Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wychowanie chłopców, wychowanie dziewczynek
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:50, 05 Sie 2015    Temat postu: Wychowanie chłopców, wychowanie dziewczynek

Wydzielone z "Wpływowy Bloger"

Floréal napisał:

[link widoczny dla zalogowanych]
Świeżutki rozsądny wpis. Pochwalam. Wiem, że dla większości osób z forum to, co pisze, jest mało odkrywcze, ale, szczerze mówiąc - pisania o takich rzeczach nigdy za wiele.


A mi się ten wpis nie podoba, bo jest banalny i nie sposób się z nim nie zgodzić, ale jego logika jest moim zdaniem bardzo pokrętna.

Po pierwsze, błędne jest założenie. To "wychowujemy w przeświadczeniu, że przemoc to forma zwrócenia uwagi". Przemoc to jest forma zwrócenia uwagi, tutaj raczej nacisk powinien być położony na to, czy da się to zaakceptować, czy nie (odpowiedź jest oczywista). Bo dla tak skonstruowanego pytania, jaka miałaby być alternatywa - wychowuj dzieci tak, aby ignorowały przemoc, bo to tylko niewłaściwa próba zwrócenia na siebie uwagi?

Cytat:
Zasadniczo przyjęło się, że rosły facet może dziewczynę podnieść, przerzucić przez ramię albo podrzucać z kolegami, a im głośniej dziewczyna piszczy i im bardziej się wyrywa, tym lepsza zabawa. Bo „to przecież zabawa” – nawet jeśli dla jednej ze stron jest uwłaczająca.

Na jakie imprezy on chodzi, ja się pytam? Bo chyba znów się okazuje, że ja żyję pod kamieniem. Rolling Eyes

Moim zdaniem tego rodzaju obserwacje są już trochę przeterminowane. Rozwiązaniem jest postępujące zaangażowanie mężczyzn w wychowanie dzieci, zwłaszcza córek, bo raczej mężczyźni (ojcowie) nie pałają zbytnim entuzjamem, gdy słyszą, że ich córki zostały "pociągnięte za warkocz". Z otoczenia raczej kojarzę, że w takich sytuacjach uczą, żeby oddać. Co też jest problematyczne, bo przemoc rodzi przemoc, ale z drugiej strony - jaka jest inna prawidłowa reakcja na przemoc? Nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, żeby dziewczynka chłopaka, który w garści trzyma jej włosy, przekonywała "puść mnie", jeszcze używając rozsądnych argumentów.

Ale generalnie, wracając do punktu wyjścia, imho wpis jest taki miałki. Z rodzaju "cieszmy się, że wszyscy się ze sobą zgadzamy".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 07 Gru 2011
Posty: 4464
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Śro 10:13, 05 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Rozwiązaniem jest postępujące zaangażowanie mężczyzn w wychowanie dzieci, zwłaszcza córek, bo raczej mężczyźni (ojcowie) nie pałają zbytnim entuzjamem, gdy słyszą, że ich córki zostały "pociągnięte za warkocz".


Taaa... bo problem leży po stronie dziewcząt. Ich to rzecz, że są ofiarami przemocy i to one mają się uczyć, i być po temu wychowywane. Czyli wszystko ma zostać tak, jak jest. Nic dziwnego, że ci się ten wpis nie podoba, skoro mówi coś dokładnie odwrotnego i wzywa do zajęcia się w końcu stroną agresorów.
A tatusiom się ciągnięcie za warkocze nie podoba, bo przypomina o tym, że księżniczki mają między nogami bezcenną błonkę, którą ktoś im już niedługo będzie chciał przerwać, a to przecież jedyna wartość kobiety.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:24, 05 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:

Cytat:
Zasadniczo przyjęło się, że rosły facet może dziewczynę podnieść, przerzucić przez ramię albo podrzucać z kolegami, a im głośniej dziewczyna piszczy i im bardziej się wyrywa, tym lepsza zabawa. Bo „to przecież zabawa” – nawet jeśli dla jednej ze stron jest uwłaczająca.

Na jakie imprezy on chodzi, ja się pytam? Bo chyba znów się okazuje, że ja żyję pod kamieniem. Rolling Eyes


Zdarzyło mi, że zostałam właśnie złapana i podniesiona w ramach zabawy (nie chcę wchodzić w szczegóły). Tylko że zamiast zacząć piszczeć i się wyrywać wydarłam się w sposób tak najwyraźniej przerażający, że mnie kolega natychmiast odstawił. Wyraz twarzy też miał ciekawy – bo nagle ogarnął, że dla mnie to NIE jest głupia zabawa. Tak więc.

Cytat:
Moim zdaniem tego rodzaju obserwacje są już trochę przeterminowane. Rozwiązaniem jest postępujące zaangażowanie mężczyzn w wychowanie dzieci, zwłaszcza córek, bo raczej mężczyźni (ojcowie) nie pałają zbytnim entuzjamem, gdy słyszą, że ich córki zostały "pociągnięte za warkocz". Z otoczenia raczej kojarzę, że w takich sytuacjach uczą, żeby oddać. Co też jest problematyczne, bo przemoc rodzi przemoc, ale z drugiej strony - jaka jest inna prawidłowa reakcja na przemoc? Nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, żeby dziewczynka chłopaka, który w garści trzyma jej włosy, przekonywała "puść mnie", jeszcze używając rozsądnych argumentów.


Skupiasz się na problemie od dupy strony. To nie jest tak, że dziewczynki trzeba uczyć bronienia się, to OBIE PŁCIE należy uczyć szacunku do strony przeciwnej i nie stosowania przemocy w celu zwrócenia uwagi/zabawy. Więcej co prawda mówi się o tym w kontekście chłopców, bo ze względu na zaleciałości kulturowe z lat wcześniejszych głównie ich dotyczy problem, ale ja przynajmniej uważam, że gdyby przestać wszystkich dzielić wg płci, stosować jednakowe standardy i uczyć podobnych wzorców zachowań, świat byłby lepszym miejscem (bo potem jak dziewczynka uderzy chłopca to dostaje oklaski, że mu pokazała, a to przecież jest taka sama przemoc. Ignorowanie przemocy, bo sprawcą jest kobieta, też się zdarza.)

Tak jak Sileana – Generalnie nie przerzucaj tego na "jak powinno się wychowywać dziewczynki", bo nikt nie musiałby się bronić przed przemocą, gdyby ta się w pierwszej kolejności nie wydarzyła (oczywiście nie mówię, by nie uczyć, jak się bronić, bo się bronić, ale nie jako główne rozwiązanie problemu, tylko rozwiązanie ostateczne, gdy WŁAŚCIWE rozwiązanie problemu to oduczenie przemocy).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ag dnia Śro 10:25, 05 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:02, 05 Sie 2015    Temat postu:

OMG, znów trafiłem na temat, w którym już macie ustalone zdanie i interpretujecie, mam wrażenie dowolnie, moje wypowiedzi. Kompletnie nie to miałem na myśli.

Sileana napisał:
Taaa... bo problem leży po stronie dziewcząt. Ich to rzecz, że są ofiarami przemocy i to one mają się uczyć, i być po temu wychowywane. Czyli wszystko ma zostać tak, jak jest. Nic dziwnego, że ci się ten wpis nie podoba, skoro mówi coś dokładnie odwrotnego i wzywa do zajęcia się w końcu stroną agresorów.

Wychodzę z założenia, że właśnie zajmowanie się przemocą ze strony agresorów do niczego nie prowadzi. Problem kompletnie nie leży po stronie dziewcząt, problem leży po stronie agresorów, ale w zetknięciu z przemocą tak naprawdę nie ma dobrej reakcji na przemoc.

Cytat:
A tatusiom się ciągnięcie za warkocze nie podoba, bo przypomina o tym, że księżniczki mają między nogami bezcenną błonkę, którą ktoś im już niedługo będzie chciał przerwać, a to przecież jedyna wartość kobiety.

No za przeproszeniem, ale kurwa błagam, co to ma być za tekst?! Ok, rozumiem, że całkowicie nie szanujesz mężczyzn i nawet jeżeli mają jakikolwiek odruch szacunku wobec kobiet, to tylko dlatego, że z tyłu głowy im pstryka "być może porucham"? Bo tak to wygląda. Sorry za słownictwo, ale po prostu padłem. Bo jeżeli dobre odruchy interpretujemy jako takie, które niosą za sobą złe intencje, to nie mamy o czym rozmawiać.

Cytując samego siebie: "Rozwiązaniem jest postępujące zaangażowanie mężczyzn w wychowanie dzieci, zwłaszcza córek (...)". To jest przerzucenie odpowiedzialności na mężczyzn, którzy wychowują dzieci (zwłaszcza córki, ale nie tylko). I tutaj jest droga, moim zdaniem, w wychowaniu właśnie. A jeżeli chodzi o wychowanie, to uważam, że powinno się uczyć braku tolerancji dla przemocy. Być może moje podejście wynika z pesymizmu, bo nie wierzę w to, że przemoc da się po prostu wyeliminować.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Śro 11:04, 05 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Super Roksana w czapce z daszkiem



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 848
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:04, 05 Sie 2015    Temat postu:

Sileana napisał:
A tatusiom się ciągnięcie za warkocze nie podoba, bo przypomina o tym, że księżniczki mają między nogami bezcenną błonkę, którą ktoś im już niedługo będzie chciał przerwać, a to przecież jedyna wartość kobiety.

No nie, chyba nie tylko dlatego. Mam wrażenie, że ojcowie, którzy mają dobrą relację ze swoimi córkami, po prostu czasem bywają nadopiekuńczy i źle reagują na samą myśl, że ktoś mógłby krzywdzić ich dziecko. Z córkami to działa mocniej, bo raz, że do głosu wciąż dochodzą stare i utarte przyzwyczajenia (mężczyzna ma bronić rodziny, kobieta potrzebuje opieki, itd.), a dwa - że chłopcy po prostu są silniejsi i skłonniejsi do zaczepiania, więc przy córkach moduł [link widoczny dla zalogowanych] załącza się łatwiej.

A poza tym pełna zgoda co do tego, że najwyższy czas zająć się drugą stroną. Tzn. uczyć chłopców, żeby nie zaczepiali, zamiast tylko dziewczynki, żeby nie dawały się zaczepiać. Tu jest chyba [link widoczny dla zalogowanych] ojca córki, jaką widziałam w tym temacie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ML dnia Śro 13:30, 05 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:17, 05 Sie 2015    Temat postu:

Acha, jeszcze główna myśl, którą całkowicie zignorowałyście. W żadnym miejscu nie napisałem, że się z nim nie zgadzam, wręcz przeciwnie:
Cytat:
A mi się ten wpis nie podoba, bo jest banalny i nie sposób się z nim nie zgodzić, ale jego logika jest moim zdaniem bardzo pokrętna.
(...)
Ale generalnie, wracając do punktu wyjścia, imho wpis jest taki miałki. Z rodzaju "cieszmy się, że wszyscy się ze sobą zgadzamy".

Co do wychowywania chłopców w duchu "każda przemoc i agresja jest zła" się nie wypowiedziałem, bo po prostu wydaje mi się to tak oczywiste, że nie ma tutaj co dyskutować. Moje uwagi były niejako uzupełniające, dodatkowe.

Bardziej mi chodziło właśnie o to "piszczenie dziewczyn", które są rzucane/podrzucane/whatever.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:40, 05 Sie 2015    Temat postu:

Cytat:
Cytując samego siebie: "Rozwiązaniem jest postępujące zaangażowanie mężczyzn w wychowanie dzieci, zwłaszcza córek (...)". To jest przerzucenie odpowiedzialności na mężczyzn, którzy wychowują dzieci (zwłaszcza córki, ale nie tylko). I tutaj jest droga, moim zdaniem, w wychowaniu właśnie. A jeżeli chodzi o wychowanie, to uważam, że powinno się uczyć braku tolerancji dla przemocy. Być może moje podejście wynika z pesymizmu, bo nie wierzę w to, że przemoc da się po prostu wyeliminować.


Ok, to jest chyba jakiś problem w wyrażeniu/zrozumieniu myśli, bo ja zinterpretowałam wcześniejszy kawałek tak jak zinterpretowałam, najwyraźniej nie był on dla mnie jasno napisany:

Cytat:
Rozwiązaniem jest postępujące zaangażowanie mężczyzn w wychowanie dzieci, zwłaszcza córek, bo raczej mężczyźni (ojcowie) nie pałają zbytnim entuzjamem, gdy słyszą, że ich córki zostały "pociągnięte za warkocz". Z otoczenia raczej kojarzę, że w takich sytuacjach uczą, żeby oddać. Co też jest problematyczne, bo przemoc rodzi przemoc, ale z drugiej strony - jaka jest inna prawidłowa reakcja na przemoc? Nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, żeby dziewczynka chłopaka, który w garści trzyma jej włosy, przekonywała "puść mnie", jeszcze używając rozsądnych argumentów.


Nie rozumiem, w jaki sposób zaangażowanie mężczyzn w wychowanie córek wpływa na zachowanie chłopców ciągnących za warkocze. Czy chodzi ci o to, że dorosły mężczyzna nie będzie podnosił piszczącej kobiety, jeśli zrozumie, że nie chciałby, by tak potraktowano jego córkę? Czy chodzi ci o to, że gdy córka poskarży się tacie, a ten postawi do pionu ciągnącego chłopca, to się ciągnący chłopiec uspokoi, bo go męski autorytet nauczy nie ciągnąć za warkocze?

Pytam całkiem poważnie, bo po prostu nie rozumiem. To, co zrozumiałam, to że ojcowie mają bronić córki i uczyć je, żeby oddać (nawet jeśli nie jest to dobre rozwiązanie, bo to tylko więcej przemocy). Po prostu nie wiem, co ci ojcowie wychowujący córki mieliby osiągnąć.

Tak samo nie rozumiem tego późniejszego fragmentu: "To jest przerzucenie odpowiedzialności na mężczyzn, którzy wychowują dzieci (zwłaszcza córki, ale nie tylko)."

Ale przerzucenie odpowiedzialności za co? Za to, że ich dzieci ciągną za warkocze inne dzieci? Przecież oboje rodzice są odpowiedzialni za wychowanie i jak matka powie, że nie używamy przemocy, to dziecko ma słuchać. Czy za wychowanie córek, jak reagować na przemoc?

----

Natomiast w kwestii błony dziewiczej córek – zwłaszcza amerykańska kultura spod znaku komedii młodzieżowych oraz Bible Belta przyczyniła się do powstania pewnego stereotypu dotyczącego najopiekuńczych tatusiów, którzy niestety postrzegają własną córkę głównie jako obiekt seksualny dla młodych chłopców i zamiast uczyć ją sobie z niechcianymi (oraz chcianymi) zalotnikami radzić. Jest to po prostu pewien typ występujący w kulturze popularnej, stąd się wzięło skojarzenie. (to nie bezpośrednio do twojej wypowiedzi).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 11:50, 05 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Na jakie imprezy on chodzi, ja się pytam? Bo chyba znów się okazuje, że ja żyję pod kamieniem. Rolling Eyes


Na imprezach studenckich nie raz takie sytuacje widziałam; zwykle debile byli zdumieni, że ktoś reaguje (a ofiara była wdzięczna). Czyli tak najwyraźniej pod kamieniem żyjesz. Wypełznij spod niego, może poniższy problem przestanie się pojawiać:

Shiren napisał:
OMG, znów trafiłem na temat, w którym już macie ustalone zdanie i interpretujecie, mam wrażenie dowolnie, moje wypowiedzi.


Jaki ty biedny, niezrozumiany i źle interpretowany. Może problem nie jest w nas, a w tobie?
I tak, trafiłeś na forum osób, które uważają, że victim blaming (co uprawiasz sugerując, że zajmowanie się agresorem nic nie da i trzeba zająć się ofiarą) jest obrzydliwy. I nie, to nie jest kwestia mężczyzn angażujących się bardziej w wychowanie dziewczynek, to jest kwestia rodziców płci obojga tłumaczących do upadłego że naruszenie nietykalności fizycznej wbrew woli jest absolutnie żałosne i złe I przemoc nie jest wyjściem z sytuacji, jest ewentualną ostatecznoscią (obrona konieczna). Bo tej narracji, z tego co widzę, praktycznie nie ma. Za oknem chłopcy biegają bez nadzoru z replikami broni, strzelają kulkami w okna i w ludzi - i to jest ok, bo to chłopcy. I tak, taki argument usłyszała sąsiadka, która poszła do rodziców biegającej dzieciarni: czepia się, to chłopcy, przecież to żadna przemoc, tylko zabawa.
Dziewczynka pod oknem z jakiegoś powodu darła sie na chłopca żeby dał jej spokój - nie dał, musiala zniknąć z przestrzeni wspólnej. Opiekunowie chłopca siedzieli na ławce, zareagowała babcia innej dziewczynki. I tak, znowu nic to nie dało.
Więc problem nie jest głównie w tym, że sprawcy nie dostają od ofiar sygnału, że ma spadać, ale w tym, że oprawca w ogóle myśli, że mu wolno. Ergo to nim w pierwszej kolejnosci trzeba sie zajać, żeby już tak nie myślał.

Shiren napisał:
Wychodzę z założenia, że właśnie zajmowanie się przemocą ze strony agresorów do niczego nie prowadzi.


Jasne, zostawmy agresora w spokoju, bo przecież do niczego to nie prowadzi. Nie musi się niczego uczyć.


Silnea
I tak i nie - IMHO to o czym ja mówię jest poniekąd źródłem tego, o czym mówimy generalnie. W sensie: gdyby dzieci od początku były uczone poszanowania przestrzeni osobistej i tego, że jej naruszanie jest złe, mniejszy problem miałyby z tym, żeby a) nie uprawiać debilnych końskich zalotów (bo wiedziałyby, że to naruszenie przestrzeni osobistej = zło) oraz mówieniem głośno, że oprawca ma spierdalać (bo znowu, wiedziałyby, że przyzwolenia nie ma)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Śro 11:58, 05 Sie 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17308
Przeczytał: 79 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:10, 05 Sie 2015    Temat postu:

Merr, ja zupełnie inaczej odczytałam myśl Shirena - że w sytuacji, w której atak już nastąpił, dziewczynka ma nie oglądać się na to, czy ktoś powstrzyma napastnika, tylko działać sama. I tu jest właśnie ta rola ojca - wychowanie jej nie do roli "grzecznej dziewczynki", która usunie się, nie odda, nie poskarży, bo "chłopcy tak mają", tylko weźmie sprawy w swoje ręce. Wychowanie chłopców do tego, żeby nie atakowali to drugi nurt, który nie został tu wspomniany, bo, jak zrozumiałam, mowa jest o doraźnej sytuacji.


Mujborze, Kiciputek dostał bana... Zszokowanam!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:21, 05 Sie 2015    Temat postu:

kura z biura napisał:
Merr, ja zupełnie inaczej odczytałam myśl Shirena - że w sytuacji, w której atak już nastąpił, dziewczynka ma nie oglądać się na to, czy ktoś powstrzyma napastnika, tylko działać sama. I tu jest właśnie ta rola ojca - wychowanie jej nie do roli "grzecznej dziewczynki", która usunie się, nie odda, nie poskarży, bo "chłopcy tak mają", tylko weźmie sprawy w swoje ręce. Wychowanie chłopców do tego, żeby nie atakowali to drugi nurt, który nie został tu wspomniany, bo, jak zrozumiałam, mowa jest o doraźnej sytuacji.

Czyli jednak dało się odczytać mój komentarz zgodnie z intencją, z jaką został napisany.

Ag napisał:
Pytam całkiem poważnie, bo po prostu nie rozumiem. To, co zrozumiałam, to że ojcowie mają bronić córki i uczyć je, żeby oddać (nawet jeśli nie jest to dobre rozwiązanie, bo to tylko więcej przemocy). Po prostu nie wiem, co ci ojcowie wychowujący córki mieliby osiągnąć.

Dokładnie tak. Właśnie chodzi o to, że nie ma, że "chłopcy tak mają, więc musisz to znosić". W sytuacji skrajnej masz nie piszczeć, tylko dać w mordę. Co przez to osiągną? Wyjście ze skrajnej, tymczasowej sytuacji. Oczywiście potem może omówić "dałam ci w mordę, bo nie lubię tego i tamtego, więc więcej tego nie rób, bo sytuacja się powtórzy". W skrajnej sytuacji chwytamy się skrajnych środków.

Po prostu za stratę czasu uważam dywagacje typu "nie powinno być przemocy, bo przemoc jest ble". Nigdy nie osiągniesz sytuacji, w której przemocy nie ma. Żebym znów nie został źle zrozumiany - oczywiście, bardzo bym chciał, żeby przemocy nie było, ale nie lubię tracić czasu na rozmowy typu "co by było, gdyby krowy umiały latać".

Cytat:
Tak samo nie rozumiem tego późniejszego fragmentu: "To jest przerzucenie odpowiedzialności na mężczyzn, którzy wychowują dzieci (zwłaszcza córki, ale nie tylko).

Ale przerzucenie odpowiedzialności za co? Za to, że ich dzieci ciągną za warkocze inne dzieci? Przecież oboje rodzice są odpowiedzialni za wychowanie i jak matka powie, że nie używamy przemocy, to dziecko ma słuchać. Czy za wychowanie córek, jak reagować na przemoc?

No jeżeli jest problem, a do tej pory "wychowanie dziecka było problemem matki", to najwyraźniej to nie działało. Chyba z takiego założenia powinniśmy wyjść, czy nie? Za wychowanie córek, jak reagować na przemoc - owszem, między innymi. Przy czym powtarzam - tutaj mi chodzi o sytuacje skrajne, kiedy jest konkretna sytuacja, napastnik już wyrządza krzywdę albo bezpośrednio zmierza do jej wyrządzenia. Nie na zasadzie "jak kogoś nie lubisz, to daj mu w ryja". Reagowanie przemocą na przemoc jest oczywiście bardzo złym zjawiskiem, ale nie znajduję żadnego lepszego.

PS.
merr, z całym szacunkiem, twoja pasywna agresja tak mnie drażni, że nie zamierzam na nią reagować, bo widzę, że osiągnięcie porozumienia nie jest twoim celem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 13:43, 05 Sie 2015    Temat postu:

Sileana napisał:
A tatusiom się ciągnięcie za warkocze nie podoba, bo przypomina o tym, że księżniczki mają między nogami bezcenną błonkę, którą ktoś im już niedługo będzie chciał przerwać, a to przecież jedyna wartość kobiety.

Pewnie część tatusiów tak ma, ale nie uogólniajmy, bo robi się z tego feminizm w stylu "samiec to zło".

merr napisał:
Jaki ty biedny, niezrozumiany i źle interpretowany. Może problem nie jest w nas, a w tobie?
I tak, trafiłeś na forum osób, które uważają, że victim blaming (co uprawiasz sugerując, że zajmowanie się agresorem nic nie da i trzeba zająć się ofiarą) jest obrzydliwy.

Kurczę, Merrik, wyluzuj. Już wystarczająco dużo na tym forum Shiren napisał, żeby nie doszukiwać się w każdym jego zdaniu, być może czasem niejasnym, samych złych intencji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:02, 05 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Po prostu za stratę czasu uważam dywagacje typu "nie powinno być przemocy, bo przemoc jest ble". Nigdy nie osiągniesz sytuacji, w której przemocy nie ma. Żebym znów nie został źle zrozumiany - oczywiście, bardzo bym chciał, żeby przemocy nie było, ale nie lubię tracić czasu na rozmowy typu "co by było, gdyby krowy umiały latać".


Tylko, że to, o czym piszesz dotyczy raczej skrajnych form przemocy. Nie piszemy o psychopatach, przemocowcach, gwałcicielach, którzy faktycznie raczej zawsze będą istnieć, bo to kwestia ich psychiki, a o chłopcach, którym zdarza się pociągnąć koleżankę za włosy. Dla zabawy, bo pewnie nikt im w życiu nie powiedział, że nie powinni tego robić, bo nie jest to wcale śmieszne. W tym wypadku to jak najbardziej jest kwestia wychowania i bardzo dużo może zmienić inne podejście do wychowywania chłopców. Jestem przekonana, że większości z nich wystarczy powiedzieć "nie szarpiemy nikogo, bo to niegrzeczne" - i więcej tego nie zrobią. Ale rodzice, nauczyciele itp. ignorują to - więc chłopcy są przekonani, że to zupełnie normalne.

Dziewczynki oczywiście też należy uczyć, żeby nie akceptowały przemocy wobec siebie. To chyba oczywiste. Ale żeby to zadziałało, należy zmienić podejście do wychowywania dzieci obu płci, nie tylko jednej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:16, 05 Sie 2015    Temat postu:

Okej, teraz ogarniam lepiej. Ale:

Cytat:
No jeżeli jest problem, a do tej pory "wychowanie dziecka było problemem matki", to najwyraźniej to nie działało. Chyba z takiego założenia powinniśmy wyjść, czy nie? Za wychowanie córek, jak reagować na przemoc - owszem, między innymi. Przy czym powtarzam - tutaj mi chodzi o sytuacje skrajne, kiedy jest konkretna sytuacja, napastnik już wyrządza krzywdę albo bezpośrednio zmierza do jej wyrządzenia. Nie na zasadzie "jak kogoś nie lubisz, to daj mu w ryja". Reagowanie przemocą na przemoc jest oczywiście bardzo złym zjawiskiem, ale nie znajduję żadnego lepszego.


Ok, ale to jest założenie, że z jakiegoś powodu matka nie potrafi nauczyć córki jak się bronić. Mój problem z twoimi wypowiedziami polega na tym, że nie rozumiem, czemu to akurat ojciec ma uczyć takich rzeczy. To powinien być przekaz idący od obojga rodziców, bo to podkreślanie roli walki ojca z przemocą pachnie mi po prostu kolejnym stereotypem, że mężczyźni tacy męscy i tylko oni znają się na przemocy.

Akurat podejście "wychowanie dziecka było problemem matki" wynika z tradycyjnego podziału ról na pracującą, męską głowę rodziny i siedzącą w domu, wychowującą dzieci kobietę i nie bardzo rozumiem, jaki ma związek z uczeniem o przemocy, bo ta siedząca w domu matka też może powiedzieć córce, by się broniła. Zrzucanie wychowania na matkę to jest akurat szerszy problem.

Shir, jeszcze co do piszczenia. Napisałeś:

Cytat:
W sytuacji skrajnej masz nie piszczeć, tylko dać w mordę.


Bardzo przykro mi się to przeczytało. Napisałam ci, że zdarzyła mi się taka sytuacja – gość był ode mnie większy, ja byłam wystraszona plus zareagowałam prawdziwą paniką, taką gdy do końca nie ogarniasz, co robisz. To nie była sytuacja "a, głupek mnie zaczepia, przywalę mu, żeby się odczepił". To była sytuacja, w której nie chciałam zrobić pewnej rzeczy, wyraziłam mój strach, ale moja prośba, by mnie nie zmuszać nie została potraktowana poważnie. A to była naprawdę rzecz, z którą miałam poważny problem.

Więc nie, to nie jest moja wina, że mu nie przywaliłam. To jest jego wina, że nie uszanował mojej prośby, by zostawić mnie w spokoju. I dlatego dla mnie ważniejsze jest, by uczyć dzieci "nie ciągnij/nie bij/nie zaczepiaj, bo drugiej stronie sprawiasz przykrość". Oczywiście nauka samoobrony jest ważna, ale wolę jednak sytuacje, gdy nie muszę się obawiać własnych znajomych, bo cała sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby nie zakorzenione przekonanie że "e, dziewczyna tylko tak mówi, że się boi, bo wszystkie tak mówią (w domyśle" bo są delikatnymi dziewczynkami")".

Piszesz, że nie ma sensu dywagować o świecie bez przemocy, bo to niemożliwe. Oczywiście, że nie, nigdzie nie napisałam, że tak ma być. Ja nie próbuję walczyć z rzeczywistością, ja próbuję walczyć z mentalnością, która przerzuca odpowiedzialność na ofiarę. Jeśli kobieta została zaatakowana i się obroniła – to dobrze. Ale jeśli została zaatakowana i z jakiegokolwiek powodu się nie obroniła, nie można mieć do niej o to pretensji. Wina dalej leży po stronie atakującego (przy czym chciałabym podkreślić, że nie uważam, iż akurat ty reprezentujesz tę mentalność, po prostu tłumaczę, czemu wiele moim postów ma taki a nie inny wydźwięk. I uważam, że warto walczyć z wiatrakami, bo może całego świata się zmianą nastawienia nie naprawi, ale parę osób już tak. To zawsze coś.)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1883
Przeczytał: 149 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:17, 05 Sie 2015    Temat postu:

Sileana, merr, Shiren pisze normalnie i sensownie, mimo że nie ma takiego samego zdania jak wy (ani do końca takiego samego zdania jak ja). Wy uciekacie się do ad hominem i prowadzicie tę dyskusję w jakimś strasznie agresywnym tonie, mimo że przecież nikt nie proponuje jakichś straszliwych, niedopuszczalnych poglądów (chyba że wszystko, co choć trochę różni się od waszych poglądów jest już straszliwie niedopuszczalne?). Serio, patrząc na wasze odpowiedzi możnaby podejrzewać, że ktoś wam tu pisał że kobiety są same sobie winne że się je gwałci, a w ogóle gwałt to nic takiego. Czy pogląd "kobiety są socjalizowane by się nie bronić i mogą nie wiedzieć jak się zachować w różnych sytuacjach" jest naprawdę aż tak skandaliczny?

PS. Gdybym wierzyła że standardem, a nie patologią jest to, że:
Cytat:
tatusiom się ciągnięcie za warkocze nie podoba, bo przypomina o tym, że księżniczki mają między nogami bezcenną błonkę, którą ktoś im już niedługo będzie chciał przerwać, a to przecież jedyna wartość kobiety.

to też bym była za tym, by edukować dziewczynki jak się bronić, a nie facetów żeby nie gwałcili... Nie w ramach victim blamingu, ale dlatego że z takimi chorymi, z gruntu złymi karykaturami ludzi nie da się przecież pracować, jak można by ich było czegokolwiek nauczyć? I naprawdę mam silne przeczucie że większości ludzi ciągnięcie kilkulatki za warkocz nie przypomina o nieuchronności tego, że ktoś ją rozdziewiczy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17308
Przeczytał: 79 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:25, 05 Sie 2015    Temat postu:

Może wydzielinkę o wychowaniu, co sądzicie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8743
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 14:39, 05 Sie 2015    Temat postu:

Chetnie, bo temat wraca jak bumerang.

Btw, jak tak sie zastanawiam nad tym stereotypowym wychowaniem, przestarzalym wychowaniem i tradycyjnym wychowaniem, przypomnialo mi sie, ze jak bylam mala to bardzo popularne bylo haslo "Dziewczynki nawet kwiatkiem...!" (w domysle, nie mozna uderzyc. Na co odpowiadalo sie oczywiscie "ale doniczka mozna", noale).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:29, 05 Sie 2015    Temat postu:

Trochę odwrócę Twoją wypowiedź, ale to czysto ze względów wygody, nie jest to żadna manipulacja.

Ag napisał:
Shir, jeszcze co do piszczenia. Napisałeś:

Cytat:
W sytuacji skrajnej masz nie piszczeć, tylko dać w mordę.


Bardzo przykro mi się to przeczytało. Napisałam ci, że zdarzyła mi się taka sytuacja – gość był ode mnie większy, ja byłam wystraszona plus zareagowałam prawdziwą paniką, taką gdy do końca nie ogarniasz, co robisz. To nie była sytuacja "a, głupek mnie zaczepia, przywalę mu, żeby się odczepił". To była sytuacja, w której nie chciałam zrobić pewnej rzeczy, wyraziłam mój strach, ale moja prośba, by mnie nie zmuszać nie została potraktowana poważnie. A to była naprawdę rzecz, z którą miałam poważny problem.

Więc nie, to nie jest moja wina, że mu nie przywaliłam. To jest jego wina, że nie uszanował mojej prośby, by zostawić mnie w spokoju. I dlatego dla mnie ważniejsze jest, by uczyć dzieci "nie ciągnij/nie bij/nie zaczepiaj, bo drugiej stronie sprawiasz przykrość". Oczywiście nauka samoobrony jest ważna, ale wolę jednak sytuacje, gdy nie muszę się obawiać własnych znajomych, bo cała sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby nie zakorzenione przekonanie że "e, dziewczyna tylko tak mówi, że się boi, bo wszystkie tak mówią (w domyśle" bo są delikatnymi dziewczynkami")".

Bardzo Ciebie przepraszam, jeżeli tak to zabrzmiało. Brońcie bogowie, przez "danie w ryj" miałem na myśli "adekwatną reakcję", którą oczywiście nie zawsze jest dosłowne danie w ryj. Sam się złapałem w pułapkę generalizowania, co zawsze w jakiejś mierze jest kłamstwem.

Jak mówiłem, wychowywanie dzieci w duchu, że każda przemoc jest zła, jest dla mnie tak oczywiste, że nie widzę potrzeby o tym pisać. Przejrzałem na szybko jakieś strony z wychowaniem chłopców i nie znalazłem, żeby hasło "chłopcy muszą się wyszaleć" było traktowane na poważnie. Stąd moja teza, że wpis z bloga jest przeterminowany. Oczywiście, że to nie oznacza, że powinniśmy przestać działać w tym kierunku. Po prostu chodziło mi o znalezienie działań uzupełniających.

Ag napisał:
Ok, ale to jest założenie, że z jakiegoś powodu matka nie potrafi nauczyć córki jak się bronić. Mój problem z twoimi wypowiedziami polega na tym, że nie rozumiem, czemu to akurat ojciec ma uczyć takich rzeczy. To powinien być przekaz idący od obojga rodziców, bo to podkreślanie roli walki ojca z przemocą pachnie mi po prostu kolejnym stereotypem, że mężczyźni tacy męscy i tylko oni znają się na przemocy.

Nie no, pisałem o "postępującym zaangażowaniu mężczyzn (ojców), nie o przejmowaniu przez nich takich obowiązków. Wszędzie, gdzie się da, powinno być partnerstwo. Wydaje mi się, że najlepsze jest wychowanie przez przykład. Jeżeli syn widzi, że ojcu nawet do głowy nie przyjdzie uderzenie matki czy kogokolwiek, no to jemu chyba też do głowy nie przyjdzie?

Cytat:
Ja nie próbuję walczyć z rzeczywistością, ja próbuję walczyć z mentalnością, która przerzuca odpowiedzialność na ofiarę. Jeśli kobieta została zaatakowana i się obroniła – to dobrze. Ale jeśli została zaatakowana i z jakiegokolwiek powodu się nie obroniła, nie można mieć do niej o to pretensji. Wina dalej leży po stronie atakującego (przy czym chciałabym podkreślić, że nie uważam, iż akurat ty reprezentujesz tę mentalność, po prostu tłumaczę, czemu wiele moim postów ma taki a nie inny wydźwięk.

Z tym też nie bardzo można dyskutować, bo atakujący jest zawsze winny. Ja tylko bym sugerował, że to powinno być rozciągnięte na wszystkie ataki, nie ma co tego ograniczać do przemocy seksualnej. Jak zostałem w Genewie okradziony przez dwóch Arabów, to z jakimi komentarzami się spotkałem? Oczywiście, że "a gdzie miałeś portfel", "a czemu nie uciekłeś", "jak mogłeś być taką pierdołą, że dałeś się okraść". Jeden, słownie jeden, komentarz był "o, dobrze, że ci tylko kasę ukradli, a nie nerkę". I nie chodzi mi o jakieś współczucie czy coś, tylko chodzi mi o to, że właśnie człowiek "dał sobie coś zrobić".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 109 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:44, 05 Sie 2015    Temat postu:

Ej wiecie, czytam sobie i mam wrażenie że się wszyscy kręcą w kółko (i krzyczą, że ich zamurowali Very Happy). No bo ja interpretuję wypowiedzi Shirena w ten sposób (może źle, oczywiście), że przemoc jest absolutnie zła i niedopuszczalna, ale bądźmy realistami, świat bez przemocy istnieć nie będzie, i jakkolwiek należałoby ją ograniczyć jak się da, to i nauka skutecznej obrony (czy to fizycznej czy innej) jest też potrzebna. Tu powinni wkroczyć ojcowie (pozwolę się nie zgodzić w tym sensie, że imo powinien wkroczyć ktokolwiek kto się nadaje, matka/ojciec/babcia/wujek, whatever) którzy zaczną wpajać dziewczynkom nie model zahukanej grzeczności, ale pełnowartościowej osoby, która może i umie głośno wyrażać niezadowolenie z czegoś.

Co w tym takiego złego? Jakkolwiek winny sytuacji jest zawsze tylko agresor (a jak agresor ma 6 lat, to jego rodzice, którzy nie potrafią mu wpoić pewnych zasad - pamiętajmy że dzieci nie rodzą się z umiejętnościami społecznymi, rolą rodziców jest ich tego nauczyć), to zaradność i zimna krew przydaje się każdej płci, a jeśli wychowamy dziewczynki w poczuciu że ich zdanie i uczucia są ważne i pełnowartościowe, i nikt nie ma prawa naruszać ich strefy komfortu to, imo, tylko lepiej.

EDIT: Pod wplywem posta myszy, przypomniało mi się, że też miałam napisać że jak najbardziej spotkałam się zarówno z podejściem na poważnie do kwestii że chłopcy rzekomo "muszą się wyszaleć" jak i widziałam łapanie dziewczyn w pół wbrew ich woli na różnych imprezach (osobiście mnie nie łapano, na szczęście nie, gwarantowany atak paniki monstrualnych rozmiarów, brrr). Tak więc tego... Daj Shiren namiary na ten swój kamień, fajnie tam musi być. Very Happy

E2: sens logika


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 17:05, 05 Sie 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mysza
Super Ninja



Dołączył: 15 Kwi 2013
Posty: 336
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Barcin

PostWysłany: Śro 16:53, 05 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:

Przejrzałem na szybko jakieś strony z wychowaniem chłopców i nie znalazłem, żeby hasło "chłopcy muszą się wyszaleć" było traktowane na poważnie. Stąd moja teza, że wpis z bloga jest przeterminowany. Oczywiście, że to nie oznacza, że powinniśmy przestać działać w tym kierunku. Po prostu chodziło mi o znalezienie działań uzupełniających.


Powiem Ci, że może na tych stronach tego nie ma, ale w mojej okolicy wielokrotnie spotykałam się z właśnie takim podejściem Crying or Very sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:55, 05 Sie 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
Ej wiecie, czytam sobie i mam wrażenie że się wszyscy kręcą w kółko (i krzyczą, że ich zamurowali Very Happy). No bo ja interpretuję wypowiedzi Shirena w ten sposób (może źle, oczywiście), że przemoc jest absolutnie zła i niedopuszczalna, ale bądźmy realistami, świat bez przemocy istnieć nie będzie, i jakkolwiek należałoby ją ograniczyć jak się da, to i nauka skutecznej obrony (czy to fizycznej czy innej) jest też potrzebna.

Też mam takie wrażenie.

Cytat:
EDIT: Pod wplywem posta myszy, przypomniało mi się, że też miałam napisać że jak najbardziej spotkałam się zarówno z podejściem na poważnie do kwestii że chłopcy rzekomo "muszą się wyszaleć" jak i widziałam łapanie dziewczyn w pół wbrew ich woli na różnych imprezach (osobiście mnie nie łapano, na szczęście nie, gwarantowany atak paniki monstrualnych rozmiarów, brrr). Tak więc tego... Daj Shiren namiary na ten swój kamień, fajnie tam musi być. Very Happy


Tak zacząłem się zastanawiać od drugiej strony - nie dajmy się zwariować. Jeżeli Ty tego nie doświadczyłaś, bo nie chciałaś, a inne dziewczyny były łapane, to może nie było to wbrew ich woli (nie wiem, oczywiście nie przeczę, bo mogło być). Generalnie chodzi mi o to, że związek partnerski nie jest jedynym cudownym rozwiązaniem i jeżeli ktoś lubi związek na zasadzie - mężczyzna chroni rodzinę, a kobieta mu się odwdzięcza obiadami, to kim my jesteśmy, żeby im wpajać, że związek partnerski jest w jakikolwiek sposób lepszy? Znam sporo ludzi, u których właśnie taki "stereotypowy" związek się jak najlepiej sprawdza i obydwoje nie życzą sobie niczego innego. Tak samo jest z tymi "końskimi zalotami" - jeżeli obydwie strony wyrażają na to zgodę, to czemu nie. Kojarzę, że w mojej szkole były tego rodzaju zachowania, ale miały miejsce zarówno ze strony chłopaków, jak i dziewczyn, a generalnie było wiadomo, kto takie "końskie zaloty" lubi, a kto nie. Jak dziewczyna właśnie np. wydarła się na cały korytarz albo trzepnęła chłopaka, to już nie było dalszych prób (nie kojarzę).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 109 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:37, 05 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:

Jeżeli Ty tego nie doświadczyłaś, bo nie chciałaś, a inne dziewczyny były łapane, to może nie było to wbrew ich woli (nie wiem, oczywiście nie przeczę, bo mogło być).


Wiesz, parę razy rzecz dotyczyła dziewczyn "zajętych", co było z resztą powszechnie wiadomo, tyle że ich facetów a) nie było w pobliżu albo b) nie było w ogóle na imprezie i podpici koledzy poczuli, że nikt im nic nie zrobi. Więc raczej nie bardzo. Fun fact: żadna nie poskarżyła się potem swojemu facetowi, a zagadnięta stwierdziła "dobra, przecież pijanym chłopakom różne fazy strzelają" - tak a'propo wychowania dziewczynek.

Jednakowoż, nie były to wszystkie przypadki, i może w kilku innych faktycznie, wielkiej urazy za to nie było. Ale nadal, pomysł, żeby nowopoznaną dziewczynę przerzucać sobie przez ramię w ramach "zalotów" w bani mi się nie mieści. Bo po porostu nie wiesz, jeśli poznałeś ją kilka godzin temu, czy ona tego chce, czy nie. Nie lepiej, nie wiem? Potańczyć? Pożartować bez macania tu i ówdzie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5783
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 20:41, 05 Sie 2015    Temat postu:

Cytat:
Na jakie imprezy on chodzi, ja się pytam? Bo chyba znów się okazuje, że ja żyję pod kamieniem.

Nie wiem, ja byłam świadkiem takiej sytuacji na małym konwencie mangowym. Do tej pory pamiętam zdziwienie i pewną dozę wdzięczności tej niziutkiej dziewczyny, że ktoś wydarł na dowcipnisia morde.

Argumentacja "na córkę" jest moim zdaniem mocno nietrafiona. Niech facet sobie nie wyobraża, że ktoś łapie i podnosi jego córkę. Niech wyobrazi sobie, że jego łapie i podnosi czterech dwumetrowych karków, którzy może nie stosują wobec niego zaczepek jednoznacznie seksualnych, ale o których on doskonale wie, że sa homoseksualistami. Nie każdy facet ma córkę, za to każdy ma odbyt.
Myślę, że wypowiedź z błonką była pewnym przerysowaniem (chociaż tacy faceci też istnieją i są wyjątkowo obrzydliwi), ale zdaje mi się, ze nawet najlepszy ojciec wychowany w naszym społeczeństwie odczuwałby pewien rodzaj satysfakcji, mogąc uratować nastoletnią córkę przed jakiegoś rodzaju atakiem - a złapanie i podniesienie sprawdziłoby się w tej roli idealnie, bo koniec końców córeczce nie stałaby się żadna krzywda, fizyczna ani psychiczna.
Cytat:

Generalnie chodzi mi o to, że związek partnerski nie jest jedynym cudownym rozwiązaniem i jeżeli ktoś lubi związek na zasadzie - mężczyzna chroni rodzinę, a kobieta mu się odwdzięcza obiadami, to kim my jesteśmy, żeby im wpajać, że związek partnerski jest w jakikolwiek sposób lepszy?

Ale przecież taki związek też może być partnerski. Partnerstwo to sytuacja, w ktorej zdanie obu stron jest równie ważne, model "ona gotuje, on pracuje i chroni" absolutnie tego nie wyklucza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 21:07, 05 Sie 2015    Temat postu: Re: Wychowanie chłopców, wychowanie dziewczynek

Shiren napisał:
Cytat:
Zasadniczo przyjęło się, że rosły facet może dziewczynę podnieść, przerzucić przez ramię albo podrzucać z kolegami, a im głośniej dziewczyna piszczy i im bardziej się wyrywa, tym lepsza zabawa. Bo „to przecież zabawa” – nawet jeśli dla jednej ze stron jest uwłaczająca.

Na jakie imprezy on chodzi, ja się pytam? Bo chyba znów się okazuje, że ja żyję pod kamieniem. Rolling Eyes

A wiesz, że chyba ja też. Generalnie cały ten wątek jest dla mnie abstrakcyjny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cirrina
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 21 Lut 2012
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:46, 06 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Tak zacząłem się zastanawiać od drugiej strony - nie dajmy się zwariować. Jeżeli Ty tego nie doświadczyłaś, bo nie chciałaś, a inne dziewczyny były łapane, to może nie było to wbrew ich woli (nie wiem, oczywiście nie przeczę, bo mogło być). Generalnie chodzi mi o to, że związek partnerski nie jest jedynym cudownym rozwiązaniem i jeżeli ktoś lubi związek na zasadzie - mężczyzna chroni rodzinę, a kobieta mu się odwdzięcza obiadami, to kim my jesteśmy, żeby im wpajać, że związek partnerski jest w jakikolwiek sposób lepszy? Znam sporo ludzi, u których właśnie taki "stereotypowy" związek się jak najlepiej sprawdza i obydwoje nie życzą sobie niczego innego. Tak samo jest z tymi "końskimi zalotami" - jeżeli obydwie strony wyrażają na to zgodę, to czemu nie. Kojarzę, że w mojej szkole były tego rodzaju zachowania, ale miały miejsce zarówno ze strony chłopaków, jak i dziewczyn, a generalnie było wiadomo, kto takie "końskie zaloty" lubi, a kto nie. Jak dziewczyna właśnie np. wydarła się na cały korytarz albo trzepnęła chłopaka, to już nie było dalszych prób (nie kojarzę).

Jak zweryfikować czy to lubi czy nie? A może od dzieciństwa wpajano jej uległość i teraz dziewczyna boi się zareagować i powiedzieć, że czegoś nie lubi i pozwala na takie traktowanie? Albo została tak zahukana przez rówieśników, że boi się jeszcze większego odrzucenia jeśli zaprotestuje? Albo miliony innych powodów, przez które nie potrafi sama się obronić. Wiesz, że milczenie nie oznacza zgody? Nie chcę Cię w jakiś sposób atakować, ale trochę się we mnie zagotowało, po tym jak to przeczytałam. Fakt, piszesz że mogło się nie podobać, ale mimo wszystko nie odebrałam tego dobrze. Ja na przykład "końskich zalotów" nie lubiłam a jakoś nikt się tym nie przejmował i nie pytał mnie o zdanie. Może nikt mnie nie podnosił ale działy się inne urocze rzeczy.

I nie rozumiem w jaki sposób opisany przez Ciebie związek nie jest partnerski. Bo kobieta gotuje, a facet pracuje zawodowo? Przecież tu nie chodzi o to by przymusić kobietę by pracowała poza domem a faceta żeby gotował, kiedy tego nie chcą. Jeśli oboje lubią swoje role, spełniają się w nich, nikt ich nie przymusił, są szczęśliwi i szanują pracę drugiej osoby to jest to jak najbardziej związek partnerski. Co innego jeśli facet by mówił, że kobieta nadaje się tylko do garów i do łóżka, albo kobieta mówiła że mąż tylko pracuje, nic ważnego nie robi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8743
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 9:27, 06 Sie 2015    Temat postu:

(Przypominacie mi czasy liceum, gdzie jedna z rozrywek (a mielismy wtedy rozne dziwne, jak na przyklad rzucanie sie z rozpedu na sciane by sie od niej odbic korpusem, khem) bylo wlasnie noszenie, na rekach, przerzucona przez ramie, za rece i nogi, przeroznie. Sek w tym, ze znalismy sie jak lyse konie i wszyscy mielismy z tego dzika frajde. Tak samo jak z platania sobie wzajemnie sznurowadel, picia siarczystego pseudowina (lesny dzban, anyone?), darcia mordy... Ach, wspomnienia Very Happy)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:39, 06 Sie 2015    Temat postu:

mysza napisał:
Shiren napisał:

Przejrzałem na szybko jakieś strony z wychowaniem chłopców i nie znalazłem, żeby hasło "chłopcy muszą się wyszaleć" było traktowane na poważnie. Stąd moja teza, że wpis z bloga jest przeterminowany. Oczywiście, że to nie oznacza, że powinniśmy przestać działać w tym kierunku. Po prostu chodziło mi o znalezienie działań uzupełniających.


Powiem Ci, że może na tych stronach tego nie ma, ale w mojej okolicy wielokrotnie spotykałam się z właśnie takim podejściem Crying or Very sad


Bo wydaje mi się, że znajdujemy się teraz w takim okresie przejściowym - coraz więcej mówi się o tym, że "chłopcy będą chłopcami" to nie jest wymówka, że nie należy dawać przyzwolenia na przemoc* i generalnie nieposzanowanie cudzych granic niezależnie od płci, i to się odbija w ogólnych "trendach" wychowawczych, tzn. na stronach internetowych czy w innych poradnikach promuje się jednak model szacunku (z jakością i faktycznym zrozumieniem tematu czasami różnie bywa, ale mówię o ogólnej tendencji). ALE to nie jest tak, że żyjemy w próżni, wychowaniem obecnych dzieci zajmują się osoby, które same kiedyś były dziećmi i wychowywano je nierzadko w innym modelu (to znaczy np. trzydzieści lat temu, zwłaszcza w Polsce, oburzanie się na chłopca zaczepiającego dziewczynkę było raczej nie do pomyślenia, bo przecież "to tylko chłopiec, chłopcy już tak mają"). Oczywiście nie twierdzę, że 100% poprzedniej generacji nosi w sobie taki model albo że świadomie nie zdecydowało się z niego zrezygnować w toku życia ani nawet, że osoby, które do tej pory tkwią w tym myśleniu są skazane na powtarzanie wzorca (tutaj ważna rola edukowania, mówienia o problemie, generalnie próba zmiany tego wychowawczego status quo); niemniej jednak pozostaje faktem, że dla wielu rodziców - ze względu na to, jak sami zostali wychowani - uczenie dzieci tych nowomodnych wymysłów, że niby dziewczynek nie wolno ciągać za warkocze albo trzeba ich słuchać, kiedy mówią, żeby zostawić je w spokoju to jakiś kompletny kosmos, oni w ogóle nie widzą problemu i uważają to za jakieś feministyczne przewrażliwienie. Dlatego mamy dwa nurty - jeden "propagowany", "oficjalny", a obok niego stare przyzwyczajenia ludzi, których nikt nie próbował edukować albo którzy są głusi na wszelkie próby.

*zupełnie na marginesie zauważę, że ze słowem "przemoc" w tym dyskursie (zwłaszcza jeżeli rozmawiamy z ludźmi, dla których rzeczy dla nas oczywiste są kompletną nowością), to jest tak: tak, nieszanowanie cudzych granic i nieuznawanie czyjegoś "nie" to jest przemoc, ale nieraz zdarzyło mi się spotkać z reakcją "no weź daj spokój, jaka przemoc, on się tylko tak drażni, weź mi tutaj nie wyjeżdżaj z tym radykalnym feminizmem", bo ludziom "przemoc" kojarzy się z dotkliwym pobiciem albo wręcz morderstwem, zupełnie nie dostrzegają mniej oczywistych sytuacji czy ich roli w "większym obrazie", tzn. że kształtowanie się dużych problemów (np. gwałtów czy przemocy w rodzinie) dokonuje się także poprzez małe (np. przymykanie oka na to, że chłopiec ciągnie dziewczynkę za warkocze, mimo że ona tego nie chce). Znalezienie w sobie cierpliwości, żeby mimo wszystko tłumaczyć, a jednocześnie nie uciekać od nazywania rzeczy po imieniu (bo po pierwsze, to do niczego nie prowadzi, a po drugie, niby dlaczego mam stosować taki sugarcoating - żeby osoba będąca częścią problemu nie poczuła się przypadkiem niekomfortowo?) to ciężka sprawa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:45, 06 Sie 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
Wiesz, parę razy rzecz dotyczyła dziewczyn "zajętych", co było z resztą powszechnie wiadomo, tyle że ich facetów a) nie było w pobliżu albo b) nie było w ogóle na imprezie i podpici koledzy poczuli, że nikt im nic nie zrobi. Więc raczej nie bardzo. Fun fact: żadna nie poskarżyła się potem swojemu facetowi, a zagadnięta stwierdziła "dobra, przecież pijanym chłopakom różne fazy strzelają" - tak a'propo wychowania dziewczynek.

No właśnie o takie przypadki mi chodziło. Nie chcę tutaj pozować na jakiegoś zgniłego mędrca, ale wydaje mi się, że właśnie wychowaniem powinniśmy zmierzać do tego, że jeśli jej się to absolutnie nie podobało, to niech chociażby powie facetowi, jakich ma kumpli; niech wie, że dziewczyny z nimi samej zostawić nie może.

Cytat:
Ale nadal, pomysł, żeby nowopoznaną dziewczynę przerzucać sobie przez ramię w ramach "zalotów" w bani mi się nie mieści. Bo po porostu nie wiesz, jeśli poznałeś ją kilka godzin temu, czy ona tego chce, czy nie. Nie lepiej, nie wiem? Potańczyć? Pożartować bez macania tu i ówdzie?

No właśnie o to mi chodziło z tym kamieniem. Po prostu to przechodzi moje wszelkie wyobrażenie, żeby nowopoznaną dziewczynę tak potraktować. No chyba że ona się nachalnie zalecała do faceta, ignorując fakt, że ten jest zajęty i chce ją "przestawić", żeby się odczepiła, chociaż i tak pewnie znalazłby setki lepszych sposobów na rozwiązanie sytuacji.

Nefariel napisał:
Ale przecież taki związek też może być partnerski. Partnerstwo to sytuacja, w ktorej zdanie obu stron jest równie ważne, model "ona gotuje, on pracuje i chroni" absolutnie tego nie wyklucza.

Fakt, masz rację. Pisałem tamten fragment z myślą o konkretnych znajomych i w tle, czego już nie napisałem, chodziło mi po głowie, że to on podejmuje decyzje związane z życiem outside, ona z życiem domowym. Ale jeżeli właśnie taki mają układ i każdemu to odpowiada, to w sumie to jest partnerstwo.

Cirrina napisał:
Jak zweryfikować czy to lubi czy nie? A może od dzieciństwa wpajano jej uległość i teraz dziewczyna boi się zareagować i powiedzieć, że czegoś nie lubi i pozwala na takie traktowanie? Albo została tak zahukana przez rówieśników, że boi się jeszcze większego odrzucenia jeśli zaprotestuje? Albo miliony innych powodów, przez które nie potrafi sama się obronić. Wiesz, że milczenie nie oznacza zgody? Nie chcę Cię w jakiś sposób atakować, ale trochę się we mnie zagotowało, po tym jak to przeczytałam. Fakt, piszesz że mogło się nie podobać, ale mimo wszystko nie odebrałam tego dobrze. Ja na przykład "końskich zalotów" nie lubiłam a jakoś nikt się tym nie przejmował i nie pytał mnie o zdanie. Może nikt mnie nie podnosił ale działy się inne urocze rzeczy.

No wydaje mi się, że właśnie zweryfikować się da poprzez reakcje jednej i drugiej strony. Powiedziałbym też "zażyłość relacji", bo wtedy z reguły się wie, co druga osoba lubi, a czego nie. Po prostu mam znajome, które dobrze wiem, że bardzo lubią osiłków, niektóre już mają mężów, też osiłków i jak są na imprezach tak wyobracane, że ramiona im niemal chcą się ze stawów wyrwać na wolność, to uważają, że to jest najlepszy dowód ogromnej miłości. No i możliwe, że gdyby zostały wychowane inaczej, to gardziłyby takim okazywaniem uczuć, no ale jeżeli teraz są szczęśliwe, to czemu je uszczęśliwiać na siłę.

Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby ktoś uskuteczniał takie zabawy. Nie wiem, być może w podstawówce, do pierwszego "nie", ale później? Być może problemem jest tutaj też społeczne podejście do okazywania uczuć/emocji przez chłopaków, co w konsekwencji prowadzi do tego, że bardzo często nie potrafią sobie z nimi radzić i tak właśnie je wyładowują, czasem w dziwaczny sposób.

Edit:
gayaruthiel napisał:
(Przypominacie mi czasy liceum, gdzie jedna z rozrywek (a mielismy wtedy rozne dziwne, jak na przyklad rzucanie sie z rozpedu na sciane by sie od niej odbic korpusem, khem) bylo wlasnie noszenie, na rekach, przerzucona przez ramie, za rece i nogi, przeroznie. Sek w tym, ze znalismy sie jak lyse konie i wszyscy mielismy z tego dzika frajde. Tak samo jak z platania sobie wzajemnie sznurowadel, picia siarczystego pseudowina (lesny dzban, anyone?), darcia mordy... Ach, wspomnienia Very Happy)

My mieliśmy wina o wdzięcznych nazwach... "Sperma Szatana" i "Szał dziewicy", badum-tsss. Ale właśnie o takie licealne czasy mi chodziło - przy czym nie wiem, być może u mnie było bardzo liberalnie, bo z noszeniem na rękach i przerzucaniem przez ramię to było niezależnie od płci, tylko raczej od wagi osoby noszonej i noszącej. Laughing


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Czw 9:51, 06 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:04, 06 Sie 2015    Temat postu:

Team Leśny Dzban, ale bardziej Ruski Szampan.

A tak nie w temacie przemocy, tylko w temacie wychowywania dziewczynek, co myślicie o tym spocie, bo na niego dziś wpadłam znów:

https://www.youtube.com/watch?v=XP3cyRRAfX0


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10631
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 15:24, 06 Sie 2015    Temat postu:

Spot całkiem ładny i prawdziwy, niestety. Trochę się zmienia na lepsze, ale wciąż jeszcze takie teksty sa na porządku dziennym.

A propos bronienia się, mnie uczono, że jak mi ktoś dokucza, mam się bronić, jak nie ma wyjścia fizycznie też - płeć agresora nieistotna. Zdarzyło mi się. Raz kolega oberwał botkiem (miękkim na jego szczęście) po łbie, przy czym rozumu do rzeczonego łba też naszło, bo więcej nie zaczepiał. Drugi - koleżka mnie kopał, oddałam i tu się pan uczyciel napatoczył. Oberwałam ja, bo przecież to tylko chłopiec i oni tak mają, a dziewczynce nie wypada. Dziś się też zdarza w pracy usłyszeć, że to tylko chłopcy i dziewczyny muszą zrozumieć, że oni tak mają. Albo, że dziewczyna taka niekobieca, to co się dziwi, że chłopcy niemili. Niestety
Z drugiej strony, na plus taka sytuacja:
Chłopię zaczepiało koleżankę (typowy kurdupelek z kompleksami, próbujący pokazać kumplom swoją zajebistość macając dziewczyny, bo co? Ja nie dam rady?), dostało prosto w pysk, jeszcze pazurkami przy okazji, bo dziewczę szponiaste. O dziwo, większość grona pedagogicznego zgodnie orzekła, że dobrze zrobiła. Lekki ochrzan zebrała, ale miałam wrażenie, że w zasadzie pro forma jeno. Chłoptasia zaś opieprzono zdrowo i równo.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Czw 15:25, 06 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cirrina
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 21 Lut 2012
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:52, 06 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Cirrina napisał:
Jak zweryfikować czy to lubi czy nie? A może od dzieciństwa wpajano jej uległość i teraz dziewczyna boi się zareagować i powiedzieć, że czegoś nie lubi i pozwala na takie traktowanie? Albo została tak zahukana przez rówieśników, że boi się jeszcze większego odrzucenia jeśli zaprotestuje? Albo miliony innych powodów, przez które nie potrafi sama się obronić. Wiesz, że milczenie nie oznacza zgody? Nie chcę Cię w jakiś sposób atakować, ale trochę się we mnie zagotowało, po tym jak to przeczytałam. Fakt, piszesz że mogło się nie podobać, ale mimo wszystko nie odebrałam tego dobrze. Ja na przykład "końskich zalotów" nie lubiłam a jakoś nikt się tym nie przejmował i nie pytał mnie o zdanie. Może nikt mnie nie podnosił ale działy się inne urocze rzeczy.

No wydaje mi się, że właśnie zweryfikować się da poprzez reakcje jednej i drugiej strony. Powiedziałbym też "zażyłość relacji", bo wtedy z reguły się wie, co druga osoba lubi, a czego nie. Po prostu mam znajome, które dobrze wiem, że bardzo lubią osiłków, niektóre już mają mężów, też osiłków i jak są na imprezach tak wyobracane, że ramiona im niemal chcą się ze stawów wyrwać na wolność, to uważają, że to jest najlepszy dowód ogromnej miłości. No i możliwe, że gdyby zostały wychowane inaczej, to gardziłyby takim okazywaniem uczuć, no ale jeżeli teraz są szczęśliwe, to czemu je uszczęśliwiać na siłę.

Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby ktoś uskuteczniał takie zabawy. Nie wiem, być może w podstawówce, do pierwszego "nie", ale później? Być może problemem jest tutaj też społeczne podejście do okazywania uczuć/emocji przez chłopaków, co w konsekwencji prowadzi do tego, że bardzo często nie potrafią sobie z nimi radzić i tak właśnie je wyładowują, czasem w dziwaczny sposób.

Ty sobie nie wyobrażasz a ja to doświadczyłam na własnej skórze w gimnazjum. Słowo "nie" nie zawsze działa. W moim przypadku nikt się moją opinią nie przejmował. To że coś Ci się nie mieści w głowie nie znaczy, że się nie dzieje. I nikomu nie zabraniam lubienia ostrzejszej zabawy, rozumiem że komuś się to może podobać. Sama się tak bawiłam, ale dopiero w technikum z osobą, której ufałam i której na to z własnej woli pozwoliłam. Nie twierdzę, że wszystkie dziewczyny są w ten sposób traktowane wbrew ich woli, ale wiem że takie przypadki się zdarzają.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Cirrina dnia Czw 20:55, 06 Sie 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
emilyanne
Bella Wiecznie Zamyślona



Dołączył: 07 Sie 2012
Posty: 1357
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:57, 06 Sie 2015    Temat postu:

Ag napisał:
Team Leśny Dzban, ale bardziej Ruski Szampan.

A tak nie w temacie przemocy, tylko w temacie wychowywania dziewczynek, co myślicie o tym spocie, bo na niego dziś wpadłam znów:

https://www.youtube.com/watch?v=XP3cyRRAfX0


Ostatnio dużo spotów tego typu. Lubię je oglądać Laughing Pewnie wszyscy widzieli, jak się robi marketing, bo akcje były mocno promowane na fejsbuniu, ale linkuję Gilette i Always.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:26, 07 Sie 2015    Temat postu:

Cirrina napisał:
Ty sobie nie wyobrażasz a ja to doświadczyłam na własnej skórze w gimnazjum. Słowo "nie" nie zawsze działa. W moim przypadku nikt się moją opinią nie przejmował. To że coś Ci się nie mieści w głowie nie znaczy, że się nie dzieje. I nikomu nie zabraniam lubienia ostrzejszej zabawy, rozumiem że komuś się to może podobać. Sama się tak bawiłam, ale dopiero w technikum z osobą, której ufałam i której na to z własnej woli pozwoliłam. Nie twierdzę, że wszystkie dziewczyny są w ten sposób traktowane wbrew ich woli, ale wiem że takie przypadki się zdarzają.

Nie powiedziałem, że jeżeli czegoś sobie nie wyobrażam, to takie coś nie ma prawa się wydarzyć. Smile Ja po prostu jestem z tych ludzi, co uwielbiają rozmawiać; nie lubię niespodzianek, dlatego najpierw chcę mieć wszystko obgadane. Nie wiem, może takie podejście, jak mówisz, wynika też między innymi z ogólnie przyjętego, imho, kretynizmu, że chłopak ma odczytywać pragnienia kobiety, zanim ona w ogóle jeszcze je sobie pomyśli/je wyrazi. I stąd się biorą też (choć nie tylko) takie właśnie zagrania, jak chłopakowi się wydaje, że ona lubi to samo, co on. Albo naoglądał się komedii romantycznych i wydaje się, że życie też takie jest. Coś na zasadzie zdziwienia, że pizzy nie przynosi półnaga panienka, zawsze chętna na seks.
Very Happy

Tinwerina Miriel napisał:
Drugi - koleżka mnie kopał, oddałam i tu się pan uczyciel napatoczył. Oberwałam ja, bo przecież to tylko chłopiec i oni tak mają, a dziewczynce nie wypada. Dziś się też zdarza w pracy usłyszeć, że to tylko chłopcy i dziewczyny muszą zrozumieć, że oni tak mają. Albo, że dziewczyna taka niekobieca, to co się dziwi, że chłopcy niemili. Niestety

Eee... czyli co? Ma cierpliwie znosić i czekać, aż chłopakom te zabawy się znudzą? Czy może bawić się w oposa i udawać martwą, żeby szybciej odeszli? Shocked


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8743
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 9:56, 07 Sie 2015    Temat postu:

Ciekawa jestem, czy mlodociany mialby mindfucka, gdyby pociagnieta za warkocz dziewczyna polozyla sie na ziemi w pozycji embrionalnej i zaczela wyc. Nie ze zlych emocji, tylko z premedytacja (choc on nie musi tego wiedziec). I niech sie potem tlumaczy z tego co jej zrobil i dlaczego Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10631
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 11:40, 07 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Eee... czyli co? Ma cierpliwie znosić i czekać, aż chłopakom te zabawy się znudzą? Czy może bawić się w oposa i udawać martwą, żeby szybciej odeszli? Shocked

Tego się nie dowiedziałam, ale domyślam się, że właśnie tak. Nie reagować to się szybciej znudzi. Nie prowokować (no bo przecie coś go musiało do zaczepiania zachęcić), buzia w ciup, rączki w małdrzyk.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:58, 07 Sie 2015    Temat postu:

Gayaruthiel, w sumie to jest chyba dobry pomysł, tylko pytanie, czy wtedy by nie było "oj nie przesadzaj, oj tam oj tam".

A propos wychowania jeszcze - wkurza mnie stereotyp, że "wychowanie dzieci jest problemem (a raczej domeną) matki". Ale w sensie od drugiej strony, jakie to krzywdzące dla ojców. Bo tak naprawdę nieważne, ile czasu próbujesz z dzieckiem spędzić, jak bardzo aktywnie uczestniczyć w jego wychowaniu, to w najlepszym razie usłyszysz "o jak fajnie, że pomagasz matce wychować syna/córkę" (oczywiście wariacje są różne, ale sens zawsze ten sam). No i generalnie, gdy dochodzi do różnicy zdań, to jest "a co na to matka?", a jak zabierasz gdzieś dzieciaka samemu to *zawsze*, ale to absolutnie *zawsze* pierwsze pytanie to jest "a matka pozwoliła? co na to matka?". I dlatego nie dziwię się, że niektórzy faceci się po prostu wycofują z wychowania dziecka, jak ciągle słyszą, że robią coś nie tak albo, o bogowie, bez pozwolenia matki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 13:28, 07 Sie 2015    Temat postu:

Shiren, i owszem.
wiesz, mój mąż ma z pierwszego małżeństwa dwie córki, jedną już dorosłą. Ja też mam dwie - znaczy, doświadczenia rodzicielskie te same. Kiedy urodziła się nasza wspólna córa i ja gdzieś tam wychodziłam, moja mama zapytała: I nie boisz się go tak z nią zostawić?
tak więc owszem, wkurzają mnie faceci, którzy się wycofują z rodzicielstwa (a znam takie okazy, że włos się jeży), ale równie albo i bardziej wkurzają mnie babki, które na każdym kroku dają mężczyźnie do zrozumienia, że i tak będzie tylko rodzicem zastępczym.

Natomiast co do ad remu: mojej córce koledzy w szkole zaglądali pod spódnicę. Dowiedziałam się o tym, bo ze łzami przyszła prosić, żebym jej kupiła spodnie, bo w spódnicy do szkoły nie może chodzić.
Zrobiłam dym, zażądałam spotkania z rodzicami tych chłopców i wychowawczynią. I tu dwa dowody na to, że Twój kamień jest chyba bardzo zaciszny:
a) pani wychowawczyni, skądinąd fajna babka, na całą opowieść w pierwszym odruchu zareagowała: "No ale wie pani, ja widziałam tę spódniczkę i ona była naprawdę bardzo krótka".
b) ojciec jednego z chłopców, wspierany przez matkę drugiego, stwierdził, że coś ze mną nie halo, bo przecież pytanie się nastoletniej koleżanki, czy ma majtki pod spódnicą to zupełna norma i nie ma w tym nic złego, jakie tam naruszanie granic, wszyscy chłopcy tak robili i będą robić.
Więc ja się tym chłopcom naprawdę nie dziwię.
Poza tym kamieniem mieści się również moje byłe małżeństwo - bo nie żadni obcy faceci, tylko mój własny mąż (obecnie nie bez powodu były) uważał za świetny dowcip złapanie mnie i zaniesienie gdzieś siłą, mimo że za każdym absolutnie razem słyszał, jak strasznie mnie to wkurza i jak wtedy wpadam w panikę. Ale on przecież tylko żartował.
To nie są wyjątki, to jest niestety norma. Trzeba miec szczęście, żeby jej nie spotkać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 13:40, 07 Sie 2015    Temat postu:

Ja tak nieśmiało przypomnę, że również żyję pod kamieniem, więc to nie jeden Shiren się uchował bez obserwowania na co dzień tego typu sytuacji. W ogóle nie przypominam sobie, żeby przez cały okres edukacji ktokolwiek mówił mi, że powinnam się zachowywać tak i tak, bo jestem dziewczyną.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 14:06, 07 Sie 2015    Temat postu:

Melomanka napisał:
Ja tak nieśmiało przypomnę, że również żyję pod kamieniem, więc to nie jeden Shiren się uchował bez obserwowania na co dzień tego typu sytuacji. W ogóle nie przypominam sobie, żeby przez cały okres edukacji ktokolwiek mówił mi, że powinnam się zachowywać tak i tak, bo jestem dziewczyną.


Ja odniosłam wrażenie, że to "życie pod kamieniem" odnosiło się do tego, że Shiren nie widział zabaw typu przenoszenie siłą koleżanki.
Ale możesz wobec tego potraktować moje wypowiedzi jako skierowane również do siebie Wink
Ja i owszem, słyszałam różne rzeczy typu "dziewczyna nie powinna" (głównie od własnej matki, w dodatku bardzo samodzielnej, wyzwolonej i wogle Confused ), a już bardzo często spotykałam się z informacją, że zachowuję się niekobieco, gdyż:
- nie pozwalam sobie wyrywać z ręki ciężkich przedmiotów;
- wyraźnie i dobitnie mówię, jeśli czegoś sobie nie życzę;
- nie chcę grac biednego kurczątka.
I to na ogół było w kontekście "nie chcesz być kobieca to się nie dziw, że cię źle traktują".

I trochę Wam tego kamienia zazdroszczę, ale trochę nie. Bo mam jednak córki i dzięki różnościom, które mnie spotkały, wiem, że mogą też spotkać moje córki i mogę je odpowiednio uzbroić. Stopniowo bo stopniowo, ale widzę efekty Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:11, 07 Sie 2015    Temat postu:

Berek napisał:
Kiedy urodziła się nasza wspólna córa i ja gdzieś tam wychodziłam, moja mama zapytała: I nie boisz się go tak z nią zostawić?

Właśnie moja żona ma tak samo, ciągle mi mówi, że wysłuchuje "ale jak to tak? dziecko same z ojcem zostawiasz? nie boisz się?". A najśmieszniejsze jest to, że chodzi do pracy, więc jakby to powiedzieć, co mielibyśmy lepszego zrobić? Zostawić dziecko na siłę z opiekunką, bo to w końcu kobieta?

Cytat:
b) ojciec jednego z chłopców, wspierany przez matkę drugiego, stwierdził, że coś ze mną nie halo, bo przecież pytanie się nastoletniej koleżanki, czy ma majtki pod spódnicą to zupełna norma i nie ma w tym nic złego, jakie tam naruszanie granic, wszyscy chłopcy tak robili i będą robić.

Ja bym pewnie rzucił tekstem "zdejmujcie państwo spodnie, czy co tam macie, zobaczymy jak to u was z tymi majtkami jest", ale to ja. Razz

Cytat:
Więc ja się tym chłopcom naprawdę nie dziwię.

Też im się nie dziwię, bo jeżeli to inni muszą się tłumaczyć, czemu im to przeszkadza, to faktycznie dla nich to sygnał, że co do zasady przeszkadzać nie powinno. Mieliśmy kolegę w klasie (koniec podstawówki), który miał ciągoty do podnoszenia i wywijania ludźmi (generalnie, niezależnie od płci, bo po prostu był sporych rozmiarów i bardziej to było na zasadzie testowania swojej siły) - i on za każdym razem obrywał (w sensie, że to nie było traktowane jako coś normalnego, że on się musi wyszaleć). Ale było to w ramach niegroźnych zabaw, np. my próbowaliśmy go podnosić, oczywiście najczęściej w kilku. Razz

Cytat:
Trzeba miec szczęście, żeby jej nie spotkać.

Czuję się szczęśliwy. Naprawdę, wychodzę na ulicę, przebywam z ludźmi i wśród znajomych nie zauważam żadnych podobnych zachowań czy ciągot do takich zachowań. Melomanka, dzięki, zaczynam wierzyć, że nie jestem sam. Smile

Edit: Za długo pisałem posta. Rolling Eyes Nie mówię, że nie widziałem zabaw typu "przenoszenie koleżanki", tylko właśnie mówię, że widziałem to, ale w formie zabawy. Pisałem - nie kojarzę, żeby miały miejsce wbrew woli kogokolwiek, niektórzy się w to bawili, niektórzy nie (w podstawówce wielu, później stopniowo mniej osób, bo było to uważane za dziecinne). Ale już w liceum... nie, w liceum to już na pewno taka osoba byłaby uznana za niedorozwiniętą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Pią 14:15, 07 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Floréal
Kolega Krasula



Dołączył: 11 Kwi 2014
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:43, 07 Sie 2015    Temat postu:

Tylko jest jeszcze taka kwestia, że czasem dziewczynie coś się nie podoba, ale stara się tego nie okazywać. To jest właśnie kwestia kultury i wychowania. Dziewczyna może np. nie chcieć wyjść na sztywniarę lub wie, że i tak nikt nie weźmie na poważnie jej protestów, więc robi dobrą minę do złej gry. Może też być tak, że nawet nie przyszłoby jej do głowy protestować, bo jest nauczona, że coś takiego jest normalne. Możliwości jest tu wiele. Nie mówię, że tak musiało być w przypadkach, których byłeś świadkiem. Niektóre dziewczyny może to faktycznie bawić. Ale ogólnie chodzi o to, że w takich przypadkach, nawet jeśli wydaje się, że sytuacja podoba się obu stronom, to nie można być tego pewnym na 100%.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 22:15, 07 Sie 2015    Temat postu:

Floréal napisał:
Tylko jest jeszcze taka kwestia, że czasem dziewczynie coś się nie podoba, ale stara się tego nie okazywać. To jest właśnie kwestia kultury i wychowania. Dziewczyna może np. nie chcieć wyjść na sztywniarę lub wie, że i tak nikt nie weźmie na poważnie jej protestów, więc robi dobrą minę do złej gry. Może też być tak, że nawet nie przyszłoby jej do głowy protestować, bo jest nauczona, że coś takiego jest normalne. Możliwości jest tu wiele. Nie mówię, że tak musiało być w przypadkach, których byłeś świadkiem. Niektóre dziewczyny może to faktycznie bawić. Ale ogólnie chodzi o to, że w takich przypadkach, nawet jeśli wydaje się, że sytuacja podoba się obu stronom, to nie można być tego pewnym na 100%.


Oj, tak. Bo to też nie jest takie proste, że mam swoje zdanie i zwisa mi, co ktoś o nim myśli. Dzisiaj taka ładna wrzutka była na FB na Humans of New York. Pakistańska dziewczyna opowiadała, że jeśli kobieta chce być niezależna, to okazuje się, że musi być samotna. Bo skoro chce cokolwiek sama, to musi wszystko sama.
U nas oczywiście daleko do pakistańskich standardów, ale też łatwo nie jest. I nie każda kobieta jest gotowa nie tylko na głupawe teksty o feministkach i wnoszeniu szafy na szóste piętro, ale na czynne okazywanie jej, że jak taka mądra, to niech sobie sama radzi.
Ileś tam znanych mi fajnych babek ciągle się miota między potrzebą niezależności a potrzebą przynależenia do jakiejś grupy.
Ja pamiętam, jak przestałam być kobietą dla interesującego mnie chłopaka, ponieważ nie pozwoliłam wyrywać sobie wiader z wodą, które nosiłam ze studni. Bo to było niekobiece. Kumplem zostałam, ale straciłam aspekt płciowy Wink Teraz to jest bardzo zabawne. Wtedy nie było i kto wie, gdybym mogła przewidzieć, może wtedy w swojej nastoletniej głupocie jednak pozwoliłabym sobie odebrać te wiadra.

Edit: literówka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Berek dnia Pon 10:34, 10 Sie 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
emilyanne
Bella Wiecznie Zamyślona



Dołączył: 07 Sie 2012
Posty: 1357
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:05, 08 Sie 2015    Temat postu:

Berek napisał:
Floréal napisał:
Tylko jest jeszcze taka kwestia, że czasem dziewczynie coś się nie podoba, ale stara się tego nie okazywać. To jest właśnie kwestia kultury i wychowania. Dziewczyna może np. nie chcieć wyjść na sztywniarę lub wie, że i tak nikt nie weźmie na poważnie jej protestów, więc robi dobrą minę do złej gry. Może też być tak, że nawet nie przyszłoby jej do głowy protestować, bo jest nauczona, że coś takiego jest normalne. Możliwości jest tu wiele. Nie mówię, że tak musiało być w przypadkach, których byłeś świadkiem. Niektóre dziewczyny może to faktycznie bawić. Ale ogólnie chodzi o to, że w takich przypadkach, nawet jeśli wydaje się, że sytuacja podoba się obu stronom, to nie można być tego pewnym na 100%.


Oj, tak. Bo to też nie jest takie proste, że mam swoje zdanie i zwisa mi, co ktoś o nim myśli. Dzisiaj taka ładna wrzutka była na FB na Humans of New Your. Pakistańska dziewczyna opowiadała, że jeśli kobieta chce być niezależna, to okazuje się, że musi być samotna. Bo skoro chce cokolwiek sama, to musi wszystko sama.
U nas oczywiście daleko do pakistańskich standardów, ale też łatwo nie jest. I nie każda kobieta jest gotowa nie tylko na głupawe teksty o feministkach i wnoszeniu szafy na szóste piętro, ale na czynne okazywanie jej, że jak taka mądra, to niech sobie sama radzi.
Ileś tam znanych mi fajnych babek ciągle się miota między potrzebą niezależności a potrzebą przynależenia do jakiejś grupy.
Ja pamiętam, jak przestałam być kobietą dla interesującego mnie chłopaka, ponieważ nie pozwoliłam wyrywać sobie wiader z wodą, które nosiłam ze studni. Bo to było niekobiece. Kumplem zostałam, ale straciłam aspekt płciowy Wink Teraz to jest bardzo zabawne. Wtedy nie było i kto wie, gdybym mogła przewidzieć, może wtedy w swojej nastoletniej głupocie jednak pozwoliłabym sobie odebrać te wiadra.



Mam coś takiego z moją licealną klasą. Na początku, jak przyszłam, byłam całkiem lubiana. Koleżanki i koledzy lubili ze mną rozmawiać, z niektórymi się nawet przyjaźniłam. Tylko że oni nigdy nie potrafili zrozumieć, że czasem nie jestem uśmiechnięta, mało mówię, a nawet nic nie mówię. Wpierali mi depresję i było tylko tłumaczenie, że ja po prostu taka jestem, czasem chcę być sama. Tak czy siak miałam właśnie taką koleżankę, z którą utrzymywałam najlepszy kontakt. To mi wbijała takie małe szpilki, że ciągle mam jakieś humorki (nie żebym się na kimś wyżywała, po prostu czytałam książkę albo patrzyłam w telefon). I któregoś dnia mi właśnie powiedziała, że nikt mnie nie lubi, bo ja się nigdy z nikim nie zgadzam. Innym razem się zdarzyło, że taki kolega, jeden z fajniejszych, powiedział na cały głos "feministki są feministkami, bo są brzydkie i nikt ich nie chce ruchać". Ja się uśmiechnęłam i tylko zapytałam, czy wie, że ja jestem - bez bólu tyłka, bo a) żeśmy się lubili, b) że to tylko troszkę ignorancji i niewiedzy. On się zakłopotał i wtedy właśnie druga koleżanka znudzonym głosem wypaliła "tak emi, wiemy, że jesteś feministką". Zresztą, parę razy też się zdarzyło, chociażby na wigilii klasowej, że poprosiłam kolegów o pomoc. Tym razem akurat w obcinaniu pnia choinki, to jeden z nich powiedział, żebym sama to zrobiła, bo w końcu uważam się za feministkę - a ja nie mam złudzeń, mój feminizm nigdy nie polegał na upodobnianiu do siebie ludzi, zawsze tylko na postrzeganiu ich jako oddzielne jednostki, o różnych możliwościach i preferencjach. Nie jestem zbyt silna i potrzebowałam kogoś do przynajmniej do przytrzymania drzewka, więc poprosiłam o pomoc i zostałam obroniona przez księdza słowami "to tylko kobieta, im trzeba pomagać"...

Tym sposobem kompletnie straciłam kontakt z moją klasą. Dziś jak stoję w grupie i zaczynam żartować razem z nimi, to większość ignoruje moje wypowiedzi. Jakbym była wyrzutkiem. I choć dalej uparcie trzymam się swoich poglądów, patrząc jak bardzo są zintegrowani, słuchając żartów, które rozumieją tylko oni i oglądając zdjęcia po kolejnym klasowym wydarzeniu, na którym mnie nie było, potrafię tego tylko żałować. Ot, takie przekonanie, że jak już nie mogłam się siebie wypierać, to chociaż mogłam się zamknąć. Był moment, że chciałam zmieniać szkołę, ale teraz to już po prostu jestem tam tak, jakby mnie nie było. A spędzam tam tyle czasu, że czasem naprawdę ciężko to wytrzymać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wszechmatka
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 10 Lip 2015
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KremLove

PostWysłany: Sob 19:25, 08 Sie 2015    Temat postu:

To jest trochę takie myślenie "wszystko albo nic". Szufladkowanie. Bo prościej jest stwierdzić, że kobieta/dziewczyna X jest feministką, więc nigdy nie bedzie potrzebować męskiej pomocy, niż ruszyć mózgownicą i widząc, że dziewczyna wnosi tę przysłowiową lodówkę na szóste piętro i męczy się przy tym niesamowicie: "a może ona potrzebuje mojej pomocy?".

Słyszałam też o "drugiej stronie" tekstu "feministki są feministkami, bo są brzydkie", czyli o tekście "jak dziewczyna ma chłopaka/narzeczonego/męża, to nie może być feministką". Ale że niby dlaczego?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1837
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:53, 08 Sie 2015    Temat postu:

Bo feminizm jest niezrozumiany przez ogół, cały długi temat o tym mamy. Że wpieramy sobie niezależność na siłę, że nienawidzimy mężczyzn, że wszystkie wyglądamy jak "babochłopy" (a to przecież najgorsze co się może przytrafić Kobiecie!), że mamy różowe włosy pod pachami, że dla zabawy robimy sobie aborcję co najmniej raz do roku, itd. itp.
Współczuję, Emilyanne. Szkoda. Może niektórzy dojrzewają wolniej... (Btw, fajnie, że wróciłaś! Razz)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:10, 10 Sie 2015    Temat postu:

Floréal napisał:
Tylko jest jeszcze taka kwestia, że czasem dziewczynie coś się nie podoba, ale stara się tego nie okazywać. To jest właśnie kwestia kultury i wychowania. Dziewczyna może np. nie chcieć wyjść na sztywniarę lub wie, że i tak nikt nie weźmie na poważnie jej protestów, więc robi dobrą minę do złej gry. Może też być tak, że nawet nie przyszłoby jej do głowy protestować, bo jest nauczona, że coś takiego jest normalne. Możliwości jest tu wiele. Nie mówię, że tak musiało być w przypadkach, których byłeś świadkiem. Niektóre dziewczyny może to faktycznie bawić. Ale ogólnie chodzi o to, że w takich przypadkach, nawet jeśli wydaje się, że sytuacja podoba się obu stronom, to nie można być tego pewnym na 100%.

No ej, nie żyjemy w średniowieczu. Były osoby, które po prostu mówiły "daj mi spokój" i basta, miały spokój. Nie wydaje mi się więc, żeby akurat w tym przypadku były osoby, które wbrew swojej woli musiały być podnoszone czy cokolwiek. No i oczywiście to nie jest tak, że jak ktoś lubi(ł) takiego typu zabawy, to musi(ał) je lubić zawsze i wszędzie, wiadomo, że każdy miewa nastroje i humorki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 19:29, 10 Sie 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Floréal napisał:
Tylko jest jeszcze taka kwestia, że czasem dziewczynie coś się nie podoba, ale stara się tego nie okazywać. To jest właśnie kwestia kultury i wychowania. Dziewczyna może np. nie chcieć wyjść na sztywniarę lub wie, że i tak nikt nie weźmie na poważnie jej protestów, więc robi dobrą minę do złej gry. Może też być tak, że nawet nie przyszłoby jej do głowy protestować, bo jest nauczona, że coś takiego jest normalne. Możliwości jest tu wiele. Nie mówię, że tak musiało być w przypadkach, których byłeś świadkiem. Niektóre dziewczyny może to faktycznie bawić. Ale ogólnie chodzi o to, że w takich przypadkach, nawet jeśli wydaje się, że sytuacja podoba się obu stronom, to nie można być tego pewnym na 100%.

No ej, nie żyjemy w średniowieczu. Były osoby, które po prostu mówiły "daj mi spokój" i basta, miały spokój. Nie wydaje mi się więc, żeby akurat w tym przypadku były osoby, które wbrew swojej woli musiały być podnoszone czy cokolwiek. No i oczywiście to nie jest tak, że jak ktoś lubi(ł) takiego typu zabawy, to musi(ał) je lubić zawsze i wszędzie, wiadomo, że każdy miewa nastroje i humorki.


Shiren, serio uważasz, że tylko w średniowieczu istnieli ludzie podatni na wpływy grupy na przykład? Albo nieśmiali?
Mimo tego, że nie zyjemy w średniowieczu, nadal ludzie bywają bardzo niefajni dla tych, którzy robią coś nie po ich myśli i dlatego nadal są inni ludzie, którzy tych niefajnych reakcji się boją. Są dziewczyny, które boją się ocenienia jako nieciekawe, niekobiece albo sztywne, są chłopaki, którzy nie chcą być maminsynkami czy ciotami. Taki lajf, średniowiecze nie ma nic do tego.
I w tej grupie nieśredniowiecznych nieszczęśników naprawdę wciąż są ci, którzy godzą się na rzeczy niefajne, bo brakuje im odwagi, żeby się bronić.
I nie - nadal to nie oznacza, że wobec tego, skoro się nie bronią, to można im jeździć po głowie. Właśnie dlatego, że nie żyjemy już w średniowieczu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:52, 11 Sie 2015    Temat postu:

Berek napisał:
Shiren, serio uważasz, że tylko w średniowieczu istnieli ludzie podatni na wpływy grupy na przykład? Albo nieśmiali? (...)

Oczywiście z tym średniowieczem to był pewien żart. Rozróżniłbym tutaj dwie kwestie - czym innym jest nieśmiałość czy podatność na wpływ grupy, a czym innym jest przyzwolenie na naruszenie własnej strefy intymnej (bo podnoszenie czy przerzucanie już bym raczej do tego zaliczał). I tak na przykład, o ile <dygresja> poddaję się stereotypowi, że biżuteria jest niemęska, więc jej nie noszę choć lubię (ale dwa razy usłyszałem, że nawet spinki do mankietów to już jest too much), co bym uznał za podatność na wpływ grupy, to już naruszenie strefy intymnej jest czymś całkiem innym, bo to jest trochę jak z nieśmiałości wyrazić zgodę na macanie. No tak, pewnie takie osoby są, jeśli w grupie wszyscy wyrażają zgodę na macanie, to ta jedna osoba nie chce się negatywnie wyróżnić, no ale nie dajmy się zwariować. Nie sądzę, żeby to było nagle tak, że nikomu się to nie podoba, ale z nieśmiałości (chęci dopasowania się do grupy) wszyscy się tak bawią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10631
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 13:49, 11 Sie 2015    Temat postu:

To nawet nie zawsze musi być nieśmiałość, czasem działa element zaskoczenia - no zwyczajnie człowieka zatyka i nie wie jak reagować (vide nieszczęsny wic Wardęgi z łapaniem za biust), albo boi się reagować, bo otoczenie zaraz zacznie komentować, że histeryczka, że nie zna się na żartach, itd. itp. Sama żulika pchającego się z łapami w autobusie opierdoliłam na czym świat stoi. Reakcja współpasażerów? Ochrzan od baby, że chamska jestem i agresywna, co kobiecie nie przystoi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Zakochana Balladyna



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1137
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:14, 12 Wrz 2016    Temat postu:

Shiren napisał:
Floréal napisał:
Tylko jest jeszcze taka kwestia, że czasem dziewczynie coś się nie podoba, ale stara się tego nie okazywać. To jest właśnie kwestia kultury i wychowania. Dziewczyna może np. nie chcieć wyjść na sztywniarę lub wie, że i tak nikt nie weźmie na poważnie jej protestów, więc robi dobrą minę do złej gry. Może też być tak, że nawet nie przyszłoby jej do głowy protestować, bo jest nauczona, że coś takiego jest normalne. Możliwości jest tu wiele. Nie mówię, że tak musiało być w przypadkach, których byłeś świadkiem. Niektóre dziewczyny może to faktycznie bawić. Ale ogólnie chodzi o to, że w takich przypadkach, nawet jeśli wydaje się, że sytuacja podoba się obu stronom, to nie można być tego pewnym na 100%.

No ej, nie żyjemy w średniowieczu. Były osoby, które po prostu mówiły "daj mi spokój" i basta, miały spokój. Nie wydaje mi się więc, żeby akurat w tym przypadku były osoby, które wbrew swojej woli musiały być podnoszone czy cokolwiek. No i oczywiście to nie jest tak, że jak ktoś lubi(ł) takiego typu zabawy, to musi(ał) je lubić zawsze i wszędzie, wiadomo, że każdy miewa nastroje i humorki.


Ojej. Gdzie zacząć...? Chłopcy obmacujący nas w podstawówce? "Daj mi spokój" nie zadziałało ani razu.
Pierwszy chłopak (Miałam siedemnaście - osiemnaście lat): naruszanie moich granic na porządku dziennym. reakcje na protesty - równo zlewane (zdziwienie, że że stal się byłym równe temu, że lód się topi w dodatniej temperaturze). Było podrzucanie, przerzucanie mnie przez ramie, obmacywanie mimo prośby (tak, cichej prośby, bo nie chciałam w towarzystwie by ktoś w ogóle zauważył), oraz rzeczy, do których mi wstyd przed Wami się przyznać. Wstyd, że znosiłam to tak długo, ale byłam młodziutka i łatwo było mi wmówić, że nie dzieje mi się żadna krzywda.
Potem było lepiej? Trochę. Wciąż jestem częścią tego towarzystwa, ale nietykalność musiałam sobie wywalczyć. Było to w czasach studenckich, a koledzy uwielbiali mnie łaskotać. Bo to takie pocieszne gdy kurdupel traci kontrolę i chichocze jak przygłup. Z tym, że te łaskotki potrafiły się przerodzić w dźganie mnie paluchem w ciało między żebrami. Bo patrzcie, jaki chudzielec, palec mi się zagłębia... Nie myślcie proszę, że ja biernie i pokornie dawałam się maltretować, rozdawałam kuksańce i klątwy, ale najwyraźniej zabawa warta była małego siniaczka. Zyskałam sobie też łatkę tej co bije i jest agresywna. Po kolejnej takiej akcji, której świadkiem był mój chłopak poprosiłam go by porozmawiał z kolegami, bo mam dość. Usłyszałam, że mam radzić sobie sama. Świadomie i z premedytacją zaostrzyłam paznokcie i poorałam im twarze. Nie wiem co ich dziewczyny od nich usłyszały, ale wreszcie się skończyło.
Więc Shiren, sądzę, ze Ty zwróciłbyś kolegom pewnie uwagę już za pierwszym razem. Nie pisze tego ani złośliwie ani z przekąsem naprawdę w to wierzę. Masz trochę wolnego miejsca pod kamieniem? Wiele nie zajmę. Wink

Właściwie to weszłam w ten wątek po przeczytaniu komentarzy do [link widoczny dla zalogowanych]. Natężenie woniejącego bullshitem stereotypu chwilowo mnie osłabiło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 16:15, 12 Wrz 2016    Temat postu:

Cytat:
W nauce i kulturze odrzucono greckie umiłowanie prawdy, na rzecz relatywizmu poznawczego.

Mariusz Wyklęty jako jedyny zna Prawdę Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin