy, którymi się chce/musi się zająć, jakiś plan dnia - po pierwszych kilku dniach emocji z powodu przeprowadzki, łatwo ustalić zwyczaje, które będą pasować wam obojgu - mało tego - część z nich ustali się "sama", gdy będziecie przyzwyczajać sie do nowych warunków.

Ale pomysł znalezienia innego mieszkania jest słuszny. Nie słyszałam o związku, któremu wyszłoby na dobre mieszkanie z teściami (czy "teściami").

Edyta przyniosła zagubione literki.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Terrwyn dnia Czw 1:27, 17 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8610
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 8:57, 17 Lip 2014    Temat postu:

Zreszta, wydaje mi sie, ze takie wieczne przyklejenie do partnera na 24/dobe na okraglo jest jednak dosc nierealne. Jesli twoj chlopak ma jakiekolwiek pasje, hobby, treningi, prace - wykorzystac czas jego nieobecnosci dla siebie Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10568
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 9:43, 17 Lip 2014    Temat postu:

Melomanka napisał:
A czy musicie zamieszkać razem? Nie możecie przez lata funkcjonować w obecnym układzie?

Znam parę, która tak funkcjonuje od dobrych kilkunastu lat i w ich przypadku to działa. Ja dwa lata z kawałkiem mieszkam z facetem tak samo introwertycznym jak ja. Każde wie, że drugiemu czasem potrzeba samotności i spokoju, każde ma swój kącik, gdzie się może zaszyć i wszystko gra. Very Happy Najważniejsze to wyjaśnić wszystko z partnerem, a z tego co piszesz, rozumie Twoją potrzebę wyalienowania się na jakiś czas, więc jest OK.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1007
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:06, 17 Lip 2014    Temat postu:

Terrwyn napisał:
A z doświadczenia wiem, że jednak zwykle, gdy mieszka się razem, nawet w jednym pokoju, więcej czasu spędza sie obok siebie, niż razem.


Dokładnie! Półtora roku mieszkałam z facetem w jednym pokoju i nasze bycie razem sprowadzało się do wspólnego wypalania fajek, rozmów przy obiedzie i wieczornego wspólnego oglądania seriali. W pozostałym czasie on albo grzecznie siedział przed kompem albo wywalałam go do kuchni, bo lutował płytki i budował wzmacniacze, śmierdziało cyną i nie życzyłam sobie żeby mi to w pokoju dupiło. Czasu dla siebie było naprawdę sporo.

Aaaa też macie problemy ze spotkaniami rodzinnymi? Ja nie jestem takim skrajnym introwertykiem, czasami sama z siebie mam ochotę iść na piwo z grupą ludzi i się świetnie bawić, ale spotkania rodzinne budzą we mnie megaintrowertyka. No nie mogę wysiedzieć w święta przy stole. Zjem co jest do zjedzenia i chcę odpocząć, poleżeć, przejść się, poczytać. A tu nie, wypada przecież siedzieć przy stole i pieprzyć głupoty. Uuuuch... I też im nie wytłumaczę że bardzo ich wszystkich kocham, tyle że potrzebuję odpocząć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Big Bad Wolf
Sierotka Julia Mniszkowata



Dołączył: 30 Sty 2014
Posty: 537
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z lasu

PostWysłany: Czw 11:38, 17 Lip 2014    Temat postu:

Firrea napisał:

Aaaa też macie problemy ze spotkaniami rodzinnymi? Ja nie jestem takim skrajnym introwertykiem, czasami sama z siebie mam ochotę iść na piwo z grupą ludzi i się świetnie bawić, ale spotkania rodzinne budzą we mnie megaintrowertyka. No nie mogę wysiedzieć w święta przy stole. Zjem co jest do zjedzenia i chcę odpocząć, poleżeć, przejść się, poczytać. A tu nie, wypada przecież siedzieć przy stole i pieprzyć głupoty. Uuuuch... I też im nie wytłumaczę że bardzo ich wszystkich kocham, tyle że potrzebuję odpocząć.

We mnie rodzinne spotkania budzą mordercę. Po dwóch godzinach wysłuchiwania nieciekawych historyjek i konieczności odpowiadania na pytania czy mam chłopaka i jakie mam plany odnośnie liceum (żeby tylko pytali, ale większość stara się dowieść że dokonałam złego wyboru) jestem bardzo blisko zostania damską wersją Ronalda DeFeo.
Ogólnie jestem strasznym odludkiem, i szczerze mówiąc najchętniej zamieszkałabym na bezludnej wyspie. I też jestem uważana przez rodzinę albo za dziwadło, albo za osobę, która ma przewrócone w tyłku... Najgorsze jest to, że moja mama nie rozumie, że ludzie działają mi na nerwy i koniecznie chce mnie uspołecznić. A ja nie mam już siły jej tłumaczyć, że na siłę umawiając mnie z ludźmi tylko pogarsza sprawę. Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
IHime
Super Ninja



Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 325
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z piwnicy

PostWysłany: Czw 12:06, 17 Lip 2014    Temat postu:

Terrwyn napisał:
Winky, nie sądzę, żebyś miała się czego obawiać - dopóki w mieszkaniu są jakieś drzwi Wink Wyjaśnilaś mu to, z tego, co piszesz, rozumie, więc myślę, że bez problemu zrozumie, że jest czas WASZ i jest czas TWÓJ. A z doświadczenia wiem, że jednak zwykle, gdy mieszka się razem, nawet w jednym pokoju, więcej czasu spędza sie obok siebie, niż razem. Każdy ma swoje sprawy, rzeczy, którymi się chce/musi się zająć, jakiś plan dnia - po pierwszych kilku dniach emocji z powodu przeprowadzki, łatwo ustalić zwyczaje, które będą pasować wam obojgu - mało tego - część z nich ustali się "sama", gdy będziecie przyzwyczajać sie do nowych warunków.

Ale pomysł znalezienia innego mieszkania jest słuszny. Nie słyszałam o związku, któremu wyszłoby na dobre mieszkanie z teściami (czy "teściami").

Edyta przyniosła zagubione literki.


Mogę potwierdzić na własnym przykładzie. Bałam się zamieszkać z facetem z tego samego powodu, ale bardzo szybko okazało się, że pracujemy w innych godzinach, każdy ma jakieś zajęcia, obowiązki, że czasem... trudno się spotkać. Poza tym, okazało się, że mąż jest jedyną osobą na świecie, przy której potrafię się naprawdę zrelaksować i robić swoje. Jasne, czasem mnie drażni i myślę "idź już do tej pracy", a potem tęsknię i cieszę się, kiedy wraca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 12:47, 17 Lip 2014    Temat postu:

Firrea, bingo. Ja jestem koszmarny introwertyk i potrzebuję sporej przestrzeni dla siebie. Jak jeszcze byłam w narzeczeństwie to mój facet tego nie rozumiał i ściągał mnie siłą na kilkudniowe spędy rodzinne czy weselicha i ok, oczywiście było miło i fajnie ale po 3 dniach ciągłego picia i słuchania rodzinnego pierdzielenia zdarzało mi się ze zmęczenia wpadać w panikę. A później było "Co ona jakaś dziwna, siedzi w samochodzie i ryczy, nie lubi nas pewnie". Nawet obecnie, gdy mam dwa piętra dla siebie i tak mnie wkurza że landlord mieszka na dole. Ale ja już chyba skrajnością jestem pod tym względem, bo nie wyobrażam sobie mieszkania z kimkolwiek.

Na imprezach ze znajomymi to co innego, bo zawsze można się zerwać, chociaż ja i tak nie jestem duszą towarzystwa, wolę cicho siedzieć w kącie albo głaskać czyjegoś kota.

Tak więc tak jak laski mówią, póki twój facet ma jakieś zainteresowania a nie gnije cały dzień przed kompem to znajdziesz czas na odpoczynek. A i no offense, ale mieszkanie z facetem oddzielnie to nie jest "fuck buddy". Rozmijasz pojęcia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
-A
Soory Vietu



Dołączył: 14 Lis 2013
Posty: 471
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:14, 17 Lip 2014    Temat postu:

Big Bad Wolf napisał:
Firrea napisał:

Aaaa też macie problemy ze spotkaniami rodzinnymi? Ja nie jestem takim skrajnym introwertykiem, czasami sama z siebie mam ochotę iść na piwo z grupą ludzi i się świetnie bawić, ale spotkania rodzinne budzą we mnie megaintrowertyka. No nie mogę wysiedzieć w święta przy stole. Zjem co jest do zjedzenia i chcę odpocząć, poleżeć, przejść się, poczytać. A tu nie, wypada przecież siedzieć przy stole i pieprzyć głupoty. Uuuuch... I też im nie wytłumaczę że bardzo ich wszystkich kocham, tyle że potrzebuję odpocząć.

We mnie rodzinne spotkania budzą mordercę. Po dwóch godzinach wysłuchiwania nieciekawych historyjek i konieczności odpowiadania na pytania czy mam chłopaka i jakie mam plany odnośnie liceum (żeby tylko pytali, ale większość stara się dowieść że dokonałam złego wyboru) jestem bardzo blisko zostania damską wersją Ronalda DeFeo.
Ogólnie jestem strasznym odludkiem, i szczerze mówiąc najchętniej zamieszkałabym na bezludnej wyspie. I też jestem uważana przez rodzinę albo za dziwadło, albo za osobę, która ma przewrócone w tyłku... Najgorsze jest to, że moja mama nie rozumie, że ludzie działają mi na nerwy i koniecznie chce mnie uspołecznić. A ja nie mam już siły jej tłumaczyć, że na siłę umawiając mnie z ludźmi tylko pogarsza sprawę. Rolling Eyes





Jejku *_* Mam dokładnie tak samo! Przez wiele lat żyłam w przekonaniu, że coś ze mną nie tak. Rodzice w sumie nie komentują mojej natury, ale rodzeństwo to co innego. Młodsza siostra się ze mnie wyśmiewa, a braciszek wręcz przeciwnie. Próbuje mnie cały czas wyciągać z domu, a kiedy jego znajomi przychodzą do niego, zaczyna mnie wyciągać z mojego pokoju bym z nimi posiedziała.
A ja po prostu nie lubię ludzi... Wolę zostać sama w pokoju, poczytać, posłuchać muzyki itd. I czasami mam ochotę wyjść, spotkać się z kimś, ale to rzadko ;-;


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10568
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 14:21, 17 Lip 2014    Temat postu:

Mnie się tak udało, że najbliższa rodzina i moja i narzeczonego to aspołeczne dzikusy. Very Happy Dalsza, owszem, biesiadowa, ale na szczęście daleko i tylko od czasu do czasu (nie częściej niż raz na rok) zjeżdża, więc idzie przeżyć. Nie wytrzymałabym z rodziną rozmiłowaną w spędach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Winky
Królowa Szwecji



Dołączył: 21 Wrz 2012
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: over the hills and far away

PostWysłany: Czw 18:29, 17 Lip 2014    Temat postu:

Dołączam do grona antyfanów spędów rodzinnych. Moi rodzice na szczęście nie lubią takowych, ale teściowie niestety tak... Razz

Co do lubego - uff, okej, może faktycznie jakoś to będzie. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2014
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw 18:54, 17 Lip 2014    Temat postu: Re: Introwertyzm i jego przekleństwa

Winky napisał:

Każdy, nawet najfajniejszy, gość w końcu zacznie przyprawiać o myśli "oesu, idźżesz stąd wreszcie", co nie jest wcale powodowane niechęcią do gościa, a po prostu pragnieniem chwili samotności. Chyba nie ma w tym nic złego, prawda?


ojej! a ja myślałam, że jestem nienormalna. Bo chociaż kogoś bardzo lubię to nie mogłabym z tym kimś spędzić dłużej nić kilka godzin. Po czasie taka osoba zaczyna mnie irytować. Dlatego bardzo się cieszę, że po latach będę mieć w Krakowie własny pokój bo mieszkanie nawet z fajną osobą wykańczało mnie nerwowo.
Co do spotkań rodzinnych to zależy. Kiedyś nawet lubiłam ale tylko z pewną częścią rodziny bo opowiadali fajne historie z przeszłości. Teraz kiedy jestem panną na wydaniu i osobą w wieku prokreacyjnym spotkania nie są już takie fajne. Ponadto moja rodzina lubi sobie pogadać o złych lewakach, wysokich podatkach, podłych związkowcach i o gnębieniu księży. Boli to moje lewackie serduszko a więc nie widzę już nic fajnego w tych spotkaniach. Na dodatek spotkania z najbliższą, miejszającą obok rodziną ograniczają się do rozmów na temat wywozu śmieci i plewienia chwastów itp więc same nudy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Promienisty Tyler



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1382
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:40, 17 Lip 2014    Temat postu:

Firrea napisał:

Aaaa też macie problemy ze spotkaniami rodzinnymi? Ja nie jestem takim skrajnym introwertykiem, czasami sama z siebie mam ochotę iść na piwo z grupą ludzi i się świetnie bawić, ale spotkania rodzinne budzą we mnie megaintrowertyka. No nie mogę wysiedzieć w święta przy stole. Zjem co jest do zjedzenia i chcę odpocząć, poleżeć, przejść się, poczytać. A tu nie, wypada przecież siedzieć przy stole i pieprzyć głupoty. Uuuuch... I też im nie wytłumaczę że bardzo ich wszystkich kocham, tyle że potrzebuję odpocząć.

Mam tak samo! I nie zliczę, ile razy usłyszałam już od ojca, że jestem dzikusem. Nie było kłótni, w której by mi w końcu nie wypomniał, że nie jeżdżę na rodzinne spędy, unikam wszelkich niedzielnych wizyt i nie zależy mi na utrzymywaniu kontaktów (a co za tym idzie, wywyższam się), zaś na co dzień najchętniej siedzę zamknięta w swoim pokoju.
Zresztą ojciec to nic w porównaniu z pewną zrzędliwą, mającą we wszystkim świętą rację ciotką, która zawsze musi wsiąść na mój brak kontaktów z dalsza rodziną (a jest tych osób naprawdę pokaźna ilość). W zeszłym tygodniu dowiedziałam się nawet, że matce nie udało się mnie wychować, wszak „dziecko trzeba wyprowadzić do ludzi”, czego ona dokonać nie zdołała. Skąd ten genialny wniosek? Ano stąd, że nie mam pierdyliarda koleżaneczek, z którymi mogłabym sobie codziennie poplotkować przez telefon (sic!) i donieść im, że z psem już byłam, zakupy zrobiłam, aktualnie czytam Boya, na obiad fasolka, a za godzinę idę na rower i muszę podpompować koła. Okazuje się, że jeśli nie odczuwam potrzeby gadania dla samej czynności gadania, to coś jest ze mną bardzo nie tak.
I nie, nie mam problemów w kontaktach z ludźmi, ale to chyba normalne, że potrzebuję mieć nieco własnego życia, ciszy i spokoju, samotności i odpoczynku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1007
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:48, 17 Lip 2014    Temat postu: Re: Introwertyzm i jego przekleństwa

dekadencja napisał:


ojej! a ja myślałam, że jestem nienormalna. Bo chociaż kogoś bardzo lubię to nie mogłabym z tym kimś spędzić dłużej nić kilka godzin. Po czasie taka osoba zaczyna mnie irytować. Dlatego bardzo się cieszę, że po latach będę mieć w Krakowie własny pokój bo mieszkanie nawet z fajną osobą wykańczało mnie nerwowo.


Boooruu, a ja musiałam mieszkać kiedyś w akademiku i przez ostatnie pół roku ze współlokatorką w małym pokoju. Sposób? Słuchawki, muzyka, oddzielony kącik z kompem i nie ma mnie, nara... Współlokatorzy (siedem osób było w mieszkaniu xD A nasz pokój był jedyny z balkonem, co chwilę ktoś na fajkę chciał pójść albo pranie suszyć) nauczyli się szybko że mi się wtedy nie przeszkadza Very Happy

E: Norka Karmiona Tuńczykiem, jak słodko <3


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Firrea dnia Czw 19:48, 17 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11669
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:11, 17 Lip 2014    Temat postu:

Dora napisał:
Nie było kłótni, w której by mi w końcu nie wypomniał, że nie jeżdżę na rodzinne spędy, unikam wszelkich niedzielnych wizyt i nie zależy mi na utrzymywaniu kontaktów (a co za tym idzie, wywyższam się), zaś na co dzień najchętniej siedzę zamknięta w swoim pokoju.

Tak, właśnie tak. Już pomijam to, że ja nawet z rodziną, z którą mieszkam pod jednym dachem, zwyczajnie nie mam o czym gadać. Z tym się akurat nie czuję za fajnie, ale cóż.
Dopiero stosunkowo niedawno sobie uświadomiłam, że mogę chcieć być sama, może mi być z tym dobrze i powinnam się pozbyć poczucia winy z tego smętnego pierdolenia przez lata "a dlaczego nie pójdziesz/zadzwonisz do jakiejś koleżanki, dlaczego siedzisz w swoim pokoju, nigdzie nie wychodzisz, nikogo nie poznajesz, jesteś dzikusem, blabla". To mnie tylko jeszcze bardziej zniechęcało do kontaktów z ludźmi, bo burzyło poczucie własnej wartości

I nie mogłabym mieszkać z kimś w pokoju, przenigdy. Raz, że potrzeba prywatności, dwa, ograniczenie moich kłopotliwych dla innych nawyków też by mnie wpędziło w nerwicę.

Dlatego, jak szczerze lubię moich przyjaciół, wyjazdy do nich na więcej niż kilka dni są dla mnie absurdalne, a i krótsze mnie męczą. Jest fajnie, są kochani, ale po prostu przebywanie z kimś, poczucie konieczności zabawiania rozmową, bo tak wypada, 24/doba, jest koszmarne. Potrzebuję chwili dla własnych myśli, spokoju. A przecież nie pójdę zabarykadować się na parę godzin w kiblu, szczególnie, jak w domu jest parę pokoików na krzyż Razz. (Poza tym u kogoś nie można spędzać długich godzin w necie Razz).

Aha - z moimi dziadkami mieszkającymi ode mnie kilka kilometrów nie widziałam się jakieś... dwa lata? Nie to, że ich nie lubię, są moi obojętni, ale po prostu nie czuję potrzeby, żeby do nich iść, kiedy wiem, że co najwyżej mogłabym posiedzieć sztywno, a tematów do rozmowy starczyłoby nam na jakieś dwie minuty i byłoby to odklepanie tematu studiów i czy mam chłopaka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Czw 20:20, 17 Lip 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:12, 17 Lip 2014    Temat postu:

A myślałam, że to ja jestem introwertykiem... O.O Ale serio, w porównaniu z niektórymi przykładami, jestem ostoją socjalności. Razz Bo na przykład lubię się od czasu do czasu spotkać z rodziną (szczególnie dziadkami), ale tak długo, jak krewni przyjeżdżają w max. cztery osoby, bo na wszelkich rodzinnych spędach, ślubach czy innych cholerstwach to rzeczywiście nie byłam już od lat. Ale generalnie ja mam jeden wielki nope na imprezy masowe, nawet jeśli masa liczy raptem kilkanaście/dziesiąt osób. Ale z bliskimi przyjaciółmi jestem w stanie przebywać bez zmęczenia i nie muszę się nigdzie izolować - na jakichś dłuższych wyjazdach żyjemy w zasadzie sobie na głowie, bo np. w małym domku letniskowym, i nie mam z tym problemu, a zazwyczaj cały ten czas przegadujemy lub oglądamy razem anime. Prawda, że takich osób jest sztuk dwie, no ale nie mam tak, że po kilku godzinach mam już ich dość. Tak samo nigdy nie czułam "jest fajnie, ale niech on już sobie pójdzie", ale to może dlatego, że w outernetach mam naprawdę wąskie grono znajomych i żebym w ogóle z kimś nawiązała kontakt, to ta osoba musi przyjść, przedstawić się i siąść obok (a dłuższe spędzanie czasu to już w ogóle muszę takiego człowieka znać bardzo dobrze).
Ale to może kwestia tego, że ludzie sensu stricte mnie nie nudzą (może dlatego, że w tych podtypach eneagramowych najbardziej pasuję do społecznego/samozachowawczego) i lubię ich teoretycznie, dlatego nie mam problemu z obcowaniem z wybranymi jednostkami i w opanowanej sytuacji. Tylko gorzej, jeśli ich jest dużo, a ja w dodatku nikogo nie znam - wtedy włącza mi się tryb paniki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8610
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 8:52, 18 Lip 2014    Temat postu:

Cytat:
(Poza tym u kogoś nie można spędzać długich godzin w necie Razz)


U mnie mozna Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:37, 28 Lip 2014    Temat postu: Re: Introwertyzm i jego przekleństwa

Czy ktos juz linkowal piekny rysunek (ktorego nie moge znalezc) z netu o roznicy miedzy intro, a ekstrowertykami? O tym, ze roznica jest nie tyle w zachowaniu, co w sposobie, w jaki laduja sie energetycznie?

Ja jestem towarzyska i w ogole, ale faktycznie kontakt z ludzmi zabiera mi energie, wiec po wieczorze z przyjaciolmi musze odpoczac i doladowac baterie w samotnosci. W ogole bardzo lubie byc sama, swietnie sie czuje w swoim towarzystwie, i potrzebuje czasu dla siebie. Mieszkam ze swoim mezem, ale - i to chyba najwiekszy komplement, jaki moglabym mu powiedziec - czuje sie z nim tak, jakbym byla sama Smile chociaz jak jedzie gdzies np. na kilka dni, to ja sie bardzo ciesze, bo moge wtedy spedzic troche czasu zupelnie sama. Zupelnie np. nie rozumiem ludzi, ktorzy boja sie samotnosci, albo nie chca byc sami - to znaczy teoretycznie rozumiem, ale nie jestem w stanie sobie po prostu tego wyobrazic. Na szczescie nie jest mozliwe przebywanie z kims 24/7, i w takim malzenstwie jak moje np., bez dzieci, mamy oboje mnostwo czasu, by pobyc samemu. Przydaje sie tez dosc duzy dom.

Sa ludzie, ktorzy wlasnie doladowuja sie w kontakcie z innymi, kontakt z ludzmi dodaje im energii, ze spotkan wracaja naladowani jak telefony swiezo odlaczone z ladowarki Razz i to sa wlasnie ekstrowertycy.

(edit: nie moge znalezc rysunku, znalazlam tylko ten krotki post:

[link widoczny dla zalogowanych]

tu rysunek, chociaz chyba tez nie ten, o ktory mi chodzilo, ale niezly
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Pon 14:41, 28 Lip 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1088
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:42, 05 Sie 2014    Temat postu: Re: Introwertyzm i jego przekleństwa

Croyance napisał:
Czy ktos juz linkowal piekny rysunek (ktorego nie moge znalezc) z netu o roznicy miedzy intro, a ekstrowertykami? O tym, ze roznica jest nie tyle w zachowaniu, co w sposobie, w jaki laduja sie energetycznie?

Sa ludzie, ktorzy wlasnie doladowuja sie w kontakcie z innymi, kontakt z ludzmi dodaje im energii, ze spotkan wracaja naladowani jak telefony swiezo odlaczone z ladowarki Razz i to sa wlasnie ekstrowertycy.

Pamiętam ten rysunek, bodajże w ubiegłym roku dostał DD na Devie, ale cała ta teoria o ładowaniu energii to trochę bzdury, przynajmniej według anecdat moich i moich znajomych.

Jestem introweryczką, moja hipertowarzyska matka czasem wypominała mi zamknięcie w sobie i ogólną małokontaktowość, ale nie przypominam sobie, żeby ktoś jakoś poważnie miał mi to za złe. Na wczesnym etapie szkoły koleżanki uważały mnie za trochę nienormalną, ale w liceum nie było już raczej problemów, a studia to już inne kontakty. Lubię pogadać z ludźmi, po niektórych spotkaniach czuję się wręcz doładowana energią, a samotność po dłuższym okresie przebywania z ludźmi odczuwam początkowo jako przykrą pustkę. Ale nie lubię większych zgromadzeń, dzikich imprez, nie mam potrzeby podtrzymywania stałego kontaktu, nie tęsknię, wolę siedzieć w domu, a pójście do pubu napełnia mnie lekką paniką. Swego czasu przerażała mnie też perspektywa związku, bo przecież taki partner zżera mnóstwo czasu, który chciałabym marnować na własny sposób Wink. Tak w ogóle to wyrobiłam sobie umiejętność wytłumiania ludzi w najbliższym otoczeniu kiedy zaczyna mnie męczyć dłuższe towarzystwo, co oszczędza trochę nerwów.

Btw, itrowertycy to naprawdę taka mniejszość? Może to kwestia dobrania znajomych, ale większość znanych mi ludzi to jednak introwertycy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2014
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 17:36, 05 Sie 2014    Temat postu: Re: Introwertyzm i jego przekleństwa

Sunawani napisał:


Btw, itrowertycy to naprawdę taka mniejszość? Może to kwestia dobrania znajomych, ale większość znanych mi ludzi to jednak introwertycy.


obawiam się, że rzeczywiście są. Chyba, że za introwertyków uznamy osoby, które lubią raz na czas pobyć samemu


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:13, 06 Sie 2014    Temat postu:

W moim otoczeniu np. ja i mój ukochany jesteśmy introwertykami i czasami (żartobliwie Wink) wytyka nam się bycie antysocjalnymi. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Madlena
Morderczy angloarab



Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 200
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:08, 06 Sie 2014    Temat postu:

Ooooo... Ja i mój Luby mamy tak samo. Teraz jest wielki oburz w rodzinie, bo nie wybieramy się na wesele dalekiego kuzyna. I ogólnie unikamy wszelkich spędów. Najlepiej nam ze sobą i nic nikomu do tego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin