Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak naprawić lekcje WF?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
emilyanne
Bella Wiecznie Zamyślona



Dołączył: 07 Sie 2012
Posty: 1357
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:10, 06 Mar 2014    Temat postu:

Otyłość nie zawsze oznacza brak ruchu. Mam takich dwóch kolegów, co potrafią calusieńki dzień przejeździć na rowerze. Jak leci pytanie o góry, to ich ręce pierwsze są w górze. Ale jednocześnie ich życie jest bogate w chipsy i coca-colę, nie ma mowy o regularnych posiłkach. Jedzą szybko, połykają w całości. Sport z sportem, ale nawet ogromna jego ilość nie uchroni człowieka z średnio działającym metabolizmem przez otyłością, jeśli ten źle się odżywia, a jego żołądek naprawdę należy do rozepchanych i nawet coraz bardziej rozpychanych.
Poza tym tych grubych dzieci w ostatnim czasie faktycznie jest więcej, ale wciąż przeważają te z normalną postawą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:16, 06 Mar 2014    Temat postu:

No widzisz- społeczeństwo staje się coraz bardziej nieruchawe, zwłaszcza w miastach. Nie ma już mowy o samodzielnym posyłaniu dzieci na podwórko, do szkoły jeżdżą samochodem, a wszystkie zajęcia kosztują, poza tym trzeba je dowieźć. Do szkół trafiają już dzieci naprawdę nieruchawe, których nikt w domu nie nauczył, że można inaczej- i takie kluseczki trzeba by rozruszać dla ich własnego dobra

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Samson w stepie



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1879
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:48, 06 Mar 2014    Temat postu:

Niestety, obecnie jestem dorosła i ciężko mi wyobrazić sobie lekcję wf-u, który spełniłaby moje oczekiwania. O ile rozumiem argument o dzieciach czy nastolatkach, to wf w liceum i na studiach wydaje mi się już całkiem zbędny. Chcę - ruszam się, nie chcę - moja strata.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:00, 06 Mar 2014    Temat postu:

Ja wf na studiach bardzo sobie chwalę- prowadzenie bardzo bliskie ideału, zajęcia do wyboru do koloru, pływanie zawsze w dwóch grupach, łatwo odrobić.
Obserwuję też pewien paradoks- pierwsze dwa lata mające obowiązkowy WF narzekają ile wlezie, że czas im zajmuje- typowa paranoja pierwszaka, któremu wydaje się, że jak nie będzie się uczył dwóch godzin w tygodniu to zawali wszystko. Na trzecim roku (choć zajęć ani nauki wcale nie jest mniej) ci sami ludzie wciskają się między pierwszaki na wolne miejsca, bo nagle oświeca ich, że od dwóch godzin tygodniowo ruchu nikt nie umarł, a za to samo na komercyjnej sali trzeba płacić ciężkie pieniądze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Samson w stepie



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1879
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:06, 06 Mar 2014    Temat postu:

Zazdroszczę... O tak, pieniądze to jest pewien argument. Chciałabym móc nie płacić za swoje parę godzin w tygodniu. Sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:17, 06 Mar 2014    Temat postu:

U nas jest dwa razy wolny basen i siłownia, jeśli nie wciśniesz się na WF. Sekcje niestety są dość wymagające, obecności bardzo pilnują, ale np. grający w tenisa chodzą chętnie (wiadomo ile kosztuje gra na korcie).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 9:10, 07 Mar 2014    Temat postu:

Eire napisał:
No to mi wytłumacz skąd te tabuny otyłych dzieci jakie widuję niestety codziennie? Skąd problemy z wyciągnięciem ich gdziekolwiek?


Skąd? A z piaskownicy. Serio. Od maleńkości rodzice i dziadkowie wpychają w dzieci żarcie. Nie dają się spokojnie pobawić, tylko co chwila wpychają drożdżóweczki, bułeczki, ciasteczka i czpisy. Nie pojmuję, dlaczego większość opiekunów uważa, że dziecko umrze z głodu, jeśli przez dwie godziny czegoś nie zje, ale na każdym placu zabaw, na każdej plaży, w każdym parku, sklepie, kinie, basenie itd. widziałam i widzę to samo - wpychanie dzieciom jedzenia. Jakąś, cholera, maniakalną hodowlę tuczników.
Dodaj do tego kretynizmy w stylu "nie biegaj, bo się wywrócisz", "nie właź na drabinki, bo się pobrudzisz".
Na etapie szkoły już jest po ptokach - dziecko już zostało zapasione i zniechęcone do ruchu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dante
Milenka-Marlenka



Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 304
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:13, 07 Mar 2014    Temat postu:

Akurat co do wpychania dzieciom jedzenia co dwie godziny jestem wyjątkiem. Moja matka zawsze powtarzała, żeby nie podjadać między posiłkami, bla bla bla... A moja babka jeszcze gorzej, dokładki mi żałuje... A tak się składa, że jestem okropnym podjadaczem i wszystkie słodkości w domu od razu zostają przeze mnie pochłonięte.
Tak z innej beczki: widok dzieci z nadwagą mnie przeraża. Szczególnie tych o wadze podobnej do mojej, mimo DUŻEJ różnicy wiekowej. Jak można dopuścić się do takiego stanu? Brr...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Pią 15:38, 07 Mar 2014    Temat postu:

Eire napisał:
To wytłumacz mi skąd ta epidemia zwolnień i otyłości. Na pewno te ruszające się i świadome swego ciała nastolatki wiedzą przecież, co dla nich dobre i komfortowe psychicznie. A nastolatek, zwłaszcza młodszy właśnie ten komfort psychiczny zazwyczaj wybierze- bo jest niedorosłym szczylem, któremu w głowie wyłącznie dzień dzisiejszy. Ale dorosłość nie polega na komfortowaniu się psychicznym, tylko podejmowaniu wysiłku.

Ok, załóżmy, że dzieci tak się garna do sportów. A treningi kosztują- zdziwiłabyś się ile dzieci zwyczajnie na nie nie stać, nie ma warunków, dojazdu. A może przedstawisz nam plan całkowicie darmowych i dobrowolnych treningów dostępnych dla każdego?
Tudzież testów, które pozwolą na odsiew na poziomie przedszkola, coby kto nie lubi nie musiał się z matematyką męczyć. Ale tak bez skutków ubocznych typu niemożność odkręcania, samobójstwa i chowanie życiowych pierdół, które po pierwszym niezdanym kolokwium chcą skakać z okna.


Eire, chciałam się odnieść do tego postu merytorycznie, ale daruję sobie, wybacz. Bardzo nie podoba mi się Twoja agresja, skłonność do przesady, dyktatorskie podejście, by "wziąć za pyski" i wyzywanie nastolatków od "szczyli". To jest język i podejście rodem z książek Michalak. Mam wrażenie, że wcale nie chcesz nikomu pomóc, tylko pognębić i w jakiś sposób się za coś odegrać (przepraszam za tanią psychoanalizę i nadinterpretację). Nie zwykłam dyskutować w takim tonie.

Dziewczyny bardzo dobrze piszą o otyłości i innych kwestiach, więc mogę się podpisać. Szczególnie podoba mi się post Ylli, bardzo dobrze opisuje problem komfortu psychicznego oraz wniosek Melomanki dot. podejścia rówieśników.

merrik napisał:
od braku religii nie bedziesz mieć problemów zdrowotnych, od braku ruchu - jak najbardziej. Przymus w tym wypadku jest potrzebny.


Niektórzy twierdzą, że zaburzenia zdrowia psychicznego (nerwica, depresja) są pochodnymi zaniedbanej duchowości. Smile Nie wyśmiewałabym w pełni takiego poglądu, bo ludzie są różni. Przymus i przykładanie do każdego tej samej miary może tylko zaszkodzić.

mangusta napisał:
Bestia, religia - czemu nie? tylko ja mówię o teorii religii, czyli usystematyzowanym nauczaniu na temat wszystkich religii. Nie klepaniu pacierzy u psychotycznej katechetki.


Ja mam na myśli taką religię, jaką mamy w szkołach - przez analogię do poruszanego tu WFu. Oczywiście, wiele zależy od konkretnego księdza/katechety, ale uśredniony obraz jest znany. Zawsze oba te przedmioty uważałam za zbędne, religię za wręcz mniej szkodliwą dla psychiki nastolatków. Wink Jak podczas nudnych zajęć teoretycznych można się wyłączyć, tak nie wyłączysz się podczas WFu, masz w pakiecie docinki, dyskomfort, itp. - o czym pisały dziewczyny.
Kiedy rezygnowałam z religii, ksiądz biegał za mną z błaganiem, abym się opamiętała "dla własnego dobra", tak mi się zatem skojarzyło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:24, 07 Mar 2014    Temat postu:

Przepraszam. Oczywiście propozycja wzięcia za pyski dręczycieli gnębiących innych za (na miłość boską!) przegranie klasowego meczu to nic innego jak dyktatorskie podejście. Oczywiście należy usunąć WF zamiast zniszczyć źródło docinek. I oczywiście wykazuję strasznie złą wolę zwracając uwagę, że ludzie w tym wieku nie myślą długoterminowo i że dzieci przychodzące do szkoły naturalną potrzebę ruchu mają już wykorzenioną na tyle skutecznie, że muszą się do niej zmuszać dla własnego dobra.

Nie jest to oczywiście w żaden sposób znak tego, że sprawa leży mi na sercu, że codziennie widzę małe osoby, które mają problem z chodzeniem (tak) na bieżni i o wydolności siedemdziesięciolatków. Wszędzie wożeni, nie biegają, bo się spocą, nie grają, bo ubrudzą. Nawet jeśli jeszcze nie przełożyło się to na tuszę to uderzy to prędzej czy później. Ci z mniej sprawnym metabolizmem mają w wieku lat 12 stawy zjechane nadwagą jak osoba całe życie pracująca fizycznie. Tymczasem w szkole dostają za darmo trzy godziny czegoś, co powinno być atrakcyjnymi zajęciami, a z jakiegoś powodu uważane jest za najgorszą karę.

I tak, nadinterpretujesz, zacietrzewiasz się i rzucasz hasełko "rodem z Michalak" żeby mieć poczucie, że wyszłaś z tego obronną ręką nie podając żadnych argumentów.

Tak, im bardziej się wściekam i ironizuję, tym bardziej uważam sprawę za niebezpieczną.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Pią 16:26, 07 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Szaman(ka)
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 243
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:52, 07 Mar 2014    Temat postu:

Nie rozumiem porównania do religii... Przecież tu chyba chodzi o to, że do szkoły nie chodzą jednak tylko katolicy, więc dlaczego wszyscy mają się uczyć pacierzy. Poza tym, wyznawcy innej wiary mogą się poczuć urażeni kiedy ich religia zostanie nazwana "tą złą". A W-F naprawdę nikomu nie zaszkodzi...

Co do docinek, zgadzam się z Eire. Usunięcie lekcji w niczym nie pomoże.To tak jakby rozwiązaniem na wrzucanie plecaków "kujonów" do kubła na śmieci było usunięcie kubłów, no błagam. Co do argumentu, że w pierwszej klasie na WF-ie docinały, a w trzeciej już nie, sądzę, że to nie jest wynik nie chodzenia na lekcje, ale po prostu tego, że byłyście starsze, dojrzalsze. W podstawówce strasznie konkurowałam z koleżanką z klasy, bo uczyłyśmy się mniej-więcej podobnie i reszta klasy nas do siebie porównywała. Na początku gimnazjum też trochę rywalizowałyśmy, ale potem nam przeszło, bo zrozumiałyśmy, że każda się uczy dla siebie, nie dla durnej opinii.

Naprawdę współczuję wam nauczycieli i kolegów/koleżanek. Ja mam złe wspomnienia tylko z WF-u z podstawówki, gdzie nasza gra w "siatkówkę" polegała na klęczeniu w piwnicy i odbijaniu nadmuchanej, gumowej piłki nad skakanką. Serio.
Ja też nie mam cudownej koordynacji, kondycji to wcale nie mam, ale nikt nigdy się ze mnie nie śmiał z tego powodu. Nie byłam też fanką siatkówki, ale klasa zamiast się śmiać, to mnie (i nie tylko) "wspierała". Kiedy się ustawialiśmy, to obok mnie zawsze stawał ktoś lepszy i "trudniejsze" piłki odbierał za mnie. Łatwiejsze zostawiał, żeby nauczycielka widziała, że też gram. Potem jakoś się do niej przekonałam, tym bardziej, że klasa mnie pocieszała, że dobrze serwuję.
Teraz w liceum też trafiam do drużyny raczej na końcu, ale nikt nie ma pretensji, że przegraliśmy, bo cośtam. Przegraliśmy, to przegraliśmy, 10 brzuszków przy drabinkach i następnym razem wygramy. Może to też jest zasługa nauczycieli, bo odkąd pamiętam to miałam takich, którzy tylko motywowali do działania i pomimo tabelkowych dwój z biegów wstawiali piątki, za to, że ktoś ćwiczy, a nie na okrągło zgłasza brak stroju i za to, że się zaliczyło wszystko w danym półroczu, już nie ważne na jaką ocenę. I kurde, myślałam, że to norma. Tak samo jak prysznice - fakt, że czasami było na nie mało czasu, ale było kilka kabin za drzwiami i jak ktoś się chwilę spóźnił z tego powodu, to nie miał problemów. Co śmieszniejsze, wcale nie mieszkam w jakimś dużym mieście, żeby mieć dostęp do jakichś nowiuśkich i nowoczesnych szkół, wręcz przeciwnie, mieszkam w wiosze zabitej dechami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 17:10, 07 Mar 2014    Temat postu:

Eire, niektóre Twoje wypowiedzi faktycznie brzmią agresywnie, choćby nie wiem jak dobre intencje się za tym kryły...

Szaman(ka) napisał:
Co do docinek, zgadzam się z Eire. Usunięcie lekcji w niczym nie pomoże.To tak jakby rozwiązaniem na wrzucanie plecaków "kujonów" do kubła na śmieci było usunięcie kubłów, no błagam.

Wiecie co, to przeinaczanie moich wypowiedzi zaczyna mnie już denerwować. Ile jeszcze razy mam powtarzać, że mając w pamięci swoje traumatyczne doświadczenia proponowałabym W-F ZMIENIĆ, a nie USUWAĆ?

Szaman(ka) napisał:
Co do argumentu, że w pierwszej klasie na WF-ie docinały, a w trzeciej już nie, sądzę, że to nie jest wynik nie chodzenia na lekcje, ale po prostu tego, że byłyście starsze, dojrzalsze.

Skąd, byłyśmy tak samo młode i głupie Razz Z drugą dziewczyną nieumiejącą grać w siatkówkę, chorującą swoją drogą na anoreksję, nadal się nie znosiły i na lekcjach mówiły przy całej klasie, łącznie z chłopakami, że nie chcą jej w swojej drużynie, bo ma grubą dupę (nauczyciel traktował to jako babskie sprawy i nie reagował).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:15, 07 Mar 2014    Temat postu:

Nikt nie odnosił się do Ciebie- jedna Bestia postulowała usunięcie, bo się wyśmiewają i obwiniają za przegranie jednego z miliona meczy w siatkówkę, a w ogóle to dzieci nie można do niczego zmuszać, bo każdy wie co lubi, co dla niego dobre i jakie ma predyspozycje.

Im bardziej o tym myślę, tym bardziej mi się to w głowie nie mieści-mobbing za przegrany mecz klasowy? I nikt nie interweniował? Nikt nie pomyślał, że coś nie halo z ludźmi, którzy rwą włosy z głowy nad taką pierdołą?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 17:31, 07 Mar 2014    Temat postu:

Eire, interwencja w przypadku bullyingu? W POLSKIEJ SZKOLE? Chyba raczysz żartować.
Ogólnie w temacie zgadzam się z osobami twierdzącymi, że lekcje WFu powinny odbywać się z podziałem na grupy tematyczne.
Uważam też, że ktoś powinien poważnie wziąć się za wychowanie fizyczne dziewcząt - w porównaniu z chłopakami ruszałyśmy się jak muchy w smole, a przed dziewczynkami stawia się dużo niższe oczekiwania na długo zanim pojawi się jakakolwiek różnica w sile fizycznej...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 17:49, 07 Mar 2014    Temat postu:

Zdawało mi się, że tylko ja wspominałam o konfliktach z rówieśnikami, ale jednak Bestia też o tym pisze na samym początku, to przepraszam.

Moja klasa w liceum była dosyć specyficzna, niby biol-chem, ale spora grupka wylądowała tam chyba przez przypadek, bo z biologią i chemią byli na bakier, za to wyżywali się w sporcie. Pewnie gdybyśmy mieli klasę sportową, wybraliby taki profil. Te osoby były takim polskim odpowiednikiem "popularnych" uczniów ze szkół amerykańskich, czirliderek i przystojnych graczy szkolnej drużyny.

Moje starsze rodzeństwo przekonywało mnie, że może i do tej pory W-F jest dla mnie problemem, ale w liceum już nikt nie będzie parzył, jak serwuję, tylko jakim jestem człowiekiem. Cóż, mylili się. W ogóle mam wrażenie, że mój zreformowany rocznik bardzo się różnił na niekorzyść w porównaniu z klasami mojego rodzeństwa. Czasem przy kolacji opowiadałam, co było dziś w szkole i nikt nie chciał w moje opowieści wierzyć, tak było na przykład przed studniówką, kiedy na jednego chłopaka do poloneza wypadały dwie dziewczyny i walka bywała zacięta i żenująca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:57, 07 Mar 2014    Temat postu:

Opowiedz, opowiedz!
Choć moja szkoła nie była bez wad i stoczyłam sporo walk o wszystko i o nic jedno muszę przyznać- nauczyciele byli wyjątkowo skuteczni w wyłapywaniu dręczycieli i duszeniu konfliktów w zarodku. W liceum całą złość i frustrację kierowaliśmy na nielubianych nauczycieli i choć nie było pełnej zgody to był wspólny front. WF zlewaliśmy równo, ot pogramy dla zdrowia, choć ciągnęło się za nami jakieś fatum- w ciągu 2 lat każdy zaliczył jakiś wypadek wymagający wypłaty ubezpieczenia i to taki jaki nie dał się uniknąć.
I jest coś z tym, że od dziewczynek wymaga się mniej na wuefie- czyżby pochodna poglądu wg. którego chłopiec musi się wyszaleć, a dziewczynka ma być grzeczna?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 18:10, 07 Mar 2014    Temat postu:

Ze szczegółami już nie pamiętam... Były różne podchody, opowiadanie upatrzonemu chłopakowi ohydnych plotek o dziewczynie, z którą już umówił się na taniec w parze, jakaś bójka z szarpaniem się za włosy też się w tych ceregielach przewinęła.

Za nic nie chciałabym się cofnąć w czasie do wieku przedmaturalnego, te babskie otwarte i toczone po cichu boje to jakiś koszmar. Dopiero na studiach trafiłam na fantastyczną sfeminizowaną grupę, nawet jeśli ktoś się z kimś nie lubił, potrafił zachowywać się z klasą i współpracować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Czw 20:46, 20 Mar 2014    Temat postu:

A co tam, mam chwilę, to się jeszcze odniosę...

Eire napisał:
Oczywiście należy usunąć WF zamiast zniszczyć źródło docinek. I oczywiście wykazuję strasznie złą wolę zwracając uwagę, że ludzie w tym wieku nie myślą długoterminowo i że dzieci przychodzące do szkoły naturalną potrzebę ruchu mają już wykorzenioną na tyle skutecznie, że muszą się do niej zmuszać dla własnego dobra.
(...)
I tak, nadinterpretujesz, zacietrzewiasz się i rzucasz hasełko "rodem z Michalak" żeby mieć poczucie, że wyszłaś z tego obronną ręką nie podając żadnych argumentów.

Tak, im bardziej się wściekam i ironizuję, tym bardziej uważam sprawę za niebezpieczną.


Eire, nie muszę z niczego wychodzić obronną ręką ani się nie zacietrzewiam - nie chce mi się kłócić w Internetach, bo to bez sensu. Nie rozumiem po prostu Twojego podejścia, jest dla mnie niezdrowo idealistyczne (takie - zrobię innym dobrze, chociaż oni wcale tego nie chcą; wielu dyktatorów właśnie z takim podejściem zbawiało przecież świat). Pisałam o tym, że źródła docinek zniszczyć się NIE DA, dlatego pomysł jakiejkolwiek reformy spali na panewce. I z przymrużeniem oka, że wobec tego - WF wypadałoby prędzej zlikwidować niż naprawiać. Może masz jakieś szalone, idealistyczno-dyktatorskie Wink pomysły jak zmienić podejście nastolatków i ludzi ogólnie do siebie nawzajem? Przecież doskonale wiesz, że to nie jest takie hop siup i gotowe.
Poza tym gros ludzi nie myśli długoterminowo, a ilu rzekomo dorosłych! Wielu nie myśli wcale, co z nimi zrobimy? Wink Różnica postaw - ja zostawiam ich w spokoju.

Cytat:
jedna Bestia postulowała usunięcie, bo się wyśmiewają i obwiniają za przegranie jednego z miliona meczy w siatkówkę, a w ogóle to dzieci nie można do niczego zmuszać, bo każdy wie co lubi, co dla niego dobre i jakie ma predyspozycje.


Hej, już któryś raz przypisujesz mi coś, czego nie było - tak się nie bawię, serio. Nie postulowałam usunięcia z tego powodu, tylko podałam go jako jeden z problemów nie do usunięcia żadną reformą.
Z resztą się zgadzam. Wink

I Nefariel ma rację co do interwencji w wymienionych przypadkach. W podstawówce moja klasa była pięknie skłócona (żeńska część) - jedynym i sztucznym źródłem konfliktów były zajęcia WF. Jacyś tam rodzice usiłowali reagować, czy cokolwiek się zmieniło? (Pytanie retoryczne).

Ogólnie - jeśli masz ochotę się kłócić, to nie ze mną, bo mi się nie chce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:09, 20 Mar 2014    Temat postu:

Nie ma to jak spłodzić długiego posta pt "Ja wiem lepiej i nie będę o tym gadać" okraszonego zawsze mile widzianymi argumentami ad hitlerum.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Eire dnia Czw 21:10, 20 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bestia
Ramuś XV



Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Bagien

PostWysłany: Czw 21:20, 20 Mar 2014    Temat postu:

Ej, naprawdę, weź wyluzuj... Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadis
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Internetu!

PostWysłany: Sob 9:32, 05 Kwi 2014    Temat postu:

W mojej podstawówce WF był prawdziwą mordęgą. Szczerze go wtedy nienawidziłam. Wiecznie graliśmy w gry zespołowe, a ja niestety byłam wtedy kompletnie beznadziejna z takich sportów, chorowałam, miałam osłabione stawy i nieeźle przytyłam przez leki. Nie trudno siię domyślić, że zawsze byłam wybierana ostatnia, a wszystkie niepowodzenia zwalane na mnie. Ale nie zgodzę się z tym, że gdyby nie WF docinków by nie było. Szczerze mówiąc miałam bardzo konfliktową klasę, a wtedy byłam niezłym kozłem ofiarnym, więc niepowodzenia na WFie były tylko pretekstem. Ja bym wolała postawić na większą różnorodność. Ciągle graliśmy w koszykówkę, albo w siatkówkę, a ja nawet nie wiedziałam, że jest możliwość abym była dobra w czymś innym.
Właściwie w porównaniu z tym co napisałam powyżej moje gimnazjum to prawdziwy ideał. Lekcje WF mamy zawsze na ostatnich godzinach, robimy na prawdę wiele różnych rzeczy, od tej siatkówki (którą teraz na prawdę lubię) przez bandbington, palanta, piłkę nożną, aerobik, do rolek, deskorolek i łyżew w zimie. Nauczycielka niegdy nie ocenia nas według tabel, ale według starań i postępów, nie mamy kompletnie tej niezdrowej presji w czasie gry. Jak ktoś coś pomyli, albo źle zaserwuje to zaraz ktoś rzuca zabawny komentarz, jest śmiech, jest zdrowa rywalizacja, nie ma żadnych szykan i docinków. Jedyny minus to to, że niektórzy czasami aż zbyt luzacko traktują tę lekcję i rozmawiają i plotkują zamiast ćwiczyć. Było to zwłaszcza denerwujące kiedy miałyśmy lekcje przemieszane ze starszym rocznikiem (teraz to my jesteśmy najstarsze), a tam było wyjątkowe nagromadzenie panienek, które odmawiały ćwiczenia bo tak. Jeżeli już w jakiś sposób włączyły się w grę to było wielkie święto.

I to nieprawda, że dzieciaki w ogóle nie garną się do ruchu. Mieszkam tuż koło parku, jeżeli nie ma wyjątkowo parszywej pogody to ZAWSZE jest przynajmniej grupka, która biega z piłką po boisku, albo gra w banbingtona, albo jeździ na rolkach, albo... Przykładów można mnożyć. W samej mojej starej podstawówce (która jest połączona z moim gimnazjum) od czterech lat organizowane są comiesięczne wycieczki górskie. Nawet nie wyobrażacie się jakie to ma wzięcie! Trzeba się baaardzo szybko zapisywać póki są jeszcze miejsca. I to nie są wcale bardzo łatwe trasy. Od niedawna w mojej gimbazie są organizowane są też wycieczki rowerowe.
Większość ludzi ciągnie do spotru, można ich jeszcze bardziej zachęcać albo zabić tą skłonność.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
P.S.
Namiętny niemiecki deBill



Dołączył: 17 Sie 2013
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:37, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Rozwiązanie niechęci do zajęć sportowych z mojego liceum to bardzo fajna sprawa - mamy dwie godziny w tygodniu normalnego WF, ale dodane są też dwie godziny fakultatywne (90min w tygodniu) i wybór jest tak wielki, że ciężko, żeby ktoś nie znalazł czegoś dla siebie. Oczywiście ci, którzy nie chcą ćwiczyć, wybrali takie zajęcia jak tenis stołowy, ale tam przynajmniej mają dwudziestominutową rozgrzewkę, która już daje jakiś ruch. Największym powodzeniem cieszy się oczywiście siłownia, a liczba stanowisk jest ograniczona, więc i tak niektórzy musieli się przenieść na coś innego.

Niewiele jest osób, które w ogóle nie chodzą na WF, a nie powiedziałabym, że trudno jest zdobyć zwolnienie. Sama w tym roku nie chodzę, bo mam takie problemy ze zdrowiem, że ciężko mi wytrzymać w ogóle samo siedzenie w szkole, a co dopiero ćwiczenie, ale i tak wszyscy patrzą na mnie, jakbym miała to zwolnienie nie wiadomo skąd i nie wiadomo jakim cudem zdobyte, bynajmniej nie są to spojrzenia zazdrości. To zdecydowanie nie wygląda, jakby uczniowie nie chcieli się ruszać, ale może w liceum już pojawia się większa świadomość tego, że nieruszanie się nie jest zdrowe.

Do oceny ze zwykłego WF wlicza się głównie frekwencja i aktywność na zajęciach, obie oceniane na 20 punktów, dodatkowo są sprawdziany, które zdaje się raz, ocena nie jest wpisywana, potem mamy dwie lekcje z tego samego (bieganie, kozłowanie, rzuty do kosza, jakieś odbijania piłki i przewroty), a następnie kolejny sprawdzian i nauczyciel zazwyczaj porównuje postępy, żeby na podstawie tego wpisać ocenę lub po prostu wpisuje lepszy wynik. W semestrze każdy musi też przygotować jedną rozgrzewkę, która jest oceniana na 10 punktów. Jak dla mnie - system jest bardzo dobry. No i dodatkowo jeśli robiliśmy jakieś ćwiczenia, to moja nauczycielka zawsze ćwiczyła z nami, jeśli miałyśmy zrobić 50 przysiadów, też robiła 50 przysiadów i to też moim zdaniem było bardzo w porządku, zachęcało do aktywności, bo niektórych okropnie denerwuje, kiedy nauczyciel WF dużo wymaga, a nikt nigdy nie widział go ćwiczącego.

Po gimnazjum, gdzie WF leżał i kwiczał, jestem w liceum naprawdę pozytywnie nastawiona do tego przedmiotu i żałuję w sumie, że nie mogę ćwiczyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sob 13:21, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Eire napisał:

I jest coś z tym, że od dziewczynek wymaga się mniej na wuefie- czyżby pochodna poglądu wg. którego chłopiec musi się wyszaleć, a dziewczynka ma być grzeczna?


U mnie to wygląda tak, że chłopcy mają w sobie mnóstwo energii i testosteronu i oni naprawdę muszą się wyszaleć (wczoraj graliśmy całą klasą w kosza, wiem, co mówię), a dziewczyny preferują inny rodzaj sportów Wink Więc inaczej ocenia się siatkówkę, koszykówkę, a inaczej gimnastykę, która chłopakom, uważam, raczej by nie podeszła, a większość dziewczyn z mojej klasy bardzo ją lubi Laughing

A jeśli chodzi o sam WF, to lubię te lekcje w liceum. Często gramy w siatkówkę i koszykówkę, ale to zależy od sali. Jeśli wypada nam duża - żal nie wykorzystać i nie zagrać. Jeśli mała - gimnastyka/hokej... Część dziewczyn z klasy chodzi na jakieś zajęcia sportowe poza lekcjami wf i czasami same możemy sobie zorganizować jakąś lekcję (raz była szermierka, raz judo, koleżanka często prowadzi rozgrzewkę na stepach, ja czasem rozgrzewkę z jogą, inna planuje zumbę...). Oceny ze sprawdzianów to jedno (a przed sprawdzianami zawsze jest dużo ćwiczeń, nigdy nie ma ocen "z marszu"), ale duże znaczenie ma też frekwencja, przygotowanie, stosunek do przedmiotu. Oprócz tego mam fajną klasę, bo dziewczyny są różne, od bardzo wysportowanych po takie z kiepską koordynacją, ale nie ma niezdrowej rywalizacji (wiadomo tylko, że w grach zespołowych dwie najbardziej agresywne zawodniczki muszą być w przeciwnych drużynach), częściej sobie pomagamy.
No i są prysznice! <3 Nawet z ciepłą wodą! Nawet działają! <3

Cytat:
To zdecydowanie nie wygląda, jakby uczniowie nie chcieli się ruszać, ale może w liceum już pojawia się większa świadomość tego, że nieruszanie się nie jest zdrowe.

I ja się pod tym mogę podpisać. Większość osób, które znam, jednak rusza się jakoś poza szkołą - czy to pływalnia, siłka, zumba, czy inny fitness, ale są też takie, które się nie ruszają i sportu nie lubią, i uważam, że właśnie dlatego wf jest potrzebny - żeby pokazać, że można się ruszać, i że to może być fajne. Albo po prostu zapewnić jakieś źródło sportu, bo nawet, jeśli komuś się nie chce dwa razy w tygodniu chodzić na basen albo ćwiczyć w domu, to zawsze ma jeszcze zajęcia szkolne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 19:16, 05 Kwi 2014    Temat postu:

P.S. napisał:
Oczywiście ci, którzy nie chcą ćwiczyć, wybrali takie zajęcia jak tenis stołowy

Ke??? Przecież to jest bardzo "ruchliwy" sport, jak oni sobie wyobrażają niećwiczenie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:09, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Cytat:
Ke??? Przecież to jest bardzo "ruchliwy" sport, jak oni sobie wyobrażają niećwiczenie?

Oj, da się. "Ojej. Piłeczka poleciała. Idź po nią. Nie, ty idź. No dobra. Pójdę. Idę. Ech, dobra. Mam.", a także dość lekkie odbijanie czy łapanie piłeczki, gdy akcja za bardzo się rozkręca. Jak ktoś chce grać porządnie, to faktycznie się rusza, ale bumelanci dają radę.

W mojej szkole w tym samym czasie trzy klasy miały WF, w tym jedna szła na naszą siłownię, pozostałe zostawały na sali. Dodatkowo była jeszcze jedna lekcja tzw Zajęć Ruchowych (niby dodatkowe, ale biada ci, gdy nie przyjdziesz!), na przemian taniec i aerobik.

W sportach szkolnych brakuje mi różnorodności - siatka (nie znoszę), koszykówka (uwielbiam!), zapętlić. W gimnazjum w dodatku miałam nauczycielkę, która całe zajęcia piła kawę, komuś kazała robić rozgrzewkę, dawała nam piłki i szła do kantorka, a potem kręciła nosem podczas zdawajek (przygotowanie do testu z serwowania piłki - pokazać, kazać powtórzyć, i wymagać zdania tego samego dnia). Żeby ją... Pamiętam też, że jakiś rodzic poskarżył się, że jego córka narzeka, że na WFie nic się nie dzieje - kobita w ramach zemsty zrobiła nam nieludzki poligon, żeby się odechciało nam krytyki.
Atmosferę zdecydowanie snuły paniusie-sportsmenki. Generalnie mój rocznik podchodził do osób słabych fizycznie z wielką wyrozumiałością i nie było spięć, jak ktoś nie odbił. Prócz wcześniej wspomnianych paniuś, które uprawiały jeszcze sport hobbystycznie, nosa zadzierały jak olimpijki złotem obsypane, nie szczędziły pogardy słabszym zawodnikom i nieustannie dawały do zrozumienia, że granie z amatorami je męczy i cofa w rozwoju. Od razu przechodziła chęć na jakiekolwiek gry zespołowe.

Dopiero w liceum nauczyciel dawał nam solidny wycisk w czasie rozgrzewki i odkrył, że w kantorku jest but do gry w szczura, badminton, mini-hokej, kozioł, skakanki...

Na moich studiach bidnie, tylko WF w rozumieniu szkolnym i basen. Cieszę się, że już nie muszę chodzić na to drugi rok, bo jakkolwiek prowadzący byli przesympatyczni i poznałam nowych ludzi, tak łapanie jedynego autobusu o 6:20 na poranny WF nie było moim ulubionym zajęciem.
Cytat:
O ile rozumiem argument o dzieciach czy nastolatkach, to wf w liceum i na studiach wydaje mi się już całkiem zbędny. Chcę - ruszam się, nie chcę - moja strata.

Dokładnie. Sama biegam, myślę też o zapisaniu się na sztuki walki, jak grafik mi się rozluźni - kiedy chcę, jak chcę i ile chcę. I nikt mnie nie będzie przymuszał do siatkówki.

Jeszcze młodzież a sport, dołączam do tych, co widzą jednak takich wychodzących na dwór - korzystając z pogody, poszłam w którąś sobotę nad Wisłę. Dzieciaków i nastolatków na rowerach czy rolkach nie zliczy, widziałam sporo joggingujących nastolatek, pobliski plac zabaw pękał w szwach, a i boisko szkolne było zajęte, a walka o bramkę była zażarta. Dodam jeszcze, że to były tak około godziny dziewiątej rano.

Cytat:
I ja się pod tym mogę podpisać. Większość osób, które znam, jednak rusza się jakoś poza szkołą

Podobne doświadczenia. Zumby może nie tańczą, ale za to wieczorne bieganie jest wśród moich znajomych popularne. Moja siostra - maturzystka - od dwóch lat robi codziennie pompki, i bardzo lubi wypady na strzelnicę. Przyjaciółka regularnie chodzi na basen i bodyshape. Uprawiałam swego czasu z ojcem yogę, teraz rozciągam się z myślą o sztukach walki, choć jestem typem szachisty. Ludzie chcą się ruszać.

I jeszcze jedno. Na diabła wszyscy mają na WFie mieć białe koszulki? Co by się takiego stało, gdyby ludzie przychodzili w różnokolorowych?

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Sob 20:16, 05 Kwi 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 20:19, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Kazik napisał:
w kantorku jest but do gry w szczura

Oooo, a co to takiego? Pierwszy raz słyszę o graniu w szczura, serio! I z butem?

Cytat:
I jeszcze jedno. Na diabła wszyscy mają na WFie mieć białe koszulki? Co by się takiego stało, gdyby ludzie przychodzili w różnokolorowych?

Nic. Potomek chodzi w takich, jakie matka mu da, a matka mu daje takie, jakie akurat są czyste. Nie będę nieekologicznie prać prawie pustej pralki, bo komuś się uwidziało, że biała koszulka czymś się różni od zielonej.

Swoją drogą skoro już o strojach mowa - w starszych klasach wuefistki mogłyby zwrócić uwagę nie na koszulki, ale na staniki. Czasem aż mnie boli, jak widzę biegające dziewczyny, którym biust prawie obija się o szczękę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Sob 20:26, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Hm, u mnie w szkole mONdra wuefistka kazała nam się przeczołgiwać pod ławkami. Bez pomyślunku, że co poniektórym klata się nie mieściła. Już.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:34, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Do gry w szczura potrzebny jest but, do którego przywiązuje się linę (w wersji podwórkowej związywaliśmy sznurówki od butów w sznurówkę-boa). Gracze ustawiają się w kółku, osoba ze szczurem staje w środku i zaczyna się bardzo szybko obracać, tak, by but zataczał koło za graczami, a lina była na poziomie kostek graczy, a uczestnicy muszą skakać, by uniknąć trafienia. Kto dostanie, sam zaczyna kręcić.
Jest to dość brutalne, siniaki się zdarzają, ale wszyscy bardzo entuzjastycznie podchodzili do tej zabawy. W moim rejonie nazywa się to grą w szczura, może znasz to pod inną nazwą.

Cytat:
Hm, u mnie w szkole mONdra wuefistka kazała nam się przeczołgiwać pod ławkami. Bez pomyślunku, że co poniektórym klata się nie mieściła.

Aaaaauć...

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Sob 20:35, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Aaaa, znam to, ale w sumie nie wiem, jak to się nazywa. Muszę młodego zapytać - ale to jutro, bo już śpi.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:06, 05 Kwi 2014    Temat postu:

U nas się grało skakanką- trafiony odchodził, a linka zaczynała się kręcić trochę wyżej. Najlepsi mieli siniaki na tyłku Razz

A z warunków - w liceum jedna tabelka do skoków wzwyż i w dal dla wszystkich, a fizycznie rozstrzał wzrostu od 150 do 180 cm, sama miałam biodra na poziomie talii koleżanek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mirza
Galerianka na galerach



Dołączył: 03 Sty 2014
Posty: 1675
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Za górami, za lasami...

PostWysłany: Sob 21:14, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Sineira napisał:

Cytat:
I jeszcze jedno. Na diabła wszyscy mają na WFie mieć białe koszulki? Co by się takiego stało, gdyby ludzie przychodzili w różnokolorowych?

Nic. Potomek chodzi w takich, jakie matka mu da, a matka mu daje takie, jakie akurat są czyste. Nie będę nieekologicznie prać prawie pustej pralki, bo komuś się uwidziało, że biała koszulka czymś się różni od zielonej.


Zawsze myślałam, że chodzi o to, by odróżnić, czy ktoś ma ze sobą specjalnie przygotowany strój na w-f, czy po prostu przebrał tylko spodnie a bluzkę zostawił. U nas szły minusy za brak białej koszulki, też mnie to niezmiernie irytowało :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadis
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 689
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Internetu!

PostWysłany: Sob 21:48, 05 Kwi 2014    Temat postu:

Ło, serio? Nigdy się z czymś takim nie spotkałam. U nas ważne jest tylko by strój był wygodny, żadnych więcej wytycznych.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sida__
Don Kaleson



Dołączył: 24 Sie 2012
Posty: 3499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Spomiędzy

PostWysłany: Sob 22:12, 05 Kwi 2014    Temat postu:

U mnie są minusy za koszulkę lub skarpetki inne niż białe, poza tym za biżuterię, niespięte włosy albo za długie paznokcie. Te trzy ostatnie oczywiście są sensowne i nie mam nic przeciwko, ale te pierwsze uważam za niezwykle głupie. ._.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Nie 9:26, 06 Kwi 2014    Temat postu:

U mnie w podstawówce wymagali białej koszulki i niebieskich spodenek gimnastycznych. Koniecznie gimnastycznych, przez co rozumiało się takie z białym lampasem, ściśle określonego typu. Wiecie, jak ciężko było za komuny kupić cholerne niebieskie spodenki gimnastyczne?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 9:45, 06 Kwi 2014    Temat postu:

u nas strój był dowolny ale np. w liceum mojej siostry chłopcy musieli mieć białe spodenki. W jakim celu to nie wiem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Nie 10:28, 06 Kwi 2014    Temat postu:

U nas jedyny wymóg to białe podeszwy w butach, żeby się guma nie rozsmarowywała po podłodze na sali. Kto nie miał ten nie miał wstępu i musiał siedzieć przez cały WF.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:46, 06 Kwi 2014    Temat postu:

W mnie w liceum kupiłyśmy sobie czarne koszulki z naszywkami- 30PLN, używam do tej pory, nie sprały się przez 10 lat. Spodenki dowolne, buty sportowe.
Z podstawówki pamiętam obrotną panią, która objeżdżała targi w okolicy z białymi koszulkami, granatowymi spodenkami i czerwonymi trampkami- koszulki po 2 w paczce, tanie, a wiadomo, że część trzeba spisać na straty. Zaopatrywali się u niej zarówno rodzice jak i Caritas, tak że bez odgórnych nakazów mieliśmy te same stroje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 10:56, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Eire napisał:
U nas się grało skakanką- trafiony odchodził, a linka zaczynała się kręcić trochę wyżej. Najlepsi mieli siniaki na tyłku Razz .

Szczur, szczur to się nazywało, ale my graliśmy na podwórku, w szkole nie - wiązało się dwie skakanki, reszta jak wyżej. Na wuefie z podwórkowych gier był tylko "zbijany".
Z wymogów co do stroju, przez jakiś czas w liceum były te nieszczęsne białe koszulki, ale szybko pomysł zarzucono, albowiem olewano go równo. Spodenki gimnastyczne (jeżu, jakie to szkaradne było!) też gdzieś we wczesnej podstawówce się nosiło, ale krótko - potem już legginsy do kolan się pojawiły.
Cytat:
Zawsze myślałam, że chodzi o to, by odróżnić, czy ktoś ma ze sobą specjalnie przygotowany strój na w-f, czy po prostu przebrał tylko spodnie a bluzkę zostawił.

O jeżu, miałam w liceum takiego kolegę, który to w dni z wuefem przychodził do szkoły w dresach, coby się nie musiał przebierać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenn
Strażniczka popielnej kurtyny



Dołączył: 22 Kwi 2013
Posty: 2165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 11:04, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Sineira napisał:
U mnie w podstawówce wymagali białej koszulki i niebieskich spodenek gimnastycznych. Koniecznie gimnastycznych, przez co rozumiało się takie z białym lampasem, ściśle określonego typu. Wiecie, jak ciężko było za komuny kupić cholerne niebieskie spodenki gimnastyczne?

O tak, za PRLu mieli wymagania. Załapałam się na ten światły ustrój pierwszej klasie - na lekcjach musieliśmy nosić fartuszki z tarczami szkoły, a na WFie obowiązkowo białe koszulki i takie czerwone, krótkie majty z białymi wstawkami, których zdobycie też przysporzyło trochę trudności mojej rodzicielce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 11:21, 06 Kwi 2014    Temat postu:

legginsy do kolan - czy jestem zupelnie jedyna osobana swiecie, ktora mowi na to "getry"? Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 11:28, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Zawsze mówiłam na to getry! Na te dłuższe też.

Najpierw wszyscy w getrach chodzili, potem stały się obciachowe, teraz wróciły pod nazwą legginsów i nagle z powrotem są fajne Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 9085
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Nie 11:34, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Dokladnie! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Nie 11:37, 06 Kwi 2014    Temat postu:

O, ja też mówiłam "getry". Skądinąd, kiedy u mnie w szkole pojawił się wymóg noszenia czegoś takiego na wf, mama - zupełnie w dobrej wierze - dała mi BIELIŹNIANE getry, owszem, czarne, ale z takiego rajstopianego czegoś i z KORONECZKĄ u dołu. Cóż, jeśli chodziło o wf, zawsze miałam przechlapane, ale tym razem miałam przechlapane jakby trochę bardziej...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Śpiąca Królewna na sianie



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1580
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:38, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Też mówię getry.

U mnie w gimbazie też kazali chodzić w jednakowych koszulkach, tyle że pozwolili wybrać sobie kolor inny niż biały. Dziewczyny wybrały czerwony i jeszcze przez kilka tygodni nie wszyscy mieli wymagane koszulki, bo nagle się okazało, że trochę ciężko takie znaleźć.
Przestałam na ten durny wymóg narzekać, gdy koleżanka opowiedziała mi, jak wuefowa sytuacja wyglądała w przypadku jej mamy. Otóż mama studiowała pedagogikę i miała obowiązkowe zajęcia na pływalni. Ponoć prowadzący zażyczyli sobie od studentek białych strojów kąpielowych. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 11:48, 06 Kwi 2014    Temat postu:

No u mnie też "getrami' większość cholerstwo zwała. Very Happy Tak mi się te legginsy napisały, bo teraz tak na to mówią.
Cytat:
Ponoć prowadzący zażyczyli sobie od studentek białych strojów kąpielowych.

Ponoć kiedyś to był wymóg. Ciotka też chodziła na studiach (lata 70.) na basen i koniecznie musiał być biały - ohydne toto było, gdzieś tam się jej jeszcze w szafie przewalał - biała, paskudna szmata.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Nie 11:49, 06 Kwi 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Śpiąca Królewna na sianie



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1580
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:58, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Oczywiście szmata na tyle cienka, że po zamoczeniu było widać wszystko i jeszcze więcej? Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 12:25, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Noo, coś [link widoczny dla zalogowanych].

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 913
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:37, 06 Kwi 2014    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
legginsy do kolan - czy jestem zupelnie jedyna osobana swiecie, ktora mowi na to "getry"? :D

Bwuh? Getry to dla mnie zawsze były takie wełniane ocieplacze na nogi, jakie noszą harcerze, baletnice albo Szkoci w stroju narodowym.

A to, na co się teraz mówi "legginsy", to były rajtuzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Nie 13:06, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Ale rajtuzy mają stopę! a getry nie. To coś na harcerskich nogach to ocieplacze... (regionalizmy?Razz)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 13:25, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Jedno i drugie znałam jako getry. Te na łydkach były częścią munduru harcerskiego (brr): [link widoczny dla zalogowanych] (Taki obrazek znalazłam w necie, sama pierwsze słyszę o "wyłogach".)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin