Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gadki Szmatki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 32, 33, 34
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1992
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:12, 24 Paź 2019    Temat postu:

No faktycznie przesadziłem, może nie chodziło mi o "jakiekolwiek zgrzyty", ale o poważne, ale generalnie z zastrzeżeniem, że nie aż tak, aby to była przemoc czy jakieś dręczenie.
Hersychia napisał:
W rodzinie nie muszą się odjaniepawlać jakieś chore cyrki, żeby lepiej było się odciąć, każdy ma swoje granice. A pierdoła może być tą kroplą, która przelała czarę. Ale to na ogół jest trudna decyzja.

Właśnie o takie przypadki mi chodziło - nie skrajne w stylu "lanie po ryju za niepodawanie piwa", ale też nie "łoboru, uciekam z domu, bo tata skrytykował moją koszulkę". Nawiązując do twojej metafory - raczej myślę o tych ludziach, którzy mają te 10-20 kilo nadwagi. Razz

Też źle określiłem - chodziło mi o dwóch znajomych, którzy właśnie mają z tym problem, bo po prostu wskazują, że by chcieli (mniej lub bardziej). Raczej bym się nie ładował tak, aby po prostu autorytarnie próbować określać, że ktoś ma takie problem albo że ogólnie każdy brak kontaktu z rodziną jest problemem. No nie, też nie o to chodzi, że rodzina to taka świętość, że koniecznie - za wszelką cenę - należy dbać o kontakt.

Ale teraz jak się zastanowię, to w sumie sam nie wiem, o co mi chodziło. Po prostu jakieś takie nagromadzenie problemów wśród znajomych spadło i tak próbowałem odnieść to do siebie i wyszło mi takie ogólne pitolenie. Sorry. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 13:19, 24 Paź 2019    Temat postu:

Ja wiem, co ci wyszlo i skad sie to wzielo (ale popraw mnie jesli sie myle). WYszlo ci bycie rodzicem. Czyli proby przewidzenia potencjalnych problemow i znalezienie rozwiazan zanim do czegokolwiek dojdzie, proby zduszenia niebezpieczenstwa w zarodku - chociaz byc moze prawdopodobienstwo, ze do tego dojdzie jest bardzo minimalne.

Ja tez tak mam. Na przyklad martwie sie, ze jak Petra wejdzie w nastolectwo to mnie znienawidzi, bo tak. Bo tak bywa. Z jednej strony nie mam powodow, bo dziecko ma dopiero dwa lata i poki co mamy dobre relacje, ale te leki dotyczace "czy bede dobrym rodzicem" zawsze gdzies tam szemrza w tle. I wzmagaja sie gdy ktos opisuje swoje kiepskie relacje z rodzicami.

Ale fajnie, ze poruszasz (nawet nie do konca swiadomie) takie rzeczy na forum, bo przegadanie problemu pomaga. Mozesz sobie wtedy poukladac nieokreslone leki w glowie i zobaczyc, ze sa bezpodstawne czy malo prawdopodobne: raczej nie jestes toksyczny, raczej dziecko nie bedzie mialo powodu, zeby cie odrzucic. Raczej bedzie dobrze.

Tulam i wspieram <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Głowa w szafie



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2356
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Czw 13:55, 24 Paź 2019    Temat postu:

Jeśli martwią Was takie rzeczy, to poczytajcie sobie bloga Matki Skaut, ona w bardzo fajny sposób pisze o różnych rozterkach związanych z posiadaniem dzieci (ale to nie jest blog parentingowy). Zarzucę Wam kawałek, który koresponduje jakoś z wiadomymi obawami:
Cytat:
Bardzo dużo moich rodzicielskich rozterek zniknęło nie dlatego, że jestem lepszym rodzicem, tylko dlatego, że nie mam czasu i energii tego roztrząsać, czytać o tym czy pisać na grupach facebookowych. Często po prostu włączam strategię „na przetrwanie” i nie zastanawiam się „co będzie najlepsze dla rozwoju mojego dziecka?”. Ponieważ ważniejszym pytaniem jest dla mnie „jak dotrwać do wieczora i nie zabić żadnej z nich?”. I widzę, że to nie szkodzi. Oczywiście, możecie sobie pomyśleć: „ha! Albo po prostu ty nie widzisz, że to szkodzi!”. I może tak być. W związku z tym mam dwa plany. Jeden dotyczy tego, że gdy kiedykolwiek moje dojrzewające lub dorosłe dziecko przyjdzie i postanowi poinformować mnie o moich błędach i potknięciach, to mam zamiar powiedzieć po prostu: „tak, przepraszam. Nie widziałam tego. Moją intencją nigdy nie było skrzywdzenie Ciebie”. Po drugie, uważam, że nie jestem im w stanie zrobić krzywdy, której nie naprawiłby rok lub dwa lata psychoterapii. Bardzo pocieszająca jest dla mnie myśl, że nasze dzieci mogą wyjść z domu z jakimiś brakami, ale to nie oznacza, że zostaną z nimi na zawsze. I nawet za tę terapię możemy im zapłacić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2309
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:02, 24 Paź 2019    Temat postu:

Rufus napisał:
Shiren napisał:
Tak, ale przy założeniu, że będzie osobą bardzo podatną na wpływy, decyzja może być jego, ale oparta na nieprawdziwych przesłankach.

Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale to w jakimś stopniu (myślę, że znacznym) zależy od wychowania. Od poczucia własnej wartości u dziecka i nawyku dążenia do wiedzy/weryfikacji informacji. Nie jesteś więc jako rodzic całkiem bezradny wobec takiej możliwości.

Poprawiam, bo jednak kwestie osobowościowe (jak wynika z przeglądu aktualnych badań) są w ok. 45% procentach warunkowane biologicznie, a zwłaszcza genetycznie. A w to wchodzą chociażby cechy temperamentalne (reaktywność na bodźce, skłonność do szukania wyzwań/unikania ich, towarzyskość, social skills, wrażliwość, skłonność do agresji/impulsywności). Człowiek nie jest białą kartą - przychodzi na świat już w wielu aspektach uwarunkowany na pewne działania, które wyewoluowały do określonych celów, ze skłonnościami do sposobów, w jakich te cele będzie realizował. Co do reszty trwają dyskusje, natomiast wiele wskazuje, że za kolejne 50% odpowiada grupa rówieśnicza, a 5% czynniki losowe (np. choroba w dzieciństwie). Wpływ wychowania (poza przypadkami ciężkiej przemocy i zaniedbania) jest raczej znikomy i sprowadza się głównie do sposobów, w jaki rodzice "wybierają" środowisko dla dziecka (np. elitarna szkoła z czesnym za grube $$$ v.s. patologiczne gimnazjum do którego chodził Józef Pałys). Co nie znaczy, że rola rodziców jest bez znaczenia - polega na zapewnianiu warunków w dzieciństwie, w których dziecko będzie szczęśliwe i będzie się w domu rodzinnym czuło komfortowo.

Cytat:
Ja wiem, co ci wyszlo i skad sie to wzielo (ale popraw mnie jesli sie myle). WYszlo ci bycie rodzicem. Czyli proby przewidzenia potencjalnych problemow i znalezienie rozwiazan zanim do czegokolwiek dojdzie, proby zduszenia niebezpieczenstwa w zarodku - chociaz byc moze prawdopodobienstwo, ze do tego dojdzie jest bardzo minimalne.

Shiren najlepiej się odniesie do tego, co mu gdzie wyszło, ale wydaje mi się, że będzie dochodzić jeszcze jeden mechanizm. A konkretnie to, że nepotyzm jest jedną z podstawowych cech ludzi, jako gatunku, jest powszechny we wszystkich kulturach i nie ma raczej sposobu, żeby go wyplenić (tzn. z natury ludzkiej, bo oczywiście w sprawiedliwych społeczeństwach są mechanizmy prawne, które go ograniczają). Ba, nawet nie dla ludzi, ale dla praktycznie wszystkich gatunków. W większości wypadków jednak dla ludzi, których łączą nas więzy genetyczne mamy więcej cierpliwości, chętniej im pomagamy i mamy większą szansę uzyskać pomoc. Wiem, że zaraz się odezwą głosy, że "ja mam lepszą relację z moimi przyjaciółmi, a z biologiczną rodziną nie chce mieć nic wspólnego", ale to w skali ludzkości wciąż jest mniejszość. I dlatego dla większości ludzi bardziej naturalne będzie uważanie więzów rodzinnych za "lepsze", niż więzy przyjaźni. Co nie znaczy, że będzie to prawdziwe dla wszystkich.
Cytat:

Bardziej niż w grupie rodzinnej ludzie są przystosowani do funkcjonowania w społecznościach ok. 150 osób.

Cytuję samą siebie, bo widzę, że bredziłam (efekt pisania po dyżurze o 6:20). Chodziło mi o to, że ludzie wzrastają w rodzinie biologicznej, ale potem muszą wyruszyć poza, do grupy społecznej, gdzie będą zdobywać zasoby, zaspokajać potrzeby, których rodzina nie może, aż znajdą osobę partnerską, z którą się rozmnożą. (Jestem świadoma istnienia rodzin nieheteronormatywnych i par, które świadomie decydują się na nieposiadanie dzieci, ale jak poprzednio - celowo odnoszę się do większości, żeby się za bardzo nie rozdrabniać). Czyli to, czego się nauczyli w rodzinie pochodzenia niekoniecznie będzie się sprawdzać wśród rówieśników (np. byłeś ukochanym syneczkiem mamy, która ci mówiła, że jesteś najpiękniejszy, najmądrzejszy, najsilniejszy i wszystko ci się należy, a potem grupa chłopaków z 4b na boisku pomaga zrewidować ci ten pogląd). Ale wciąż wiekszość ludzi np. przy wybieraniu obiektów pomocy, będzie raczej wolała pomóc komuś spokrewnionemu niż jakiemuś randomowi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1992
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:08, 29 Paź 2019    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Ja wiem, co ci wyszlo i skad sie to wzielo (ale popraw mnie jesli sie myle). WYszlo ci bycie rodzicem. Czyli proby przewidzenia potencjalnych problemow i znalezienie rozwiazan zanim do czegokolwiek dojdzie, proby zduszenia niebezpieczenstwa w zarodku - chociaz byc moze prawdopodobienstwo, ze do tego dojdzie jest bardzo minimalne.

Chyba masz rację, faktycznie tak to działa.

Galnea napisał:
A konkretnie to, że nepotyzm jest jedną z podstawowych cech ludzi, jako gatunku, jest powszechny we wszystkich kulturach i nie ma raczej sposobu, żeby go wyplenić (tzn. z natury ludzkiej, bo oczywiście w sprawiedliwych społeczeństwach są mechanizmy prawne, które go ograniczają). Ba, nawet nie dla ludzi, ale dla praktycznie wszystkich gatunków. W większości wypadków jednak dla ludzi, których łączą nas więzy genetyczne mamy więcej cierpliwości, chętniej im pomagamy i mamy większą szansę uzyskać pomoc. Wiem, że zaraz się odezwą głosy, że "ja mam lepszą relację z moimi przyjaciółmi, a z biologiczną rodziną nie chce mieć nic wspólnego", ale to w skali ludzkości wciąż jest mniejszość. I dlatego dla większości ludzi bardziej naturalne będzie uważanie więzów rodzinnych za "lepsze", niż więzy przyjaźni. Co nie znaczy, że będzie to prawdziwe dla wszystkich.

O, faktycznie, to jest jakieś podświadome. A są na to jakieś badania czy coś?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 17:54, 03 Lis 2019    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Chyba będę miał nowe ulubione słówko. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2309
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:49, 04 Lis 2019    Temat postu:

Shiren napisał:
Galnea napisał:
A konkretnie to, że nepotyzm jest jedną z podstawowych cech ludzi, jako gatunku, jest powszechny we wszystkich kulturach i nie ma raczej sposobu, żeby go wyplenić (tzn. z natury ludzkiej, bo oczywiście w sprawiedliwych społeczeństwach są mechanizmy prawne, które go ograniczają). Ba, nawet nie dla ludzi, ale dla praktycznie wszystkich gatunków. W większości wypadków jednak dla ludzi, których łączą nas więzy genetyczne mamy więcej cierpliwości, chętniej im pomagamy i mamy większą szansę uzyskać pomoc. Wiem, że zaraz się odezwą głosy, że "ja mam lepszą relację z moimi przyjaciółmi, a z biologiczną rodziną nie chce mieć nic wspólnego", ale to w skali ludzkości wciąż jest mniejszość. I dlatego dla większości ludzi bardziej naturalne będzie uważanie więzów rodzinnych za "lepsze", niż więzy przyjaźni. Co nie znaczy, że będzie to prawdziwe dla wszystkich.

O, faktycznie, to jest jakieś podświadome. A są na to jakieś badania czy coś?

Tak. Nepotyzm jest jedną z pozycji na liście ludzkich uniwersaliów, czyli cech opisanych w każdej kulturze ludzkiej, opublikowanej w książce Donalda E. Browna "Human Universis" (książka z 1991r., lista pojawiła się się wcześniej w 1989r.). Ja o tym czytałam w "Tabula rasa - sporach o naturę ludzką" Stevena Pinkera (cały czas się motywuję, żeby napisać więcej o tej książce, bo jest bardzo trzeźwiąca) - jest tam zresztą cały rozdział na temat ten temat, z odsyłaczami do badań.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
cayce pollard
Chodzący Dred z Kosmosu



Dołączył: 04 Wrz 2017
Posty: 44
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:22, 04 Lis 2019    Temat postu:

Shiren napisał:
Galnea napisał:
A konkretnie to, że nepotyzm jest jedną z podstawowych cech ludzi, jako gatunku, jest powszechny we wszystkich kulturach i nie ma raczej sposobu, żeby go wyplenić (tzn. z natury ludzkiej, bo oczywiście w sprawiedliwych społeczeństwach są mechanizmy prawne, które go ograniczają). Ba, nawet nie dla ludzi, ale dla praktycznie wszystkich gatunków. W większości wypadków jednak dla ludzi, których łączą nas więzy genetyczne mamy więcej cierpliwości, chętniej im pomagamy i mamy większą szansę uzyskać pomoc. Wiem, że zaraz się odezwą głosy, że "ja mam lepszą relację z moimi przyjaciółmi, a z biologiczną rodziną nie chce mieć nic wspólnego", ale to w skali ludzkości wciąż jest mniejszość. I dlatego dla większości ludzi bardziej naturalne będzie uważanie więzów rodzinnych za "lepsze", niż więzy przyjaźni. Co nie znaczy, że będzie to prawdziwe dla wszystkich.

O, faktycznie, to jest jakieś podświadome. A są na to jakieś badania czy coś?


William Hamilton miał na ten temat jakieś teorie z punktu widzenia ewolucyjnego, nie podam ci dokładnych badań, bo nie zagłębiałam się w to za bardzo, ale jak pogooglasz "dobór krewniaczy" i "altruizm krewniaczy", to coś ciekawego powinno wypaść. Jest jakaś metaanaliza o tym, na ile to działa u różnych rodzajów kręgowców (Griffin i West, 2003), poza tym badania na temat tego, że deklarowana skłonność do pomagania rośnie razem ze stopniem pokrewieństwa (Eugene Burnstein i współpracownicy, 1994), i tego, że zarówno faktyczny stopień pokrewieństwa, jak i subiektywna ocena bliskości emocjonalnej mają na to wpływ (Korchmaros i Kenny, 2004). Cytuję za "Psychologią społeczną" Bogdana Wojciszke.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1992
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:43, 05 Lis 2019    Temat postu:

Dzięki wam wielkie, spróbuję dotrzeć do tego i poczytać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 4451
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:55, 08 Lis 2019    Temat postu:

Czy internety mogą już przestać srać na Piotrem Woźniakiem-Starakiem? Koleś się zabił pływając motorówką po jeziorze, pogrzeb odbył się już dawno a tu widzę "Łzy cisną się do oczuest nagranie głosu Staraka". Dzizaz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Sob 8:21, 09 Lis 2019    Temat postu:

Jeeeżu tak! I ja mam dość, zresztą wcześniej, hype wokół zaginięcia i śmierci też mnie doprowadzał do szału. Ok, człek znany, celebryta, media się na talkiej sensacji pasą, ale to co się wyczyniało przechodziło wszelkie pojęcie. Tego, o czym pisze Vahu jeszcze nie widziałam, ale mnie rozbroiły peany pochwalne na temat Staraka w kontekście jego ostatniego filmu. No wyprodukował, ponoć film dobry, ale pisali to tak jakby wszystko było jego zasługą.



dobry, ale pisali to jakby


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 32, 33, 34
Strona 34 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin