Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bo bez ślubu nie ma związku...
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:43, 21 Paź 2013    Temat postu: Bo bez ślubu nie ma związku...

Do napisania tematu zainspirował mnie ten wątek:
[link widoczny dla zalogowanych]

Okej, mnie ślub nie jest do niczego potrzebny i raczej go nigdy nie wezmę. Z drugiej strony, gdy ktoś chce brać, to proszę bardzo. Natomiast postawa tej dziewczyny jest tak dziecinna, że szkoda słów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Haszyszymora
Niedoświadczony lampart



Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2921
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:28, 21 Paź 2013    Temat postu:

Znaczy, hm, ja odniosłam wrażenie, że dziewczyna uważa ślub za jakieś hokus-pokus, które łączy parę szczerym węzłem wiecznej miłości i usuwa wszystkie problemy (vide "Teraz nie ma dla mnie czasu, ale po ślubie będzie miał!").

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mysza
Super Ninja



Dołączył: 15 Kwi 2013
Posty: 336
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Barcin

PostWysłany: Pon 21:35, 21 Paź 2013    Temat postu:

Nie wiem czy dobrze to zrozumiałam...
Może uważa, że jak będą mieszkali daleko od siebie (nieszczęsne 60 km), to po ślubie nie będzie jej zdradzał.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mysza dnia Pon 21:35, 21 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Devis
Kolega Krasula



Dołączył: 01 Lut 2013
Posty: 441
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:01, 21 Paź 2013    Temat postu:

Jak ja nie lubię odpowiedzi "zerwij z nim, bo to debil/kretyn/nie szanuje cię/kilkainnychrzeczy" Dziewczyna nie jest lepsza, obce baby powiedzą "zerwij", a ta już chce zrywać. Czteroletni związek.
Tak, też mi się wydaje, że liczy cud ślubu, że on znajdzie czas i będzie się dla niej w końcu poświęcał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 23:07, 21 Paź 2013    Temat postu:

A bo to ona jedna? Kiedy w przeszłości zdarzało mi się okazjonalnie szwendać po forach typu kobieta/związki, wątki pt. "jak zmusić mojego misia do ślubu" przewijały się wcale często. I równie często ślub bywał traktowany jak panaceum na wszelkie bolączki w związku, niedojrzałość własną i/lub partnera.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11715
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:15, 21 Paź 2013    Temat postu:

Jeszcze może być dziecko.
Chryste, jak się czyta wątki "jak zajść, żeby się nie zorientował" to można naprawdę zwątpić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Siia
Gość






PostWysłany: Pon 23:55, 21 Paź 2013    Temat postu:

Leleth napisał:
Jeszcze może być dziecko.
Chryste, jak się czyta wątki "jak zajść, żeby się nie zorientował" to można naprawdę zwątpić.


W takich chwilach zastanawiam się, na ile wiarygodne są dane zawodności antykoncepcji.

Plus, rozwaliło mnie to: "bo on nie chce wyjechać ze mną do Warszawy i zostawić zespołu" i "nie spotyka się ze mną, bo sobotnie gierki", po czym dalej lasia pisze, że on już pracuje, ona jeszcze nie (sama pisze "nie będę się dalej uczyła, tylko pracowała"), a te jego sobotnie gierki, to praca na weselach (nawet jeśli nie jedyne źródło zarobku, to i tak), które w niedzielę odsypia.

Przy czym nam na psychologii małżeństwa i rodziny też tłukł wykładowca, że po maksymalnie czterech latach ślub, bo inaczej to związek nie ma sensu, bo się nikt nie angażuje i w ogóle, samo zło - "także pamiętajcie, panie, jeśli wasz chłopak się nie oświadcza, to po czterech latach go zostawcie, bo i tak nic z tego nie wyjdzie". Tylko potem szybko trzeba znaleźć sobie innego, bo wiadomo, że po trzydziestce już starość, gnicie i macica umiera (no i wiadomo, że jak się jest zbyt długo samemu, to się nabiera tak silnych nawyków, że druga osoba w domu (już nie mówiąc o dzieciach) staje się obrzydliwością).

Ja tam się hajtać nie chcę i nie zamierzam, ale wiem, że Inżynier na przykład dość czuje presję ze strony rodziny, żeby się kiedyś ustatkować (czyli wziąć ślub i mieć dzieci).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:27, 22 Paź 2013    Temat postu:

Aż sobie wpisałam w google hasła "chłopak nie chce ślubu" i "chłopak nie chce dziecka". Faktycznie pełno tego, a poziom tych wypowiedzi przypomina gimnazjum. Generalnie rozwala mnie właśnie postawa, że paniusie sądzą ślub = lek na wszystkie problemy w związku. Tak samo postawa dziecko scala związek. Równie bezsensowna i na dodatek krzywdząca ewentualne dziecko, spłodzone w celu ratownia związku niedojrzałych emocjonalnie ludzi.

@Sileana, no bo wiadomo, że brak męża po trzydziestce równa się byciu starą panną, której nic już nie pomoże.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 11:25, 22 Paź 2013    Temat postu:

Borze, jaka lasia jest naiwna, żeby nie rzec głupia. Jeśli jej obce baby napiszą, żeby skoczyła z dziesiątego piętra, to też zacznie to rozważać?
Niestety, dziewczątko należy do gatunku dość pospolitego. Jak to napisały Lenn i Hasz, ślub im się widzi jako jakieś czary-mary, które naprawią wszystko, co nie gra w związku, no i biała suknia będzie, i weselicho, wszyscy będą paCZeć i się zachwycać, i prezenty dadzą, i szara myszka poczuje się jak księżniczka. Ciekawe, co będzie po ślubie, jak się zacznie związek sypać. Dzieciątko, żeby misia zatrzymać? Kolejne pytania na forum, gdzie mundre doradzające siedzą?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:19, 22 Paź 2013    Temat postu:

Tak się wychowuje dziewczynki (szczególnie u mnie na wsi sporo tego widziałam) - musi być ślub. A bycie zamężną kobietą to dla niektórych naprawdę jest symbol statusu i życiowe osiągnięcie. No i niestety często prowadzi do za szybkich ślubów.

Ta dziewczyna, wydaje mi się, jest po prostu zwyczajnie samotna - pisze że się widzą cztery godziny w tygodniu. Nie uważam że ona ma prawo wymagać żeby rzucił wszystko w cholerę, przeprowadzał się do niej i brał ślub, ale nie dziwi mnie że ślub jej się widzi jako dobra opcja - po ślubie mieszkaliby razem. Z tym, że nagłe przejście od widzenia się cztery godziny w tygodniu do mieszkania razem jest dosyć...gwałtowne. No i muszą się najpierw dogadać gdzie chcą mieszkać - on nie chce do Warszawy, ona nie chce do niego... Może być ciężko.

Btw, jestem z moim chłopakiem 3 lata (mniej więcej, nie mam głowy do dat. Może już 4?) i zdecydowanie nie myślę o ślubie; pomijając już wszystko inne, skąd wziąć na to kasę? Jak dla mnie, ślub nie wcześniej niż za 4-5 lat Razz A pewnie i później.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 20:59, 22 Paź 2013    Temat postu:

Sileana napisał:
Przy czym nam na psychologii małżeństwa i rodziny też tłukł wykładowca, że po maksymalnie czterech latach ślub, bo inaczej to związek nie ma sensu, bo się nikt nie angażuje i w ogóle, samo zło - "także pamiętajcie, panie, jeśli wasz chłopak się nie oświadcza, to po czterech latach go zostawcie, bo i tak nic z tego nie wyjdzie".

Mój promotor mówił o latach sześciu albo siedmiu, nie pamiętam dokładnie. Po tym czasie musi pojawić się dziecko. Czyli w piątą/szóstą rocznicę dziewczyna powinna chłopakowi powiedzieć, że jeśli w ciągu kwartału jej nie zapłodni, to szkoda tracić ten rok na związek skazany na porażkę Razz Ciekawe, co by o tym powiedziała Grażyna Torbicka (o Marii Czubaszek nie wspomnę, bo ona nie robi na mnie wrażenia poukładanej i szczęśliwej).

Ktosza napisał:
Tak się wychowuje dziewczynki (szczególnie u mnie na wsi sporo tego widziałam) - musi być ślub. A bycie zamężną kobietą to dla niektórych naprawdę jest symbol statusu i życiowe osiągnięcie."

"Niechby pił, niechby bił, byle był!"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Wto 22:05, 22 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 22:04, 22 Paź 2013    Temat postu:

Mnie trochę na tym forum przeraża, że jak ktoś się skarży, że druga połowka nie chce ślubu, to absolutnie wszędzie piszą, że "pewnie nie jest gotowy", "nie bierze związku na poważnie". A jak ktoś, cholera, tego ślubu po prostu nie chce?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 7:23, 23 Paź 2013    Temat postu:

Dla mnie to jest rzecz nie do ogarnięcia, jak się można w związku tak rozmijać w kompletnie priorytetowych sprawach. Bo jestem w stanie zrozumieć, że komuś naprawdę na ślubie zależy - tylko jak w takim wypadku można latami budować związek z kimś, kto widzi swoją przyszłość zupełnie inaczej? Nie mówię, żeby wyskoczyć na pierwszej randce z pytaniem o plany dotyczące ślubu i dzieci, ale w trakcie związku się przecież mimochodem rozmawia o takich rzeczach.

A jeszcze bardziej denerwuje mnie to głupie przekonanie, które się wkręca facetom, że po ślubie to jak na smyczy i w kajdankach i w ogóle koniec świata. Czyli co, przed ślubem, ale w poważnym, kilkuletnim związku można jeszcze zdradzać, chlać i hulać bezkarnie, a po ślubie to nagle pas cnoty? I ten obrzydliwy zwyczaj "szalonych" wieczorów kawalerskich, kiedy trzeba się wyszaleć za te wszystkie przyszłe lata - najlepiej w towarzystwie prostytutek (serio, knajpa obok mojej kamienicy organizuje w VIP roomie wieczory kawalerskie ze striptizerkami, które po występie uprawiają seks z przyszłym panem młodym). I nurtuje mnie tylko pytanie PO CO taki facet, dla którego ślub jest końcem świata i wielkim wyrzeczeniem w ogóle chce się żenić? Bo namówiła go dziewczyna, jakimś tajnym sposobem, o którym przeczytała na wspomnianym forum?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:26, 23 Paź 2013    Temat postu:

Ktosza, nie tylko tak się wychowuje dziewczynki. Taka postawa jest promowana wszędzie. W serialach - przynajmniej jeden ślub na sezon. W książkach i komediach "romantycznych" po przejściach również musi być ślub. Przy czym "ślub" oznacza chyba głównie " ładna uroczystość rodzinna, z ładną sukienką, wszystko oczywiście finansowane przez rodziców". Potem te dziewczyny faktycznie mogą mieć podejście jak panna z forum - nie interesuje jej zdanie chłopaka, ma być ślub, albo rozstanie. Tutaj trzeba zmiany mentalności społeczeństwa, bo innej drogi nie widzę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aelfarran
Boski Ronaldo



Dołączył: 17 Lut 2010
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 19:17, 23 Paź 2013    Temat postu:

kiciputek napisał:
I ten obrzydliwy zwyczaj "szalonych" wieczorów kawalerskich, kiedy trzeba się wyszaleć za te wszystkie przyszłe lata - najlepiej w towarzystwie prostytutek (serio, knajpa obok mojej kamienicy organizuje w VIP roomie wieczory kawalerskie ze striptizerkami, które po występie uprawiają seks z przyszłym panem młodym).

Wszystkie witki mi opadły.

kiciputek napisał:
I nurtuje mnie tylko pytanie PO CO taki facet, dla którego ślub jest końcem świata i wielkim wyrzeczeniem w ogóle chce się żenić?

Też tego nie ogarniam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 20:17, 23 Paź 2013    Temat postu:

Ślub to coś w rodzaju piaskownicowego "zaklepania". Jak chłop zaklepany, to już nie ucieknie. Pamiętajcie, że wciąż jeszcze singielki uważane są za odpady, których nikt nie chciał, a złapanie faceta to potwierdzenie wartości panny. Nic dziwnego, że jak już jakiegoś złapią, to trzymają kurczowo i czym prędzej chcą zaklepać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 20:51, 23 Paź 2013    Temat postu:

Aelfarran napisał:
kiciputek napisał:
I nurtuje mnie tylko pytanie PO CO taki facet, dla którego ślub jest końcem świata i wielkim wyrzeczeniem w ogóle chce się żenić?

Też tego nie ogarniam.

Jeśli chłop naprawdę uważa małżeństwo za koniec świata, to chyba jednak go nie chce, a tylko mówi to, co chcą od niego usłyszeć: dziewczyna, rodzice, jej rodzice, dalsza rodzina, ksiądz na ambonie, w ogóle całe społeczeństwo, które nadal "lansuje" model łączenia się w trwałe pary (co, nota bene, popieram, ale tylko przy prawdziwej woli obojga/obu zainteresowanych).

Swoją drogą, może faceci nie chcą się żenić nie tylko w obawie przed utratą wolności (jak zauważyła kiciputek, gdzie miejsce na "wolność", tj. olewanie partnerki i skoki w bok w poważnym, wieloletnim, nawet jeśli niezalegalizowanym związku?), ale też dlatego, że wmawia się im, że po ślubie kobiety z ponętnych nimf zmieniają się w zaniedbane, wredne, zrzędliwe jędze. Co czasami, owszem, ma miejsce, ale niekoniecznie musi wynikać z samego faktu złożenia wieczystej przysięgi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:28, 23 Paź 2013    Temat postu:

Wiecie, z tymi trwałymi parami jest coraz trudniej- dawniej małżeństwo trwało średnio kilka czy kilkanaście lat zanim śmierć ludzi nie rozłączyła. Teraz żeniąc się w wieku 25 lat masz wielkie szanse na złote gody. Których musimy dociągnąć sami, bez wsparcia zewnętrznego. Icoteras?

Gdzieś głęboko w nas tkwi przeświadczenie, że małżeństwo to prawdziwe życie, a przebywanie poza nim to takie pójście na łatwiznę. Pozostałość z czasów, kiedy do życia trzeba było dwojga- samotny rolnik nie utrzymał gospodarstwa, kupiec czy rzemieślnik musiał mieć żonę zaakceptowaną przez cech inaczej nici ze wszelkich urzędów, zaszczytów i tym podobnych, chyba że w kręgach kleru. Nawet artysta musiał.
Tyle, że w tamtych czasach małżeństwo było instytucją- koneksje, posagi, krewniacy. Nawet jeśli miłości nie było była jakaś świadomość, że nie ma się wyboru a wszystko to czemuś służy. Nie wynaleziono też intymności- jedzono, spano i pracowano razem, a w wielu krajach kobiety i mężczyźni mieli zupełnie inne kręgi, rzadko się przecinające.

W sumie w XIX wieku nastąpiła rewolta- małżeństwo dla miłości ideałem, wicie rodzinnego gniazdka, obiady w domu zamiast uczty z przyjaciółmi. Ładnie obrazuje to fakt, że w tym czasie zanikł "Bridal Tour" czyli wyjazd pary młodej do krewnych, którzy nie mogli być na weselu. Zastąpił go miesiąc miodowy tylko dla dwojga.

Z dawnych czasów pozostało przeświadczenie, że związek must go on, ale zanikła obudowa jaka go spajała.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 22:42, 23 Paź 2013    Temat postu:

Eire napisał:
Gdzieś głęboko w nas tkwi przeświadczenie, że małżeństwo to prawdziwe życie, a przebywanie poza nim to takie pójście na łatwiznę.

Nie sądzę. Mnie nikt nigdy nie zarzucił, że idę na łatwiznę, wręcz przeciwnie, wiele osób dziwi się, że nie boję się żyć w pojedynkę, sama z codziennymi problemami i zdana na własne zarobki. Co jest o tyle śmieszne, że ja muszę zarabiać tylko na siebie, a wśród współczujących mi mężatek są kobiety zarabiające grosze, mające bezrobotnych mężów i dzieci na utrzymaniu.

Chyba że Ty mówisz o porównaniu pary bez ślubu i pary po ślubie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 7:34, 24 Paź 2013    Temat postu:

Dla mnie slub jest ostatecznym potwierdzeniem, ze na pewno mu zalezy, ze mysli o mnie powaznie, i ze jest gotowy by podejmowac ze mna odpowiedzialnosci takie jak zarzadzanie dochodami, kredyt na dom, jakies tam dzieci, czy wspolne zwierzeta. Niechec do slubu imho wiaze sie ze sposobem myslenia "bede z nia poki jest to dla mnie wygodne, ale jestem pewien, ze spotkam jeszcze lepszy model, wiec poki tuta ktos mi pierze, gotuje, i daje bezpieczny seks, to zostane, a jak tylko pojawia sie na horyzoncie lepsze nogi, to zmienie zywiciela".

Ale moze jestem spaczona Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirveka
Wiera Ściera de Fafkulec



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 947
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 8:36, 24 Paź 2013    Temat postu:

Moim zdaniem to nie jest tak. Nawet i po ślubie jedna ze stron może odejść, jeśli tylko zechce. Ślub nie jest żadną gwarancją.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 8:52, 24 Paź 2013    Temat postu:

Trochę się zgadzam z Gayą, bo z niektórych postów tu przebija taka raczej niechęć do ślubu jako idei w ogóle. Mirveko, ślub nie jest gwarancją bycia ze sobą na wieczność, ale jednak jest poważniejszym i bardziej skomplikowanym zobowiązaniem. Oprócz tego ślub jest przecież przysięgą życia ze sobą na wieczność - ślub to przecież nie ksiądz, sukienka, tort i pieczona świnia, tylko właśnie to zobowiązanie, ten zamiar zostania ze sobą na zawsze. Jak ktoś takiego zobowiązania nie chce, to nie widzę w tym nic złego - pod warunkiem oczywiście, że jest w tym szczery ze swoim partnerem/partnerką.

No właśnie, niby głupie jest takie zakładanie, że po czterech latach to albo ślub albo zerwanie, ale z drugiej strony nie podobają mi się sytuacje, w których ktoś zwodzi drugą osobę (liczącą na ślub i wspólne życie) latami, udając niezdecydowanie, mówiąc o niepospieszaniu, kiedy doskonale wie, że tego ślubu nie chce. A później po tych sześciu, siedmiu latach zostawia taką osobę dla kogoś innego i zostawia ją w trudnej sytuacji, często w wieku, w którym dużo ciężej już sobie kogoś znaleźć. Oczywiście bez przesady, na początku związku nie ma co naciskać na ostateczne decyzje, ale na pewnym etapie warto sobie jakoś nakreślić priorytety.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 8:57, 24 Paź 2013    Temat postu:

Mirveko, pewnie, ze moze odejs, ale to, o co mi chodzi, to stan umyslu. Jesli jestes pewien partenra, slub nie bedzie cie przerazac. Jesli zas caly czas rozgladasz sie za kims innym, wolisz sobie zostawic otwarte opcje i nie pchac sie w zadne zobowiazania. Nie chce partnera, ktory traktuje mnie jako wygodne, tymczasowe rozwiazanie.

PS, bo mi sie przypomnialo. Cala ta dyskusja o slubie w zwiazku jest jak chodzenie dokola miny. Bo jesli to dziewczynie zalezy, a najczesciej chyba tak jest, to nie moze sie odezwac na ten temat, zeby nie wyjsc na zaborcza, duszaca i co tam jeszcze. No i jesli dziewczyna przycisnie faceta do slubu, chocby logicznym argumentem, to bedzie wiedziec, ze on idzie do slubu, bo ONA tego chce, a nie z wlasnej potrzeby co cala zabawe psuje. Potem, jak cos pojdzie nie tak, bedzie mowic, na przyklad kochance, "wiesz, wzialem ten slub, bo ona naciskala, a ja nie chcialem sprawic jej przykrosci, ale tak naprawde zawsze wiedzialem, ze to nie jest to". Wiec dziewczyna ktorej zalezy bedzie milczec i frustrowac sie w srodku czekajac, az ten jej ukochany cholernik sie zdecyduje, ze swiadomoscia, ze nie zdecyduje sie nigdy, albo w desperacji przekluwac prezerwatywy, czy co tam jeszcze.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Czw 9:02, 24 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 9:11, 24 Paź 2013    Temat postu:

Tak sobie czytam temat i zastanawiam się nad jedną rzeczą. W sumie nasze polskie prawo jest tak idiotyczne, że po śmierci partnera nie otrzymuje się nic. Nie mówię tutaj o jakiejś roszczeniowej postawie, chodzi mi o to, że często "owdowiała" osoba w niezalegalizowanym związku zostaje z niczym, często na lodzie. Może to też jakoś "popycha" ludzi ku temu, że ślub jest jedyną i sensowną opcją...? (tak tylko sobie spekuluję)

W każdym razie nie tylko w kwestii ślubów jest konieczne "mast hev"... Moi rodzice na przykład są święcie przekonani, że dziecku TRZEBA dać chrzest i to KONIECZNIE. Nie obchodzi ich to, że może ja nie chcę chrzcić mojego dziecka (jeśli już się go kiedyś dorobię), bo wolę, żeby dorosło poznając różne religie i zdecydowało samo, co mu będzie odpowiadać, gdy będzie na to gotowe. Nie. Chrzest odbyć się musi i koniec. Bo jak nie, to dziecko stanie się trędowatym w rodzinie i na świecie w ogóle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:06, 24 Paź 2013    Temat postu:

Deneve, ale żeby wszystko było załatwione legalnie i prawnie to musi być po prostu jakieś potwierdzenie na papierze, że związek był poważny, trwały i na stałe. A czy ślub nie jest właśnie takim pisemnym potwierdzeniem? Czym różniłby się od ślubu każdy inny dokument, który by coś takiego stwierdzał?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
le-vo
Bezo grudek



Dołączył: 21 Lis 2009
Posty: 4433
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:22, 25 Paź 2013    Temat postu:

Dlatego związki partnerskie by się przydały. Wink

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez le-vo dnia Pią 14:23, 25 Paź 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:10, 25 Paź 2013    Temat postu:

Czy ja wiem, czym różniłyby się w sumie od ślubu?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Madlena
Morderczy angloarab



Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 200
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:38, 21 Lis 2013    Temat postu:

Deneve napisał:
W każdym razie nie tylko w kwestii ślubów jest konieczne "mast hev"... Moi rodzice na przykład są święcie przekonani, że dziecku TRZEBA dać chrzest i to KONIECZNIE. Nie obchodzi ich to, że może ja nie chcę chrzcić mojego dziecka (jeśli już się go kiedyś dorobię), bo wolę, żeby dorosło poznając różne religie i zdecydowało samo, co mu będzie odpowiadać, gdy będzie na to gotowe. Nie. Chrzest odbyć się musi i koniec. Bo jak nie, to dziecko stanie się trędowatym w rodzinie i na świecie w ogóle.


Też się boję że jak za parę lat "dorobię się" dziecka i nie zechcę go ochrzcić to rodzina z babcią na czele nie da mi żyć. A nie chciałabym robić tego tylko dla świętego spokoju, bo to mi zalatuje hipokryzją. Niestety nie da się im wytłumaczyć, że skoro i tak nie jestem praktykująca to nie ma sensu chrzcić dziecka tylko po to żeby potem mogło mieć imprezę komunijną... Nie wiem jak to będzie, nie ugnę się na pewno, ale ciężko będzie się zmierzyć z potępieniem rodziny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M'adame
Siostra Jakiegoś Anioła



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:10, 03 Sty 2014    Temat postu:

Boziu, ta dziewczyna ma 19 lat, a mówi tak, jakby była rozwydrzonym bachorem. Zazwyczaj to mężczyzna nie jest dość dojrzały, by wziąć ślub, ale tym razem, to właśnie on dobrze gada (polać mu). Ona jeszcze jest za młoda oraz niedojrzała. Dla niej ślub to tylko zabawa, a z drugiej strony myśli, że to coś pomoże. Mam jedno kluczowe pytanie: po co brać ślub, po czym zaraz się rozwieść? Przecież ta kobietka może mieć furię, gdy jej mąż nie zgodzi się z nią co do koloru pokoju/firanek.
Tak w ogóle, to bardzo mnie rozśmieszyło to, że ona go niby tak kocha, ale chce z nim zerwać, bo on jej się nie oświadczył. Boże, widzisz i nie grzmisz, ech.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5466
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:08, 06 Sty 2014    Temat postu:

kiciputek napisał:
Czy ja wiem, czym różniłyby się w sumie od ślubu?

Jeśli przez inne określenie na tenże dokument i zostawienie terminu "ślub" dla konserwatywnych osób, dla których jest on niezwykle ważny, sakramenty itp. pozwoli na ich przychylniejsze spojrzenie na tę sprawę, to czemu by tego nie rozróżniać? Ale to tylko taka luźna myśl...

Temat właściwy:
Chłop (ateista) ma być świadkiem na ślubie kościelnym przyjaciela (ateisty) z jego wybranką (z tego co wiem, w kościele bywającą bardzo rzadko)... ja się pytam PO CO? Na co to komu? Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 23:17, 06 Sty 2014    Temat postu:

Niby też nie rozumiem, ale z drugiej strony...
[link widoczny dla zalogowanych]
Sportowiec mówi, że cieszy go powrót po zawodach do domu, bo wkrótce urodzi mu się córka, a poniżej w komentarzach dyskusja, czy ma ślub kościelny, a skoro nie ma, to czy wolno mu to dziecko mieć, ktoś tam chce się za niego modlić Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1217
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:27, 09 Sty 2014    Temat postu:

Rufus the dog napisał:


Temat właściwy:
Chłop (ateista) ma być świadkiem na ślubie kościelnym przyjaciela (ateisty) z jego wybranką (z tego co wiem, w kościele bywającą bardzo rzadko)... ja się pytam PO CO? Na co to komu? Rolling Eyes


Dla rodziny. Żeby każda ciotka mogła sobie pogratulować, że przyczyniła sie do zapędzenia dójki młodych przed ołtarz, gdyż dzięki temu (i tylko dzięki temu) teraz będą mogli turlać się po bożemu. Smile

Ja jestem od dziesięciu lat w związku, w stronę ołtarza nawet nie zerkam. Jeśli wezmę ślub to dla kredytu hipotecznego. Jeśli pójdę do kościoła, to dlatego, że mi wszystko jedno (choć na dzień dzisiejszy oboje jesteśmy zgodni, ze wolimy USC). Ale z całą pewnością nie mam zamiaru wychodzić za faceta, z którym nawet roku nie pomieszkałam (tym bardziej, że widziałam jak wygląda jego klawiatura. Brrr...).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 23:53, 09 Sty 2014    Temat postu:

Moja matka ciekawie do tego podchodzi. Mówi mi, że gdyby teraz miała wybierać, to w życiu nie wzięłaby ślubu kościelnego, bo w sumie po co? A poza tym kler jaki jest, każdy widzi (oczywiście znacznie generalizując w tym momencie).
Mnie też do ślubu kościelnego zmuszać nie będzie, ale... jak urodzę kiedyś dziecko, CHRZEST BYĆ MUSI.
No cóż.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Urgon
Wampirzyca z pierwszej ręki



Dołączył: 24 Gru 2012
Posty: 501
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Nie 20:35, 26 Sty 2014    Temat postu:

AVE...

Ślub? OK, cywilny. Chrzest? Takiego prącia. Dzieci? Dużo chciałbym mieć...
Zabawne jest to podejście, że ślub lub dziecko coś zmieni w związku, który chyli się ku upadkowi. Szkoda tylko, że często przez to dzieci cierpią. Znam takie przypadki, gdzie ludzie są ze sobą po ślubie, dzieci mają, a się nienawidzą jak pies z kotem. Nawet po 30-50 lat tak ze sobą żyją. I żadne z nich nigdy nie bierze pod uwagę możliwości rozwodu. Na szczęście ten trend powoli się kończy. Szkoda tylko, że ludzie nie mają jeszcze dość owych osławionych jaj, by się stawiać się oczekiwaniom rodzin...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5466
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:35, 27 Sty 2014    Temat postu:

Urgon napisał:
Nawet po 30-50 lat tak ze sobą żyją. I żadne z nich nigdy nie bierze pod uwagę możliwości rozwodu.

Pomijając wychowanie w poczuciu "tak nie wypada", imho ludzie rezygnują z rozstania w takich sytuacjach głównie ze względów ekonomicznych, żeby nie powiedzieć z wygody. Nie wrócą do rodziców, bo ci pewnie już nie żyją, rodzeństwu i ich rodzinom też nie zwalą się na kark, w pojedynkę mogą nie dać sobie rady z mieszkaniem. Mogą nie chcieć opuszczać domu, który wspólnie budowali, wnucząt, nie zmieniać otoczenia, znajomych, wszystkich swoich rytuałów. Może nawet nie są już w stanie żyć samemu ze względów zdrowotnych. A ktoś przecież musiałby odejść, inaczej bez różnicy, czy mają papier, czy nie.
Celowo nie piszę o reszcie przypadków, gdzie perspektywy po rozwodzie są nieco szersze, bo tu można gdybać w nieskończoność.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:58, 27 Sty 2014    Temat postu:

No właśnie takie trwanie w małżeństwie bez miłości niekoniecznie jest złą sprawą, bo po tylu dziesięcioleciach razem ludzi trzyma przy sobie dużo więcej powiązań niż tylko miłość. I o ile ich wspólne życie nie jest wiecznym źródłem bólu i awantur - nie widzę w tym nic złego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 1:50, 18 Wrz 2016    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Jak nie lubię nadużywania słowa "hejt", tak to, co się wylewa z komentarzy, jest dla mnie jego idealnym przykładem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Córa komtura
Bonderella



Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 354
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 7:22, 18 Wrz 2016    Temat postu:

A sam artykuł całkiem pozytywny; podoba mi się postawa tych ludzi - konsekwencja, wierność własnym przekonaniom, a jednocześnie szacunek dla cudzych:
Cytat:
Zdecydowaliśmy się na taką ceremonię mimo wychowania w katolickich rodzinach, ponieważ od wielu lat nie praktykujemy religii i nie jest ona nam bliska - mówi Aga. - Nie chciałam brać ślubu kościelnego, ponieważ uważam, że jest to ceremonia, która powinna być zarezerwowana dla tych, którzy wierzą w Boga i dla których ma ona ten specjalny, "ponadziemski" wymiar. W moim przekonaniu ślub kościelny jest przywilejem tych, dla których przysięga przed Bogiem jest ważna. Ślub kościelny powinien być świadomą i przemyślaną decyzją - dodaje.

Tylko z tym statusem wobec prawa niefajnie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:28, 18 Wrz 2016    Temat postu:

Nie chcę hejterzyć, ale dla mnie ten artykuł jest cieniutki jak dupa węża. Jestem ateistką która prędzej by wzięła ślub humanistyczny niż kościelny (chociaż wezmę cywilny po prostu, bo nie widzę sensu brania ślubu który nic prawnie nie daje) ale ton tego artykułu, podkreślanie jak to ślub humanistyczny jest super fajną, oryginalną i dającą priorytet ~~temu co najważniejsze sprawia że trochę wywracam oczami. Trzy razy jest podkreślone jakie to "amerykańskie".

Cytat:
podoba mi się postawa tych ludzi - konsekwencja, wierność własnym przekonaniom


artykuł napisał:
Początkowo planowali wyłącznie ślub cywilny, ale skończyło się na humanistycznej ceremonii. - Chcieliśmy wziąć ślub cywilny w plenerze, lecz ze względu na wybrany termin okazało się to niemożliwe - wspomina Julia.


Mnie się to z wiernością swoim przekonaniom nie kojarzy - zdecydowali się na ślub humanistyczny jak się okazało że ślub cywilny nie będzie dokładnie taki jaki chcieli - raczej z chęcią zrobienia super spersonalizowanej imprezki. Co oczywiście nie jest przestępstwem, ale nie widzę tu priorytetu tych bliżej niesprecyzowanych humanistycznych wartości, jeśli w ślubie humanistycznym zainteresowało ich to że może być urządzony na zewnątrz.

artykuł napisał:
dla nich liczy się to, co ich łączy i wyznawane wartości - miłość, przyjaźń, wierność, zaufanie, radość życia i spełnianie marzeń.

A dla par biorących normalne śluby nie?

artykuł napisał:
. Przygotowania były długie i wymagające. Przyszli małżonkowie w czasie opracowywania scenariusza uroczystości z pomocą celebrantki ślubów humanistycznych musieli odpowiedzieć sobie na wiele ważnych pytań.
- To nie było łatwe, ale niesamowicie ważne, bo musieliśmy znaleźć czas i odpowiedzieć sobie na pytania m.in. o to, co cenimy w naszym związku i w sobie nawzajem, jak widzimy naszą przyszłość razem, czym jest dla nas małżeństwo i przysięga, i wreszcie, co chcemy sobie przysięgać

Długie i wymagające, faktycznie... Ponadto, mam wrażenie że na naukach kościelnych odpowiada się na podobne pytania.

artykuł napisał:
. Kosztowało ich to sporo wysiłku, ale warto było, bo jak mówią: był to najlepszy ślub i wesele, na jakim byli. To samo słyszą od swoich gości.

- Ceremonia humanistyczna była dla większości naszych gości nowością, więc wiele osób nie wiedziało, czego się po niej spodziewać. Po łzach wzruszenia, uśmiechach i ciepłych słowach po uroczystości wywnioskowaliśmy, że przerosła ona oczekiwania gości -

Jasne że ludzie mówią że było super, nikt nikomu nie mówi "wasze wesele było trzecim najlepszym weselem na którym byłam" (i zachwyca mnie para młoda która skromnie przyznaje że ich wesele było najlepszym na jakim byli). Tak samo nikt nie gwiżdże na ślubie, to normalne że ludzie płaczą i się wzruszają. Ślubem, a nie spersonalizowaną humanistyczną ceremonią. Naprawdę niefajny jest ten ton "śluby humanistyczne są lepsze od innych".

Brakuje w tym artykule wypowiedzi zii86, najsłynniejszej humanistycznej panny młodej w Polsce Razz Która, notabene, też zdecydowała się na ślub humanistyczny bo jej się nie udało załatwić cywilnego w plenerze.

Nie wiem, mam wrażenie że jakość artykułów na gazeta.pl poleciała na łeb na szyję w ostatnich latach :/ Za to jad w komentarzach to żadna nowość.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 20:22, 18 Wrz 2016    Temat postu:

Przyznam, przez chwilę myśleliśmy o ślubie humanistycznym, ale doszliśmy do wniosku, że właściwie po co, skoro po cywilnym i tak możemy sobie urządzić imprezkę jaką chcemy. Taka trochę sztuka dla sztuki. Nie mam nic przeciwko temu, jak ktoś chce, niech sobie robi, nawet z takim rozmachem i pompą jak zia86 (miazmat atakuje, nie da się już myśleć o ślubie humanistycznym bez skojarzeń z zią Razz) Nie podoba mi się w artykule to, co wypunktowała ktosza, czyli pianie z zachwytu jakie to świetne, cudowne, światowe ( czyt.hamerykańskie) i w ogóle. No i to pitolenie o wartościach,miłości. To chyba dotyczy wszystkich normalnych ludzi biorących ślub kościelny, cywilny czy na ten przykład rodzimowierczy, prawdaż?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 20:31, 18 Wrz 2016    Temat postu:

Sprawdziłam jeszcze raz - te rozwścieczone komentarze o snobistycznej dzieciarni zmuszającej rodziców, żeby sponsorowała jej pretensjonalną wiochę, to wszystko dzieło jednego trolla. Więc jednak nie jest tak źle.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1054
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:35, 18 Wrz 2016    Temat postu:

Byłam tego lata na ślubie w plenerze (konkretnie nad stawikiem z kaczkami), osobistym i wzruszającym, z dziećmi puszczającymi bańki mydlane i kotami plączącymi się pod nogami. To był ślub cywilny, urzędniczka miała tej soboty udzielić jeszcze dwóch kolejnych, też plenerowych.
Imo bardzo potrzebnym rozwiązaniem są pogrzeby humanistyczne (bo pogrzeb bez żadnej oprawy powiedzmy, emocjonalnej, faktycznie jest upiornie przygnębiającym wydarzeniem). Tak samo ma sens humanistyczne powitanie dziecka na świecie (już od kilku ateistycznych par słyszałam, że im brakuje świeckiego odpowiednika chrzcin, żeby cała rodzina mogła się zjechać na raz i poćwierkać nad potomkiem). A śluby... też niespecjalnie widzę tę jakąś wielką wyższość humanistycznego nad cywilnym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1990
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:17, 19 Wrz 2016    Temat postu:

Ceremonia jak ceremonia, faktycznie na pierwszy rzut oka trochę kojarzy się z podstawówkowymi ślubami, ale generalnie mi trąci taką pejoratywnie pojmowaną hipsteriadą, bo chyba główną myślą jest takie "wywyższenie się" poprzez zorganizowanie ceremonii innej niż wszyscy. I dlaczego to jest "ślub", i dlaczego "humanistyczny"?

Tylko że chrzciny i pogrzeby są czysto religijnymi ceremoniami, więc właściwie trudno sobie wyobrazić ateistyczne odpowiedniki. Tzn. z chrzcinami to nie widzę problemu, nie wydaje mi się, żeby w jakiś sposób niestosowne było organizowanie takiej imprezy z okazji narodzin dziecka, gdy już matka po porodzie dojdzie do zdrowia i też będzie miała siły się bawić. Natomiast odpowiednik pogrzebu? Nie widzę tego; nie widziałem tego też w przypadku Szymborskiej i generalnie ateistyczny pogrzeb brzmi bardzo paradoksalnie. Chociaż stypa już nie, przecież każdy może chcieć wspominać zmarłego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1874
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:52, 19 Wrz 2016    Temat postu:

Shiren napisał:
Natomiast odpowiednik pogrzebu? Nie widzę tego; nie widziałem tego też w przypadku Szymborskiej i generalnie ateistyczny pogrzeb brzmi bardzo paradoksalnie. Chociaż stypa już nie, przecież każdy może chcieć wspominać zmarłego.

Dobra, jestem zmęczona jak diabli, więc może czegoś za dobrze nie zrozumiałam, ale: czego konkretnie nie widzisz? Świeckiego pogrzebu, bez księdza, bez mszy, a zamiast tego najzwyklejsze w świecie wystawienie ciała w domu pogrzebowym i pochowanie zmarłego na cmentarzu komunalnym, bez żadnych religijnych ceremonii? Toż to przecież najzwyklejsza rzecz na świecie. Nawet sobie nie wyobrażam ani nie życzę, żeby nad moimi zwłokami ktoś odprawiał jakiekolwiek religijne rytuały, nieważne, katolickie, buddyjskie czy pastafariańskie. Ateistyczny odpowiednik chrzcin mi zaś jakoś zupełnie nie leży i brzmi kompletnie paradoksalnie.

No i właśnie, dlaczego to się nazywa "ślub humanistyczny"? Nie czaję kompletnie. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 10:16, 19 Wrz 2016    Temat postu:

No właśnie ja w przypadku pogrzebów widzę największą potrzebę istnienia ceremonii niereligijnej. Tak jak pisała Nagualini, tu rytuał jest ogromnie ważny, a nie każdy przecie jest wierzący.
Odpowiednik chrzcin też mi trochę nie leży, przecież i bez oficjalnej ceremonii można świętować, robić imprezki jakie się chce, prawdaż?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Śro 10:42, 21 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 13:50, 21 Wrz 2016    Temat postu:

Swoją drogą ciekawe, że się te rytuały przejścia tak mocno trzymają w ludziach, i to od czasów prehistorycznych.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1054
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:35, 21 Wrz 2016    Temat postu:

Rewa napisał:
Shiren napisał:
Natomiast odpowiednik pogrzebu? Nie widzę tego; nie widziałem tego też w przypadku Szymborskiej i generalnie ateistyczny pogrzeb brzmi bardzo paradoksalnie. Chociaż stypa już nie, przecież każdy może chcieć wspominać zmarłego.

Dobra, jestem zmęczona jak diabli, więc może czegoś za dobrze nie zrozumiałam, ale: czego konkretnie nie widzisz? Świeckiego pogrzebu, bez księdza, bez mszy, a zamiast tego najzwyklejsze w świecie wystawienie ciała w domu pogrzebowym i pochowanie zmarłego na cmentarzu komunalnym, bez żadnych religijnych ceremonii?


Ale chyba właśnie chodzi o coś pośrodku. Bez księdza/innego kapłana i ceremonii religijnej, ale też z czymś trochę więcej niż "wkładamy ciało do pudełka, zakopujemy i idziemy do domu".
Organizowałam pogrzeb humanistyczny dla mojej Babci - i to był najlepszy z możliwych wyborów (poza tym, że jej własny). Tu nie chodzi o żadne niuejdżowe czary-mary nad trumną, tylko o to, że można przeczytać ulubiony wiersz zmarłego, pokazać trochę zdjęć, że ktoś wygłosi wspomnienie, że muzyka będzie taka, jaką sobie wymyślimy. Mistrz ceremonii to wszystko ogarnia i na żadnym etapie nie strzela focha (kiedyś, przy okazji innego pogrzebu, prosiliśmy księdza, żeby odczytał podczas kazania dosłownie trzy zdania od rodziny - "Och, no nie wiem, czy będzie na to czas, och, ale tu nic nie ma o tym, że był dobrym katolikiem", empatia level hard). I nie zgadzam się, że takie rzeczy powinno się robić na stypie - stypa nie jest od upamiętniania zmarłego, tylko od tego, żeby razem z innymi żywymi coś zjeść, walnąć kielicha, pozbierać się i iść dalej.

A termin "humanistyczny" chyba wziął się stąd, że te ceremonie odwołują się właśnie do takich humanistycznych, oświeceniowych wartości - w centrum jest nie jakieś bóstwo, tylko człowiek i jego dzieła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 22:55, 21 Wrz 2016    Temat postu:

Wydaje mi się, że od tego roku urządzanie humanistycznych ślubów mija się z celem i jest takim właśnie hiopsterskim terminem określania wypaśnych wesel - bo on nowego roku po uiszczeniu oplaty, mozna wyciagnac urzednika do wybranej lokacji. Trzeba takiemu zapewnic godlo i miejsce "licujące z powagą". U nas był to skwer między pensjonatem a salą weselną, ustawiono stół na tle krzaków i godło na krześle i pykło. A cała reszta, czyli to, czy ktoś sobie zrobi wesele tematyczne z country, rustykalne czy inne, to przecież nie jest w żaden sposób powiązane ze świeckością bądź religijnością samej przysięgi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 23:10, 21 Wrz 2016    Temat postu:

Może dziennikarka latami zbierała materiał i co się miał zmarnować Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1990
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:30, 22 Wrz 2016    Temat postu:

No właśnie o ten "pogrzeb" jako o swoisty rytuał przejścia mi chodziło. Po prostu pogrzeb tak jednoznacznie kojarzy mi się z ceremonią religijną, że "pogrzeb ateistyczny/humanistyczny" wydaje mi się oksymoronem. Bo jeżeli nie wierzymy w to, że po śmierci jest cokolwiek dalej, to właściwie, o jakim przejściu my tu mówimy? Po prostu pogrzeb etymologicznie za bardzo mi się kojarzy z "grzebaniem zmarłego", co dla ateisty jest (a może nie? albo powinno być?) takim "pustym gestem", więc co tu z tego robić ceremonię.

Żeby nie było wątpliwości - nie odbieram prawa do pożegnania ze zmarłym, zrobienia stypy i innych podobnych zdarzeń, ale to jest... no właśnie takie "razem z innymi żywymi coś zjeść, walnąć kielicha, pozbierać się i iść dalej". A prawa do stypy (jako takiego przyjęcia jak każde inne) przecież nikt nikomu nie odmawia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin