Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bo bez ślubu nie ma związku...
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4840
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:53, 22 Wrz 2016    Temat postu:

A ja to właśnie rozumiem. Żeby to nie było takie... zagrzebanie padliny, a właśnie pożegnanie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1054
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:37, 22 Wrz 2016    Temat postu:

Kurczę, Shiren, szczerze mówiąc kompletnie nie jarzę, o co Ci chodzi. Można zrobić stypę, ale - o ile w okolicy nie ma żadnego kapłana - nie można symbolicznie pożegnać się ze zmarłym przy okazji składania go do grobu?

Shiren napisał:
Po prostu pogrzeb tak jednoznacznie kojarzy mi się z ceremonią religijną, że "pogrzeb ateistyczny/humanistyczny" wydaje mi się oksymoronem. Bo jeżeli nie wierzymy w to, że po śmierci jest cokolwiek dalej, to właściwie, o jakim przejściu my tu mówimy?


Generalnie słusznie Ci się kojarzy, tyle że jakby... nie w tę stronę. Najpierw były pogrzeby, a dopiero potem religie. "Zrobienie czegoś ze zwłokami" leży u podstaw wszystkich innych zachowań symbolicznych, związanych z szeroko pojętą duchowością. Jest tak cholernie wdrukowane, że chyba nigdy nie istniało plemię/wspólnota homo sapiens, które by go w jakiś sposób (pogrzebania, spalenia, utopienia, rytualnego pożarcia) nie praktykowało. Naprawdę nie trzeba wierzyć w żadnego osobowego Boga, żeby czuć potrzebę grzebania zmarłych. Co do "o jakim przejściu mówimy" - o najbardziej podstawowym z możliwych, zmianie statusu z "żywy" na "nieżywy". W nicość czy do aniołków - przechodzisz. Jeśli śmierć nie jest przejściem, to nie wiem, co nim jest.

Już pomijam fakt, że to nie jest takie zerojedynkowe - nie każdy, kto sobie nie życzy księdza na pogrzebie, jest zaraz ateistą, pewnym na mur beton, że "po śmierci nie ma niczego". A nawet jeśli - ateiści też miewają potrzeby duchowe.

Ed. Powtórzenie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nagualini dnia Czw 16:55, 22 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Fanka Kupichy



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1487
Przeczytał: 25 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Czw 19:23, 22 Wrz 2016    Temat postu:

Stypę to można urządzić jak się chce (lub jak nieboszczyk chciał). Myślę że raczej chodzi o to co się robi przy składaniu trumny i zakopaniu - przy pogrzebie religijnym są modły i jakieś kazanie księdza, a przy świeckim? W sumie mogłyby być wspomnienia krewnych i znajomych i symboliczne sypanie garstek ziemi.

Ja bym chciał aby na moim pogrzebie grała orkiestra a na stypie odbyły się występy kabaretów (mam nawet listę skeczów).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arratoi
Tokio Oyajoj



Dołączył: 19 Gru 2010
Posty: 1325
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw 20:22, 22 Wrz 2016    Temat postu:

A propos świeckich pogrzebów, takie wspomnienie z zeszłej jesieni: moja babcia chciała, żeby jej pogrzeb był świecki - wyszło okropnie. "Mistrz ceremonii" przyszedł ubrany jak dziekan z kajdanem na szyi i pierniczył bzdury przez godzinę. Mój ojciec poprosił wcześniej, żeby za dużo o nim nie mówić w tej przemowie, więc wyszło "Jadwiga, matka Mirosławy", o Tomaszu ani słowa. Plus parę kwiatków w rodzaju "spotykamy się na tym kobiecym pogrzebie". Oraz dużo łacińskich sentencji wziętych z dupy i użytych bez znajomości podstaw gramatyki.
A po wszystkim sąsiedzi gadali, że dziadkowie należeli do sekty.
Jestem jak najbardziej za opcją pogrzebu bez księdza czy innego przedstawiciela religii. Ludzie mają różne potrzeby. Ale to jak zostało to zorganizowane w praktyce, było po prostu przykre. Mam nadzieję, że to tylko moje doświadczenie, żeby do żałoby dołożył się jeszcze jakiś idiota gadający od rzeczy.
A sama chcę oddać ciało na anatomię, niech już się potem oni martwią. O ile kojarzę, jest specjalna ceremonia pochówku po donacji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Różowy Emo Rysio



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1054
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:37, 22 Wrz 2016    Temat postu:

zaciekawiony napisał:
Myślę że raczej chodzi o to co się robi przy składaniu trumny i zakopaniu - przy pogrzebie religijnym są modły i jakieś kazanie księdza, a przy świeckim? W sumie mogłyby być wspomnienia krewnych i znajomych i symboliczne sypanie garstek ziemi.


No i tak to właśnie wygląda - w domu pogrzebowym są wspomnienia, wiersze, muzyka i co sobie rodzina wymyśli, a nad samym grobem - symboliczne niereligijne gesty (np. ci, którzy chcą, dotykają urny na pożegnanie). Widziałam też świecki pogrzeb, przy którym nad grobem była modlitwa (mistrz ceremonii, w przeciwieństwie do księdza, nie zaprze się, że czegoś nie możesz, bo to z innego obrządku).

Arratoi napisał:
"Mistrz ceremonii" przyszedł ubrany jak dziekan z kajdanem na szyi i pierniczył bzdury przez godzinę.

Uch, to współczuję. Generalnie z mistrzami trzeba wszystko dokładnie obgadywać, bo fakt, potrafią popłynąć i miewają problemy z patosem. Nasz nie miał nic do gadania, sami mu napisaliśmy, co ma po kolei mówić. Mistrzowie są elastyczni, to ich główna zaleta. Księża też często pierniczą o zmarłym jak potłuczeni, zwłaszcza jak im się nawinie jakaś własna wizja poetycka - tylko że im to trudniej wyperswadować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1990
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:20, 23 Wrz 2016    Temat postu:

Nagualini napisał:
"Zrobienie czegoś ze zwłokami" leży u podstaw wszystkich innych zachowań symbolicznych, związanych z szeroko pojętą duchowością. Jest tak cholernie wdrukowane, że chyba nigdy nie istniało plemię/wspólnota homo sapiens, które by go w jakiś sposób (pogrzebania, spalenia, utopienia, rytualnego pożarcia) nie praktykowało. Naprawdę nie trzeba wierzyć w żadnego osobowego Boga, żeby czuć potrzebę grzebania zmarłych. Co do "o jakim przejściu mówimy" - o najbardziej podstawowym z możliwych, zmianie statusu z "żywy" na "nieżywy". W nicość czy do aniołków - przechodzisz. Jeśli śmierć nie jest przejściem, to nie wiem, co nim jest.

Ok, rozumiem i przemawia to do mnie.

Wpisując się w nurt mówienia o własnych pogrzebach, to mnie w sumie niewiele interesuje mój. Zawsze myślałem o nim w kategoriach, żeby odbywał się jak najlepiej i najwygodniej dla tych, co zostaną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Inari
Harry Forrester



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 139
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:01, 23 Wrz 2016    Temat postu:

Piszę tak rzadko, że za każdym razem się zastanawiam, czy powinnam się przedstawić Wink
Anyway.

Byłam na pogrzebie żony mojego szefa w tym tygodniu. Kobieta - Kitty 42lata zmarła na raka z którym walczyła od 4 lat. Dzieci lat 9, 7 i 6.
Pogrzeb, czy też uroczystość upamiętniająca, miała miejsce w kościele, ale nie była to uroczystość religijna. Kilka osób powiedziało parę słów o Kitty, jej syn zagrał na fortepianie, puścili kilka wcześniej wybranych utworów muzycznych, potem był slajd show i lampka wina, tego typu rzeczy.
Ujęło mnie w jaki sposób były potraktowane dzieci. Zaproszeni zostali koledzy i koleżanki ze szkoły tych dzieciaków - głównie po to żeby dzieciakom Kitty było lżej i to działało. Siedziały na kolorowych poduszkach dookoła trumny (też notabene kolorowej, pomalowanej przez męża i dzieci Kitty) i zachowały się jak dzieci. Nikt ich specjalnie do pionu nie ustawiał. Były punkty "programu" skierowane do nich konkretnie, ktoś do nich mówił o śmierci o uczuciach jakie mogą im towarzyszyć i jak sobie z nimi radzić etc... To wszystko bez kontekstu religijnego. Jak już widać było, że ciężko im usiedzieć, to wysłano ich przed kościół na lody.

To wszystko było tak diametralnie inne od tego czego do tej pory w kontekście śmierci doświadczyłam, że jestem w lekkim szoku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Gadki szmatki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin