Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak naprawić lekcje WF?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10957
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 13:27, 06 Kwi 2014    Temat postu:

merrik napisał:
Ale rajtuzy mają stopę! a getry nie. To coś na harcerskich nogach to ocieplacze... (regionalizmy?Razz)

This! U mnie też rajtuzy mówiło się na coś co ma stopę, jest [link widoczny dla zalogowanych] i noszą to dzieci.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 13:28, 06 Kwi 2014    Temat postu:

ja teraz na to mówię leginsy ale wtedy mówiłam getry choć ja getrów nie nosiłam tylko luźne dresy bo wstydziłam się w takich obcisłych ćwiczyć

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Genialna Fotoreporterka Gwiazd



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 913
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:38, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Melomanka napisał:
(Taki obrazek znalazłam w necie, sama pierwsze słyszę o "wyłogach".)[/size]

Tyle lat spędziłam w harcerstwie, a jak teraz próbowałam sobie przypomnieć, jak mówiliśmy na te wynalazki, to nie mam pojęcia, mam dziurę w mózgu w miejscu, gdzie było określenie na te skarpety. Może "wywijki"? Chyba wywijki. Nie wyłogi na pewno.

A rajtuzy (albo kalesony) były bez stóp, bo ze stopami to rajstopy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:47, 06 Kwi 2014    Temat postu:

Cytat:
-Większą różnorodność. Nasi nauczyciele naprawdę się starali a i tak kończyło się zazwyczaj na siatkówce. Parę razy był aerobik czy tańce, czasem wyjście na łyżwy. Porobić grupy albo cokolwiek. Jest tyle rodzajów ruchu, a wszystko sprowadza się do jednej gry, a siłownia stoi odłogiem.

-Wprowadzić jakiś plan treningowy. Większość testów wyglądała tak, że raz na pół roku dajmy na to skaczemy wzwyż dostajemy nędzne oceny i pół roku ciszy. Potem znowu skoki, znowu nędza. Jak, do jasnej anielki jak ma ktokolwiek poprawić wyniki?

-Zacząć uczyć. Jak ma wyglądać prawidłowa rozgrzewka i dlaczego nie liczy się samo bieganie. Pokazać jak ciało może być naszą siłownią, jakie ćwiczenia dla jakiego efektu.

-Zlikwidować cholerne oceny. Bo WF to przedmiot inny niż wszystkie. Jak ktoś ogarnia matmę to ogarnia wszystko- świetny pływak może wlec się w ogonach, jeśli chodzi o biegi.


Cóż, mogę się tylko pod tym podpisać. Dodam tylko, że WF planowo powinien być ostatnią lekcją imo. Bo ja np. jak miałam WF na pierwszej lekcji, to potem naprawdę ostatnią rzeczą o jakiej marzyłam było myślenie na matematyce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 13:52, 06 Kwi 2014    Temat postu:

ML napisał:
Melomanka napisał:
(Taki obrazek znalazłam w necie, sama pierwsze słyszę o "wyłogach".)[/size]

Może "wywijki"? Chyba wywijki.

Hmm, brzmi znajomo, może u nas to też były wywijki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dekadencja
Hauptscharführer Tom Kaulitz



Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 2015
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 14:20, 06 Kwi 2014    Temat postu:

ML napisał:


A rajtuzy (albo kalesony) były bez stóp, bo ze stopami to rajstopy.


to kalesony, getry i leginsy były bez stóp, rajtuzy i rajstopy były ze stopami. Jedyna różnica polegała na tym, ze rajtuzy były grube, okropne i sztywne. Rajstopy zaś cienkie i elastyczne. Mam straszną traumę związaną z rajtuzami i wf. Byłam jednym z niewielu dzieci, które nosiły rajtuzy, na wf zaś musiałam je zawsze ściągać a potem wkładać z powrotem. Dlatego zawsze ubierałam się ostatnia a przebieraliśmy się na korytarzu i ósme klasy (wtedy jeszcze były) widziały mnie jak się przebieram i było mi strasznie wstyd.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shun
Sasuke kłusem na Madarze



Dołączył: 18 Lip 2011
Posty: 8329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Dzikiego Zachodu

PostWysłany: Nie 14:15, 29 Cze 2014    Temat postu:

Getry to takie ocieplacze na kostki/łydki, często luźne, ale bez stóp. Rajtuzy - grube, rajstopy - cieńkie, ze stopami. Na krótkie legginsy do kolan mówiło się u nas "kolarki".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kotna
Zakrzywiona Czasoprzestrzeń



Dołączył: 26 Gru 2014
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:40, 03 Sty 2015    Temat postu:

Myślę, że wf powinien być prowadzony z urozmaiceniami. Nie tak, że tylko siatkówka. Nagrałam się jej w podstawówce, i ile było narzekań, że źle się odbiło, zaserwowało. Potem na szczęście miałam ją naprawdę rzadko. Za to nie przepadałam za wybieraniem członków drużyny, bo czułam się jak zło konieczne, które inni olewają podczas gry (na zasadzie jestem wolna, ale przecież do mnie nie poda, ale do krytej przez przeciwników koleżanki.)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 15:59, 03 Sty 2015    Temat postu:

Moim zdaniem na wfie zajęcia powinny być ogólnorozwojowe. Kto, chcąc sobie wyrobić formę fizyczną, zaczyna od siatkówki/koszykówki? Gry zespołowe są przeznaczone dla osób, które JUŻ są sprawne fizycznie, mają mięśnie na tyle wyrobione, że są w stanie odbić mocny serw/biegać godzinę po boisku. Dla osób z formą fizyczną "poniżej średniej" gra ze sprawniejszymi kolegami ma mało sensu, w najlepszym wypadku będzie przeszkadzać, w najgorszym - zarobi kontuzję.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:56, 03 Sty 2015    Temat postu:

Irena Adlerowa napisał:
Moim zdaniem na wfie zajęcia powinny być ogólnorozwojowe. Kto, chcąc sobie wyrobić formę fizyczną, zaczyna od siatkówki/koszykówki? Gry zespołowe są przeznaczone dla osób, które JUŻ są sprawne fizycznie, mają mięśnie na tyle wyrobione, że są w stanie odbić mocny serw/biegać godzinę po boisku. Dla osób z formą fizyczną "poniżej średniej" gra ze sprawniejszymi kolegami ma mało sensu, w najlepszym wypadku będzie przeszkadzać, w najgorszym - zarobi kontuzję.

O to, to.
Nienawidziłam WFu jako dziecko, bo zwyczajnie nie umiałam grać w siatkówkę (w którą grało się na co najmniej 2/3 zajęć, z jakiegoś powodu którego do dziś nie rozumiem, jeśli ktoś rozumie, będę wdzięczna za oświecenie) i nie umiałam szybko biegać. Dzieci miłe nie są, co się nasłuchałam to moje, nie wpłynęło to pozytywnie na moje poczucie wartości, a w siatkówkę nie nauczyłam się grać i tak - bo zwyczajnie mnie paraliżowało ze strachu jak miałam coś odbić albo zaserwować.

Jakiekolwiek postępy zrobiłam dopiero w liceum, paradoksalnie dlatego że nikomu za bardzo grać się nie chciało. Wynikami nikt się nie przejmował, ludzie oczywiście też bardziej dorośli i sympatyczni i można było trochę się wyluzować.

Mam nadzieję, że moje dzieci będą lepiej sobie radzić z WFem niż ja, bo będę się czuła jak potwór odmawiając im lewego zwolnienia z WFu - bo to nieuczciwe - ale w głębi serca czując, że lepiej by mi zrobiło lewe zwolnienie niż te wszystkie lata wyśmiewania i upokorzeń.

Na koniec dodam tylko, że nie byłam dzieckiem które się nie ruszało w ogóle - godzinami jeździłam na rowerze, chodziłam regularnie na basen, łaziłam po drzewach... Ale Jezus, jak ja nie znoszę siatkówki...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 19:16, 03 Sty 2015    Temat postu:

Ktosza napisał:
Mam nadzieję, że moje dzieci będą lepiej sobie radzić z WFem niż ja, bo będę się czuła jak potwór odmawiając im lewego zwolnienia z WFu - bo to nieuczciwe - ale w głębi serca czując, że lepiej by mi zrobiło lewe zwolnienie niż te wszystkie lata wyśmiewania i upokorzeń.

Moja mama też długo nie pozwalała mi załatwić sobie zwolnienia z W-F-u, bo to pójście na łatwiznę i takie tam, ale w końcu znalazłam się w tak tragicznym stanie psychicznym, że dała się przekonać. Jak dobrze, że ja nie będę miała dzieci, nie czeka mnie przeżywanie z nimi od nowa tych samych przekleństw wieku szkolnego Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3527
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 32 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:06, 03 Sty 2015    Temat postu:

Ja mam zupełnie inne doświadczenia- lubiliśmy gry zespołowe, natomiast koszmarem były "wyścigi rzędów" czyli robienie jakiś koszmarnych czynności na wyścigi. Zawsze wybierana na końcu i zawsze ostatnia, zawsze obwiniano mnie za porażkę. W siatkówce może nie skakałam najlepiej, ale nadrabiałam serwowaniem i w ogóle mam wrażenie, że mniej było przy tym warczenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Strzykawka Marychy



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1573
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:47, 03 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
Zawsze wybierana na końcu

Jak ja kochałam ten motyw z wybieraniem do drużyn - kolejny sposób na pokazanie nielubianej w klasie osobie jak bardzo jest przez resztę nielubiana.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Sob 20:56, 03 Sty 2015    Temat postu:

Dora napisał:
Cytat:
Zawsze wybierana na końcu

Jak ja kochałam ten motyw z wybieraniem do drużyn - kolejny sposób na pokazanie nielubianej w klasie osobie jak bardzo jest przez resztę nielubiana.

O, ja też to "uwielbiałam". Zwłaszcza, że ze względów zdrowotnych miałam sprawność fizyczną poniżej przeciętnej. Plus kolejny szkolny koszmar - przeczołgiwanie się pod takimi ławkami:

Będąc dość słusznej postury, w wieku 13-14 lat już się nie mieściłam.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Strzykawka Marychy



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1573
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:04, 03 Sty 2015    Temat postu:

Cytat:
przeczołgiwanie się pod takimi ławkami

WTF? Shocked
Kurczę, może się nie znam, może to normalne ćwiczenie, ale, do licha, w życiu bym czegoś podobnego nie wymyśliła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:06, 03 Sty 2015    Temat postu:

Nie no, u mnie zwracano uwagę na umiejętności sportowe też - tzn. najpierw najlepsi przyjaciele, a później reszta wg umiejętności. Które to umiejętności były durne. Ja byłam dobra w gimnastyce, miałam porozciągane mięśnie, robiłam szpagaty, skłony, których nie umiał zrobić nikt inny, w palcem w nosie, a i tak byłam uważana za totalnie beznadziejną, bo... bo nie lubiłam gier zespołowych i kilka innych ćwiczeń mi nie wychodziło? Ale to też była kwestia podejścia, na studiach miałam wf i parę razy zagraliśmy w kosza - kompletnie nie widziałam odchyłu w poziomie. Ba, nauczyciel mi kazał raz powtarzać kilkukrotnie skok wzwyż, bo nie mógł uwierzyć, że mogę mieć najwyższy, znacznie lepszy od innych, wynik. Dopiero teraz widzę, jakie to było upokarzające. W ogóle moi nauczyciele wfu byli naprawdę okropni - choć trafiło się paru niezłych. Lubiłam wf na studiach, naprawdę nieźle się bawiłam, zero rywalizacji, fajne zabawy i ćwiczenia.
Aha, co do wybierania - i nauczyciele zawsze kazali wybierać tym samym osobom - jak na ruski rok kogoś gorszego spotkało to wyróżnienie, to też było to idiotyczne, bo pokazywało tę wielką uczynioną łaskę.
I też wiecznie graliśmy w gry zespołowe, całe liceum w siatkę - wszyscy to uwielbiali, a ja nienawidziłam, totalnie nie umiałam serwować i odbierać. Tyle dobrego, że w 3 klasie nauczyciel pozwalał mi i jeszcze znajomej chodzić na ping ponga, jak była wolna sala i w drużynie (zwykle) były nadmiary.
Zwolnienie załatwiłam sobie, jak mieliśmy basen, w 2 liceum. Pochodziłam na kilka zajęć, kupiłam karnet - ale stwierdziłam, że nie ma szans, żebym się nauczyła, a do końca roku w brodziku siedzieć mi nie pozwolą. Z tym że znów, na studiach pół roku basenu zaliczyłam (chociaż były też lasie, które po pierwszych zajęciach z płaczem poleciały załatwiać zwolnienie) - ale tu miałam poczucie wsparcia ze strony innych, i chociaż nauczyciel rzucał żenujące teksty, to miał realne wymagania. Do nauki pływania miałam kilka, jak nie kilkanaście podejść i stwierdziłam, że to nie dla mnie - ale jednak przy odpowiednich zajęciach byłam w stanie COŚ zrobić.


E. Hej, czołganie się też pamiętam, co za przyjemność wytrzeć sobą parkiet.

W sumie jak chodzi o nauczycieli wfu, przerobiłam wszystko. Nauczycieli romansujących z uczennicami (mówimy tu też o gimnazjum) - nie raz. Wyżywających się ze swoje problemy - nagminnie. Zwyzywanie od idiotek nierozumiejących po polsku (nie umiałam cisnąć piłką lekarską czy kulą tak jak się szanownemu panu podobało) - check. O drobniejszych rzeczach to nawet nie mówię.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Leleth dnia Sob 21:11, 03 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:53, 03 Sty 2015    Temat postu:

Ktosza napisał:
siatkówkę (w którą grało się na co najmniej 2/3 zajęć, z jakiegoś powodu którego do dziś nie rozumiem, jeśli ktoś rozumie, będę wdzięczna za oświecenie)


Może siatkówka wydaje się niektórym w pewien sposób najbezpieczniejsza z gier zespołowych? W sensie że owszem, wybite palce czy uderzenie piłką to jedno, ale wydaje mi się, że dzieciaki (wiek podstawówki i gimnazjum, bo w liceum jednak ludzie zachowują się już inaczej. Chociaż też nie wszędzie) w np. koszykówce czy piłce ręcznej mniej zwracają uwagę na drugą osobę czy zasady. Rywalizacja, wyrywanie sobie piłki + szarpanina, "ja muszę trafić kosza lub gola", więc wszyscy biegną tłumem - a potem ktoś komuś w biegu podstawi nogę, ktoś się z kimś zderzy, itp. No właśnie, bieganie - nie wiem, czy to wciąż pokutuje, ale ile razy dziesięć lat temu w podstawówce słyszało się "Nie biegaj po korytarzach"? To też mimo wszystko może mieć jakiś wpływ. A w siatkówce wszyscy są jednak bardziej statyczni (zwłaszcza w podstawówce i na początku gimnazjum).
Albo taki unihokej (czasem u mnie w podstawówce grało się też w wersję alternatywną, zwaną chyba "pałohokiem" - zamiast kijków dostawaliśmy makarony basenowe. Szczerze, to było znacznie lepsze. Bezpieczniejsze przede wszystkim) - dla wielu idealna okazja, aby nielubianą koleżankę pobić kijem po nogach. Nikt przecież w tłumie dzieciaków nie udowodni, że wcale nie celowałeś w piłkę.
Z piłką nożną w podstawówce było podobnie - jak pojawiała się zabawa, że jeden stoi na bramce, inni po kolei próbują trafić, to każdy chciał kopnąć jak najmocniej.

Oczywiście to tylko dywagacje + trochę własnych wspomnień. W podstawówce miałam nauczycielkę z postawą "rzucić piłkę, niech sobie grają", w dodatku potrafiła naprawdę kpić sobie z dzieciaków. W gimnazjum pod względem wuefisty było dobrze (tłumaczył oraz pokazywał, co i jak), kwestia tylko wzajemnego stosunku ludzi z klasy.
Dopiero w liceum wf naprawdę potrafił być przyjemnością, ale to głównie dlatego, że byliśmy wtedy mocno zgrani i większość dziewczyn traktowała te zajęcia jako zabawę.

No i może ta siatkówka to też kwestia warunków obiektów sportowych w szkołach? Choć przyznam, że nie wiem, jak to teraz wygląda (Orliki to lata 2008-2012, z halami sportowymi było coś podobnego? Choć raczej będzie różnica między naszymi doświadczeniami a tym, co jest teraz). W mojej podstawówce linia boiska była tuż przy ścianie, gdzie dodatkowo stały ławki. W podstawówko-gimnazjum moich braci mają natomiast porządną halę, ale coś mi się kojarzy, że to inwestycja ostatnich lat.
Swojego gimnazjum i liceum nie uwzględniam, bo ta szkoła z przyczyn historycznych oraz lokalizacyjnych nie ma warunków sportowych. Cud chociaż, że w tym roku zrobili tam boisko.

Idealny wf w szkołach byłby dla mnie na wzór uniwersyteckiego, ten pomysł już kilka razy tu padł. Propozycje podstawowych zajęć do wyboru (bo nikt jednak nie zorganizuje szkołom takich cudów, jak darmowa szermierka, wspinaczka czy nordic walking - zresztą dzieciaki nie potrzebują aż takich sportów), nawet we współpracy z innymi szkołami, żeby było więcej chętnych do grup. Wszystko jako ostatnie godziny i w dodatku trwające dłużej niż 45 minut. Aha, no i nauczyciele musieliby mieć inne podejście, bo dzieciaki łatwo nawet nieświadomie do czegoś zniechęcić. Ale to chyba utopia.
W moim gimnazjum i liceum był ewentualnie taki schemat, że nauczyciele mieli przyporządkowaną na każdy tydzień inną salę - pięć obiektów, pięcioro nauczycieli, naprzemiennie różne zajęcia. Co prawda ten plan się trochę rozjeżdżał, gdy w ciepłe dni jedni wychodzili do parku (w dodatku niektóre grupy chodziły na boisko albo nawet halę do sąsiedniej szkoły - głównie ci, którzy startowali w zawodach), bo wtedy próbowało się łapać "dużą salę". Ale jakieś urozmaicenie było. Tylko że warunki mieliśmy tragiczne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 08 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 23:13, 03 Sty 2015    Temat postu:

Dziejba napisał:
Wszystko jako ostatnie godziny i w dodatku trwające dłużej niż 45 minut.


Stara układaczka planu lekcji własnie umarła na serce Evil or Very Mad W praktyce oznaczałoby to konieczność upchnięcia lekcji wszystkich pozostałych przedmiotów w dniu lekcyjnym o 1-2 godziny krótszym. Może jednak oczekujmy realiów? Smile

Poza tym lekcja WF-u bywa (w dobrze ułożonym planie) dobrym przerywnikiem ciągu iluś tam przedmiotów wymagających dużego wysiłku umysłowego. Wyrzucając WF obowiązkowo na koniec, wszystkie lekcje wymagające umysłowo ustawiamy ciurkiem. Nie, żebym wierzyła, że większość szkół stosuje w układaniu planu zasadę przeplatania różnych rodzajów przedmiotów, ale nadzieja umiera ostatnia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dziejba
Pani Ferrinu



Dołączył: 09 Wrz 2014
Posty: 447
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:46, 03 Sty 2015    Temat postu:

Toć napisałam, że to raczej utopia, zdaję sobie sprawę, że obecnie taka forma jest nierealna. Wink I raczej takie zajęcia wychodziłyby poza zwykły szkolny wf, jaki mamy teraz.
Chodziło mi bardziej o kwestie praktyczne - 45 minut z włączonym w to przebieraniem, przechodzeniem czasem do sali (albo wychodzeniem na dwór i wyjściem do parku) to jest naprawdę mało, aby coś konkretnego zrobić. Jeśli dochodzi do tego też prysznic - jeszcze krócej (w dodatku - ilu uczniów zazwyczaj przypada na jeden szkolny prysznic?).
Mnie wf w środku zajęć nie odpowiadał (choć mówię teraz o czasach licealnych, poprzednich lat nie pamiętam) - nigdy nie było czasu, aby porządnie się ogarnąć i przez pierwszą godzinę nie czuć się niekomfortowo. Zresztą podobne argumenty padły na pierwszej stronie tego wątku.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dziejba dnia Sob 23:47, 03 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 08 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 23:59, 03 Sty 2015    Temat postu:

U nas w szkole (liceum, program międzynarodowy) jest tak, że tylko w pierwszej klasie jest WF w szkole, a przez następne dwa lata uczeń ma się rozliczać z aktywności fizycznej prowadzonej w dowolnym miejscu. Czyli każdy sobie uprawia sport gdzie chce, jeno musi to dokumentować. Działa nieźle Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1214
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:07, 04 Sty 2015    Temat postu:

To, co mnie na wf-ie przeszkadzało najbardziej, to wspólna szatnia. Okresu dostałam jakoś bardzo wcześnie, w wieku 10 - 11 lat. Nie miałam kieszonkowego, więc do dyspozycji miałam tylko te środki higieniczne, które mama kupiła (o tamponach mogłam więc tylko pomarzyć, bo jak to - tampon dla takiej dziewuszki?!). Koleżanki oczywiście szybko zauważyły, dzięki czemu stałam się przedmiotem dyskusji na kilka kolejnych tygodni. Pamiętacie jak okrutne są dzieci w tym wieku? Za każdym razem, kiedy musiałam się przebrać (i znów miałam okres), zaczynało się od nowa. Dopóki około pół roku później nie zorganizowano masowego badania lekarskiego. Wtedy temat podpasek w majtkach Yoriki został zastąpiony przez rosnące cycki Yoriki (na dobrą sprawę miałam wtedy tylko powiększone brodawki, nie mniej wystarczyło...). O ile dziewczyny temat porzuciły po kilku uwagach, to chłopców nienawidziłam do końca podstawówki.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Yorika dnia Nie 0:08, 04 Sty 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 0:12, 04 Sty 2015    Temat postu:

Berek napisał:
U nas w szkole (liceum, program międzynarodowy) jest tak, że tylko w pierwszej klasie jest WF w szkole, a przez następne dwa lata uczeń ma się rozliczać z aktywności fizycznej prowadzonej w dowolnym miejscu. Czyli każdy sobie uprawia sport gdzie chce, jeno musi to dokumentować. Działa nieźle Smile

Łał, super, ale szkoda, że nie jest tak od pierwszej klasy - już ta pierwsza wystarczy, żeby wyrobić sobie opinię kujona-ofermy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 08 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 0:22, 04 Sty 2015    Temat postu:

O ile wiem, WF w pierwszej klasie też nie jest jakis tragiczny. Problem w tym, że pierwsza klasa musi spełniać wymogi szkoły polskiej, a w polskiej WF musi być, nie ma to tamto Confused

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Leleth
Zbawiciel Blogosfery



Dołączył: 17 Lip 2011
Posty: 11712
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 110 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:25, 04 Sty 2015    Temat postu:

To może działać tylko w większych miastach, w mniejszych miejscowościach obecnie nie do zrealizowania. Po pierwsze dostępność, po drugie dojazd, po trzecie, z braku pierwszych dwóch, fundusze. Mieszka(ła)m we wsi, która ma kilkuset mieszkańców i po prostu nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał czegoś takiego ode mnie wymagać. Najbliższa siłownia, basen są w mieście odległym o 20 km. Jasne, w liceum - ale tylko od liceum - miałam do tego dostęp, ale ostatnie, o czym marzyłam, to żeby po zapierdolu od 8 do 15 iść ćwiczyć. Tym bardziej, że ostatni bezpośredni autobus odjeżdżał o 15.20. Muszę dodawać, że w weekendy ich nie było?
Już nie wspomnę o biedniejszych uczniach - w liceum to może nie, ale w podstawówce miałam takich sporo (zresztą to nie jest problem tylko małych miejscowości) - których nie było stać na składki klasowe, a co dopiero dodatkowe zajęcia. I jasne, te zajęcia nie muszą być płatne - ale tylko pod warunkiem, że w okolicy działa jakiś zamiennik. Tyle że wiem z własnego doświadczenia, że te zamienniki, jeśli w ogóle są, są prowadzone, jak to w małej społeczności, przez te same osoby, chodzą na nie te same dzieciaki, co w szkole - i to jest jeszcze gorsze, bo zwykle są tam osoby, które cokolwiek umieją w tym kierunku, więc poziom byłby jeszcze bardziej nierówny. Nie pamiętam ani jednych zajęć, na które mogłabym chodzić. Był jakiś kosz dla dziewczyn, piłka dla chłopców... ale właśnie tylko dla tych już wyćwiczonych i zdolnych, którzy mieli szanse coś osiągnąć na zawodach. Na dodatek prowadzone przez tego nauczyciela wannabe pedofila.
Chyba że chodzi o przedstawienie dziesięciu świadków, którzy widzą, jak wieczorem biegasz po wsi, to może wtedy byłoby to możliwe Razz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 0:33, 04 Sty 2015    Temat postu:

Leleth napisał:
To może działać tylko w większych miastach, w mniejszych miejscowościach obecnie nie do zrealizowania.

To był czynnik, który zadecydował o moim wyborze studiów Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:48, 06 Sty 2015    Temat postu:

U mnie działało to tak, że dopóki przynosiłam zaświadczenia, że trenuję i że mam wyniki, to mogłam mieć więcej nieobecności bez wpływu na ocenę, mimo, że mieszkałam na mniejszej wsi. Choć było to rozwiązanie połowiczne, z którego potem niestety zrezygnowano. Co z czasem przerodziło się w swoisty paradoks - moja siostra, grająca w kadrze wielkopolski w młodzikach ma zagrożenie z wf bo ma za niską frekwencję (mimo usprawiedliwień!), ponieważ średnio raz na dwa tygodnie wyjeżdża na zgrupowania, ligii, turnieje itp. Przy okazji reprezentuje też szkołę w różnych zawodach i uwaga, jest w klasie sportowej. Ale kogo to interesuje? Ostatnio mimo kontuzji chciała iść na wf tylko po to żeby "pani od wfu widziała, że ona się stara". WTF? Rozumiem, że kilkukrotne odznaczenia dla najlepszego zawodnika na turniejach to za mało?

Podobny problem miałam ze środkową siostrą. Choć teraz jest w liceum i gra w seniorach, więc może traktują ją inaczej. Niemniej ma problemy z kolanami, a wszystko przez to, że pani od wfu uznała za zwolnienia od ortopedy za podrobione. Wiele jestem w stanie zrozumieć, ale żeby nauczyciel wfu, nie wiedział jakim obciążeniem są mecze ligowe dla młodej dziewczyny? I żeby nie uznać zwolnienia z ćwiczeń na dwa dni po trzydniowym turnieju?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 0:41, 01 Lut 2016    Temat postu:

Prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce opowiadał dziś w telewizji, że w odmłodzeniu naszej kadry może pomóc realizowany właśnie program wprowadzania tego sportu do szkół. To mi przypomniało, jak w zeszłym roku w czasie Mistrzostw Świata rozmawiałam z siostrą na Skypie i tłumaczyłam, że musi zadzwonić później, bo zaraz będę oglądać mecz szczypiorniaka, a siostra trzy razy dopytywała, czy na pewno dobrze przez ten Skype słyszy, bo nie mogła uwierzyć, że zawody w piłce ręcznej można oglądać z własnej woli i z przyjemnością. A to dlatego, że w liceum miałyśmy innych nauczycieli - u mojego non stop grało się w siatkówkę, co było dla mnie źródłem cotygodniowych upokorzeń, w efekcie na samo słowo "siatkówka" robi mi się niedobrze, nie wiem, jak się nazywają i jak wyglądają polscy złoci medaliści; siostra ma dokładnie to samo, tyle że z piłką ręczną, którą jej klasę zamęczała jej nauczycielka Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5456
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:52, 01 Lut 2016    Temat postu:

Sporo czasu poświęcano na ręczną w moim gimnazjum, niestety, nie tylko na SKS-ach, ale i zwykłych lekcjach wf. Nienawidzę po dziś dzień. Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:09, 01 Lut 2016    Temat postu:

Pamiętam, że najlepszym elementem WFu w moim liceum było to, że można było się zgłosić, żeby poprowadzić lekcję zamiast nauczyciela. Najgorszym elementem było to, że każdy musiał się zgłosić choć raz, żeby zaliczyć. Jak wypadło na mnie to przez 45 minut wszyscy na zmianę biegali w kółko i robili skłony i nawet nie mieli za bardzo serca mieć do mnie pretensji, bo trzy czwarte klasy na "swoich" lekcjach też tylko stało i nie wiedziało co robić. Wiadomo, jak koleżanka tancerka się zgłosi to nam zrobi i rozgrzewkę, i kroki pokaże, i trochę rozciągania, no ale co ma zrobić ktoś, kto sportem się zupełnie nie interesuje? Dostawaliśmy tróję i ochrzan, że "mało pomysłowo", a skąd pomysły miały przyjść komuś, kto i może jest aktywny, ale w sposób mało przystosowany do lekcji WFu (biegi, pływanie, jazda konna) już nie było wiadomo.

Jak byłam w maturalnej to moja szkoła szarpnęła się za to na siłownię (czy tam na wyremontowanie jej, bo stać to ona tam chyba stała od dawna) i to też naprawdę dobrze wspominam. Wuefistka aż była zaskoczona, bo nagle się okazało, że jak mnie wyciągnąć z siatkówki i pozwolić robić swoje w tempie dostosowanym do moich możliwości, to na lekcje zaczynam chodzić nawet entuzjastycznie. Gry zespołowe nigdy do mnie nie przemawiały, głównie dlatego, że poziom był bardzo nierówny; dziewczyny, które umiały i lubiły grać grały, a reszta po prostu stała, bo gra się toczyła i bez nich. Wiele osób bało się faktycznie przyłożyć do siatkówki czy kosza, bo wiedziały, że będą odstawać od tych, którzy się angażowali i nie chciały wyglądać głupio. Mnie nigdy to nie przeszkadzało, ale też stałam, bo nie chciałam włazić w drogę bardziej wysportowanym dziewczynom (wuefistka krzyczała "Benzyna, graj!", koleżanki szeptały "Benzyna, weź ty stój spokojnie i nie przeszkadzaj").

O prysznicach już wszystko powiedziano, WF na pierwszej lekcji to gwarancja frekwencji poniżej dziesięciu. W mojej klasie nikt nawet się nie bawił w "brak stroju", tylko po prostu przestawiano budzik na godzinę później.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krakatoa
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1091
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:02, 01 Lut 2016    Temat postu:

Też mieliśmy takie prowadzenie lekcji na ocenę, ale częściej poprowadzenie rozgrzewki, w gimnazjum i podstawówce też. Nikt od końca nie wiedział co dokładnie ma robić, więc po prostu robiliśmy po kolei wszystkie znane nam ćwiczenia, tylko co "ambitniejsze" osoby z głośnymi okrzykami, coby ich nauczycielka w swojej kanciapie usłyszała, nakładały szybsze tempo. Jak dla mnie to sam w sobie nie jest zły pomysł, ale przydałoby się przeprowadzić wcześniej z uczniami lekcję teoretyczną jak poprawnie przeprowadzić rozgrzewkę, w jakiej kolejności najlepiej rozciągać mięśnie, przez ile czasu, itp. itd., a potem lekcja praktyczna coby sprawdzić jak poszło przyswojenie tego. Co prawda pewnie i tak skończyłoby się na niechęci, bo nawet i z wuefu trzeba kuć, ale przynajmniej byłaby to jakaś próba nauczenia dzieciaki czegoś o ruchu, bo ludzie w zasadzie mało wiedzą o tym jak poprawnie ćwiczyć, a potem pójdzie taki pobiegać i kończy się nadwyrężeniami.

ED. "Się" mi uciekło.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Krakatoa dnia Pon 23:03, 01 Lut 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benzyna
Norka Karmiona Tuńczykiem



Dołączył: 05 Lut 2015
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 2:01, 02 Lut 2016    Temat postu:

Krakatoa napisał:
Jak dla mnie to sam w sobie nie jest zły pomysł, ale przydałoby się przeprowadzić wcześniej z uczniami lekcję teoretyczną jak poprawnie przeprowadzić rozgrzewkę, w jakiej kolejności najlepiej rozciągać mięśnie, przez ile czasu, itp. itd., a potem lekcja praktyczna coby sprawdzić jak poszło przyswojenie tego. Co prawda pewnie i tak skończyłoby się na niechęci, bo nawet i z wuefu trzeba kuć, ale przynajmniej byłaby to jakaś próba nauczenia dzieciaki czegoś o ruchu, bo ludzie w zasadzie mało wiedzą o tym jak poprawnie ćwiczyć, a potem pójdzie taki pobiegać i kończy się nadwyrężeniami..


O, to, to, to. Niby się jakoś przyswaja, że skoro przed wuefem jest rozgrzewka, to do innych sportów też się trzeba jakoś przygotować, ale to jest bardziej mętne wspomnienie, niż faktyczna wiedza. Uczyć porządnie się rozgrzewać, nawet właśnie z teorią - co i dlaczego, które mięśnie przy jakim wysiłku są bardziej narażone na kontuzje, co rozciągać, a czego nie. O tyle by to było dobre, że dawałoby jakąś podstawę do samodzielnych ćwiczeń, a nie tylko przez te półtorej godziny tygodniowo w szkole.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Czw 7:43, 25 Lut 2016    Temat postu:

Dobra, tylko się nie śmiejcie, odkryłam, że nie umiem zrobić ani jednej pompki. Nie wiem nawet jak.
Trochę smuteg, trochę wft, ale tak sięgnęłam pamięcią do lekcji wf i: u mnie panie nie robiły pompek, tylko brzuszki/przysiady, na wf koedukacyjnym w liceum pompki w liczbie kilka razy mniejszej niż panowie. A guglam sobie robienie pompek i dowiedziałam się, że to bardzo dobre ćwiczenie jest. Serio, why?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 8:36, 25 Lut 2016    Temat postu:

Nah, nie będę się śmiać - sama nie umiem Razz Codziennie robię ćwiczenia, wczoraj postanowiłam dorzucić pompki właśnie, trzy mi wyszły. Ale coś kosztem czegoś, natura dała mi mocne nogi i słabiutkie, patykowate rączki. Podciągnąć nigdy się nie umiałam (przy oglądaniu filmów przy dramatycznymi wiszeniu nad przepaścią i podobnych wydawało mi się bardzo nieprawdopodobne, że można TAK długo się trzymać, i jeszcze znaleźć siłę, żeby się podciągnąć, kogoś trzymać albo przeskoczyć), historia nie odnotowała, żebym kiedyś porządnie zaserwowała.
Próbuję się cofnąć pamięcią, ale nie przypominam sobie ćwiczenia pompek. Chyba coś było w liceum (jeżeli tak, to rzadko, ale prawdopodobne), ale na pewno nie w gimnazjum i na pewno nie na studiach.

Jeżeli zwykłe pompki są dla ciebie jeszcze za trudne, spróbuj wersji lekkiej (zwanej powszechnie, ech, "babskimi"), czyli te na ugiętych kolanach. BTW, jeżeli można oczywiście wiedzieć, na co się ostatecznie zdecydowałaś z przebogatego katalogu wuefowego UW?

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Czw 8:59, 25 Lut 2016    Temat postu:

Mocne nogi i patykowate rączki [2]. Może gdybym kiedyś ćwiczyła te rączki to kto wie...
Zdecydowałam się na judo (i tu odkryłam swoją niemoc, przyzwoita ilość pompek w rozgrzewce)... oraz, eeee, krav magę. Ponieważ czuję wielki entuzjazm do tej krav magi, a przyjaciółka ćwiczy od wakacji, to pomogła mi zwalczyć te wszystkie myśli "niedamrady alejanieumiem umręzabijąmnie toniedladziewczyn". Na judo już ćwiczyłam (i było super), z krav magi odbyły się dopiero zajęcia organizacyjne, ale omg o mało nie zwariowałam z radości, gdy wreszcie kupiłam sobie rękawice bokserskie.

Więc no, może umręzabijąmnie, ale po raz pierwszy ever cieszę się na wf/aktywność fizyczną. Jakoś mi tak szkoda, że dopiero teraz i że jestem ofiarą bylejakiego wfu.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6064
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 9:43, 25 Lut 2016    Temat postu:

Z robieniem pompek miałam problemy nawet po dwóch miesiącach intensywnego treningu (w tym miesiącu typowo siłowego), okazało się że to kręgosłup.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Margo
Agentka do zadań specjalnych



Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 215
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 11:43, 25 Lut 2016    Temat postu:

Kazik napisał:
. Ale coś kosztem czegoś, natura dała mi mocne nogi i słabiutkie, patykowate rączki. Podciągnąć nigdy się nie umiałam (przy oglądaniu filmów przy dramatycznymi wiszeniu nad przepaścią i podobnych wydawało mi się bardzo nieprawdopodobne, że można TAK długo się trzymać, i jeszcze znaleźć siłę, żeby się podciągnąć, kogoś trzymać albo przeskoczyć), historia nie odnotowała, żebym kiedyś porządnie zaserwowała.

Witaj w klubie, Kazik, ja też mam żałośnie słabe ręce w porównaniu do siły nóg. (Chociaż i z tymi nogami bywa różnie, bo kontuzjowane kolano odzywa się w najgorszych momentach i chociaż mięśnie by jeszcze dały radę, staw głośno protestuje).
Ale serwowanie to nawet nie kwestia siły w rękach, tylko porządnej techniki i zamachu, na co się zresztą zwraca małą uwagę, bo "byle piłka przeleciała przez siatkę". Dopiero w liceum moja wuefistka (którą kocham tak ogólnie <3) naprostowała nasze złe przyzwyczajenia z podstawówki i gimnazjum.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
floxanna
Wałdca Dziewięciu Żywiołów



Dołączył: 29 Paź 2015
Posty: 571
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw 19:10, 25 Lut 2016    Temat postu:

Benzyna napisał:
Krakatoa napisał:
(…) przydałoby się przeprowadzić wcześniej z uczniami lekcję teoretyczną jak poprawnie przeprowadzić rozgrzewkę (…)


O, to, to, to. Niby się jakoś przyswaja, że skoro przed wuefem jest rozgrzewka, to do innych sportów też się trzeba jakoś przygotować, ale to jest bardziej mętne wspomnienie, niż faktyczna wiedza.
(…)

I dlatego świetnym sportem jest jeździectwo: zanim się wierzchowca wyczyści i osiodła, to się zaliczy tyle szybkich kroków, skłonów, przysiadów, wymachów nóg i rąk, że można się dobrze spocić jeszcze przed rozpoczęciem samej jazdy (zwłaszcza jak trzeba sobie jeszcze najpierw konia przyprowadzić z jakiegoś wybiegu albo pastwiska) Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Pią 7:12, 26 Lut 2016    Temat postu:

Sorry za kontynuowanie prywatoofftopu o pompkach, noale ku pokrzepieniu: ej, wczoraj nie umiałam zrobić ani jednej zwykłej/damskiej/żadnej, a dzisiaj zrobiłam trzy zwykle. Normalnie yay, próby ćwiczenia tego mają przyszłość. :3
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 11:59, 26 Lut 2016    Temat postu:

Kreaturko, jeśli chcesz robić w domu, to możesz sobie ułatwić, umieszczając nogi wyżej (na przykład na tapczanie) - zmniejszasz wtedy obciążenie na ręce, a zachowujesz prawidłową postawę, co przy "damskich" jest mocno utrudnione. No i kolana oszczędzasz.
Dobrym ćwiczeniem na usztywnienie jest też tzw. "[link widoczny dla zalogowanych]" - fajne, statyczne, pozornie nie wymagające wysiłku, ale angażuje prawie wszystkie mięśnie. Po prostu przybierasz postawę jak na obrazku i starasz się wytrzymać jak najdłużej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin