Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rodzaje 1000 i jednej seksualności
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
floxanna
Wałdca Dziewięciu Żywiołów



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 571
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 0:43, 16 Mar 2016    Temat postu:

Nagualini napisał:

Serio, przysięga wierności to dla mnie kolejny poważny powód, żeby nigdy w życiu nie brać ślubu.

I to kolejny powód, dla którego uważam, że ślub cywilny jest bardziej sensowny już na etapie przysięgi, bo brzmi ona: „Świadom(a) praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z … i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe”.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 1:59, 16 Mar 2016    Temat postu:

Nagualini, zgadzam się co do tego, że "moje ciało jest moje i nikt poza mną nie będzie nim rozporządzał", ale czy składanie dobrowolnej przysięgi małżeńskiej nie jest właśnie formą rozporządzania własnym ciałem?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 6:50, 16 Mar 2016    Temat postu:

"Being unable to understand the concept of gender or of having a gender due to neurodivergence", ehe. Oczywiście uznaję osoby genderqueer, ale nieumiejętność zrozumienia samego pojęcia posiadania lub nieposiadania płci to faktycznie symptom zaburzeń (Gal się pewnie bardziej orientuje, jak to wygląda w klasyfikacji klinicznej) - i nie ma co się burzyć, że nie.

Luźny komentarz - przy okazji takich dyskusji zawsze czuję się trochę jak zapatrzona w patriarchat kobieta, która uważa feminizm za największe zło świata, bo mimo że sama zdecydowanie nie jestem, eee, "neurotypical", większość tumblrowych argumentów w tej kwestii sprawia, że tylko przewracam oczami.

floxanna napisał:
IHime napisał:
Powiem Wam, dziewczyny, że byłam po drugiej stronie. Byłam tą złą, co rozwaliła przyjaźń mężowi.

U Ciebie to przynajmniej był realny kontakt i realne kłopoty, które wynikły z relacji męża. U mnie – net, telefon, 400 km odległości, zero zależności materialnych (chyba że uznamy za takową prezent – z mojej strony – w postaci zakładki do książki czy słuchawek do telefonu Wink).

Wiesz, flox, oczywiście nie znam ani sytuacji, ani tego Twojego przyjaciela, więc to tylko taka uwaga trochę "obok" - ale obiektywny "brak powodów" to nie zawsze brak powodów. Znam ludzi, którzy do internetowych znajomości przywiązują się tak samo albo i bardziej niż do tych w "prawdziwym życiu", jedyną różnicą może być to, że faktycznie w takim przypadku jest mniej możliwości materialnego zaangażowania (np. pomocy w zakupach czy coś).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8793
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 7:59, 16 Mar 2016    Temat postu:

Imho czesto nie tyle sam akt fizyczny jest problemem w zdradzie a raczej klamstwa i oszustwa, ktore temu zazwyczaj towarzysza.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1016
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:23, 16 Mar 2016    Temat postu:

Lenn napisał:
Nagualini, zgadzam się co do tego, że "moje ciało jest moje i nikt poza mną nie będzie nim rozporządzał", ale czy składanie dobrowolnej przysięgi małżeńskiej nie jest właśnie formą rozporządzania własnym ciałem?

Jest, oczywiście masz rację. Tyle że to jest rozporządzenie jednorazowe, na mocy którego oddaję moje ciało w wieczyste użytkowanie innemu człowiekowi. I odtąd - za miesiąc, rok, dwadzieścia lat - cokolwiek mi się przydarzy, niezależnie od okoliczności, będę musiała w decyzjach dotyczących mojego ciała brać pod uwagę współużytkownika.
Nie mam problemu z wiernością (rozumianą jako pewien szereg decyzji, podejmowanych w zgodzie ze sobą, za każdym razem od nowa), ale właśnie z samym przyrzeczeniem. Nie tylko tym zresztą - wszelkie przysięgi wieczyste i obietnice na całe życie mnie odrzucają.

floxanna napisał:
I to kolejny powód, dla którego uważam, że ślub cywilny jest bardziej sensowny już na etapie przysięgi

A tu się zgadzam. Obietnica "będę się starać" jest imo dużo bardziej ludzka niż obietnica "przysięgam, że do końca życia mi się nie odmieni".
Chociaż ślubu cywilnego też nie planuję. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 19:47, 16 Mar 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
(...) nigdy nie zerwalabym przyjazni bo partner nie moze zniesc, ze nie jest pepkiem swiata. Chocby dlatego, ze przyjazn jest imho trwalszym uczuciem, milosc potrafi sie wypalic bardzo szybko, ale przyjazn jest na lata.
O to to.

Chociaż ostatnio zauważyłam na fejsie wysyp jego fot pt "PATRZCIE, MAM ŻONĘ, PATRZCIE, HEJ, MAM ŻONĘ, PATRZCIE!" więc może było coś na rzeczy... dziwne to. Eh, nigdy się i tak nie dowiem, a tym bardziej mnie to już nie dotyczy.

Cytat:
Serio, przysięga wierności to dla mnie kolejny poważny powód, żeby nigdy w życiu nie brać ślubu.
Mi to nie pasuje ale trochę z innego względu, bo nie wyobrażam sobie zmuszać kogoś by mi przysiągł wierność czy miłość aż do śmierci. Wydaje mi się to obrzydliwie egoistyczne, brać się nawzajem w posiadanie i nie dopuszczać że może za 10, 15 lat już nie będzie różowo. Ale ja np. nie jestem zazdrosna, (prawie) nigdy. Zdaje mi się że zazdrość tylko źle świadczy o nas samych i braku zaufania do partnera. Jak partner chce coś spieprzyć to to spieprzy nie ważne ile by się człowiek rzucał.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
floxanna
Wałdca Dziewięciu Żywiołów



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 571
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 20:26, 16 Mar 2016    Temat postu:

mangusta napisał:
Zdaje mi się że zazdrość tylko źle świadczy o nas samych i braku zaufania do partnera. Jak partner chce coś spieprzyć to to spieprzy nie ważne ile by się człowiek rzucał.

Myślę podobnie. Zresztą my (mój mąż i ja) byśmy po prostu ocipieli bez zaufania do siebie nawzajem, bo 10 miesięcy w roku spędzamy w odległości ponad 1000 km od siebie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8793
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 8:06, 17 Mar 2016    Temat postu:

Dunno, wydaje mi sie, ze zazdrosc jest czyms na co nie do konca ma sie wplyw. Czyli to, ze wy nie czujecie zazdrosci to nie tyle wasza zasluga, co przypadek, ze takie sie urodzilyscie. A osoby chorobliwie zazdrosne tez nie robia tego, bo sobie wpisaly zazdrosc na liste dziesieciu rzeczy do odhaczenia przed trzydziestka, tylko ze sie urodzily z takim a nie innym zestawem uczuc. Oczywiscie wiele zalezy od tego, czy czlowiek, ktory czuje zazdrosc wybierze plynac z jej pradem, czy probowac ja w sobie stlamsic. Ale nie wiem, czy nawet po stlamszeniu tak do konca przestaje ja odczuwac.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 8:22, 17 Mar 2016    Temat postu:

No się nie zgodzę, bo wątpię by zazdrość była zapisana w genetyce, raczej jest wyuczona.

Miałam napady zazdrości np. względem P, czy też ostatnio względem pilota który mnie dziko wyrywa, ale miałam wtedy też nieziemskiego kaca więc nie byłam w stanie zbyt racjonalnie myśleć. Ogólnie zazdrość wydaje mi się tak nielogicznym i wyniszczającym od środka uczuciem, że pozbycie się jego jest jak najbardziej realne, szczególnie że zazdrość jest czymś co można bardzo łatwo zidentyfikować. Chyba wraz z nienawiścią są to najłatwiejsze do zdefiniowania reakcje, tak proste że je można zawinąć w papierek i wrzucić do hejterskiej puszeczki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 9:28, 17 Mar 2016    Temat postu:

O to-to-to! Zazdrość jest nielogiczna, nie daje żadnych korzyści w związku, nie pozwoli nikomu "kupić" uczuć drugiej osoby, niczemu nie może zapobiec (wręcz przeciwnie), w dodatku czyni zazdrośnika nieatrakcyjnym.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
floxanna
Wałdca Dziewięciu Żywiołów



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 571
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw 14:56, 17 Mar 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Czyli to, ze wy nie czujecie zazdrosci to nie tyle wasza zasluga, co przypadek, ze takie sie urodzilyscie.

W odniesieniu do mnie to raczej nie jest słuszna teoria, bo zdarzały mi się relacje, w których czułam zazdrość – a brakowało w tych relacjach właśnie zaufania, poczucia emocjonalnego bezpieczeństwa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1016
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:09, 17 Mar 2016    Temat postu:

Same here. Na moje zazdrość (poza patologicznymi przypadkami - ludzie z paranoją, złymi doświadczeniami, obsesją kontroli etc.) nie jest stałą cechą osobniczą, tylko właśnie czymś, co pojawia się w mało stabilnych relacjach. Zazdrość to przecież głównie wyobrażanie sobie różnych przykrych rzeczy, które partner może nam zrobić. Kiedy czuję się z danym człowiekiem bezpiecznie, to nie będę sobie wyobrażać, że mnie zdradza albo oszukuje, bo: a) po co? b) na jakiej podstawie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2172
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:14, 17 Mar 2016    Temat postu:

Kiedy zazdrość jest uczuciem jak każdym innym - równie dobrze można powiedzieć, że złość czy smutek jest wyniszczający i nielogiczny. Jest logiczny, to normalna reakcja organizmu na konkretne bodźce i tłumienie czy ignorowanie "negatywnych" emocji jest po prostu niezdrowe. Zgodzę się z Gayą, że żadna w tym wina i zasługa. Jeżeli ktoś jest od tego zupełnie wolny, to super, jeżeli nie - nie ma co się samobiczować i zadręczać, że moja zazdrość rozwala związek, bo jakbym kochał, to bym ufał na sto pro, ale zazdroszczę, więc widać coś robię źle.

Ja jestem zazdrosna o całe mnóstwo rzeczy - o uwagę i czas przyjaciółki, o cudze sukcesy, o uwagę rodziców czy sióstr, o fajne gadżety, o zdolności i inne. Jestem na szczęście dużą, cywilizowaną dorosłą i umiem kontrolować tę emocję tak, by mieć z tego korzyści (głównie mnie motywuje do działania). I mogę sobie łatwo wyobrazić, jak zazdrość mogłaby ulepszyć mój związek miłosny, bo już to działa przy pozostałych związkach nieromantycznych.

EDIT:
Cytat:
Zazdrość to przecież głównie wyobrażanie sobie różnych przykrych rzeczy, które partner może nam zrobić

Aaaaaalbo sygnały ostrzegawcze, że związek nie rozwija się w kierunku, w którym mi się to podoba. Zaufanie zaufaniem, reagowanie na sygnały inną drogą. Zauważam, że partner poświęca mi znacznie mniej czasu -> chcę więcej uwagi i zazdroszczę ludziom, którym ją poświęca -> szukam rozwiązań sytuacji, niekoniecznie tworząc straszliwe scenariusze o zdradach i straconych złudzeniach.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Czw 16:19, 17 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:20, 17 Mar 2016    Temat postu:

Pozwolę sobie nie zgodzić się z teorią, że zazdrość jest czymś w 100% biologicznym. Bo w końcu skąd się bierze taka "chorobliwa zazdrość"? Pod przyczyny mogę podpiąć mnóstwo rzeczy, chociażby lęk przed porzuceniem, lęk przed samotnością, zależność emocjonalną od drugiego człowieka, brak granic Ja-nie Ja (lęk przed tym, że się dosłownie "rozpadnie" bez tej drugiej osoby), jeszcze parę by się pewnie znalazło - a to wszystko jest w dużym stopniu warunkowane przez wychowanie, relacje z rodzicami już od najwcześniejszych etapów życia i tak dalej (w większości przypadków zresztą jest też modyfikowalne, w większym lub mniejszym stopniu, przez terapię).

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 17:01, 17 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Kiedy zazdrość jest uczuciem jak każdym innym - równie dobrze można powiedzieć, że złość czy smutek jest wyniszczający i nielogiczny. Jest logiczny, to normalna reakcja organizmu na konkretne bodźce i tłumienie czy ignorowanie "negatywnych" emocji jest po prostu niezdrowe.
Zazdrość a smutek to dwie odmienne reakcje - na smutek nie mamy wpływu, zazdrość to tylko i wyłącznie wychodząca od nas emocja. Smutek jest potrzebny, by zrewidować efekty jakichkolwiek zdarzeń, a do czego zazdrość jest potrzebna? Oprócz wywoływania bezsensownych awantur?

Cytat:
I mogę sobie łatwo wyobrazić, jak zazdrość mogłaby ulepszyć mój związek miłosny, bo już to działa przy pozostałych związkach nieromantycznych.
No to dawaj, bo ja serio nie mogę sobie wyobrazić jakichkolwiek pozytywnych efektów zazdrości.

Edyta: Kobieta mojego ojca robi mu ogromne awantury z powodu zazdrości, i nie że np. ma jakiś powód, tylko wystarczy że on gdzieś się ustawi do roboty w dzień kobiet albo pójdzie na piwo ze mną. To jest nienormalne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Czw 17:03, 17 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2172
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:31, 17 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Zazdrość a smutek to dwie odmienne reakcje - na smutek nie mamy wpływu, zazdrość to tylko i wyłącznie wychodząca od nas emocja.

No ale emocje mają to do siebie, że nie ma się na nie wpływu - one po prostu są. Mogę je próbować wywołać, mogę je tłumić, mogę je nakręcać, ale nie mam wpływu na to, że czuję radość, złość, smutek, strach czy, no właśnie - zazdrość.

Cytat:
Smutek jest potrzebny, by zrewidować efekty jakichkolwiek zdarzeń, a do czego zazdrość jest potrzebna? Oprócz wywoływania bezsensownych awantur?

Do regulowania relacji i wpływania na motywację. Równie dobrze można zapytać, na cholerę gniew w związkach? Przecież nie po to, żeby uprawiać przemoc domową.

Cytat:
No to dawaj, bo ja serio nie mogę sobie wyobrazić jakichkolwiek pozytywnych efektów zazdrości.

Będę się powtarzać, bo nie wiem, jak to jaśniej wytłumaczyć - zazdrość to sygnał, że mnie coś w związku uwiera, że chcę innego układu w stosunkach.
Może coś z życia: miałam taki okres, że byłam bardzo zazdrosna o moją przyjaciółkę - logicznie to ja sobie mogłam wiedzieć, że się nie rozszczepi, że nie jestem jedyna na świecie, że nowy związek absorbuje jej uwagę, że ważniejsi są ludzie tu i teraz, a nie tam, w innym mieście, ale i tak tę zazdrość czułam, chciałam więcej jej uwagi i czasu, a nie chciałam pójść w kąt. No i właśnie, to nie tak, że jej nie ufałam i podejrzewałam, że jak tylko się odwrócę to na drugi dzień zapomni mojego imienia, nie chciałam, żeby zrywała kontakty, nie urządzałam awantur ani szantaży emocjonalnych. Po prostu zazdrość mnie zmotywowała, żeby ożywić tę relację, poszukać innych sposobów na bliższy kontakt, nowych tematów do rozmowy, i tak dalej, i temu podobne...
tl;dr - mnie zazdrość motywuje do działania. Czy to w kwestii polepszania relacji i pilnowania, żebym dostawała stałą działkę uwagi/czasu/"głasków" (i nie widzę w tym nic złego), czy w kwestii starania się o nowe przedmioty i osiągnięcia (dzisiaj mocno zazdraszczałam ludziom, którzy dostali się na Erasmusy, dało mi to kopa motywacyjnego Razz).

Ech, no i dla mnie jednak zazdrość też jest sygnałem, że zależy. Bycie zazdrosnym niekoniecznie równa się piekielnym awanturom, kontrolowaniu skrzynki pocztowej i spowiadaniu się z każdego kroku i każdej relacji.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 17:54, 17 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
No ale emocje mają to do siebie, że nie ma się na nie wpływu - one po prostu są.
A ja się znowu nie zgodzę, bo nie jesteśmy przedszkolakami by każdą najmniejszą emocję wyrzucać z siebie zawczasu. Emocje można kontrolować, wręcz można by powiedzieć że to jedna z tych rzeczy które odróżniają nas od zwierząt. Imho jeśli rozumiemy przyczynę danej sytuacji i rozumiemy dlaczego czujemy się tak a nie inaczej, to łatwiej nam jest unikać wpędzania się w toksyczne stany emocjonalne, lub też spływają one po nas jak po kaczce.

Cytat:
No i właśnie, to nie tak, że jej nie ufałam i podejrzewałam, że jak tylko się odwrócę to na drugi dzień zapomni mojego imienia, nie chciałam, żeby zrywała kontakty, nie urządzałam awantur ani szantaży emocjonalnych. Po prostu zazdrość mnie zmotywowała, żeby ożywić tę relację, poszukać innych sposobów na bliższy kontakt, nowych tematów do rozmowy, i tak dalej, i temu podobne...
No dobra, zgodzę się z tym że zazdrość ukierunkowana na własną osobę może dać pozytywny efekt, bo mi się głównie rozchodzi o zazdrość wycelowaną w partnera. Tyle że gdyby to nie przyniosło efektów to co wtedy?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5332
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:56, 17 Mar 2016    Temat postu:

Myślę, że z zazdrością jest jak ze stresem. W małych ilościach może służyć mobilizacji, w dużych działa destruktywnie.
Wychodząc z tego założenia, zazdrość zazdrości nierówna. Weźmy taki przykład, pierwszy, jakimi przyszedł na myśl.
Zosia i Marek postanowili zamieszkać razem. Zosia strasznie się wkurza, że Marek wychodzi co piątek na bilard i piwo, żeby spotkać się ze znajomymi. Załóżmy, że nie ma to szczególnych konsekwencji: nie odbija się na czasu spędzanym z Zosią (mają się przez resztę wieczorów w tygodniu), na obowiązkach domowych Marka, na budżecie domowym, nie upija się chłopaczyna, bo głównym celem jest spotkanie towarzyskie. Zosia w piątkowe wieczory siedzi w domu i ma żal do Marka. Co może zrobić Zosia?
a) Dziką awanturę i zakazać wychodzenia pod groźbą zakończenia związku.
b) Negocjować, by wyjścia odbywały się rzadziej. Może zaoferować ekwiwalent tych opuszczonych spotkań jakimś wspólnym zajęciem, np. regularnym wychodzeniem do kina, co tylko tym dwojgu pasuje.
c) Jeśli obie strony się czują z tym dobrze - dołączyć do piątkowej ekipy.
d) Dojść do wniosku, że wyjścia nijak nie zagrażają jej związkowi, że ma Marka przy sobie bardzo często i czas zadbać o siebie. Że jeszcze nadejdą dni, kiedy będzie się cieszyć z tego, że nie spędzają ze sobą każdej wolnej minuty. Zosia zaczyna poświęcać te wieczory na naukę języka, taniec, regularne spotkania ze swoimi znajomymi.

Jedna sytuacja, milion reakcji, a każda spod szyldu zazdrości.

E: mangust, ale sama w sumie to potwierdziłaś, co mówi Kazik. Że emocje są i na ich istnienie nie do końca mamy wpływ, ale czy damy im wymknąć się spod kontroli, to zupełnie inna sprawa. To, że nie powiemy o nich światu, nie znaczy, że ich nie przeżywamy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rufus dnia Czw 17:58, 17 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 18:21, 17 Mar 2016    Temat postu:

No ale tu ogólnie mówimy o tym co się dzieje na zewnątrz, a nie wewnątrz i jak te emocje wyrażamy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1016
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:22, 17 Mar 2016    Temat postu:

Ej, ale czy zazdrość w sensie "zazdroszczę" (np. koleżance fajnej sukienki) to jednak nie jest coś nieco innego niż "jestem zazdrosna o..." (np. mojego faceta)? Znaczy - abstrahując od różnicy między sukienką a facetem Wink - słowo jest jedno, ale emocje dwie i to zupełnie różne. W pierwszym przypadku: "Chcę!" (mieć taką sukienkę/żeby facet poświęcał mi więcej czasu => postaram się o to) w drugim: "Boję się!" (że zostawi, zawiedzie, zdradzi, oszuka => będę kontrolować, pilnować i wzbudzać poczucie winy). I o ile sens i pozytywne aspekty tej pierwszej zazdrości widzę (choćby właśnie wspomniana przez Kazik motywacja do działania), o tyle tej drugiej - nie bardzo.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 18:33, 17 Mar 2016    Temat postu:

Nagualini napisał:
Ej, ale czy zazdrość w sensie "zazdroszczę" (np. koleżance fajnej sukienki) to jednak nie jest coś nieco innego niż "jestem zazdrosna o..." (np. mojego faceta)? Znaczy - abstrahując od różnicy między sukienką a facetem Wink - słowo jest jedno, ale emocje dwie i to zupełnie różne. W pierwszym przypadku: "Chcę!" (mieć taką sukienkę/żeby facet poświęcał mi więcej czasu => postaram się o to) w drugim: "Boję się!" (że zostawi, zawiedzie, zdradzi, oszuka => będę kontrolować, pilnować i wzbudzać poczucie winy). I o ile sens i pozytywne aspekty tej pierwszej zazdrości widzę (choćby właśnie wspomniana przez Kazik motywacja do działania), o tyle tej drugiej - nie bardzo.
O! O! O to to!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Super Roksana w czapce z daszkiem



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 866
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Czw 19:48, 17 Mar 2016    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Szkoda, ze w jezyku polskim nie mamy tych dwoch slowek Sad


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rzabcia dnia Czw 19:50, 17 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Piszcząca Fanka Itachiego



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 1016
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:59, 17 Mar 2016    Temat postu:

O, Homer ujął to precyzyjniej niż ja Smile

Rzabcia napisał:

Szkoda, ze w jezyku polskim nie mamy tych dwoch slowek Sad

No niby "envy" to może być jeszcze "zawiść", ale ona ma już całkiem pejoratywny wydźwięk.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 20:55, 17 Mar 2016    Temat postu:

Nie nie, zawiść totalnie nie pokrywa się z envy. Raczej hmm... podziw, czy jak na translatorze mówią, "pozazdrościć". Jacię, pierwszy raz widzę coś tak mundrego od Simpsonów O_O.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 21:10, 17 Mar 2016    Temat postu:

mangusta napisał:
Nie nie, zawiść totalnie nie pokrywa się z envy. Raczej hmm... podziw, czy jak na translatorze mówią, "pozazdrościć". Jacię, pierwszy raz widzę coś tak mundrego od Simpsonów O_O.

Jak nie pokrywa. Jeden z siedmiu grzechów głównych to po angielsku "envy", więc raczej nie mówimy tu o pozytywnym "podziwie". Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Czw 21:42, 17 Mar 2016    Temat postu:

Zdaje mi się że to jest elżbietański angielski, więc słowa nie do końca znaczą to samo co znaczyły kiedyś. Tzn zmieniło się ich nacechowanie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 22:28, 17 Mar 2016    Temat postu:

Nah. Nacechowanie pejoratywne, obok tego pozytywnego, istnieje i ma się dobrze. Przynajmniej tak twierdzą słowniki typu Penguin czy Oxford, tyle też podpowiada mi wyczucie językowe.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1114
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 1:51, 18 Mar 2016    Temat postu:

mangusta napisał:
Zdaje mi się że to jest elżbietański angielski, więc słowa nie do końca znaczą to samo co znaczyły kiedyś. Tzn zmieniło się ich nacechowanie.

To znaczenie jest prawdopodobnie jeszcze starsze, w języku francuskim jalousie i envie mają takie samo rozróżnienie. Zarówno angielska i francuska wikipedia zaznaczają, że nie należy tych określeń mylić, więc wygląda na to, że nadal są aktualne. Łacińska invidia obejmuje natomiast chyba oba te znaczenia. Możliwe, że zaczęto je rozróżniać dopiero wraz z rozwojem chrześcijaństwa.

Co do zawiści i zazdrości, to raczej faktycznie [link widoczny dla zalogowanych]
Cytat:
Zawiść rozumiana jest jako uczucie silnego dyskomfortu, niechęci w związku z posiadaniem przez kogoś cech, przedmiotów lub osiągnięć, które samemu chciałoby się posiadać. Osoby zawistne życzą innym, aby straciły to, co posiadają. Osoba, wobec której odczuwana jest zawiść, nie musi być w żaden sposób związana z osobą zawistną. Zazdrość natomiast zwykle łączona jest w psychologii z miłością. W tym ujęciu definiuje się ją jako obawę przed utratą partnera na rzecz osoby trzeciej. W takim rozumieniu zazdrość dotyczy więc relacji emocjonalnych trzech konkretnych osób.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8793
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 8:14, 18 Mar 2016    Temat postu:

Dzien dobrt, wiem, ze spoznilam sie na dyskusje i moj post jest po czesci wtorny, ale skoro juz go napisalam... Razz

"Pozwolę sobie nie zgodzić się z teorią, że zazdrość jest czymś w 100% biologicznym."

No kurcze, przeciez nie jest obcym konstruktem. Mnie sie wydaje, ze oprocz wplywu srodowiska jest jednak jeszcze to, z czym sie czlowiek rodzi. Cos jak z rakiem, mozesz sie urodzic genami, ktore daja ci ilestam procent szans na zachorowanie, ale jesli srodowisko ci nie bedzie kopcic w twarz, to nie zachorujesz. Mozesz sie urodzic z ilomas procentami szans na wybuchy zazdrosci, ale w zaleznosci od okolicznosci te wybuchy sie aktywuja albo nie. W sumie chyba porownalabym to do wybuchow gniewu/agresji i osob, ktore chodza na "anger management", zgaduje, ze gdzies w stanach sa i zajecia pomagajace kontrolowac zazdrosc.

"Zazdrość a smutek to dwie odmienne reakcje - na smutek nie mamy wpływu" - No kurcze, niech sie wypowie jakis lekarz, bo mnie sie wydaje, ze wszystko z klucza emocji dziala mniej wiecej tak samo. Ale poruszam sie po grzaskim gruncie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 8:35, 18 Mar 2016    Temat postu:

No to, czy człowiek dziedziczy cechy charakteru czy też jest carte blanche to wciąż dyskusyjna sprawa nawet wśród lekarzy. Ja się ustawiam gdzieś pomiędzy w tej teorii, bo jakiś związek genetyczny musi być, ale raczej to jakaś podstawowa forma, która zostaje później wykształcona przez doświadczenia. Ot np. naturalnie ciągnie mnie do ludzi z ciężkim dzieciństwem, bo posiadają oni cechy charakteru przy których czuję się bardziej swobodnie. Do tego stopnia, że nawet nie wiem że ktoś miał np. w szkole przerąbane dopóki mi nie powie i wtedy jest aaah no tak, oczywiście. Tak i osoby z ekstremalnymi napadami zazdrości mogły mieć jakieś złe przeżycia które negatywnie odbiły się na ich samoocenie.

Nie żeby niska samoocena = zazdrość, bo moja samoocena jest gdzieś blisko rowu mariańskiego a zazdrościć nadal nie potrafię. Jeśli coś jest fajne, co bym chciała, to po prostu do tego dążę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rzabcia
Super Roksana w czapce z daszkiem



Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 866
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szkocja

PostWysłany: Pią 21:16, 18 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Zawiść rozumiana jest jako uczucie silnego dyskomfortu, niechęci w związku z posiadaniem przez kogoś cech, przedmiotów lub osiągnięć, które samemu chciałoby się posiadać. Osoby zawistne życzą innym, aby straciły to, co posiadają.


No dobrze, ale wezmy taki przyklad: zazdroszcze A., bo ma duzy biust i sama taki chce, ale to nie znaczy, ze chce, zeby A. stracila to, co ma (niech ma wieksza klatke piersiowa, na zdrowie jej). Czy to czyni mnie osoba zawistna czy tez nie, bo zanika tutaj to "zycze jej, zeby sie tym biustem udlawila"?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Rzabcia dnia Pią 21:25, 18 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2212
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 76 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:24, 18 Mar 2016    Temat postu:

Widzę, że dyskusja wchodzi tutaj w rejony teorii osobowości. Ogólnie: osobowość: stały wzorzec reakcji i zachowania danej osoby, który przejawia się we wszystkich aspektach życia; charakter - nabyte cechy zachowania, które zostały ukształtowane przez proces wychowania czynniki zewnętrzne; temperament - wrodzony sposób reakcji i pobudliwości.

Używając informatycznych metafor - biologia (czyli geny, efekt rozwoju, budowa mózgu, warianty receptorów) to nasz sprzęt, a to, czego uczy nas życie, to oprogramowanie. Najbardziej wypasiony komputer nie zadziała dobrze, jeśli wgramy na niego beznadziejne programy (chociaż, powiedzmy, że poradzi sobie lepiej, niż kiepski) i odwrotnie. Osoba o dużej wrażliwości receptorów na mediatory stresowe potrzebuje ich mniejszej ilości, żeby poczuć lęk - stąd np. osoba o stylu lękowym raczej nie będzie źle znosiła wiele mocnych bodźców, bo to ją przeciąży. To oczywiście duże uproszczenie, ale jest najbliższe mojemu światopoglądowi.

Ad rem - zazdrość jest naturalną emocją, która występuje u różnych osób w różnym nasileniu. Kwestia tego, że kiedy już się pojawi, jak bardzo mamy wypracowane mechanizmy radzenia sobie z nią (i jaka mamy predyspozycję do wypracowania sobie takich mechanizmów). Pomijam zespół Otella, bo to oczywista patologia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galnea dnia Pią 21:25, 18 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2212
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 76 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:27, 08 Lis 2016    Temat postu:

Doszłam do wniosku, że tu będzie to najbardziej pasować.

Polskie Towarzystwo Seksuologiczne postanowiło wreszcie zająć stanowisko odnośnie zdrowia osób homoseksualnych (i w sumie biseksualnych), a Polskie Towarzystwo Psychiatryczne to poparło - [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 11:09, 09 Lis 2016    Temat postu:

Galneo, warto to linkować wszędzie, gdzie się da!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1837
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:53, 09 Lis 2016    Temat postu:

<3 Widziałam, podpisuję się czterema kończynami, naprawdę super zobaczyć coś takiego oficjalnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2212
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 76 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:41, 09 Lis 2016    Temat postu:

Ja już na fejsa wrzuciłam, a widziałam, że Replika, KPH i KSP też szerzą dobrą nowinę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5332
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:54, 09 Lis 2016    Temat postu:

Że tak spytam, co im zajęło tyle czasu?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11691
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:54, 22 Lut 2017    Temat postu:

Nie wiem, czy jest lepszy temat, w razie czego przenieście.
Wiecie co, jak mnie drażni ta narracja odnośnie biseksualistów "zakochuję się w człowieku, a nie plci". No bo hetero i homo to obchodzi tylko to, czy to facet/kobieta, gdzieżby jakąś osobowość czy coś, jak ma odpowiednią płeć, to już można ruchać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5865
Przeczytał: 78 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Śro 18:32, 22 Lut 2017    Temat postu:

Ale to i tak jest gówno prawda. Jako biseksualistka mam dość ściśle sprecyzowane gusta, inne wobec kobiet, inne wobec mężczyzn. I tak, dla mnie to jest różnica, więc można powiedzieć, że "zakochuję się w płci" - tyle że raz będzie to taka płeć, a raz inna.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 06 Gru 2011
Posty: 4464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Śro 19:50, 22 Lut 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Nie wiem, czy jest lepszy temat, w razie czego przenieście.
Wiecie co, jak mnie drażni ta narracja odnośnie biseksualistów "zakochuję się w człowieku, a nie plci". No bo hetero i homo to obchodzi tylko to, czy to facet/kobieta, gdzieżby jakąś osobowość czy coś, jak ma odpowiednią płeć, to już można ruchać.


Ale rozumiesz, że ta część " gdzieżby jakąś osobowość czy coś, jak ma odpowiednią płeć, to już można ruchać" dokładnie opisuje pojęcie niektórych o tym, czym jest biseksualizm? I jak przez to traktowani są biseksualiści tak wśród hetero, jak i wśród niehetero?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11691
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:10, 22 Lut 2017    Temat postu:

Nie chodzi mi o narrację "nie życzę sobie traktowania mnie jak samobieżne genitalia, zwracam uwagę na osobowość", tylko "jestem lepszy od was, bo nie dla mnie takie przyziemne rzeczy jak płeć, skupiam się na WNĘTRZU". Mam wrażenie, że to widać już w pierwszym poście, ale doprecyzowuję.
Że biphobia i stereotypizacja środowiska swoją drogą ma się dobrze, to się zgadzam.
E. Znaczy, doprecyzuję jeszcze, samo zdanie można jak widać interpretować różnie, chodzi mi o taką, w której z kontekstu wynika to, co napisałam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Śro 20:14, 22 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Strzyga
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 27 Mar 2012
Posty: 120
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Czw 22:10, 23 Lut 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Nie wiem, czy jest lepszy temat, w razie czego przenieście.
Wiecie co, jak mnie drażni ta narracja odnośnie biseksualistów "zakochuję się w człowieku, a nie plci". No bo hetero i homo to obchodzi tylko to, czy to facet/kobieta, gdzieżby jakąś osobowość czy coś, jak ma odpowiednią płeć, to już można ruchać.

A to nie jest bardziej narracja panseksualistów? Poprawcie mnie, jeśli się mylę, od ponad roku konsekwentnie uciekam na tumblrze od wszystkich blogów o LGBTQ+, odkąd na którymś przeczytałam, że bycie bi nie oznacza pociągu do kobiet i mężczyzn, tylko "do swojej płci i jeszcze jakiejś innej", co oczywiście nie oznacza tego samego, bo płci według tumblra jest milion pięćset i zwątpiłam. W każdym razie, niezależnie od przyjętej definicji, płeć drugiej osoby nadal byłaby ważna dla osoby biseksualnej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 06 Gru 2011
Posty: 4464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Czw 22:18, 23 Lut 2017    Temat postu:

Leleth napisał:
Nie chodzi mi o narrację "nie życzę sobie traktowania mnie jak samobieżne genitalia, zwracam uwagę na osobowość", tylko "jestem lepszy od was, bo nie dla mnie takie przyziemne rzeczy jak płeć, skupiam się na WNĘTRZU". Mam wrażenie, że to widać już w pierwszym poście, ale doprecyzowuję.
Że biphobia i stereotypizacja środowiska swoją drogą ma się dobrze, to się zgadzam.
E. Znaczy, doprecyzuję jeszcze, samo zdanie można jak widać interpretować różnie, chodzi mi o taką, w której z kontekstu wynika to, co napisałam.


No, zrozumiałam to inaczej, dzięki za rozwianie wątpliwości.

Strzyga napisał:
bycie bi nie oznacza pociągu do kobiet i mężczyzn


No i jaki masz z tym problem? Określasz się jako bi z pociągiem do kobiet i mężczyzn? Good for you.
Inni tak nie mają.
Definicja biseksualizmu jako pociągu do osób własnej i innej płci istnieje z... nie pamiętam, została ukuta jeszcze w latach osiemdziesiątych? Jakoś około.
Strzyga napisał:
płci według tumblra jest milion pięćset

No i jaki masz z tym problem? Dobrze wiesz, jakiej jesteś płci i szczęśliwie jest to jedna z dwóch konserwatywnie postrzeganych za prawdziwe i ta, którą przydzielono ci na podstawie genitaliów po urodzeniu? Good for you.
Inni tak nie mają.

W jaki konkretnie sposób uwłacza ci to, że inni tak nie mają?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 22:20, 23 Lut 2017    Temat postu:

Tak naprawdę bi to pojęcie, które się zestarzało, bo powstawało w czasach kiedy mocno trzymano się tego, że płcie są wyłącznie dwie i kropka.
W tej chwili płeć jest postrzegana bardziej jako spektrum (przynajmniej społeczna), plus zaczęto się zastanawiać w którym miejscu są osoby transseksualne w trakcie tranzycji, albo osoby androgeniczne, stąd wziął się panseksualizm. Przynajmniej teoretycznie, albowiem środowisko nadal jest podzielone, w takim znaczeniu że: dla jednych bi/pan to synonim, dla innych pan to próba wymazania bi (jeśli przyjąć że pan jest szersze, to bi byłoby gdzieś na spektrum panseksualizmu), jeszcze inni twierdzą, że to totalnie inne rzeczy. Prawdopodobnie potrzeba jeszcze kilku lat i uzus sam się określi.

Swoją drogą Strzygo, nie wiem, czy to była Twoja intencja ale to co napisałaś o postrzeganiu płci via Tumblr zabrzmiało nieco pogardliwie. A o ile tumblr nieco przesadza, to zdecydowanie wolę żeby świat przesadzał w rozróżnianiu mnogości płci i samoidentyfikacji, niż w stronę "są dwie, jak ci nie pasuje, to spierdalaj"


Jeśli kontekst wskazuje na taką interpretacje jaką podaje Leleth, to faktycznie, najlepiej zalecić osobie głoszącej stuknięcie się w głowę najbliższą ścianą. Przy czym ja to zawsze interpretowałam inaczej (ale to moze po prostu chęć zachowania wiary w ludzkosć), mianowicie, że kontekstowo człowiek służy do uogólnienia.
Bo IMHO dla osób hetero (ale też homo) płeć jest zdecydowanie istotniejsza przy wyborze partnera niż dla osoby bi/pan (ja przyjmuję raczej wersję, że pan jest szersze, ale z grubsza można traktować to wymiennie, bo definicja bi będzie zależała od definicji płci). Jasne, że w żadnym z wypadków to nie jest jedyny czynnik ktory decyduje o wyborze partnera, bo każdy ma jakieś własne preferencje. A człowiek w tym kontekście, dla mnie, był uogólnieniem dla wszystkich płci, bo innego nie ma.

(jakbymnapisała coś niezrozumiale, to mi powiedzcie, mam wrażenie, że nieco bredzę)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Czw 22:25, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5332
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:49, 23 Lut 2017    Temat postu:

Pytanie do Strzygi, ale odpowiem za siebie: problem jest taki, że nie można się w niczym połapać. I nie widzę w tym żadnej złej woli, którą - trochę tak mi wygląda twój post, może źle go interpretuję - przypisujesz Strzydze. Zresztą jest dla mnie spora różnica między bardziej fachowymi definicjami różnych płci a tumblrowym wysypem tęczoseksualnych jednorożców*. Ale nawet te fachowe czy aspirujące do fachowych podziały niewiele mi rozjaśniają. I tu zgodzę się z Merr, jeszcze parę lat i zacznie się odsiew po tym boomie.

*Mi za jedno, nie potępiam, po prostu... nie rozumiem. I tyle.


Przy okazji, odchodząc nieco od bieżącego tematu:
W RuPaul's Drag Race poznałam termin, którego mi brakowało całe życie: genderfuck/genderpunk. Wreszcie mogę się oetykietować. Razz


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 23:14, 23 Lut 2017    Temat postu:

IMHO miliony nazw biorą się z potrzeby identyfikacji. Ludzie lubią należeć do grupy. Nawet jak ta grupa liczy trzy osoby - to i tak jest to grupa. A jednocześnie czują potrzebę różnorodności, więc jak etykietka jest za szeroka, to chcą taka mniej szeroką, bardziej ich.
Dla mnie to podobne do subkultr w rozumieniu młodzieżowym - serio, do dziś pamiętam te podziały wśród metalowców na kindermetali, deathmetalowców, blackmetalowców, wujwiejakichmetalowców. To normalny proces, tylko dzięki tumblrowi zachodzi na większą skale. I zamiast nastolatków z osiedla mamy niejednorodne środowisko, które tak naprawdę niedawno zaczęło wychodzić z bardzo ciasnych etykietek na które im pozwoliło społeczeństwo.
Z jednej strony mamy odzyskiwane (z duzym sukcesem) słowo queer, które mieści chyba wszystko co nie jest hetero i cis (w takim sensie że wystarczy "spełnić" jedną zmienną, żeby przynależeć), z drugiej kilkadziesiąt mniejszych kategorii, bo oprócz ogólnej przynależności ludzie lubią mieć cos bardziej indywidualnego.

Mnie na przykład strasznie pomogło mentalne oddzielenie orientacji seksualnej od romantycznej - i nagle łatwiej mi było się odnaleźć. (aczkolwiek labelkę queer też lubię, bo jest pojemna własnie)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Czw 23:16, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Strzyga
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 27 Mar 2012
Posty: 120
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 0:01, 24 Lut 2017    Temat postu:

Rufus napisał:
Pytanie do Strzygi, ale odpowiem za siebie: problem jest taki, że nie można się w niczym połapać. I nie widzę w tym żadnej złej woli, którą - trochę tak mi wygląda twój post, może źle go interpretuję - przypisujesz Strzydze. Zresztą jest dla mnie spora różnica między bardziej fachowymi definicjami różnych płci a tumblrowym wysypem tęczoseksualnych jednorożców*. Ale nawet te fachowe czy aspirujące do fachowych podziały niewiele mi rozjaśniają. I tu zgodzę się z Merr, jeszcze parę lat i zacznie się odsiew po tym boomie.

*Mi za jedno, nie potępiam, po prostu... nie rozumiem. I tyle.

Dokładnie o to mi chodziło, ze szczególnym uwzględnieniem pogrubionego zdania. Fachowe definicje są przestarzałe, ale na tumblrze absolutnie KAŻDY może sobie napisać COKOLWIEK. Nie ma w tym nic złego, ale ciężko z tumblrowego zamętu wyłowić informacje na tyle konkretne, żeby można sobie było ułożyć jakiś spójny obraz zjawiska i nie umiem uznać czyichś prywatnych poglądów, niepopartych żadną statystyką poza liczbą reblogów, za oficjalną definicję.
Istotnie nie pisałam ze złą wolą, ale trochę z goryczą, bo o ile nic nie mam do tego, jaką łatkę ktoś przykleja samemu sobie, o tyle mierzi mnie tumblrowa skłonność do przyklejania łatek innym na zasadzie "ja wiem lepiej od ciebie, po prostu jeszcze sobie nie uświadamiasz, że tak naprawdę jesteś tym, tym i tym, a moja racja jest najmojsza".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2172
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:24, 09 Sty 2018    Temat postu:

Od tygodnia "Warto Rozmawiać" próbuje zaprosić działaczy stowarzyszeń zajmujących się LGBT na dyskusję o [link widoczny dla zalogowanych]. Teraz Kostrzewa dostała przez FB wiadomość o treści [link widoczny dla zalogowanych]

Jak na razie środowisko trzyma sztamę i nikt się do programów tego typu nie wyrywa i pewnie prędko nie wyrwie...

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1299
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Wto 19:55, 09 Sty 2018    Temat postu:

Ciekawe, o jakież to przywileje chodzi? Przepuszczanie w kolejce, zniżkowe bilety na autobus? A nie, pewnie o to, żeby na ulicy w zęby nie dostać...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2172
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:56, 09 Lut 2018    Temat postu:

Ponieważ studnia z rozkminami na temat wachlarza seksualności okazała się mieć dno, zamierzam w tym temacie pisać o LGBT+.

1. W "OCH-TEATR" 16 lutego będzie premiera spektaklu "Casa Valentina". Wczesne lata 70, Ameryka, tytułowy dom jest miejscem wypoczynkowym dla transwestytów. Udane wczasy przerywa donos na policję, w związku z czym goście postanawiają założyć oficjalną organizację, mierząc się z reakcjami otoczenia i rodziny. Inspiracją dla sztuki była faktycznie istniejąca w Stanach "[link widoczny dla zalogowanych]", po której zostały dziś tylko [link widoczny dla zalogowanych]. Sztuka debiutowała na Broadwayu i zebrała świetne recenzje. Myślę, że jeżeli ktoś ma okazję, to warto pójść.
Co do polskiej wersji: [link widoczny dla zalogowanych]

2. Uniwersytet Jagielloński szuka do[link widoczny dla zalogowanych], puszczam wici.

3. A tutaj macie [link widoczny dla zalogowanych], który zabłąkał się z alternatywnego uniwersum, w którym heteroseksualni katolicy są mniejszością i to absolutnie dyskryminowaną.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin