Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szkoła - samo zło?
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:20, 24 Kwi 2010    Temat postu: Szkoła - samo zło?

Pytam tutaj, ponieważ wydaje mi się, że na forum SuS-a wchodzą ludzie inteligentni i raczej ceniący walory umysłowe. A właśnie przeczytałam artykuł, od którego mnie szlag trafił...

Konkretniej są to wywody jednego z polskich pisarzy, skądinąd jego książki są przeze mnie lubiane. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o jego wpisach na blogu. Otóż ten pan uważa, że najgorszym, co może się trafić młodemu człowiekowi to szkoła, a sytuacją idealną będzie zamknięcie wszystkich szkół, zwolnienie nauczycieli i niech dzieciaki się uczą same. Przecież to takie łatwe, każdy ma naturalny pęd do wiedzy i z pewnością nauczy się rzeczy mądrzejszych niż w szkole. Przecież nie ma na świecie osoby bardziej troszczącej się o swoje wykształcenie niż gimnazjalista podpięty do Internetu 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Wtedy dojrzeją nam elity, społeczeństwo rozkwitnie i Polska stanie się rajem na ziemi.

Może piszę trochę nieskładnie, ale naprawdę cholera mnie bierze po przebrnięciu przez "argumenty" niepodparte absolutnie niczym (panu się wydaje, że większość coś twierdzi, tylko zapomina wspomnieć, że mu się wydaje) albo jawne przekłamywanie faktów, względnie, jak już jakichkolwiek "argumentów" brak, manipulacje językowe. A wszystko po to, żeby udowodnić, że szkoły należy zlikwidować, bo nie mają żadnych pozytywnych cech, za to degenerują społeczeństwo.

Czy Wy też uważacie, że szkoła Twój wróg i NICZEGO pozytywnego z niej nie wynieśliście? Że zostawiliście w niej swoją inteligencję, poddani praniu mózgu, i zatraciliście szansy na przyszłość?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 10:47, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Faktem jest, że główną funkcją szkoły jest nie tyle uczenie, co wymaganie, a więc wyznaczanie, czego trzeba nauczyć się w domu. Kiedyś z jednym z naszych nauczycieli w jakiejś luźnej rozmowie zrobiliśmy bilans, że gdyby ktoś chciałby być naprawdę sumiennym uczniem, odrabiać wszystkie prace i przygotowywać się systematycznie na każde zajęcia, to nie starczyłoby mu doby. Cóż, dobre to nie jest, ale nie wynika z bezsensu instytucji szkoły, a z przeładowanego materiału.

Głupotą jest jednak twierdzenie, że szkoła jest zła i niepotrzebna. Szkoła przede wszystkim uczy życia. Samodzielności, odpowiedzialności, szacunku, przestrzegania reguł, załatwiania pewnych spraw, czyli krócej - życia w społeczeństwie, pośród obcych sobie ludzi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Insomnia dnia Sob 12:29, 24 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Sob 10:54, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Co to za pisarz? Chciałabym odnieść się bezpośrednio do blogasa.
I owszem, uważam, że materiał jest przeładowany, że reguły rządzące przeciętną szkołą są idiotyczne, ale żeby zlikwidować szkoły? Nigdy. Idiotyzm. Widzę to po jednej ze swoich uczennic z korepetycji. Rodzice nie przywiązują najmniejszej wagi do jej wiedzy, młoda wolny czas spędza na oglądaniu Hanymontany i komcianiu foci na Naszej Klasie i gdyby nie szkoła, to nie wiem, czy nauczyłaby się pisać i czytać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:58, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Racja, byłam tak zirytowana, że zapomniałam linka wkleić.
[link widoczny dla zalogowanych]

Andrzej Pilipiuk, to zresztą jego niejedyny tekst o tej tematyce, ale moim skromnym zdaniem - najgłupszy.

EDIT: Znalazłam inny tekst, tym razem o doświadczeniach szkolnych samego Pilipiuka: [link widoczny dla zalogowanych]

Odnoszę wrażenie, że chciałby, aby ludzie postępowali na zasadzie:
"Ja nie lubię szkoły" - dobrze, likwidujemy szkoły.
"Ja nie lubię policji" - dobrze, likwidujemy też policję.
"A ja nie lubię polityków" - dobrze, likwidujemy politykę.
"Ja nie chcę płacić podatków" - OK, znosimy podatki.

I tak stopniowo, stopniowo, w imię widzimisię pojedynczych osób strzelamy całej cywilizacji w łeb. Chyba że tylko jemu przysługuje prawo do likwidacji tego, czego nie lubi, a inni mają siedzieć cicho - ale to by chyba trochę nieuczciwe było...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Sob 11:06, 24 Kwi 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Sob 11:24, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Wiedziałam, że Pilipiuk ;DDD

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:31, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Jeśli się kojarzy polskich fantastów, to nawet nie trudno się domyślić... Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Sob 11:45, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Ano nietrudno. Taki posunięty do granic absurdu populizm mocno kojarzy mi się z UPRem, a Pilipiuk chyba stamtąd wywodzi swoje preferencje polityczne.
Pilipiuk - jak wielu jemu podobnych - zapomina o tym, że gdyby nie szkoła, nie skończyłby prawdopodobnie i tego swojego archeo. Bajdełej archeologiem jest miernym, o czym świadczy przytaczanie mnóstwa faktów przy kompletnej nieznajomości realiów i potem mamy takie kwiatki, jak niepiśmienne dzieciaki noszące kamienie na budowie, które (dzieciaki, nie kamienie) płynnie opowiadają o ekonomicznej konstrukcji Hanzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jasza
gen. Kolonas Waazon



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 2432
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:14, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Insomnia napisał:
Faktem jest, że główną funkcją szkoły jest nie tyle uczenie, co wymaganie, a więc wyznaczanie, czego trzeba nauczyć się w domu. [...] Cóż, dobre to nie jest, ale nie wynika bezsensu instytucji szkoły, a z przeładowanego materiału.

Głupotą jest jednak twierdzenie, że szkoła jest zła i niepotrzebna. Szkoła przede wszystkim uczy życia. Samodzielności, odpowiedzialności, szacunku, przestrzegania reguł, załatwiania pewnych spraw, czyli krócej - życia w społeczeństwie, pośród obcych sobie ludzi.


O programach szkolnych nie mam zamiaru pisać, bo krew mnie zalewa na samą myśl o "datologii", wbijaniu w pamięć gładkich fraz, bez zrozumienia o co tam właściwie chodzi. Mamy w efekcie dziwoludki, potrafiące wyrecytować czym jest DNA, jednocześnie nie potrafiące odróżnić sosny od jodły.

Natomiast szkoła jest wstępem do dorosłego życia. Po prostu - trzeba poddać się jakiejś dyscyplinie dnia. Wstać rano, przygotować materiały do dzisiejszych zajęć, spełnić wymagania, jakie się stawia uczniom - choćby odrabianie lekcji, czy uczenie się do klasówki.

Po ukończeniu szkół dla nikogo nie jest niespodzianką, że w firmach wymaga się tego samego - że trzeba wstać rano, iść do pracy, mieć przygotowane materiały "na dziś" i wciąż szkolić się w swoim zawodzie.

Chyba, że Pilipiukowi marzy się społeczeństwo składające się po połowie z pisarzy, prowadzących swój tryb życia - wstających w południe i wymyślających opowiadania oraz w drugiej części z egzorcystów, pędzących bimberek i przesiadujących w knajpie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 12:35, 24 Kwi 2010    Temat postu:

jasza napisał:

O programach szkolnych nie mam zamiaru pisać, bo krew mnie zalewa na samą myśl o "datologii", wbijaniu w pamięć gładkich fraz, bez zrozumienia o co tam właściwie chodzi. Mamy w efekcie dziwoludki, potrafiące wyrecytować czym jest DNA, jednocześnie nie potrafiące odróżnić sosny od jodły.

Jaszu, mówisz jak mój ojciec Surprised
A tak trochę odbiegając od tematu, to matura - egzamin dojrzałości (!) - jest właśnie takim konkursem pamięci (przynajmniej z niektórych przedmiotów).
Jak ja sobie przypomnę niektóre zadania xD Kto wie, może nawet zrobię jakiś temat w dziale "Pośmiejmy się", bo tam się nadają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1880
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:21, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Ech, bzdura, bzdura koszmarna. Zgadzam się z Jaszą, że szkoła uczy życia. Przede wszystkim - jak pracować i dyskutować z innymi ludźmi. Jasne, że w piaskownicy albo na jakichś dodatkowych zajęciach też się ludzi spotyka, ale to nie będzie to samo, co wspólne spędzanie siedmiu godzin dziennie, dyskusje z nauczycielami, których trzeba o czymś przekonać, dostosowywanie się do norm pracy w grupie, czego przecież dzieci jakoś trzeba nauczyć, tak samo, jak narzucania im zewnętrznej dyscypliny. W dzisiejszych czasach tylu rodziców nie umie sobie radzić z dziećmi, że szkoła często pełni znacznie większą rolę wychowawczą niż powinna.



A Pilipiuk mnie wkurza, bo nie czytałam jeszcze chyba żadnej jego książki, w której ładnej kobiecej bohaterki, przynajmniej jednej, nikt by nie próbował zgwałcić. Rozumiem, to jest coś, co może się zdarzyć, ale kurna, w XXI wieku kobiety w książkach mogą mieć inną funkcję niż tracenie/ochrona swojej czci.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Sob 14:07, 24 Kwi 2010    Temat postu:

No, a Helę Korzecką to już gwałcą non stop jak leci ;p

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3512
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:51, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Skąd wiedziałam kto to mógł powiedzieć?

Tak się składa, że w mojej klasie zawsze była osoba z indywidualnym nauczaniem- niedosłysząca, z porażeniem strun głosowych czy niedowładem ręki. Zawsze ich rodzice starali się, by te osoby jak najwięcej czasu spędzały na normalnych lekcjach, w jednym wypadku wyraźna chęć odseparowania takie osoby skończyła się przeniesieniem.

Szkoła nie uczy, ba, ona nawet nie wymaga. Znam ludzi, co maturę z Pana Tadeusza pisali i nie wiedzą co to było, a na widok mojej nędznej biblioteczki (tymczasowo 11 własnych powieści i 3-4 z biblioteki, dwa komiksy w twardej oprawie, cieniutka biografia Włada Palownika) stwierdzają, ze mam olbrzymią kolekcję. Daleko mi od stwierdzenia innej osoby piórem zarabiającej, że kto Mickiewicza nie czyta to buc, ale IMHO wypada wiedzieć na jakim świecie żyjemy i kto to był ten Mickiewicz, chociażby po to by nie zbłaźnić się w towarzystwie. Na szczęście istnieje grupa ludzi ciekawych świata, które mają własne zainteresowania i wiedzę o świecie, ale to dowód na to, ze kto chce to się nauczy wszędzie.
Z drugiej strony jak opowiadam o swoich budach można odnieść wrażenie, że chodziłam do superelitarnych szkół, bo zwiedziłam pół Europy, wygrywałam konkursy, robiłam projekty (badanie kwaśnych deszczy, saprobowości wody, cmentarze wojenne, itp- legalnie można się upaprać i zabawa przy tym przednia, a szkolne profity- nieocenione:)) , teatr amatorski -Szekspira wystawialiśmy! A zaczęło się od Jasełek, gdzie Herod gdy nie udało mu się śmierci przekupić zeskoczył ze sceny między widownię, a Śmierć za nim! Dopadłam go dopiero w toalecie na 2 piętrze. I to mi ze szkoły zostało.

Szkoła zawsze nauczy nas jednego- życia między ludźmi. Tego, że trzeba podejmować wybory, odpierać pokusy, analizować sytuacje. tego, że nie zawsze, nie każdy będzie nas lubić, że czasem trzeba coś odpuścić, że trzeba o siebie i własne korzyści zadbać i zakręcić się czasem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:43, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Dobra, zrobiłam przebieżkę po mieście, świeże powietrze dobrze mi zrobiło, to teraz po kolei... Aż mi się wypunktować zachciało:

Cytat:
“Gdy okoliczności nie pozwalają zasnąć, senność jest najohydniejszą torturą. Wiem coś o tym ze szkoły” - zapisał przed półwieczem R. Taylor.

Podbudowani przykładem wybitnego amerykańskiego pisarza zastanówmy się teraz nad fenomenem szkoły. Zasadniczo ludzkość wynalazła tą instytucję dość dawno, jednak od zaledwie mniej więcej stu lat jej istnienie dokuczać zaczęło całej populacji dziatwy w odpowiednim wieku. Wcześniej nauka obejmowała tylko nieliczne jednostki: mieszkające w miastach dzieci bogatych rodziców, ewentualnie dzieci bogatych chłopów i wiejskich potentatów wysłane “na naukę”. Na wsiach życie toczyło się spokojnym rytmem zmieniających się pór roku. Alfabetu uczył kościelny, albo pani z dworu zabijała w ten sposób nudę. Czytać i pisać umiało mniej więcej 10 procent populacji. To zabawne ale obecnie zauważyć można powrót do tej tendencji. 50% Polaków nie przeczytało w zeszłym roku ani jednej książki, regularnie czyta od 6 do 8 %, dalsze 40% czytać umie, ale nie rozumie czytanego tekstu. 400 tysięcy dorosłych Polaków w ogóle nie umie czytać ani pisać. Czyli na wprowadzeniu obowiązkowej nauki czytania i pisania właściwie nic nie zyskaliśmy.

Ja rozumiem, że dla pisarza książki to jedyne słowo pisane, jakie istnieje, ale tak się głupio składa, że czytamy jeszcze etykiety w sklepach, umowy o pracę, wiadomości w gazetach, w Internecie...
Książki to rozrywka tak zwanej inteligencji i procent osób piśmiennych w państwie nie zmieni obiektów zainteresowań społeczeństwa. Zresztą jest jeszcze opera, teatr, kino, czasopisma literackie... Dziwne, że poziom czytelnictwa krytykuje osoba, która żyje z pisania, a nie np. pisarz, który musi łączyć pisanie z pracą na etacie, żeby mieć z czego żyć. Czy procenty wziął z ankiety, czy z głowy - nie wnikam.
Wiem za to na pewno, że są osoby, które rok temu nie przeczytały żadnej książki, bo nie miały czasu - bo życie rodzinne i zawodowe zabiera im tyle sił, że jak wracają do domu, to padają na pysk i są w stanie tylko drzemać przed telewizorem, bo czytanie jest zbyt męczące. Znam takie osoby - które w młodości przeczytały tyle książek, że statystycznie nadal czytają kilkanaście rocznie - a teraz tylko czekają na emeryturę, żeby móc przeczytać to wszystko, czego nie zdążyły przez zapracowanie. Te osoby według Andrzeja Pilipiuka są niepiśmienne.

Cytat:
Skoro już wiemy z grubsza że szkoła nie uczy czytać pomyślmy czego uczy.

Nie wiemy, to tylko niczym nie poparta teza.

Cytat:
O programie nauczania napisano już całe tomy, nie będę się nim zajmował, choć mam trochę żalu do nauczycieli, że wbili mi do głowy, jakie enzymy występują w żołądku człowieka, a nie mam na przykład pojęcia które grzyby są jadalne, albo jak rozpoznawać w locie gatunki naszych polskich ptaków.

Jadalne i niejadalne grzyby miałam w podręczniku i ćwiczeniach (w podstawówce), więc muszą figurować w programie, bo z księżyca się tam nie wzięły.
I nie mam ani trochę żalu do nauczycieli, którzy wyjaśnili mi, że enzym trawiący mleko zanika u dorosłych, dlatego jeśli ktoś mleka długo nie pił (kilka lat), to może mu ono zaszkodzić. Sądzę też, że nie ma żalu moja lekarka, która nie musiała mi tłumaczyć, dlaczego jako dziecko piłam mleko na litry, a teraz w większych ilościach już nie mogę. Nie mówiąc już o kupie przydatnych rzeczy, które ze szkoły wyniosłam, jak choćby czytanie map.

Cytat:
Zasadniczo szkoła poza oficjalnym programem nauczania uczy krętactwa i nieuczciwości. Nauczycielowi na pytanie: “Dlaczego znowu się spóźniłeś”, raczej nie mamy szans odpowiedzieć zgodnie z prawdą “Bo znowu zaspałem”, albo “bo uznałem, ze obejrzenie do końca nowego odcinka Czarodziejki z Księżyca jest ważniejsze dla mojego rozwoju intelektualnego niż słuchanie co też nowego wymyślił Adam Mickiewicz w drugiej części Dziadów”. Za udzielenie takiej odpowiedzi, zgodnej przecież z prawdą, a mamy w naszym kraju zagwarantowaną w konstytucji wolność sumienia i głoszenia poglądów, grozi mam wezwanie rodziców, lub w zależności od humoru nauczyciela nawet relegowanie z przybytku oświaty. Dlatego stając przed nauczycielem uczymy się kłamać, co później niektórym przechodzi, ale u większości nawyk ten pozostaje na całe życie.

Konstytucja nikomu nie gwarantuje dobrych ocen i wzorowego zachowania, mamy natomiast obowiązek szkolny. Obowiązek szkolny zakłada uczestniczenie w lekcjach. Jeśli ktoś lekcje opuszcza, bo ogląda Czarodziejkę z księżyca, naturalną koleją rzeczy powinien zostać ukarany. Nie powinien kłamać, że zaspał - powinien się nie spóźniać. Proste? Jeśli się spóźnił, to poniesie konsekwencje niewypełnienia obowiązku.
Relegowanie z przybytku oświaty w zależności od humoru nauczyciela jest cokolwiek zabawne... Nie wiem, z iloma wypadkami usunięcia kogoś ze szkoły się spotkaliście w życiu. Ja z jednym - już w liceum. Kiedy osoba usunięta miała ponad 50% nieobecności z każdego przedmiotu, rada pedagogiczna zadecydowała, że dostaje ostatnią szansę poprawy, ale musi zacząć pojawiać się w szkole. Tego samego dnia ta osoba poszła na wagary. Bardzo trudno wyrzucić kogoś ze szkoły, bardzo. Ale trzeba znać realia oświaty, a nie tylko piąte przez dziesiąte, co się pamięta z własnej budy, w dodatku z innego ustroju.

Cytat:
Wiadomo, że ludzie, w tym także uczniowie, dzielą się na wyjątkowo inteligentnych i całą resztę. Ludzie inteligentni nie lubią kucia na pamięć całych stron z książek, co jest wymagane w wielu szkołach, ludzie mniej inteligentni nie są w stanie dokonać takich wysiłków umysłowych. Obie grupy cierpią i aby sobie ulżyć przygotowują ściągi. W naszym społeczeństwie jakoś zatarła się świadomość że ściąganie to w rzeczywistości oszukiwanie nauczyciela. Zwyczaj oszukiwania niektórym mija wraz ze szkołą, większości zostaje na całe życie… Przygotowywanie ściąg jest głęboko demoralizujące. Uwalnia ucznia od konsekwencji jego nieuctwa. Tym samym koduje w nim przekonanie że własne zaniedbania można zawsze “po cichu” ominąć i że nie ma sytuacji bez wyjścia.

Więc zamiast tępić ściąganie, tępmy szkołę! Genialne rozwiązanie! Nie będzie szkół, nie będzie edukacji, nie będzie ściąg!
Ściągi w szkole miałam równo trzy razy w życiu. Dwa razy zrobione własnoręcznie, raz wręczył mi je kolega. Skorzystałam raz - sprawdziłam jedną datę (nie spisałam, okazało się, że i tak pamiętałam dobrze, chodziło mi wyłącznie o to, czy dam radę zerknąć w ściągę i nie zostać przyłapaną) Było to w gimnazjum - spróbowałam tylko dlatego, że straszono mnie, że na uczelni nie poradzę sobie bez ściągania, więc muszę się nauczyć. No to spróbowałam. Uznałam to za niepotrzebne i idiotyczne. Jestem na II roku studiów i nie ściągam. Jestem wśród najlepszych na roku. Część kolegów ściąga, ale jakoś nie widzę, żeby mi to zagrażało. Wcześniej nie przeszkadzało mi to mieć średniej powyżej 5,0 oraz świetnie zdać matury.
Nie kułam podręcznika na pamięć. Nawet u nauczycieli, którzy wymagali kucia, miałam z tego powodu 4 a nie 5 - bo rozumiałam materiał tak dobrze, że bardziej zagiąć mnie nie mogli. Jedna, wybitnie nielubiąca mnie nauczycielka, potrafiła skreślać mi poprawne odpowiedzi i udawać, że ich nie napisałam - i też mniej niż 4 wcisnąć mi nie umiała. No ale trzeba chcieć - a nie tylko uznać "chcą kucia, więc będę się obrażał".

Cytat:
Istnieje coś co nazywa się kanonem lektur. Składają się nań dzieła uznane przed laty za wybitne. Co do wybitności szeregu pozycji zalecałbym ostrożność. Kanon ten teoretycznie każdy powinien przeczytać, choć problemy moralne i rozterki duchowe bohaterów dla dzisiejszej młodzieży są całkowicie abstrakcyjne. Kanon od dawna nie przeszedł gruntownego odświeżenia. Nadal poczesne miejsce zajmują w nim dzieła propagujące nachalnie różne odmiany komunizmu i socjalizmu jak np. nowela “Doktor Piotr”, czy “wybitne” powieści w rodzaju “Przedwiośnia” i “Ludzi Bezdomnych”. Do kanonu trafiają też różne współczesne śmieci, natomiast brak w nim pozycji spod znaku SF i Fantasy. Dzieci w podstawówce katuje się wprawdzie kilkoma nowelami S.Lema, ale dobrano takie, by dzieciakom fantastykę obrzydzić do grobowej deski…

Brednie. Po pierwsze ostatnie lata wrzały od tego, że kanon zmieniano notorycznie - co minister edukacji, to nowe lektury. Po drugie - Andrzej Pilipiuk pisze chyba o własnych lekturach, bo noweli "Doktor Piotr" na oczy nie widziałam, a na pewno nie w szkole. Po trzecie - nie widzę ani popierania komunizmu, ani współczesnych śmieci (chyba że chodzi o "Pamięć i tożsamość", której śmieciem bym nie nazwała... no ale jest współczesna). Po czwarte - w kanonie jest Tolkien, Bułhakow, fragmenty Lema... (no tak, zawsze można wmawiać, że Lem jest w kanonie dlatego, żeby do niego zniechęcać - to w takim razie lepiej dla fantastyki, że jej w kanonie "nie ma"). Obecnie w podstawówkach przerabia się Pottera, tylko po to, żeby zachęcić do czytania. Paręnaście zdań temu pojawiło się zresztą oburzenie na "Dziady" - no przepraszam, ale jeśli wywoływanie duchów i rozmowa z nimi to nie fantastyka, to co takiego? A "Odyseja" to realizm?
Na palcach jednej ręki zliczę lektury, które mi się nie podobały. Przy czym uważam, że jedna z nich nie powinna być przerabiana wcale, jedna w późniejszym wieku, a jedna według nowszej interpretacji (z którą zresztą nas zapoznano). Oczywiście zakładam, że mogę się mylić co do tej, której przerabiać się nie powinno - ale ja w niej walorów nie widzę. Czyli z obecnego kanonu skreśliłabym JEDNĄ książkę - nie wszystkie, które mi się nie podobały, a jedną, której wartości nawet przez lupę nie widzę. Dopisałabym mnóstwo. Ale nie można ich dopisać, bo program jest przepchany. Zastanawia mnie tylko, dlaczego kanon miałby być układany pod to, co się komu podoba... Skreślamy "Lalkę", bo nie lubi jej uczeń A. Potem "Pana Tadeusza", bo nie lubi go uczeń B. A potem "Odyseję", bo nie lubi jej uczeń C. Po wykreśleniu całego kanonu wszyscy powinni być szczęśliwi. Czy tak trudno zauważyć, że istnieją inne gatunki literatury poza fantastyką i jak wybitna by fantastyka nie była, nie można z jej powodu usunąć innych książek ze szkół? Nie tylko fantaści się czegoś uczą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:46, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Cytat:
Wymogi czytania lektur omija się za pomocą bryków, które obecnie znalazły się w powszechnym użyciu, a niektórzy nauczyciele wręcz zachęcają do ich lektury. Cóż minęły czasy gdy człowiek korzystający z bryku był traktowany przez ogół klasy jako biedny niedorozwinięty umysłowo idiota. Powtarzalność tematów zaowocowała masową publikacją zbiorków wzorcowych wypracowań. Ostatnio można też znaleźć je w internecie. Przyjmijmy teraz, że znajdzie się w szkole uczeń, który wyniósł z domu rodzinnego (szkoła go tego nie nauczy), pewien zespół wartości. Nie kłamie, nie ściąga i czyta pilnie lektury zadane przez nauczyciela. Naharuje się jak durny, a efekty uzyska porównywalne, lub gorsze od tych uzyskanych przez kłamców, ściągaczy i brykowców. Na skutek tego doświadczenia może dojść do wniosku, że uczciwość jest nieopłacalna. Jeśli przekona się o tym dzieciak powiedzmy dziewięcioletni skutki będą opłakane.

Bryki są zazwyczaj na tak kiepskim poziomie, że średniointeligentna małpa pozna, kto przeczytał całość, kto nie. Nie mówiąc już o części internetowych, gdzie nawet w streszczeniach są błędy. Nie przeczytałam w całej karierze szkolnej tylko jednej lektury - bo tak mnie od niej odrzucało. Był to "Potop", który zamierzam nadrobić jeszcze przed wakacjami. Przy czym odrzucało mnie nie ogólnie, tylko od Zagłoby. Z ciężkim kacem moralnym, że nie przebrnęłam przez całość, przeczytałam około 100-200 stron, potem dobre opracowanie (bynajmniej nie streszczenie typowo szkolne), potem obejrzałam film. I czułam się źle z tym, że zrobiłam tak mało. Przypuszczam, że to, że źle zapamiętałam datę rozpoczęcia lektury też miało wpływ na to, że nie postanowiłam jednak przebrnąć. Bo autentycznie byłam ciekawa, co dalej. Tylko na Zagłobę dostawałam wysypki, a został mi jeden dzień na czytanie.
Z polskiego miałam w życiu tylko dwie oceny na świadectwie - pięć albo sześć. Częściej sześć. Znałam lektury świetnie, więc pisałam świetne wypracowania, świetnie pisałam sprawdziany z treści i robiłam ćwiczenia. Ani razu nie poczułam się skrzywdzona moją nieznajomością bryków. Wręcz przeciwnie, wszyscy doceniali to, że zamiast iść na łatwiznę, mam rzetelną wiedzę. Nauczyciele, bo mieli z kim rozmawiać na lekcjach - koledzy z klasy, bo to nie oni musieli odpowiadać na szczegółowe pytania, mogli liczyć na tych czytających, którzy się zgłaszali (a których niestety co roku było coraz mniej, ale zawsze więcej niż ja jedna).
I jakie są opłakane skutki tych doświadczeń? Że nauczyłam się, że wiedza i ciężka praca odpowiednio wykorzystane procentują, a dłubanie w nosie nie?

Cytat:
Co jeszcze daje nam szkoła? Ano cóż. Przejdźmy do aspektów medycznych. Szkoła daje nam siedzenie w ławkach po sześć, siedem godzin dziennie, a podczas przerw spokojne spacerowanie. Plus obowiązkowe dwie godziny wuefu, najczęściej na wylanym asfaltem podwórku, albo na brudnym korytarzu. A tak na marginesie. Czy fatalna kondycja naszej piłki nożnej nie jest czasem spowodowana asfaltowaniem boisk? Bramkarz w pogoni za piłką chętnie rzuci się na trawę lub nawet w błoto, ale czy równie chętnie zapozna się z urokami asfaltu? Z małych piłkarzy z czasem wyrosnąć mogą dorośli piłkarze… nie umiejący bronić bramki!

Szkoda tylko, że komuś się pomieszały realia... Nigdy nie widziałam betonowego boiska do piłki nożnej. We wszystkich moich szkołach boiska były piaskowe lub trawiaste. Tyle że moi koledzy szczerze nienawidzili rzucać się po piłkę w błocie. Wszyscy, jak jeden mąż. Piłka nożna była dla nich czymś obrzydliwym i nie zamierzali się w tym celu brudzić. Na trawie - nie chcieli plamić ubrań, bo trawa się nie spiera. Na betonie nie grali, więc zdania sobie nie wyrobili. Ale to zła szkoła nie dostarcza boisk...
O WF-ie na korytarzach to słyszałam z opowieści mojej mamy. Nie przeszkadza to jej mieć kilkudziesięciu (jeśli nie zaniżam, bo może już doszła do stu) pucharów za osiągnięcia sportowe. Nie przeszkadzał ten WF na korytarzach mistrzom olimpijskim. Wreszcie, obowiązkowy WF jest zalecany przede wszystkim dla zdrowia. Dla rozwijania kondycji fizycznej. Nie przeciwko niemu. No ale cóż, jak się odpowiednio zamota zdanie, to a nuż ktoś to kupi...
Plecaki są za ciężkie, ale szkoły temu przeciwdziałają. Młodsze dzieci mają szafki, w których mogą trzymać książki. Podręczniki i ćwiczenia dzielone są na wiele części, np. na miesiąc-dwa, dzięki czemu nosi się o wiele mniej. Jakby jeszcze rodzice nie kupowali wielkich piórników i zeszytów w twardych oprawach, to dla kręgosłupów byłoby pięknie. Nikt mnie nigdy nie zmuszał do spacerowania w czasie przerw. To też znam tylko z opowieści mamy. Ja albo biegałam, albo nie chciałam biegać, więc siedziałam pod drzewem i piłam śniadanie. Z boisk pamiętam grę "w chłopa" i różne jej pokrewne, wyścigi, berki etc. I wzajemne spychanie się z góry ziemi - albo jedna klasa drugą, albo chłopacy dziewczyny / dziewczyny chłopaków.

Cytat:
Siedzenie w niewygodnej pozycji i noszenie przeładowanych teczek powoduje skrzywienia kręgosłupa, a trzeba pamiętać, że niekiedy siedmiolatek dźwiga w tornistrze nawet pięciokilogramowy ładunek. Wady postawy ma zdaje się około 60 % dzieci. Wszystkie wywołane są zablokowaniem naturalnych możliwości rozwoju ciała.

Szkoda tylko, że większość tych wad pojawiła się razem z komputerami, które - jak później przeczytamy - mają być remedium na szkołę. Cóż, wtedy wady postawy i wady wzroku będzie miało 100%. Tak dzieciak musi chociaż wyjść do szkoły i poćwiczyć na WF-ie (a często szkoły organizują gimnastykę korekcyjną).

Cytat:
Mówiąc o aspektach medycznych nie należy zapominać też o skutkach długotrwałego stresu, na jaki narażony jest niemal każdy chodzący do szkoły.

Nie chciałabym widzieć stanu nerwowego osoby, która nigdy nie zaznała stresu szkolnego, a potem zostanie narażona na stres w pracy. Albo w rodzinie, bo się z mężem pokłóci. Bo żeby stworzyć świat bez stresu, to byśmy musieli ludzkość wyrżnąć - nawet obiecująca perspektywa, ale chyba nie na temat...
W każdym razie, gdyby ktoś nie zauważył - stres jest nieodłącznym elementem życia, bez względu na to, czy stresujemy się jedynką, czy tym, czy nas mamut nie rozdepcze. Jeśli pozbawimy dziecko stresu na kilkanaście lat, nigdy się nie odnajdzie w rzeczywistości.

Cytat:
Efekty widać potem podczas poboru. Różne dolegliwości psychiczne, oraz wady fizyczne powodują eliminację z szeregów poborowych blisko 50 % dziewiętnastolatków. Najczęstsze przyczyny przyznania kategorii D to: nerwica, depresje, zespół dezadaptacyjny, urojenia maniakalne, psychozy etc. W większości wywołane przez chodzenie do szkoły…

Oczywiście - za wszystko, co złe, odpowiada szkoła. Nie mówiąc już o tym, że szkoła NIE SŁUŻY przygotowaniu do służby wojskowej i że obowiązek wojskowy został zniesiony, na szczęście. Bo może to niespodzianka, ale nie każdy się na żołnierza nadaje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:46, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Cytat:
Przemoc w szkole? Na dobrą sprawę zostanie wykorzeniona chyba tylko razem ze szkołą. W szkole w każdej chwili człowiek jest gnębiony. Nauczyciel gnębi ucznia, ten wyżywa się na słabszym. Kujony traktują z pogardą głupków, głupki mszczą się na kujonach. Rozbrykana klasa terroryzuje nauczyciela. W zawodówkach i sporej części liceów pojawiała się przejęta z wojska tzw. fala. (notabene zjawisko wysługiwanie się młodszymi przez starszych w szkołach angielskich zwane “fagizmem” odnotowała już literatura XIX wieku). W każdej szkole a niekiedy i w klasie znajdziemy co najmniej pracę typów antypatycznych z którymi nie zamierzamy utrzymywać żadnych stosunków towarzyskich. Tymczasem w ich obecności musimy spędzać po siedem - osiem godzin dziennie. Co oczywiście odbija się na psychice.

Jestem ciekawa, jaka sytuacja życiowa pozwala na kontaktowanie się tylko z tymi, których się lubi... Na imprezie rodzinnej można spotkać nielubianą ciotkę, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, jak np. niesympatyczny szef czy koleżanka z tej samej zmiany. No ale lepiej chuchać i dmuchać, a potem się zastanawiać nad przyczynami samobójstw - dlaczego się nie przystosował, przecież to firma jak każda inna?

Cytat:
Czy szkoła może zagrozić życiu? Oczywiście może. Człowiek z rozwiniętą depresją na podłożu przeżyć szkolnych ma niewielką szansę długo pożyć. Jeśli nie popełni samobójstwa jeszcze podczas nauki, zrobi to wkrótce potem. Czasem wyręczy go organizm. Swojego czasu prasa szeroko pisała o śmiertelnym zawale serca u osiemnastoletniego licealisty. Choć i tak jest już nieco lepiej. Kurier Warszawski w 1899 roku podawał statystykę samobójstw uczniów szkół zaboru pruskiego. w ciągu 10 lat (1889-1899), odebrało sobie życie ponad 400 uczniów, w tym ponad dwadzieścia dziewcząt. Uwzględniono tylko przypadki samobójstw popełnionych w szkołach (!), oraz jednoznacznie wiążących się z przeżyciami szkolnymi. W Polsce obecnie takiej statystyki nie prowadzi się, jednak od czasu do czasu prasa, głównie brukowa, donosi o dramacie kolejnych licealistów, którzy nie zdołali znieść humorów nauczycieli - psychopatów i wybrali niepewny los na tamtym świecie…

Noż k... - inaczej się skomentować nie da! Statystyki z zaboru pruskiego! Co z tego, że wtedy dzieci katowano za niemówienie po niemiecku! Co z tego, że mieliśmy inną rzeczywistość, inne społeczeństwo i byliśmy POD ZABORAMI! Z pewnością teraz jest gorzej. A czemu? Bo Andrzej Pilipiuk tak twierdzi. Litości!
Słyszałam ostatnio o kilku wypadkach samobójstw uczniów - wszystkie, jak jeden, spowodowane były gwałtem, i bynajmniej nie nauczyciela na uczniu. W kilku innych sytuacjach nauczyciel zdążył się zorientować na czas i uratował ofiarę. Samobójstwa z powodu nauczyciela sobie nie przypominam. Nie mówiąc już o tym, że o czymś tam drastycznym nigdy nie decyduje jeden czynnik. Jeśli dziecko jest biedne, ktoś się nad nim znęca psychicznie, matka w domu krzyczy, ojciec porzucił, a w dodatku nauczyciel nieuczciwie dał jedynkę - to może się zsumować. Ale uznać, że winny jest w tym wypadku nauczyciel, jest paranoją.
W dodatku śliczny przykład manipulacji językowej: "odebrało sobie życie ponad 400 uczniów, w tym ponad dwadzieścia dziewcząt. (pogrubienie moje)" - to, co pogrubione najpierw przyciąga wzrok, PONAD, DZIEWCZĄT! Aż można uwierzyć, że to faktycznie duża liczba. "Ponad trzystu siedemdziesięciu chłopców" brzmiałoby już tak, że można by pomyśleć, że to chłopcy są słabi psychicznie, prawda?

Cytat:
Uwzględniono tylko przypadki samobójstw popełnionych w szkołach (!), oraz jednoznacznie wiążących się z przeżyciami szkolnymi. W Polsce obecnie takiej statystyki nie prowadzi się, jednak od czasu do czasu prasa, głównie brukowa, donosi o dramacie kolejnych licealistów, którzy nie zdołali znieść humorów nauczycieli - psychopatów i wybrali niepewny los na tamtym świecie…

W Polsce takiej statystyki się nie prowadzi, więc załóżmy, że przemawiałaby na moją korzyść. I że rodzice są takimi idiotami, że nie zauważają masowych samobójstw swoich dzieci... I wreszcie: konsekwencji. Jeśli ktoś popełnił samobójstwo przez policję - zlikwidujmy policję. Jeśli ktoś przez lekarza - służbę zdrowia. Jeśli ktoś przez polityka / urzędnika / etc.

Cytat:
Czy szkoła jest potrzebna? Przydaje się określonym grupom społecznym. Praca w szkole jest wymarzonym zajęciem dla psychopatów, socjopatów, sadystów i zboczeńców. W szkole przystań życiową znajdują życiowe fajtłapy, które nie zdołały załapać się do ciekawszej i lepiej płatnej pracy. Na prowincji szkoła jest instytucją zmniejszającą bezrobocie, zwłaszcza wśród rodziny i znajomych dyrektora. Wreszcie na szkole żeruje spora grupa urzędników. Nieliczni pedagodzy z prawdziwego zdarzenia nie są w stanie zwalczyć niekorzystnych tendencji.

To już wyłącznie urojenia kogoś, kto jest źle nastawiony, bo ma złe doświadczenia, więc wszędzie widzi sadystów, przestępców, zboczeńców i resztę towarzystwa czyhającą na jego cnotę. Ciekawa jestem, co by powiedziały te wszystkie dzieci, które w nauczycielach widzą autorytety, które w szkole zjadają jedyny ciepły posiłek, które po latach odwiedzają swoich nauczycieli, wysyłają im listy i dziękują za wszystko dobre, co otrzymali. Ci wszyscy, którzy dzięki wiedzy dostali się na studia, zdobyli dobrą pracę... Ci, którzy wyrwali się z patologicznych domów choć na parę godzin i znaleźli w kimś oparcie. Co by powiedziała moja koleżanka, którą nauczyciel odsunął od samobójstwa. Ciekawa jestem jak cholera... Nie mówiąc oczywiście o uczniach tych wszystkich nauczycieli, którzy za darmo organizują kółka zainteresowań (bo prawie żadna szkoła za to nie płaci), którzy zostawali z uczniami po godzinach, żeby ich lepiej przygotować do matury... Uczniowie tych polonistek, którym przynosili pierwsze pierwsze i słyszeli pochwały, rady, byli wysyłani na konkursy. Ci, którzy na zajęciach dyskusyjnych klubów filmowych rozszerzali horyzonty... Którzy uczyli się pisać CV i listy motywacyjne, wypełniać dokumenty, żeby się nie pogubić w dorosłym życiu... Oczywiście to tylko kropla w morzu. Ale ci sadyści i zboczeńcy na pewno robili to, żeby zaszkodzić!

Cytat:
Czy szkoła jest potrzebna uczniom? Oczywiście nie. Im potrzebne jest wykształcenie. A jego raczej nie zdobędą w szkole.

Szkoła sama w sobie jest potrzebna. Ale również nic lepiej od szkoły nie pomoże zdobyć wykształcenia. No, chyba że ktoś oczekuje, że szkoła się nauczy za niego - to się rozczaruje, i to podle.
Ciekawa jestem też, jakie są alternatywy do wykształcenia szkolnego... Chlanie na ławce przed blokiem? Drobne włamania i pobicia?

Cytat:
Obecnie w dobie internetu i tanich nośników informacji instytucja szkoły, jako zbędna i szkodliwa może spokojnie odejść do lamusa. Dziecku wystarczy dać komputer z modemem i dostęp do odpowiednich stworzonych specjalnie dla niego baz danych.

TAK! Bo każdy sześcio- czy siedmiolatek ma na tyle samoświadomości, że powie sobie "biologia jest ważniejsza od naszej-klasy, matematyka od ogame, a fizyka od seriali online"! Tak! Po prostu każde dziecko nie marzy o niczym innym, tylko usiąść na tyłku i zakuwać - samo dla własnej motywacji! Dla własnej przyszłości, o której na tym etapie myśli "będę nauczycielką / aktorką / strażakiem i będzie fajnie"!
Skoro dzieci są takie GENIALNE, to dlaczego narzeka się na nauczycieli, którzy nie tłumaczą? Przecież podręcznik jest! Dlaczego płaci się grube pieniądze za korepetycje? Przecież można dziecko posadzić z książką na kolanach i niech się uczy! Samo robi kartkówki, samo poprawia błędy... Noż utopia! Chyba nigdy nie słyszałam większej bzdury. Jeśli nauczyciel jest niepotrzebny, to nie ma uzasadnienia do narzekania na nauczycieli - bo przecież dziecko powinno opanować wszystko same. Nie opanowało - jego wina. Kropka!
Tylko dlaczego ja zawsze miałam problemy z materiałem, który opuściłam, np. z powodu choroby? Przecież czytałam podręcznik dłużej niż moi koledzy mieli lekcje. A jednak nie rozumiałam. Musiałam iść do nauczyciela i poprosić, żeby wytłumaczył. Zawsze tłumaczył. Jeśli tylko grzecznie poprosiłam i wytłumaczyłam. Kiedy miałam problemy z matematyką i miałam słabą matematyczkę, kilka razy poszłam na korki. Też zadziałało! Po dwóch-trzech spotkaniach. A nad podręcznikiem siedziałam dwa miesiące i było za trudno.

I nie, nie miałam cudownej, prywatnej szkoły i cudownych nauczycieli. Po prostu zrzucanie na nich swojego nieuctwa jest cholernie modne. Będąc z LO, rozmawiałam przez Internet z facetem, który nie miał pojęcia, jak używać imiesłowów. Żalił się na fatalną polonistkę w gimnazjum. Byłam pełna współczucia, bo moja polonistka wytłumaczyła imiesłowy tak, że wszyscy je pojęli. Zadania rozwiązywaliśmy często, czasem z zaskoczenia i tak długo, aż opanowała je cała klasa.
A potem się dowiedziałam, przypadkiem, że to był facet z mojej klasy! Dwa lata wcześniej rozumiał i używał, ale jak zapomniał, to winna była oczywiście kiepska nauczycielka.
A ile razy spotkałam się z sytuacją "pewnie miałaś lepszy podręcznik, bo z takiego też bym zrozumiał", a potem okazywało się, że mieliśmy ten sam...

Cytat:
Sześcio - siedmiolatek nauczony korzystania z komputera poradzi sobie bez problemu ze ściąganiem potrzebnych mu materiałów.

I tylko ze ściąganiem sobie poradzi.

Cytat:
Raz w miesiącu uda się do dzielnicowego ośrodka egzaminacyjnego i zda przyswojony materiał.

I nie zda nieprzyswojonego materiału. Bo jakby było tak idealnie, to dzieci uczyłyby się same, z podręczników.

Cytat:
W każdej chwili do jego dyspozycji będzie też kilku nauczycieli ukrytych gdzieś na końcu internetu, których będzie mógł za pośrednictwem meila zapytać o taki, czy inny szczegół.

Szkoda tylko, że online nauczyciel nie jest w stanie zdziałać tyle, ile w kontakcie bezpośrednim. Choćby tak banalny przykład - lekcja, nauczyciel wyświetla film naukowy, potem objaśnia i sprawdza ile klasa zrozumiała. Lekcja online - nauczyciel wysyła link do filmu, dziecko nudzi się po minucie, więc włącza ulubiony serial, a okienko komunikatora zamyka i ma nadzieję, że na miesięcznym zaliczeniu akurat tego nie będzie.
Akurat tak się składa, że mam w domu całkiem spory zbiór filmów edukacyjnych. W pewnym momencie mieliśmy trudne zagadnienia z biologii. Zaproponowałam znajomym, żeby po lekcjach spotykać się i oglądać je razem, przy ciastach etc. - spotkanie towarzystkie, a jednocześnie poszerzanie wiedzy. Ile osób skorzystało? Jedna. Ile razy przyszła? Raz albo dwa... I sądzę, że dlatego, że się ze mną przyjaźniła i zależało jej raczej na towarzystwie.
I mam teraz uwierzyć, że ta sama młodzież z radością oglądałaby takie materiały sama? No proszę, litości!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:47, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Cytat:
Jeśli zainteresuje go jakiś problem, będzie mógł ściągnąć sobie nagranie z wykładów uniwersyteckich, lub literaturę fachową.

Jakby obecnie nie mógł... Szkoda tylko, że zazwyczaj ich nie zrozumie. A do większego upowszechnienia literatury fachowej bynajmniej nie trzeba likwidować szkół.

Cytat:
Program miesięczny będzie programem minimum. Dzieci inteligentne w tym czasie mogą przyswoić dwa lub trzy razy więcej informacji. Dzięki temu podstawówkę skończą w wieku nie piętnastu, ale dziesięciu czy jedenastu lat.

I później trafią na wyższy stopnień edukacji nieprzystosowane psychicznie, bo tak się składa, że poziom edukacji jest też dostosowany do rozwoju dziecka. I to, że ma ono dość dobrą pamięć, żeby uczyć się o Katyniu czy Oświęcimiu jeszcze nie oznacza, że dojrzało do tego psychicznie. Nie mówiąc już o tym, że taka możliwość istnieje już teraz. Dzieci zdolniejsze mogą iść do szkoły wcześniej, a jeśli odstają rozwojem od swojej klasy, przenosi się je, po specjalnym egzaminie, do klasy wyżej. Jeśli oczywiście dziecko i rodzice tego chcą. Miałam koleżankę rok od siebie młodszą, której w pierwszej klasie LO zaproponowano indeks i studia. Miała tylko pojawić się raz na jakiś czas, żeby wszystko pozdawać, nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, że by sobie poradziła, ona też nie. A miałaby wyższe wykształcenie cztery (trzy liceum plus ten pójście do szkoły rok wcześniej) lata szybciej niż rówieśnicy. Nie miała najmniejszej ochoty korzystać. Ale nie znaczy, że jednostki bardzo uzdolnione takiej szansy nie mają. Mi też proponowano przeskoczenie w podstawówce od razu z klasy drugiej do trzeciej. Też nie skorzystałam. Tu akurat nie wiem, czy wybrałam dobrze, czy źle - bo zwyczajnie nie wiem, jak by się potoczyło. Trochę żałuję, że nie spróbowałam - ale raczej ze względów personalnych, później się okazało, że lepiej dogadywałam się z ludźmi o rok starszymi. Tak czy inaczej - możliwość miałam.

Cytat:
Zwykłe zestawienie dat rozpoczęcia i zakończenia nauki pozwoli natychmiast wyłapać najzdolniejszych.

Obecnie wyłapuje się po wynikach, nie po wieku. Też skutecznie, może nawet bardziej.

Cytat:
Można będzie im podsunąć nieco poszerzone dane, i ogólnie wziąć pod obserwację. Przydzielić profesorów do konsultowania trybu nauki. Dzikie temu posunięciu szybko można wyselekcjonować grupę najwartościowszych, w przyszłości stanowiących elitę intelektualną naszego narodu.

Mam szczerą nadzieję, że żaden z profesorów nigdy nie będzie uczył mojego dziecka. Nawet z tych profesorów, których cenię i szanuję. Ponieważ uczą oni w sposób zupełnie dla dziecka niezjadliwy. Często mają mierne pojęcie o programie szkolnym. Dziecko nie zrozumie naukowca. Profesor jest naukowcem. Za to nie zawsze jest pedagogiem. Nie wszyscy studenci sobie z tym radzą, a co dopiero dzieci.

Cytat:
Obecnie na każdego odkrytego młodego geniusza przypadają dziesiątki zmielonych przez system szkolny… Rokrocznie tracimy w ten sposób niezmierzony potencjał intelektualny.

Bo tezy wyssane z palca świetnie brzmią.

Choć w tym miejscu zgadzam się o tyle, że niedoceniania jest obecnie pedagogika specjalna - która skupia się na dzieciach bardziej i mniej zdolnych niż stanowi norma. A zakłada się, że tylko na tych mniej zdolnych. Niemniej, dzieci wyjątkowo zdolne często są oberwowane, pomaga się im rozwinąć i to w skali szerszej niż szkolna. Jest inny problem - geniusz matematyczny zwykle ma problem z polskim czy historią. I zamiast wytłumaczyć mu, że ta trója z polskiego to nie tragedia, wmawia się mu, że ma być świetny ze wszystkiego, więc zaniedbuje matematykę, która jest jego życiową szansą. Ale tę krzywdę to już zwykle robią dzieciom rodzice.

Cytat:
Wszystko to odbędzie się minimalnym kosztem. Już w pierwszym, roku po likwidacji szkół wydatki zwrócą się wielokrotnie. Pomyślmy… Państwo nie będzie musiało łożyć na utrzymanie kilkudziesięciu tysięcy nauczycieli, zastąpi ich kilkuset najlepszych i dobrze opłacanych. (Oczywiście obok państwowej oświaty będzie też mogła istnieć prywatna i społeczna). Pojawia się pytanie co robić ze zwolnionymi pedagogami. Średnia wieku w szkolnictwie jest na tyle wysoka, że większość bez problemu można wysłać na emerytury, spory odsetek zamknąć w zakładach dla umysłowo chorych, a pozostałych przekwalifikować na strażników więziennych i ochroniarzy, (nawet nie zauważą różnicy). Odpadnie koszt utrzymania tysięcy szkół. W pustych lokalach urządzić można hurtownie, warsztaty, czy ośrodki reedukacji dla byłych nauczycieli.

Ten akapit podsumujmy jedynym pasującym słowem: BREDNIE. Na całej linii.

Cytat:
Rodzice nie będą musieli wydawać co roku bajońskich sum na zakup podręczników. Zastąpią je bez trudu CD-Romy i krążki DVD. Koszt wytłoczenia jednego oscyluje w granicach złotówki, a mieści się na nim około miliona stron maszynopisu.

A dzieciom wypłyną oczy od nadmiaru komputera. Nie mówiąc już o tych, które komputera nie mają. I o tym, że koszt tłoczenia krążka ma mało wspólnego z jego ceną, co widać np. w sklepach muzycznych.

Cytat:
Napisanie każdego rozdziału podręcznika można powierzyć innemu profesorowi a przy tym hojnie go opłacić, po rozbiciu kosztów na milion tłoczonych krążków, uzyskamy sumy zaniedbywalnie małe.

Profesorowie piszący podręczniki do szkół... Śmiechu warte! Akademickie bywają niezrozumiałe dla studentów. Profesorowie nie zajmują się podstawami. Myślałam, że jest to oczywiste. Cóż...
Nie mówiąc już o tym, za taki nakład to sobie profesor policzy honorarium wyższe niż za pięćet sztuk do rozesłania po biliotekach i czytelniach. Ale... gdzie ja szukam logiki?

Cytat:
Uczniowie kupią sobie krążki na własność, najbiedniejsi odkupią od nich używane, jak to się obecnie praktykuje z podręcznikami. W ostateczności można urządzić wypożyczalnie.

Bo odkupienie używanego podręcznika jest mniej trendy niż używanej płyty.

Cytat:
Z komputerami też nie będzie większego problemu. Spory odsetek dzieciaków już ma w domach takie urządzenia.

A reszta nie ma, bo ich nie stać. I już teraz są krzywdzone tym, jak bardzo się wymaga od nich komputeryzacji. Mój kolega nie dostał się do grupy z WF-u (na uczelni, nie w szkole), ponieważ zapisy były o północy, wyłącznie przez Internet, a on komputera nie ma.

Cytat:
Reszcie zapewnić można bardzo tanie. Skąd je wziąć? Ano z Tajwanu. Tylko trzeba zrezygnować z cła i podatku wat, a maszynę kosztującą obecnie dwa i pół tysiąca będzie można kupić za 300 - 400 złotych.

Jak to powiedział doktor House - usuńmy jeszcze kilka objawów, a zostanie nam choroba, którą byśmy chcieli leczyć. Nie mówiąc o tym, że jak ojciec cały zasiłek przepija, to i trzystu złotych nie znajdzie. Bo da się za tyle kupić używany komputer już obecnie, bez likwidowania cła i watu.

Cytat:
Po rozłożeniu tego na raty uzyskamy kwoty na które pozwolić sobie będą mogły nawet rodziny bardzo wielodzietne.

Raty także istnieją.

Cytat:
Przy zastosowaniu systemu operacyjnego linux koszta oprogramowania spadną praktycznie do zera. Można też pójść o krok dalej i zwolnić z cła i watu wszystkie komputery sprowadzane do kraju. Efekt będzie taki, że cudzoziemcy zamiast przepłacać u siebie kupować będą je u nas. Ale wróćmy do tematu.

Linux dobra rzecz. Też obecnie istniejąca. A opanowanie obcych rynków tanimi komputerami sprowadzonymi z Tajwanu... Litości! Jakby ktoś to cudo wepchnął w powieść SF, nikt by jej nie kupił.

Cytat:
Po reformie szkoły odpadnie problem z wagarowiczami, bo uczyć można się będzie kiedy dusza zapragnie a rodzice pozwolą.

A jako że nie będzie wiadomo, czy ktoś wagaruje, to będzie można wagarować cały czas. Rodzice bywają zbyt zajęci pracą, żeby zauważyć, że ich dziecko zawaliło rok w szkole. A skontrolować, czy siedziało w szkolnej bazie danych, czy na stronach porno?

Cytat:
Dla naszego umysłu nie ma większej różnicy czy przyswajamy wiedzę od ósmej do piętnastej czy od jedenastej do pierwszej w nocy. Spory odsetek dzieci ma wynikającą z uwarunkowań genetycznych potrzebę długiego snu. Dzieciak taki wysłany na ósmą do szkoły i tak przez pierwsze dwie godziny nauki będzie siedział bezmyślnie i walczył z ogarniającą go sennością. W tym czasie oczywiście niewiele sobie przyswoi wiedzy. Moje własne obserwacje dowodzą, że dla wielu ludzi właśnie noc jest okresem najintensywniejszej pracy umysłowej. Ciemność i cisza sprzyjają skupieniu… A jeśli trzeba będzie przez kilka dni odpocząć to też nic nie stoi na przeszkodzie.

Dlatego lekcje odrabiałam nocą i nikt mnie nigdy za to nie ukarał. Tyle że tu mówimy też np. o siedmiolatkach. A dla nich nocki nad komputerem nie są tym, o czym ich zdrowie marzy. Nie zauważyłam też, żeby dzieci w podstawówce i gimnazjum się bardzo krępowały, chcąc zrobić sobie wolne - po prostu rodzic wypisuje usprawiedliwienie i dziecko wolne ma. Bardzo częsta praktyka.

Cytat:
Już słyszę głosy oburzenia. Argumenty, że dzięki mojej metodzie tysiące bachorów natychmiast stanie się bandziorami, bo pozbawieni wychowawczego wpływu szkoły…

Nie, staną się ślepymi (bo komputery ostatecznie rozwalą im wzork), nieradzącymi sobie w życiu debilami. Bandziorami stanie się tylko część.

Cytat:
Po pierwsze nikt tego jeszcze nie próbował. (Poza Australią gdzie nauka przez radio a obecnie przez Internet wobec nikłej gęstości zaludnienia jest stosowana od lat czterdziestych, daje wymierne efekty i zdobywa coraz większą rzeszę zwolenników). Po drugie szkoła nikogo jeszcze nie wychowała.

...poza tymi wszystkimi, których wychowała - albo pomagając wychowaniu domowemu, albo je zastępując, gdy w domu zabrakło wzorców. Ale kto by się nimi przejmował! "NIKOGO" brzmi lepiej.

Cytat:
Wychowuje dom rodzinny i otoczenie.

Dom rodzinny nie zawsze wychowuje a szkoła jest częścią otoczenia.

Cytat:
W tym przypadku likwidacja szkoły wyjdzie uczniom tylko na dobre. Bo pomyślmy, z kim zetknąć się może dziecko w szkole? Ano z młodymi złodziejami, nieletnimi handlarzami narkotyków i narkomanami oraz cała masą rozmaitej młodocianej swołoczy.

Których nie spotka na osiedlu, w parku ani pod sklepem. Niiiigdyyy... Zwłaszcza, jak się szkołę, czyli przybytek tego zła, zlikwiduje. Znikną razem ze szkołami. Poza szkołą nie ma narkotyków i kradzieży.

Cytat:
Dla jednostek które nie będą w stanie się przystosować i samodzielnie realizować miesięcznych porcji programu należy zostawić na postrach w każdym większym mieście po jednej szkole starego typu. Szczególnie zatwardziałych zwolnić z obowiązku. I tak niczego się nauczą a społeczeństwo sobie bez nich poradzi.

Śliczna selekcja. Jak będą wybijali szyby i kradli, społeczeństwo będzie szczęśliwsze.

Cytat:
Szkoła obecna ma jedną cechę dość istotną, a przy tym pozytywną. Nawiązują się w niej przyjaźnie i sympatie, często utrzymujące się przez całe życie. W nowej szkole znajomości można nawiązywać przez sieć. Za pomocą Internetu można wymieniać poglądy z koleżanką na drugim końcu Polski, albo np. w Kanadzie. W ostateczności spora grupa spotka się raz w miesiącu podczas zdawania przyswojonego materiału.

W wypadku egzaminów znajduję tylko jedną socjalizującą cechę: "Idziemy się napić!" Wspaniała dla dzieci. Za pomocą Internetu dzieci nawiązują znajomości już teraz. Ale to nie to samo, co gra z kolegą w piłkę. To zmienianie dziecka w cyborga i uczenie go, że nie ma świata poza Internetem. Bardzo mądre i przyszłościowe, doprawdy.

Cytat:
Odniesione natychmiastowe korzyści w zupełności zrównoważą ewentualne straty. Nowe pokolenie uczniów będzie zdrowsze, mądrzejsze, dzięki internetowym bibliotekom bardziej oczytane, dysponujące dostępem do najnowszych osiągnięć wiedzy.

Dzieci nieznające niczego poza dotykiem plastikowej klawiatury, niemal ślepe, chore z braku świeżego powietrza, niepotrafiące nawiązywać kontaktów inaczej niż przez Internet, niemogące odnaleźć się w pracy - bo może tam być niesympatyczny kolega, absolutnie nieprzystosowane do życia, z wadami postawy od siedzenia przed montorem... W dodatku głupie, bo nikt im nigdy nie wytłumaczył materiału jak trzeba. Całkiem niezły sposób na wyeliminowanie gatunku ludzkiego, Ziemia w końcu odetchnie.

Cytat:
No i na koniec trochę socjalizmu: System ten ma też jeszcze jedną ważną zaletę. Wyrówna szanse dzieci z miast i ze wsi. Biednych i bogatych. Natychmiast i praktycznie za darmo.

Skoro wszystko sprowadzi się tylko do sprzętu komputerowego i kupowania podręczników (nawet na płytach) - będzie dokładnie na odwrót. Ale rzeczywiście natychmiast.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 16:59, 24 Kwi 2010    Temat postu:

tess, wzięło Cię Razz
Jak wrócę z codziennego spacerku, to chętnie przeczytam. Prawie jak bonusowa analiza ^.^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Sob 17:12, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Ale zmasakrowałaś biednego nolajfa. Szacun : )

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1880
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:17, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Piękne odparcie ataku na szkołę, Tess Smile

Z tekstu wysuwam dwa wnioski. Może są krzywdzące, ale, kurde, same się nasuwają:
1) pan Pilipiuk w szkole czuł się niedoceniany
2) chciałby, żeby jego książki były w szkole, bo są bardziej wartościowe od jakiegoś tam "Przedwiośnia"


...które, IMHO, jest lekturą bardzo dobrą, bo nie ma chorego idealistycznego przesłania, ale jest dość życiowe. Ale cóż, to nie ja jestem słynnym polskim pisarzem, nie?

Edit: jeden fragment, który muszę sama skomentować, bo chyba wybuchnę:

Cytat:
Wszystko to odbędzie się minimalnym kosztem. Już w pierwszym, roku po likwidacji szkół wydatki zwrócą się wielokrotnie. Pomyślmy… Państwo nie będzie musiało łożyć na utrzymanie kilkudziesięciu tysięcy nauczycieli, zastąpi ich kilkuset najlepszych i dobrze opłacanych. (Oczywiście obok państwowej oświaty będzie też mogła istnieć prywatna i społeczna). Pojawia się pytanie co robić ze zwolnionymi pedagogami. Średnia wieku w szkolnictwie jest na tyle wysoka, że większość bez problemu można wysłać na emerytury, spory odsetek zamknąć w zakładach dla umysłowo chorych, a pozostałych przekwalifikować na strażników więziennych i ochroniarzy, (nawet nie zauważą różnicy). Odpadnie koszt utrzymania tysięcy szkół. W pustych lokalach urządzić można hurtownie, warsztaty, czy ośrodki reedukacji dla byłych nauczycieli.


Z czego zwrócą się niby te wydatki? Państwo przestanie "łożyć na utrzymanie" nauczycieli? To co, zostawić ich, żeby z głodu zdechli? Bo jeśli się już ich nawet przekwalifikuje, tak jak pan sugeruje (i nie, nie jest pan zabawny - zachowuje się pan jak ostatni dupek), to to dopiero będzie kosztowne - i pensje też im trzeba będzie po tym wypłacać.
Pozdrawiam,
córka nauczyciela i była czytelniczka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ktosza dnia Sob 17:56, 24 Kwi 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hagath
Słodki Bieberek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1237
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:10, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Ręce mi opadły, nogi mi opadły, wszystko mi opadło. Proszę, powiedzcie, że to jakaś kpina, prowokacja, cokolwiek... Przecież to jest wypowiedź na poziomie pana Zdzisia, który skończył zawodówkę na trójach pół wieku temu, a wiedzę o świecie czerpie z lektury Faktu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:40, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Uuu, tess, co za świetna analiza.
Część rzeczy, o których pisze, z całą pewnością pochodzi z jego wspomnień - WF na korytarzu lub betonowym boisku, ciężkie tornistry itepe. Jest w moim wieku, ja pamiętam dokładnie to samo. Szkoda, że nie napisał jeszcze o tornistrach z dermy, które były ciężkie nawet puste, hehe...
Reszta kompletnie z dupy wzięta, jak mało co. Dawno takich bzdur nie czytałam...
Ekhm, a może by tak panu P. podsunąć Milenkę - niech sam zobaczy i oceni efekty internetowej edukacji dziecięcia...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 20:07, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Hagath napisał:
Ręce mi opadły, nogi mi opadły, wszystko mi opadło. Proszę, powiedzcie, że to jakaś kpina, prowokacja, cokolwiek... Przecież to jest wypowiedź na poziomie pana Zdzisia, który skończył zawodówkę na trójach pół wieku temu, a wiedzę o świecie czerpie z lektury Faktu.


Otóż to, otóż to ^.^ I też, jak ktoś wyżej, mam wrażenie, że pan pisarz sam chciałby znaleźć się w kanonie lektur. Z początku jakies pojedyncze twierdzenia wydawały mi się mniej lub bardziej trafne, ale ich argumentacja faktycznie z dupy wzięta ^.^ Przy fragmencie o zboczeńcach i im podobnych ómarło mnie Razz
To nie była prawie analiza, to na prawdę była analiza. Brawo tess!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Sob 20:24, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Tess, Zgaga pada Ci do stópek za szczególowa analize i wypunktowanie tego swira. Roznioslas kazdy jego debilizm i mozna teraz tylko bic Ci brawo oraz przyklepac dymiace resztki Smile

Jak najdalej takim Pilipiukom od edukacji. Znalazl sie fantasta. Uo rany. On nie lubil swej szkoly - zniesc szkole. Koszmar i zgroza jak dla Zgagi.

Szkola uczy bardzo przydatnych rzeczy - czyli najpierw czytania, pisania i liczenia. Potem uczy tez wiedzy o swiecie i otoczeniu, oraz coraz bardziej zaawansowanego czytania, liczenia a nawet myslenia analitycznego.
Sa oczywiscie tacy rodzice, którzy ucza dzieci w domu od 4 roku zycia, ale to sa wyjatki - i to rodzice ucza, a nie internet i DVD!
W spoleczenstwach istnieja przede wszystkim cale rzesze dzieci, które bez szkoly bylyby praktycznie analfabetami. Nie rozumiem, jak Pilipiuk moze uwazac, ze dzieci naucza sie czytac z internetu (same, w wieku 6 lat?) i potem moze maja jeszcze kupowac i czytac jego ksiazki? HA..

Poza tym szkola jak tu juz pisali wszyscy, co maja MUSK w glowie - oprócz umiejetnosci czytania itd. - uczy tez odpowiedzialnosci, spelniania obowiazków i wspólpracy w grupie, i pracy pod czyjas kontrola. To jest nauka na przyszle zycie w doroslosci, gdzie bedziemy wstawac o tej godzinie, która nam nie odpowiada, pracowac na osiagniecie wyników, pracowac z osobami, które niekoniecznie sa fajnymi krejzolkami z internetu i sluchac przelozonych oraz sil wyzszych.
Usunac szkoly i edukacje powszechnej - cale spoleczenstwo padnie. Brak cywilizacji to dopiero raj dla indywidualistów..
W ubogich krajach trzeciego swiata najwieksza i najlepsza szanse na przezycie maja dzieci, które mogly chodzic do szkoly i uczyc sie podstawowej wiedzy o swiecie. Jesli dzieci nie mogly chodzic do szkoly, to potem trzeba edukowac doroslych. Skad ludzie ubodzy maja sie edukowac i uczyc, z internetu i dvd? Jak maja ludzie sami poznawac wiedze, jesli nie umieja skladac liter?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Carmen Gold
Punkrockgirl



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 670
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:40, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Do dyskusji się nie będe wtrącać, bo wszystko już zostało powiedziane, ale powiem tylko, że w mojej szkole jest w-f na korytarzu, BARDZO cięzkie tornistry (żadnych szafek, nawet dla maluchów!). ALe poza tym, jest bardzo fajna. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:58, 24 Kwi 2010    Temat postu:

O rety, naprawdę masz WF na korytarzu? Powiem szczerze, pierwszy raz o czymś takim słyszałam... U mnie w szkole, jak nie było miejsca na boisku, szliśmy biegać do parku. W podstawówce biegaliśmy "na stawki" - jeden stawek miał 300 metrów, a trasa wokół trzech była poprowadzona tak, żeby miała 600. Była też trasa na kilometr.
Za to w gimnazjum biegało się "na działki" - podobną metodą... Wink

Dzięki za gratulacje, myślałam nawet o typowej analizie i podrzuceniu tego Kurze... ale nie umiałam, jak przy opku, skupiać się na ciętych ripostach i dowcipach. Po prostu ręce mi opadły. Bo to nie NJN, która podobne bzdury ma i w felietonach, i w tekstach, tylko pisarz, którego mam za niezłego pisarza, którego prosiłam autograf na książce, którego spotkałam na konwencie i wydawał się sympatycznym człowiekiem. A tu znalazłam nagle takie brednie, że mi ręce z klawiatury spadały, jak przewijałam stronę...

Kurde, jest mi zwyczajnie smutno, że w ogóle można zakładać, że takie działania zbawią świat. Smutne, że w komentarzach na blogu pojawiły się głównie głosy poparcia. Chciałam to jakoś zebrać do kupy i napisać trochę grzeczniej tam - ale jakoś nie umiem grzeczniej po tym, co wyczytałam. A linkowanie forum SuS-a wydaje mi się trochę niekulturalne, skoro jest tam możliwość komentowania. Nie wiem... dziwnie mi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Sob 21:12, 24 Kwi 2010    Temat postu:

tess napisał:
O rety, naprawdę masz WF na korytarzu? Powiem szczerze, pierwszy raz o czymś takim słyszałam... U mnie w szkole, jak nie było miejsca na boisku, szliśmy biegać do parku.


Zgaga w PRLu miala tak jak Tess - jak nie bylo miejsca na sali wuefowej to puszczano nas z pilka do parku obok i grzecznie gralismy w 2 ognie.

Cytat:

Dzięki za gratulacje, myślałam nawet o typowej analizie i podrzuceniu tego Kurze... ale nie umiałam, jak przy opku, skupiać się na ciętych ripostach i dowcipach.


Twoje rzeczowe odpowiedzi na jego bzdury sa lepsze od dowcipów, a sa tez ciete same w sobie. Nie ma lepszej riposty niz rzeczowa logika Smile

Cytat:

Smutne, że w komentarzach na blogu pojawiły się głównie głosy poparcia.


Moze zrobimy akcje SuSowa i tam popiszemy, co myslimy? Nie musi byc dlugo i szczególowo, wystarczy, zeby jakas reakcja. Zeby widzial i autor i jego zwolennicy, ze nie wszyscy sie z tym zgadzaja, tylko dlatego, ze to popularny pisarz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nerve C. Engine
Seba Holmes



Dołączył: 14 Mar 2010
Posty: 791
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gotham

PostWysłany: Sob 21:16, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Ja po prostu mam wrażenie, że panu Andrzejowi dzwoni, ale nie w tym kościele...

Jako uczennica gimnazjum, mogłabym trochę dodać od siebie... Ale powiem tylko, że szkoła wcale mnie nie nauczyła pracy w grupie i życia w społeczeństwie.
A zwłaszcza ta państwowa.
Praca w grupie sprowadziła się do "ja robię - reszta się podpisuje", a życie w społeczeństwie do uciekania co przerwę do biblioteki, bo czułam się w klasie jak kosmita.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:29, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Jasne, że szkoła nie jest idealna. NIC nie jest. Ale mogłaby być lepsza. Tyle że zmiany proponowane przez Andrzeja Pilipiuka to nie reforma, tylko antyutopia...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Elena
Harry Slytherin Gryffindor Merlin Potter



Dołączył: 10 Gru 2009
Posty: 104
Przeczytał: 201 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:43, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Tak, też miałam wrażenie, że Pilipiuk chce, żeby jego książki znalazły się na liście lektur. Ale może to tylko moja nadinterpretacja...
Moim zdaniem (no dobra, nie tylko moim), to on pisze straszne głupoty. Wyobrażacie sobie sześciolatka grzecznie siedzącego przed komputerem i uczącego się czytania? Śmiechu warte, doprawdy. I jeszcze jak na końcu napisał, że społeczeństwo odchowane na komputerach będzie jakieśtam, jakieśtam i ZDROWE...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Sob 22:01, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Nerve C. Engine napisał:
Ja po prostu mam wrażenie, że panu Andrzejowi dzwoni, ale nie w tym kościele...


Jesli szkola polska jest wadliwa, to nalezy to pozmieniac, ale on proponuje cala szkole zlikwidowac, dac dzieciom internet i dvd a nauczycieli przeszkolic lub zamknac w zakladach psychiatrycznych.
W dodatku jeszcze jakies dzielnicowe placówki maja potem sprawdzac dzieci z wiedzy internetowej, ha ha ha - kto ma pracowac w tych placówkach - i kto ma pisac i czytac podreczniki, kiedy profesorowie wymra a dzieci nie beda uczone czytania?
A i tak chodzi tylko o to, ze facet sie obrazil o swoje ksiazki nieobecne w lekturach..

Btw. W zyciu doroslym tez czesto praca grupowa tak wyglada, ze ktos sie podpisuje pod praca innych ;> Realia, khe, khe. Szkola w Polsce kiedy jest najgorsza to nawet uczy pewnej prawdy - ze zycie jest pelne nieprzyjemnych czynnosci, a ludzie niesprawiedliwe :p


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lady_Zgaga dnia Sob 22:02, 24 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nerve C. Engine
Seba Holmes



Dołączył: 14 Mar 2010
Posty: 791
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gotham

PostWysłany: Sob 22:06, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Dlatego też mówię, że mu dzwoni, ale nie w tym kościele. Powiem nawet, że nie w kościele, a w meczecie. Allach Akbar, dżihad.

Jedną rację mu trzeba przyznać, że polskie szkolnictwo do najlepszych nie należy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Sob 22:09, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Nerve C. Engine napisał:

Jedną rację mu trzeba przyznać, że polskie szkolnictwo do najlepszych nie należy.


Jesli jego ksiazki widnialyby na listach lektur szkolnych, to pewnie ani by pisnal o stanie szkoly polskiej.. moze by nawet wychwalal Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:24, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Widziałam niemieckie szkolnictwo - uchowaj nas Cthulu przed takim! Wink

Z całym szacunkiem, ale Polacy potrafią zwykle wyliczyć, z jakimi krajami Polska sąsiaduje, nie widzą we Francji białych niedźwiedzi i tym podobnych perełek. Zachód zazdrości nam tego, że mamy technika - im brakuje średniego personelu.

Może polskie szkolnictwo nie jest najlepsze... ale do najgorszego o wiele więcej mu brakuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Sob 22:33, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Lady_Zgaga napisał:
Nerve C. Engine napisał:

Jedną rację mu trzeba przyznać, że polskie szkolnictwo do najlepszych nie należy.


Jesli jego ksiazki widnialyby na listach lektur szkolnych, to pewnie ani by pisnal o stanie szkoly polskiej.. moze by nawet wychwalal Razz
...a ja bym się załamała, bo on naprawdę nie pisze dobrze.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Insomnia
Upiór w bibliotece



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2182
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znienacka

PostWysłany: Sob 22:34, 24 Kwi 2010    Temat postu:

tess napisał:
O rety, naprawdę masz WF na korytarzu?

U mnie też był! I w podstawówce i w gimnazjum (mimo, że miało aż 2 pełnowymiarowe sale gimnastyczne, ale i tak za dużo klas).

Nerve C. Engine napisał:
Praca w grupie sprowadziła się do "ja robię - reszta się podpisuje", a życie w społeczeństwie do uciekania co przerwę do biblioteki, bo czułam się w klasie jak kosmita.

No, przecież to właśnie jest życie! Samo życie! To miałam na myśli, pisząc, że szkoła uczy życia. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Pandora
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 24 Lis 2009
Posty: 220
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nie twój za*rany interes

PostWysłany: Sob 23:36, 24 Kwi 2010    Temat postu:

Cytat:
Część rzeczy, o których pisze, z całą pewnością pochodzi z jego wspomnień - WF na korytarzu lub betonowym boisku, ciężkie tornistry itepe. Jest w moim wieku, ja pamiętam dokładnie to samo.


Ja też tak miałam i u mnie to była też kwestia czasów. Ale nie narzekam. Mimo wszystko.

Bo szkoła uczy nas przede wszystkim życia w społeczeństwie, to nasz pierwszy poważny test. Potem już nie uciekniemy, bo nie każdy z nas zostanie panem Pilipiukiem, prawda? Większość z nas będzie musiała pracować- i to nierzadko w takich warunkach, że tych 7-8 godzin siedzenia w szkolnych ławach będzie wspominać z łezką w oku! Noszenia plecaków też zresztą... Większość z nas będzie zmuszona współpracować z ludźmi, których szczerze nie znosi, i to z wzajemnością. W pracy też większość z nas będzie narażona na stały, uciążliwy stres, nierzadko większy od tego szkolnego, bo od pracy może zależeć nasze być albo nie być. Część z nas będzie pracować w zawodzie, którego nie lubi i czytać rzeczy, których zaiste czytać by jednak nie chciała.

Gdybyśmy uniknęli szkoły, to w takie warunki poszlibyśmy zieloniutcy i raczej nie wytrzymali. Taka smutna prawda. Szkoła życia- to również szkoła...

Poza tym- jego obrażanie nauczycieli jest chamskie i poniżej pewnej godności. I to nie chodzi o to, że miałam ciotkę, nauczycielkę angielskiego w jednym licku, świetną kobietę, która pracy się poświęcała i naprawdę, nie sądzę, żeby pan P. harował tak ciężko, jak ona.

I sama miałam kilku świetnych nauczycieli, niemal mentorów, którzy, często nieświadomie, wiele dla mnie zrobili. Przy tym ludzi światłych, fantastycznych, i...cóż, kilku mogło robić co innego, ale uczyli- i to akurat na takim poziomie- z chęci i przekonania! I naprawdę, jak zdarzy mi się pana P. spotkać na jakimś konwencie, to mu chętnie osobiście powiem, że nie dorósł nawet do tego, by im czubki butów czyścić. Za przeproszeniem.

A, no i proszę mi pokazać zawód, w którym nie zdarzają się "życiowe niedojdy", debile, wariaci i psychopaci. Może zawód pisarza XD????!!!!!

Ogólnie, pod Tess podpisuję się obiema łapami. Acha. I jestem osobiście wdzięczna za cholernie ważne słowa, które doceniłam, bo rzadko kto potrafi sobie to uzmysłowić, a mianowicie:


Cytat:
Wiem za to na pewno, że są osoby, które rok temu nie przeczytały żadnej książki, bo nie miały czasu - bo życie rodzinne i zawodowe zabiera im tyle sił, że jak wracają do domu, to padają na pysk i są w stanie tylko drzemać przed telewizorem, bo czytanie jest zbyt męczące. Znam takie osoby - które w młodości przeczytały tyle książek, że statystycznie nadal czytają kilkanaście rocznie - a teraz tylko czekają na emeryturę, żeby móc przeczytać to wszystko, czego nie zdążyły przez zapracowanie. Te osoby według Andrzeja Pilipiuka są niepiśmienne.


Święte słowa. Bardzo, bo sama aż za dobrze to znam z autopsji. Też już miałam kilka lat straconych, też w młodości nadrobiłam normę za kilka osób i też zamierzam kiedyś nadrobić to, co teraz tracę. Cholernie dobrze i boleśnie to znam. Dzięki, że ktoś to widzi, naprawdę- dzięki.

I na koniec.

Cytat:
Czy szkoła może zagrozić życiu? Oczywiście może. Człowiek z rozwiniętą depresją na podłożu przeżyć szkolnych ma niewielką szansę długo pożyć. Jeśli nie popełni samobójstwa jeszcze podczas nauki, zrobi to wkrótce potem. Czasem wyręczy go organizm. Swojego czasu prasa szeroko pisała o śmiertelnym zawale serca u osiemnastoletniego licealisty.


Jasne, jak szkoły nie będzie, to samobójstw nie będzie. Taka osoba i tak się zabije, potem, na widok pracy, za przeproszeniem. Tak, w mojej szkole były przypadki samobójstw, za moich lat w sumie było ich osiem, czyli sporo. W naszej szkole zawsze był spory odsetek samobójców i nie zaprzeczę, że być może częściowo była to wina "szkoły". Ale TYLKO częściowo. Nie wiem, ile osób, choćby poza mną chciało się targnąć na swoje życie i w szkole- czasem i przez nauczycieli- zostało powstrzymane. Bo takich statystyk też się nie prowadzi...

I szczerze, z perspektywy czasu jestem wdzięczna mojemu liceum i mojej podstawówce, bo nauczyły mnie o wiele więcej, niż wtedy przypuszczałam. Szczególnie, że też byłam outsiderem i totalnym odludkiem, generalnie dziwakiem. Ale jednak...szkoła dała mi cholera wiele.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lady_Zgaga
Oberwoźny



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 3079
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Carstwo Korali

PostWysłany: Nie 0:06, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Pandora napisał:

Potem już nie uciekniemy, bo nie każdy z nas zostanie panem Pilipiukiem, prawda? Większość z nas będzie musiała pracować- i to nierzadko w takich warunkach, że tych 7-8 godzin siedzenia w szkolnych ławach będzie wspominać z łezką w oku!.


A co dopiero wakacje! Tydzien ferii praktycznie co drugi miesiac i 2 miesiace latem! W przecietnej pracy potem o czym takim mozna tylko pomarzyc Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lady_Zgaga dnia Nie 0:06, 25 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kalevatar
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 810
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 1:49, 25 Kwi 2010    Temat postu:

tess napisał:
Po prostu ręce mi opadły. Bo to nie NJN, która podobne bzdury ma i w felietonach, i w tekstach, tylko pisarz, którego mam za niezłego pisarza, którego prosiłam autograf na książce, którego spotkałam na konwencie i wydawał się sympatycznym człowiekiem.


Wiesz, tess, twoje skojarzenie z NJN nie jest takie znów z czapy - Pilipiuk jest bowiem w większości swych dzieU szalenie ałtoreczkowy; tyle tylko, że nie wali ortów, a jego Marysie nie są półkrwi jednorożcami (choć już wampirzyca Monika to wykapany Edzio, tyle że nie iskrzy). Sposób, w jaki kreuje swoich bohaterów, robiąc z nich wyalienowanych z motłochu, wszystkowiedzących i wszystkoumiejących speców od wszystkiego aż bije po oczach ałtoreczkowością - oraz leczeniem własnych kompleksów.
A jego, ekhm, głęboka erudycja i merytoryczna samodzielnie zdobyta wiedza jest tak... oryginalna, że już nawet nie z tyłka wzięta. Jego mniemanie, jak to dawniej wyglądało życie... Weźmy na przykład panią Kruszewską z "Kuzynek", nieśmiertelną szlachciankę z czasów buntów kozackich. Bohaterka owa, utyskując na dzisiejszą niezaradną młodzież, stwierdziła brawurowo, że ona to ma młodu miesiącami sama się po stepie włóczyła. W stepie, imaginujcie sobie, w czasie buntów kozackich. =.= Nie wiem, może Pilipiukowi wydaje się, że na stepie pusto było, ale ośmielę się sądzić, że panna zostałaby zgwałcona i zarżnięta przez kozacką bandę jeszcze zanim zdążyłaby krzyknąć "O k***, jak tu mnie dobrze ze wszystkich stron widać!". No chyba, że była tak do konia podobna, że ani Kozacy, ani Tatarzy, ani panowie bracia nie dostrzegli różnicy i dosiadali jej przez te miesiące wyłącznie z użyciem siodła i wędzidła. ;D

Pilipiuk zdaje się mieć jakąś ciężką traumę związaną ze szkołą, nie wiem, czy go ktoś tam molestował, znęcał się psychicznie, czy jedynie nie doceniali jego oczywistego geniuszu - czy może rzeczywiście trafił na jakiegoś psychola. Jednak sposób, w jaki tę traumę odreagowuje jako żywo przypomina żelazną logikę antysemity: gdy wywalimy wszystkich Żydów, Polska stanie się krainą szczęścia i dobrobytu. W pewnym wieku takie rozumowanie przestaje być śmieszne, a staje się żałosne.
Przypominam sobie nawet pewno opowiadanko popełnione przez tego pana. Rzecz działa się w szkole, w której główny bohater - nieeeemożliwe, by był alter ego autora, prawda? - wyalienowany, szalenie inteligentny chłopiec, spec od historii i w ogóle och-ach jaki mądry, popada w konflikt z niedouczonym nauczycielem przedstawionym jako skrzyżowanie Dolores Umbrige z Adolfem Hitlerem. Uczeń ów, dręczony i nękany, dowiaduje się, że jego równie wybitny i nękany kolega należy do strasznie starodawnego bractwa katów i - jak nietrudno się domyślić - planują wspólnie straszliwą zemstę. Opko kończy się malowniczą sceną zdekapitowania nauczyciela przez ojca-kata.
Słodkie.
Nie pamiętam, jaki tytuł nosiło to cudo. Zresztą, i tak szkoda na nie czasu.

Co do wuefu - cóż, też miałam go czasami na korytarzu. Nie znosiłam tego, ale jakoś przeżyłam. No i za wszystkie przypadki, gdy nie dogoniłam uciekającego autobusu albo coś w tym guście nie obwiniam moich wuefistów - że niby tacy bestialscy byli, a i tak niczego mnie nie nauczyli. Co więcej, nawet do głowy mi nie przyszło twierdzić, że gdyby nie oni, niechybnie wracałabym właśnie z zimowej olimpiady, by przygotować się do letniej. :/

Tak już poza tym, strasznie egzaltowane są te pilipiukowe wynurzenia, nie sądzicie? Te depresje, schizofrenie i nerwice, można by sądzić, że równie częste wśród uczniów jak u weteranów wojny w Wietnamie... To wyzywanie ludzi od zboczeńców i psychopatów... Zupełnie jakby facet chodził do szkoły prowadzonej przez co najmniej japońskich speców od przesłuchań albo scenarzystów francuskich horrorów gore. Ech, facet wyjrzałby wreszcie zza swojej rozdmuchanej traumy, może dostrzegłby, że dla znakomitej większości ludzi szkoła to miejsce, gdzie nabywa się większość umiejętności potrzebnych w kontaktach międzyludzkich. Gdyby zerknął trochę dalej, zobaczyłby, że dla ludzi nieco mniej zmanierowanych przez komfort cywilizacji szkoła jest jedyną szansą na poprawienie życia - ot, choćby w prowadzonych na jakichś totalnych odludziach placówkach, gdzie dzieci mają jedyną okazję dowiedzieć się, że - na przykład - dobrze jest myć jedzenie, by nie dostać biegunki, od której można umrzeć.
Ciekawa jestem, co zrobiłby pan P., gdyby jego droga do szkoły wyglądała tak:
[link widoczny dla zalogowanych]
albo tak:
[link widoczny dla zalogowanych]
I co? Pięć kilo na plecach nadal wygląda tak strasznie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dawca Organów
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 705
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 2/5

PostWysłany: Nie 3:37, 25 Kwi 2010    Temat postu:

A wiecie, że pan Pilipiuk startował bodajże do Europarlamentu? A zgadnijcie z jakiej partii! No, dalej... Nie zgadniecie? Z UPRu.

Do tekstu o szkole ustosunkuję się rano. Teraz spać idę, grr.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nin
Wnuczka Dumbledore'a



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1783
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nigdziebądź

PostWysłany: Nie 10:50, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Wiecie, pisaliście ;p

Przyznam, że nie ogarniam Pilipiuka. Moja szkoła - liceum dokładnie - też nie była miejscem beztroskiej sielanki, bowiem jako małoletni frajer bez doświadczenia posłuchałam rodziców i zamiast iść do plastyka dałam się namówić na jedno z dwóch najlepszych liceów w mieście. Na miejscu okazało się, że poziom przedmiotów ścisłych jest zbliżony do tego, jaki moja korepetytorka, matematyczka, miała w połowie studiów ;p Było zakuwanie po nocach, poprawka, kosmiczne wymagania, gnojenie słabszych uczniów, ryk i stres i gdybym miała możliwość ponownego wyboru, w życiu nie dałabym się namówić na tę szkołę po raz drugi. Ale nie uważam, żeby liceum jako instytucja było mi zbędne. Poznałam masę fajnych ludzi, wyniosłam stamtąd przyjaźń, która trwa już dziesięć lat i dzięki fajnemu historykowi zdecydowałam, że na pewno będę robić coś, co będzie miało związek z mediewistyką. No i robię, a w przyszłości zamierzam specjalizować się w archeologii pól bitewnych.
To, co sprawia, że UPRowskie korzenie biją u Pilipiuka po oczach, to ten utopijny, roszczeniowy stosunek do wszystkiego. UPR to populiści idący po najmniejszej linii oporu - jeśli lud czegoś nie lubi, jak na przykład podatków czy obowiązku szkolnego, to zamiast nanieść stosowne poprawki UPR obiecuje likwidację wszystkiego, co niewygodne. Zaskakuje mnie, że ktokolwiek to łyka, ale miałam na swoje nieszczęście okazję poznać jednego psychofana tej partii i okolic - cholera, facet wierzył we wszystko, co mu zasugerował Mikke z ekipą. Bez najmniejszego zastanowienia przyjmował wszystko za pewnik. Mam wrażenie, że większość ich wyborców tak ma, wystarczy przelecieć się po necie.

Co do tego włóczenia się po stepie - Kalevatar, step to ogromny kawał ziemi, nawet w czasach buntów kozackich na upartego można było się po nim włóczyć i włóczyć nie spotkawszy nikogo, ale tak czy inaczej - jak już pisałam - Pilipiuk umie cudownie gromadzić fakty, wiedzę teoretyczną ma sporą, ale z umieszczeniem jej w rzeczywistości już gorzej. Jak dla mnie jest kiepskim pisarzem i kiepskim historykiem. Historia to nie tylko odtwórstwo posegregowanych dat, to przede wszystkim znajomość realiów na różnych szczeblach, od ekonomicznego przez społeczne po politykę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nin dnia Nie 10:51, 25 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:21, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Przeczytałam o jego doświadczeniach szkolnych i...
Mwahahahahahaha!
Pilipiuk napisał:
Poziom nauczania języka polskiego był żaden.


Co fakt, to fakt:

Pilipiuk napisał:
Historii uczyła nas baba bardzo tempa ograniczona a przy tym czerwona.


Ogólnie, cóż. Wylewanie żalu i frustracji.

O, to jeszcze jest ciekawe:
Cytat:
Sześcio - siedmiolatek nauczony korzystania z komputera poradzi sobie bez problemu ze ściąganiem potrzebnych mu materiałów. Raz w miesiącu uda się do dzielnicowego ośrodka egzaminacyjnego i zda przyswojony materiał. W każdej chwili do jego dyspozycji będzie też kilku nauczycieli ukrytych gdzieś na końcu internetu, których będzie mógł za pośrednictwem meila zapytać o taki, czy inny szczegół. Jeśli zainteresuje go jakiś problem, będzie mógł ściągnąć sobie nagranie z wykładów uniwersyteckich, lub literaturę fachową.


Boru litościwy, czy on w ogóle przeczytał, co napisał, czy tak poleciał sobie radosnym słowotokiem...? Pewnie to drugie, bo w tekście znalazły się też interesujące literówki (z gatunku tych, których Word nie podkreśla), które przy drugim czytaniu pewnie by wyłapał.
Ogólnie, jak zawsze miałam wrażenie, że Pilipiuk jest pisarskim niechlujem i zarzyna niezłe pomysły przez kiepskie ich wykonanie, tak teraz mi się ono pogłębiło.
A jeszcze co do profesorów układających program szkolny... toż myśmy to już przerabiali. On jest z mojego rocznika, powinien do cholery pamiętać program szkolny, w którym czwartoklasiści, na lekcjach biologii, uczyli się definicji takich np. pojęć jak "biocenoza" i "biotop". Na kij coś takiego dziesięciolatkom?


P.S. Zalinkowałam naszą dyskusję na jego blogu. Ciekawe, czy zajrzy...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Nie 13:53, 25 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kalevatar
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 810
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:04, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Nin, stepy mają to do siebie, że po nich po prostu trzeba poruszać się po szlakach - inaczej co prawda nikt cię nie znajdzie, ale i ty nie znajdziesz ani źródeł (które są diablo dobrze zamaskowane), ani schronienia przed upałem (który latem sięga +40 w cieniu). Już nie wspominając o tym, że tracąc z oczu szlak w tak ogromnej przestrzeni można się po prostu zgubić. To oczywiście fajnie wygląda w marysueistycznym CV, taki kresowy survival, ale jest niestety totalnie nierzeczywiste. Tak samo jak nierzeczywiste byłyby opowieści o Beduinie podróżującym samotnie po Saharze czy samotnym Indianinie żyjącym na prerii.

Wracając do tematu:

Pilipiuk napisał:
Historii uczyła nas baba bardzo tempa ograniczona a przy tym czerwona.
Brzmi to tak, jakby "czerwoność" była straszliwą przewiną tej pani. Razz Być może mały Andrzejek miał pretensje, że nie uczą go same gibkie i bladolice seksbomby... No chyba że to taki skrót myślowy mający oznaczać komunistkę (w tamtych czasach? no way!!!), ale wtedy należałoby wziąć to w cudzysłów. Ale czego ja się spodziewam po ludziu piszącym o kimś "tempym"...

Generalnie zdumiewa ta wiara Pilipiuka w dziecięcy pęd do zdobywania wiedzy. Przypomina to wręcz jakieś komunistyczne mrzonki zakładające, że zniesienie podziałów klasowych natychmiast doprowadzi Lud Pracujący do szczęścia i dobrobytu - Lud wszak z natury dobry jest i pracowity, tylko źli kapitaliści podcinają mu skrzydła. A wystarczy tylko wyjść na moment z neta by się przekonać, jak straszliwy jest pociąg dzieciaków do wiedzy. Tak straszliwy, że "literatura fachowa" w bibliotekach od nieużywania przyrasta do półek. Nie wiem, jak bardzo trzeba być naiwnym i oderwanym od rzeczywistości, by zakładać takie brednie - a może Pilipiuk nie zadał sobie nawet trudu, by zastanowić się nad tokiem swego rozumowania bo wyszedł z założenia, że każda bzdura poparta autorytetem "znanego pisarza" natychmiast stanie się prawdą objawioną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:13, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Wczytałam się dokładniej w komentarze do tekstu. Widać w nich... hmm... porażającą niekonsekwencję?

Xerox napisał:
Andrzej Pilipiuk napisał:
Xerox napisał:
kurczę, jak czytam wasze programy naprawy, drodzy konserwatyści, to jestem coraz bardziej przerażony...

a co w tym przerażającego? nie chcemy zabierać szkół lewakom tylko stworzyć własne.

aha, no to ja chyba źle zrozumiałem te słowa o "Rewolucji za 20, 30 lat".
Może się mylę, ale wydawało mi się, iż poglądy konserwatystów (dot. aborcji, pornografii i wszelkich innych opartych na ich własnych wartościach) mają być obowiązujące dla wszystkich?


I na to odpowiedzi już zabrakło.

A w międzyczasie pojawiła się nowa notka, więc chyba nie z powodu przeoczenia odpowiedzi?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Nie 14:15, 25 Kwi 2010, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Samson w stepie



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1880
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:29, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Kalevatar napisał:

Wiesz, tess, twoje skojarzenie z NJN nie jest takie znów z czapy - Pilipiuk jest bowiem w większości swych dzieU szalenie ałtoreczkowy; tyle tylko, że nie wali ortów, a jego Marysie nie są półkrwi jednorożcami (choć już wampirzyca Monika to wykapany Edzio, tyle że nie iskrzy). Sposób, w jaki kreuje swoich bohaterów, robiąc z nich wyalienowanych z motłochu, wszystkowiedzących i wszystkoumiejących speców od wszystkiego aż bije po oczach ałtoreczkowością - oraz leczeniem własnych kompleksów.

O, tak. Dla mnie najbardziej rażącym przypadkiem jest bohater z "Drogi do Nidaros" czy jak się ta seria nazywała, notabene nauczyciel... Konkretnie - informatyk. Cofa się w czasie i nagle okazuje się, że jest wybitnym specjalistą od historii, który potrafi poznać w którym wieku się znajduje po tym, jak obejrzał znalezioną gdzieś łyżeczkę, bo widział takie w muzeum! I takie przebłyski nierealnej wiedzy co chwila się zdarzają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:49, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Tak sobie przeglądam tego bloga od początku. I co tu mamy?

Cytat:
UPR wezwała do dymisji „ministerki”. A mnie zastanawia problem: 3 lata temu Minister R.Giertych dowodził resortem edukacji. Jego plany zmian były raczej skromne ale konkretne. Walka z przemocą i zdziczeniem w szkołach, obowiązkowy angielski od pierwszej klasy, oraz przywrócenie mundurków szkolnych. Belferstwo z miejsca ogłosiło że to niebezpieczny faszysta i zabrało się za jego zwalczanie m.in. szczując uczniów. Dziś gdy rządzi nimi nieodpowiedzialna kobieta schowali głowy w piasek i nie ważą się nawet pisnąć.

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Jak łatwo pominąć pewien drobiazg - że przeciwko Giertychowi protestowano, bo zmieniał kanon lektur, beztrosko przyznając, że części pozycji nawet nie przeczytał. A w mundurkach nie popierano na przykład tego, że niespecjalnie dbano o dofinansowania dla biednych rodzin, które nagle musiałyby kompletować dzieciom nową garderobę.
Sama przeprowadzałam ankietę w moim LO, mniej więcej połowa uczniów była za. A większość z pozostałych orzekła, że jest przeciw, ale jak zostaną wprowadzone, no to będą je nosić. Nieliczni głosowali, że zmieniliby szkołę - a nie wiadomo, czy tak by postąpili.
W innej szkole, w której sytuację znałam dość dobrze, rozegrało się tak, że żeby nie narażać rodzin na koszta, wybrano mundurki tak fatalnej jakości, że niespecjalnie dałoby się je nosić. I to budziło sprzeciw.

Tyle w szkolnym temacie. Poza tych mnóstwo tekstów o zakazie stuwatowych żarówek, wtrynianych gdzie popadnie, czy pasowały do tematu przewodniego, czy nie (odniosłam nawet wrażenie, że przy temacie żarówek burzył się bardziej niż przy szkolnym).

W tematach o gejach odrzucał statystyki poparte badaniami "bo on uważa, że jest inaczej", ew. powołuje się na wymyślone przez siebie procenty (w stylu: przyjmijmy, że homoseksualiści to 1% społeczeństwa! Ja proponuję przyjąć, że heteroseksualiści to 1%? A może 17%? Też brzmi ładnie!).

Poza tym każdy, kto myśli inaczej niż on, okazuje się albo faszystą, albo czerwonym.

Z jednego tekstu wynika, że "czerwonymi" są też żydzi. Zaiste, ciekawa teza.

Mnóstwo bluzgów, obrażania, tez z kosmosu wziętych, rozdmuchiwania kaczek dziennikarskich albo jednostkowych wypadków spoza Polski (albo nawet spoza UE) - z dośpiewanymi przez siebie tezami, w stylu "ktoś gdzieś tam zrobił to i to, polskie komuchy zacierają ręce".

Przejaw buractwa (bo inaczej się tego określić nie da) - pisanie imion, nazwisk, nazw narodów małymi literami - bo ich nie lubi, za to z masą tytułów tych lubianych.
Cytat:
Powtórzę: mimo tego i innych potknięć, wad, niedociągnięć i kontroweryjnych decyzji uważam J.E. Lecha Kaczyńskiego za prezydenta ewidentnie lepszego od 4 poprzedników: bieruta, jaruzelskiego, wałęsy i kwaśniewskiego. Zbyt słabo znam historię II RP by ciągnąć to porównanie jeszcze w głąb historii.

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]ąc

Ogólnie dno dna i trzy metry mułu. Albo gorzej.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tess dnia Nie 14:54, 25 Kwi 2010, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10605
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 15:39, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Cytat:
UPR wezwała do dymisji „ministerki”. A mnie zastanawia problem: 3 lata temu Minister R.Giertych dowodził resortem edukacji. Jego plany zmian były raczej skromne ale konkretne. Walka z przemocą i zdziczeniem w szkołach, obowiązkowy angielski od pierwszej klasy, oraz przywrócenie mundurków szkolnych. Belferstwo z miejsca ogłosiło że to niebezpieczny faszysta i zabrało się za jego zwalczanie m.in. szczując uczniów. *


Jako przedstawiciel belferstwa się wypowiem. Bo mnie szlag jasny wziął i trafił w tym momencie. Akurat jeśli chodzi o walkę z przemocą w szkole, to wielu nauczycieli z zadowoleniem przyjęło fakt, że ministerstwo coś robi w tym kierunku. A że wyszło tak jak, zawsze, czyli byle jak, to inna sprawa. Były tzw. "trójki giertychowskie" i zamiast wsparcia, szkoła przyznająca się do problemów z trudną młodzieżą musiała sama sobie opracowywać plan naprawczy.
Szczucie uczniów? Na litość boską! Czy pan Pilipiuk tak nisko ceni tę młodzież, która to ma przecież sama, przed komputerem sobie siedząc, zdobywać wiedzę bez pomocy belfra? Czy tak wysoko nauczycielskie umiejętności i możliwości kierowania tą młodzieżą?
Na czym polegał problem mundurków już napisała Tess, celnie zresztą, więc się powtarzać nie będę. Zmiana w kanonie lektur też słusznie wzbudziła oburzenie. Nie mówię, że kanon to rzec święta, ale takie zmiany wypadałoby z szerszym gronem uzgodnić, a nie ot tak, według własnego widzimisię wprowadzać.

Przejrzałam kątem oka parę innych wpisów na tym blogu. Typowe oszołomstwo spod znaku UPR. Normalnie jakbym forum Onetu czytała:
Cytat:
Wietnamscy komuniści wysadzili krzyż na jednym z cmentarzy Hanoi. Polskie komuszki już się cieszą.


* pogrubienie moje


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dawca Organów
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 705
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 2/5

PostWysłany: Nie 17:38, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Goście z UPRu w ogóle mają jakąś obsesję na punkcie komunistów. Coś się źle w Polsce dzieje - wina "czerwonych". Zwiększenie bezrobocia - wina "czerwonych". Inflacja - też. Jeśli Mikke wlazłby w gówno, to też była by wina wszelkiego rodzaju socjalistów (wybaczcie mi dosadne określenie). A jeśli się z nimi nie zgadzasz - wiadomo, jesteś komuchem. Proste jak rozpoznanie Żyda (lub żyda).

Właściwie wszystko, co chciałam napisać o szkole, zostało już napisane. Dodam tylko, że o ile ciągle narzekam na polską oświatę (materiał przeładowany, skompresowany wręcz, źle ułożone plany zajęć, zalew kiepskich podręczników, w dodatku czasami mam wrażenie, że program został ułożony przez kogoś, kto bardzo się stara, aby odwieść ucznia od koncepcji samodzielnego myślenia i wyrażania własnych opinii, minimalny wpływ wychowawczy [chyba, że wychodzi z własnej inicjatywy danego nauczyciela], et cetera, et cetera...) to pomysł zlikwidowania szkół wydaje mi się po prostu kretynizmem w stanie czystym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
raku
Dyktatorka Natalia I



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 755
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zewsząd

PostWysłany: Nie 20:55, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Dawca Organów napisał:
Pomysł zlikwidowania szkół wydaje mi się po prostu kretynizmem w stanie czystym.


Określenie "kretynizm" to za mało. To czysty idiotyzm, żeby nie powiedzieć "debilizm".
Kto, jeśli nie szkoła, nauczył pana Pilipiuka czytać? Albo pisać? To właśnie w szkole człowiek dowiaduje się, z czego jest dobry a z czego nie, co jest jego mocną a co słabą stroną, poznaje przyjaciół, ma organizowane rozmaite wycieczki czy kółka zainteresowań. Szkoły często są jedynymi ośrodkami kultury na wsiach, uczniowie mają różne zajęcia pozalekcyjne, więc nauczyciele poświęcają swój czas, chociaż mogliby machnąć ręką i mieć nas, uczniów w głębokim poważaniu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17272
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:24, 25 Kwi 2010    Temat postu:

A weźmy pod uwagę taki drobiazg: ok, może i dziecko nauczy się czytać samo za pomocą kompa (no, tu by się przydało mocne zawieszenie niewiary, ale...). Kto natomiast nauczy je pisać ręcznie? Nie na klawiaturze? Wyobrażacie sobie to pokolenie niepiśmiennych?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tess
Bezo grudek



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 5654
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:27, 25 Kwi 2010    Temat postu:

Wyobrażam sobie, bo już teraz urzędnicy np. w bankach mają w regulaminie zaznaczone, że nie mogą zwrócić klientowi uwagi, że nie pisze się "czysta" (powiedzmy na przelewie) - dopóki idzie się domyślić, o jaką kwotę mu chodziło. Bo klient nie może się czuć obrażany...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 1 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin