Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Edukacja seksualna
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
die_Kreatur
Gość






PostWysłany: Śro 15:12, 11 Mar 2015    Temat postu:

Całość jest tylko dla wybranych, czy mogłabyś wykraść dla nas te cenne treści?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2304
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:34, 11 Mar 2015    Temat postu:

O, rzeczywiście. Artykuł czytałam bez logowania się, a kiedy sprawdzałam posta przed wysłaniem też działo, więc nie wiem czemu to teraz zablokowało.
Przeklejam co bardziej interesujące fragmenty.

Cytat:
Jakub Grzymek: Czy znieczulenie zewnątrzoponowe w trakcie porodu niesie za sobą jakieś zagrożenie?

Lek. Tomasz Langie: Jeśli nie robi tego kowal, tylko doświadczony anestezjolog, znieczulenie zewnątrzoponowe – bo żadne inne nie jest satysfakcjonujące i adekwatne – jest w pełni bezpieczne.

Trochę trwało, nim dostosowaliśmy mieszaniny dawek w znieczuleniu zewnątrzoponowym tak, żeby było w pełni bezpieczne i nie wpływało na przebieg porodu. Czasem się mówi, że wydłuża o 50% (ok. pół godziny) drugi okres porodu. Widziałem jednak bardzo wiele odwrotnych sytuacji – poród nie postępował, a kiedy podaliśmy znieczulenie, w ciągu 10 min. pacjentka urodziła.

A jeśli chodzi częstsze zastosowanie oksytocyny?

To wydumane i nie znajduje potwierdzenia w EBM. Podobnie w kwestii zabiegów kończących poród – to wszystko kiedyś miało miejsce, ale po 20 latach stosowania w Polsce znieczulenia zewnątrzoponowego współpraca ginekologa, położnej i anestezjologa jest dopracowana. Kiedyś większość znieczulanych porodów kończyła się przez cięcie cesarskie – to też był prawdziwy zarzut, ale lata temu.

Zmieniło się także podejście ginekologów. O ile 20 lat temu mało który popierał znieczulanie porodów, teraz sami namawiają pacjentki na znieczulenia. To przesada w drugą stronę.

W „Siemiradzkim” 80% porodów jest znieczulanych – spełniamy najwyższe standardy światowe. Ale to musi być decyzja pacjentki, bo poród bez znieczulenia zawsze się odbędzie. To jednak ingerencja, obecnie bardzo wskazana, ale nie niezbędna.

W przeglądzie systematycznym Cochrane przeanalizowano efektywność i bezpieczeństwo stosowania wczesnego i późnego znieczulenia zewnątrzoponowego. Nie stwierdzono różnic w częstości cięć cesarskich w obu grupach. Kiedy w takim razie rozpoczynać znieczulenie? Decydować powinna rodząca?

Zdecydowanie tak, jeżeli spełniony jest standard występujących równocześnie regularnej akcji skurczowej i rozwarcia 3-4 cm. Niektóre pacjentki rzeczywiście mówią: „jeszcze wytrzymam, może urodzę bez”. Wtedy trzeba poczekać. Choć to się rzadko zdarza. Jak zaczyna boleć, pacjentka z reguły chce znieczulenia.

I w drugą stronę – jeśli pacjentka chce znieczulenia, nie ma sensu czekać?

Dokładnie.

Dlaczego niektóre szpitale nie chcą znieczulać rodzących? Czy chodzi o zbyt niską wycenę porodu i brak zróżnicowania na znieczulany lub nie?

Problem jest w tym, że NFZ, a wcześniej Kasy Chorych, od 20 lat nie potrafią dojść do porozumienia z lekarzami w sprawie refundowania znieczuleń porodów.

Kiedy zaczęły się porody ze znieczuleniem, zadzwoniłem do Kasy Chorych z pytaniem, jak oni wyceniają w punktach czy pieniądzach tę procedurę. Osoba po drugiej stronie słuchawki odpowiedziała natychmiast, bez konsultacji z nikim: „Panie doktorze, nas nie interesuje, czy poród jest znieczulany, czy nie. Nas interesuje produkt, jakim jest poród”. Wtedy zrozumiałem, że mówimy po polsku, ale języki mamy różne. I tak jest do dzisiaj.

NFZ płaci tyle samo za cięcie cesarskie – już nie mówiąc o znieczuleniu – co za poród siłami natury. Nie trzeba być filozofem, żeby się domyślić, że „cesarka” to operacja, która wymaga większego zaangażowania personelu i większej ilości materiałów i sprzętu. A naturalny poród odbywa się prawie bez żadnej ingerencji medycznej. Tymczasem wycena jest taka sama.

Od 2012 roku słyszymy zapowiedzi Bartosza Arłukowicza, że resort zapewni kobietom porody bez bólu. Projekt utknął jednak na ministerialnym biurku.

To samo wcześniej deklarowała z trybuny sejmowej Ewa Kopacz, kiedy była ministrem zdrowia. Już 19 lat trwa ta batalia. Ale nie mamy więcej argumentów, skoro nie wystarcza fakt, że to przecież osobna procedura medyczna.

Dlatego część szpitali po prostu odmawia, tłumacząc: „nam nikt za to nie płaci”. W niektórych szpitalach multiprofilowych anestezjolodzy stosują tzw. włoski strajk, bo – choć może nie powinno się tak mówić w medycynie – ze znieczuleń porodów „nic nie mają”. Takie znieczulenie podczas ciężkiego dyżuru to dla nich dodatkowy obowiązek. I żeby go uniknąć mówią, że jeżeli nie będzie szeregu badań – głównie tych na krzepnięcie – nie zrobią znieczulenia. A nim te badania zostaną zrobione, pacjentka często jest już w takiej fazie porodu, że nie ma po co znieczulać.

A na poziomie dyrekcji placówek? Chodzi o odmienne niż NFZ interpretowanie przepisów?

Jak widać na przykładzie chociażby strajków POZ, my cały czas mówimy innym językiem niż resort zdrowia. Moja rozmowa z Kasą Chorych to tylko przykład tego, jak wyglądają rozmowy lekarzy, izb lekarskich, porozumień i stowarzyszeń lekarskich z resortem.

Lekarz mówi o pacjentach, przepisy o świadczeniobiorcach.

Dokładnie. Fundusz jest zainteresowany „produktem”, a dobro pacjenta jest rzeczą wirtualną.

Kiedy wprowadzano usługi chirurgii jednego dnia, opracowano kryteria konieczne, żeby NFZ podpisał z usługodawcą kontrakt na taką chirurgię. Jakie były wymogi wobec sprzętu anestezjologicznego? Musiał mieć możliwość inwazyjnego pomiaru ciśnienia krwi – coś, co stosuje się na intensywnej terapii. Kuriozum!

Choć sprawa zapewnienia porodów bez bólu zatrzymała się na etapie MZ, resort zapowiadał niedawno, że wycena porodu zostanie podniesiona na 2 tys. zł. Czy to wystarczająca kwota?


Podniesienie do 2 tys. zł mogłoby – w przypadku małego szpitala jak „Siemiradzki” – załatwić sprawę.

Jest jeszcze problem obsady anestezjologicznej. MZ twierdzi, że zwiększenie do 2 tys. zł wyceny porodu rozwiąże problem niewystarczającej liczby anestezjologów i pielęgniarek anestezjologicznych.

Na pewno nie. „Siemiradzki” to maleńki szpital, w którym dyżuruje tylko jeden anestezjolog, ale on jest tylko dla rodzących. W takim wypadku podniesienie wyceny do 2 tys. zł jest satysfakcjonujące. Ale w przypadku szpitala, w którym trzeba do tego stworzyć osobny etat dyżurowy (plus pielęgniarki anestezjologicznej), to nawet nie jest początek rozmowy.

W szpitalach tzw. molochach, kiedy pacjentki przychodzące w ciąży „na rekonesans” pytają czy jest możliwość znieczulenia przy porodzie, oczywiście otrzymają zapewnienie, że tak. Ale potem w trakcie porodu, kiedy już zacznie boleć i będą spełnione równocześnie dwa warunki konieczne do znieczulenia (regularna akcja skurczowa i odpowiednie rozwarcie szyjki macicy – 3-4 cm), położna po telefonie po anestezjologa przeprasza rodzącą, ale „anestezjolog jest przy pacjencie na intensywnej terapii”. Duże szpitale w ten sposób unikają znieczulania, nie wchodząc nawet w drażliwą kwestię wyceny. Co z tego, że w szpitalu jest pięciu anestezjologów, skoro roboty mają dla sześciu...

Czy pacjentka może żądać znieczulenia? W końcu istnieje zapis, że znieczulenie jest refundowane, ale muszą istnieć do tego wskazania medyczne.

W tym właśnie problem – wymyślono „wskazania medyczne” do znieczulenia porodu. A przecież oczywistym wskazaniem, jednoznacznym i bezdyskusyjnym, jest to, że kobietę boli. I ona chce rodzić bez bólu. Czy trzeba do tego jakieś wskazania? W ten sposób ograniczamy coś, co powinno należeć się nawet najbardziej zdrowej kobiecie.

A jakie są przeciwwskazania do znieczulenia zewnątrzoponowego w przypadku porodu?

Bezwzględnym przeciwwskazaniem są jedynie zaburzenia krzepnięcia krwi w kierunku niedokrzepliwości, bo trudno spodziewać się rodzącej np. z posocznicą. I tu nie ma dyskusji – jeżeli jest 100 tys. i mniej płytek krwi, nie założymy znieczulenia.

Przeciwwskazań względnych jest wiele i wszystkie są trochę naciągane. Np. tatuaż w miejscu wkłucia (ze względu na zawartość ołowiu w tuszu). Są anestezjolodzy, którzy jak tylko zobaczą tatuaż na lędźwiach, odmawiają.

Uważam jednak, że ten wytatuowany paw czy palemka zawsze ma albo oczko, albo listek, i zawsze możemy znaleźć miejsce na wkłucie. Tylko trzeba chcieć.

Decydują dobre chęci?


Tak. Żadne z nich nie jest takim przeciwwskazaniem, które bym zastosował.

80% zgonów z powodów anestezjologicznych jest spowodowane nieudaną intubacją i zachłyśnięciem kwaśną treścią żołądkową. 98,5% z nich ma miejsce przy znieczuleniu ogólnym. Kiedy wprowadza się takie znieczulenie przy porodzie?

Tylko w przypadku cięcia cesarskiego z bardzo gwałtownych, nagłych wskazań. Kiedy każde pół minuty jest decydujące. Np. odklejenie łożyska – krwotok jest taki, że w ciągu sekundy na podłodze ląduje wiadro krwi. Wtedy nie ma szansy, żeby zrobić znieczulenie zewnątrzoponowe czy podpajęczynówkowe. Już intubując mówimy: tnijcie.

Znieczulenie ogólne stosuje się także w przypadku zaburzeń krzepnięcia krwi. Jeśli w takim przypadku pacjentka ma mieć wykonane planowe cięcie cesarskie ze wskazań ginekologicznych, nie mogę wykonać znieczulenia podpajęczynówkowego, które jest standardem dla „cesarki”.

Paradoksem jest, że obecnie młodzi anestezjolodzy nie potrafią tego zrobić, bo ekstremalnie rzadko trafia się pacjentka z przeciwwskazaniem do znieczulenia miejscowego. Nie do końca potrafią bezpiecznie intubować. Dlatego przy znieczuleniu ogólnym najczęściej zdarzają się najpoważniejsze powikłania i zgony.


Cytat:
Lęk może dotyczyć bólu porodowego. Czy często jest tak, że kobiety, które myślą o „cesarce”, kiedy słyszą zapewnienie, że nie będzie bolało, przekonują się do porodu siłami natury?

Pacjentki nie przychodzą z takim problemem do anestezjologa. Wiele z nich w ogóle nie wie o naszym istnieniu. Przychodzą do ginekologa i niekoniecznie usłyszą, że rzeczywiście przy cięciu nie będzie bolało, ale po „cesarce” już tak – bardziej niż po porodzie naturalnym. Niestety ginekolog często ma tłum pacjentek przed gabinetem i nie ma czasu na długie rozmowy i wnikanie w motywacje ciężarnych.

Pozostaje jeszcze kwestia nagonki medialnej. Miało niedawno miejsce kilka nagłośnionych przypadków, w których – niejednokrotnie bezpodstawnie – zarzucano lekarzom, że popełnili błąd, nie wykonując cięcia cesarskiego.

Tak, pacjentka pójdzie do telewizji i lekarz ma problem do końca życia. Ginekolodzy się bronią. Jak w trakcie porodu coś się tylko wahnie w tętnie, wielu natychmiast przewozi pacjentkę na salę operacyjną. Bo chcą usiąść wieczorem przed telewizorem, a nie przed prokuratorem. Dlatego też sami chętniej kierują na cięcia cesarskie.

Na przykład jeśli ma miejsce zgon wewnątrzmaciczny – jak w przypadku pacjentki z Zabrza – od razu zarzuca się w mediach, że lekarze odmówili „cesarki”. A przecież nie robi się cięcia w takim przypadku.

Wiele pacjentek nie wie, jak wygląda znieczulenie zewnątrzoponowe. Jak reagują na procedurę?


Do najzabawniejszych sytuacji dochodzi, kiedy już założę znieczulenie i mówię: „niech się pani teraz położy na plecach”. Niektóre pacjentki robią wtedy wielkie oczy i pytają zdziwione: „mam się na tej igle położyć?”. I choć wyjaśniam przedtem, że wyciągnąłem igłę, pacjentki, jak już je boli i mają skurcze, czasem niedosłyszą.

Kiedy znieczulam, biorę pacjentkę z łóżka porodowego i cały czas mam nad nią opiekę. Wyjaśniam dokładnie każdy punkt, uprzedzam o wszystkim. Niestety nie wszyscy anestezjolodzy tak robią. Szkoda także, że do szkół rodzenia chodzi tak niewiele par. Tam zawsze coś się mówi na temat znieczulenia.

Jak można pomagać pacjentkom w tych pełnych emocji chwilach?

Po prostu z nimi rozmawiać. Dramatem jest to, jak obecnie wygląda relacja lekarz-pacjent. Obowiązuje wciąż medycyna patriarchalna – ja jestem doktor, ty nie masz nic do powiedzenia. A przez to, że lekarze dostali kolejne papiery do wypełniania, nawet ci, którzy kiedyś podchodzili do pacjenta ciepło, teraz nie mają czasu i sił na prawidłowe traktowanie.

Zacząłem swoją pracę jako anestezjolog pediatryczny. Wtedy odkryłem, że umiem rozmawiać z dziećmi i zacząłem tak samo podchodzić do dorosłych. Każdy człowiek, kiedy staje się pacjentem, jest trochę jak dziecko. Trzeba do niego podchodzić z ciepłem, ze świadomością jego lęków i obiekcji.


Cytat:

Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy lekarz i położna wychodzą bez słowa, a zdezorientowana pacjentka zostaje sama.

Wygrywa rutyna. Oni wiedzą, że wszystko jest dobrze, ale to trzeba pacjentce wytłumaczyć, powiedzieć: „nie będzie nas chwilę, kardiotokograf pracuje, granice alarmu są wystawione, jesteśmy w sąsiednim pokoju”. Pacjentka, dopóki nie usłyszy płaczu swojego dziecka, myśli pesymistycznie: a nuż się coś zdarzy, w telewizji pokazywali takie przypadki...

Trzeba operować dobrym słowem i gestem. Dobrym gestem – kiedy mam umyć pacjentce plecy przed znieczuleniem, uprzedzam ją o tym. Tę samą czynność można wykonać w bardzo złym stylu, a można spokojnie, z zapowiedzią.

Trzeba wejść w psychikę pacjentki. Pilnuję, żeby koledzy nie żartowali na sali porodowej. Czasami zespół jest odprężony, ktoś powie coś po cichu i wszyscy zaczynają się śmiać. Niestety pacjentka bierze to do siebie. Jej psychika jest niezmiernie wrażliwa.

Co innego, jeśli wciąga się pacjentkę w rozmowę, traktuje jako partnerkę, a ona wie, że jest w centrum uwagi. Wtedy można nawet świńskie dowcipy opowiadać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Urgon
Wampirzyca z pierwszej ręki



Dołączył: 24 Gru 2012
Posty: 501
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 11:22, 27 Mar 2015    Temat postu:

AVE...

O podręcznikach do WuDeŻetu zaakceptowanych przez MEN:
[link widoczny dla zalogowanych]
Ciekawsze fragmenty:
Cytat:
– Mamy bardzo jasny katolicki światopogląd, celem tych podręczników jest przekazanie właśnie tego światopoglądu, a nie obiektywnej wiedzy – komentuje w TOK FM dr Maria Pawłowska, która gruntowane przeanalizowała podręczniki.

Cytat:
Ponadto w badanych tekstach stwierdzono tendencje do bagatelizacji tematyki profilaktyki zdrowotnej, a w jednym z podręczników tematyka homoseksualizmu została uwzględniona... w rozdziale poświęconym problemom i przestępstwom na tle seksualnym.

Od siebie dodam też, że nie bez powodu KUL był jedną z pierwszych uczelni, które otworzyły kierunek "Nauki o Rodzinie". Przygotowali się na to jeszcze nim ustawa weszła w życie, by jak najszybciej wypuścić na rynek nauczycieli o "właściwym" światopoglądzie. Gdy sam się tam uczyłem, tylko dwie czy trzy uczelnie miały inny program niż prokatolicki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Fanka Kupichy



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1485
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 12:45, 27 Mar 2015    Temat postu:

Czyli jeśli światopogląd nie zgadza się z faktami... to tym gorzej dla faktów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 12:55, 28 Mar 2015    Temat postu:

Urgon napisał:
Gdy sam się tam uczyłem, tylko dwie czy trzy uczelnie miały inny program niż prokatolicki.

Mam ten problem z bioetyką - od lat chcę zrobić studia podyplomowe na tym kierunku, ale w Polsce oferują je tylko dwie uczelnie, obie katolickie. I tak w Krakowie nauczają następujących tematów:

Cytat:
1. Podstawy bioetyki – historia bioetyki, uzasadnienia w bioetyce, cele medyczne, dobro pacjenta, koncepcja osoby i jej godność
2. Konwersatorium z dokumentów bioetycznych
3. Dydaktyka bioetyki
4. Etyka i medycyna początku życia: sztuczne zapłodnienie, diagnostyka prenatalna, antykoncepcja, aborcja
5. Problemy genetyczne człowieka: inżynieria genetyczna, klonowanie, komórki macierzyste, eugenika
6. Etyka trwania życia, relacja lekarz – pacjent, choroba, niepełnosprawność, etyka terapii
7. Medycyna trwania życia – eksperymenty, transplantacje
8. Psychologia uzależnień: nikotynizm, narkomania, alkoholizm, AIDS
9. Polityka demograficzna
10. Organizmy transgeniczne
11. Ochrona środowiska
12. Etyka końca życia – choroba, cierpienie, agonia, definicja śmierci, samobójstwo, eutanazja, hospicjum
13. Medycyna końca życia – intensywna terapia, resuscytacja, opieka paliatywna
14. Psychologia końca życia – postawy wobec śmierci, psychoza, depresja, schizofrenia jako zagrożenie egzystencjalne

W Warszawie więcej jest prawa medycznego, mniej filozofowania, za to w harmonogramie widziałam osobne zajęcia na temat homoseksualizmu. Ile można o nim powiedzieć w kontekście bioetyki?

Już widzę, jak obiektywnie przedstawiają te uczelnie zagadnienie aborcji, antykoncepcji czy sztucznego zapłodnienia i jak wysoko oceniłyby pracę dyplomową na ten temat niezgodną z doktryną katolicką...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:07, 28 Mar 2015    Temat postu:

Transseksualizm i operacje zmiany płci w ogóle nie wchodzą w zakres bioetyki, czy po prostu ta uczelnia uznała, że nawet nie ma o czym gadać?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2304
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:47, 28 Mar 2015    Temat postu:

Dlaczego schizofrenia wchodzi w skład psychologii końca życia?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3669
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Sob 13:53, 28 Mar 2015    Temat postu:

Mal napisał:
Transseksualizm i operacje zmiany płci w ogóle nie wchodzą w zakres bioetyki, czy po prostu ta uczelnia uznała, że nawet nie ma o czym gadać?

Być może zakładają, że coś takiego w ogóle nie istnieje i lepiej nawet nie wspominać, żeby nie wywołać genderowilka z lasu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 1028
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:13, 28 Mar 2015    Temat postu:

Może podpinają to pod "7. Medycyna trwania życia – eksperymenty" -_-

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Buffy Nimfomanka



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1214
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:10, 28 Mar 2015    Temat postu:

Terlik idzie w zaparte jako ekspert od onkologii i ginekologii:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 16:20, 28 Mar 2015    Temat postu:

Babatunde Wolaka napisał:
Mal napisał:
Transseksualizm i operacje zmiany płci w ogóle nie wchodzą w zakres bioetyki, czy po prostu ta uczelnia uznała, że nawet nie ma o czym gadać?

Być może zakładają, że coś takiego w ogóle nie istnieje i lepiej nawet nie wspominać, żeby nie wywołać genderowilka z lasu.

Zgaduję, że program ułożono lata temu i nikomu nie chciało się go uaktualniać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:12, 12 Kwi 2015    Temat postu:

Słyszeliście na pewno o skąpo ubranych kobietach, co prowokują do gwałtów?

Korea Południowa też słyszała:
[link widoczny dla zalogowanych]
Zdjęcie uczennicy, która została odesłana do domu za zbyt odsłaniające i prowokacyjne ubranie. Pokazywałabym to zdjęcie każdemu polskiemu Sebastianowi, który rzuca tekst o szanowaniu się i szczuciu ciałem.

I ładny komentarz:
Cytat:

Rape isn't about sex, it's about power. I think that's something important that everyone learns. You don't "provoke rape" with the clothes you wear, or your hear, or your make-up, or your gestures, or anything. No one asks to be raped because rape isn't consensual. End of story.


Wrzucam tutaj, bo trochę się ostatnio pogubiłam w anatomii forum, a może to podpadać pod edukację.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 22:15, 12 Kwi 2015    Temat postu:

Bez zarzutu napisał:
Wrzucam tutaj, bo trochę się ostatnio pogubiłam w anatomii forum, a może to podpadać pod edukację.

Chyba najbardziej pasuje to tu: http://www.sierzantundsaper.fora.pl/dlugi-mroczny-podwieczorek-dusz,29/kultura-gwaltu-w-polsce,5095-200.html#477312 Temat z nazwy niby o tylko o Polsce, ale dawno już się rozszerzył.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10957
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Nie 10:12, 10 Kwi 2016    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych] Co jedna wypowiedź pani ministry to lepsza, ale o edukacji seksualnej to już mistrzostwo. Czy ta kobieta żyje pod jakimś kamieniem w ciemnym lesie, czy jest tak obrzydliwe cyniczna?
Cytat:

Sugeruje pani, że edukatorzy seksualni manipulują?

- Przerysowuję oczywiście. O tym jednak powinni decydować rodzice. Czas, żebyśmy przypomnieli sobie, że to rodzice wychowują dzieci, a nauczyciele tylko ich w tym wspierają - taka reguła powinna przyświecać dzisiejszej szkole.


Cytat:
Ale sobie nie radzą. Grupa Edukatorów Seksualnych "Ponton" alarmuje, że młodzież jest niedoinformowana. Z jej badań wynika, że rodzice też nie potrafią rozmawiać o tych sprawach z nastolatkami.

- Nie wyobrażam sobie, żeby nie rozmawiać z rodzicami o swojej cielesności i intymności - to są jedne z najcenniejszych, najważniejszych rozmów. Tam, gdzie zbiera się grupa i przychodzi obcy edukator seksualny, nie ma takich warunków. Bardzo trudno wyobrazić mi sobie także sytuację, w której dzieci dyskutują o seksie w szkole z obcymi ludźmi.

Cytat:

Modlitwa - to dopiero intymna sprawa. A jednak dzieci muszą się modlić w klasie, z katechetami.

- Modlitwę można odmawiać zbiorowo, śpiewać wspólnie pieśni, niejako demonstrować swoją przynależność religijną. Problemy dotyczące seksualności to zupełnie inna sfera. Rozmowy, w których jest mowa o duszy i ciele, najlepiej, aby odbywały się jednak w towarzystwie rodziców lub bezpośrednio z nimi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Nie 10:27, 10 Kwi 2016    Temat postu:

seks też można zbiorowo :V

Cytat:
Nie wyobrażam sobie, żeby nie rozmawiać z rodzicami o swojej cielesności i intymności
uwielbiam to podejście pt "u mnie tak nie ma więc problem nie istnieje".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 11:41, 10 Kwi 2016    Temat postu:

Przepraszam, ale czy ja dobrze rozumiem, że według tej pani lekcje religii, które de facto są rozmowami o duszy, mogą się odbywać w szkole, ale już "rozmowy o duszy i ciele" (czymkolwiek są), to tylko z rodzicami...? Bełkotliwe to trochę.

I w ogóle lol, jeśli się z dzieckiem nie budowało więzi opartej na otwartości i nie mówiło o seksie swobodnie od początku (w wersji ofc dostosowanej do pojmowania w danym wieku) to najlepsze chęci nie pomogą jak się nagle wyskoczy z "Synu, musimy porozmawiać". Nastolatkowi niezręcznie, rodzicowi jeszcze bardziej, porażka na całej linii.

Poza tym, jak rodzice mają przekazywać fachową wiedzę, skoro często im takowej brakuje? Jeśli są "starej daty" i sami mieli konserwatywnych rodziców, to opierają się tylko na swoich doświadczeniach, które mogą być różne i niekoniecznie prowadzić do dobrych wniosków.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Nie 11:42, 10 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4840
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:22, 10 Kwi 2016    Temat postu:

Jak rozumiem, jeżeli rodzice z takich czy innych powodów zawiodą w tej kwestii, to bardzonamprzykroaletrudno.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:18, 10 Kwi 2016    Temat postu:

Cytat:
Poza tym, jak rodzice mają przekazywać fachową wiedzę, skoro często im takowej brakuje?

[link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Nie wyobrażam sobie, żeby nie rozmawiać z rodzicami o swojej cielesności i intymności - to są jedne z najcenniejszych, najważniejszych rozmów.

Rozmowa Kazika (lat 12) z matką o seksie:
-To co, koleżanki pewnie wszystko już ci powiedziały?
/kurtyna/

Co do reszty wywiadu:
Cytat:
W takim, że to byłby bardzo długi proces, a my musimy zmiany wprowadzać już - bo jest tak wiele do zrobienia.

Oho. Czyli jak zwykle - szybko, szybko, rozgrzebmy co się da, powywalajmy wszystko do góry nogami i patrzmy, jak następna kadencja musi tę prowizorkę rozwalać.
Będzie bal, strach pytać, do czego każą tańczyć.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dora
Strzykawka Marychy



Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 1573
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:34, 10 Kwi 2016    Temat postu:

Cytat:
Nie wyobrażam sobie, żeby nie rozmawiać z rodzicami o swojej cielesności i intymności - to są jedne z najcenniejszych, najważniejszych rozmów.

No paczpani, a moja matka sobie jak najbardziej wyobraża.

Uświadomiły mnie dzieci na podwórku, później podręcznik do przyrody, a w końcu rodzicielka sprezentowała mi książkę, która wstydliwie milczała na temat antykoncepcji. Moja nauczycielka od WDŻ też wstydliwie na ten temat milczała (a nie, przepraszam, był kalendarzyk!), bo wiadomo, że to nie po bożemu, o pewnych sprawach się nie dyskutuje, pewnych wyrazów się nawet nie wymawia. O istnieniu środków anty dowiedziałam się z różnych durnych piśmideł typu „Bravo”. To idiotyczne, że nastolatki nadal nie mogą się niczego użytecznego dowiedzieć w szkole od rozsądnych i wyedukowanych ludzi, tylko muszą polegać na internetach, gdzie rzetelna wiedza niekoniecznie jest podana na tacy.

E: dodany cytat


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dora dnia Nie 19:35, 10 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Nie 20:16, 10 Kwi 2016    Temat postu:

Ja nawet nie mam pojęcia, co mnie seksualnie uświadomiło. Na pewno nie rodzice, pamiętam, że cała kwestia pierwszej miesiączki zamykała się w tym, że poprosiłam macochę o podpaski.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pon 7:24, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Do pierdololo o religii już się tak przyzwyczaiłam, że mnie nie ruszyło, za to stosunek tej ciemnej baby do matematyki wstrząsa mną bardziej niż nieco.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:23, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Sineira napisał:
Do pierdololo o religii już się tak przyzwyczaiłam, że mnie nie ruszyło, za to stosunek tej ciemnej baby do matematyki wstrząsa mną bardziej niż nieco.


Rzucisz cytatem? Bo mi się wyświetla przekroczenie limitu... =.=


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:58, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Irena Adlerowa napisał:
Ja nawet nie mam pojęcia, co mnie seksualnie uświadomiło. Na pewno nie rodzice, pamiętam, że cała kwestia pierwszej miesiączki zamykała się w tym, że poprosiłam macochę o podpaski.


Ja również nie bardzo mogę sobie przypomnieć. O miesiączce dowiedziałam się chyba na lekcji z pielęgniarką w podstawówce, coś mi tak świta. W gimnazjum mieliśmy raz zajęcia z cyklu miesięcznego. O kwestiach seksu w domu się nie mówiło, Internetu przed 18 rokiem życia nie miałam, Bravo kupowałam rzadko. U ginekologa też chyba jakoś po 18-tce wylądowałam. Nie wiem, jakim cudem ogarniałam antykoncepcję i wszystko inne, ale udało mi się skutecznie nie zajść w ciążę Very Happy


@Lizard: O matematyce znalazłam tylko to:

Cytat:
- Unia Europejska w programach edukacyjnych koncentrowała się dotąd na trzech: matematyce, informatyce oraz znajomości języka obcego. Do nich dodajemy jeszcze dwie. Po pierwsze - każdy uczeń powinien znać ojczystą literaturę i kulturę. Inaczej nie będzie potrafił odczytywać kontekstów kulturowych i rozumieć tego, co się dookoła dzieje.


Bardziej ubawił mnie ten fragment o historii (choć akurat zgodzę się z tym (w innym fragmencie), że historia najnowsza jest omawiana bardzo słabo, tzn. była w moich czasach szkolnych, dziesięć lat temu. W klasie z rozszerzoną historią zakończyliśmy historię na drugiej wojnie światowej, więc trochę bieda):

Cytat:

A nie potrzebujemy właśnie więcej historii powszechnej? Może wtedy łatwiej byłoby zrozumieć sprawy globalne, kwestię syryjskich uchodźców czy zamachy terrorystyczne.

- W Stanach Zjednoczonych, powiem potocznie, ubawiliby się, gdyby usłyszeli pani propozycję. Przecież to ich historia.

Ale dlaczego ubawiliby się?

- Bo historii w każdym kraju uczy się przez pryzmat własnych doświadczeń. Dlatego jestem przekonana, że o kolonializmie czy sprawach dotyczących Syrii najwięcej uczą się uczniowie w USA.

Czy pani uważa, że z powodu problemu uchodźców powinniśmy teraz mówić wyłącznie o kolonializmie? Bez przyswojenia historii chrześcijaństwa w Polsce? Historia każdego kraju jest budowana na tym, co przynależne do tego kraju i jego tożsamości. A przecież my w ten sposób staliśmy się narodem: jeden król, jedna religia, jedna moneta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 123 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pon 11:36, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Cytatem nie rzucę, chodzi mi o ogólny wydźwięk, o to, że ona ciągle mówi, że ma być więcej lektur, więcej polskiego, więcej historii, że bez czytania nie ma liczenia itp. Ciągle bredzi o kształtowaniu "postaw obywatelskich" i jakiejś "świadomości", cokolwiek to niby ma być, zamiast, do cholery, mówić o przekazywaniu uczniom wiedzy, rzetelnej wiedzy!
A tymczasem matematyka w polskiej szkole leży i kwiczy, za wraz z nią leży umiejętność logicznego myślenia, wyciągania wniosków i twardej analizy. To, co dzieciaki maja w szkole, to co najwyżej rachunki, a nie matematyka. A baba pogardliwe krzywi nosek przy tych Fstrętnych unijnych priorytetach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:01, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Aaa. No cóż, mnie też nie podoba się mania pt. "wszyscy na politechniki!" dziejąca się w obecnej chwili w edukacji bo well... uważam że matematyka to nie jest zło straszliwe i nienauczalne, znać ją trzeba i umieć wykorzystać, ale naprawdę nie każdy ma ku temu talent i sposobności. Przykład mój: matmę w szkole zazwyczaj umiarkowanie lubiłam, tylko kilka miałam zagadnień dla mnie niezrozumiałych (w dużej części również była to wina nauczycieli), ale jeśli poszłabym na jakiejkolwiek studia inżynierskie to bym się wypaliła w minutę osiem - nie mam do tego serca, zrobię jak muszę ale wolę nie musieć. Zgadzam się że matematyka zpw polskich szkołach zlezy i trzeba bezwzględnie się nią zająć, ale wkurza mnie powszechne wartościowanie na wyższym już etapie edukacji typu "politechnika - dobrze, humanistyczne - źle", bo wychodzę z założenia, że lepiej mieć dobrego historyka, niż kijowego inzyniera.

I myślałam że o to tej pani chodzi. Smile Ale w tym kontekście to tak, jasne... Więcej pseudopatriotycznej papki na historii, to na pewno pomoże.

Tekstu o nauczaniu historii nie skomentuję,bo mi czerwona mgła zasłoniła oczy. >.<


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10957
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 12:18, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Cytat:
Bardziej ubawił mnie ten fragment o historii (choć akurat zgodzę się z tym (w innym fragmencie), że historia najnowsza jest omawiana bardzo słabo, tzn. była w moich czasach szkolnych, dziesięć lat temu. W klasie z rozszerzoną historią zakończyliśmy historię na drugiej wojnie światowej, więc trochę bieda):

Za moich czasów nie było lepiej. Byłam w klasie humanistycznej, więc mieliśmy historii sporo a i tak najnowszej praktycznie nie tknęliśmy, bo zabrakło czasu.
Mdli mnie od tego pierdololo o wartościach, postawach i potrzebie, nazwijmy rzecz po imieniu, indoktrynacji w miejsce nauki. Tak, urwał nać, olejmy jakieś głupie unijne pomysły, bo też na co młodzieży w XXI w. znajomość obsługi komputera, matematyki czy języków obcych. Poczytają Mickiewicza, poznają prawdziwą historię narodu polskiego i wystarczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:35, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Lizard napisał:
bo wychodzę z założenia, że lepiej mieć dobrego historyka, niż kijowego inzyniera.


Przede wszystkim to kijowy historyk nie schrzani ci mostu ani instalacji elektrycznej w domu Wink Z drugiej strony, jak czytam to smutne pierdololo o świadomości narodowej to myślę, że kijowy historyk też szkód może narobić. Ale z takiego praktycznego punktu widzenia inżynier MUSI być ogarnięty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hersychia
Saint Peter S. Rock



Dołączył: 05 Mar 2016
Posty: 2334
Przeczytał: 39 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa [*] / Poznań

PostWysłany: Pon 14:22, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Czasami tego jezyka polskiego jest po prostu za duzo. Cos mi sie kolacze, ze przez spora czesc drugiej albo trzeciej klasy liceum mialam 9 polskich tygodniowo, matematyki za to chyba 4, angielskiego 3. Do niczego nam sie ostatecznie ta liczba zajec nie przydala. Rozwinelismy z pewnoscia wiedze i umiejetnosci zwiazane z tym przedmiotem, za to mocno srednio stalismy z innymi rzeczami...

Rozmawialam dzisiaj o WDZ-cie z moja kolezanka, w gimnazjum lekcje poswiecona dzieciom, opiece nad dziecmi miala jedna. Tez super.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:26, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Ag - nie no, kijowego historyka też lepiej nie mieć. Wink W ogóle, najlepiej mieć samych dobrych specjalistów. Noale...

I naprawdę, czy to taki problem wywalić ze szkoły pierdy w stylu PO czy Przedsiębiorczości, które nic nie dają, a skupić się na rzetelnej nauce WSZYSTKICH konkretnych przedmiotów, bez wartościowania w jakąkolwiek stronę? Przecież to jest wykonalne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 19:05, 11 Kwi 2016    Temat postu:

najlepiej byłoby wywalić pierd który nic nie daje, a którym jest religia. Moja siostra w podstawiaku, bodajże 4 czy 5 klasa miała 3 godziny religii tygodniowo, a matmy bodajże 2. No to nie jest normalne przecież.

A tak serio to PO i PP można by połączyć i okroić materiał, bo ja pamiętam że się uczyłam tak kosmicznych rzeczy jak obsługa granatu czy jak używać ampułek leczniczych z lat 70tych. Aczkolwiek na PO była też pierwsza pomoc, która powinna być obowiązkowa, bowiem w Holandii obowiązkowa nie jest i mój instruktor po tym, jak omal jednej lasce nie odrąbałam ręki, nie wiedział jak się wiąże chustę trójkątną. Na PP znowu przynajmniej ten PIT wypełnić czy list motywacyjny to trzeba jednak napisać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Pon 19:06, 11 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:27, 11 Kwi 2016    Temat postu:

mangusta napisał:
Na PP znowu przynajmniej ten PIT wypełnić czy list motywacyjny to trzeba jednak napisać.


Gdzie? Shocked U mnie były tylko mapy myślowe i jakieś smutne pierniczenie o systemie podatkowym. PIT-a żeśmy na oczy nie widzieli.

Wypędzenie religii ze szkół to już w ogóle jest oczywista oczywistość.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10957
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 19:28, 11 Kwi 2016    Temat postu:

PO już nie ma, jest EDB (edukacja dla bezpieczeństwa) - dalej pierd, ale sensowniejszy. Godzina chyba przez rok czy dwa - niech tam sobie siedzi, podstawy pierwszej pomocy nikomu nie zaszkodzą. Przedsiębiorczość też, o ile dobrze prowadzona, się przydaje. Z religią - prawda najświętsza. 2 godziny cholerstwa w zawodówce przez bite trzy lata i na wuj tyle? Chemia, fizyka, biologia - godzina przez rok. Matma, polski, angielski - przez dwa lata po godzinie tylko.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rewa
Tillchen w opałach



Dołączył: 15 Lut 2014
Posty: 1866
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:53, 11 Kwi 2016    Temat postu:

IMHO na podstawach przedsiębiorczości powinno się uczyć tego, co się w życiu każdemu przyda - wypełniania pitów i generalnie tego, jak działają w Polsce podatki, ale też i załatwiania różnych spraw urzędowych, podstawowych praw konsumenta i praw pracownika, tak żeby człowiek kończący liceum był sobie w stanie w miarę samodzielnie z takimi rzeczami poradzić. Serio, naprawdę da się z tego pierdu zrobić sensowny przedmiot, ja nie wiem nawet, czy na obecną chwilę to ma jakiś program.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:53, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Och nie, na PO nauczyłam się wiązać bandaże, tak pięknie to robiłam! W ogóle u nas było dużo pierwszej pomocy i uważam, że to powinno zostać, bo to akurat praktyczna wiedza, która zawsze może się przydać. Po prostu trzeba okroić ten przedmiot z obsługi granatów i rodzajów bomb atomowych.

Na PP również miałam PIT-y, a także pisanie budżetu domowego – przydatne, bo się dzieciak ogarnie, ile kosztuje wynajem, prąd i zakupy w warzywniaku – też kwestia sensownego planu.

Religia to wywalenia, gdyż nie jest to ani dziedzina nauki, ani przedmiot uczący konkretnych umiejętności jak w powyższych przykładach. Dla mnie w zasadzie nie do obronienia jest obecność religii w szkole z logicznego punktu widzenia. (U mnie również 2 religie, a 1h biologii, chemii i geografii w liceum. Ale chociaż było kiedy zadania domowe spisywać).

Swoją drogą, nigdy nie miałam w szkole Wychowania do życia w rodzinie. Nigdy nawet nie padło pytanie, czy taki przedmiot chcemy mieć czy coś, w ogóle ta kwestia nie istniała i trochę mnie dziwi, czemu mnie to ominęło. Czy ktoś ogarnia obowiązkowość tego przedmiotu w latach 2005-2007?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10957
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 20:10, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Ag napisał:
Och nie, na PO nauczyłam się wiązać bandaże, tak pięknie to robiłam! W ogóle u nas było dużo pierwszej pomocy i uważam, że to powinno zostać, bo to akurat praktyczna wiedza, która zawsze może się przydać. Po prostu trzeba okroić ten przedmiot z obsługi granatów i rodzajów bomb atomowych.

No więc właśnie jest EDB, czyli, z tego co widzę w programie (aż sobie z ciekawości wyguglałam) dużo pierwszej pomocy, postępowania w razie zagrożeń wszelkich - powodzie, pożary, wypadki drogowe itp.. Granaty i maski gazowe się ostały, ale bez szaleństw. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6064
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 20:12, 11 Kwi 2016    Temat postu:

WTF. DOBRZE POPROWADZONE przysposobienie obronne nie jest "pierdem", tylko czymś, co może ratować ludziom życia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10957
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 20:47, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Dobrze poprowadzone, tu jest pies pogrzebany. Z własnego pamiętam więcej pitolenia o granatach, truciznach, "maski załóż, maski zdejm", latania z kbksem, z pierwszej pomocy jakieś bandażowanie, pokazywanie sztucznego oddychania na stuletnim fantomie, którego nie wolno było tknąć, bo się spsuje. Z czasów gdy moi uczniowie jeszcze PO, nie EDB mieli - jęki rzeczonych bo przez miesiąc czy dwa uczyli się hymnu. Pierd, w sensie, że w programie godzin mało (a ile jeszcze przepadnie, bo święta, nauczyciel na zwolnieniu albo co) i nie poszaleją, ale miejmy nadzieję, że chociaż podstawy opanują.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Pon 20:49, 11 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:57, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Jest taki głupi kanał "Matura to bzdura". Zmanipulowany, wiadomo że z łapanki to się różne głupoty walnie i języka w gębie zapomni, co bardziej rozgarniętych uczestników się wytnie, zostawi samą śmietankę. Biologia, historia, matematyka, geografia- ok, może kogoś zamglić. Ale na bora, sekszą się prawie wszyscy, a jak ktoś seksu nie uprawia, to też nie ucieknie, pełno go wszędzie.

[link widoczny dla zalogowanych]


A ten link podłamuje, chociaż prawilnych pewno by podbudował, w końcu jest tam człowiek, który nie potrafi wymienić ani jednego środka antykoncepcyjnego.
Trudno jest mi wymyślić jaki stres (uczestnictwo jest dobrowolne, w komentarzach wyczytałam, że trzeba być pełnoletnim) musi ogarnąć dorosłego mężczyznę, żeby umiejscowił on mosznę w odbycie. W przenośni, oczywiście.
W temacie przygotowania rodziców- dorosły facet wstydzący się odpowiedzieć na pytanie o erogenne strefy kobiety ("w okolicach miednicy"). Jestem pewna, że swojego syna w rzetelny i swobodny sposób przygotuje do podjęcia prawidłowego i zdrowego współżycia.
To nie jest śmieszne.
Panienka nie potrafiąca wymienić żadnego sąsiada Polski mnie tak bardzo nie poruszyła, jak ta, która wymienia stosunek przerywany jako sposób na zapobiegnięcie ciąży. Zgodziliśmy się na konkordat i zmarnowaliśmy całe pokolenia Sad




(przemyślę sprawę, teraz jestem zmechrana przez psychiatrię i może plotę głupstwa)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Jadeitowa poetessa z charyzmatem



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2439
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:05, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Nefariel - nikt z moich znajomych nue miał dobrze prowadzonego PO. NIKT. Generalnie to co napisała Tinwerina. U mnie samej też to że np. dla mojego do głębi antymilitaryjnego serca uczenie się musztry było podwójnie nie do zniesienia: marnowałam czas oraz zmuszona byłam robić rzecz dla mnie do głębi obrzydliwą, czyli wydawać i słuchać rozkazów. Serio, niedobrze mi było na samą myśl. Dodatkowo, pierwszą pomoc mieliśmy głównie teoretyczną, przy nielicznej praktycznej miałam wrażenie że "nauczycielka" wie mniej niż my. (W dodatku była straszną niedojdą, w jakiejkolwiek prawdziwej sytuacji kryzysowej aż przykro było na nią patrzeć, jak się miota historycznie. Nawet nie chcę myśleć co by było przy jakimś faktycznym wypadku.)

Uważam, że i tak należy zlikwidować te przedmioty-waty, a po prostu powiększyć ilość godzin z biologii, która objęłać powinna zarówno pierwszą pomoc jak i edukację seksualną. Po cholerę tworzyć do tego osobne przedmioty i oceny? Tak samo PP wpakować w WOS, WOK w historię, a religię pognać precz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2304
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:23, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Bez zarzutu napisał:

Trudno jest mi wymyślić jaki stres (uczestnictwo jest dobrowolne, w komentarzach wyczytałam, że trzeba być pełnoletnim) musi ogarnąć dorosłego mężczyznę, żeby umiejscowił on mosznę w odbycie. W przenośni, oczywiście.

Może mu się z prostatą pomyliłoWink

Nic mi o tym nie wiadomo, żeby w latach 2005-2007 WDŻ był obowiązkowy. Nam dano wybór - albo to, albo możemy tę godzinę wymienić na dodatkową biologię/chemię, co w klasie o tzw. profilu "medycznym" tak się skończyło. W sumie mieliśmy może 3-4 zajęcia w liceum. W gimbazie coś było, ale też nieregularnie i głównie koncentrowało się na przeciwdziałaniu narkomanii i utrwalaniu stereotypów na temat prawdziwej kobiecości/męskości. Ale o antykoncepcji też coś mieliśmy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 21:24, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Cytat:
W temacie przygotowania rodziców- dorosły facet wstydzący się odpowiedzieć na pytanie o erogenne strefy kobiety ("w okolicach miednicy"). Jestem pewna, że swojego syna w rzetelny i swobodny sposób przygotuje do podjęcia prawidłowego i zdrowego współżycia.
my tu śmichy chichy a mój eks w wieku lat 26 wstydził się kupować gumki.

Cytat:
Panienka nie potrafiąca wymienić żadnego sąsiada Polski mnie tak bardzo nie poruszyła, jak ta, która wymienia stosunek przerywany jako sposób na zapobiegnięcie ciąży. Zgodziliśmy się na konkordat i zmarnowaliśmy całe pokolenia Sad
Właśnie mi się też zdaje, że tragicznie zaniżany poziom edukacji stanowi o tym jak młodzież teraz głosuje, no bo mamy przecież największy wystrzał konserw tuż po liceum od czasów upadku komunizmu. Narastający poziom głupoty to i ograniczone umysły, to i niemożliwość sprawdzania źródeł w internecie lub też brak logicznego rozumowania i wyciągania wniosków. To znowu brak możliwości nawet posługiwania się głupim guglem. Sad but true.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10957
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 21:33, 11 Kwi 2016    Temat postu:

I śmiszno i straszno. Część tych pytań to żadna edukacja seksualna tylko podstawowa wiedza na temat własnego ciała. Nawet się nie dziwię brakom wiedzy biologicznej, patrząc na moich własnych nauczycieli czy kobitkę, która u nas biologii naucza, ale skąd, na litość borską, u młodzieży taka galopująca dysguglia?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 21:35, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Lenistwo plus brak ciekawości świata. Tylko jaka przyczyna tego drugiego to już nie wiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 21:36, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Ja na PO uczyłam się na pamięć z podręcznika, jakie brzmienie, czas trwania i przerwy mają sygnały alarmowe ostrzegające przed różnymi skażeniami. I jak wygląda grzyb atomowy.

A pierwsza pomoc i na studiach jest traktowana na odwal się. Nam ten przedmiot zleca pedagogika i próbowaliśmy im wytłumaczyć, że muszą zmienić plan, bo jedynej osobie, która ma już jakieś doświadczenie, zaplanowali na tę samą godzinę inne zajęcia. Ale im wcale nie zależało, żeby tę pierwszą pomoc prowadził ktoś kompetentny, w rezultacie jedną grupę przejęła doktorantka na pierwszym roku, która sama przerabia materiał teoretyczny tuż przed ćwiczeniami. Chcieli to wcisnąć mnie, ale się zaparłam, że w tym semestrze nie zdążę z następnym przedmiotem i absolutnie nie podejmę się przekazywania wiedzy, od której może zależeć czyjeś życie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Procella
Bezo grudek



Dołączył: 22 Mar 2011
Posty: 4840
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:50, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Melomanka napisał:
Ja na PO uczyłam się na pamięć z podręcznika, jakie brzmienie, czas trwania i przerwy mają sygnały alarmowe ostrzegające przed różnymi skażeniami.

My musieliśmy je naśladować na ocenę Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pon 21:53, 11 Kwi 2016    Temat postu:

My na ocenę dobrą musieliśmy wypełnić całe ćwiczenia z PO, ołówkiem, a później oddać do sprawdzenia. Myk w tym, że sor tego nie czytał, więc z koleżanką pół ćwiczeń wypełniłyśmy jakimiś kompletnymi głupotami typu streszczenia mody na sukces.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 6064
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pon 22:10, 11 Kwi 2016    Temat postu:

A my uczyliśmy się na PO o ochronie zabytków, o typach broni biologicznej, o konwencjach genewskich, o działaniu promieniowania... Bardzo lubiłam ten przedmiot. Praktyki nie było wcale, nachalnej propagandy też sobie nie przypominam - a byłam raczej wyczulona, bo w LO co chwilę ganiałam na protesty antywojenne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Wampir z kółka stolarskiego



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2279
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 67 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:14, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Mnie się akurat z PO udało - coś tam o alarmach i grzybach atomowych było, ale lwią część zajmowało scenki. Wybrany uczeń wychodził z sali, przygotowywano tragiczne zdarzenie, uczeń wracał i musiał odpowiednio zareagować. Scenariusze były różnorodne, mieliśmy rekwizyty (bandaże, sztuczne kończyny, fejkową krew - facet był bardzo zaangażowany). Za rolę osoby, która sobie siedziała na krześle i znienacka urwało jej dłoń powinnam dostać Oscara Razz Każdemu życzę takiego PO.
No i pamiętam, że dla chętnych był intensywny kurs pierwszej pomocy z dużą obniżką - słowo-klucz "dla chętnych" i za mamonę, ale zawsze coś.

Cytat:
A pierwsza pomoc i na studiach jest traktowana na odwal się. Nam ten przedmiot zleca pedagogika i próbowaliśmy im wytłumaczyć, że muszą zmienić plan, bo jedynej osobie, która ma już jakieś doświadczenie, zaplanowali na tę samą godzinę inne zajęcia.

Ha! Przynajmniej próbują zrobić z tego zajęcia. U mnie pierwsza pomoc sprowadzała się do kursu BHP - który był elektroniczny. Był pokaz slajdów i test wyboru, ludzie otwierali wikipedię i rozwiązywali to w trzy minuty. Na magisterce nam tę ocenę przepisali.

Cytat:
Nic mi o tym nie wiadomo, żeby w latach 2005-2007 WDŻ był obowiązkowy. Nam dano wybór

Zaraz, nie był?
Nam nie dano żadnego wyboru. Zajęcia prowadziła bibliotekarka, bardzo zaangażowana proliferka, więc domyślacie się, jak to wyglądało. Była bardzo zaangażowana, przynosiła mnóstwo materiałów i tak dalej, tylko co z tego, skoro to były ulotki udowadniające, jak antykoncepcja nie działa, że kalendarzyk, że zamykanie się na życie, i dziewczyna wiecznie winna - faceci wydawali się nie istnieć na tych zajęciach (ewentualnie jako niedojrzali samogwałciciele niegodnie miana mężczyzny), to dziewczęta są oszukiwane, to one muszą chronić świętości małżeńskiego zbliżenia, to one muszą się zachować dla Tego Jedynego, to one są jak przeżute gumy/obślinione ciastka/zużyte taśmy klejące/podarte sukienki.
Nikt mnie nie poinformował, że nie muszę na te zajęcia chodzić, tyle czasu zmarnowanego.

PO, WDŻ, PP - dla mnie jest niezrozumiałe, jak można jakieś zajęcia tak olewać. Plan jest przecież niezły, ale jak czytam różne wersje różnych doświadczeń... Czy te przedmioty w ogóle mają jakieś odgórne zalecenia? Musztra na PO? PIT-y na PP? Pierwsze słyszę. Im dłużej myślę o tych przedmiotach, tym mi słabiej - jak coś tak nieuporządkowanego może w ogóle funkcjonować? -_-

Co mnie wkurza m.in. w religii w szkole, to to, że wydaje się być poza kontrolą. I znowu - odgórny plan wydaje się żaden, katecheta równie dobrze może puszczać przez pół roku religijne (albo i nie) kreskówki i co mu kto zrobi - nie do pomyślenia na innych przedmiotach.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5890
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 22:24, 11 Kwi 2016    Temat postu:

Kazik napisał:
Była bardzo zaangażowana, przynosiła mnóstwo materiałów i tak dalej, tylko co z tego, skoro to były ulotki udowadniające, jak antykoncepcja nie działa

Dawno, dawno temu oglądałam program "Warto rozmawiać", w którym jakiś katolicki nauczyciel mówił z dumą, że on młodzieży przekazuje wyłącznie negatywne informacje o antykoncepcji. Na co druga strona, rozseksualizowani lewacy, oburzyła się, że to przekłamanie. Jakie przekłamanie, zdziwił się on, przecież naprawdę znalazł gdzieś informację, że jakaś dziewczyna stosowała antykoncepcję i na coś zachorowała. On młodzieży mówi, że jeśli młodzież chce stosować antykoncepcję, to proszę bardzo, tylko niech się potem nie zdziwi, jak na nią spadną wszystkie nieszczęścia tego świata.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Melomanka dnia Pon 22:25, 11 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pon 22:26, 11 Kwi 2016    Temat postu:

U mnie na PO było standardowo bandażowanie, pierwsza pomoc na fantomie i nauka strzelania z broni na strzelnicy.

WDŻ w gimbazjum (2006 - 2009) prowadziła również skrajna proliferka. Mieliśmy również poruszony temat antykoncepcji i aborcji. Wyobraźcie sobie jej ból rzyci, kiedy banda dzieciaków nie zczaiła, że powinna powiedzieć, że aborcja jest zła i powinna być zakazana (bo mieliśmy robić plakaty o aborcji - w domyśle "przeciwko aborcji"), a zrobiła plakacik o tym, jak to kobieta powinna mieć zapewnione chociaż te minimum, które mamy teraz. Laughing
W liceum już chyba tego nie miałam, albo sobie nie przypominam.

Za to zamiast religii (edit: w liceum, bo w gimnazjum jeszcze nie zrezygnowałam z lekcji religii) siedziałam w bibliotece, a rok później chodziłam na świetne zajęcia z etyki (tylko że w czwartek o 7:10, bo jednak większość chodziła na religię, ech). Ale babka od religii potrafiła zaczepiać mnie na korytarzu i mówić, że nie będę zbawiona i że spłodził mnie belzebub, więc </3
(ale serio, katechetka to była, że hoho, wciskała, że jak się zakłada słuchawki i słucha muzyki, choćby i psalmów, to się wpuszcza szatana do duszy, bo zagłusza się głos duszy... innym razem mówiła, że smsuje z Bogiem, tak że tego... : D)

W każdym razie moi rodzice też mieli problemy z uświadomieniem mnie odnośnie antykoncepcji, wszystkiego co i jak. Mama rzuciła mi książkę do poczytania, ale nie dlatego, że miała wszystko w nosie, tylko nie bardzo wiedziała, jak się za to zabrać. Anyways powiedzieli mi, żebym poczytała sobie o tym, jak się zabezpieczać i w ogóle, żebym myślała w takich sytuacjach o zabezpieczeniu (ogólniki, ale wystarczyły, żebym sama się tematem zainteresowała). Niestety oboje byli wychowani w katoprawicowym ciemnogrodzie (ale sami, o dziwo, nie są - w tym roku chcieli nawet głosować na Razem, czy zagłosowali - nie wiem, w każdym razie nie głosują ani na PiS ani PO) i po prostu mieli problemy z przekazaniem mi takiej wiedzy. Ale to nie znaczy, że nie próbowali mnie na swój sposób jakoś uświadomić.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Deneve dnia Pon 22:29, 11 Kwi 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 4 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin