Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szkoła - samo zło?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 21:00, 28 Lis 2017    Temat postu:

Hersychia napisał:
Wyobrażam sobie taki protest, wszyscy uczniowie płci męskiej przychodzą do szkoły w mocnym makijażu i kusych ubrankach <3 <3 <3

O jeżu, piękno i dobro!
A swoją szosą, to w moich czasach (druga połowa lat 90.) takich jaj nie było. Owszem, zdarzali się nauczyciele bardziej czepliwi i cięci na dziewczyny z mocnym makijażem i/lub farbowanymi włosami czy chłopaków z jaką fanaberią typu irokez na łbie, owszem zwracano uwagę, że za krótka spódniczka, dekolt nie taki ale na gadaniu się kończyło. Nie pamiętam jakichś szczególnych obostrzeń odgórnych. Za to o zmywaniu makijażu opowiadała mi ciotka, w szkole średniej w połowie lat 60.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2790
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Wto 22:33, 28 Lis 2017    Temat postu:

Tinwerina Miriel napisał:
Kolejne pomysły, tym razem co do stosownego wyglądu uczniów, a właściwie uczennic, bo dziewczynek głównie dotyczą: [link widoczny dla zalogowanych]
Najlepsze zaś to:
Cytat:
W łazience jest ciepła woda, są ręczniki, można umyć twarz, jeśli makijaż jest zbyt wyzywający. I potem się już nie gniewamy na te uczennice, które tak przychodzą — tłumaczy TVN24 Małgorzata Zaradzka, dyrektorka liceum.


Och, jak mnie wpienił ten cytat! "Gniewać się" to może pani w przedszkolu, ale nie nauczycielka w liceum, gdzie uczą się dorośli! To jest takie upupianie uczniów, że autentycznie nie jestem w stanie objąć tego rozumem :/

O zmywaniu siłą makijażu i mierzeniu długości spódniczek to mi mama opowiadała, i było to gdzieś w latach 60.-70.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wypłosz
Parchaty dywan z Peru



Dołączył: 03 Wrz 2013
Posty: 1467
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:35, 28 Lis 2017    Temat postu:

A właśnie. Zastanawiam się, co oni zrobią, jak jakaś uczennica zaprze się i odmówi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11692
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:42, 28 Lis 2017    Temat postu:

U mnie było. Nie wiem, czy siłą, ale przymuszanie do zmywania makijażu owszem. Gimnazjum imienia Naszego Papieża na zadupiu.
Dyro kiedyś zabrał mi pierścionek z okiem Ra (kupiony notabene bodajże w Łagiewnikach czy innych Wadowicach na szkolnej wycieczce) i na ogólnoszkolnym apelu opowiadał z tej okazji o podstępach szatana (który ofc czaił się w tym symbolu). Moja matka musiała ten pierścionek później odbierać. Ciągle mnie krew zalewa, jak o tym pomyślę, na jej miejscu zrobiłabym mu piekło, no ale moja matka była moją matką.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:23, 29 Lis 2017    Temat postu:

Cytat:
Zastanawiam się, co oni zrobią, jak jakaś uczennica zaprze się i odmówi.

Kiedyś odsyłali do domu, ale teraz nie można. (Znaczy - wszystko można, ale trzeba być tępym niesłychanie, żeby to robić. Bo jak się takiej uczennicy w tym czasie, kiedy powinna być w szkole, coś złego przydarzy, to odpowiedzialny jest za to nauczyciel.)

W ogóle zauważyłam, że najczęściej ci nauczyciele (...lki, głównie) którzy czepiają się o stroje czy makijaże, to są jednocześnie najgorsi nauczyciele w szkole. Bez jakiejkolwiek pasji, umiejętności przekazania wiedzy, czy nawet zwykłego ludzkiego podejścia do ucznia.

Ja rozumiem, że JAKIŚ dress code musi obowiązywać. Że ramiona raczej zakrywamy (jeśli nie ma 28 stopni na zewnątrz, oczywiście). Że nie pokazujemy światu bielizny. Że niedopuszczalne są koszulki z marihuaną, "jebać policję", reklamą piwa (autentyk!), nie mówiąc już o wszelkich symbolach zakazanych prawem. Że na akademię ku czci czy maturę wypada przyjść w odprasowanym stroju. Ale nigdy nie rozumiałam, co też pani Pipcińskiej od chemii wadzi, że ktoś ma irokeza albo brwi na Kim Kardashian.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8835
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 10:51, 29 Lis 2017    Temat postu:

U nas w liceum (Lizard, dobrze kojarze, ze ty tez ze Swinoujscia?) makijaz kazala zmywac polonistka, postrach szkoly. Byla bardzo surowa i bardzo starej daty, ale jej uczniowie mieli zawsze na maturze najlepsze wyniki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:13, 29 Lis 2017    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
U nas w liceum (Lizard, dobrze kojarze, ze ty tez ze Swinoujscia?) makijaz kazala zmywac polonistka, postrach szkoly. Byla bardzo surowa i bardzo starej daty, ale jej uczniowie mieli zawsze na maturze najlepsze wyniki.

Dobrze kojarzysz. Very Happy Haha, "tę starą wariatkę" to moja mama dobrze pamięta, ale za moich czasów już jej chyba nie było. I to też w tej szkole pani od biologii wysłała do domu moją koleżankę za rzekomo "za krótką spódnicę" - fakt który do dzisiaj wprawia mnie w stupor, no bo patrz post wyżej. Shocked

Ale w ogóle tamto liceum to był jakiś kosmos, jak potem trafiłam do normalnego licka w robotniczej dzielnicy to doznałam szoku, że nauczyciele jednak mogą nie mieć o sobie wydumanego mniemania. Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 11:14, 29 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Galerianka na galerach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1681
Przeczytał: 25 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:37, 29 Lis 2017    Temat postu:

Szczerze mówiąc, jestem trochę w szoku. Miałam szczęście chodzić do szkół, w których nikt nigdy nie zwracał uwagi na wygląd uczniów. Do gimbazy przychodziły najbardziej wymalowane laski w mieście, z kolczykami w nosach, z tipsami jak jasna cholera. Sama miałam wtedy okres kinderpunka, kiedy nosiłam agrafki w uszach. Nikt nigdy nikogo nie wysłał do domu z powodu wyglądu, nikt nikomu nie kazał wyjąć kolczyka, zmyć makijaż, odkleić tipsy czy zakryć pępek. Nie wiem, może po prostu chodziłam do bardzo złej szkoły. Razz
W liceum też nie było problemu. Raz tylko jedna z najbardziej surowych nauczycielek zwróciła koledze uwagę, że w hawajskiej koszuli to jednak trochę nie wypada do szkoły, ale na tym się skończyło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Voldek Samo Dobro



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1437
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:32, 29 Lis 2017    Temat postu:

Za to u mnie w gimbazie zbyt długimi kolczykami zajmowali się ochroniarze - a trzeba tu dodać, że byli osobami kompletnie nierespektującymi czegoś takiego jak przestrzeń osobista, więc nie widzieli problemu w tym, by delikwentce pomóc (w zdjęciu kolczyków lub dojściu do gabinetu dyrektora).
Głównym krytykiem damskiej mody był katecheta - potrafił wyprosić z lekcji za zbyt krótką bluzkę czy spódnicę. Nigdy natomiast nie słyszałam, by z jego klasy za nieodpowiedni strój wyleciał chłopak.
Miałam też nauczycielkę, która walczyła z wszelkim (nawet tym dla mego oka niewidocznym) makijażem z uporem godnym lepszej sprawy. Na jej lekcji zawsze odbywały się pielgrzymki do wucetu. Pamiętam, jak raz wysłała jedną z dziewczyn, by zmyła totalnie niewidoczny makijaż oczu. W końcu, wciąż niezadowolona z efektu, wyciągnęła chusteczkę higieniczną, napluła na nią i oświadczyła koleżance, że albo wróci z ubikacji bez śladów makijażu, albo ona jej te oczy zmyje przy klasie.
To tyle, jeśli chodzi o zapieranie się i odmawianie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Upiór w bibliotece



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2182
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:06, 29 Lis 2017    Temat postu:

Opowieści dziwnej treści ze szkoły katolickiej, odcinek dziesiąty, ale powtórka. Moja szkoła była półprywatna i wylecieć z niej nie było tak trudno (co generalnie trzymało w ryzach, ale byli też tacy, co wykorzystali to do ucieknięcia z budy, do której chodzenia zmusili rodzice - jeden kolega z klasy ukradł w tym celu telefon, inny chodził na wagary tak długo, aż mu powiedziano, że może w ogóle już nie przychodzić), i amatorki dużej biżuterii, fikuśnych fryzur i makijażu miały to na uwadze. Regulamin w tej materii był bardzo szczegółowy, a nauczyciele odpowiednio przygotowani na ewentualną walkę ze sztucznym pięknem - pod ręką był zmywacz do paznokci i pudełko z gumkami dla uczennic, które przyszły w rozpuszczonych włosach. Niektórzy potrafili dostrzec delikatny, różowy lakier i wpisać uwagę, była też taka, co obcięła uczniowi kucyk, konfiskowano biżuterię "do obioru po lekcjach w sekretariacie". Różnie bywało: jak nauczyciel zauważył, to zwykle reagował, ale nie było jakiejś stałej kontroli na apelu czy czymś takim.

Panowie byli ścigani za dwie rzeczy: spodenki przed kolano* i nieprzepisowe fryzury, tj. długie włosy i stawianie włosów na różnych substancjach. A że każdego roku znajdował się jakiś kreatywny aparat, to w regulaminie obok standardowego zakazu stawiania włosów na żelu czy gumie znajdował się np. podpunkt zakazujący modelowania włosów za pomocą miodu.

* - chociaż i z tym różnie bywało, patrz: sytuacja na korytarzu, na którym ochrzaniano dziewczynę w krótkich, luźnych spodniach (miała ranę, opatrunek czy poparzenie, nie pamiętam, w każdym razie coś, co usprawiedliwiało taki strój), gdy parę metrów dalej stał koleś w sportowych spodenkach - gdy dziewczyna zwróciła uwagę, że "ja nie mogę, a kolega tak?", no to było, że no nogi chłopaków to co innego.

Były też oczywiście mundurki. Och, mundurki. Rodzaje mundurków były trzy: zimowy (wersja męska, wersja damska), letnia (zwykła koszulka z logo szkoły) i galowa (wersja tylko dla dziewcząt, panowie przychodzili w zwykłych garniakach). Galowy mundurek był wyjątkowo wyrafinowanym worem pokutnym, obliczonym głównie na to, by ćwiczyć w uczennicach bliżej niesprecyzowane cnoty. Składała się na niego m.in. ołówkowa spódnica i zakaz posiadania jakichkolwiek kieszeni (niektórzy handlowali z krawcowymi, żeby im cichaczem wszywać po stronie wewnętrznej dyskretne kieszonki, żeby chociaż się telefon albo chusteczki zmieściły). To wszystko było zrobione z siakiegoś śliskiego, nieprzepuszczającego powietrza materiału, który sprawiał, że biedne dziewczęta (prawie) mdlały na wszelkich uroczystościach w słońcu. I współczuję serdecznie tym, których zatrzymywano na bramce za to, że planowali przebrać się w galę w szkolnym kiblu, zamiast dumnie paradować w niej przez miasto (a jak ktoś się czegoś takiego czepił, to była pewność, że mało go wzruszy argument "w ołówkowej spódnicy niewygodnie się jeździ na rowerze", "nie mam ochoty być zaczepiany przez dowcipnisiów na ulicy", "udar przy +30 mi niemiły").

Świadkiem nawracania z noszenia pierścienia Atlantów było mi się raz - informatyk całą godzinę poświęcił na ratowanie naszych duszyczek, zainspirowany wisiorkiem koleżanki Razz

No i tak.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:41, 30 Lis 2017    Temat postu:

Hersychia napisał:
Wyobrażam sobie taki protest, wszyscy uczniowie płci męskiej przychodzą do szkoły w mocnym makijażu i kusych ubrankach <3 <3 <3


W tym roku w UK chlopcy protestowali, przychodzac wszyscy w spodniczkach do szkoly pod koniec roku szkolnego, bo wedlug zasad nie moga chodzic w niczym innym niz dlugie spodnie i wielu bylo wysylanych do domu, bo przyszli w krotkich spodenkach. A bylo baaardzo goraco (jak na uk) przez pare tygodni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mel
Siostra Jakiegoś Anioła



Dołączył: 03 Sie 2017
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:00, 06 Gru 2017    Temat postu:

Do gimnazjum chodziłam do patolówy i wygląd był naprawdę najmniejszym zmartwieniem naszych nauczycieli, więc nie czepiali się ani agrafek w moich uszach, ani irokeza na głowie kolegi.
Do liceum chodziłam jednego z najlepszych w mieście, i tam z kolei nie czepiali się wyglądu poza uszczypliwymi żartami, bo po prostu nikogo to nie obchodziło, póki oceny są dobre.

Z kolei znajoma chodziła do jakiegoś liceum w Warszawie i po przefarbowaniu włosów groziło jej wylanie ze szkoły (chociaż po jakimś innym pretekstem; dyrektorka dała jej do zrozumienia, że na papierze będzie co innego, ale to przez włosy) lub zgolenie się na łyso. Wybrała trzecią drogę: perukę w kolorze naturalnych włosów. Chodziła w niej calusieńki rok.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1117
Przeczytał: 14 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 1:17, 07 Gru 2017    Temat postu:

Chodziłam do "prestiżowego" gimnazjum, połączonego z liceum, i do dość przeciętnego liceum. W żadnym z nich nikt nie robił problemu z naszego wyglądu. W prestiżowym liceum jedna z najbardziej charakterystycznych uczennic (dredy i liczne kolczyki) była bodajże wiceprzewodniczącą samorządu uczniowskiego, w mojej przeciętnej licbazie roiło się typowych skąpo ubranych "plastików" po solarium, z toną makijażu i pięciocentymetrowymi tipsami, paru natapirowanych i zakolczykowanych przedstawicieli emo dziatwy też było. Ja sama też się wyróżniałam (styl bardziej alternatywny niż wyzywający, ale notorycznie paradowałam na zabójczych obcasach, no i zdarzyło mi się kilka razy założyć kuse spódniczki).
Komentarze, zarówno uszczypliwe jak i pozytywne padały często. Ze strony naszych rówieśników. Nie pamiętam żadnych uwag nauczycieli, nawet tych najbardziej czepialskich.

Jedyne co sobie przypominam, to niedowierzanie naszej historyczki w gimnazjum na widok kolegi prymusa, który na Dzień Wiosny przefarbował się na platynowy blond, ale nawet ona nie nie miała nic nieprzyjemnego do powiedzenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:18, 07 Gru 2017    Temat postu:

Moja przyjaciółka chwyciła pracę w szkole. Hurra, wszyscy się cieszą, praca w zawodzie, z powołania - czegóż chcieć więcej? Ambitnie podeszła do zadania, zgodnie z najnowszymi trendami pedagogicznymi, multimedia, obrazki, mniej prac domowych i sprawdzianów a więcej myślenia na lekcjach i burzy mózgów.

A rodzice przyszli do dyrektora i zapytali - a co to? Grudzień, a tu nie ma ocen, nie ma kartkówek! Nie zadane nic! Nie przepisują do zeszytu, więc na pewno nic nie robią! I mojej przyjaciółce się oberwało. Bo rodzice niezadowoleni.

Serio...? Teraz jak im każe przepisywać z podręcznika i zacznie zadawać do domu, to pewnie zaraz przybiegną, że czemu pani tak dużo zadaje?! Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 13:18, 07 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 14:27, 07 Gru 2017    Temat postu:

Z rodzicami jest tak, że jak by się człowiek nie obrócił to i tak rzyć z tyłu. Nie zadajesz - źle, zadajesz - zaraz jakiś nieusatysfakcjonowany przyleci. Mało ocen - źle, dużo - źle. Wszystkich nie zadowoli.
Z jednej strony, trochę się ludziom nie dziwię, dla rodziców ocena to jest konkretna informacja, a i najłatwiej dostępna, bo przy dziennikach elektronicznych prawie wszędzie, nie trzeba na wywiadówki ganiać, ot dwa kliknięcia i wiadomo, albo i na apkę w telefonie samo przyjdzie.
Z drugiej strony, jeśli czegoś nie wiedzą, nie są pewni albo im nie pasuje, są zebrania, telefon do szkoły, pewnie też nauczyciele mają konsultacje czy jakiś termin, kiedy można się z nimi spotkać, jest wychowawca, nie rozumiem po wuj od razu do dyra, zwłaszcza gdy przez parę miesięcy, zdaje się, im to nie przeszkadzało.
Od dyra jej się oberwało? To mógł przecież dziewczynę poinformować na początku jakie są wytyczne co do oceniania, a zawsze jakieś są. U nas raczej jakichś wymagań wielkich nie ma, ale wskazane jest, żeby np. przy godzinie tygodniowo mieć ze 3 oceny w semestrze, przy 3 koło 5 do wystawiania miarodajnej oceny na semestr, ale gdzie indziej widywałam komisje ds. rytmiczności oceniania i bywało, że się czepiano, że ktoś w jednym miesiącu postawił 5 ocen, a w innym ani jednej, albo że za mało ze sprawdzianów. Ot, jeden z absurdów systemu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Czw 14:30, 07 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:06, 07 Gru 2017    Temat postu:

Okej, akurat w dzień zebrania leżała z grypą, ale to przecież można się skontaktować indywidualnie, też nie rozumiem po co od razu do dyra. Nie wykluczam, że na wytyczne co do wystawiania ocen, jeśli w ogóle są, to nikt za bardzo nie patrzy, ale że nowa, to się jej oberwało. Rolling Eyes Dla mnie to jest w ogóle absurd, te wytyczne, siatki, komisje do spraw. Regulacje są fajne, ale z głową!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 20:15, 07 Gru 2017    Temat postu:

No to, to. Najpierw sam nauczyciel, ewentualnie wychowawca, dyrekcja w ostateczności. Ale jak czytam jematkę czy insze takie fora to chyba jakaś moda teraz, że jak coś nie pasuje, to od razu do dyrektora lecieć radzą albo i do kuratorium.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Upiór w bibliotece



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2182
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:50, 20 Sty 2018    Temat postu:

Artykuł Aleksandry Korczak [link widoczny dla zalogowanych] o lekturach w nowej szkole podstawowej. IMO garść słusznych uwag o książkach z punktu widzenia współczesnego dziecka, feminizmu, kształtowania patriotycznego i roli lektur.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 18:37, 23 Sty 2018    Temat postu:

Sprawa paskudna: [link widoczny dla zalogowanych] ale nie mniej od samej sytuacji drażnią mnie komentarze, że to wszystko wina deformy i obecnej pani minister. Kurtyzana, tak było zawsze. Owszem skala różna, od dyrekcji, dla której najważniejsze było dobre imię szkoły, więc wszystko, co by je zbrukało skrzętnie zamiatano pod dywan, po pojedynczych nauczycieli, indywidua tępiące zaciekle i zapałem godnym ważniejszej sprawy, wszelkie ślady choćby nieprawomyślności, trafia jace się i w doskonałym poza tym gronie pedagogicznym.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackie
Wampirzyca z pierwszej ręki



Dołączył: 01 Kwi 2015
Posty: 495
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:35, 23 Sty 2018    Temat postu:

U mnie w gimnazjum po anonimowej ankiecie, w której mieliśmy opisać naszych nauczycieli, ja i przyjaciółka trafiłyśmy na dywanik do pani pedagog, bo szczerze opisałyśmy na przykład, że nauczycielka z matematyki obraża ze szczególnym upodobaniem jednego z uczniów (rzucając rzeczy w stylu "urosły ci włosy i wiedza ci wyszła razem z nimi z głowy" - chłopak akurat miał włosy do ramion). I szkoła uznała, że problem nie jest w nauczycielce, tylko w nas, bo na to zwróciłyśmy uwagę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 22:48, 23 Lut 2018    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
I co jeszcze wymyślą?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4780
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:52, 25 Lut 2018    Temat postu:

Małopolska kuratorka oświaty to zjawisko nie z tej ziemi:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kassica15
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 29 Maj 2017
Posty: 124
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:20, 25 Lut 2018    Temat postu:

Z racji faktu, że trochę nadrobiłam, pozwolę się sobie wypowiedzieć.
Ogólnie, nie oszukuję się, wybitna nie jestem, uczniem jestem średnim, nie wiem czy bardziej z nieuctwa, czy zwyczajnego braku talentów do przedmiotów, nie wnikam.

Podstawówka była całkiem przyjemna, dobrze mi się żyło... a potem przyszło gimnazjum. Ja wiem, że szkoły są różne, ale po tym co tam przeszłam do dzisiaj nie potrafię się dogadywać normalnie z ludźmi.

A teraz jestem w klasie maturalnej i mam wrażenie, że przez prywatny konflikt nauczycielki z naszą klasą, skończę marnie. Co gorsza, w przeciwieństwie do matematyczki (która świetnie przekazuje wiedzę, ale pedagog z niej żaden), ona nie potrafi. I teraz mam wrażenie, że nic z tego angielskiego nie wyniosę i muszę się trzymać dodatkowych zajęć z innych nauczycielem, bo jak tylko wiem, że jest lekcja angielskiego to dopada mnie pełnoprawny marazm.

Ale kończąc pretensjonalne wywody osobiste, przejdę do tego linka od Procella... i tak mi się przypomniała anegdotka na religii, gdzie była mowa o Stefanie Wyszyńskim, że podczas komuny czeski biskup (?) zgodził się na to by to państwo wybierało kto zostanie księdzem i przez fakt, że byli wybierani ci z "poprawnymi" poglądami, Czesi odwrócili się od Kościoła.
No więc jakoś tak mi się to przypomniało, nie wiedzieć czemu, w przypadku pomysłu pani kurator oświaty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8835
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 9:21, 14 Maj 2018    Temat postu:

Jak wyglada faktyczne przelozenie hamerykanskich stereotypow w polskich liceach? Dzieciaki dziela sie na cheerliderki, atletow, geekow i tak dalej, czy nie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3610
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Pon 9:57, 14 Maj 2018    Temat postu:

Zdaje się, że ogólnie znaczenie drużyn sportowych w polskich szkołach jest nieporównywalnie mniejsze niż w Usiech, gdzie to jest wizytówka szkoły, powód do dumy itp.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 10:18, 14 Maj 2018    Temat postu:

U mnie towarzystwo dość jednorodne, geeki występują pojedynczo generalnie ludzie dobierają się raczej na podstawie osobistych sympatii niż przynależności do konkretnej grupy/subkultury. No wiadomo że jak się np. dwóch metali w klasie trafi, to duża szansa na to, że będą się trzymać razem, ale niekoniecznie kisić we własnym sosie i odcinać od reszty klasy.
Murikański kult sportu raczej nie funkcjonuje. Nie zauważyłam, żeby sportowców, nawet jakichś wybitnych, traktowano ze szczególną atencją czy przywilejami, owszem jakieś ustępstwa ze strony nauczycieli się zdarzają, ale w większości przypadków nawet mistrz to kolega jak każdy inny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Upiór w bibliotece



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2182
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 11:10, 14 Maj 2018    Temat postu:

Cytat:
Jak wyglada faktyczne przelozenie hamerykanskich stereotypow w polskich liceach?

Z mojego doświadczenia wynika, że wybitnie nijak. Przedstawiciele wszelkich subkultur raczej zdarzają się pojedynczo i bujają się ze swoją grupą raczej poza szkołą. W znanych mi placówkach raczej większy szacun budzi wygrana w olimpiadach przedmiotowych, niż osiągnięcia sportowe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4780
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:51, 12 Cze 2018    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3767
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:41, 12 Cze 2018    Temat postu:

Świetnie! Dalej, wpychajcie to dzieciakom do gardła, szybciej będą miał dość Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3767
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:32, 16 Wrz 2018    Temat postu:

Cytat:
Chodzi o podręcznik do języka polskiego "Jutro pójdę w świat" dla klasy szóstej, który został wydany przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. "Książka zawiera kilka ciekawych tekstów. Ale nie miałem pojęcia, że moje dzieci będą karmione tak zideologizowaną sieczką religijno-narodową" - pisze pan Marcin w zamieszczonym na Facebooku poście.


Dalej czytamy, że z książki uczniowie dowiedzą się m.in. "dlaczego należy świętować niedzielę, czyli dzień Boży (w tym dlaczego źli są ci, którzy nie świętują)". Dzieci przeczytają też o tym, że "Pismo Święte jest dziełem boskim i dlatego odgrywa wyjątkową rolę w dziejach". W podręczniku znalazła się też homilia oraz kilka hymnów religijnych.

To jednak nie wszystkie teksty, które przykuły uwagę ojca. Pan Marcin przytoczył też treść rozdziału "Dbam o Polskę", w którym opisane zostały obrona Częstochowy, Westerplatte, rozkazy wojskowe i mali powstańcy. "W tym rozdziale dowiesz się, jak za Polskę umierać" - skwitował.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:48, 16 Wrz 2018    Temat postu:

Przytoczone fragmenty faktycznie są creepy i rozumiem oburz, żeby nie było, ale akurat to, że zawiera hymny religijne to nie jest żadna nowość, zawsze były jeden czy dwa, było też omawianie Biblii jako źródła literackiego. Wink

Zastanowiła mnie natomiast inna rzecz, o tyle dla mnie ciekawa że od niedawna patrzę na nią z innej perspektywy, bo nauczycielskiej. W sumie w Polsce żaden podręcznik nie jest w 100% wolny od "sieczki religijno-narodowej", więc praktycznie zawsze trzeba coś ominąć, albo zmarnować czas na tłumaczenie, jak należy ten podręcznik zinterpretować. Dodajmy do tego przesiąkanie religijnością (z silnym ukierunkowaniem na katolicyzm ludowy) dzieciaków od najwcześniejszych lat i mamy combo, które nawet najbardziej zagorzałego lewaka może pozbawić sił do odkręcania wszystkich tego typu twierdzeń i półprawd.

I do tego wszystkiego przyjdzie rodzic oświecony i będzie miał żal, dlaczego dziecko jest indoktrynowane?! A za dwa dni przyjdzie rodzic konserwatywny i zapyta dokładnie o to samo... Temu za mało ześwieczczenia, temu za dużo. Jak zdejmę krzyż znad drzwi i przyjdzie oburzony, że pani zdjęła Jezuska. Jak nie zdejmę - ten drugi zapyta, czemu wisi krzyż, on sobie nie życzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3767
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:37, 02 Paź 2018    Temat postu:

Minister Zalewska ważyła dziś tornistry w jednej ze szkół. Dzieciakom kazano spakować same zeszyty. Very Happy

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:29, 02 Paź 2018    Temat postu:

Jak mnie WKURZA ta histeria o wagę tornistrów! Evil or Very Mad

Do większości przedmiotów dzieciaki w podstawówce mają zeszyt + podręcznik. Czasem ćwiczenia, ale jak są ćwiczenia to zazwyczaj nie trzeba tachać podręcznika do domu bo prace domowe robi się z tychże. Podręczniki są cienkie jak dupa węża, zeszyty też zazwyczaj (z wyłączeniem może polskiego, historii, i matmy). Więc nawet jeśli mają te 6 lekcji w ciągu dnia to i tak nie są to jakieś kilogramy jak dla Pudziana. Zapytacie więc, co tę wagę nabija, huh...?

Piórniczki typu "skrzynia skarbów". Oddzielne piórniczki na brokatowe długopisiki. Kalendarze szkolne w grubej okładce w jednorożce. Wypaśne plastikowe pojemniki na drugie śniadanie. Bidony i termosy. Buty korki "do treningów". Same plecaki! Serio, ilość plecaków wyglądających jak szafa pancerna jest przeważająca.

Więc taki mam postulat do rodziców, że może zamiast robić krzyk, że dzieci muszą dźwigać, zrobiliby najpierw gruntowny przegląd tego CO dziecko dźwiga. Bo 3/4 tego chłamu spokojnie można wywalić z tornistra albo zastąpić czymś lżejszym.

(Vaherem, to oczywiście nie jest rant do ciebie, tylko tak ogólnie na zjawisko. Smile )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8835
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 7:42, 03 Paź 2018    Temat postu:

Hm, za moooooich czaaaaasow Wink To jednak faktycznie ksiazki wazyly straszne kilogramy. Mowisz, ze od tego czasu odchudzono podreczniki?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 7:58, 03 Paź 2018    Temat postu:

Podręcznik do historii do kl. 4 szkoły podstawowej to ok. 150 stron formatu A4. Co w praktyce daje jakieś 70-80 kartek. Najgrubszy, do klasy 8 ma stron ok. 250. Też A4. Miękka okładka. Z tego co widziałam inne przedmioty podobnie. Najgrubsze są chyba matma i geografia ale też bez dramatu.

Serio, podręczniki może nie są lekkie jak piórko, ale nie są też ciężarem nie do udźwignięcia. Ale jak dodamy to nich ten cały piękny, kolorowy chłam wspomniany przeze mnie wyżej, plus sam plecak ultra wzmacniany (Bo niby "na lata". Może i tak, ale prawie żadne dziecko nie będzie chciało nosić przez całą podstawówkę tego samego plecaka, wierzcie mi... Rolling Eyes A nawet jeśli rodzice są zdesperowani, żeby jednak, to ja chcę zobaczyć jak tłumaczą czwartoklasistce że nie może mieć plecaka z Monster High bo w ósmej klasie już jej się nie będzie podobał. Laughing ) - to już się robi za dużo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Upiór w bibliotece



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2182
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:11, 03 Paź 2018    Temat postu:

Potwierdzone info. Używany przeze mnie podręcznik dla 4 klasy (zresztą z tej samej serii, o którą burzy się rodzic na ideologiczną sieczkę, zacytowany przez Vaha parę postów wyżej) ma format zeszytu, 320 stron i waży 440g (sprawdzone na wadze kuchennej). Poza tym ode mnie mają zeszyt ćwiczeń (i faktycznie jest zeszytowaty, jak sama nazwa wskazuje) i zeszyt do pracy z lekturami (wszystkie leżą w sali, czekają na omawianie lektur). Przed rozpoczęciem roku intensywnie zastanawiało mi się, jak odciążyć te cienkie kręgosłupiki, i nie udało mi się nic mądrego wymyślić. Nie mam własnej sali, codziennie chodzę do innej. Rozpoczynanie zajęć od rozdania podręczników generowałoby dodatkowe zamieszanie. No i po zajęciach podręczniki zostawione w szkole są na mojej głowie, muszę zadbać, że są na pewno pod kluczem i na bieżąco orientować się, kto zostawił, kto wziął się pouczyć w domu, kto w ogóle nie chce zostawiać... Nie, zdecydowanie za dużo zachodu.

Jak mówi Lizard, sporo ciężaru generują rzeczy pozaszkolne: zdziwiło mnie, że absolutnie każdy dzieciak ma ze sobą butelkę z napojem (piątoklasiści to już termosy i sportowe butelki filtrujące). O tyle dziwne, że w środku dnia jest przerwa obiadowa, na której podstawówkowicze dostają jogurty, kartoniki z mlekiem, owoce... Wielgachne, plastikowe pojemniki na kanapki też są popularne.

Cytat:
Dodajmy do tego przesiąkanie religijnością (z silnym ukierunkowaniem na katolicyzm ludowy) dzieciaków od najwcześniejszych lat i mamy combo, które nawet najbardziej zagorzałego lewaka może pozbawić sił do odkręcania wszystkich tego typu twierdzeń i półprawd.

Zbliżam się wielkimi krokami do omawiania "W pustyni i w puszczy" (które IMO do analizy nadaje się liceum/studia, a nie szkoła podstawowa), i wszystko we mnie umiera. "Kochane dzieci, dzisiaj porozmawiamy sobie o kolonializmie, i preferuję, żeby ta lekcja została naszym małym sekretem Razz".

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alla
Szpieg z Krainy Dreszczowców



Dołączył: 08 Sie 2014
Posty: 2790
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warmia

PostWysłany: Śro 11:11, 03 Paź 2018    Temat postu:

Kazik napisał:

Zbliżam się wielkimi krokami do omawiania "W pustyni i w puszczy" (które IMO do analizy nadaje się liceum/studia, a nie szkoła podstawowa), i wszystko we mnie umiera. "Kochane dzieci, dzisiaj porozmawiamy sobie o kolonializmie, i preferuję, żeby ta lekcja została naszym małym sekretem Razz".


Jak to wygląda ze strony nauczyciela? Czy musisz obowiązkowo lecieć według programu, czyli wychwalać odwagę i dzielność Stasia, bezbronność Nel i oddanie Kalego, czy możesz delikatnie (albo i prosto z mostu) napomknąć, że książka się zestarzała i dzisiaj można w niej dostrzec więcej negatywnych wzorców?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 13:50, 03 Paź 2018    Temat postu:

Co do wagi podręczników pewnością jest lepiej niż za moich czasów - wtedy bywały naprawdę koszmarne cegły albo książki w twardej oprawie,ale i tak, jak dziecior ma 5- 6 lekcji - na każdą podręcznik, ćwiczenia i zeszyt, piórnik, strój na wuef, jakieś materiały na plastykę to się trochę tego nazbiera. Lizard ma też rację co do pierdoletów, jakie dzieciska noszą. W szkole średniej mniej - bo jedzenie i picie w sklepiku szkolnym wielu kupuje czy po drodze w sklepie, czasem książki widzę na przerwie (takie do czytania, nie podręczniki Very Happy ) czy tablety, ale młodsze faktycznie masę niepotrzebnego tałatajstwa dźwigają.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3767
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:30, 03 Paź 2018    Temat postu:

Cóż, myślałem o tym co sam musiałem taszczyć do szkoły, a trochę tego było. Wink

Skoro się, zgodnie z tym co piszecie, poprawiło, to ten "rozkaż" nieprzynoszenia podręczników, bo pani minister będzie ważyć plecaki, wydaje mi się jeszcze bardziej absurdalny.

Kilka dni temu ta pani zapowiadała, że w 2019 roku będzie reformować licea. Boję się myśleć co tym razem wykombinują.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10725
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 17:24, 03 Paź 2018    Temat postu:

Vaherem napisał:
Skoro się, zgodnie z tym co piszecie, poprawiło, to ten "rozkaż" nieprzynoszenia podręczników, bo pani minister będzie ważyć plecaki, wydaje mi się jeszcze bardziej absurdalny.

Lepiej, ale nadal sporo.Zgodnie z zaleceniem, powinno to być nie więcej niż 10-15% wagi ciała ucznia. Czyli taki 11-latek dajmy na to, ważący pi razy drzwi 35 kg może gdzieś ze 4, góra 5 kilo targać może. A jak pisała Kazik, jedna większa książka to prawie niemal pół kilo. 4 książki, tyleż ćwiczeń i zeszytów, piórnik, jakieś drugie śniadanie i picie plus sam plecak i norma przekroczona i to bez duperszmitów.

Mnie reforma liceów akurat nie dotyka, ale już się boję, że wezmą się za technika i branżówki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:09, 03 Paź 2018    Temat postu:

Kazik napisał:

Zbliżam się wielkimi krokami do omawiania "W pustyni i w puszczy" (które IMO do analizy nadaje się liceum/studia, a nie szkoła podstawowa), i wszystko we mnie umiera. "Kochane dzieci, dzisiaj porozmawiamy sobie o kolonializmie, i preferuję, żeby ta lekcja została naszym małym sekretem Razz".

Przebijam koniecznością wytłumaczenia czwartoklasistom, że Jezus Chrystus nie jest postacią historyczną. Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5890
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 19:28, 03 Paź 2018    Temat postu:

Cytat:
Zbliżam się wielkimi krokami do omawiania "W pustyni i w puszczy" (które IMO do analizy nadaje się liceum/studia, a nie szkoła podstawowa), i wszystko we mnie umiera. "Kochane dzieci, dzisiaj porozmawiamy sobie o kolonializmie, i preferuję, żeby ta lekcja została naszym małym sekretem

Zdawaj sprawę, proszę, jestem fanką tej książki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3767
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:40, 04 Paź 2018    Temat postu:

Siostra dziś mi opowiadało o diagnozie czwartoklasistków, którą sprawdzała. I był tam rysunek króla. No takiego normalnego króla, z koroną, berłem, mieczem i w średniowiecznych ciuchach. I polecenie: opisz obrazek. Kilka przykładów:
"Ten król nie ma żony"
"Ten król ma najtańszą diamentową kołdrę"
"Ten król nie ma żony, ale ma czternaście synów związanych jak kije i mówi im, że są związani jak te kije"
"Król ma wiele sklepów w których jego słudzy kupują wszystko czego potrzebuje"
"Ma umięśnione syrki"
"U nas w kraju nie ma króla, jest prezydent i żyje się dobrze"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3767
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:18, 19 Lis 2018    Temat postu:

Ach, jaki to problem wybrać dla szkoły patrona...

Cytat:
Karuzela z patronami
Wybory patronów szkolnych w gminie Lanckorona wyłoniły panteon na skalę naszych możliwości.

Startujący na wójta Lanckorony w 2014 r. Tadeusz Łopata poprzysiągł wyborcom, że za jego kadencji nadani zostaną patroni wszystkim bezimiennym szkołom w okolicy, którym ufunduje się haftowane na miarę sztandary.

Odniósłszy zwycięstwo, na wyłonienie postaci niosących pozytywne wartości dał dyrektorom dwa lata. Czas do namysłu właśnie dobiegł końca, a referenda miały dramatyczne zwroty akcji.

Rotmistrz versus asceta
Zespół Szkół w Izdebniku wyszedł z inicjatywą dużo przed czasem. W tajnym głosowaniu św. Franciszek z Asyżu zmiażdżył m.in. ks. Jana Twardowskiego i Marię Skłodowską-Curie.

Dyrektorka Agnieszka Pachoń natychmiast po przeliczeniu głosów zadzwoniła do wójta, by podzielić się wynikiem. Choć z wykształcenia polonistka, wszystkie postaci oceniała jako piękne, nie ukrywała, że Franciszek był jej faworytem. Wójt zareagował sceptycznie, odburkując coś w stylu: To jeszcze nie znaczy, że będziecie go mieli. Zapytany, dlaczego jest negatywnie nastawiony do kandydata, wytknął, iż do takiego bagna nie pasuje święty tej miary, co dyrektorkę ubodło.

Owo doniosłe oświatowe wydarzenie zapoczątkowało szereg złośliwości wójta, zmierzających do udaremnienia nadania szkole imienia ascety. Z początku próbował wybory anulować polubownie. Zaproponował Witolda Pileckiego, lecz dyrektorka kategorycznie odmówiła, nazywając rotmistrza zbyt dosłownym prawicowym bohaterem, przy czym zagadnięta nie wiedziała dokładnie, kim jest. Wójt był zniesmaczony.

Na ów niesmak nałożyły się donosy, zarzucające dyrektorce sfałszowanie konkursu. Doszło bowiem do wójta, że (pomijając fakt, iż podczas głosowania nie było wystarczającego stanu osobowego w komisji) pani Pachoń zastraszała dzieci, zmuszając je do poparcia Franciszka. Młodsze klasy, nieumiejące jeszcze czytać ani pisać, miały zeznawać pod przysięgą, że wskazywała palcem okienko, w które należy stawiać krzyżyki. Pewna gimnazjalistka poskarżyła się nawet, że za stanięcie w obronie demokracji dostała naganę w dzienniku i zakaz wyjazdu na edukacyjne wycieczki. O agresywnym lobbowaniu za Franciszkiem wójt powiadomił rzecznika praw dziecka. Niestety, ten zareagował dopiero po roku.

Tymczasem w trosce o małoletnich wójt musiał zwolnić natychmiast niewiedzącą nic o Pileckim dyrektorkę, wydając jej zakaz wstępu do szkoły. Ktoś stosujący przemoc psychiczną – pisał do kuratoriów – powinien być odsunięty od uczniów, bo zaburza ich tożsamość, co w skrajnych przypadkach grozi nawet samobójstwem. Prócz dyrektorskiego stanowiska pozbawił panią Pachoń etatu polonistki, miejsca na parkingu, wieszaka na płaszcz, kubka na kawę, prawa pobytu w klasach i rozmowy z resztą grona. Przy czym niejednokrotnie zwracał się do niej przy ludziach per blondyna.

Według lokalnego establiszmentu zarzut ustawienia wyborów był jedynie pretekstem. Dyrektorka nie ukrywała bowiem sympatii dla poprzedniej władzy, za co wójt znienawidził zarówno ją, jak i niczemu niewinnego ascetę Franciszka. Referendum unieważniono, co zwolniona dyscyplinarnie przypłaciła nerwicą żołądka, zakończoną operacją.

Pijak versus Jan Paweł
Szkoła podstawowa w Skawinkach do konkursu przystąpiła tuż przed Bożym Narodzeniem. Pani od muzyki wysunęła kandydaturę Marka Grechuty, przywiązani do tej ziemi postulowali Jana Pawła II (z racji 20 km dzielących Skawinki od Wadowic), pojedynczy rodzice – konfederatów barskich, sprzeciwiających się zbrojnie kurateli rosyjskiej, zaś dzieci upierały się przy Robercie Lewandowskim. Ten ostatni okazał się jednak patronem niezręcznym jeszcze na etapie kampanii, gdyż – w przeciwieństwie do pozostałych – pozostaje przy życiu. Ponadto szkoła nie posiada boiska. Za pośrednictwem swego menedżera mistrz najserdeczniej się wymigał.

Na stole pozostali więc dwaj najmocniejsi gracze: bard oraz papież. Głosowano cały dzień roboczy. Powołany komitet czuwał nad przebiegiem wyborów, pilnując kartonowego pudełka. Wynik okazał się sensacyjny. Jan Paweł trzema głosami przegrał z muzykiem, mającym dotychczas ledwie kilka ulic i hymn „Dni, których jeszcze nie znamy”, zawłaszczony przez kibiców Korony Kielce. Gdy po Nowym Roku ogłoszono z satysfakcją, że obiekt w Skawinkach będzie pierwszym w Polsce pod tak nieocenionym dla kultury patronatem, Grechutę spotkał hejt na skalę parafialną.

Wybory są niesprawiedliwe – bulwersowali się autochtoni na Facebooku. Czy liczenia głosów – pytali – pilnował ktoś bezstronny? Dlaczego proboszcz prosił z ambony całą wieś o dogłębny namysł nad patronatem, następnej niedzieli ministranci zbierali kandydatury do koszyczków (w koszyczkach przeważał Jan Paweł), a wygrał pijący wódkę w Krakowie wokalista muzyki popularnej?

Z informacji uzyskanych przez autochtonów wynika, że majsterkowano w procedurze, zaniżając frekwencję. Otóż wypraszano od urn pragnących jeszcze raz zagłosować za świętym Janem Pawłem, argumentując, iż nie posiadają dzieci w wieku szkolnym. Odebrano tym samym prawo wyborcze całej wsi, która w czynie społecznym zbudowała ten gmach i przeprowadzała regularne remonty, by pokolenia mogły chłonąć wiedzę w godnych warunkach. Placówka jest publiczna i wieś nie chciałaby, by zmuszono jej wnuków do naśladowania nadużywającego narkotyków przedstawiciela poezji śpiewanej. Muzykę może stworzyć każdy, zaś z sercem pokroju papieskiego rodzą się tylko jednostki. Osobowość tego pana nie może być wzorem 20 km od miejsca, gdzie święty Jan Paweł jadał kremówki. W tych okolicznościach wieś rozumie, dlaczego po raz pierwszy nie odbył się w szkole bożonarodzeniowy opłatek.

Wieś domaga się, by konkurs powtórzyć. Uczciwie wybrany kandydat powinien uzyskać ponad 50-procentowe poparcie, a skoro tak się nie stało (38 głosów przypadło konfederatom), papieżowi przysługuje druga tura. Jeśli śpiewak ponownie zwycięży, wieś przyjmie to z godnością. Inaczej sprawa podpada pod paragraf.

Parafialny hejt wylał się także na grono pedagogiczne. Nie dość, że ateiści, to krzyczą na dzieci, popijają kawkę w gabinecikach, zatrudniają mężów na woźnych, którzy tydzień koszą mały odcinek trawnika. „Jacy dorośli, taki patron”, „Skończyły się czasy kłaniania się wam, wielcy magistrzy”, „Dobry człowiek powinien wybrać dobrego człowieka”.

Przestraszona dyrektorka uciekła na chorobowe, zniesmaczona Danuta Grechuta wycofała swe plenipotencje, zgorszone parafianki pozbierały po domach podpisy pod petycją o drugą turę, zaś dzieci straciły pewność siebie. Jak to wpłynie – pyta Facebook zaniepokojona matka – na ich zdolność podejmowania decyzji na późniejszym życiowym etapie?

Legiony versus Sprawiedliwa
A w Izdebniku, po dwóch latach od usunięcia dyrektorki mobbingującej za Franciszkiem, ponownie przystąpiono do konkursu. Wybór patrona – umajano ścienne gazetki – to sprawa najwyższej wagi. Nie może być nim ktoś przypadkowy ani nieuzasadniony. Tylko poważne podejście gwarantuje dumę i satysfakcję, z jaką przez lata będziemy nosili przegłosowane imię, nadające placówce indywidualną tożsamość. Mówiło się o Legionach Polskich jako faworycie.

Tymczasem po wyjęciu z urny 389 głosów (w tym 28 nieważnych) nastąpił szok porównywalny do zwycięstwa prezydenta Dudy nad Komorowskim. Irena Sendlerowa (ps. Jolanta – Sprawiedliwa wśród Narodów Świata) przytłaczającą większością zdystansowała zarówno Legiony, jak i Kornela Makuszyńskiego, Jana III Sobieskiego oraz Tadeusza Kościuszkę.

W kręgach związanych z byłą dyrektorką i unieważnionym Franciszkiem mówi się, że Sendlerową przepchano w rewanżu na wójcie za arogancję względem pani Pachoń. Powszechnie wiadomo bowiem, że o Legionach wypowiadał się: świetny, idealny patron.

Bo co z tego, że sympatyzująca z ascetą pani Pachoń wygrała z wójtem we wszystkich sądowych instancjach, za co otrzymała kilkutysięczną rekompensatę? Utraty pedagogicznego prestiżu nie da się wycenić. Pozbawiono ją dobrego imienia, sensu życia, zdrowia, włosów, zrujnowano dobrostan w małżeństwie. Gdyby nie rodzice zbierający za nią podpisy pod kościołem, na których wójt nasłał policję, pewnie nie wytrzymałaby psychicznie.

A Izdebnik, podobnie jak Skawinki, pozostaje poróżniony tym patronatem.

Wójt versus wszyscy święci
Wójt Tadeusz Łopata przetrzyma petycję domagających się drugiej tury parafianek ze Skawinek, dopóki ze wsi nie zejdzie powietrze. Ponadto musi jeszcze przeanalizować ją z kompetentnym organem prawnym.

Wójtowi szczerze szkoda świętego Jana Pawła, który o takie względy się nie prosił. Wystawiając go do rywalizacji z każdym na tym świecie, obu kandydatów stawiamy w karykaturalnym świetle. To tak, jakby porównywać kartofel z pomarańczą. Jeden ma zalety i drugi, lecz w tym samym szeregu stać nie mogą.

Wójt posłuży się przykładem. Gdy w 2010 r. w gminie powstawało osiedle dla ofiar osuwisk, poszkodowani domagali się zamieszkania pod papieskim adresem. Ale o nazwę ulicy trzeba się było starać w samym Watykanie. Na Karola Wojtyłę wystarczyła zgoda z kurii krakowskiej, gdzie był biskupem pod swoim nazwiskiem. Proboszcz załatwił ją w dwa dni.

Wójt zniesmaczony awanturą w Skawinkach zadzwonił do kurii z zapytaniem, czy wciąż potrzebne jest zezwolenie watykańskie na użycie Jana Pawła? Już nie. Co wójta zabolało. Jak to? O wizerunek piłkarza Lewandowskiego dba menedżer, a świętym imieniem wycierają sobie gęby studzienki, parki, skwerki, bulwary, ronda, wzgórza, mola, bramy, domy pomocy społecznej, place zabaw, osiedla, kamieniołomy i sadzawki?

Dając dwa lata do namysłu nad patronatem, wójt napominał zwołane grona pedagogiczne: Nie bierzcie żadnych świętych, szukajcie w kręgach patriotyczno-artystycznych, gdzie macie dość monumentalnych postaci. Bynajmniej nikogo nie narzucał z nazwiska. Sugerował jedynie. Zaś co do pokonującej Legiony Sendlerowej, wójt czytał jej biografię i odebrał tę postać jako niekrystalicznie czystą. Jak mogła własne dziecko oddać do sierocińca?

Krzysztof Chorąży, śledzący bijatykę na patronów z perspektywy, jako eksradny mający doświadczenie w samorządności, powątpiewa, by tu liczyło się dobro dzieci, wychowywanych w szkołach dotychczas bezimiennych. Chodzi o tegoroczne wybory. Należy naród pokłócić i zmobilizować do urn konkretnym wrogiem.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vaherem
Der Hexenhammer



Dołączył: 17 Mar 2013
Posty: 3767
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:47, 23 Lis 2018    Temat postu:

Cytat:
"Przetrwaliśmy czas rozbiorów, i brunatne zło. Komunistów i lewaków. Genderowe dno. Od dżihadu ocalimy świat kolejny raz. Tylko Panie miej w opiece nas!" – to jedna ze zwrotek utworu "966" Lecha Makowieckiego. W środę jedna z nauczycielek z SP nr 3 z Sycowa kazała śpiewać tę piosenkę uczniom trzeciej klasy gimnazjum. Za wspólne śpiewanie wszyscy uczniowie otrzymali piątki. O sprawie jako pierwszy napisał portal sycow.naszemiasto.pl. Po publikacji o sprawie zrobiło się bardzo głośno.

– Indoktrynacja dzieci nienawiścią jest skandaliczna. Nigdy coś takiego nie powinno mieć miejsca – mówi Onetowi Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

OMZRiK zwrócił się już z pismem do dyrekcji szkoły w tej sprawie. – Prosimy szkołę o reakcję, o zwrócenie uwagi nauczycielce. Szkoła musi sprawować nadzór nad tym, co nauczyciele przekazują dzieciom. Rozważamy jeszcze wysłanie pisma do kuratorium oświaty z prośbą o podjęcie działań – podkreśla Konrad Dulkowski.

Kurator: w szkole nie ma miejsca na tego typu rzeczy
– Szkoła musi być miejscem krzewienia kultury i kształtować postawy szacunku dla innych ludzi. Terminy, które są złowrogie i upokarzające, w którą stronę by nie były kierowane, są niedopuszczalne. Tego typu rzeczy nie mogą mieć miejsca – mówi Onetowi Roman Kowalczyk, dolnośląski kurator oświaty, który o całej sprawie dowiedział się od nas.

– Myślę, że pani dyrektor rozpozna sprawę i jeśli uzna za stosowne, wyciągnie konsekwencje. Albo będzie jakieś pouczenie, albo sięgnie po inne sposoby przywołania nauczycielki do porządku – podkreśla.

Jak podaje portal sycow.naszemiasto.pl nauczycielka, która kazała śpiewać piosenkę o "genderowym dnie", jest przyjaciółką minister Beaty Kempy i jest to nie pierwszy skandal z jej udziałem. Jakiś czas temu nauczycielka, także na zajęciach artystycznych, pokazywała uczniom plakaty z martwymi płodami.


[link widoczny dla zalogowanych]

W gimnazjum miałem nauczycielkę muzyki, która żadnemu chłopakowi nie dała 5, chyba że chodził do szkoły muzycznej. Ale już wolałbym gorszą ocenę, niż śpiewanie takiego gówna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karmena
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 26 Mar 2014
Posty: 1104
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Pią 15:01, 23 Lis 2018    Temat postu:

Lizard napisał:
Przebijam koniecznością wytłumaczenia czwartoklasistom, że Jezus Chrystus nie jest postacią historyczną.

A nie jest? Shocked

Vah napisał:
Siostra dziś mi opowiadało o diagnozie czwartoklasistków, którą sprawdzała. I był tam rysunek króla. No takiego normalnego króla, z koroną, berłem, mieczem i w średniowiecznych ciuchach. I polecenie: opisz obrazek. Kilka przykładów:
"Ten król nie ma żony"
"Ten król ma najtańszą diamentową kołdrę"
"Ten król nie ma żony, ale ma czternaście synów związanych jak kije i mówi im, że są związani jak te kije"
"Król ma wiele sklepów w których jego słudzy kupują wszystko czego potrzebuje"
"Ma umięśnione syrki"
"U nas w kraju nie ma króla, jest prezydent i żyje się dobrze"


Że co? Laughing W każdym razie, mają dzieciaki fantazję Cool

Kurna, ci szkolni patroni... Mogliby w ogóle poszukać mniej znanych nazwisk, a nie ciągle wybierać te same osoby do patronowania...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:15, 23 Lis 2018    Temat postu:

Karmena napisał:
Lizard napisał:
Przebijam koniecznością wytłumaczenia czwartoklasistom, że Jezus Chrystus nie jest postacią historyczną.

A nie jest? Shocked

Nie ma jednoznacznych dowodów źródłowych potwierdzających istnienie takiej postaci. Jeśli chodzi o stosowanie Biblii jako źródła, to jest wiele szkół, ale też ogólnie nie uznaje jej się za źródło jednoznaczne.

No i ofc w warunkach akademickich można sobie dyskutować nad historycznością Chrystusa i nigdy nie dojść do jednoznacznego wniosku, ale z poziomu nauczania historii w klasie IV - nie, nie jest postacią historyczną. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
Strona 9 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin