Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gadki Szmatki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 23, 24, 25, 26  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4416
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 8:16, 17 Wrz 2017    Temat postu:

Szmatka 130x150. Poduchę (to właściwie poszewka) chyba też wezmę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Ślimak Jaskiniowy



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 961
Przeczytał: 494 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Śro 8:40, 20 Wrz 2017    Temat postu:

Anonimowe wyznania wydano w formie książkowej... Zadziwiają mnie coraz bardziej pomysły na to, co jeszcze można upchnąć do książki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Tillchen w opałach



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1860
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 15:44, 21 Wrz 2017    Temat postu:

Ale to wszystko to chyba fejki, prawda? Czytałam tylko kilka postów, bo moje koleżanki lajkowały, potem zablokowała fp i jestem trochę nie w temacie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10430
Przeczytał: 80 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 9:52, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Oessu [link widoczny dla zalogowanych] na podstawie tego, jakie człowiek nosi ciuchy.
Cytat:
Jeżeli jej podejście do partnera jest tylko nastawione na zysk wybierać będzie materiały wzorzyste lub kilka warstw cienkich tkanin. Sukienka z rozciętymi bokami może zaś symbolizować, że ma problemy w sferze erotycznej.

Ubrana już nawet nie bluzka, a jej kolor.
Cytat:
Na co dzień nie zawracamy sobie głowy myśleniem o tym, jaki kolor bluzki ubieramy do pracy i co to oznacza

Cytat:
Ubieranie się na cebulkę świadczy o braku akceptacji i chłodzie emocjonalnym w domu rodzinnym

Zawsze wydawało mi się, że to raczej wzgląd praktyczny - będzie gorąco, to se zdejmę sweterek, jak zmarznę, to się przyodzieje, ale co ja się tam znam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17010
Przeczytał: 92 tematy

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:03, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Mjodzio. Moja fryzura (odsłonięte czoło) świadczy o tym, że chcę wyeksponować intelekt, którego nie jestem pewna Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5261
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:35, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Już po samym cytacie byłam pewna, że pojawi się Tarczyński. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10430
Przeczytał: 80 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 10:46, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Rufus napisał:
Już po samym cytacie byłam pewna, że pojawi się Tarczyński. Very Happy

A kto on zacz? Paczam jego książkę, wydaną przez Studio Astropsychologii, z okładką zasługującą na znalezienie się na wiadomym blogu ze straszliwymi okładkami i domniemywam, że jakiś lepszy oszołom.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2283
Przeczytał: 108 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:11, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Lol wut. Very Happy Oraz co to jest "kolor zielony na poziomie głowy"? Hijab...?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5261
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:38, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Czytałam kiedyś tę jego książkę, pod koniec lektury miałam wrażenie, że:
a) "to tylko takie luźne stwierdzenia, więcej dowiecie się na moim specjalnym kursie" (oferował bądź nadal oferuje Wink ),
b) to, co wydumał autor, jakoś tam przystawało do ówczesnych realiów, dodaj do tego trochę myślenia życzeniowego i ukierunkowania się na wynajdywanie przykładów dla danej tezy w rzeczywistości i wychodzi to dzieło,
c) niestety momentami autor przeczył samo sobie. ;]
Chciałam [link widoczny dla zalogowanych] swoją recką, niestety, nie rozpisałam się za bardzo, za to Alumfelga wyciągnęła piękny kwiatek z lektury. Nie wiem, czy mi umknął, czy też o nim zapomniałam, ale czyste złoto. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Promienisty Tyler



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1391
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:53, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Cytat:
Facet nieprzekonany o swojej męskości wybierze sztuki obcisłe, eksponujące narządy płciowe, natomiast kobieta z zaburzoną pewnością siebie przesadnie podkreśli nogi.

Czyli z polskiego na nasze: facet w rurkach to ciota, laska w legginsach to zakompleksiona kretynka bez wyobraźni. Nie można było tak od razu?

Cytat:
Problemy z wewnętrzną równowagą symbolizowane są przez kolor zielony: (...) a na tułowiu jest sygnałem, że ktoś ma trudną sytuację w pracy lub rodzinie.

Pokłóciłam się z mężem, a szef zabrał mi premię - czas na koszulkę w kolorze zielonym!

Well, whatever. To jedno, że takiego steku bzdur to ja dawno nie widziałam, ale drugie: uwielbiam to, że ten "artykuł" jest napisany tak, jakbyśmy wszyscy żyli w cholernych Simsach i codziennie nosili dokładnie ten sam zestaw ciuchów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Ślimak Jaskiniowy



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 961
Przeczytał: 494 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Nie 15:12, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Rewa napisał:


Cytat:
Problemy z wewnętrzną równowagą symbolizowane są przez kolor zielony: (...) a na tułowiu jest sygnałem, że ktoś ma trudną sytuację w pracy lub rodzinie.

Pokłóciłam się z mężem, a szef zabrał mi premię - czas na koszulkę w kolorze zielonym!


Nie mam zielonych ciuchów, problemy będą mnie omijać Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Promienisty Tyler



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1391
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:26, 24 Wrz 2017    Temat postu:

Patrz, a ja zielony bardzo lubię i bardzo mi w nim do twarzy. Czyli przewalone. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Sakura pod pełnymi żaglami



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2146
Przeczytał: 149 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 19:19, 26 Wrz 2017    Temat postu:

Mam w szafie zbliżoną ilość koszulek w każdym podstawowym kolorze i noszę je naprzemiennie. Jakie zaburzenie powinnam u siebie diagnozować? (Oczywiście poza OCD, które diagnozuję od dawna na podstawie sposobu układania ciuchów kolorami ;p). Brak wykształconej osobowości? Laughing

Dawno nie czytałam większego bełkotu, rozwalają mnie zwłaszcza akapity w stylu "kolor X może świadczyć o A, ale może świadczyć też o B, będącym całkowitym przeciwieństwem A, no i nie zapominajmy też o C".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10430
Przeczytał: 80 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 20:24, 26 Wrz 2017    Temat postu:

Zielony nosiłabym jeno za uja wafla nie mogę znaleźć nic w odcieniu szmaragdu. Very Happy Swoją szosą, co ja mam powiedzieć jak 3/4 szafy czarne, tu i ówdzie biel, jakiś szary t-shirt oraz trochę czerwieni i całkiem sporo amarantu? I cóż mogą oznaczać różowe martensy? Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ankh
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 13 Sty 2017
Posty: 261
Przeczytał: 30 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:21, 26 Wrz 2017    Temat postu:

Tinwerina Miriel napisał:
I cóż mogą oznaczać różowe martensy? Very Happy
Pewnie, że jesteś niedojrzała i masz problemy z emocjami, jak każda inna część garderoby Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Tokio Oyajoj



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1330
Przeczytał: 89 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:19, 27 Wrz 2017    Temat postu:

Jak wyżej, poza tym pozujesz na satanistkę.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dora dnia Śro 12:21, 27 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:26, 27 Wrz 2017    Temat postu:

Właśnie zobaczyłem to co niżej i nie mogę przestać myśleć o Galadrieli jak o Ewie Minge albo Idzie z Jeżycjady :O (Galadriela + Celebriana)
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2283
Przeczytał: 108 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:49, 13 Paź 2017    Temat postu:

Dżizas, jak się wejdzie w kategorię "Romans" na Spotify i przejrzy polecane playlisty, to co jakiś chwila przewija się jakiś soundtrack z Greya. Confused (Już pomijając, że jak dla mnie soudtrack do tego powinien się składać z tego dunn-dunn które przerywa sceny Prawa i Porządku. Rolling Eyes)

Adnotacja: A playlista "Pure Seduction" składa się głównie z jakichś piszczących rapów. Very Happy Kto to tworzy?!

Adnotacja 2: A to było drugie na liście "Bedroom Jams - slow jams for the passionate". Laughing


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 17:57, 13 Paź 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4416
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:55, 13 Paź 2017    Temat postu:

W ogóle na znacznej części ich playlist jest dokładnie to samo Very Happy Dobrze, że można tworzyć własne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2283
Przeczytał: 108 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:03, 13 Paź 2017    Temat postu:

Nie czaję też tego ich systemu proponowania utworów pasujących do playlist użytkowników. Czasami wyrzuca faktycznie fajne, ale czasami kompletne wtf.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Promienisty Tyler



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1391
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:47, 13 Paź 2017    Temat postu:

Ja zazwyczaj playlisty omijam, ale za to jak nie wiem, czego słuchać, to lubię sobie znaleźć jakiś ulubiony utwór i włączyć radio utworu, czy jak oni to tam zwą. Trafiłam już dzięki temu na całkiem sporo świetnych kawałków. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8466
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 19:59, 16 Paź 2017    Temat postu:

Oglądam sobie serial. Główna bohaterka ma na imię Temperance (Wstrzemięźliwość). Okazuje się w pewnym momencie, że przy urodzeniu dostała inne imię - Joy (Radość), któe potem jej zmieniono, bo rodzina się ukrywała. No ale żeby z Radości od razu we Wstrzemięźliwość... Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10430
Przeczytał: 80 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 20:22, 16 Paź 2017    Temat postu:

Bones? Very Happy Z pospolitej raczej Joy na raczej niespotykaną Temperance, seems legit. Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Promienisty Tyler



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1391
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:34, 16 Paź 2017    Temat postu:

Ale z drugiej strony mnie się imię Temperance nawet podoba. Ładnie brzmi. Razz Zresztą imię Joy też bardzo lubię.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8466
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 22:18, 17 Paź 2017    Temat postu:

Tak, Bones Very Happy Początkowo nie było między nami chemii, bo jezu, jakie to łopatologiczne bywa momentami i niezręczne, ale teraz już jestem wciągnięta.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Królowa Szwecji



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1744
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:14, 18 Paź 2017    Temat postu:

Obejrzałem wszystkie sezony, mimo że chyba miałem podobnie - faktycznie na początku nie przekonywało, później się przyzwyczaiłem do niektórych chwytów, a na końcu... już bywało fatalnie i nudno, ale i tak "doobejrzałem", żeby nie mieć wyrzutów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Tillchen w opałach



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1860
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 6:43, 19 Paź 2017    Temat postu:

O rany, rany, kiedys mialam straszna faze na ten serial <3 Ale skonczylam ogladanie na poczatku szostego czy siodmego sezonu, kiedy Bones urodzila dziecko. Juz wczesniej entuzjazm mi przysiadl, a to przelalo czare zmehacenia. Ale! Cenie, ze to Seeley byl specem o emocji, a Temperance od racjonalnego myslenia. I czesto jej szczere uwagi wychodzily wszystkim na dobre.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Królowa Szwecji



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1744
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:22, 19 Paź 2017    Temat postu:

Później jeszcze na jakiś czas odzyskali ikrę, gdy produkcję (albo scenariusz?) przejęli bezpośrednio Emily Deschanel i David Boreanaz, którzy poczuli te postaci, ale nie chcę spoilerować. Choć ja akurat najbardziej lubię w tym serialu postaci Zacka i Bones.

Edit:
No i dopiero przy którymś sezonie wreszcie przestałem w Davidzie Boreanaz widzieć Angela z Buffy. Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Czw 9:23, 19 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Tillchen w opałach



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1860
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 9:39, 19 Paź 2017    Temat postu:

O, zaspoileruj prosze. Nie zamierzam wracac dp Bones, ale chetnie poczytam, co sie pozniej dzialo.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8466
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 20:29, 19 Paź 2017    Temat postu:

Tylko proszę zrób spoilery niewidoczne, bo jestem dopiero na drugim sezonie. I kwiknęłam właśnie z radości, bo tak bardzo nie spodziewałam się, że będzie tam Stephen Fry Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Tillchen w opałach



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 1860
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 20:28, 22 Paź 2017    Temat postu:

Nudzi mi się, więc zarzucam temat do rozmowy: ciekawe opowieści z pociągu. Ktoś coś?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
uparte
Willie E. Coyote



Dołączył: 08 Sty 2017
Posty: 30
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:30, 22 Paź 2017    Temat postu:

na mnie nie patrzcie. ja zawsze śpię. łątwo mnie okraść xD

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 0:03, 23 Paź 2017    Temat postu:

Mnie raz jedna baba pytała, w której jestem klasie. Jak jej powiedziałam, że kończę studia, to się nielicho zdziwiła xD

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11505
Przeczytał: 139 tematów

Pomógł: 109 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:02, 24 Paź 2017    Temat postu:

Bardzo mi miło, kiedy ludzie mi (często) mówią "jesteś tu tylko dwa miesiące i już na tyle znasz język? wow", ale coraz częściej mam ochotę odpowiadać "a ty kilka lat i niewiele lepiej ode mnie?". Nie rozumiem, naprawdę, jak można gdzieś spędzać 4-6 lat, i po tym iść na kurs na poziomie A2/B1 (ja właśnie zaczęłam B1).
A miałam takie wyrzuty sumienia, że wciąż nie mogę się zmobilizować poza te kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście minut dziennie z memrise i duolingo, a takie miałam ambitne plany wkuwania gramatyki, rozwiązywania ćwiczeń, tłumaczenia...
Tzn. rozumiem, że nie każdy jak ja cierpi na ból egzystencjalny, idąc do spożywczaka, i stara się to ograniczać, bo musi powiedzieć kasjerowi, że nie mówi w jego języku (choć dwa razy już mi się udało bez tego, wyłapuję słowa torebka i rachunek Razz), ale nie rozumiem, jak można tak zupełnie nie mieć ciekawości środowiska, w którym się żyje, nie chcieć się uczyć więcej choćby dla perspektyw pracy itd.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Wto 23:09, 24 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 814
Przeczytał: 49 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Wto 23:18, 24 Paź 2017    Temat postu:

Znajoma z pracy jest w UK juz kilka lat (8 albo 9, nie pamietam dokladnie) i jej angielski jest baaaardzo podstawowy. Serio, moglaby awansowac juz kilka razy, ale wlasnie nieznajomosc jezyka w tym przeszkadza. Znajomej sie uczyc nie chce i mam wrazenie, ze jest wrecz dumna ze swojej niewiedzy. Dlaczego? Nie mam pojecia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11505
Przeczytał: 139 tematów

Pomógł: 109 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:23, 24 Paź 2017    Temat postu:

Tzn. ja rozumiem, jak komuś się nie chce uczyć ponad B2, bo to jest jednak ciągły wysiłek i często nie ma nawet potrzeby. Ale żeby nie dociągnąć w jakimś rozsądnym czasie do tego porządnego komunikatywnego, to jednak nie ogarniam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2283
Przeczytał: 108 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:22, 25 Paź 2017    Temat postu:

Niektórym może faktycznie się nie chce, ale jest też masa ludzi, którzy po prostu nie przeskoczą antytalentu do języków. Moja koleżanka po wszystkich tych latach nauki angielskiego w szkole i na studiach nie jest wstanie wyjść poza poziom A2. I widziałam na własne oczy, że nie jest to kwestia braku wysiłku. W którymś momencie dochodziło nawet do tego, że przed zajęciami mozolnie, z użyciem translatora, tłumaczyła całość kolejnego zadania (czasem po 3-4 strony ciągłego tekstu), żeby nie stresować się tak bardzo w czasie zajęć (Były organizowane z założeniem, że wszyscy mają co najmniej B1, a większość B2). Robiła tak przez jakieś dwa semestry, a i tak jej znajomość języka nie podskoczyła w górę ani trochę. Magia.

Skandynawskie (dobrze kojarzę?) są dość trudne, więc świadomość braku umiejętności może budzić stres, a to z kolei zamyka na porozumiewanie się w danym języku, a za tym idzie brak ćwiczenia go. Koło się zamyka. A jeśli do tego pracuje się w międzynarodowym otoczeniu a zakupy robi w ogólnoeuropejskich sieciach...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 9:24, 25 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1897
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 45 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:37, 25 Paź 2017    Temat postu:

Cytat:
Nie rozumiem, naprawdę, jak można gdzieś spędzać 4-6 lat, i po tym iść na kurs na poziomie A2/B1 (ja właśnie zaczęłam B1).

Cytat:
Tzn. ja rozumiem, jak komuś się nie chce uczyć ponad B2, bo to jest jednak ciągły wysiłek i często nie ma nawet potrzeby. Ale żeby nie dociągnąć w jakimś rozsądnym czasie do tego porządnego komunikatywnego, to jednak nie ogarniam.

Zazwyczaj głównym problemem jest... brak zewnętrznej motywacji, której jak najbardziej może brakować mimo mieszkania szmat czasu za granicą. Jak zauważa Lizard, praca w międzynarodowym środowisku albo wręcz wśród swoich i pokrewnych (ilu to pracowników fizycznych regularnie jeździ za granicę i wraca z trzema lokalnymi słowami na krzyż, bo całe dnie spędzają w pracy z innymi Polakami i Ukraińcami?), mieszkanie w dzielnicy "sami swoi", w którym nawet spożywczak jest "po naszemu", życzliwe dostosowywanie się tubylców (pozdro dla ludzi, którzy chcą uczyć się fińskiego w Finlandii - Finowie świetnie mówią po angielsku i jak tylko dziady wyczują, że fiński nie jest twoim językiem pierwszym, to przerzucają się na angielski), ułatwienia technologiczne (po co pytać o drogę, jak ma się mapę w komórce, kasa samoobsługowa w sklepie, automaty biletowe z opcją przełączenia na inne języki...) czy po prostu brak okazji do kontaktu z językiem (przyjeżdża małżeństwo, on idzie na cały dzień do pracy, ona siedzi cały boży dzień w domu jak w klatce, bo nie ma ani lokalnych znajomych, ani pomysłu, gdzie mogłaby samodzielnie pójść z nędzną znajomością języka).

Pociągnę myśl Lizard - duże znaczenie ma nastawienie. "Jestem za głupi, żeby się tego nauczyć", "wszyscy (kto?) tak świetnie już mówią w X, widać nie mam talentu do języka, po co się więc starać", "i tak zaraz stąd wyjeżdżam, po co marnować czas". Nastawienie w nauce jest wszystkim i wierzę, że taka Leleth, co z wewnętrznej potrzeby wykoksiła na złoto drzewko nauki na Duolingo może dokonywać błyskawicznych postępów Wink Nie wierzę za to w coś takiego, jak "antytalent do języków", który jest tak naprawdę dziurą wykopaną przez kiepskie doświadczenia, podkopywanie przez otoczenie poczucia własnej wartości, niedostosowanie nauki do preferencji, kijowi nauczyciele, brak ciągłości nauczania, a czasem wyśrubowany perfekcjonizm blokujący postęp. Nie mam wątpliwości, że koleżanka Lizard pracowała ciężko, ale obawiam się, było wkuwanie mechaniczne, "głupie" (absolutnie przy tym nie sugeruję, że koleżanka nie jest inteligentna - podejrzewam raczej, że w toku edukacji szkolnej ktoś zrobił jej na tym tle krzywdę i trudno jej połamać schemat), w którym każde nowe słowo okupione jest potem i krwią, a to wszystko było podszyte poczuciem przegranej sprawy. Nie da się w takich okolicznościach przyrody zrobić postępów.
BTW, języki skandynawskie nie są trudne na początkującym poziomie (zwłaszcza, jak się do nich przystępuje ze znajomością angielskiego czy niemieckiego + co znaczy "trudne" w przypadku języków napisano eseje, bo to jest mocno związane ze specyfiką języka i samym użytkownikiem), ale 100% się zgadzam odnośnie mechanizmu "zamkniętego koła". Śmiem nawet stwierdzić, że czasami trudniej jest się uczyć języków z łatką "łatwe", bo człowiek żyje w poczuciu, że jest głupi, no bo jak łatwe, to czemu to tak ciężko idzie (porównaj chociażby z nauką chińskiego, w którym opanowanie podstawowych zasad będzie życiowym osiągnięciem i źródłem zachwytu otoczenia Razz).

W temacie pokrewnym i tu poruszonym, czyli kursy: dlaczego ludzie mieszkający sześć lat za granicą idą na A2? Różne mogą być przyczyny. Po pierwsze, uzupełnianie szczątkowej wiedzy. Kiedy idzie się kursem, wszystkie umiejętności rozwijane są na tym samym poziomie. Kiedy jest się samoukiem - albo raczej osobą, która uczy się tego, co podsuwa jej otoczenie - ta równowaga zostaje zachwiana. Babcia wywieziona przed laty przez rodzinę za granicę może nieźle sobie radzić w pogaduszkach o pogodzie i recytować wszystkie warzywa, bo codziennie chodzi robić zakupy na targ i zna wszystkie handlarki po imieniu, ale nie da rady pogaduszek na "ty" przekształcić na pogaduszki w wersji formalnej czy poprosić sprzedawczyni o pomoc w znalezieniu spódnicy. Ktoś może głównie mieć średnio-zaawansowany poziom z czytania, bo się zawziął i swoją ulubioną serię fantasy pochłonął w oryginalne, ale nie wyduka z siebie nic, co umożliwiło by przeprowadzenie prostej konwersacji. Przykład z naszego podwórka: zakłada się, że Ukraińcy przyjeżdżający uczyć się języka polskiego na dzień dobry mają przyznany z mówienia i słuchania poziom B1 i z tą świadomością tworzy się dla nich lekcje. Fajnie, gdy grupa składa się z samych Ukraińców, jeszcze fajniej, gdy kurs rozbity jest na bloki wg sprawności i nasi wschodni podopieczni mogą chodzić na mówienie/słuchanie na B1, a z gramatyki, pisania i czytania dołączać do grup początkujących. Gorzej, gdy nie ma takiej opcji i taki Ukrainiec zmuszony jest iść na A1, i nierzadko po prostu z kursu ucieka z powodu frustracji z niedostosowania materiałów pod jego poziom, z przekonaniem, że "i tak rozumiem większość, co Polacy mówią, jakoś to będzie".
Ludzie też mają problem z samoocenieniem swojego poziomu językowego, i mają tendencję do zaniżania oceny swoich możliwości (zwłaszcza kobiety). Wolą iść dla komfortu psychicznego na niższy poziom, niż zaryzykować wyższy i się zbłaźnić.
Przyczyna może być też czysto ekonomiczna - co kraj, to obyczaj, ale zazwyczaj bywa tak, że jeżeli państwo oferuje tańsze czy wręcz darmowe kursy języka dla imigrantów, to obejmują one zazwyczaj poziomy podstawowe Wink To była zresztą też zagwozdka, która wynikła z nowych rozporządzeń dotyczących certyfikacji z języka polskiego. Certyfikat można uzyskać na każdym poziomie, od podstawowego do zaawansowanego, przy czym im wyższy poziom, tym wyższa cena - za przystąpienie do egzaminu na poziomie A1-A2 dla dorosłych kosztuje nie więcej niż 120 euro, na C1-C2 - 180 euro. Certyfikat przydaje się głównie po to, by móc starać się o obywatelstwo polskie, z tym że... prawo nie określa, na jakim poziomie trzeba opanować język polski, żeby to obywatelstwo dostać: zarówno ustawa o [link widoczny dla zalogowanych], jak i ustawa o [link widoczny dla zalogowanych] ograniczają się do nieprecyzyjnego "poświadczenia znajomości języka polskiego" lub przedstawienia dokumentów udowadniających ukończenie szkoły z językiem polskim jako językiem instrukcji. W FAQ [link widoczny dla zalogowanych] odsyłają do kontaktu z lokalnym urzędem wojewódzkim, a taki na przykład [link widoczny dla zalogowanych] odsyła do oficjalnej strony certyfikacji albo wcześniej zalinkowanej ustawy. tl;dr: Jeżeli taki cudzoziemiec starający się o obywatelstwo zrobi odpowiedni risercz, to bez problemu sobie wykombinuje, że chociaż ma poziom B1, to bardziej opłaca mu się przystąpić do tańszego egzaminu na A1 z gwarancją, że na pewno zda Razz Co pewnie ma odbicie później w statystykach.
Przydługa dygresja, ale morał jest taki, że ludzie są bardziej cwani i praktyczni w tej materii, niż nam się wydaje.

I jeszcze jedna kwestia: często ludzie po prostu nie wiedzą, jak się uczyć, a opanowywanie języków kojarzy im się z gramatyczno-tłumaczeniowym wkuwaniem. Nie wiedzą o memrise, nie wiedzą o dostosowywaniu nauki pod siebie, żyją w przekonaniu, że od samego mieszkania człowiek sam z siebie wchłonie język jak gąbka albo że muszą wybulić srogą kasę, żeby się czegoś sensownie nauczyć. No i potem jest jak jest.

Dowody anegdotyczne: moja znajoma, moja kuzynka, matka mojego podopiecznego i znajomi mojego krewnego.
1. Moja znajoma odziedziczyła mieszkanie po krewnej w Niemczech, więc postanowiła rzucić to wszystko i jechać w Alpy. Podstawy języka miała ze szkoły, jechała z nadzieją, że nauczy się niemieckiego od życia na miejscu. A na miejscu okazało się, że obciążenie psychiczne całkowicie uniemożliwiło jej naukę - nie miała żadnych znajomych, bała się wychodzić z mieszkania (i nie musiała, mogła pracować zdalnie dla polskiej firmy), wewnętrzna presja zamieniała uczenie się z podręcznika w mękę, w pewnym momencie było nawet już za późno, by się zmusić do kontaktu z miejscową polonią. I dziewczyna wróciła po kilku miesiącach, nie nauczywszy się pół nowego słowa po niemiecku - wiedziała na logikę, że to absurd, ale psychiki nie przeskoczysz.
2. Moja kuzynka mieszka z mężem w Anglii - on pracuje czysto fizycznie, ona jest na płatnym stażu firmy zajmującej się biotechnologią. Kuzynka jest tam już dłuższy czas, ma duży zasób słownictwa dotyczący biologii, tak spokojnie z poziomu C1-C2, ale nie potrafi porozmawiać po angielsku o swoim hobby. W czasie przerwy obiadowej jest w stanie pogadać o pracy, ale milknie przy small talkach, bo najzwyczajniej się gubi. Jej mąż ma taką pracę, że kontakt z angielskim ogranicza się do prostych "przynieś, podaj, pozamiataj". Poza pracą też niewiele się nauczą, bo po robocie padają na twarz, marząc tylko o najszybszym powrocie do mieszkania i położeniu się. Nie ma czasu na zawieranie nowych znajomości ani za bardzo pieniędzy, by pójść na miasto, poza tym oboje żyją w przeświadczeniu, że jeszcze trochę odłożą i już, za chwilę wrócą do Polski.
3. Brało mi się udział w projekcie, który polegał na uczeniu polskiego dzieci imigrantów i pomaganiu im odnaleźć się w nowej szkole. Mnie się trafił chłopiec z Indii (super dzieciak i ciekawy przypadek, ale o tym nie tutaj). Jego rodzice w ogóle nie mówili po polsku - ojciec w pracy posługiwał się angielskim, matka siedziała w domu. Dopiero po roku mieszkania w Polsce zaczęła się uczyć polskiego, bo z inicjatywy ambasady zorganizowano kurs językowy, którego uczestniczkami były właśnie pozamykane w domach, niepracujące zawodowo Hinduski, które nie widziały potrzeby czy możliwości uczenia się polskiego.
4. Mój krewny mieszka w Austrii, tam zresztą urodziły się jego dzieci - mieszkają w polskiej, katolickiej okolicy, która koncentruje się wokół lokalnego kościoła. Dzieciaki krewnego są dwujęzyczne (świetnie mówią po polsku, w życiu by nie poznał, że miały głównie kontakt z niemieckojęzycznym środowiskiem) i są przepięknym przykładem, jak ważne w kształceniu bilingwalności jest nastawienie rodziców, świadomość procesów i połączenie ciężkiej pracy z rozsądną strategią. Krewny i jego żona są dobrze wykształceni, znają języki, pilnowali, żeby dzieci miały kontakt i z niemieckim, i polskim - posłali je do szkoły weekendowej, zapewnili stały dostęp do książek po polsku, trzymali się twardo "w domu to po polsku", utrzymywali kontakt z krewnymi z Polski, grali rodzinnie w gry językowe - po prostu jak modele z podręcznika. A po drugiej stronie sąsiedzi z dziećmi w tym samym wieku - kompletnie zniemczone, po polsku jako tako potrafią pogadać tylko w domowych, rodzinnych sprawach - niby całe życie pod jednym dachem z Polakami, niby na kurs weekendowy chodziły, ale ten polski uciekł, nie ze złych intencji rodziców, tylko ich niewiedzy.
Zresztą ciekawym zjawiskiem jest przerzucanie odpowiedzialności za opanowanie języka na dzieci - wygląda to tak, że rodzina wyjeżdża za granicę i z lokalnym językiem kontakt tak naprawdę mają dzieci czy nastolatki przez szkołę. I w pewnym momencie naturalne stają się sytuacje, w których rodzic ciągnie ze sobą nastoletnią pociechę do urzędu, żeby służyła za tłumacza przy załatwianiu spraw. Rodzic macha ręką na naukę, bo "ja to już stary koń jestem, co ja się tam nauczę, i tak zaraz zapomnę" + jest świadomość, że w razie czego dziecko będzie gadać i poratuje. Coraz częściej powstają inicjatywy, w których chodzi się od imigranckich drzwi do imigranckich drzwi z darmowymi materiałami, informacjami o możliwościach uczenia się języka, a przede wszystkim z misją obalenia językowych mitów (z tego co wiem, to Finlandia regularnie tak nawiedza rodziny, które mają wkrótce posłać pociechy do przedszkola i edukują je w kwestii bilingwalnego wychowania).

Cytat:
Znajomej sie uczyc nie chce i mam wrazenie, ze jest wrecz dumna ze swojej niewiedzy. Dlaczego? Nie mam pojecia.

Ja wiem, że się roztkliwiam i każdego o słabej znajomości języka obcego chcę wybronić i wytłumaczyć wadliwym systemem, ale tak - zdarzają się i ludzie po prostu głupi Razz

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11505
Przeczytał: 139 tematów

Pomógł: 109 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:02, 25 Paź 2017    Temat postu:

Wręcz przeciwnie, skandynawskie są bardzo łatwe (z wyjątkiem fińskiego, ale to inna grupa). Największy problem sprawia mi zapamiętanie wszystkich rodzajników, ale komunikatywnie można mówić i bez tego I po pierwsze nie wierzę, żeby tylu ludzi miało antytalent do języków, a po drugie widzę, że nie, że jak w końcu poszli na ten kurs, to coś mówią. Po trzecie zgadzam się z Kazik, nie ma czegoś takiego Razz też żyłam przekonaniem, że jestem średnio utalentowana w tym względzie i owszem, geniuszem nie jestem, ale problemy naprawdę znikają, jak się po prostu zaczniesz uczyć.
Btw tyle słyszałam o świetnym angielskim w Norwegii - uhm. Niby przynajmniej łamanym dogadasz się nawet ze starszymi, ale czasem choćbyś mówiła po angielsku i na dźwięk norweskiego miała w oczach pustkę i tęsknotę, będą kontynuować rodzimym, póki nie poprosisz. Nie zawsze, są ludzie, którzy na "nie mówię po norwesku" odpowiadają z uśmiechem "my bad", ale nieraz mi się zdarzyło. Niby największe urzędy mają oczywiście angielski i huh, polski w obsłudze, ale w bankach, większości pism urzędowych, angielska wersja to marzenie (nawet mój polski bank ma angielską infolinię).
Kursy norweskiego są drogie, dwa razy droższe od kursów innych języków. Poziom nie ma znaczenia.
Co do obywatelstwa, to prawie nikt go tutaj nie chce, bo i bez tego masz praktycznie pełnię praw, uzyskanie nie jest najłatwiejsze, więc po co się starać. Ale o ile wiem, przepisy regulują znajomość języka, musisz mieć poświadczone ileś tam godzin nauki (300 bodajże), zamiennie chyba można zdany bergenstest (poziom B2-C1) - który owszem, jest sporo droższy niż niższe poziomy.
Anegdotycznie - w domu mam sześciolatkę, która mówi płynnie w trzech językach Smile.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2283
Przeczytał: 108 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:06, 25 Paź 2017    Temat postu:

Kazik jak zawsze przyszła i pozamiatała lingwistycznie. <3 Very Happy I ja się ze wszystkim zgadzam, ale z tym nie mogę:

Cytat:
Nie wierzę za to w coś takiego, jak "antytalent do języków", który jest tak naprawdę dziurą wykopaną przez kiepskie doświadczenia, podkopywanie przez otoczenie poczucia własnej wartości, niedostosowanie nauki do preferencji, kijowi nauczyciele, brak ciągłości nauczania, a czasem wyśrubowany perfekcjonizm blokujący postęp. Nie mam wątpliwości, że koleżanka Lizard pracowała ciężko, ale obawiam się, było wkuwanie mechaniczne, "głupie" (absolutnie przy tym nie sugeruję, że koleżanka nie jest inteligentna - podejrzewam raczej, że w toku edukacji szkolnej ktoś zrobił jej na tym tle krzywdę i trudno jej połamać schemat), w którym każde nowe słowo okupione jest potem i krwią, a to wszystko było podszyte poczuciem przegranej sprawy. Nie da się w takich okolicznościach przyrody zrobić postępów.

W przypadku mojej koleżanki to ostatnie tłumaczenie słowa po słowie z translatorem było faktycznie mechaniczne i "głupie" (wiem co masz na myśli, don't worry Wink ) ale wcześniej naprawdę nie miała żadnych dramatów językowych. W szkole jak w szkole - przeciętny poziom nauczania, na studiach też nikt nas nie torturował, miło było i swojsko... Ale nawet zakładając, że kiedyś nie przykładała do tego wagi i narobiła w ten sposób zaległości (nie wiem tego, bo wtedy nie widziałam jak wygląda jej proces nauki...) to wydaje się być niemożliwe, żeby ktoś kto przez rok tydzień w tydzień tłumaczył po 3-4 strony tekstu nie wchłonął praktycznie ani jednego słówka. A tu tak właśnie się stało. Jak to wyjaśnić?

Skoro więc można nie mieć talentu do malowania, tańca, pisania, matematyki, chemii, czy gotowania, to dlaczego tak niemożliwym miałby być brak talentu do języków...?

I jeszcze taka luźna myśl mnie naszła, o uczeniu się przez osmozę: nie-na-wi-dzę uczyć się na kursach, z ćwiczonek, z tekścików, filmików dla uczniów (czuuuuus, wiiiii geeeeejts? guuuuuut. mooośts duuu fuuuuzbaaal szpiiiieeleeeen? ugh. =.=), i innych tego typu bzdet. Jedyny moment kiedy czuję, że naprawdę się czegoś uczę, a nie że przeklepuję z tabelki A do tabelki B, to rozmowa, choćby i najbardziej szarpana i kulawa.

Dodatkowo (a może raczej - właśnie dlatego dlatego?) na pewnym poziomie wszelkie kursy przestają mi cokolwiek dawać. I naprawdę, to nie jest tak, że mi się wydaje, czy że miałam kijowe szkoły językowe. Wiem co mówię, been there done that. W pewnym momencie, kiedy już opanuję podstawy gramatyki i słownictwa, jedynym sposobem żeby iść dalej jest "żyć" językiem. Czytać w nim, rozmawiać... Słowem: używać w miarę regularnie. I wkurza mnie to, bo za takie przyjemności jak rozmowa z nativem trzeba bulić srogą kasę. Próbowałam też ćwiczyć na którejś z tych aplikacji językowych (Memerise, chyba), używałam regularnie jakieś trzy miesiące, ale nie widziałam ŻADNYCH postępów. Znaczy no owszem, zadania wykonywałam na 98%, dostawałam co i rusz jakieś tam kwiatki czy listki, ale potem nijak nie pamiętałam tego, co tam robiłam w rozmowie czy przy czytaniu jakiegoś tekstu. I nie bardzo umiem to wyjaśnić, ale tak było.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8466
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 15:32, 26 Paź 2017    Temat postu:

Kaziku, powiesz coś więcej o tym,m jak się powinno uczyć języka dzieci za granicą? Jestm żywo zainteresowana. I co robić z trzecim językiem, czyli "mową wspólną", angielskim?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
retsma
Ślimak Jaskiniowy



Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 961
Przeczytał: 494 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Żory

PostWysłany: Czw 15:43, 26 Paź 2017    Temat postu:

Wasza dyskusja przypomniała mi o tym słynnym zdjęciu ogłoszenia, gdzie jakaś kobitka sprzedawała ciuch marki "Keep Away From Fire". Co zabawne, chyba na Spotted Madka ostatnio była dyskusja na ten temat, z jednej strony ludzie "angielski jest wszędzie, a na dodatek w szkole, jak można tego nie wiedzieć", a z drugiej "niektórzy w ogóle nie znają angielskiego i nigdy się nie uczyli, a jakby napis był po chińsku to nikt by się nie zorientował i heheszków by nie było".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1897
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 45 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:18, 26 Paź 2017    Temat postu:

Cytat:
Kazik jak zawsze przyszła i pozamiatała lingwistycznie. <3 Very Happy

Ach, stop it <3 Cieszę się, że faktycznie zamiatam, a nie przerażam współforumowiczów ścianami tekstu.

Cytat:
Ale nawet zakładając, że kiedyś nie przykładała do tego wagi i narobiła w ten sposób zaległości (nie wiem tego, bo wtedy nie widziałam jak wygląda jej proces nauki...) to wydaje się być niemożliwe, żeby ktoś kto przez rok tydzień w tydzień tłumaczył po 3-4 strony tekstu nie wchłonął praktycznie ani jednego słówka. A tu tak właśnie się stało. Jak to wyjaśnić?

Przyznaję, że to jest przypadek, który chce się zobaczyć z bliska, i mogę tylko zgadywać, że brak postępów wiązał się z niską samooceną swoich umiejętności, słabą motywacją zewnętrzną (byle przetrwać zajęcia i nie myśleć o tym aż do następnego razu) i osiołkowatą metodą. Można co tydzień do translatora wrzucać i 15 stron tekstu, ale guzik z tego się wyniesie jeżeli się nie będzie przy tym próbowało zrozumieć zasad, podobieństw i procesów. To tak, jakby przed zajęciami z chemii sprawdzać na forach odpowiedzi do zadań, żeby się nie zbłaźnić za chwilę na lekcji - niby masz kontakt z materiałem, niby parę razy widzisz to samo, niby wkładasz mechaniczny wysiłek, żeby się przez te fora przekopać, ale...

Cytat:
Skoro więc można nie mieć talentu do malowania, tańca, pisania, matematyki, chemii, czy gotowania, to dlaczego tak niemożliwym miałby być brak talentu do języków...?

Ja akurat nie wierzę w jakiekolwiek antytalenty. Wierzę w brak predyspozycji, że jednym coś przychodzi łatwiej, innym trudniej, ale nie w kompletny brak umiejętności. Może mnie po prostu minął kontakt z takim zjawiskiem, ale wszystkie "przypadki beznadziejne" (w różnych dziedzinach), z którymi udało mi się zetknąć, końcem końców okazywały się albo symulować z wygody, albo tonąć w kompleksach, albo mieć zero motywacji, albo przez całe życie użerać się z metodami nauki, które doprowadzały tylko do frustracji.

Cytat:
I wkurza mnie to, bo za takie przyjemności jak rozmowa z nativem trzeba bulić srogą kasę.

Myślałaś może o wymianie językowej? Przyznaję, że nie jest z tym łatwo, ale...
A jak się czujesz przy odbieraniu autentycznych materiałów? Na przykład słuchanie audycji, albo wykonywanie praktycznych zadań (np. udawanie, że wybierasz się na wycieczkę za granicę i próbujesz ułożyć plan zwiedzania, więc "rezerwujesz" bilety, robisz krótkie opisy interesujących cię atrakcji, albo że kręcisz filmik z opisem "jak zrobić paznokcie tematyczne na halloween" tak, jakbyś miała go wrzucać na YT, itp.?).
Co do szkół językowych a szkół życia, spieszę donieść, że coraz częściej na kursach polskiego jako obcego próbuje się wprowadzać elementy jak najbardziej autentyczne. Na przykład jedna z moich opiekunek na zajęciach kazała na żywca wybranym uczniom dzwonić i zamawiać pizzę (dzwonili tak naprawdę do męża nauczycielki, ale tego nie musieli wiedzieć Razz). Inna zabierała klasę do pobliskiej kawiarni, gdzie była umówiona z kelnerkami, że z tymi klientami rozmawia się tylko po polsku.
Cytat:

Kaziku, powiesz coś więcej o tym,m jak się powinno uczyć języka dzieci za granicą? Jestm żywo zainteresowana. I co robić z trzecim językiem, czyli "mową wspólną", angielskim?

Spróbuję pomóc!
Na dzień dobry od razu zaznaczę, że to ciężka praca tylko dla rodziców - przede wszystkim pod względem wytrwałości, bo to nie jest rzecz, którą się odpuszcza po miesiącu, jeżeli chce się mieć efekty.
Generalnie wyróżnia się cztery podstawowe strategie dla rodzin, które chcą nauczyć dziecko kilku języków metodą naturalną: metodę osoby, miejsca, czasu krótkoterminową i czas długoterminową.
Metoda rodziny zakłada, że do każdego członka rodziny zostaje przypasowany jeden język, którego się twardo trzyma w kontaktach z dzieckiem, czyli np. z mamą rozmawia się w A, z tatą w B, z dziadkiem w C, a kiedy jesteśmy wszyscy razem - w D.
Metoda miejsca - język zostaje dopasowany do przestrzeni. W szkole dziecko mówi w A, ale w domu tylko w B, a kiedy wychodzimy gdzieś razem, to między sobą w C.
Krótkotrwała czasu ogranicza niewielkie wycinki czasu, najczęściej w obszarze tygodnia, np. w weekend mówimy w A, a w pozostałe dni tygodnia w B. Długotrwała jest najrzadziej stosowaną opcją, bo wymaga specyficznych okoliczności, np. sytuacji, w której dzieci wyjeżdżają na wakacje do dziadków i przez cały okres pobytu mówią tylko w ich języku. Wybranie metody zależy od ilości języków i sytuacji rodziny, więc tyko od nas zależy, jak ją wdrożymy - dlatego ważne jest opracowanie planu, który będzie pasował wszystkim członkom rodziny i będzie konsekwentnie wprowadzany. Chodzi przede wszystkim o to, by stworzyć sytuację, w której dziecko będzie regularnie dostawała solidną dawkę zróżnicowanego imputu, a trzymanie się jednej z wyżej wymienionych strategii bardzo w tym pomaga.
Tym bardziej, że dziecko nie zawsze będzie chciało grzecznie iść za planem, np. zdarza się, że dziecko odmawia mówienia w jednym z języków "bo tak", albo złośliwie w ramach buntów mówi do rodzica w innym języku, choć doskonale wie, że ten akurat rodzic go nie zna. Trzeba po prostu uzbroić się wtedy w cierpliwość.

W przypadku metody miejsca należy uważać na jedną pułapkę - mówienie w domu jednym językiem, który nie jest językiem urzędowym, bo może skończyć się to tym, że dziecko nauczy się tylko domowego rejestru i to tylko w mowie. Patrz: amerykańskie polonusy, które przyjeżdżają na kurs języka do Polski i okazuje się, że są w stanie pogadać tylko o prostych sprawach na "ty", nie potrafią zapisać tekstu po polsku (piszą tak, jakby tekst starał się zapisać ze słuchu Amerykanin), a tak w ogóle to mówią gwarą, o czym sami nie wiedzieli. Trzeba wtedy się zatroszczyć, żeby dziecko miało kontakt z innymi rejestrami języka, np. przez książki czy gry, w nastolęctwie zachęcać do zwiedzania Internetu w tym języku.

Trzeba pamiętać, że u osoby bilingwalnej języki nigdy nie są sobie równe, i to jest zupełnie normalne, bo w innych sytuacjach je szlifują, w jednych dziedzinach będą lepiej umiały się wyrazić w języku A, w innych w B. Piszę o tym, bo wielu rodziców niepotrzebnie martwi się i tym, że dziecko nie ma identycznego zasobu słownictwa w obu językach, albo że miesza ta języki ze sobą. Znowu, jest to normalna część nauki.

Krąży też popularny mit, że bilingwalni przez to, że myślą w kilku językach, wolniej myślą i podejmują decyzje, co odbija się na ich wynikach szkolnych. Jest to prawdą. Faktycznie dłużej im to schodzi, niż jednojęzycznym, ale są to tak żałosne różnice w milisekundach, że nie czym zawracać sobie głowy, a na nauce szkolnej odbija się to tak, że zazwyczaj mają lepsze wyniki Razz Choć to jest osobna kwestia, w którą nie chcę wnikać.

Coś, co można polecić i rodzinom jednojęzycznym: jak najwięcej mówić, a w późniejszym wieku poprawiać pośrednio. Dużo mówić, najlepiej udając, że prowadzi się rozmowę (-Jak myślisz, co zapomnieliśmy jeszcze kupić? -*odpowiedź w gaworzańskim* -No, ja też niestety nie pamiętam.), a poprawiać tak, by dostarczyć poprawny wzór, a dziecko samo załapie dobrą formę. Czyli zamiast "-Widzieliśmy wczoraj lewy. -Nie mówi się lewy, tylko lwy.", lepiej "-Widzieliśmy wczoraj lewy. -Naprawdę, widzieliście lwy? I co te lwy robiły?".

Im starsi jesteśmy, tym nasz słuch coraz bardziej kostnieje - dlatego nauka dźwięków w nowym języku wymaga od dorosłych tyle pracy i łez, żeby w ogóle zacząć je słyszeć. Już w pierwszym roku życia słabnie sito fonologiczne, dzięki któremu dziecko przypasowuje znaczące dźwięki do danego języka, dlatego mówienie dużo i to od samego początku jest tak ważne.

Tyle w sumie mi przychodzi tak na szybko do głowy. Jeżeli masz konkretne pytania, spróbuję na nie odpowiedzieć albo poszukać czegoś na ten temat, mam też gdzieś w notatkach info o konkretnych materiałach tworzonych z myślą o uczeniu polskiego dzieci na obczyźnie, jeżeli to by cię interesowało.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11505
Przeczytał: 139 tematów

Pomógł: 109 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 2:01, 27 Paź 2017    Temat postu:

Rzucam inny temat: motyw bad boya, który byłby faktycznie w jakiś sposób pociągający, a nie rozpuszczonym irytującym gówniarzem zbuntowanym przeciw bór wie czemu. Przychodzi wam coś do głowy? Bo mnie ciężko.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Wredna Ruda Menedżerka



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1195
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:09, 27 Paź 2017    Temat postu:

Tymczasem w Arabii Saudyjskiej:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2283
Przeczytał: 108 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:37, 27 Paź 2017    Temat postu:

Cytat:
Myślałaś może o wymianie językowej? Przyznaję, że nie jest z tym łatwo, ale...

No przyznaję że na Erasmusa jechałam z nadzieją, że będę mieszkać z kimś z Niemiec albo Rosji, to sobie poćwiczę. Laughing Ale nope, nie udało się. Razz

Cytat:
A jak się czujesz przy odbieraniu autentycznych materiałów? Na przykład słuchanie audycji, albo wykonywanie praktycznych zadań (np. udawanie, że wybierasz się na wycieczkę za granicę i próbujesz ułożyć plan zwiedzania, więc "rezerwujesz" bilety, robisz krótkie opisy interesujących cię atrakcji, albo że kręcisz filmik z opisem "jak zrobić paznokcie tematyczne na halloween" tak, jakbyś miała go wrzucać na YT, itp.?).

No to też, tak to wcisnęłam w to "życie językiem" właśnie. Wszelkie szukanie informacji w necie, czytanie gazet, radio, itd. - jak najbardziej. Tyle że tu jest problem taki, że autentyczne materiały są no... dla ludzi którzy w danym języku mówią. Mój poziom niemieckiego nie jest na tyle wysoki, żeby np. czytać ichnie gazety codzienne. Albo oglądać seriale. A "seriale" czy "audycje" przygotowane specjalnie pod naukę języka, jak mówiłam, doprowadzają mnie do szału. I choćby nie wiem jak rzekomo dobrze były zrobione, to ja i tak tę sztuczność wyczuwam (w sumie nic dziwnego, mówienie samymi prostymi konstrukcjami, z pomocą jedynie ograniczonego zasobu słów, i bez zająknięć JEST dla nativa nienaturalne, i chyba tylko dobry aktor mógłby to przeskoczyć. A do serii na YT czy filmiku wydawnictwa językowego nikt nie będzie zatrudniał dobrego aktora... Confused ).

Cytat:
Co do szkół językowych a szkół życia, spieszę donieść, że coraz częściej na kursach polskiego jako obcego próbuje się wprowadzać elementy jak najbardziej autentyczne. Na przykład jedna z moich opiekunek na zajęciach kazała na żywca wybranym uczniom dzwonić i zamawiać pizzę (dzwonili tak naprawdę do męża nauczycielki, ale tego nie musieli wiedzieć Razz). Inna zabierała klasę do pobliskiej kawiarni, gdzie była umówiona z kelnerkami, że z tymi klientami rozmawia się tylko po polsku.

Genialne. <3 No taką naukę, to ja rozumiem, jeśli kiedyś przyjdzie mi uczyć angielskiego w szkole (co jest bardzo prawdopodobne... ech, dokoąd zmierzasz polska edukacjo?) to będę stosować te pomysły. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 8:38, 27 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2446
Przeczytał: 84 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Pią 12:29, 27 Paź 2017    Temat postu:

Kazik napisał:


Śmiem nawet stwierdzić, że czasami trudniej jest się uczyć języków z łatką "łatwe", bo człowiek żyje w poczuciu, że jest głupi, no bo jak łatwe, to czemu to tak ciężko idzie.


O, totalnie ja i język angielski. W sumie od początku nauki tegoż powtarzano mi, że to prosty język, bo ustalona budowa zdań, bo nie ma przypadków, bo bardzo logiczny i mało zasad gramatycznych. A mnie zacięło już na poziomie podstawowym, im wyższy poziom, tym szybciej zapominałam, czego nauczyłam się na poprzednim. Jako efekt - umiałam stosować te trudniejsze zasady, ale jednocześnie kompletnie zapominałam te łatwiejsze. Zniechęcałam się szybko, właśnie dlatego, że ciągle słyszałam "ale to jest łatwe, jak możesz tego nie zapamiętać?!". W dodatku porównywałam z rosyjskim, którego zaczęłam się uczyć jakieś dwa lata wcześniej, i który wchodził mi do głowy sam. Jasne, słówka i zasady trzeba było wkuć, ale w przeciwieństwie do angielskiego nie musiałam się zastanawiać, którą zasadę gramatyczną/ortograficzną/składniową zastosować w danym momencie. Do dzisiaj, czytając po angielsku, muszę każde zdanie przełożyć sobie w umyśle na polski.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2070
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 74 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:32, 27 Paź 2017    Temat postu:

Co do antytalentów to trochę się z Kazikiem zgadzam, a trochę nie zgadzam. O ile ciężką pracą i odpowiednią metodą można wiele wskórać, ale jest grupa ludzi, która nie myśli słowami, tylko obrazami i dla nich wyrażanie się w jakikolwiek sposób "lingwistyczny" może być trudny do przejścia nie tylko w języku obcym, ale też i własnym. Po prostu ich mózgi są tak okablowane, że słabo przetwarzają komunikaty werbalne, za to nadrabiają wzrokiem. I tak, uważam, że ci ludzie mają prawo mieć bardzo duże problemy, zwłaszcza jeśli nałożą im się trudności z integracją sensoryczną bodźców słuchowych.

Ja za to bardzo mocno myślę wzorcami i w sumie dzięki temu przeszłam w szkole niemiecki z jego cudowną gramatyką - na sprawdzianach zdarzało się, że nie miałam zielonego pojęcia, o co chodzi w danym zdaniu, ale znałam reguły, które słowa pełnią jaką funkcję w zdaniu i jak je poprzekształcać, żeby przejść z jednej konstrukcji do drugiej. Uczenie się słówek, to była masakra.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 814
Przeczytał: 49 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Pią 20:02, 27 Paź 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Rzucam inny temat: motyw bad boya, który byłby faktycznie w jakiś sposób pociągający, a nie rozpuszczonym irytującym gówniarzem zbuntowanym przeciw bór wie czemu. Przychodzi wam coś do głowy? Bo mnie ciężko.


Chodzi o jakas slawna postac, aktora, piosenkarza, bohatera ksiazki? Ze mna jest ten problem, ze nie lubie typu bad boya, zazwyczaj strasznie mnie odrzucaja. Noale kiedys lubilam Klausa Mikaelsona, ktory chyba (?) pasuje do tej kategorii:

[link widoczny dla zalogowanych]

Moze Loki? Rollo z "Wikingow?" Daryl Dixon z "The Walking Dead" ma image bad boya, ale nim nie jest.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rzabcia dnia Pią 20:07, 27 Paź 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8466
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 20:45, 27 Paź 2017    Temat postu:

Cytat:
Jeżeli masz konkretne pytania, spróbuję na nie odpowiedzieć albo poszukać czegoś na ten temat, mam też gdzieś w notatkach info o konkretnych materiałach tworzonych z myślą o uczeniu polskiego dzieci na obczyźnie, jeżeli to by cię interesowało.


Interesuje mnie bardzo!

Bardzo podoba mi się zasada miejsca, bo przyjdzie nam sama z siebie, naturalnie - mała w przedszkolu będzie mieć tylko norweski a w domu mówimy po polsku. Czytam jej książki, też po polsku. Ale jak słucham radia albo oglądam filmy, to robię to po angielsku. Czy to jest w porządku wobec małej, że w tle leci brytyjskie radio albo amerykański lektor? Nie miesza jej to w głowie?

I wiem, że są badania, że w domach, gdzie jest non stop włączony telewizor, dzieci rozwijają się gorzej. Ale czy z radiem jest tak samo? Jak pracuję manualnie lubię jak mi radio brzęczy w tle, no i najczęściej jest to TokFM (które bardzo ładnie nauczy mi dziecko, że przed użyciem należy przeczytać ulotkę albo skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą... Wink ) albo BBC program czwarty, gadany.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 23, 24, 25, 26  Następny
Strona 24 z 26

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin