Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

FM Group - biznes czy sekta

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:48, 02 Lis 2013    Temat postu: FM Group - biznes czy sekta

Jeżeli ktoś nie słyszał jeszcze o FMie to tutaj kilka linków, gdzie wszystko jest mniej więcej opisane:

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że kilku moich znajomych się w to zaangażowało i po kontakcie z nimi muszę stwierdzić, że mają totalnie wyprane mózgi. Nie da się już z nimi rozmawiać o niczym innym niż o tym "biznesie". Ciągle nękają mnie o zapisanie się do ich struktury. Jeden z nich ustawił sobie nawet coś takiego na zdjęcie w tle na facebooku:

[link widoczny dla zalogowanych]

W dodatku prosił mnie o numery do moich koleżanek, koniecznie bez pytania ich o zgodę. I naciągał mnie na spotkanie z jakimś miliarderem, a kiedy odmówiłam, mówiąc, że nie wystarczy być miliarderem, żeby wzbudzić moje zainteresowanie odparł "zobaczymy co powiesz, jak sama będziesz sobie czynsz płacić". Cóż. Pół roku już płacę sama, z tego, co zarabiam na rysowaniu. A on z tego całego "biznesu" wynosi może 100zł miesięcznie, jak się uda.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kiciputek dnia Sob 13:31, 02 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Sob 11:06, 02 Lis 2013    Temat postu:

Cóż - dla mnie to wygląda na dość typową manipulację mającą na celu żerowanie na ludziach młodych i naiwnych...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 11:42, 02 Lis 2013    Temat postu:

Wygląda na to samo co Amway i OVB. Jeden chłopak z mojego roku z powodu OVB zawalił studia, jego pasja ornitologiczna się ulotniła, z samych piątek zszedł na same dwóje, a każda rozmowa z nim kończyła się pytaniem, czy nie chciałabym dla niego pracować Vomit

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:51, 02 Lis 2013    Temat postu:

Dokładnie, ten mój znajomy też zawalił studia, a ciągnął dwa kierunki politechniczne i nawet mu za to płacili spore stypendium.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kiciputek dnia Sob 11:52, 02 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wołanie Krowy
Ogolony Narrator



Dołączył: 14 Paź 2013
Posty: 32
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:56, 02 Lis 2013    Temat postu:

...rany, chyba żyję w jakiejś utopii, ale pierwszy raz spotykam się z czymś takim!
Wie ktoś, jak długo takie firmy działają na rynku? Czy w małych miastach też mają swoje oddziały?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 12:24, 02 Lis 2013    Temat postu:

Do Amwaya chcieli moją mamę wciągnąć, kiedy byłam w podstawówce - jakieś 16 lat temu. Mieszkaliśmy w Piotrkowie Trybunalskim - pytanie, co uważasz za małe miasto Wink Mama się nie skusiła, bo wyobraziła sobie, jak na każdym spotkaniu z przyjaciółmi, imieninach cioci itp. nachalnie wciska znajomym i krewnym środki czystości.

Czytam w komentarzach pod artykułem, że krytykujący zazdroszczą nastolatkom głowy do interesów, rozwijania swojego potencjału w marketingu i inne tego typu frazesy. Kurczę, nie uważam, żeby licealista powinien rozwijać w sobie akurat te cechy. Świetnie, jeśli znajduje sobie pracę dorywczą i doświadcza na własnej skórze, że pieniądze nie spadają z nieba; jeśli wykłada towar, robi inwentaryzacje, pomaga rodzicom w sklepie/barze, zbiera truskawki, roznosi gazety itp., ale nie jeśli uczy się, że każdy jego znajomy ze szkoły to okazja do opchnięcia mu kilku kosmetyków albo nawet ktoś, kto będzie te rzeczy sprzedawał na jego konto Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Sob 12:51, 02 Lis 2013    Temat postu:

A mój kumpel twierdzi, że sporo dzięki temu zarobił i że artykuł ma niewiele wspólnego z prawdą. Na jego korzyść przemawia to, że już się wypisał ze sprawy (traktował to jako pracę tymczasową) oraz to, że dowiedziałam się o tym dopiero po udostępnieniu artykułu, więc upierdliwość nie jest wymagana. Sama nigdy bym się w coś takiego nie wciągnęła, ale może nie taki wilk straszny, jak go malują? Mówię tu o tej konkretnej firmie, szkodliwości podobnych nie zamierzam negować.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:53, 02 Lis 2013    Temat postu:

To jest typowy multi-level marketing.
Gdzieś już na forum linkowałam książkę napisaną przez człowieka który osiągnął bardzo wysoką rangę w Amwayu:
[link widoczny dla zalogowanych]

Kilka punktów wartych uwagi:
- w Amwayu jest zakaz rozmawiania o zarobkach, a dodatkowo w ogóle nie można rozmawiać o pracy z ludźmi tej samej rangi co ty. Przez to kiedy autor doszedł do wysokiej rangi, a mimo to nie zarabiał nawet połowy tego co mu obiecywali, myślał że to jego wina i robi coś nie tak, a wszyscy inni na tym poziomie zarabiają dużo więcej. Co oczywiście nie było prawdą. W takich firmach bogaci się może 1%.
- pracownicy którzy chcieli osiągać bardzo wysokie wyniki pracowali nierzadko po kilkanaście godzin dziennie, jeżdżąc po kraju i rekrutując ludzi. Wypadki samochodowe spowodowane przemęczeniem kierowcy były codziennością.
- dla dzieci pracowników były pisane specjalne książeczki które opisywały jak wspaniałe będą miały życie gdy ich rodzice zdobędą wyższą rangę i zaczną więcej zarabiać,

- Amway opiera się na bardzo konserwatywnych wartościach, a ich propaganda opiera się na wpędzaniu ludzi w poczucie winy że siedzą w pracy i "robią pieniądze' szefowi, zamiast dbać o swoją rodzinę. Wmawiają pracownikom że wystarczy trochę ciężkiej pracy i potem będą mogli pracować tylko jeden dzień w tygodniu a resztę czasu spędzać z rodziną. Co oczywiście nigdy nie następuje.

Ogólnie, polecam tę książkę, bo jak widzicie moje pisanie kiepsko to wszystko oddaje. To naprawdę jest jak sekta.

Cytat:
Czytam w komentarzach pod artykułem, że krytykujący zazdroszczą nastolatkom głowy do interesów, rozwijania swojego potencjału w marketingu i inne tego typu frazesy.

Myślę że nie będzie paranoją założenie że te komentarze to ludzie od tego biznesu. Oni bardzo silnie promują się w Internecie i na pewno chcą umniejszać negatywne komentarze.

PS. Kiciputku, ten obrazek w Twoim poście mi nie działa (link przekierowuje do tinypic)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:31, 02 Lis 2013    Temat postu:

Teraz lepiej?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:38, 02 Lis 2013    Temat postu:

Tak, teraz działa, dzięki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wołanie Krowy
Ogolony Narrator



Dołączył: 14 Paź 2013
Posty: 32
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:35, 02 Lis 2013    Temat postu:

No cóż, moje miasto jest co najmniej kilka razy mniejsze od Piotrkowa Trybunalskiego. I u nas chyba taki biznes się nie opłaca, bo w portfelach większości mieszkańców to ino czarne dziury można znaleźć, więc na sprzedaż "luksusowych" artykułów na większą skalę nie ma co marzyć. Wink
Cytat:
A mój kumpel twierdzi, że sporo dzięki temu zarobił i że artykuł ma niewiele wspólnego z prawdą.

Ale to też chyba zależy od odporności psychicznej. Jak ktoś bez przerwy jeździ na te ichnie spotkania i warsztaty, w wolnych chwilach czyta broszurki, poradniki i tak dalej, a swojego szefa traktuje jak wyrocznię, to w końcu daje z siebie zrobić marketingowego zombie.
A może kolega należał do tego legendarnego jednego procenta pracowników, którzy się bogacą?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:05, 02 Lis 2013    Temat postu:

Cytat:
A mój kumpel twierdzi, że sporo dzięki temu zarobił i że artykuł ma niewiele wspólnego z prawdą.


Może jestem uprzedzona, ale założę się, że gdyby tyle samo wysiłku kolega poświęcił na pracę w jakimś normalnym, uczciwym biznesie, to miałby z tego dużo więcej.

Tego typu "piramidki" opracowały system doskonały, w którym pracownik zgadza się harować dla nich za samą obietnicę zapłaty. "Wprawdzie teraz nic nie dostajesz, ale jak tylko wbijesz perłę (czy coś takiego) to damy ci mercedesa i już nic nie będziesz musiał robić, bo inni będą zarabiać na ciebie". A jak się jednak nie uda, to zawsze można zwalić na lenistwo pracownika i jego brak zaparcia.

Swoją drogą fascynuje mnie ten tok myślenia, w której miarą sukcesu i zwycięstwa jest ilość pieniędzy zarobiona na wciskaniu znajomym i rodzinie chemii gospodarczej i podróbek perfum. Robienie pieniędzy dla samego robienia pieniędzy. Nie ma żadnej innej właściwej ścieżki samorozwoju, albo się robi kasę na "biznesach" albo jest się sfrustrowanym życiowo nieudacznikiem na etacie u szefa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:14, 02 Lis 2013    Temat postu:

Nefariel napisał:
A mój kumpel twierdzi, że sporo dzięki temu zarobił i że artykuł ma niewiele wspólnego z prawdą. Na jego korzyść przemawia to, że już się wypisał ze sprawy (traktował to jako pracę tymczasową) oraz to, że dowiedziałam się o tym dopiero po udostępnieniu artykułu, więc upierdliwość nie jest wymagana. Sama nigdy bym się w coś takiego nie wciągnęła, ale może nie taki wilk straszny, jak go malują? Mówię tu o tej konkretnej firmie, szkodliwości podobnych nie zamierzam negować.

A może chciał po prostu uratować twarz? Mało kto ma ochotę się przyznać że zrobili go w konia. No i zależy co kto uważa za "sporo zarobił".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kiciputek
Rebeca w gróbce



Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 2737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:22, 02 Lis 2013    Temat postu:

Koleżanka mówiła mi, że mają w FMie regularne spotkania "Jak walczyć ze stereotypami o FM" i że dowiedziała się tam, że ma nie mówić "piramida" tylko "drzewko". Ale czy drzewko jak się odwróci to nie ma przypadkiem tego samego kształtu, co piramida? Jaka to różnica?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ktosza
Rozpaćkany wampir



Dołączył: 12 Lis 2009
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:57, 02 Lis 2013    Temat postu:

Żadna. Ale "piramidka" może kojarzyć się negatywnie jak ktoś wie o co chodzi, za to "drzewko" już mniej. Tak samo w Amwayu uczą ludzi by nie mówili wprost że są w Amwayu, ale że są "niezależnymi przedsiębiorcami", którzy prowadzą "własny biznes".

Ogólnie tak naprawdę to chodzi o to by jak najbardziej i jak najdłużej ukrywać przed ludźmi że to MLM.

Cytat:
Nie ma żadnej innej właściwej ścieżki samorozwoju, albo się robi kasę na "biznesach" albo jest się sfrustrowanym życiowo nieudacznikiem na etacie u szefa.

W Amwayu (tak, wiem, cały czas mówię o Amwayu, sorry) to ma taką dodatkową otoczkę... Nie chodzi niby o samo robienie pieniędzy, ale o możliwość zapewnienia swojej rodzinie dobrego życia na wysokim poziomie. Amway jest mocno związany z republikanami i w ogóle z konserwatywnymi wartościami i wpaja w ludzi niechęć do tych, którzy nie zarabiają dobrze, bo ci ludzie są niby leniwi. Przez to pracownicy są zmotywowani by harować, bo przecież nie chcą być leniwymi pasożytami które nie dbają o swoje rodziny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 17:17, 02 Lis 2013    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Wpisy FM-owskich naganiaczy mnie poraziły.

Cytat:
Witam, Chcę trochę opowiedzieć dlaczego nie zarobiliście w MLM Co do firm żalu mieć nie możecie - dała produkt i wolną rękę do działania!
Winni waszej Porażki są wasi sponsorzy i Wy sami !
Kilka "powodów", dla których piszesz
- zły lidership
- złe prowadzenie i brak schematu szkoleniowego
- brak zapotrzebowania na wasze usługi ( brak TWOJEGO przekonania do produktów, niepewność)
W takim wypadku zabrakło Wam
- umiejętności przywódczych bez szefa jest fajnie ale teraz nikt Ci nie powie że masz ruszyć głowę aby coś wymyślić lub dup* żeby coś sprzedać !
- konsekwencji
- brak wyciągania wniosków
- słabe umiejętności komunikacji międzyludzkiej
- brak umiejętności sprzedaży bezpośredniej tak, jest zawód i wiele trzeba się nauczyć- To nie jest sklep i sprzedaż bezpośrednia różni się bardzo od podawacza w sklepie (teoria, praktyka)
- brak określonego celu ( po co? dlaczego? gdzie chcę dojść? ile sobie daję czasu ? itp.)
Mówi się że aby w miarę wyuczyć się i opanować coś nowego potrzeba 1000 powtórzeń, ty ile wykonałeś ?
Te czynniki bezlitośnie rozgraniczają człowieka sukcesu od nieudacznika życiowego, a MLM jest jednym z nielicznych sposobów W Twoim życiu abyś miał zaszczyt nie mieć problemów ( finanse, związek, zdrowie) i dużo wolnego czasu. To dzięki współpracy twoje życie mogło by być inne, potrzeba przejrzystego planu wprowadzania nowych członków do teamu, najważniejsze jednak jest to abyś wiedział czego nie umiesz i z czym masz problem.


Cytat:
Cytat:
Moja żona tym się zajmuje. Powiem krótko: ŚCIEMA, ŚCIEMA I JESZCZE RAZ ŚCIEMA a produkty FM są drogie i przeciętnej jakości. To tak jakby kupować przeciętny samochód w cenie Mercedesa !!!!!!!! Ludzie - nie dajcie się nabrać na kolejną piramidę, w której bajońskie pieniądze zarabiają tylko Ci na samej górze a ciężko harujące mrówki maja ochłapy !!!

Współczuję twojej żonie, ze ma takiego męża który jej nie wspiera w budowaniu własnego biznesu. Może poczytaj najpierw co to jest piramida, i co propunuje FM, zanim zaczniesz na forum opowiadać bzudry, poparte opinią tych, którym to nie wychodzi! System jest dobry, tylko ludzie tacy jak TY, niszczą wizerunek firmy i głosząc swoją niepopartą niczym opinię, szkodzą innym ! Ale jak widać , jestes tylko małym przestraszonym kurczakiem jak to powiedział Kiyosaki w wielkim wyścigu szczurów.
Za żonę trzymam kciuki-aby się nie poddawała i przy pomocy swojej górnej linii odnisła sukces i podjechałą pod twój nos pięknym Mercedesem. A ciebie kopnęła w cztery litery !

Cytat:

JEŻELI UWAŻASZ ŻE TO ŚCIEMA BO TWOJA ŻONA SIĘ TYM ZAJMUJE..TO MORAŁ JEST JEDEN !! TWOJA ŻONKA NIE ROBI NIC, ŻEBY TO ZMIENIC !!!!
PEWNIE SIEDZI W DOMU I WYDAJE JEJ SIĘ, ŻE OD SIEDZENIA I PIERDZENIA W STOŁEK MOŻE COŚ ZDZIAŁAĆ I ZAROBIĆ!!
ZDZIWIĘ CIĘ - NIE MOŻE...
PIENIĄDZE ZARABIAJĄ WSZYSCY ..
Posiadanie wiedzy to za mało. Musimy ją wdrażać w życie.
Chęci to również za mało. Musimy działać. Bruce Lee


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka aka Eowyn
Superwikariuszka



Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 2740
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:41, 02 Lis 2013    Temat postu:

Osobiście nie znam nikogo, kto w tym siedzi, ale po opisie wygląda mi to właśnie na zwyklą piramidkę finansową. Sekta? Chyba bardziej chore zaangażowanie w biznes i chęć zarobku. Znalazłam przy okazji jeszcze coś takiego:

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Moreni
Soory Vietu



Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 473
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:40, 02 Lis 2013    Temat postu:

Melomanka napisał:
http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=6039720

Wpisy FM-owskich naganiaczy mnie poraziły.

Cytat:
Witam, Chcę trochę opowiedzieć dlaczego nie zarobiliście w MLM Co do firm żalu mieć nie możecie - dała produkt i wolną rękę do działania!
Winni waszej Porażki są wasi sponsorzy i Wy sami !
Kilka "powodów", dla których piszesz
- brak zapotrzebowania na wasze usługi ( brak TWOJEGO przekonania do produktów, niepewność)


A to jest piękne i pokazuje, że ten biznes uczy traktowania znajomych jak jeleni do wycyckania - wiesz, że twoi znajomi nie potrzebują produktów, które oferujesz? To nic, i tak im je wciskaj! Wszak jeśli zapotrzebowania nie ma, trzeba je stworzyć, a to ty za to odpowiadasz.

Dla mnie to też piramida finansowa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Madlena
Morderczy angloarab



Dołączył: 27 Gru 2012
Posty: 200
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 8:18, 04 Lis 2013    Temat postu:

Znałam dwie osoby które działały parę ładnych lat temu w takiej piramidce. Bo to zwykła piramida finansowa jest.Nazwy firmy za nic sobie nie mogę przypomnieć, sprzedawali produkty lecznicze z aloesem, kojarzy ktoś może? W każdym razie przy każdym spotkaniu dało się rozmawiać z nimi tylko o tym. I o ile nie dziwi mnie, że dała się w to wciągnąć koleżanka studentka, z kiepską sytuacja finansową to nie mogę zrozumieć co w tym wszystkim roniła dobrze sytuowana starsza pani. Poszłam na spotkanie z tą panią. Kobieta przemawiała z takim entuzjazmem, że byłam w ciężkim szoku.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 13:51, 04 Lis 2013    Temat postu:

O, piramidówka. Mam wujka który rok w rok nabiera się na kolejne, wcześniej chciał mi sprzedawać ścierki z mikrofibry za 4,5tys, później były jakieś suplementy diety. Myślę że tego typu firmy mają bezwzględny (i perfekcyjnie wyuczony) PR nastawiony na osoby ufne i naiwne. Wujek jest w ogromnych długach a i tak wierzy, że sprzedażą drogiego dżemu zarobi sobie na nowe auto.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
RudyKrólik
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 04 Sie 2012
Posty: 292
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Pon 14:55, 04 Lis 2013    Temat postu:

Madlena napisał:
Nazwy firmy za nic sobie nie mogę przypomnieć, sprzedawali produkty lecznicze z aloesem.


Czy to nie było przypadkiem ALVEO?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10964
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 15:44, 04 Lis 2013    Temat postu:

RudyKrólik napisał:
Madlena napisał:
Nazwy firmy za nic sobie nie mogę przypomnieć, sprzedawali produkty lecznicze z aloesem.


Czy to nie było przypadkiem ALVEO?

Akuna firmie nie było przypadkiem, albo jakoś w ten deseń? Pamiętam, że ciotki znajoma usilnie ją namawiała na zakup tego całego ALVEO, bo z kolei jej znajoma zajmowała się dystrubucją specyjału.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cirrina
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 21 Lut 2012
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:44, 05 Lis 2013    Temat postu:

Od bardzo dawna się nie udzielałam, a nawet kiedy to robiłam to nie za intensywnie. Zwykle tylko czytam. Jednak temat ten przez chwilę dotknął mnie choć bardzo łagodnie na szczęście. Może być długo za co bardzo przepraszam.

Kilka lat temu zdarzyło mi się pracować w podobnej firmie około dwa tygodnie. W praktyce trochę krócej, bo akurat przyjęto mnie w okolicach weekendu majowego. Ogłoszenie o pracę wyglądało pięknie, obiecywało złote góry, 8 godzin pracy od poniedziałku do piątku i pracę w biurze. Na początku zapraszali na spotkanie, na którym sprawdzali CV i przeprowadzali rozmowę kwalifikacyjną. Jeśli stwierdzili, że się nadajesz (trudno było się nie nadawać, wydaje mi się, że brali wszystkich) zapraszali na dzień próbny, na który trzeba było się stawić o 11 w stroju biurowym. Przedstawiali cię wtedy potencjalnemu przyszłemu liderowi. Lider zabierał daną osobę "do restauracji na obiad" (pierwsza reakcja - "WTF?!"). Ale może to rzeczywiście jakiś sirius byznes? Śmiać mi się chciało jak zaprowadził mnie do kawiarenki i zamówił wodę. Lider przedstawiał całą strukturę, politykę firmy, jej klientów i tego typu sprawy organizacyjne. Trzeba było uważnie słuchać, bo na koniec dnia zapowiedziany był egzamin. Dowiedziałam się, że akurat ja będę robić dla jakiejś organizacji ekologicznej (jeszcze była możliwość pracy dla firmy telekomunikacyjnej). Ponieważ tego typu organizacje nie mają pieniążków na pracowników, to firmie za tę robotę płaciła jakieś jeszcze zupełnie inne o wiele większe przedsiębiorstwo firma, które lubiło się chwalić jakie to działalności charytatywne prowadzi (mam nadzieję, że napisałam to zrozumiale). Po spotkaniu w "restauracji" spotykaliśmy się z resztą grupy. Jak się później okazało grupa jest święta i nie można się oddalać choćby nie wiem co. Ale do tego dojdziemy. Okazało się, że rzeczywiście jakiś obiad jest. Wszyscy poszli do zwykłej knajpki i zamówili sobie fast foody. Lider powiedział, że zwykle pracę faktyczną zaczynamy o 14, a wcześniej idzie się coś zjeść. Ale skoro tak, to czemu przychodzi się o 11? Obiad to ja mogę zjeść w domu. Po skończonym posiłku zostało powiedziane, że teraz idziemy "w teren". W tym momencie żarówka ostrzegawcza, które świeciła się jak na razie słabym światłem zaczęła ostro dawać po oczach. Jaki "teren"? I w tym momencie wszystkie dziewczyny, które przychodziły w STROJU BIUROWYM znajdowały się krótko mówiąc w pupie. Dlaczego? Bo na takie hasło, że trzeba przyjść elegancko, większa część kobiet przyjdzie w szpilkach. Właściwie to jedyna rzecz jaką zawdzięczam tej pracy, to umiejętność chodzenia w butach na wysokim obcasie. Cud, że nogi sobie tam nie złamałam, kiedy musiałam iść przez wertepy i błoto. Zaprowadzono mnie i kilka innych osób, które też przyszły na dzień próbny w stronę jakiegoś osiedla. Lider grupy porozsyłał wszystkich po poszczególnych blokach. "Nowi" towarzyszyli oczywiście swoim liderom. Po znalezieniu się w środku budynku lider przywdziewał kamizelkę służbową, gdzie znajdowało się wielkie logo tej organizacji. Wyglądało się w niej co najmniej głupio. I w ten sposób człowiek ostatecznie orientował się, że to nie jest praca "biurowa" a zwyczajna akwizytorka, o czym wcześniej nikt nawet nie napomknął. Jedyne pocieszenie to było to, że nie sprzedawano garnków tylko namawiało się do pomocy zagrożonym gatunkom. Mieliśmy za zadanie przekonać człowieka do wypisania kwitu, który umożliwiał taką pomoc. Było to jednak bardzo trudne, bo musiał podawać pełno danych osobowych. Poza tym powodowało to, że co miesiąc z ich konta odchodziło automatycznie 30 zł. W skrócie - było to zwykłe polecenie zapłaty. Reszta dnia wyglądała w ten sposób. Chodziło się po blokach od drzwi do drzwi i opowiadało się o zwierzątkach. Za wypisanie jednego kwitu funraiser (bo tak nas ładnie nazywano. zawsze ładniej brzmi niż akwizytor) dostawał 100 zł w sumie. Problem w tym, że osoba z którą ten kwit wypisano mogła w każdej chwili umowę zerwać (prawda jest taka że akurat w tym wypadku umowy nie były lewe, a w każdym razie nigdy nie znalazłam na to żadnego dowodu), za co trzeba było zapłacić pewnego rodzaju karę. Ale żeby nie zabierać tego pracownikowi, bo w końcu to nie jego wina, to dzielono pensję na pół. Połowę, czyli 50 zł dostawał prawie od razu (wypłaty były co tydzień we wtorek), a pozostałe 50 za sześć miesięcy jeśli w tym czasie darczyńca nie zerwał umowy. System wydawał się być okej, ale i tak miałam potem z tego powodu problemy. Najpierw nie poszedł przelew i musiałam się upominać, a potem ponieważ odeszłam z pracy przed następnym wtorkiem to ostatnia wypłata przeszła do tej reszty na którą musiałam czekać sześć miesięcy. Następnie okazało się, że moja szefowa zamknęła tę firmę i nie rozliczyła się jeszcze z tym przedsiębiorstwem nad nią, więc poczekałam sobie w sumie z siedem miesięcy. Pozostałe problemy z tą firmą było to, że:
- na ogłoszeniu zamieszczono informację że praca przez 8 godzin, 5 dni w tygodniu. na prawdę była od 11 do 20/21, razem z weekendami.
- trzeba było stawić się o 11 na durne spotkania i szkolenia. Z firmy wychodziło się po 12, szło się na obiad, a potem o 14 w teren. Pójście w teren samemu było nie możliwe, bo jak już wspomniałam grupa, do której danego dnia było się przydzielonym to świętość. Nie ma możliwości się oddzielić.
- jak kiedyś o tym nie wiedziałam i się oddzieliłam, zamiast na obiad z jedną grupą, pojechałam tramwajem w teren z drugą (były niby oddzielne, ale miały pracować na tym samym terenie) to robili z tego wielkie problemy, jak to tak oddzielać się od grupy.
- chociaż były grupy, to każda osoba miała przydzielony inny budynek. Jak raz po przerwie nie poszłam od razu za grupą, która i tak się rozdzielała potem do poszczególnych bram tylko kończyłam mówić coś do koleżanki z drugiej grupy, to inni mi zwracali uwagę, że tamci przecież już poszli i powinnam za nimi gnać (po co? przecież wiedziałam do jakiego bloku byłam przydzielona).
- kiedy nie daj borze okazywało się, że ktoś z grupy ma samochód i został poproszony o podwiezienie wszystkich na miejsce trzeba było za trasę którą ja bym tramwajem przejechała w 5 minut (na piechotę z odrobinę ponad 20) płacić 5 zł od osoby na benzynę! Interes stulecia!
- jedna z dziewczyn (studentka) zapytana przez nową o to jak łączy studia z tą pracą stwierdziła ze smutnym uśmiechem, że nie łączy.
- umowa była tylko o dzieło. Kiedy koleżanka zachorowała i nie było jej z dwa dni poproszono ją by przyniosła L4 od lekarza(podobno niektórzy przynosili)! Kiedy powiedziała szefostwu że "jaka umowa takie L4" zupełnie nie wiedzieli o co jej chodzi. Fajnie, że nie wiedzieli nawet jakie umowy wypisali z pracownikami.
- raz jak wystąpiły jakieś problemy w grupie - ktoś nie mógł przyjść do pracy, a ktoś inny się spóźnił, to przez całą godzinę czekaliśmy siedząc na tyłkach i czekając zamiast iść w teren.

Jeśli chodzi o system to właśnie tak to wyglądało, że jak się zostawało samemu liderem, przechodziło się szkolenia i można było budować własną strukturę. Firma oferowała czasem wyjazdy, na których chodziło się po jakiś wioskach. Nigdy nie pojechałam. Co do motywowania, to nikogo nachalnie nie przymuszali do podnoszenia wyników, raczej przyjęli formę łagodnego prania mózgu. Na przykład ci którzy mieli świetne wyniki mówili o tym jak osiągnęli swój sukces. Jeśli wierzyć niektórym to rzeczywiście można było osiągnąć dużo. Jedna dziewczyna twierdziła że zarabia ponad 2000, ale ona to w ogóle potrafiła na wyjazdach wypisać 17 kwitów lekką ręką (ja przez dwa tygodnie wypisałam 4. Wierzę, że to przez moją lekką fobię społeczną i przez to, że jak chodziłam po jakiś biednych blokach z jeszcze biedniejszymi babciami, które same ledwo na leczenie miały, to nie miałam serca nawet proponować wypisać kwita). Ogólnie najczęściej atmosfera była bardzo pozytywna i nikt nikomu nie podkładał nogi. Nie zabraniano opowiadać o swoich sukcesach i wypłatach. Na spotkaniach i szkoleniach mówiono o tym jak zbijać negatywy i rozmawiać z ludźmi. Ogólnie do tej pracy poszłam tylko dlatego, bo byłam młoda i głupia, tuż po szkole. Cieszę się, że szybko odeszłam. .


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6067
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Sob 16:59, 09 Lis 2013    Temat postu:

Aha - cofam swoje przypuszczenia odnośnie niewinność FM. Zwróciłyście uwagę, jakiego pracodawcę mają wpisanego spamujące na różnych fejsbókowych grupach trolle? Chodzi głównie o reklamy elektroniki...
*Idzie czytać powieść Cirriny.*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:04, 05 Sie 2014    Temat postu:

Jeśli mogę odgrzać temat... ostatnio koleżanka, słabo ją znam. Zaprosiła mnie na babski wieczór... bardzo namawiała, a że jej znajomy jechał koło mnie to mnie zgarnął. I wyobraźcie sobie to było rekrutacyjne/indoktrynacyjne spotkanie. Dawno nie byłam tak wkurzona, gdybym wiedziała że idę na taki miting to co innego, ale spodziewałam się luźnego wieczorku. Chyba już mnie nie zaproszą Razz bo moim ciężkim jak koszyk z tacą humorem, rozwalałam każdą gadkę zachęcającą.

Ale później jak zostaliśmy sami, tzn. gospodarze, kierowca i ja. Tenże gospodarz zaczął przy każdej okazji zachwalać wszystko z tego fm. co się da to wymiękłam.

Moja kuzynka w tym jest i ona i jeszcze jeden kolega strasznie mnie swego czasu indoktrynowali, jakie to fajne, a ja serio nie czuję pociągu do bycia komiwojażerem. Nie jestem typową kobietą, nie wiedziałam, że do pędzli używa się specjalnych szamponów.

Chociaż za dobre wyniki kuzynka i kolega pojechali na tropikalne wyspy na wypasie, więc może coś w tym jest. Mnie wkurza, gdy ktoś mnie zwabia w podstępem na takie imprezki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 15:06, 05 Sie 2014    Temat postu:

pusta_rurka napisał:
Jeśli mogę odgrzać temat...

Możesz śmiało Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:22, 05 Sie 2014    Temat postu:

Dzięki Melomanko. Musiałam gdzieś ulać sobie żółci, a ile można hejtować w sieci przyszłych laureatów Nobla?
Gdyby mi ktoś powiedział: "Wpadnij, pogadamy o jedwabistym biznesie, napijemy się wódki później" to rozważyłabym, czy książka którą czytam jest lepsza od perspektywy darmowego drinka, a jeśli nie to poszłabym z dobrym nastawieniem.
Nie powiem - bawiłam się przednio, bo darłam łacha, chamsko ze wszystkiego co się dało.
Ale nic co na początku jest kantem, a przynajmniej podstępem nie jest dla mnie ok. Tyle, że akurat męczyłam średnią książkę Razz

A Kolega, który mnie molestował o ten fm. nie chciał się odczepić, dzwonił nawet jak mu przeliterowałam, że nie chcę i nie mam czasu Razz
Ostatnio napisał, bo organizował jakieś super/mega/hiper wypasione spotkanie szkoleniowe dla kobiet, jedynie za zwrot kosztów organizacji. Kilka dyszek(o ile pamiętam), pfff.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
emilyanne
Bella Wiecznie Zamyślona



Dołączył: 07 Sie 2012
Posty: 1357
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:43, 06 Sie 2014    Temat postu:

Hej! Spotkało mnie coś w tym rodzaju. Początkiem wakacji byłam gotowa chwycić się każdej pracy, którą by mi dali i któregoś dnia napisał do mnie w tej sprawie jakiś koleś, w sumie chyba tegoroczny maturzysta. Natychmiast sobie wyklikałam wspólnych znajomych, bo to zabrzmiało podejrzanie - "to ciężko jest wytłumaczyć, musimy się spotkać w tej sprawie". Kolega z podstawówki potwierdził jego wiarygodność i natychmiast zaproponował, żebym spotkała się właśnie z nim, jeżeli to sprawi, że będę się czuła pewniej. Jeżeli mam iść na spotkanie o pracę z nieznajomym - ok, ale po znajomości jest zabawniej. Tyle że te "zaufane" źródła trochę to moje zaufanie zawiodły.

Napisałam temu kolesiowi, że pójdę się spotkać z kolegą z podstawówki i żeby mną sobie nie zawracał głowy. Odparł, że nie ma problemu. Z kolegą umówiłam się na pierwszy dzień po powrocie z moich wakacji i całkiem wypoczęta wyruszyłam na spotkanie. Przeżyłam mały szokens, kiedy zastałam kolegę ubranego oficjalnie (a 40 stopni na polu było...) i... nie samego. Ja byłam jedna, ich było trzech, a w tym ten koleś, który całą ofertę mi rzucił. I żeby było zabawniej: widocznie nieśmiały na mój widok zwiał na drugą stronę centrum handlowego i wrócił dopiero pół godziny później.

Tak czy siak mój kolega niemal się nie odzywał. Tyle, co przedstawił mi tego trzeciego, który w dłoni trzymał jeszcze marynarkę i zaprosił mnie, żebym się dosiadła. Mnie się oczywiście bardzo nie spodobało, że weszłam w tłum będąc przygotowana tylko na starego znajomego, także już na samym początku miałam włączoną podejrzliwość na najwyższym stopniu. Robiłam jakiś test na to, które perfumy do mnie pasują; dowiedziałam się, że mam profity z rzeczy sprzedanych przez każdego, kogo w to wciągnęłam (! to miało być właśnie to drzewko - ja jestem korzeniem, a ode mnie zaczynają rozchodzić się gałęzie. Tylko jaka firma dawałaby tak wielki procent swoich zysków swoim sprzedawcom i jeszcze większy tym, którzy tych sprzedawców wciągnęli?); słuchałam o rangach i możliwości otrzymania samochodu. Powinnam to była nagrywać, bo chłopak miał przepiękną minę, kiedy zapytałam, czy dostał już samochód. Po chwili odpowiedział, że nie zdążył osiągnąć jeszcze takiej rangi, bo firma funkcjonuje na rynku TRZY TYGODNIE. Rąbnęłam śmiechem i wtedy zaczęła się fala tekstów typu "to jest życiowa szansa!!!1!!". No ok, słuchałam dalej, już w sumie wiedząc, że się nie skuszę. Pokazał mi folder dla pracowników, taki z próbkami perfum i katalogami. I kiedy skończył, zamknął ten folder, podsunął mi go pod nos i powiedział "to dla ciebie". No mnie szczena opadła do podłogi.

Pytam się go, czy to za darmo.
"- Ale jak za darmo?
- No dajesz mi to za darmo, tak?
- Ale jak za darmo?
- No wydawało mi się, że ten folder jest płatny.
- No jest... ale nie musisz mi płacić od razu. Możesz przynieść 70 złotych na następne spotkanie
- Podsuwasz mi to pod nos i mówisz, że to dla mnie, a jutro dowiem się, że wzięłam kredyt bez podpisywania umowy, tak?
- Ale to jest inwestycja w przyszłość".
Znowu rąbnęłam śmiechem i powiedziałam mu, że chyba sobie robi jaja (taka dyplomatyczna emi...). Chłopak wyraźnie żartu nie zrozumiał, kolega X zaczął się nerwowo wiercić, koleś, który uciekł obserwował z sąsiedniego stolika całą sytuację z przymrużonymi oczyma.

Znowu padł ten sam argument o samochodzie. Do tego tekst "Jak X będzie na tym zarabiał krocie i dostanie samochód, to nie będziesz żałować?". Powiedziałam mu dwie rzeczy: że jeżeli X będzie jeździł samochodem, to będzie to za parę dobrych lat i ja do tego czasu będę dobrze zarabiać w sposób inny niż wciskanie ludziom czegoś, czego nie potrzebują + że nad manipulacją muszą jeszcze popracować, bo póki co to im kiepsko idzie ("jaką manipulacją?!"). Próbował namówić mnie na jakieś spotkanie szkoleniowe i w tamtej chwili wyciągnęłam mu argument o tym, że przychodzę się spotkać ze starym znajomym, a czeka na mnie szajka w garniturach. Poddali się. Podziękowałam za wspólnie spędzony czas (powinnam była zażądać zwrotu za bilety autobusowe) i sobie poszłam. Kolega się obraził, przywódcy nie znałam i w dalszym ciągu nie znam, a ten, co uciekał, lajka moje focie na fejsbuku.

Nie dalej jak tydzień później dowiedziałam się, że pół roku temu dokładnie te same osobistości wciągały mojego przyjaciela w ten biznes, dały mu mu taki folder (ok, on jednak naiwny jest) i... po dziś dzień zań nie zapłacił. Dowiedziałam się, że wcześniej pracowali w innej firmie. Dostali samochód? UPS, nie. Ale może teraz im się poszczęści!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 18:19, 06 Sie 2014    Temat postu:

Coś jest z tymi garniturami i marynarkami. Chłopaki z mojego roku, jak się wkręcili w OVB, zaczęli na wszystkie zajęcia przychodzić w marynarkach, nawet jeśli kompletnie im nie pasowały do dżinsów i luźnego t-shirtu Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pusta_rurka
Potworny Przeciąg Pisaka



Dołączył: 05 Sie 2014
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:57, 06 Sie 2014    Temat postu:

O tak ten mój znajomy od fm to tylko gejerki. A propagandę sieje jak Wódz Rewolucji Jego Matka mnie napadła kiedyś w przychodni. No szok. Szok. Ja nie wiem skąd oni biorą jeleni.

Szampon do pędzli mi potrzebny. Kurna, ludzie ja w domu prócz pędzli, po szkolnych czasach i malowaniu farbkami nie mam. Bo jestem kurna kobietą, a nie Kossakiem co tworzy pędzlami z rana cuda.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:17, 07 Lut 2015    Temat postu:

Nieśmiało odkopię, bo temat ostatnio mnie trochę zajmował. Sama byłam jako młode i głupie dziecię w tego typu działalności zaangażowana (choć ja akurat miałam pecha do takich robót, pierwszą moją pracą było wyjeżdżanie po całym województwie na festiwale żeby sprzedawać gofry, bez umowy, bez kontaktów moich rodziców z szefostwem, bez książeczki sanepidu w wieku 15 lat, czasem zastanawiam się jakim cudem jeszcze oddycham) - od Avonu, poprzez Oriflame aż do FM. Wszystkie ich manipulacyjne gadki były mi dobrze znane, a po raz pierwszy zobaczyłam, że coś jest nie tak, dopiero gdy moja liderka na "motywacyjnym mitingu" przyznała ze wstydem i niemal obrzydzeniem, że kiedyś była tak głupia, że studiowała. Na szczęście rzuciła wymarzony przez mnie kierunek i teraz utrzymuje się z kosmetyków i została wizażystką. Znaczy fajnie, że się dziewczyna rozwinęła, ale...
Niestety, mam wrażenie, że w ten byznes łatwo wpadają takie dzieciaki jak ja, naiwne, z biedniejszych rodzin, którym marzy się "lepszy świat". Na dodatek, jakiś czas temu śledziłam "karierę" Michała Alczyszyna, który właśnie dzięki FM zdobywa świat. I uwaga jest zapraszany na wykłady na Uniwersytetach i Politechnikach. Gdy sobie pomyślę, że gro moich kolegów zostało "zwerbowanych" na takich typu spotkaniach w liceach, to myśl, że jakakolwiek uczelnia może się pod takim zaproszeniem podpisać sprawia, że przechodzi mnie zimny dreszcz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2281
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:41, 09 Lut 2015    Temat postu:

To wszystko brzmi znajomo - moja znajoma, miła, nieśmiała dziewczyna, do rany przyłóż, raczej wycofana, zaczęła niespodziewanie obdzwaniać wszystkich znajomych i proponować spotkania na kawie. Jak się domyślacie, ku zdziwieniu wszystkich całe spotkanie "towarzyskie" obracało się wokół opchnięcia analizy finansowej - rzecz tym dziwniejsza, że my studenty bez stałych posad i po prostu nie ma nam z czego robić analizy, bo nie mamy własnych pieniędzy. Mimo to, pogadanka ciągnęła się dalej w dziwnej korponowomowie, pogaduszki na kawie okazywały się zakamuflowaną lekcją Podstaw Przedsiębiorczości. No i wspomniany tu tekst "och, to nie da się tak prosto opowiedzieć, czym się zajmuję, musimy się spotkać" też był.

Moje pytanie: jak ludzie dają się wkręcić w coś takiego? Manon mówi o młodych, naiwnych i z biedniejszych rodzin. Ale przecież kiciputek pisze o znajomym ciągnącym dwa kierunki ze stypendium, Melomanka o wzorowym studencie z nietypową pasją, Madlena o dobrze sytuowanej starszej pani. Moja znajoma to była wzorowa uczennica ze świetnego liceum, konkursowiczka z diamentowym indeksem w kieszeni - jakby mi kto powiedział, że ta inteligentna, ale bardzo nieśmiała i cicha dziewczyna zmieni się w nachalnego komiwojażera, to bym popukała się w czoło. Rozumiem, że wielka jest potęga manipulacji, ale... jak bardzo trzeba być zindoktrynowanym, żeby każde spotkanie ze znajomymi zamieniać w odcinek telemarketu, w ostatecznym rozrachunku mieć z tego grosze i jeszcze się cieszyć, że lepszej ścieżki kariery nie można było wybrać? Martwi mnie to i przeraża.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:27, 14 Lut 2015    Temat postu:

Kazik napisał:
Manon mówi o młodych, naiwnych i z biedniejszych rodzin. Ale przecież kiciputek pisze o znajomym ciągnącym dwa kierunki ze stypendium, Melomanka o wzorowym studencie z nietypową pasją


Czy te typy się wykluczają?

Może jednak chodzi o coś głębszego? O chęć zdobycia szybkim i łatwym sposobem dużej ilości pieniędzy, potrzeba stania się kimś innym, lepszym, bogatszym? Niestety takie osoby jak Alczyszyn, o którym pisali w gazetach jako o jednym z najmłodszych biznesmenów w Polsce, którego zapraszają uczelnie na spotkania może imponować. Myśl, że ktoś młody, bez wykształcenia, jeździ mercedesem i nieźle zarabia potrafi motywować.


Cytat:

Rozumiem, że wielka jest potęga manipulacji, ale... jak bardzo trzeba być zindoktrynowanym, żeby każde spotkanie ze znajomymi zamieniać w odcinek telemarketu, w ostatecznym rozrachunku mieć z tego grosze i jeszcze się cieszyć, że lepszej ścieżki kariery nie można było wybrać? Martwi mnie to i przeraża.


To jest chyba clue, i największa wada tego systemu - wpaja, nam że nasze życie to biznes, że cały czas jesteśmy w pracy. Na szczęście od takiego modelu już się odchodzi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wszechmatka
Halucynogenna Makrela



Dołączył: 10 Lip 2015
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KremLove

PostWysłany: Czw 18:16, 16 Lip 2015    Temat postu:

Przez jakiś czas byłam zaangażowana w FM. I o ile naprawdę podobały mi się produkty (nie wiem, jak jest teraz z jakością, od jakiegoś czasu nie kupuję),o tyle przerażały mnie właśnie te spotkania motywacyjne. Gadki: "Ludzie są biedni, bo ich marzenia są biedne", "Pieniądze szczęścia nie dają to wymówka ludzi biednych"... Wciskanie kitu, że studia są dla słabych, etat jest dla słabych, i tylko FM cię wyzwoli - tak, to zahacza o sektę. Pamiętam, że nawet jak byłam na wakacjach, potrafili zadzwonić i w odpowiedzi na moje wkurzone "nad morzem jestem" rzucić tekstem w stylu: "morze nie morze, a myć się musisz - dlaczego nie kupiłaś nowego żelu?".
Jeżeli produkty nadal są takie jak były - będę ich bronić. Ale jestem przeciwna tej nadętej otoczce, a przede wszystkim - wciągania w to gimnazjalistów i licealistów, ludzi, którzy już zaczynają się obawiać o swoją przyszłość, chcieliby coś robić i dostawać za to pieniądze. Bo na nich, tak sądzę, FM żeruje. Wykorzystuje ich lęki i ich naiwność. I to jest obrzydliwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1992
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:04, 17 Lip 2015    Temat postu:

Wszechmatka napisał:
Pamiętam, że nawet jak byłam na wakacjach, potrafili zadzwonić i w odpowiedzi na moje wkurzone "nad morzem jestem" rzucić tekstem w stylu: "morze nie morze, a myć się musisz - dlaczego nie kupiłaś nowego żelu?".

Przepraszam, że się wcinam, ale Laughing Laughing Laughing

A do tematu nic nie dodam, bo nie mam żadnego doświadczenia, poza standardem, że jak byliśmy w liceum, to co druga koleżanka była "konsultantką Avonu", ale to chyba nie o to chodzi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Pią 10:04, 17 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bruxa.paradoxa
Machająca Brew Maskotka



Dołączył: 15 Kwi 2015
Posty: 54
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:51, 27 Lip 2015    Temat postu:

Mój były już (na szczęście!) współlokator też się mocno w FM wkręcił. Wszędzie walały się jakieś pudła po kosmetykach, on dzwonił całe dnie w sprawach "biznesowych". Na początku próbował mi wcisnąć jakieś perfumy, ale...cóż, napiszę to, sam był chyba największą antyreklamą tego typu rzeczy, bo o higienę za bardzo nie dbał, oględnie mówiąc.
Zaraz po FM wciągnął się w jakąś organizację studencką (?), jakieś szkolenia...Nie jestem pewna co to dokładnie było. I też całe dnie się tym zajmował, ciągle tylko przez ścianę słyszałam jakieś rozmowy w których namawiał ludzi na jakieś szkolenia. Niektórzy mają do tego jakieś skłonności najwyraźniej.
Choć znam też przypadki jak powyższe, skromnych i inteligentnych osób pragnących nagle, dzięki tym wszelki mlm-owym praniom mózgu, stać się natychmiast rekinami biznesu.

Zresztą, FM to jeszcze, jak dla mnie, jest mniejsze zło. Mój bliski znajomy wplątał się w coś gorszego, jakąś pseudo-finansową, czy ubezpieczeniową firmę, która kazała mu się podawać za urzędnika...Na szczęście szybko to rzucił, ale to jakie tam pranie mózgu przechodził...przerażające. Pracownicy, oczywiście bez żadnej pensji, jedynie z wizją ewentualnej premii za osiągnięcia, byli wręcz szczuci przeciwko agentom ubezpieczeniowym, o których ich liderzy codziennie rano wyrażali się strasznie pogardliwie na zebraniach. Ba, kazali im wymyślać wierszyki o nędznym życiu tychże agentów, o tym jakie to są szare człowieczki z brzydkimi żonami. No brzmi to potwornie. Kolega rzucił to po 2 tygodniach, wytrzymując tak długo, bo był bez pracy i bał się że nic nie znajdzie.
Zresztą sama boję się napisać nazwę tej firmy, bo podobno za oczernianie ich w internecie (czyt. pisanie o nich prawdy) idą pozwy. Nie wiem czy to prawda, ale wolę nie ryzykować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Szablonowa
Siostra Jakiegoś Anioła



Dołączył: 02 Wrz 2015
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:19, 03 Wrz 2015    Temat postu:

Nie mogę się powstrzymać, żeby nie odświeżyć Very Happy

Myślałam, że czasy amłejopodobnych już dawno przeminęły, a tu nagle moja koleżanka (całkiem dobra skądinąd, kumplowałyśmy się całe studia) wyskakujedo mnie z tekstem, że ma jakieś biznesy dla mnie i złapie mnie gdzieś na mieście, żeby mi coś dać.

Złapała, dała jakieś broszurki i nabrała wody w usta. Na moje pytanie, co to za biznesy, powiedziała, że się dowiem, jak się z nią umówią na następny dzień w kawiarni na 15. A to już mnie zdziwiło, bo to nie jest koleżanka od umawiania się na konkretną godzinę do kawiarni, ale raczej od "wpadnij do mnie za godzinę, to pójdziemy nad rzekę na piwo". Dopiero w domu zaczęłam przeglądać te foldery - jakieś piramidy, panie tego, MLMy, chusteczkowe prezentacje - i guglować. Oczywiście w tych folderach nazwy firmy żadnej, informacji o kosztach żadnej, nic konkretnego. Rolling Eyes

Odezwałam się do tej kumpeli, czy mogłaby mi powiedzieć tak konkretnie o co chodzi, przecież znamy się nie od dziś. I że na spotkanie, to ja się raczej nie wybieram, bo myślałam, że jej chodzi o wyskoczenie na kawę, a nie jakieś MLMowe pranie mózgu w towarzystwie jakiegoś jej lidera.

Widziałam się z nią jeszcze później, żeby jej oddać te papiery, to usłyszałam, że "to nie jest piramida" (tak z 6 razy), mam "dać sobie szanse" i przeczytać jakiegoś Kujosakiego, to mi się otworzą oczy i nie będę całe życie tyrać na kogoś. Jedyny plus, że się dowiedziałam co to za firma - oczywiście nasz uroczy FM Group.

I powiem Wam, że przykro mi się zrobiło, bo to jednak stara kumpela i teraz wychodzi na to, że albo ona nie ma wszystkich klepek w głowie, że się w to dała wciągnąć i powtarza te mantry, albo uważa, że ja (i inni jej znajomi) nie mają rozumu i że tak łatwo ich zmanipuluje. Tak czy siak wielki zmuteg Crying or Very sad




A to, że tak trudno spotkać obiektywne opinie o całych tych byznesach. No naprawdę dziwicie się? Przecież to jest z psychologicznego punktu widzenia genialne. Ci, którym idzie dobrze, mówią że MLM jest fajny, Ci którym idzie źle też tak mówią, bo ciągle liczą na to, że jednak kogoś zwerbują i wskoczą na wyższy level, więc na wszelki wypadek nie będą robić firmie czarnego PR-u, a Ci którzy z tego zrezygnowali po prostu nie chcą wyjść na idiotów (bo pewnie niejedna osoba wcześnie ich ostrzegała). Cudowne. Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Szablonowa dnia Czw 15:28, 03 Wrz 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Serenity
Boski Ronaldo



Dołączył: 27 Mar 2013
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 18:54, 03 Wrz 2015    Temat postu:

Cytat:
Kujosakiego

Roberta Kiyosakiego, autora książki "Bogaty ojciec, biedny ojciec" - wszyscy fmowicze i emłejowicze sobie go polecają, bo to taki geniusz. A sam autor jest podobno przeciwnikiem MLMów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin