Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak naprawić lekcje WF?
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:32, 04 Mar 2014    Temat postu: Jak naprawić lekcje WF?

Temat dość poważny- w sumie WF to dla wielu dzieciaków szansa na poruszanie się i wyrobienie nawyków. Ważne zwłaszcza w obliczu kolejek samochodów dowożących pociechy i coraz większej paranoi zabraniającej puszczać dzieci luzem.

Mój stosunek do WF-u był dwojaki. Z jednej strony naprawdę lubiłam gry i umiałam w nie grać. Byłam świetna na basenie i całkiem dobra wytrzymałościowo, a z palanta jakby była olimpiada to mogłam z marszu iść- wybijałam i łapałam bezbłędnie. Z drugiej brakowało mi szybkości, a gros ocen liczył się z cholernych biegów na ileś tam metrów.

Postuluję więc:
-Większą różnorodność. Nasi nauczyciele naprawdę się starali a i tak kończyło się zazwyczaj na siatkówce. Parę razy był aerobik czy tańce, czasem wyjście na łyżwy. Porobić grupy albo cokolwiek. Jest tyle rodzajów ruchu, a wszystko sprowadza się do jednej gry, a siłownia stoi odłogiem.

-Wprowadzić jakiś plan treningowy. Większość testów wyglądała tak, że raz na pół roku dajmy na to skaczemy wzwyż dostajemy nędzne oceny i pół roku ciszy. Potem znowu skoki, znowu nędza. Jak, do jasnej anielki jak ma ktokolwiek poprawić wyniki?

-Zacząć uczyć. Jak ma wyglądać prawidłowa rozgrzewka i dlaczego nie liczy się samo bieganie. Pokazać jak ciało może być naszą siłownią, jakie ćwiczenia dla jakiego efektu.

-Zlikwidować cholerne oceny. Bo WF to przedmiot inny niż wszystkie. Jak ktoś ogarnia matmę to ogarnia wszystko- świetny pływak może wlec się w ogonach, jeśli chodzi o biegi.

Jakieś inne pomysły?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Tillchen w opałach



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1874
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:55, 04 Mar 2014    Temat postu:

Arghh, czuję się ofiarą systemu, ale moim zdaniem 45 minut (z czego 10 to przebieranie się, kolejne 10 sprawdzanie listy i rozgrzewka) w środku zajęć nie wniesie wiele w kwestii kondycji czy dobrych nawyków. Po pierwsze: czasu jest za mało, po drugie: ja nie potrafiłam się przełamać i zmusić do prawdziwej aktywności ze świadomością, że będę musiała spędzić w szkole jeszcze kilka godzin, kto miał wielu kolegów w klasie, ten może wie, o czym mówię.
A jednak, mimo zniechęcenia do jakiejkolwiek aktywności fizycznej, zaczęłam niedawno chodzić na siłownię i okazało się, że to świetna sprawa. Ale tylko wtedy, kiedy nie jest to przymus, kiedy to JA decyduję, co zrobię ze swoim organizmem, kiedy nie muszę się martwić o czas, o przerwę, o butelkę wody, kiedy mam ten komfort, że mogę iść pod prysznic tuż po treningu... ;__;
Szczerze mówiąc, z mojej perspektywy to jest zwyczajnie niemożliwe do zrealizowania w ramach zajęć szkolnych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:05, 04 Mar 2014    Temat postu:

W sumie podpisuję się pod zdaniem Karol - czasami lubię sobie poćwiczyć nawet w domu, zrobić jakieś ćwiczenia wytrzymałościowe czy rozciągające, przez długi czas chodziłam na basen, ale na wf-ie ćwiczyło mi się bardzo słabo, szczególnie za świadomością, że potem czeka mnie jeszcze biologia i sprawdzian z matmy. Poza tym problemem był też zupełny brak planu treningowego, jak wspominała Eire - od pierwszej klasy liceum (a kończę teraz trzecią) wf-istka narzekała, że nie umiemy grać w siatkówkę. I co zrobiła? Jedną lekcję na zaliczanie odbić. Ciekawym pomysłem byłoby też zrobienie grup. Ja na przykład lubię sobie pograć w siatkówkę i na tych zajęciach rzeczywiście się staram, natomiast gra w kosza to dla mnie droga przez mękę, tymczasem sporo dziewczyn tylko smęci, że znowu gramy w tę głupią siatkówkę. A przecież dałoby się zorganizować grupy - równolegle wf mają dziewczyny z klasy geograficznej i grupa chłopaków z obu klas. Naprawdę zamiast dzielić w ten sposób nie dało się zrobić siatkówki, kosza i ćwiczeń? Wtedy można by rzeczywiście wprowadzić jakiś spójny program treningowy i czegoś uczyć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tekla
Histeria Zmutowanej Miłości



Dołączył: 01 Lut 2014
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:21, 04 Mar 2014    Temat postu:

Mi się podczas wychowania fizycznego szczególnie rzuca w oczy, kiepski system oceniania. Bo teoretycznie uczeń powinien dostawać oceny nie tylko za wyniki, ale również za starania się i postępy, a moja pani z pierwszej klasy gimnazjum upatrzyła sobie ze dwie dziewczynki świetne z siatkówki, a na resztę, jakbyśmy się nie starały, potrafiła tylko krzywo patrzeć, krzyczeć że nic nie umiemy i stawiać tróję, z komentarzem że to naciągane. Pamiętam jak po pierwszym wf-ie w gim. wróciłam do domu i się popłakałam, bo pani ośmieszyła mnie przed nową klasą, drąc się jak to ja nic nie umiem, jeśli chodzi o jej ukochaną siatkę. Więc codziennie wychodziłam do ogrodu i odbijałam tę cholerną piłkę, ćwiczyłam jak szalona. Co z tego że w miesiąc nauczyłam się grać właściwie piątkowo (w podstawówce siatki prawie nie miałam)? Pani od wf-u traktowała mnie tak samo jak wcześniej, nie chciała wziąć pod uwagę że dopiero zaczynam, nie patrzyła na to jak się rozwijam i jak się staram, nie brała pod uwagę wkładu pracy. Nie muszę też dodawać, że powinno zabronić się nauczycielom wf-u krzyczeć na uczniów za brak sprawności fizycznej. Akurat tego nie zawsze się da nauczyć, takie braki w ogóle nie są winą ucznia. A stanowczo nie powinno się niewysportowanych dzieci poniżać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Szaman(ka)
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 243
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:59, 04 Mar 2014    Temat postu:

Czytając wasze posty wnioskuję, że mam idealnego wuefistę. Serio. o.o
Do osób szczególnie sprawnych fizycznie nie należę, ale lubię te lekcje. Na WF-ie robimy teoretycznie to, co chcemy: chodzimy na stepy, na aerobik, na boisko pograć w palanta, na siłownię, na salę dużą pograć w kosza, na mniejszą pograć w siatkę... Za to jak np. robi się ciepło i zbliżają się zaliczenia z biegów, to chodzimy biegać po parku, który mamy zaraz przy szkole. Mamy 3 lekcje w tygodniu, więc czasem biegniemy to biegamy średnio dwa razy w tygodniu. Zajmuje nam to całą lekcję, bo jest rozgrzewka, 10 min truchtu, zatrzymujemy się na jakieś ćwiczenia rozciągające, znowu 10 min biegu itd. I zaczynamy conajmniej miesiąc przed zaliczeniami. Jak np. były zaliczenia ze stania na rękach, to też mieliśmy dwie lekcje takich "prób", przy czym i tak nie wymagał całkowicie samodzielnego wykonania ćwiczenia - na 4 było z pomocą przy wybiciu i trzymaniem za nogi. Oprócz ocen z zaliczeń dostajemy też oceny "z aktywności", czyli właśnie za chęci i np. osoba która całe półrocze ćwiczyła, z dwójkami za biegi dostaje pięć na semestr. I zawsze nam powtarza, że to musimy pozaliczać bo on ma takie wymogi, ale nie jest ważne na jaką ocenę, tylko ważne, że się trochę poruszaliśmy i zawsze to co innego niż siedzenie cały dzień przed komputerem i to tylko lepsze dla naszego zdrowia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2615
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Wto 19:13, 04 Mar 2014    Temat postu:

Najważniejsze to zmiana podejścia wuefistów i uczniów. W gimbazie pamiętam dziewczyny, które nawet nie próbowały nauczyć się serwowania na siatkówkę - nie, bo nie, bo nie umiem i już. Nie wiem, może to była próba wdzięczenia się, szukania uwagi? Nieistotne.
Ciężko mi się dokładnie wypowiadać, bo ja WF (mimo mojej tuszy!) uwielbiałam od początku podstawówki i nawet kiepskie wyniki w biegach czy gimnastyce (skrzynia moją katorgą, kozioł wybawieniem) nadrabiałam w grach zespołowych, nie bałam się żadnej z piłek, zdarzało mi się bronić podczas gry w piłkę ręczną.
Myślę, że dobry byłby system zajęć podobny do tego, który ma większość uniwersytetów - bloki zajęć, z dyscyplinami do wyboru. Cholernie trudne toto do zrealizowania, ale jakby zrobić wspólny blok dla kilku szkół...? Uczeń dostawałby wolną rękę, z tym, że, na przykład, co miesiąc powinien zmieniać blok, miałby do wykorzystania na przykład 2 miesiące lekkoatletyki, 2 - 3 miesiące gier zespołowych, 2 miesiące gimnastyki, miesiąc tańca/areobiku... (ale ze mnie idealistka!)
Oczywiście, kolejna oczywista rzecz - po takich zajęciach nie ma już lekcji, a sala/hala sportowa koniecznie powinna być wyposażona w prysznice, z zasłonkami, bo mało kto się nie wstydzi swojego ciała w wieku nastu lat. Czas na to można znaleźć - choćby zabierając jedną godzinę religii w tygodniu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Wto 19:14, 04 Mar 2014    Temat postu:

Jak naprawić? Zlikwidować. Wink

Garść nieporuszonych do tej pory problemów:
- higiena - jak się człowiek spoci, wypadałoby się umyć, a tutaj nie ma po pierwsze czasu, po drugie warunków (w moich szkołach prysznice były, ale nie działały), z tym wiąże się:
- wstyd nastolatków - już to widzę, jak zbiorowo się myją, nikt nikogo nie wyśmiewa, a szczególnie osób z nadwagą, jeśli nawet przy przebieraniu da się spotkać docinki i komentarze
- niechęć do sportów zespołowych - to mój osobisty przypadek, ale dotyczy wielu osób - mogę sobie jeździć na rowerze, na rolkach czy konno, ale za interakcje z grupą szczerze podziękuję - czy są oceny, czy ich nie ma, zawsze będzie obwinianie się o zawalenie, niezdrowa rywalizacja, poczucie krzywdy z powodu wyboru do drużyny jako ostatniego zawodnika, etc.

Tylko likwidacja, żadnego przymusu, bo efekt wręcz odwrotny. Jak ktoś nie chce się ruszać, to niech się nie rusza!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Szaman(ka)
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 243
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:18, 04 Mar 2014    Temat postu:

Hmm, u nas są prysznice, za drzwiami nie zasłonką i jak ktoś chce to może się umyć. Chłopaki z klasy sportowej czasami się przez to spóźniali z 5 min na następną lekcję i nikt im nie robił problemów.
Moim zdaniem problem jest nie ogólnie w lekcjach WF-u, ale w szkołach i wuefistach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2615
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Wto 19:28, 04 Mar 2014    Temat postu:

Szaman(ka) napisał:
Hmm, u nas są prysznice, za drzwiami nie zasłonką i jak ktoś chce to może się umyć. Chłopaki z klasy sportowej czasami się przez to spóźniali z 5 min na następną lekcję i nikt im nie robił problemów.
Moim zdaniem problem jest nie ogólnie w lekcjach WF-u, ale w szkołach i wuefistach.


Widzisz, w nowiutkim budynku mojego gimnazjum nikt nie pomyślał, że czternastolatki mogą się krępować stać nago na widoku.
W liceum za to, były 4 prysznice na 2 szatnie damskie.

Bestio, skąd dzieciaki mają czerpać wzorce, jak nie z domu czy szkoły, która powinna działać tam, gdzie dom robi błędy? Gdzie dzieciaki mają nauczyć się zasad gier zespołowych? Czy siatkarze i piłkarze ręczni też mają za 20 lat wylądować za San Marino w rankingu?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:30, 04 Mar 2014    Temat postu:

Jak ktoś nie chce się uczyć matematyki, to niech się nie uczy. Przecież to przymus. A człowiek zawsze woli to, co wygodne.

I jak żywo uważam, że problem ze sportami drużynowymi to przecięcie. Jak słabym trzeba być, żeby zwalać na kogoś winę w klasowej grze, czy się tym przejmować. Idąc tym tropem, że komuś tam jest przykro należy wywalić cały system szkolnictwa. Mnie dokuczano z powodu tuszy i tego, że nie umiem rysować- miałam się dać zaszczuć, czy nauczyć mieć to w dupie? A może anulujmy sztukę, bo ja jej nie lubię?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Wto 19:32, 04 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Wto 19:34, 04 Mar 2014    Temat postu:

Imo wf powinien pozostać w planie, ale:
- jako ostatnia lekcja, z możliwością prysznicu po zajęciach,
- bez ocen,
- z możliwością wyboru interesujących kogoś dyscyplin. Tylko prawdziwego wyboru. U mnie i w gimnazjum, i liceum dostawaliśmy na początku roku listę zajęć do wyboru: jakaś koszykówka, aerobik, taniec itd. Tylko że na wyborze się kończyło.

Raven napisał:
W gimbazie pamiętam dziewczyny, które nawet nie próbowały nauczyć się serwowania na siatkówkę - nie, bo nie, bo nie umiem i już. Nie wiem, może to była próba wdzięczenia się, szukania uwagi?

Ja też nawet nie próbuję się nauczyć grać w siatkówkę. I nie, nie dlatego, że szukam uwagi, ciekawe założenie. Dlatego, że przez całą podstawówkę klasa wyśmiewała się ze mnie, że nie potrafię grać, i teraz na sam widok siatki tracę chęć do czegokolwiek i najchętniej bym się gdzieś schowała. Dobrze wiedzieć, że ludzie mogą odbierać to jako attention whoring.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niofomune
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:41, 04 Mar 2014    Temat postu:

Sida__ napisał:
Raven napisał:
W gimbazie pamiętam dziewczyny, które nawet nie próbowały nauczyć się serwowania na siatkówkę - nie, bo nie, bo nie umiem i już. Nie wiem, może to była próba wdzięczenia się, szukania uwagi?

Ja też nawet nie próbuję się nauczyć grać w siatkówkę. I nie, nie dlatego, że szukam uwagi, ciekawe założenie. Dlatego, że przez całą podstawówkę klasa wyśmiewała się ze mnie, że nie potrafię grać, i teraz na sam widok siatki tracę chęć do czegokolwiek i najchętniej bym się gdzieś schowała. Dobrze wiedzieć, że ludzie mogą odbierać to jako attention whoring.

A właśnie, szósty rok chodzę do klasy z lasią, która od małego gra w siatkę i ma w ręce parę jak Pudzian. Co prawda sama zaciskam zęby i staram się odbierać, ale absolutnie się nie dziwię, że komuś może się zwyczajnie odechciewać grać, kiedy musi odbierać serwy takiego monstrum. Zresztą z moim bratem było podobnie - trenował siatkówkę przez parę lat i taki był dumny, kiedy przychodził z wf-u i chwalił się, ilu kolegom palce powybijał. W żadnej ze szkół nauczyciele nie interweniowali, bo serwy takie fajne, wow, reprezentacja szkoły taka mocna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Tillchen w opałach



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1874
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:48, 04 Mar 2014    Temat postu:

Dla mnie to nierealne - 45 minut na przebranie się, dotarcie na lekcję (w przypadku mojego liceum trzeba się stać w kolejce w szatni, zmienić buty, przejść kawałek i postać 5 minut na światłach, ponownie zmienić buty), sprawdzenie listy, rozgrzewkę, prysznic, ubranie się i dotarcie z powrotem do szkoły (dwukrotnie zmieniając buty po drodze). Ile czasu zostanie na właściwe ćwiczenie?
Poza tym, dla mnie konieczność mycia się pod prysznicem w miejscu publicznym jest straszna, dosłownie, ale od razu mówię, że nie twierdzę, że to normalne. Nie mówiąc już o tym, że po intensywnym wysiłku muszę umyć również włosy. Nie da się, nie da się. Ale dyskomfort to tylko jeden powód.
Drugi powód: mam zajęcia od 8 rano do 15. NAPRAWDĘ nie mam ochoty na bieganie w środku dnia. I mam prawo być zmęczona. I dla mnie, w klasie maturalnej, to zwyczajna strata czasu. Czas na "wyrabianie nawyków" i "propagowanie zdrowego stylu życia" już minął w mojej ocenie.
I już nie chcę być zmuszana do niczego, dziękuję, postoję.
Trzeci powód: ocenianie za fizyczne uwarunkowania jest idiotyczne; różnimy się fizycznie, wzrost, waga, budowa ciała, giętkość, siła, zręczność, siła, nie tylko kondycja, którą można wypracować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Wto 19:59, 04 Mar 2014    Temat postu:

Raven napisał:
Bestio, skąd dzieciaki mają czerpać wzorce, jak nie z domu czy szkoły, która powinna działać tam, gdzie dom robi błędy? Gdzie dzieciaki mają nauczyć się zasad gier zespołowych? Czy siatkarze i piłkarze ręczni też mają za 20 lat wylądować za San Marino w rankingu?


Wiesz, obowiązkowe lekcje to jedno a zajęcia dla chętnych to drugie. Takie rozwiązanie moim zdaniem byłoby lepsze - zorganizować możliwości pozaszkolnej aktywności zespołowej, jeśli ktoś chce. Poza tym jeśli naprawdę ktoś chce, to te możliwości znajduje i to już od najmłodszych lat.
I ja akurat nie uważam, że szkoła powinna ingerować w wychowanie dzieci, ale to temat na inną dyskusję - nie chciałabym jej tutaj ciągnąć.
Siatkarze, piłkarze - to są osoby, które mają ciągoty do sportu od dziecka. Często nawet nie uczęszczają na WF, załatwiając sobie lewe zwolnienia i poświęcając się tylko swojej dziedzinie.

Eire napisał:
Jak ktoś nie chce się uczyć matematyki, to niech się nie uczy. Przecież to przymus. A człowiek zawsze woli to, co wygodne.

I jak żywo uważam, że problem ze sportami drużynowymi to przecięcie. Jak słabym trzeba być, żeby zwalać na kogoś winę w klasowej grze, czy się tym przejmować. Idąc tym tropem, że komuś tam jest przykro należy wywalić cały system szkolnictwa. Mnie dokuczano z powodu tuszy i tego, że nie umiem rysować- miałam się dać zaszczuć, czy nauczyć mieć to w dupie? A może anulujmy sztukę, bo ja jej nie lubię?


Oczywiście, że tak z (m.in.) tą matematyką. Nie wszyscy mają chęci albo zdolności, niech spełniają się w innych dziedzinach. Nie wszyscy też muszą być wykształceni wszechstronnie. Nikogo na siłę zbawiać nie trzeba.

I widzisz, to jest podejście, o którym pisałam - zakładanie, że to przegięcie, że trzeba być słabym, bo coś tam... Ono zniechęca wiele osób do szkolnego WFu. Gimnazjum, liceum - trudny czas, nie wszyscy są tak odporni jak ja, czy Ty, różna jest wrażliwość.

Okej, bez zbędnych emocji, bo ja tu trochę z przymrużeniem oka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2615
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Wto 20:01, 04 Mar 2014    Temat postu:

Cytat:
Ja też nawet nie próbuję się nauczyć grać w siatkówkę. I nie, nie dlatego, że szukam uwagi, ciekawe założenie. Dlatego, że przez całą podstawówkę klasa wyśmiewała się ze mnie, że nie potrafię grać, i teraz na sam widok siatki tracę chęć do czegokolwiek i najchętniej bym się gdzieś schowała. Dobrze wiedzieć, że ludzie mogą odbierać to jako attention whoring.


Ech, tylko ja nigdzie nie napisałam, że te osoby były wyśmiewane. Nikt nikogo nie uważał za gorszego ze względu na to, że szło mu słabiej, szkoda, że taki wydźwięk miał ten fragment postu, muszę popracować nad sensownym pisaniem. Osoby te uważały, że mają parę kilo za dużo, jednak nie były skore do żadnej aktywności fizycznej, ważniejsze było przeglądanie Bravo Girl i malowanie paznokci (nie uważam takich osób za gorsze, jednak wyczuwałam w nich niespójność - nie w was, ponieważ nie byłam tam z wami i nic nie widziałam). I widzę różnicę między próbą zagrania, a pacnięciem piłki podczas gry, bo nie. Takie mam podejście, mea culpa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Wto 20:10, 04 Mar 2014    Temat postu:

Raven napisał:
Ech, tylko ja nigdzie nie napisałam, że te osoby były wyśmiewane. Nikt nikogo nie uważał za gorszego ze względu na to, że szło mu słabiej, szkoda, że taki wydźwięk miał ten fragment postu, muszę popracować nad sensownym pisaniem.

Napisałaś tylko, że nie chciały choćby uczyć się grać w siatkówkę, więc pasowało to też do mojej sytuacji. Wybacz, że źle to zrozumiałam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:17, 04 Mar 2014    Temat postu:

Bestia napisał:
Raven napisał:
Bestio, skąd dzieciaki mają czerpać wzorce, jak nie z domu czy szkoły, która powinna działać tam, gdzie dom robi błędy? Gdzie dzieciaki mają nauczyć się zasad gier zespołowych? Czy siatkarze i piłkarze ręczni też mają za 20 lat wylądować za San Marino w rankingu?


Wiesz, obowiązkowe lekcje to jedno a zajęcia dla chętnych to drugie. Takie rozwiązanie moim zdaniem byłoby lepsze - zorganizować możliwości pozaszkolnej aktywności zespołowej, jeśli ktoś chce. Poza tym jeśli naprawdę ktoś chce, to te możliwości znajduje i to już od najmłodszych lat.

Tja, u mnie w szkole były. Wiesz jak ile chodziło na circa 500 osób? Jak sie pokazało 20 to był problem. Dzieci i nastolatki to leniwe cholery i trzeba ich zmusić, dla własnego dobra.

Cytat:
Eire napisał:
Jak ktoś nie chce się uczyć matematyki, to niech się nie uczy. Przecież to przymus. A człowiek zawsze woli to, co wygodne.

I jak żywo uważam, że problem ze sportami drużynowymi to przecięcie. Jak słabym trzeba być, żeby zwalać na kogoś winę w klasowej grze, czy się tym przejmować. Idąc tym tropem, że komuś tam jest przykro należy wywalić cały system szkolnictwa. Mnie dokuczano z powodu tuszy i tego, że nie umiem rysować- miałam się dać zaszczuć, czy nauczyć mieć to w dupie? A może anulujmy sztukę, bo ja jej nie lubię?


Oczywiście, że tak z (m.in.) tą matematyką. Nie wszyscy mają chęci albo zdolności, niech spełniają się w innych dziedzinach. Nie wszyscy też muszą być wykształceni wszechstronnie. Nikogo na siłę zbawiać nie trzeba.

Jassne, tylko ja tu mówię o podstawce i gimnazjum. W tym wieku jak wiadomo bowiem każdy wie, co chce robić i na pierwszy rzut oka powiesz kto do książek, a kto do kopania rowów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 20:23, 04 Mar 2014    Temat postu:

Lekcje W-F-u były największą traumą w moim życiu, załatwienie sobie lewego zwolnienia - rozwiązaniem wszelkich problemów. Nie wiem, jakie niby pozytywne nawyki miałoby we mnie wykształcić stanie przez 45 minut pod siatką, marzenie o założeniu czapki niewidki i patrzenie, jak fajniejsze koleżanki zaje***cie serwują.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2615
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Wto 20:33, 04 Mar 2014    Temat postu:

Sida__ napisał:
Raven napisał:
Ech, tylko ja nigdzie nie napisałam, że te osoby były wyśmiewane. Nikt nikogo nie uważał za gorszego ze względu na to, że szło mu słabiej, szkoda, że taki wydźwięk miał ten fragment postu, muszę popracować nad sensownym pisaniem.

Napisałaś tylko, że nie chciały choćby uczyć się grać w siatkówkę, więc pasowało to też do mojej sytuacji. Wybacz, że źle to zrozumiałam.


Toteż piszę, że muszę popracować nad pisaniem w taki sposób, by nie było nieporozumień. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Wto 21:16, 04 Mar 2014    Temat postu:

Eire napisał:
Tja, u mnie w szkole były. Wiesz jak ile chodziło na circa 500 osób? Jak sie pokazało 20 to był problem. Dzieci i nastolatki to leniwe cholery i trzeba ich zmusić, dla własnego dobra.

Jassne, tylko ja tu mówię o podstawce i gimnazjum. W tym wieku jak wiadomo bowiem każdy wie, co chce robić i na pierwszy rzut oka powiesz kto do książek, a kto do kopania rowów.


Aha. Zmusić dla własnego dobra. Okej, nie ma co dyskutować mi z takim argumentem. Wink
Ale nie mogę powstrzymać się przed pytaniem: a dorosłe leniwe cholery? Z karabinem na plac ćwiczeń po pracy? Tego wymagałoby ich dobro, przecież tylko autami jeżdżą do pracy, a potem relaksują się przed TV...

I tak, wiadomo, czy ktoś ma w tym wieku predyspozycje. Nie mówię o sprecyzowanej ścieżce kariery - te ludzie bowiem zmieniają nawet parokrotnie w ciągu życia - ale czy ktoś ma inklinacje do nauki, sportu, kopania rowów. Bez wartościowania, bo takie mi tutaj pobrzmiewa - wszyscy są potrzebni, nie trzeba na siłę nikogo ciągnąć w górę czy uszczęśliwiać, naprawdę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:28, 04 Mar 2014    Temat postu:

Dorosły ma bagaż doświadczenia i nauki, z którego korzysta albo nie. Jest w sumie jakiś powód dlaczego głosować, prowadzić i upijać się można po 18 roku życia.

I jako dziecko nauczycieli mówię- nic nie wiadomo. Mojego osobistego tatę lali za brzydkie pismo i twierdzili, że skończy na podstawówce. Jako jedyny z wioski skończył studia. Mama- w liceum wyśmiano ją, kiedy chciała zdawać na techniczny kierunek. Może dlatego spuścili po brzytwie tych nauczycieli, którzy w III klasie prorokowali, że do niczego się nie nadaję i mam zadatki na młodocianego pzrestępcę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 21:32, 04 Mar 2014    Temat postu:

Nienawidziłam WF. W podstawówce graliśmy cały czas w siatkę i dziewczyny krzyczały na mnie jak nie odbiłam dobrze piłki lub źle zaserwowałam. Potem odsądzały mnie od czci i wiary w szatni po zajęciach. Wolałam już grać w koszykówkę bo tam się cały czas biegało i nikt nie zwracał uwagi na to czy robię coś dobrze czy źle. Niestety w koszykówkę graliśmy bardzo rzadko.
W gimnazjum przez jakiś czas miałam zwolnienie z ćwiczeń ale przez pozostały okres strasznie się męczyłam. Już nie grałam w siatkę ponieważ miałam wieczne zwolnienie z tzw. "ciężkich ćwiczeń" i wmówiłam prowadzącej, że gra w siatkówkę jest takim ciężkim ćwiczeniem. W gimnazjum już mieliśmy jakąś gimnastykę co z perspektywy czasu uważam za przydatne. Ale największą traumą dla mnie było przebieranie się w szatni. Koleżanki były nadmiernie rozbudzone seksualnie i spędzały ten czas rozmawiając na wiadome tematy i obgadując inne uczennice. Nasza szkoła nie miała własnej sali gimnastycznej więc ćwiczyliśmy na korytarzu gdzie przychodzili chłopcy i komentowali głośno wygląd nielubianych dziewczyn. Dodam, że byłam w tym czasie kozłem ofiarnym większości klasy. Lubiłam za to zajęcia na siłowni ale nauczycielka miała zwyczaj wychodzenia z sali i zostawiania nas samych. Wtedy przychodzili chłopcy i zaczynało się dogadywanie (oni mieli w tym czasie też wf ale tak sobie chodzili po szkole nie wiem po co)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 22:47, 04 Mar 2014    Temat postu:

Bestia, problem z wuefem jest taki, że dzieciaki w podstawówce i gimnazjum MUSZĄ się ruszać, bo rosną. To nie to samo co dorośli, którzy mają już ukształtowane ciała i ustabilizowane organizmy. Moja siora większość czasu spędza przyssana do kompa i WF to jedyny moment (poza wściekłym rzucaniem się po domu od czasu do czasu), kiedy sie rusza.

Cytat:
I tak, wiadomo, czy ktoś ma w tym wieku predyspozycje.
Bullshit. Jakby ktoś z moich nauczycieli od WFu się dowiedział, że sport to moje życie i że jestem dobra w tym co robię, to by sie pokładli ze śmiechu - przez całą podstawówkę, gimbazę i liceum byłam jedną z najgorszych w klasie.

Teraz WF już jest inny niż kiedyś, są na to większe finanse, na sali jest coś więcej prócz piłki, siatki i kozła. Mimo wszystko myślę, że powinien być wybór, jak na studiach - dobierasz sobie jedną dziedzinę sportową po godzinach lekcyjnych i na nią chodzisz. Oczywiście to musi być obowiązkowe, ale właśnie albo głupia piłka, albo basen, albo jakieś karate.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 23:05, 04 Mar 2014    Temat postu:

Z tym że właśnie bez wprowadzenia takiego wyboru jak na studiach W-F może się wiązać z 45-minutowym staniem jak kołek w grach zespołowych (jeśli jesteś uznany za ciamajdę i nikt nawet nie rzuci ci piłki), a nie jakimkolwiek ruchem.

Właściwie może nie powinnam tak narzekać, bo dzięki temu, że W-F był dla mnie koszmarem, wybrałam sobie taką, a nie inną drogę życiową - mogłam zostać z rodzicami w Piotrkowie i studiować pielęgniarstwo, ale kiedy sobie uświadomiłam, że znów będzie nas grupka dziewczyn i z powodu nieumiejętności serwowania nie ma co marzyć, żeby mnie nawet nie polubiły, ale chociaż szanowały, od razu się rozmyśliłam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Wto 23:09, 04 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2615
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Wto 23:14, 04 Mar 2014    Temat postu:

mangusta napisał:


Teraz WF już jest inny niż kiedyś, są na to większe finanse, na sali jest coś więcej prócz piłki, siatki i kozła. Mimo wszystko myślę, że powinien być wybór, jak na studiach - dobierasz sobie jedną dziedzinę sportową po godzinach lekcyjnych i na nią chodzisz. Oczywiście to musi być obowiązkowe, ale właśnie albo głupia piłka, albo basen, albo jakieś karate.


Właśnie. Przez jeden rok miałam "kompromisową" sytuację: 3 godziny lekcyjne były standardowym WF-em, natomiast w ramach czwartej mogliśmy po lekcjach wybrać sobie zajęcia, gdzie raz w tygodniu była robiona tylko i wyłącznie jedna dyscyplina: były gry zespołowe, aerobik, chyba nawet basen. Głowię się tylko, dlaczego z tego zrezygnowano. Cóż, jak widać, częściowo da się coś takiego zrobić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:17, 04 Mar 2014    Temat postu:

Mało kasy. U nas też był taki system.
Przez całe gimnazjum miałam darmowy basen. Codziennie przed lekcjami dla sportowców i dwa razy po południu dla reszty. Tzn. on był niby dla sportowców, ale i tak były dwa tory, więc pozwalano nam przyjść. Ulga w budżecie niemała.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Raven
Muza siatkarzy



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 2615
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Pyrlandii

PostWysłany: Wto 23:26, 04 Mar 2014    Temat postu:

Basen nie był u nas darmowy, a zajęcia i tak prowadzili WF-iści. Później i tak miałam cztery lekcje WF, myślę, że raczej nauczycielom nie chciało się użerać z uczniami, w końcu na te siatkówki czy koszykówki chodziło więcej osób, niż zazwyczaj było w grupie lekcyjnej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 0:08, 05 Mar 2014    Temat postu:

Ja mam tytanowe pręty w plecach, przedtem miałam tylko skoliozę, no ale zwolnienie z WFu miałam prawie od zawsze :3 I tak tyle co się naćwiczyłam na turnusach rehabilitacyjnych i potem w domu to moje (po latach, na zajęciach z ortopedii dowiedziałam się że ćwiczenia i tak nie pomagają za bardzo na skoliozę - ech... Very Happy). Na WFach odrabiałam sobie zatem zadania domowe i przepisywałam je koleżance w zamian za bułki (jej mama robiła przepyszne kanapki!) i obserwowałam jak pan wuefista daje dzieciom piłkę i idzie na papierosa do kanciapy. Totalny bezsens. Cieszę się że nie marnowałam czasu w ten sposób.
Tak jeszcze dodam że na studiach wywalili mnie nawet z WFu dla łamag xD Było coś takiego, osoby ze zwolnieniem miały chodzić na gimnastykę jakąś, gdzie się oddychało, podnosiło nogi i takie tam. Gdy pani WFistka kazała zrobić koci grzbiet, a ja, z tym moim pół kilo tytanu w plecach tylko się roześmiałam, powiedziała że mogę już więcej nie przychodzić na "łamagi". Znowu super, więcej czasu dla siebie. Teraz za to mnie samą coś wzięło na aktywność fizyczną, mam sztangielki w pokoju, robię trzy dni siłowego i dwa dni kardio w tygodniu i jakoś leci :3]
Na studiach to zamiast WFu powinien być po prostu darmowy karnet na uczelnianą siłkę, kto chce, to skorzysta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 2:06, 05 Mar 2014    Temat postu:

W liceum od WFu odstręczał mnie głównie brak możliwości skorzystania z prysznica. Chyba nawet jakiś mieliśmy, ale wiecznie zamknięty; zresztą kiedy po zajęciach ma się niecałe pięć minut na przebieranie i czesanie (plus przebieżkę z podziemi na drugie piętro, mentalne przygotowanie do lekcji itp.), o prysznicu zwyczajnie nie ma mowy. W wieku lat nastu miałam (nadal mam) ogromny problem z nadpotliwością, dodatkowo od wysiłku fizycznego twarz natychmiast czerwieniała mi jak burak, nawet jeśli wcale nie czułam się zmęczona. Nic dziwnego, że na WFie starałam się jak najmniej spocić i zgrzać, i kiedy tylko mogłam, ćwiczyłam na pół gwizdka. Zawsze się stresowałam, że po ćwiczeniach wyglądam koszmarnie i że śmierdzę (a tu jeszcze siedem lekcji przede mną, super).

Sam WF był urozmaicony w stopniu minimalnym: składał się w 85% z siatki przeplatanej koszem. Z siaty zwyczajnie byłam kiepska, a w kosza grać nie mogłam, bo pocenie. Jakoś raz na pół roku wychodziliśmy pobiegać dookoła szkoły, oczywiście na ocenę, choć tego biegania wcale nie trenowaliśmy. Podobnie inne ćwiczenia gimnastyczne - najczęściej pojawiały się od razu w formie sprawdzianu, bo nauczycielka przecież nie mogła nam stawiać ocen tylko z kosza i siaty, takie wymagania programowe. Jak ktoś już słusznie zauważył - to było bez sensu. Jak miałam poprawić się w brzuszkach czy pompkach i po co w ogóle je oceniano, skoro praktycznie wcale ich nie ćwiczyliśmy?

Z rzeczy dobrych muszę mimo wszytko wymienić nauczycielkę, która nikogo nie gnoiła, generalnie doceniała bardziej postępy/starania niż wyniki na tle tabelek, plus angażowała się w prowadzone zajęcia, zamiast znikać w kanciapie.

Co innego koszmarna baba z mojej podstawówki, która była bardzo... zasadnicza. Na połowie lekcji dawała nam piłkę i szła zająć się sobą, ale kiedy już się pojawiała, obowiązywał pruski dryl. Teraz pewnie krytyka takiej wuefistki spływałaby po mnie jak po kaczce, ale kiedy byłam mała, potrzebowałam raczej zachęty i pochwały, a nie ciągłych przypomnień, że to i tamto robię nieidealnie, mam się poprawić. Do dziś nie mam pojęcia, czy moje przekonanie o tym, że byłam wtedy nogą z WFu (rzutujące na mój dalszy stosunek do sportów, a jakże: "nie umiem, nie potrafię, tylko się zbłaźnię, więc lepiej nie próbować"), to prawda, czy po części "zasługa" nauczycielki.

Dopiero uniwerek pokazał mi, że WF może być fajny. Możliwość swobodnego dobierania zajęć, zaliczenia nie na ocenę, testy wytrzymałości, które mają cokolwiek wspólnego z profilem ćwiczeń, wystarczająco dużo czasu na ogarnięcie się po zajęciach (przy dobrze ułożonym grafiku). Ale czuję, że w szkołach niższego szczebla coś takiego nie przejdzie, ze względu na brak pieniędzy i/lub fizycznej możliwości, żeby zorganizować grupowe zajęcia łączone.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 10:13, 05 Mar 2014    Temat postu:

U nas wf dla łamag był najbardziej oblegany pomimo, że zwykle odbywał się o nieprzyzwoitej porze (6-7 rano). Trwał 45 minut i ćwiczenia były naprawdę nieobciążające. Ja po traumie za szkoły stwierdziłam, że na zwykły wf nie będę chodzić i zapisałam się na basen. Byłam w grupie zaawansowanej, pływałam najwolniej ze wszystkich i nie nauczyłam się poprawnie skakać do wody a prowadzący i tak dał mi 5 na koniec ponieważ się starałam. Za to ci z tradycyjnego wf przeżywali koszmar ponieważ prowadzące wyśmiewała ich figury, krzyczała i robiła problemy z zaliczeniem. W męskiej grupie też były jakieś problemy bo kolega miał nawet warunek w wf (naprawdę nie wiem jak mu się to udało)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Moreni
Soory Vietu



Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 473
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:43, 05 Mar 2014    Temat postu:

Ja tak samo jak Firrea miałam zwolnienie z WFu od zawsze (tylko dla odmiany ze względu na wadę wzroku), więc większych problemów nie miałam. Ale gdybym miała wskazać coś, co mogłoby polepszyć sytuację na wuefie, to wskazałabym dwie rzeczy: podejście nauczycieli i organizacja.

W podstawówce ćwiczenia mieliśmy raczej zróżnicowane: głównie gry zespołowe z przewagą unihokeja, piłki ręcznej i nożnej - bo sala była nowa, dużą, to i halówkę można było zaryzykować (co było moją małą traumą, to to, że musiałam na tej sali siedzieć i być ciągle czujna, żeby nie dostać piłką w twarz. I tak mi się kilka razy zdarzyło). W gimnazjum było gorzej, bo wuefista miał sportowe ambicje i właściwie tylko zawodnikami się interesował na co dzień, resztą wyłącznie podczas sprawdzianów wytrzymałościowych. W liceum głównym trzonem zajęć była siatkówka i mimo że w szkole mieliśmy siłownię, to dziewczyny chodziły tam może dwa razy w semestrze... Ale to też zależało od nauczyciela, bo grupa z innym prowadzącym na siłowni bywała i po 2 razy w miesiącu. Za to czynnych pryszniców nie było nigdy i nigdzie, a w sali gimnazjum (i w szatniach też) średnia temperatura zimą wynosiła 12-14 stopni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Śro 12:34, 05 Mar 2014    Temat postu:

Przede wszystkim organizacja: szatnie zapewniające poczucie bezpieczeństwa (ideałem byłyby zamykane pojedyncze boksy, jak na niektórych basenach) oraz czas i miejsce na prysznic.
Po drugie podejście do przedmiotu - sprawdziany z czegoś, czego nikt uczniowi nie pokazał, to idiotyzm. Robienie na ocenę czegoś, czego się nigdy nie ćwiczyło, to absurd. Wymaganie tabelkowych wyników to głupota. Od "osiągnięć" są zajęcia dodatkowe, WF powinien działać na zasadzie rozruszania zasiedziałych tyłków. Najlepsze IMHO są ćwiczenia ogólnorozwojowe pod kierunkiem nauczyciela - tylko że musi mu się chcieć. Rzucanie dzieciakom piłki pod hasłem "gier zespołowych" to pójście na łatwiznę i... niepotrzebne ryzyko. I nie chodzi mi tylko o urazy, za większy problem uważam brak zaangażowania tych, którym się nie chce oraz wykluczanie tych, którzy nie mają talentu do danej dyscypliny. Gry zespołowe faworyzują tych, którym dodatkowe rozruszanie jest najmniej potrzebne, a to przecież nie o to chodzi.

Ideał obserwuję podczas treningów aikido, na które chodzi Młody. Sensej idealnie równoważy poszczególne elementy. Jak się młodzież zasapie przy bieganiu, to odpoczywa przy rozciąganiu - cały czas coś robią, ale nie ma takiej sytuacji, że ktoś pada na dziób. Wychodzą mokrzy, ale nie wykończeni. I nikt nie zostaje odstawiony na boczny tor.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 13:08, 05 Mar 2014    Temat postu:

Sineira napisał:
Przede wszystkim organizacja: szatnie zapewniające poczucie bezpieczeństwa (ideałem byłyby zamykane pojedyncze boksy, jak na niektórych basenach) oraz czas i miejsce na prysznic.
Po drugie podejście do przedmiotu - sprawdziany z czegoś, czego nikt uczniowi nie pokazał, to idiotyzm. Robienie na ocenę czegoś, czego się nigdy nie ćwiczyło, to absurd. Wymaganie tabelkowych wyników to głupota. Od "osiągnięć" są zajęcia dodatkowe, WF powinien działać na zasadzie rozruszania zasiedziałych tyłków. Najlepsze IMHO są ćwiczenia ogólnorozwojowe pod kierunkiem nauczyciela - tylko że musi mu się chcieć. Rzucanie dzieciakom piłki pod hasłem "gier zespołowych" to pójście na łatwiznę i... niepotrzebne ryzyko. I nie chodzi mi tylko o urazy, za większy problem uważam brak zaangażowania tych, którym się nie chce oraz wykluczanie tych, którzy nie mają talentu do danej dyscypliny. Gry zespołowe faworyzują tych, którym dodatkowe rozruszanie jest najmniej potrzebne, a to przecież nie o to chodzi.


zgadzam się w 100 procentach! My graliśmy praktycznie cały czas w siatkę. Oceny dostawaliśmy np. za skok przez kozła, tego samego dnia "uczyliśmy" się jak to robić tj. skakaliśmy 2 razy, pierwszy raz był ćwiczeniem, za drugi skok dostawaliśmy ocenę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Śro 14:24, 05 Mar 2014    Temat postu:

Eire napisał:
Dorosły ma bagaż doświadczenia i nauki, z którego korzysta albo nie. Jest w sumie jakiś powód dlaczego głosować, prowadzić i upijać się można po 18 roku życia.

I jako dziecko nauczycieli mówię- nic nie wiadomo. Mojego osobistego tatę lali za brzydkie pismo i twierdzili, że skończy na podstawówce. Jako jedyny z wioski skończył studia. Mama- w liceum wyśmiano ją, kiedy chciała zdawać na techniczny kierunek. Może dlatego spuścili po brzytwie tych nauczycieli, którzy w III klasie prorokowali, że do niczego się nie nadaję i mam zadatki na młodocianego pzrestępcę.


Granica 18 lat jest umowna, gdzieniegdzie mają niższą, gdzieniegdzie wyższą. Żadna granica nie określa jednak, kiedy ktoś zaczyna posługiwać się rozumem i jest w stanie podejmować świadome decyzje, a już na pewno nie odblokowuje nagle umiejętności określenia, co jest dla kogoś psychicznie komfortowe - serio odmawiasz tego nastolatkom? Można im pokazywać możliwości, zachęcać, ale nie zmuszać. Poza tym zmuszanie w czasie buntu kończy się wiadomo jak.
Nie sądzę, by fakt, czyim jest się dzieckiem, miał tu znaczenie. Chcę tylko zwrócić w tym wypadku uwagę na to, że Twoi rodzice i Ty mieliście chęci - o tym właśnie piszę cały czas. Jak ktoś CHCE, to dokona. Jak nie chce, to żadnym dobrem nie jest zmuszanie.

mangusta napisał:
Bestia, problem z wuefem jest taki, że dzieciaki w podstawówce i gimnazjum MUSZĄ się ruszać, bo rosną. To nie to samo co dorośli, którzy mają już ukształtowane ciała i ustabilizowane organizmy. Moja siora większość czasu spędza przyssana do kompa i WF to jedyny moment (poza wściekłym rzucaniem się po domu od czasu do czasu), kiedy sie rusza.

Bullshit. Jakby ktoś z moich nauczycieli od WFu się dowiedział, że sport to moje życie i że jestem dobra w tym co robię, to by sie pokładli ze śmiechu - przez całą podstawówkę, gimbazę i liceum byłam jedną z najgorszych w klasie.


Każdy musi się ruszać, dorośli nie zawsze mają ustabilizowane organizmy. Zazwyczaj te dzieciaki same znajdują jakąś formę ruchu - ciągle widzę grupki na boiskach itp. mimo przyssania do kompów. Często jest też tak, że pod wpływem sukcesów naszych sportowców (albo przez jakiś film, serial) dzieciaki męczą o zapisanie na zajęcia z konkretnego sportu i biegają na treningi. Nastoletnie dziewczyny (spory odsetek, ja tutaj np. nie należałam, bo jak pisałam znalazłam sobie inne sposoby na ruch) bawią się w fitnessy i ćwiczenia, aby czuć się atrakcyjnymi. Nie demonizujmy tak!
(Swoją drogą, jeśli martwisz się o siostrę, to znając jej charakter i zamiłowania na pewno byłabyś w stanie wymyślić, do czego można ją zachęcić - a nie zmusić).

I żaden bullshit, bo pisałam ogólnie. Z jakiegoś powodu istnieją testy po podstawówce, gimnazjum, matura, istnieje tzw. odsiew. Są też takie modele edukacyjne (np. Szwajcaria, niektóre landy niemieckie, kraje azjatyckie), w których już od pierwszych lat szkoły trzeba przejawiać odpowiednie zdolności, bo inaczej droga się zamyka. W Polsce takich aż restrykcji nie ma.
A Twój przykład potwierdza to, co pisałam o siatkarzach i piłkarzach m.in. Przymusowe zajęcia w szkole nie są żadnym wyjściem, ci, których ciągnie do sportu, zrealizują się poza nimi znacznie lepiej.

Z ciekawości (i z przymrużeniem oka!): obowiązkową religię też postulujecie, bo dzieci/nastolatki muszą, mają obowiązek zastanawiać się nad własną duchowością i dla ich dobra - potencjalnego zbawienia duszy - należy ich zmusić do uczestnictwa w takich zajęciach? Wink Czy po prostu fizyczność jest ważniejsza od duchowości? Wink

Jak czytam ten temat, to widzę że dużo osób przywołuje rzeczy, które wymieniłam jako problemy nie do przeskoczenia jeśli o szkolny WF idzie. Dlatego podtrzymuję, że na zdrowie by wszystkim wyszło, gdyby zlikwidować taki przedmiot, a w zamian zorganizować możliwości na różną aktywność fizyczną, wedle chęci, upodobań, z odpowiednim zapleczem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:50, 05 Mar 2014    Temat postu:

To wytłumacz mi skąd ta epidemia zwolnień i otyłości. Na pewno te ruszające się i świadome swego ciała nastolatki wiedzą przecież, co dla nich dobre i komfortowe psychicznie. A nastolatek, zwłaszcza młodszy właśnie ten komfort psychiczny zazwyczaj wybierze- bo jest niedorosłym szczylem, któremu w głowie wyłącznie dzień dzisiejszy. Ale dorosłość nie polega na komfortowaniu się psychicznym, tylko podejmowaniu wysiłku.

Ok, załóżmy, że dzieci tak się garna do sportów. A treningi kosztują- zdziwiłabyś się ile dzieci zwyczajnie na nie nie stać, nie ma warunków, dojazdu. A może przedstawisz nam plan całkowicie darmowych i dobrowolnych treningów dostępnych dla każdego?
Tudzież testów, które pozwolą na odsiew na poziomie przedszkola, coby kto nie lubi nie musiał się z matematyką męczyć. Ale tak bez skutków ubocznych typu niemożność odkręcania, samobójstwa i chowanie życiowych pierdół, które po pierwszym niezdanym kolokwium chcą skakać z okna.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Śro 14:51, 05 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 14:55, 05 Mar 2014    Temat postu:

brak religii nikomu nie zaszkodzi a brak ruchu wręcz przeciwnie. Piszę to jako osoba, która w latach szkolnych nie cierpiała wf

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 15:19, 05 Mar 2014    Temat postu:

Mówie jako osoba, która miała zwolnienie z wfu i teraz bardzo, bardzo tego żałuje:

od braku religii nie bedziesz mieć problemów zdrowotnych, od braku ruchu - jak najbardziej. Przymus w tym wypadku jest potrzebny. I przydałaby sie weryfikacja zwolnien lekarskich.

Jak naprawić? Wszystko zostało już chyba powiedziane - urozmaicić, zapewnić prysznice i przenieść wf na ostatnią lekcję, zlikwidować oceny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ylla
Nimfa Błotna



Dołączył: 28 Lis 2013
Posty: 506
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:23, 05 Mar 2014    Temat postu:

Podejście nauczyciela jest bardzo ważne - kiedy widzisz, że komuś się nic nie chce, a masz świadomość, że musisz, do tego jeszcze się spocisz, zasapiesz i dostaniesz kilka chamskich komentarzy, to się wszystkiego odechciewa.
Jako osoba z kiepską koordynacją jestem zdania, że ćwiczenia fizyczne to cięższa sprawa niż trening intelektualny. Jasne, każdy ma inne predyspozycje, ale widzieliście kiedyś, żeby z kogoś wyjątkowo chamsko szydzono, bo jest słaby z matmy albo nie ma pamięci do dat? Jeśli nie gada całkowitych głupot (typu "Polska leży w Azji", autentyk z podstawówki), to wszystkim to wisi. Z ćwiczeniami fizycznymi sprawa jest inna, zwłaszcza u dziewczyn - zaczyna się obrabianie cudzych dup (bo i tyłki na widoku, to temat sam się niektórym nasuwa), robienie min, teatralne westchnienia, pretensja o pogrzebanie szans drużyny na zwycięstwo itp. Przeważnie człowiek bardziej wstydzi się swojego ciała niż swojego umysłu, więc kiepski nauczyciel wychowania fizycznego i draństwo w klasie to dla mniej sprawnych uczniów mordęga.
Dwie z czterech moich wuefistek były pustymi, wyfiokowanymi debilkami, które niezależnie od wszystkiego gloryfikowały swoje pupilki. Oczywiście, była i druga strona medalu, zawsze sobie upatrzyły ofiarę, którą prawie prześladowały. Jedną z ofiar takiej głupiutkiej paniusi była moja przyjaciółka, która nie jest sprawna, ale nadrabia inteligencją i ciekawością świata. Też zresztą kilka komentarzy na swój temat usłyszałam, nawet gdy starałam się bardziej od ulubienic. To boli i irytuje, kiedy idiotka daje do zrozumienia, że ktoś się do niczego nie nadaje, bo ma słabe czasy z biegów czy kiepski wynik w czymś tam. I nie piszę "idiotka", bo gardzę nauczycielami wychowania fizycznego ogólnie, gardzę takimi przypadkami. Dodatkowo kobiety były naprawdę beznadziejnie tępe i powierzchowne, w dodatku jedna z nich miała humory, jakby jej PMS trwał przez cały miesiąc.
To teraz pozostałe dwie kobitki - perełki, wszystko im się chciało, umiały zmotywować, opierniczyć, ale z nikogo nie kpiły i zachęcały do przesuwania własnych barier. Były bardzo lubiane i tylko malkontentki (akurat zajęcia były z podziałem na płci) miały jakieś bezsensowne zastrzeżenia. Podobnie na zajęciach prywatnych - dobry trener tańca, sportów walki czy od gier zespołowych nie poniża, tylko wskazuje drogę. Może zażartować, ale nie tak, żeby druga osoba czuła się upokorzona. Człowiek wiele zniesie, ale nie to - dlatego wf wf-em, ale nauczyciele znieważający uczniów zawsze będą głównym czynnikiem zniechęcającym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:14, 05 Mar 2014    Temat postu:

Bardzo podobał mi się system oceniania, jaki stosowano w moim gimnazjum. Były określone zadania do zaliczenia (poprawny serw, rzut, etc.) i jak się udało, to dostawało się plusika. Poprawiać można było przez kilka wuefów, kiedy to dany "temat" obowiązywał, na każdym niemal ad mortus usrandum, a także pod koniec semstru. Nie był oceniany poziom - czy piątkowy, czy trójkowy, jak ktoś się zaparł i w końcu wyszło mu za setnym razem, też został doceniony. I dopiero z tego była wyciągana ocena - od ilości zaliczeń (i frekwencji, rzecz jasna).
Ale mimo tego traŁmy okołowuefowej pozbyłam się dopiero na studiach, gdzie bardzo rzetelnie poprowadzono zajęcia na basenie. Przerobiliśmy wszystkie style pływackie, każdemu studentowi poświęcono uwagę, i jak wcześniej wydawało mi się, że umiem pływać, tak wtedy odkryłam, że można to robić nie męcząc się po zaledwie 50 metrach.
I tak, w ramach podsumowania, imho powinno oceniać się starania, nie wyniki, przynajmniej u młodszych, mierzenie wszystkich jedną miarą jest bardzo średnim pomysłem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
emilyanne
Bella Wiecznie Zamyślona



Dołączył: 07 Sie 2012
Posty: 1357
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:51, 05 Mar 2014    Temat postu:

Ja jestem w liceum. Prawie całą gimbazę nie ćwiczyłam, teraz, w pierwszej klasie, wytrwałam dwa miesiące (ale teoretycznie wrócę). Nie żałuję gimbazjum, w liceum to nie mój wybór.
Jestem jedną z tych nastolatek, które ćwiczą po to, żeby utrzymać figurę i kondycję. Ale broń boru nie w szkole!
Gimnazjum.
1) Osiem lekcji, WF na pierwszych. Oczywiście brak pryszniców.
2) Siatkówka, siatkówka non-stop. Od kiedy pamiętam nie radzę sobie z siatkówką, umiałam grać tylko w kosza i w piłkę ręczną. Oceny zaniżały mi średnią.
3) Astma, czego nauczycielka zrozumieć nie potrafiła. Przy sprincie niemal się przekręcałam.
4) Co druga lekcja była stratą czasu - albo sprzątało się salę po evencie, albo po prostu siedziało się w szatni.
5) Mieliśmy lekcje z klasą sportową. Tamte dziewczyny cały czas obrabiały nam dupę i docinały.
Do szkoły często dojeżdżałam na rowerze; nie żeby ktoś zauważył.

Aktualnie sprawy mają się o tyle kiepsko, że na basen nie chodzę z powodu problemu z nerkami, których nijak nie mogę doleczyć, a na jedną godzinę WF-u... bo nie. Kiedy oddałam częściowe zwolnienie z ćwiczeń, które mogą wywołać u mnie duszności i zgłosiłam, że nie ćwiczę od trzech lat na WF-ie, dowiedziałam się od nauczycielki, że takich uczniów obejmuje pewna kwarantanna. Spoko loko, ocena na pewno nie zaniży ci średniej. Nie zaniża, ale dwa tygodnie później robiłam 30 przysiadów razem z moją drużyną za to, że nie potrafię grać w siatkówkę. Siatkówka non-stop. Znowu.

Moje fitnessy, areobik i nawet od czasu do czasu nauka tańca przynoszą efekty, jeśli chodzi o moje ciało, ale nie ma absolutnie żadnych kwestii trzymania równowagi. Moja gracja leży i kwiczy, niech żyje zgrabność, choćbym nie wiem jakie ćwiczenia poświęcone temu robiła. Od braku żelaza we krwi drastycznie spadła mi kondycja (i wiele innych rzeczy ;_Wink, mimo że ćwiczę co najmniej trzy razy w tygodniu. Jestem na dobrej drodze, żeby pozbyć się tego problemu, ale nie ma najmniejszych szans, że odbuduję to w tak krótkim czasie, jaki mi został.

I teraz rodzi się w mojej głowie pytanie co zrobię, jeśli nie będzie powodu do przedłużenia zwolnienia do końca roku szkolnego. Nie mam niebieskiego pojęcia, panicznie boję się WF-u. Areobik będzie dopiero w drugiej klasie, co zrobię do tego czasu - nie wiem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez emilyanne dnia Śro 21:54, 05 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 22:01, 05 Mar 2014    Temat postu:

Sineira napisał:
Gry zespołowe faworyzują tych, którym dodatkowe rozruszanie jest najmniej potrzebne, a to przecież nie o to chodzi.

Otóż to.

Eire napisał:
Na pewno te ruszające się i świadome swego ciała nastolatki wiedzą przecież, co dla nich dobre i komfortowe psychicznie.

Chyba nie rozumiem ironii w powyższym cytacie... Tak, nastolatek, a nawet ośmiolatek, wie, co jest dla niego komfortowe psychicznie, na pewno nie jest to bycie pośmiewiskiem całej klasy. Przez kilkanaście lat marzyłam o tym, żeby mieć choćby same dwóje, ale dobrze grać w piłkę, żeby mnie lubiano.

Nauczycieli W-F-u miałam lepszych i gorszych, to nie w nich był problem, ale w samych rówieśnikach, a szczególnie rówieśniczkach. Do dziś nie pojmuję, jak głupia gra w siatkówkę na lekcji może wywoływać w dziewczynach najniższe instynkty...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:08, 05 Mar 2014    Temat postu:

Komfortowe psychicznie to jest leżenie przed TV z miską słodyczy. Sorry, ale nawet usunięcie wuefu nie zagwarantuje, że nie będą się naśmiewać- tu metodą byłoby wzięcie nieletnich za pyski, a nie zamiatanie gier zespołowych, bo ktoś źle się przez nie czujeBo zaraz będzie, że za dużo czyta czy krzywo rysuje.

Po prostu znajdą inny argument, bo cel zazwyczaj zostaje ten sam jak przekonałam się w gimnazjum. Byłam gruba, w okularach, nowa, kujonka, miałam gigantyczne problemy z utrzymaniem długopisu w ręce, wuefu nie cierpiałam- i ani przez chwilę nie łudziłam się, że jeśli podliżę się tej bandzie to będą mnie lubić. Ani żeby zniknęły wuef, muzyka i rysunki, to wtedy na pewno nie znajdą powodu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Śro 22:10, 05 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Śro 22:11, 05 Mar 2014    Temat postu:

Ja lekcje wf-u w okresie od podstawówki do gimnazjum bardzo źle wspominam. Dopiero na studiach mogłam się wreszcie rozluźnić, bo wybrałam dyscyplinę bliską sercu, w której miałam już jako takie doświadczenie – zdobywane w dodatku poza murami szkolnymi (jeździectwo).

Wf było dla mnie katorgą. Dostałam w spadku chorobę genetyczną, przez którą moje mięśnie, ścięgna i stawy są o wiele mniej wytrzymałe, słabsze i skłonne do urazów. Mimo to zwolnienie załatwiłam sobie dopiero w liceum. Z perspektywy czasu żałuję, że nie wcześniej...

[część retrospekcyjna]
Zawsze byłam tą najgorszą i najsłabszą, wybieraną do drużyny na samym końcu. Nie dziwię się, bo grałam jak ostatnia łamaga. Na siatkówce uciekałam przed piłką, zasłaniałam się rękami, bojąc się odbić, bo co chwilę kończyło się to wybiciem palców ze stawów i wolałam tego uniknąć za wszelką cenę Razz Koszykówka tak samo. Piłka nożna była nawet ok, ale rzadko kiedy graliśmy, bo dziewczyny wolały siatkówkę (miałam w dodatku pecha chodzić do szkoły nastawionej na sportowe osiągnięcia i chwalącej się zdolnymi w tej dziedzinie uczniami). Kiedy uczono nas robić gwiazdy, przewroty i świece, to miałam z nimi duży problem... Bo jak mam stanąć na rękach, w których nadgarstki przeskakują nawet przy zamykaniu drzwi w samochodzie? Jak mam utrzymać ciężar ciała na rozklekotanych stawach? Przecież nawet jak stoję, albo normalnie idę, to zdarza mi się, że przeskakuje mi panewka w stawie biodrowym albo kolano. Nie znałam swojego ciała i bałam się go, bo nie wiedziałam, jakie są jego możliwości i wytrzymałość. Przewroty często kończyły się chwilowym przeskoczeniem jakiegoś ustrojstwa w szyi (u mnie różne rzeczy często przeskakują i potem wracają na miejsce), co bolało jak nie wiem, ale wszyscy, łącznie z nauczycielem, mieli to w głębokim poważaniu, bo pewnie udaję. A ja jestem taka, że jak się do czegoś zrażę, to potem mam blokadę i nie potrafię tego zrobić, zwłaszcza w wypadku gdy chodzi o moje ciało. Skutecznie zablokowałam się na wymienione wyżej przewroty i na skoki przez... no, takie coś, że skacze się szczupakiem albo robi nożyce. Raz tak pięknie skoczyłam, że zaplątałam się nogami w drążek i przeleciałam na drugi koniec materaca (który był ogromny, więc mówię Wam, mam dar!). Wylądowałam wtedy na podłodze i przez dłuższą chwilę nie mogłam się ruszyć, próbując ogarnąć, co się właściwie stało. Potem już nie potrafiłam skakać minimalnej normy, mimo że rówieśniczki hopsały aż miło.
Najbardziej lubiłam grę w palanta, nawet jak nigdy nie potrafiłam trafić kijem w piłkę (taa...) to nadrabiałam bieganiem. W sumie to tylko szybkość, nawet jak i tak mniejsza od rówieśników, była moją mocną stroną. Oczywiście pod warunkiem, że nie zwichnęłam sobie po drodze kostki. Biegi wytrzymałościowe w moim wypadku odpadały, bo nie miałam kondycji, a do tego dochodziły problemy z sercem. Nie ćwiczyliśmy biegania regularnie, więc trudno było podciągnąć wyniki. Moje i tak nigdy nie mieściły się w tabelach, nawet w tych najniższych, przez co po wuefie byłam zawsze zdołowana i często zdarzało mi się płakać (bo wyobraźcie sobie, że jesteście słabsi od najsłabszej przewidzianej normy i dostajecie za to dwóję, bo nie umiecie na więcej). Kilka razy zdarzało się tak, że koleżanki obiegały szkołę w 3-4 minuty, słabsze w 6 minut, a ja docierałam na miejsce dopiero po 15-stu... Tylko po to, żeby zobaczyć, że nikt już na mnie nie czeka i że wszyscy, łącznie z nauczycielem, poszli sobie robić co innego (i weź ich potem szukaj...). Było mi po prostu przykro, bo odstawałam od reszty, nigdy nie dobierałam się z nikim w pary i piłkę odbijałam do ściany. I tak przez całe gimnazjum...
Z tego została mi niechęć do własnego ciała. Nie umiem go zaakceptować, przez co nie ćwiczę, mimo że chcę i codziennie o tym myślę. Zawsze wydaje mi się, że wyglądam głupio, że to co robię jest bezsensowne i jest mi po prostu wstyd. Odnoszę wrażenie, że zaraz znowu ktoś lub coś mnie wyśmieje, wyszydzi. Jednym słowem, mam blokadę.
[/część retrospekcyjna]

Co moim zdaniem mogłoby rozwiązać problem:
Uważam, że lekcje wf nie powinny być ocenianie, a robione na "zalkę", czyli po prostu zaliczenie, na które składa się obecność na ćwiczeniach i ewentualna aktywność na zajęciach. Fajnym, choć pewnie niełatwym do zrealizowania zadaniem, byłoby wprowadzenie systemu podobnego do tego, który działa na studiach. Czyli robimy zapisy na różne rodzaje ćwiczeń – tańce, zumba, basen, siatkówka, koszykówka, siłownia (w mojej szkole były co najmniej dwie albo trzy sale z przyrządami do ćwiczeń), jednym słowem co kogo interesuje. Zapisy takie obejmowałyby wszystkich uczniów danego roku, a grupy byłyby złożone z osób chodzących do różnych klas. Myślę, że miałoby to dodatkowy plus. Ewentualne niepowodzenia na zajęciach nie odbijałyby się na życiu klasy, nie byłoby odtrącania czy wyobcowania, bo "jesteś łamaga i przez ciebie nasza drużyna przegrała".
No i oczywiście, tego typu ćwiczenia dopiero po zajęciach, żeby można się było spokojnie przebrać, umyć i nie krępować na późniejszych lekcjach.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mirza dnia Śro 22:35, 05 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 22:27, 05 Mar 2014    Temat postu:

Eire napisał:
Komfortowe psychicznie to jest leżenie przed TV z miską słodyczy.

Przy pomocy tego argumentu możesz zbagatelizować każdy problem. Dodaj do tego jeszcze "w dupach się od dobrobytu poprzewracało".

Eire napisał:
Sorry, ale nawet usunięcie wuefu nie zagwarantuje, że nie będą się naśmiewać

Ja nie postuluję usunięcia W-F-u, satysfakcjonowałaby mnie możliwość wyboru między grami zespołowymi a aerobikiem czy siłownią. I akurat sama doświadczyłam tego, że załatwienie sobie zwolnienia z W-F-u jak najbardziej rozwiązało wszelkie problemy. Ze sportsmenkami, które w pierwszej klasie mnie nienawidziły, bo przeze mnie straciły jakże cenny punkcik, w klasie trzeciej potrafiłyśmy przegadać wolną lekcję jak najlepsze kumpele.

Eire napisał:
tu metodą byłoby wzięcie nieletnich za pyski

Ale niby kto miałby ciągnąć nieletnich za pyski? I w jaki sposób miało by to pomóc, raczej tylko pogorszyłoby sytuację.

Eire napisał:
a nie zamiatanie gier zespołowych, bo ktoś źle się przez nie czuje

Toż nikomu nie zabraniam grania zespołowego, bo ja się w nim źle czułam, postuluję wybór dyscypliny, tak żeby każdy miał możliwość ruchu bez towarzyszącego mu stresu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 23:01, 05 Mar 2014    Temat postu:

Bestia, religia - czemu nie? tylko ja mówię o teorii religii, czyli usystematyzowanym nauczaniu na temat wszystkich religii. Nie klepaniu pacierzy u psychotycznej katechetki.

Melomanko, to co dla nas jest komfortowe psychicznie, dla nastolatków wcale takie być nie musi. Wysiłek fizyczny jest przyjemny, gdy jest prowadzony w prawidłowy sposób, a to jest niestety rzadkość w polskich szkołach. Anyway, zdaje mi sie że komiks kobiety-ślimaka najbardziej oddaje to, o co mi chodzi.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 23:12, 05 Mar 2014    Temat postu:

Cały czas odnoszę się do swojego komfortu psychicznego z czasów nastoletnich, obecnie WF to już nie mój problem Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 13:04, 06 Mar 2014    Temat postu:

Eire napisał:
Komfortowe psychicznie to jest leżenie przed TV z miską słodyczy.

Z całym szacunkiem, ale pierniczysz w tym momencie. Jak dzieciak od małego był przyzwyczajany i zachęcany (zachęcany! nie zmuszany!) do ruchu, to sam się dopomina o rower, rolki czy łażenie po górach.
Oraz często się zdarza, że aktywne i chętne dziecko zniechęca się do określonych typów aktywności właśnie pod wpływem szkoły.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 08 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 13:10, 06 Mar 2014    Temat postu:

To ja się z lenistwa podpiszę pod Sine.

(cześć, bo ja tak po przerwie jak diabełek z pudełka).

Nie znam małego zdrowego dziecka, które by nie miało potrzeby ruchu i nie bawiło się chętnie w zabawy ruchowe. Znaczy, coś po drodze chrzanimy i zamiast pdtrzymywać w nich tę skłonnośc, zabijamy ją.
widze to na przykłądzie swoich córek, obu ruchliwych jak mróweczki i uzdolnionych sportowo. Im dłużej chodza do szkoły (sportowej, profil - pływanie), tym bardziej: nie cierpią WF-u i lubią pływać. Powód? fatalnie zorganizowany WF, na którym oceny nijak nie zależą od włożonej pracy, oraz fajnie, z sercem prowadzone lekcje pływania. Nawet największy zapał do sportu da się zamordowac, jeżeli każemy Agacie Wrobel biegac sprintem, a takiemu na przykład Małyszowi - pchać kulą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:30, 06 Mar 2014    Temat postu:

Sineira napisał:
Eire napisał:
Komfortowe psychicznie to jest leżenie przed TV z miską słodyczy.

Z całym szacunkiem, ale pierniczysz w tym momencie. Jak dzieciak od małego był przyzwyczajany i zachęcany (zachęcany! nie zmuszany!) do ruchu, to sam się dopomina o rower, rolki czy łażenie po górach.
Oraz często się zdarza, że aktywne i chętne dziecko zniechęca się do określonych typów aktywności właśnie pod wpływem szkoły.

No to mi wytłumacz skąd te tabuny otyłych dzieci jakie widuję niestety codziennie? Skąd problemy z wyciągnięciem ich gdziekolwiek?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 08 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 14:36, 06 Mar 2014    Temat postu:

Bo takie mają wzorce wpajane. To jest to, co widza u rodziców w ich wolnym czasie. Tak sądzę. Tnz jeszcze nie spotkałam fajnych, sympatycznych, aktywnych rodziców mających za dziecko kanapowca z chipsami.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin