Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dziecko w przestrzeni publicznej
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 21:55, 28 Sty 2015    Temat postu:

A, przepraszam, nie dostrzegłam ironii Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:51, 28 Sty 2015    Temat postu:

Irena Adlerowa napisał:
Powstrzymywałabym się jednak od bezgranicznej wiary w pedagogiczne umiejętności przedszkolanek i nauczycieli. U mnie w przedszkolu np. bezpardonowo lali po tyłku.


Raz że czasy trochę inne, dwa, że to kwestia placówki. U Rodzicielki jest baczne oko dyrektorki i kontrola na kontroli. A i personelowi by do głowy idiotyzmy nie przyszły, bo w takiej dyscyplinie pracy, cóż... ludzie bez wiedzy, doświadczenia i podejścia się nie utrzymają. Ja sama też w zerówce miałam starą prukwę-kretynkę za wychowawczynię. Ale też wiadomym było powszechnie że w tamtym przedszkolu dyrce "doradzali" wszyscy, łącznie z kucharką.

Jak w każdym zawodzie - kwestia podejścia, wiedzy i profesjonalizmu. Ale rodzic jest rozumny i, nawet mając pewne braki w doświadczeniu, umie chyba poznać, czy nauczycielka jest ogarnięta i czy jej rady się sprawdzają.

Co do karmienia piersią, się włączę, że jakby kobiety zaczęły masowo publicznie przysysać potomka, to jeszcze by się rzesze młodych ogierów dowiedziały do czego tak naprawdę cycki służą, I TRAUMA GOTOWA.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Wto 13:30, 30 Cze 2015    Temat postu:

Odkopuję.

[link widoczny dla zalogowanych]

Wiem, że Pudelek i fokle... ale no. Z jednej strony mamy matkę i dziecko, które potrzebuje przewinięcia. Z drugiej ludzi, którzy niekoniecznie muszą mieć ochotę na wąchanie kupy dziecka w środku lata, w zatłoczonym autobusie (temperatura i mimo wszystko zamknięte pomieszczenie robią swoje).
Ja rozumiem, że dziecko potrzebuje, żeby zostało przewinięte i w ogóle, ale zastanawia mnie, czy matka nie mogła wysiąść i udać się w jakieś lepsze miejsce do przewinięcia dziecka? Chodzi o komunikację miejską, nie sądzę, żeby jakieś maksymalnie 3 złote za bilet tę kobietę zbawiło (a jeśli nawet, to chętnie bym jej za ten bilet zwróciła). Mogła przecież wyjść, przewinąć dziecko i zaczekać na następny autobus... Nie wierzę, żeby w Bydgoszczy nie jeździły w odstępach 5 - 10 minut... ._.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Wto 14:08, 30 Cze 2015    Temat postu:

Może to była jakaś rzadziej kursująca linia?
Może jakby wysiadła, to nie od razu znalazłaby to "lepsze miejsce"?
Współczuję i mamusi, i pasażerom (mnie by w takiej sytuacji zemdliło).
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10628
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Wto 17:04, 30 Cze 2015    Temat postu:

Z policją lekka przesada, ale kobieta też przegięła. Nawet jeśli to byłaby jakaś rzadko kursująca linia, wolałabym wysiąść, poszukać jakiejś ławeczki (park, skwerek, osiedle - na miły Bór, to duże miasto, nie pustynia), a nie narażać pasażerów (zwłaszcza przy tych temperaturach) na widoki i zapachy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Wto 17:50, 30 Cze 2015    Temat postu:

Ktoś w komentarzach zwrócił uwagę na to, że przecież autobus może gwałtownie zahamować. Wtedy matka leci, dziecko leci i, uwaga, pielucha też leci (w tym wypadku pewnie komuś na głowę, ręce, nogi, whatever.
I tak, jak mówi Tin - Bydgoszcz to nie Pcim Dolny, żeby nie było lepszego, wygodniejszego i bezpieczniejszego miejsca na taką akcję.
Dla mnie babka ma pieluszkowe zapalenie mózgu. Rozumiem, że dziecko może się zaparzyć... ale w autobusie?

A poza tym: tutaj mowa o 2 letnim dziecku. To nie niemowlę. I tak przy wszystkich? Żeby wszyscy oglądali gołe dupsko dziecka? No borze...
Wiem, że ciągle edytuję, ale ciągle mi nowe myśli przychodzą do głowy. Razz
Jeszcze: przecież matka po takiej akcji dotykałaby wszystkiego w tym autobusie, łatwo o bakterie kałowe, owsiki. Bleh.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Deneve dnia Wto 18:01, 30 Cze 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 19:28, 30 Cze 2015    Temat postu:

Miałam nic nie dodawać, bo Deneve napisała już wszystko, ale obejrzałam jeszcze reportaż:

Cytat:
Pani Agnieszka ma pięcioro dzieci, ale z taką reakcją kierowcy spotkała się po raz pierwszy.

Eee, mam nadzieję, że to tylko niefortunne sformułowanie dziennikarzy TVN, zabrzmiało tak, jakby pani Agnieszka zmieniała całej całej piątce w komunikacji publicznej pieluchy z kupą od lat Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Wto 19:32, 30 Cze 2015    Temat postu:

Melo, to, że ona ma 5 dzieci daje jej dodatkowo darmowe bilety na MZK w ramach jakiejś akcji, że jak duża rodzina, to jeździ za darmo. Więc co jej szkodziło wysiąść? :c (edit, gdzieś wspominali w komciach, że linia, którą jechała ta pani, kursuje co 10 minut)

Poza tym fakt. To brzmi źle. Osobiście jakbym jechała tym autobusem, to chyba sama bym coś powiedziała. Wiem, że nie tyczy się to wszystkich matek, ale, no uźwa, niech walczą o więcej miejsc przystosowanych do przewijania/karmienia dzieci, a nie szczują cycem lub bezceremonialnie przewijają na stołach/w autobusach dzieci.

(btw. bo ludzie się bulwersują, że 2-letnie dziecko jest już za duże na załatwianie się w pieluchę, zielona jestem w tym temacie, oświeci mnie ktoś? Jak to jest? Kiedy dziecko powinno wołać, że ma potrzebę?)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Deneve dnia Wto 19:32, 30 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:39, 30 Cze 2015    Temat postu:

2 (coraz częściej 3) lata to akurat czas na tzw. trening czystości, czyli dopiero rozpoczynanie uczenia dziecka korzystania z nocnika. Generalnie jestem w stanie sobie wyobrazić, że na dłuższe wyjście (np. podróż autobusem i załatwianie spraw w mieście) matka woli dwulatkowi założyć pieluchę, tak na wszelki wypadek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 20:09, 30 Cze 2015    Temat postu:

Ale że to jeszcze nie trafiło na Bekę z mamuś, to nie pojmuję Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 22:55, 30 Cze 2015    Temat postu:

Dwulatek jeszcze ma prawo używać pieluchy, zwłaszcza poza domem, ale grubszą potrzebę już powinien zacząć załatwiać nocnikowo. Do przedszkola można posłać dziecko dwuipółletnie, ale wtedy jest warunek, że ma już być odpieluchowane - przynajmniej tak było w przedszkolu Potomka.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 23:11, 30 Cze 2015    Temat postu:

A ja się jeszcze zastanawiam, jak ona właściwie przewijała tę dwuletnią dziewczynkę w trzęsącym autobusie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 23:24, 30 Cze 2015    Temat postu:

A ja się zastanawiam... czym naprawdę żadnemu rodzicowi nigdy nie zdarzyło się przebrać pieluchy np. dopiero po godzinie, bo np. dziecko narobiło w nocy i się nie wydarło? Wiem, że kupa w gaciach prawdopodobnie nie należy do najbardziej przyjemnych rzeczy, ale serio nieprzebranie dziecka natychmiast grozi wielką tragedią?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Wto 23:36, 30 Cze 2015    Temat postu:

Przy wrażliwej lub podrażnionej skórze - tak. Jak do tego dołożysz pediatrę - idiotkę, to otrzymujesz dziecko z otwartymi ranami na tyłku, i to mimo zmieniania pieluchy natychmiast.

Chociaż to raczej u niemowlaków, jakoś nie wierzę w dwulatkę, która przy takich problemach nie odpieluchowałaby się szybciej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irena Adlerowa
Gość






PostWysłany: Wto 23:45, 30 Cze 2015    Temat postu:

Znaczy, nie chodzi mi, oczywiście, o chroniczne zmienianie pieluchy dopiero po godzinie, tylko o właśnie takie wypadki, typu "raz na mieście nie było gdzie dziecka przebrać". Nie pytam złośliwie, po prostu nigdy nie miałam w rękach małego dziecka, a mimo wszystko takie wypadki kojarzą mi się z czymś owszem, wyjątkowo nieprzyjemnym, ale bez przesady...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 2:09, 01 Lip 2015    Temat postu:

Pozwolę sobie:
w Bydgoszczy najrzadziej kursujące linie kursują raz na pół godziny poza godzinami szczytu. Standardem jest to, że autobusy kursują mniej więcej co 10 minut; bardziej oblegane trasy - jeszcze częściej. Edit: w innym artykule podany jest nr linii - w godzinach szczytu między odjazdami jest 10 minut.

A, i z policją to nie przesada - skoro kobieta nie chciała opuścić pojazdu, kierowca nie miał wyjścia. Żałuje tylko, że ta alternatywnie inteligentna istota nie dostała mandatu - najlepiej wysokiego, może by do niej coś dotarło.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Śro 2:49, 01 Lip 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:45, 01 Lip 2015    Temat postu:

Przy skrajnych przypadkach (jak ten w autobusie czy ten w restauracji) to oczywiście jest racja, że te matki przesadzają. Generalnie młode matki często mają podejście "urodziłam, więc świat należy do mnie", co jest mocno irytujące. Ale z drugiej strony - w dzisiejszych czasach nie ma miejsca dla dzieci w przestrzeni publicznej, niestety. Dzieci są brudne, głośne, nieokrzesane i nie nadają się do życia w społeczeństwie, bo się dopiero uczą. Mam wrażenie, że jacyś tacy szalenie nietolerancyjni w swojej tolerancji jesteśmy. My, ludzie. Nie my, forumowicze.

Edit:
Tak mnie naszło - w niedzielę na koncercie chopinowskim w Łazienkach (park miejski) musiałem przebrać młodemu pieluchę, bo się posikał. Było sporo dzieciaków i dorosłych, jak to zwykle na tych koncertach. Czy takie coś jest jeszcze dopuszczalne?

PS. Nie o to mi chodzi, żeby się wyzłośliwiać, poważnie pytam. Sam nie znoszę tego, żeby przebierać dziecko w miejscu publicznym, chociaż przede wszystkim kieruję się niechęcią na myśl, że dziecko musi gołym dupskiem świecić ludziom. Akurat w tej sytuacji musiałem, bo młody jest po podejrzeniu sepsy i w związku z tym siedział długo w szpitalu i nadal ma bakterie w moczu, więc praktycznie od razu trzeba mu zmienić pieluchę i zdezynfekować, ale ludzie wokół tego nie wiedzieli, więc w ich poczuciu to mnie na pewno nie usprawiedliwia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Śro 13:55, 01 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10628
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Śro 15:24, 01 Lip 2015    Temat postu:

Niekomfortowe tak dla rodzica jak i dla otoczenia, no ale park czy jakakolwiek otwarta przestrzeń, choćby i zaludniona mocno to jednak nie to samo co autobus czy restauracja, gdzie nijak się nie odsuniesz, odwrócić głowę też czasem trudno, a i zapach nie ulotni się tak szybko jak na dworze.
A propos matek, taka scenka z dziś. Czekam na zbiorkom, obok czeka pani z pokaźnym stadkiem, na oko zrodzonym rok po roku. Dzieci jak dzieci - dwoje w cichutko siedzi w wózku, dwoje większych kręci, biega, gada, ale bez dzikich harców. Jakaś starsza pani zagaduje dość miło tę matkę i drugą kobitkę z dzieciakiem oraz w ciąży. Obok mnie babol, naburmuszony spogląda i syczy: Młode toto i nic tylko te bachory rodzi.
Jechała ze mną potem autobusem. Mój gadzie, jak ona fajnie to swoje stadko ogarniała, jak zmyślnie uspokajała, gdy się jednemu włączył wyjec. Aż miło było patrzeć.
Insza inszość, że nie wszystkim się chce. Takich, dla których potomek jest świętą krową niemało.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Śro 15:27, 01 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5853
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 15:54, 01 Lip 2015    Temat postu:

Tinwerina Miriel napisał:
Obok mnie babol, naburmuszony spogląda i syczy: Młode toto i nic tylko te bachory rodzi.

A zaraz potem narzekanie, że nie ma kto na jej emeryturę pracować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Śro 16:18, 01 Lip 2015    Temat postu:

Cytat:
Jechała ze mną potem autobusem. Mój gadzie, jak ona fajnie to swoje stadko ogarniała, jak zmyślnie uspokajała, gdy się jednemu włączył wyjec. Aż miło było patrzeć.
Insza inszość, że nie wszystkim się chce


Tacy, którym sie nie chce powinni siedziec w domu - tam im się może dowolnie nie chcieć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:33, 02 Lip 2015    Temat postu:

merr napisał:
Tacy, którym sie nie chce powinni siedziec w domu - tam im się może dowolnie nie chcieć.

Shocked

Tinwerina Miriel napisał:
Insza inszość, że nie wszystkim się chce. Takich, dla których potomek jest świętą krową niemało.

No właśnie to jest bardzo irytujące. Bo jak wychowujesz swoje dziecko i mówisz, że coś jest złe (np. popychanie innych), a jednocześnie nie zwracasz uwagi innemu dziecku, które to robi, to w oczach swojego dziecka jesteś hipokrytą. A jak zwrócisz uwagę, to czeka cię wojna z takim rodzicem, który od razu się rzuca albo stwierdza "przecież to tylko dziecko" (mój ulubiony argument ever, logika królową nauk).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:11, 02 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
merr napisał:
Tacy, którym sie nie chce powinni siedziec w domu - tam im się może dowolnie nie chcieć.

Shocked


Um... Pozwól że się podłączę pod reakcję.

Znaczy, ja rozumiem, że nieogarnięcil ludzie w przestrzeni publicznej doprowsdzić mogą do szewskiej pasji. Sama jestem przypadkiem klinicznym alergii na ludzką głupotę, słowa krótkie i wulgarne nie raz rzucały mi się na język, agresja milion, precz z tymi ludźmi, te sprawy... Ale to chyba trochę za gwałtowna reakcja?

Bo, raz: jak odróżnić tych, którym się nie chce, od tych, którzy sobie po prostu nie radzą? Dziecko ich zaskoczyło, nie mają rodziny która mogłaby doradzić (albo mają, ale te rady to można pod tramwaj podłożyć), przedszkolanka jest nie ogarnięta - i klops. Wychodzi rozpuszczony szczeniak, źle z tym rodzicowi, ale nie wie jak to naprawić (a zauważ, że np. 5 lat rozpieszczania nie naprawisz w trzy dni, wbrew programom typu Superniania).

Dwa: Mnie, oprócz rodziców którym się nie chce ogarnąć potomka, przeszkadzają ludzie śmierdzący smrodem ciała ewidentnie niemytego 3-4 dni. Ale nie postuluję za zakazem przebywania takowych w przestrzeni publicznej, tylko psioczę, że nikt jeszcze nie pomyślał o kampanii społecznej na temat ważności codziennej higieny. Bo mało jest problemów których nie da się naprawić/zminimalizować.Tylko trzeba nawiązać dialog społeczny, pomóc i podejść ze zrozumieniem. (Chociaż krew się gotuje, na tych idiotów dookoła.)Zanim ktoś tu zacznie offtopować, to ja wiem że smrodu są przypadki różne i naprawdę mówię tu o ewidentnych przykładach niemycia+nieprania odzieży przez ludzi, którzy nie są bezdomni. (Wszelkie "panyryśki" w stylonowych podkoszulkach itp.)

Ja uważam, że nasz kraj, mimo lansowania "polityki prorodzinnej" jest na dzieci w przestrzeni publicznej nieprzystosowany. Nieprzystosowani do posiadania dziecka są też rodzice. Moim zdaniem JAKIMŚ (nie mówię że najlepszym) rozwiązaniem byłyby kursy obowiązkowe dla przyszłych rodziców - nie stawienie się to np. kara pieniężna - nie za duża, ale odczuwalna, dajmy na to 200 zł. Terminy elastyczne, prowadzący rzetelni... Na kursie właśnie savoir-vivre z dzieckiem, wyjaśnianie że innym kupa ukochanego bąbelka po prostu śmierdzi, co robić w sytuacjach awaryjnych, obalanie popularnych mitów dot. dzieci, porady jak się zająć noworodkiem.

Ja wiem że to nierealne w tej rzeczywistości, ale pogdybać nikt mi nie zabroni Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 11:12, 02 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:47, 02 Lip 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
Bo, raz: jak odróżnić tych, którym się nie chce, od tych, którzy sobie po prostu nie radzą? Dziecko ich zaskoczyło, nie mają rodziny która mogłaby doradzić (albo mają, ale te rady to można pod tramwaj podłożyć), przedszkolanka jest nie ogarnięta - i klops. Wychodzi rozpuszczony szczeniak, źle z tym rodzicowi, ale nie wie jak to naprawić (a zauważ, że np. 5 lat rozpieszczania nie naprawisz w trzy dni, wbrew programom typu Superniania).

Generalnie jestem olbrzymim przeciwnikiem rozwiązywania problemów metodą cięcia, jak np. ktoś sobie nie radzi w przestrzeni publicznej, to niech siedzi w domu, bo to z reguły problemu nie rozwiązuje, tylko jego rozwiązanie odsuwa w czasie (czyż ta osoba prędzej czy później nie będzie musiała z domu wyjść? i wtedy będzie jeszcze bardziej nieprzystosowana?).
W tym przypadku jeszcze dochodzi kolejny problem - dziecko jest twoje, ale jest jednocześnie wnukiem innych ludzi, bratankiem/siostrzeńcem jeszcze innych, a każdy ma swoją wizję postępowania z nim (zwłaszcza rozpieszczania). I tak rozpieszczane przez dziadków/wujków/ciocie dziecko nie rozumie, że jeśli rodzice nie noszą na rękach całymi dniami, to nie oznacza, że dostało jakąś karę. A człowiek do dobrego się szybko przyzwyczaja i tak dzieciom łatwiej się przyzwyczaić do bycia rozpieszczanymi przez tydzień, niż potem do nierozpieszczania przez miesiąc.

Cytat:
Ja uważam, że nasz kraj, mimo lansowania "polityki prorodzinnej" jest na dzieci w przestrzeni publicznej nieprzystosowany.

Bo u nas to jest takie przewrotne rozumowanie - wszyscy krzyczą, włącznie z rządem, "miej dzieci, miej dzieci", ale jak już masz, (a nawet od zajścia w ciążę) to jest to wyłącznie twój problem, przecież to twoje dziecko. Ale wychowaj je tak, żeby nikomu nie przeszkadzało.

Cytat:
Moim zdaniem JAKIMŚ (nie mówię że najlepszym) rozwiązaniem byłyby kursy obowiązkowe dla przyszłych rodziców (...) Ja wiem że to nierealne w tej rzeczywistości, ale pogdybać nikt mi nie zabroni Wink

Jest szkoła rodzenia, z tym, że tam opiekę nad dzieckiem ogranicza się do opieki nad noworodkiem (dosłownie, tak jakby nagle po 6 tygodniu życia dziecko miało samo się sobą zajmować). I nawet jest dofinansowanie, przynajmniej w przypadku Warszawy (bo z lokalnego budżetu, więc nie wiem, jak jest w innych gminach). Ale fakt, że takich akcji powinno być więcej - np. nie tylko dla osób, które mają zostać rodzicami, ale też później, np. dla rodziców 3-latków, 5-latków, 10-latków, 15-latków. Jakiś cały system, takie przypominanie/utrwalanie i jednocześnie nauczanie nowych rzeczy. Jeżeli wychodzi z założenia, że powinieneś dziecko wychować, aby się nadawało do życia w społeczeństwie. A u nas pomoc jest ograniczana tylko do tej skrajnej, aby dziecko przeżyło. Jak stawiasz pod ścianą i jest ranga "zagrożenie życia", to wtedy faktycznie jest mobilizacja, ale nie wcześniej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1284
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Czw 11:59, 02 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
A jak zwrócisz uwagę, to czeka cię wojna z takim rodzicem, który od razu się rzuca albo stwierdza "przecież to tylko dziecko" (mój ulubiony argument ever, logika królową nauk).

To jest chyba najgorsze - kiedyś dzieci (w tym ja) czuły się przez cały czas monitorowane przez dorosłych, nawet kompletnie nieznajomych, a rodzice reagowali na skargi - niekoniecznie zaraz laniem, ale na przykład stwierdzeniem w rodzaju "Ale mi wstydu narobiłeś, przeproś panią i żeby to było ostatni raz". Zaczęło się to kończyć jakoś w latach 90., kiedy to świeżo dorobieni właściciele przedsiębiorstw "Bananex sprzedawane z łóżkopolowex" nagle uznali, że nie będzie byle kto uwag ich dzieciątkom zwracał.
Przysłowie, że aby wychować dziecko, potrzebna jest cała wioska, jest naprawdę bardzo mądre.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:27, 02 Lip 2015    Temat postu:

Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie każdy rodzic, który nie ogarnia swojego dziecka w danej chwili, nie ogarnia go w ogóle. Jest jednak różnica między głupią wózkarą, co to gada przez telofon, toczy wózek po ścieżce rowerowej, drugi dzieciak biega po całej szerokości drogi i jeszcze ma pretensje, jak jej się uwagę zwróci, że ktoś jej te dzieci zaraz rozjedzie; a pomiędzy kobietą, która może jest zmęczona, może ją głowa boli, może babci coś wypadło i nie było z kim dzieciaka zostawić i tak dalej.


Co do kursów dla rodziców jestem za.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 12:34, 02 Lip 2015    Temat postu:

Po pierwsze: rodzicem jest się na pełen etat i przed podjęciem decyzji o pojawieniu się na świecie ewentualnego potomka, wypadałoby to sobie uświadomić. Zawód: rodzic to najcięższy zawód na świecie i decydując się na niego, decyduje się na wszystkie piękne oraz złe aspekty, jakie się z nim wiążą. Dlatego, tak jak powiedziała Merr, rodzice, którym się nie chce, niech zostaną w domu. Oczywiście inaczej sprawa się ma w przypadku rodziców, którzy sobie nie radzą, to jasne. No i jasne też, że nie zawsze da się to rozróżnić. Ale nie można dawać przyzwolenia na zwykłe chamstwo (bo tym dla mnie jest to, że matka ma we dupie to, że jej synuś - idealny pod każdym względem i wychowywany "bezstresowo"*, czyli w ogóle - robi rozpierdziel na pół autobusu/tramwaju/przedziału/pomieszczenia.

Cytat:
Dwa: Mnie, oprócz rodziców którym się nie chce ogarnąć potomka, przeszkadzają ludzie śmierdzący smrodem ciała ewidentnie niemytego 3-4 dni. Ale nie postuluję za zakazem przebywania takowych w przestrzeni publicznej, tylko psioczę, że nikt jeszcze nie pomyślał o kampanii społecznej na temat ważności codziennej higieny.

Smród własnego ciała się czuje. I jeśli ktoś nie potrafi wyszorować się porządnie, szczególnie latem, a potem użyć choćby najtańszego dezodorantu, to ma to głęboko zakodowane w głowie i żadne kampanie społeczne tego nie zmienią. Osobiście, jak zdarzy mi się spocić i muszę wsiąść do autobusu/tramwaju, to całą podróż staram się nie unosić ramion, bo męczy mnie strach, że co, jeśli mój pot źle pachnie teraz? I jest mi zwyczajnie wstyd (nawet jeśli niczego nie czuć, bo dezodorant robi swoje, a rano przecież brałam prysznic, więc jestem czysta). Jeśli ktoś capi po trzydniowym niemyciu i niepraniu przepoconych ubrań, to widocznie chce tak pachnieć. Przeciętnemu, choćby i średnio rozgarniętemu człowiekowi zrobi się wstyd, jak zacznie czuć zapach własnego ciała. Imo kampania społeczna mogłaby zwrócić uwagę na problem, ale raczej jak ktoś capił, to capić będzie. (oczywiście mogą być takie przypadki, jak dziecko z patologicznej rodziny, któremu matka pierze ubrania raz na pół miesiąca, bo nie widzi potrzeby, żeby robić to częściej, ale do takich dzieciaków należy wychodzić z pomocą)
Za dzieciaka mieliśmy pogadankę w podbazie na temat mycia się i prania, bo mieliśmy w klasie Adasia, który był z patologicznej rodziny właśnie. Oberwało się wszystkim. Reszta dzieciaków chodziła czysta cały czas, w dodatku z przeświadczeniem, że zrobili coś złego. A Adaś jak śmierdział, tak śmierdział nadal.

Cytat:
Ja uważam, że nasz kraj, mimo lansowania "polityki prorodzinnej" jest na dzieci w przestrzeni publicznej nieprzystosowany.

Nasz kraj prezentuje politykę prourodzeniową (czyt. kampanie o mamusi, która nie zdążyła urodzić upragnionego dzieciątka, bo karjera taka fjelka, czyt. kościół plujący się o aborcje/pigułki "po" itp., itd.). Masz urodzić dzieciaka - co stanie się z nim potem? A kogo to obchodzi.

Cytat:
Moim zdaniem JAKIMŚ (nie mówię że najlepszym) rozwiązaniem byłyby kursy obowiązkowe dla przyszłych rodziców

Znajdź na to pieniądze w naszym i tak zadłużonym państwie.

Cytat:
Terminy elastyczne, prowadzący rzetelni...

Raz: powiedz to rodzicom, którzy tyrają po 12 godzin dziennie. Akurat będzie chciało im się chodzić na dodatkowe kursy.
Dwa: rzetelni prowadzący to duże życzenie. Znając nasz kraj, byliby to księża (hehe) lub panie typu stereotypowa pani z dziekanatu (hehe). Ogólnie 99,9% szans (oczywiście hiperbolizuję), że trafiliby się ludzie, którzy o wychowaniu dziecka mieliby pojęcie jak pies o sadzeniu ryżu.

Sam pomysł nie jest zły, ale przepchnąć coś takiego w naszym zacofanym katotalibanie byłoby niesamowicie ciężko. Podobnie z dofinansowaniem (nie wiem, może UE sypnęłoby groszem). Bo taka akcja nie ruszy porządnie bez dobrego finansowania. No i pracownicy. Znowu: polskie kolesiostwo zamiast zatrudnienia osób o faktycznych kwalifikacjach... Nieważne.
Aż mnie boli to, że mieszkamy w takim ciemnogrodzie, gdzie trzeba brać pod uwagę to, że na coś nie będzie pieniędzy lub to, że ludzie dostaną pracę po znajomości, nie dzięki umiejętnościom itp., itd.
Ogólnie są jeszcze fora dla mamuś. Ale co tam się potrafi dziać, wie chyba każdy...


Cytat:
W tym przypadku jeszcze dochodzi kolejny problem - dziecko jest twoje, ale jest jednocześnie wnukiem innych ludzi, bratankiem/siostrzeńcem jeszcze innych, a każdy ma swoją wizję postępowania z nim (zwłaszcza rozpieszczania).

Nie widzę problemu. Albo mówi się dziadkom, żeby nie rozpieszczać lub rozpieszczać w granicach zdrowego rozsądku, albo ogranicza się z dziadkami kontakt. Ja wiem, że to radykalne posunięcie i dziecko powinno mieć z dziadkami kontakt, ale bycie rodzicem niestety polega na tym, żeby czasem wybrać mniejsze zło. Ewentualnie jakąś opcją jest dialog z dzieckiem - tylko małe dziecko niekoniecznie wszystko zrozumie.





*oczywiście wiem, że faktyczne wychowanie bezstresowe istnieje, po prostu dla niektórych wychowanie bezstresowe jest synonimem dla nie robienia przy dziecku niczego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:07, 02 Lip 2015    Temat postu:

Achika napisał:
To jest chyba najgorsze - kiedyś dzieci (w tym ja) czuły się przez cały czas monitorowane przez dorosłych, nawet kompletnie nieznajomych, a rodzice reagowali na skargi - niekoniecznie zaraz laniem, ale na przykład stwierdzeniem w rodzaju "Ale mi wstydu narobiłeś, przeproś panią i żeby to było ostatni raz".

Z tym się tak szybko nie zgodzę. To znaczy, nie popieram podejścia "MOJE dziecko coś źle zrobiło? Jak pan śmiesz zwracać mu uwagę?" i jak najbardziej uważam, że rodzice nie powinni ignorować komfortu ludzi znajdujących się dookoła (oraz ich potencjalnych uwag odnośnie zachowania dziecka), ale bardzo wiele zależy od tego, w jaki sposób rodzic to robi (a dokładniej, w jaki sposób to robi plus częścią jakiego ogólnego podejścia do/zachowania wobec dziecka jest to przejaw). Jeżeli rodzic nagminnie staje po stronie obcych ludzi zamiast własnego dziecka (z perspektywy tego dziecka, oczywiście), to wbrew pozorom nie jest to dla niego dobre. Mało kto potrafi to wyważyć, to znaczy jednocześnie odnieść się do zwracanych uwag i nie sprawić, żeby dziecko poczuło się, jakby własny rodzic (w przypadku małych dzieci: naprawdę cały świat i osoba, od której dosłownie zależy ich życie) był przeciwko niemu - niestety z moich obserwacji wynika, że większość ludzi na uwagi dotyczące ich dzieci reaguje albo ignorowaniem tych uwag (obóz "bo MÓJ synek/córeczka..."), albo natychmiastowymi, pospiesznymi próbami "ustawienia dzieciaka do pionu" (krzykiem, ostrym tonem głosu, nierzadko zachowując się tak, jakby byli zażenowani/zawstydzeni tym, że do takiej sytuacji doszło i chcieli jak najszybciej zacząć udawać, że nic się nie stało).

Deneve, strasznie pesymistyczny i ostry jest Twój post. O śmierdzeniu nie chcę się rozpisywać, bo w sumie nie o tym temat, ale jeśli iść Twoim tokiem rozumowania, to kampanie społeczne w ogóle nie mają sensu, bo ludzie i tak będą robić to, do czego są przyzwyczajeni. A to jednak nie do końca tak jest.

Co do kursów: po części się zgadzam z Deneve, jak mogłoby to wyglądać, tyle że trochę za bardzo wygląda mi to na wieczne powtarzanie, że w Polsce to tak źle... i w ogóle..., ta przekazywana z pokolenia na pokolenie zasada, że na to państwo trzeba narzekać, bo lepiej już nie będzie. Mam wrażenie, że takie słowa powtarzane są kompletnie bezrefleksyjnie, na zasadzie "bo tak zawsze było i będzie". Mimo wszystko my także tworzymy to społeczeństwo. Jasne, jest wiele do zrobienia i nie można przymykać oczu na rzeczywistość, ale jednak...

Tym co mnie najbardziej zdziwiło jest jednak postulat o utworzenie regularnych, obowiązkowych kursów dla wszystkich rodziców co kilka lat (kiedy dzieci są noworodkami, kiedy idą do przedszkola/szkoły, kiedy mają 15 lat...). Za bardzo mi to pachnie biurokracją i kontrolą z jednej strony, z drugiej - upupianiem rodziców, tak jakby każdego trzeba było prowadzić za rączkę, bo inaczej sobie nie da rady. Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą Wink Jestem pierwszą osobą, która wołałaby o zwiększenie pomocy dla świeżo upieczonych rodziców oraz zwiększenie dostępności profesjonalnej pomocy dla tych rodziców, którzy czują, że nie dają sobie rady także na kolejnych etapach życia ich dzieci, ale nie za tym, żeby rodziców wszystkich, dajmy na to, gimnazjalistów obowiązkowo wysyłać na jakieś kursy pod groźbą kary (finansowej czy jakiejkolwiek innej).

E: urwało mi od gramatyki


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mal dnia Czw 13:08, 02 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:16, 02 Lip 2015    Temat postu:

Deneve napisał:
Po pierwsze: rodzicem jest się na pełen etat i przed podjęciem decyzji o pojawieniu się na świecie ewentualnego potomka, wypadałoby to sobie uświadomić. Zawód: rodzic to najcięższy zawód na świecie i decydując się na niego, decyduje się na wszystkie piękne oraz złe aspekty, jakie się z nim wiążą. Dlatego, tak jak powiedziała Merr, rodzice, którym się nie chce, niech zostaną w domu. Oczywiście inaczej sprawa się ma w przypadku rodziców, którzy sobie nie radzą, to jasne.

Myślę, że większość rodziców obecnie jest taka, że się nad tym zastanawiali, a nie podjęli decyzję na zasadzie "machniemy sobie dziecko, jakoś to będzie". Tylko właśnie dość często okazuje się, że sobie nie radzą. Możesz sobie wyobrazić, jak się zachowasz w danej sytuacji, ale nigdy do końca nie wiesz, czy faktycznie się tak zachowasz, dopóki ta sytuacja się nie zdarzy. Dlatego nie wyklinałbym i nie wyrzucał ze społeczeństwa od razu tych, którzy po prostu sobie nie radzą. Z reguły też chyba nie ma rodziców, "którym się nie chce". Może im się nie chcieć akurat w danej chwili (i tak jest chyba najczęściej), ale nie tak, że mają ogólny zwis na sytuację.

Cytat:
Smród własnego ciała się czuje.

Smród własnego ciała się czuje, jeśli się człowiek często myje. Węch ma niezwykłe właściwości do przyzwyczajania się do zapachów, jeżeli przebywa w ich towarzystwie odpowiednio długo. Stąd właśnie, jeżeli rzucisz w powietrze "ci, co śmierdzą, niech się myją", to nikt nie pomyśli, że to jego masz na myśli.

Cytat:
Nasz kraj prezentuje politykę prourodzeniową (czyt. kampanie o mamusi, która nie zdążyła urodzić upragnionego dzieciątka, bo karjera taka fjelka, czyt. kościół plujący się o aborcje/pigułki "po" itp., itd.). Masz urodzić dzieciaka - co stanie się z nim potem? A kogo to obchodzi.

Z tym się jak najbardziej zgadzam.

Cytat:
Sam pomysł nie jest zły, ale przepchnąć coś takiego w naszym zacofanym katotalibanie byłoby niesamowicie ciężko.

Trochę przeraża mnie takie myślenie "nie róbmy nic, bo i tak nic się nie da zrobić, a nawet jak się da, to i tak efektów nie osiągniemy". Tego trochę zazdroszczę Amerykanom - jak dostają jakiś projekt do zrealizowania, to nie skupiają się na problemach, jakie mogą napotkać.

Cytat:
Nie widzę problemu. Albo mówi się dziadkom, żeby nie rozpieszczać lub rozpieszczać w granicach zdrowego rozsądku, albo ogranicza się z dziadkami kontakt. Ja wiem, że to radykalne posunięcie i dziecko powinno mieć z dziadkami kontakt, ale bycie rodzicem niestety polega na tym, żeby czasem wybrać mniejsze zło. Ewentualnie jakąś opcją jest dialog z dzieckiem - tylko małe dziecko niekoniecznie wszystko zrozumie.

Teoretycznie oczywiście tak, ale pojawia się ten problem, że dziecko staje po stronie dziadków i teraz rozważ, czy wybierając mniejsze zło (dla siebie), nie robisz większej krzywdy dziecku. W końcu nie masz twardych danych, że rozpieszczanie dziecka to jest jakieś negatywne zjawisko, które należy napiętnować. Nie wiesz, gdzie jest ta granica, a każdy ją widzi gdzie indziej. To jest ten minus ludzi wątpiących i przewaga ludzi przekonanych o swoich racjach. Smile

Mal, nope, nope, nope. Faktycznie, przy tamtym cytacie to zabrzmiało, jakbym postulował obowiązkowe kursy dla wszystkich rodziców. Chodziło mi właśnie o taką pomoc - szkoła rodzenia nie jest obowiązkowa i właśnie, żeby takie projekty były na zasadach jak szkoły rodzenia. Smile

Edit: zapomniałem napisać, co edytuję (fajne praktyka, ale się jeszcze przyzwyczajam). Urwało mi od cytowania i jeszcze dorzuciłem odpowiedź do posta Mal, bo chyba do mojego posta się odnosiłaś.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Czw 13:21, 02 Lip 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:24, 02 Lip 2015    Temat postu:

Deneve napisał:
Po pierwsze: rodzicem jest się na pełen etat i przed podjęciem decyzji o pojawieniu się na świecie ewentualnego potomka, wypadałoby to sobie uświadomić. Zawód: rodzic to najcięższy zawód na świecie i decydując się na niego, decyduje się na wszystkie piękne oraz złe aspekty, jakie się z nim wiążą. Dlatego, tak jak powiedziała Merr, rodzice, którym się nie chce, niech zostaną w domu. Oczywiście inaczej sprawa się ma w przypadku rodziców, którzy sobie nie radzą, to jasne. No i jasne też, że nie zawsze da się to rozróżnić. Ale nie można dawać przyzwolenia na zwykłe chamstwo (bo tym dla mnie jest to, że matka ma we dupie to, że jej synuś - idealny pod każdym względem i wychowywany "bezstresowo"*, czyli w ogóle - robi rozpierdziel na pół autobusu/tramwaju/przedziału/pomieszczenia.


Oczywiście, że "wypadałoby". Ale tak nie jest. Dzieci mają ludzie z przyczyn najróżniejszych i obawiam się, że przemyślane decyzje nie są na tej liście zbyt wysoko. Co do przyzwalania na chamstwo - jest różnica między grzecznym zwróceniem uwagi i poczekaniem na efekt (nie przesadzajmy, nerwy na wodzy da się utrzymać te 30 sekund), a hasłem "Jak jej się nie chce pomyśleć, to niech nie wychodzi!". Przykład na przykładzie początkowym: pani przy mnie zmienia pieluchę w autobusie - pytam grzecznie, czy mogłaby się powstrzymać bo bakterie i przykry zapach się unoszą. Jeśli wyskoczy do mnie z wiązanką to wtedy odpłacić możemy pięknym za nadobne. Ale co szkodzi zacząć od uprzejmości?

Cytat:
Cytat:
Dwa: Mnie, oprócz rodziców którym się nie chce ogarnąć potomka, przeszkadzają ludzie śmierdzący smrodem ciała ewidentnie niemytego 3-4 dni. Ale nie postuluję za zakazem przebywania takowych w przestrzeni publicznej, tylko psioczę, że nikt jeszcze nie pomyślał o kampanii społecznej na temat ważności codziennej higieny.

Smród własnego ciała się czuje.


UWAGA, DALEJ SĄ PRZYKŁADY WŁASNE O HIGIENIE STÓP I PACH.

Uwierz mi, nie. Ludzie którzy nie dbają o higienę i mają to w odwłoku NIE CZUJĄ że śmierdzą. Kuzyn mojej matki zaczął leczyć stopy (od niemycia rozwinęła się jakieś choroba, nie pamiętam nazwy) dopiero jak mu po raz milionowy powiedziano, że nie, nie mówimy że mu stopy śmierdzą tak dla jaj, tylko "NAPRAWDĘ je czuć, zróbże coś z tym bo nie idzie wytrzymać".

Cytat:
I jeśli ktoś nie potrafi wyszorować się porządnie, szczególnie latem, a potem użyć choćby najtańszego dezodorantu, to ma to głęboko zakodowane w głowie i żadne kampanie społeczne tego nie zmienią.


Znów przykład kuzyna, ale i paru innych "męskich maczo" mój ojciec przykładem własnym namówił do golenia pach. Różnica ogromna, małżonki się cieszą, bo one próbowały i nie mogły. Kampania społeczna to był przykład, czasem wystarczy "minikampania" kogoś znajomego/bliskiego.

Cytat:
Za dzieciaka mieliśmy pogadankę w podbazie na temat mycia się i prania, bo mieliśmy w klasie Adasia, który był z patologicznej rodziny właśnie. Oberwało się wszystkim. Reszta dzieciaków chodziła czysta cały czas, w dodatku z przeświadczeniem, że zrobili coś złego. A Adaś jak śmierdział, tak śmierdział nadal.


Bo była źle przeprowadzona. W takim wypadku obowiązkiem nauczyciela jest najpierw uderzyć do rodziców i (czasem brutalnie) uświadomić, że jest problem z higieną. Zależy co do danego rodzica trafi, metody są różne.

Cytat:
Cytat:
Ja uważam, że nasz kraj, mimo lansowania "polityki prorodzinnej" jest na dzieci w przestrzeni publicznej nieprzystosowany.

Nasz kraj prezentuje politykę prourodzeniową (czyt. kampanie o mamusi, która nie zdążyła urodzić upragnionego dzieciątka, bo karjera taka fjelka, czyt. kościół plujący się o aborcje/pigułki "po" itp., itd.). Masz urodzić dzieciaka - co stanie się z nim potem? A kogo to obchodzi.


Zgadzam się. Dlatego było w cudzysłowie.

Cytat:
Znajdź na to pieniądze w naszym i tak zadłużonym państwie.

Cytat:

Raz: powiedz to rodzicom, którzy tyrają po 12 godzin dziennie. Akurat będzie chciało im się chodzić na dodatkowe kursy.

Cytat:
Dwa: rzetelni prowadzący to duże życzenie. Znając nasz kraj, byliby to księża (hehe) lub panie typu stereotypowa pani z dziekanatu (hehe). Ogólnie 99,9% szans (oczywiście hiperbolizuję), że trafiliby się ludzie, którzy o wychowaniu dziecka mieliby pojęcie jak pies o sadzeniu ryżu.


Nie powiedziałąm, że to jest dopracowane i najlepsze wyjście. Ale być może jakiś punkt zaczepienia.

Cytat:
Sam pomysł nie jest zły, ale przepchnąć coś takiego w naszym zacofanym katotalibanie byłoby niesamowicie ciężko. Podobnie z dofinansowaniem (nie wiem, może UE sypnęłoby groszem). Bo taka akcja nie ruszy porządnie bez dobrego finansowania. No i pracownicy. Znowu: polskie kolesiostwo zamiast zatrudnienia osób o faktycznych kwalifikacjach...


Dlatego napisałam, że to jest gdybanie, i że zdaję sobie sprawę z nierealności realizacji czegoś takiego na szeroką skalę. Ale żeby zrobić cokolwiek to trzeba się zainteresować problemem. U nas nikt się nie interesuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:09, 02 Lip 2015    Temat postu:

Shiren, faktycznie, przepraszam - połączyłam Twój pomysł kursów dla rodziców x-latków z postem Lizard o tym, że kursy powinny być obowiązkowe Embarassed

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 14:17, 02 Lip 2015    Temat postu:

Tez mi sie podoba pomysl z kursami dla rodzicow i tez nie podoba mi sie pomysl kar dla tych, ktorzy by nie uczeszczali, bo ludzie nienawidza przymusu. A co do zakresu - to tak, uwazam, ze byloby przydatne co trzy lata czy piec, dostosowane do wieku dziecka, bo to, ze ktos potrafi nakarmic i przewinac niemowle nie jest rownoznaczne z tym, ze bedzie wiedziec jak postepowac z nastolatkiem. Moi rodzice o "wychowywaniu" nie mieli bladego pojecia, zepsulo nam to relacje na bardzo dlugie lata. Nie byli zlymi ludzmi, bron boze, po prostu nie wiedzieli co robia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 14:18, 02 Lip 2015    Temat postu:

Mal,
Cytat:
Deneve, strasznie pesymistyczny i ostry jest Twój post. O śmierdzeniu nie chcę się rozpisywać, bo w sumie nie o tym temat, ale jeśli iść Twoim tokiem rozumowania, to kampanie społeczne w ogóle nie mają sensu, bo ludzie i tak będą robić to, do czego są przyzwyczajeni. A to jednak nie do końca tak jest.

Kampanie zawsze mają sens, bo jakiś odsetek ludzi się "nawróci". Może nie doprecyzowałam myśli (mam z tym czasem problem) - głównie taka mentalność tkwi w głowach ludzi trochę starszych (50+). Widzę po moich rodzicach, ich znajomych, dawnych nauczycielach itp., że pewne schematy zostały utarte i z nimi się (ich zdaniem) nie dyskutuje. Np. w tym wypadku: "kiedyś był tylko krem Nivea i szare mydło i było dobrze", więc po co robić coś więcej.

Cytat:
i w ogóle..., ta przekazywana z pokolenia na pokolenie zasada, że na to państwo trzeba narzekać, bo lepiej już nie będzie. Mam wrażenie, że takie słowa powtarzane są kompletnie bezrefleksyjnie, na zasadzie "bo tak zawsze było i będzie". Mimo wszystko my także tworzymy to społeczeństwo. Jasne, jest wiele do zrobienia i nie można przymykać oczu na rzeczywistość, ale jednak...

Narzekanie jest spoko. Wink Osobiście lubię czasem ponarzekać, ale to nie znaczy, że niczego nie robię.

Shiren,
Cytat:
Myślę, że większość rodziców obecnie jest taka, że się nad tym zastanawiali, a nie podjęli decyzję na zasadzie "machniemy sobie dziecko, jakoś to będzie". Tylko właśnie dość często okazuje się, że sobie nie radzą. Możesz sobie wyobrazić, jak się zachowasz w danej sytuacji, ale nigdy do końca nie wiesz, czy faktycznie się tak zachowasz, dopóki ta sytuacja się nie zdarzy. Dlatego nie wyklinałbym i nie wyrzucał ze społeczeństwa od razu tych, którzy po prostu sobie nie radzą. Z reguły też chyba nie ma rodziców, "którym się nie chce". Może im się nie chcieć akurat w danej chwili (i tak jest chyba najczęściej), ale nie tak, że mają ogólny zwis na sytuację.

Przecież napisałam, że co innego rodzice, którzy sobie nie radzą.

Cytat:
Smród własnego ciała się czuje, jeśli się człowiek często myje. Węch ma niezwykłe właściwości do przyzwyczajania się do zapachów, jeżeli przebywa w ich towarzystwie odpowiednio długo. Stąd właśnie, jeżeli rzucisz w powietrze "ci, co śmierdzą, niech się myją", to nikt nie pomyśli, że to jego masz na myśli.

Owszem, ma takie właściwości, ale nie do końca w przypadku ostrego smrodu niemytego i zaszczanego ciała. Wystarczy, że zawieje mocniejszym zapachem perfum (o co w tłumie łatwo) lub kwiecia, a potem znowu zapachem własnego ciała i czuje się go przynajmniej przez chwilę. (podobno zapach kawy jest też świetnym neutralizatorem zapachów)
Tutaj link odnośnie [link widoczny dla zalogowanych].

Cytat:
Trochę przeraża mnie takie myślenie "nie róbmy nic, bo i tak nic się nie da zrobić, a nawet jak się da, to i tak efektów nie osiągniemy". Tego trochę zazdroszczę Amerykanom - jak dostają jakiś projekt do zrealizowania, to nie skupiają się na problemach, jakie mogą napotkać.

Napisałam, że byłoby niesamowicie ciężko, nie że mamy siedzieć na dupach i nic nie robić. Nie dopisuj sobie, plz.

Cytat:
Teoretycznie oczywiście tak, ale pojawia się ten problem, że dziecko staje po stronie dziadków i teraz rozważ, czy wybierając mniejsze zło (dla siebie), nie robisz większej krzywdy dziecku. W końcu nie masz twardych danych, że rozpieszczanie dziecka to jest jakieś negatywne zjawisko, które należy napiętnować. Nie wiesz, gdzie jest ta granica, a każdy ją widzi gdzie indziej. To jest ten minus ludzi wątpiących i przewaga ludzi przekonanych o swoich racjach.

Dlatego dobrą opcją byłoby wypracowanie jakiegoś konsensusu. Problem polega na tym, że niektórzy są szczególnie odporni na próby dyskusji.
I jak to nie ma się twardych danych na to? Mało to teraz gówniarzerii, której się przewraca w głowie, bo tatuś to ważna osoba, mamusia uważa synka za świętego, więc synek (córeczki oczywiście też) mogą wszystko? Razz (uogólniam ofc)

Lizard,
Cytat:
Dzieci mają ludzie z przyczyn najróżniejszych i obawiam się, że przemyślane decyzje nie są na tej liście zbyt wysoko.

A to ciekawe, bo Shiren przed momentem napisał coś zupełnie innego. Very Happy

Cytat:
Co do przyzwalania na chamstwo - jest różnica między grzecznym zwróceniem uwagi i poczekaniem na efekt (nie przesadzajmy, nerwy na wodzy da się utrzymać te 30 sekund), a hasłem "Jak jej się nie chce pomyśleć, to niech nie wychodzi!".

Myślałam, że rozmawiamy o przypadkach skrajnie niereformowalnych. Wyszłam z założenia, że to oczywiste, że mówimy o sytuacji, kiedy matka/ojciec ma wszystko kompletnie w dupie, dziecko jest święte, a fokle to weś siem odczep ode mnie. Razz

Z tymi kampaniami, to jest tak, że w Polsce mało kiedy udaje się zrobić dobrą kampanię za rozsądne pieniądze. W efekcie mamy kampanię o wannabe-mamie za miliony monet, którą ludzie w całej Polsce wyśmiewają, historię o smutnym autobusie lub katoplakaty w stylu "Bóg widzi, jak się masturbujesz" (to tak pół żartem, pół serio). Znowu jest ten problem, że przetargi na takie rzeczy (tak, znowu marudzę! Very Happy) często wygrywają ziomki po znajomości lub ten, kto oferuje najniższą cenę. W sumie może wypadałoby zacząć od zmiany tego podejścia, żeby wyplewić to cholerstwo z kolesiostwem itp., a potem byłoby z górki. Chyba.
No i nikt się nie interesuje, bo i często małe zainteresowanie jest ważniejszymi problemami, a jeśli już nawet jest, to są trochę pilniejsze sprawy do omówienia (powiedzmy sobie szczerze, kampania przeciw przemocy wobec dzieci będzie w priorytetach wyżej niż kampania z dezodorantami i mydłem). Trudno w tym wypadku znaleźć jakiś złoty środek (ale nie mówię, że to niemożliwe! Wink ).

Cytat:
Uwierz mi, nie. Ludzie którzy nie dbają o higienę i mają to w odwłoku NIE CZUJĄ że śmierdzą.

Gdzieś czytałam (jak znajdę źródło, to wrzucę, ale to było dawno, nie wiem, czy to znajdę i mimo wszystko nie chciałabym rzucać słów "tak, o", dlatego potraktujmy to na razie jako gdybanie), że jest pewna różnica między naturalnym a "nabytym" zapachem ciała. W sensie, że nie czujemy specjalnie naszych wydzielin typu pot (bo to dla nas naturalny zapach, więc umysł go ignoruje tak jak ignoruje obecność samego nosa przed oczami i automatycznie oddycha i przełyka ślinę), ale co innego ze smrodem nabytym przez niemycie się itp. Dlatego może z zapachem stóp jest podobnie, ale nie chcę tego orzekać na pewno.
Chociaż przykładem może być zawartość strony z linka, który podawałam wcześniej:
Cytat:
Często jest też tak, że przestajemy odczuwać własne perfumy z powodu ich ciągłego używania. Habituacja jest bowiem najprostszą z metod uczenia się. Polega ona na tym, że stały bodziec, który nie niesie żadnej informacji, jest pomijany i nie zostaje poddany analizie przez mózg.

Na tej samej zasadzie ludzie nie czują standardowego zapachu swoich mieszkań, a czują woń domów innych ludzi.

I:
Cytat:
Habituacja zmysłu węchu prowadzi również do tego, że nie czujemy woni własnego ciała, nawet jeśli jest to zapach nieprzyjemny dla innych. Również fetor spowodowany chorobą po pewnym czasie przestaje być zauważalny. Nie znaczy to oczywiście, że choroba zniknęła (np. próchnica, zgorzel, trimetyloaminuria). Po prostu nie zareagowaliśmy na znaki wysyłane przez ciało.

Myślę, że kluczowym sformułowaniem jest tutaj "po pewnym czasie". Czyli problem jest, czuje się go przez jakiś czas (i to miejsce, w którym powinno zacząć się działać), ale niektórzy żyją z przeświadczeniem, że "a, może samo przejdzie" i przechodzi. Ale tylko w ich głowach. Dlatego to nie tak, że ludzie mają zerową świadomość o własnym smrodzie. Czuje się go przynajmniej przez jakiś czas. Problem polega na tym, by wymyślić jakiś sposób na uświadomienie ludziom o istnieniu takich problemów, gdy ci myślą już: "ja? No przecież nie czuję, to nie śmierdzę!".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 15:01, 02 Lip 2015    Temat postu:

To tego wyżej - sorry, jeśli komuś nie chce się zajmować dzieckiem i zwala swój obowiązek na innych, to powinien siedzieć w czterech ścianach, gdzie może sobie dowolnie nie chcieć ogarniać życia. Ja serio nie chcę musieć zajmować się czyimś problemem i cierpieć przez to, że komuś się nie chce.
Jak ktos sobie nie radzi, ale chociaż stara się cos zrobić - to sytuacja jest inna, niż jak siedzi pinda tudzież męski odpowiednik takiej i nie robi totalnie nic - i niech otoczenie się martwi. To naprawdę takie dziwne? Jak ktoś chce myślec tylko o sobie ("teraz sobie siedze na ławce, a dziecko niech sie powydziera, w koncu jest na dworzu to może, a ja sobie poignoruję"*) to serio niech siedzi w domu. I jeszcze sciany wygłuszy, żeby uroczy potworek powodował migreny tylko u szanownych rodziców




*nie wmówicie mi, że 4 latek drący ryja zamiast normalnie rozmawiać to jest odgłos normalnej zabawy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Czw 15:12, 02 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:23, 02 Lip 2015    Temat postu:

Deneve napisał:
Przecież napisałam, że co innego rodzice, którzy sobie nie radzą.

Ale właśnie o to mi chodzi - nie zauważysz gołym okiem, a przynajmniej bardzo rzadko tak się da, czy rodzicowi się nie chce, czy sobie z czymś nie radzi.

Cytat:
Owszem, ma takie właściwości, ale nie do końca w przypadku ostrego smrodu niemytego i zaszczanego ciała. Wystarczy, że zawieje mocniejszym zapachem perfum (o co w tłumie łatwo) lub kwiecia, a potem znowu zapachem własnego ciała i czuje się go przynajmniej przez chwilę. (podobno zapach kawy jest też świetnym neutralizatorem zapachów)
\

Tak, ale pytanie, czy znów tego nie poczujesz tylko przez chwilę, a nawet jeśli poczujesz, to pomyślisz "o ludzie, ale zaśmierdziało" w domyśle, na pewno nie ode mnie, bo wtedy bym czuł taki zapach cały czas. (Kawa jest świetnym neutralizatorem, bardzo często jest obecna w perfumeriach i np. na mnie działa świetnie, bo mnie przy intensywnych zapachach szybko ból głowy łapie.)

Cytat:
Napisałam, że byłoby niesamowicie ciężko, nie że mamy siedzieć na dupach i nic nie robić. Nie dopisuj sobie, plz.

Fakt, nadinterpretowałem, ale chodziło mi o ten całokształtny, mocno pesymistyczny wydźwięk.

Cytat:
Dlatego dobrą opcją byłoby wypracowanie jakiegoś konsensusu. Problem polega na tym, że niektórzy są szczególnie odporni na próby dyskusji.
I jak to nie ma się twardych danych na to? Mało to teraz gówniarzerii, której się przewraca w głowie, bo tatuś to ważna osoba, mamusia uważa synka za świętego, więc synek (córeczki oczywiście też) mogą wszystko? Razz (uogólniam ofc)

To nie jest dowód na to, *na ile można rozpieszczać* i gdzie jest granica. To jest dowód, że jeśli bezrefleksyjnie pozwalasz dzieciom na wszystko, to zjedzą ci przysłowiową rękę (ha, według niektórych dowód z doświadczenia nie jest dowodem, na którym można się oprzeć, ale to jeszcze inna kwestia). Tak czy siak, fajnie się mówi o takich tematach, dopóki są abstrakcyjne, jak możesz sobie wpisywać takie lub inne założenia, jak możesz jakieś zachowania uwypuklać, żeby mieć czarno-białą sytuację, ale w praktyce pozostaje szarość i poszukiwanie konsensusu. Smile

Cytat:
Lizard,
Cytat:
Dzieci mają ludzie z przyczyn najróżniejszych i obawiam się, że przemyślane decyzje nie są na tej liście zbyt wysoko.

A to ciekawe, bo Shiren przed momentem napisał coś zupełnie innego. Very Happy

Zauważyłem, że ja i Lizard mamy tendencje do pisania całkowitych przeciwieństw. Very Happy (Szczerze, spodziewałem się, że w tej sytuacji też nasze reakcje będą całkowicie przeciwne, dunno why.)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:57, 02 Lip 2015    Temat postu:

Omatko, ilu człowiekom trzeba odpowiedzieć, zaraz mi się pomyli kodowanie na pewno. Very Happy To lecim z tym koksem.

Po pierwsze, to przekonaliście mnie, przymusowość takowych kursów może dać skutek odwrotny. Ale kurde, chciałabym, żeby była też jakaś forma obowiązkowa, krótka, w miarę rzetelna, i nieuciążliwa dla rodziców. Żeby nikt nie dostał tobołka na ręce z hasłem "radź se tera." Bo wiadomo, że ogarnięci rodzice w takiej sytuacji będą czytać/oglądać/pytać, a przed pierwszym spacerkiem zrobią trzymiesięczny kurs przygotowywaczy zakończony dwuczęściowym egzaminem. Wink Ale tu chodzi o tych, którym nawet do głowy nie przyjdzie że mogliby czegoś nie wiedzieć, albo o tych którzy mają w rzyci, czy sobie poradzą, czy nie. Żeby coś, COKOLWIEK, choćby i ułamek tej potrzebnej im wiedzy wchłonęli. Jakoś. Ja nie wiem...

Deneve napisał:
Cytat:

Dzieci mają ludzie z przyczyn najróżniejszych i obawiam się, że przemyślane decyzje nie są na tej liście zbyt wysoko.


A to ciekawe, bo Shiren przed momentem napisał coś zupełnie innego.


Ja przypuszczam, że Shiren bierze ze swojego otoczenia, ja ze swojego, a u mnie, niestety, statystyka nie przedstawia się imponująco. Z niedawno narodzonych w samej mojej rodzinie dwa razy na trzy to przypadki "mają jedno i sobie z nim nie radzą, ale i tak zrobili drugie (i to nie wpadka)". Także tego, myślę że trochę prawo do pesymizmu w tej kwestii mam. Smile Ale jasne, ile środowisk tyle przyczyn. Chwała tym, co o tym myślą głęboko i długo. I Shiren ma rację - nawet jak przemyślisz wdłuż i wszerz, to nagle może się okazać, że cię przerosło. Dlatego postuluję o zrozumienie w granicach rozsądku.

Cytat:
Myślę, że kluczowym sformułowaniem jest tutaj "po pewnym czasie". Czyli problem jest, czuje się go przez jakiś czas (i to miejsce, w którym powinno zacząć się działać), ale niektórzy żyją z przeświadczeniem, że "a, może samo przejdzie" i przechodzi. Ale tylko w ich głowach. Dlatego to nie tak, że ludzie mają zerową świadomość o własnym smrodzie. Czuje się go przynajmniej przez jakiś czas. Problem polega na tym, by wymyślić jakiś sposób na uświadomienie ludziom o istnieniu takich problemów, gdy ci myślą już: "ja? No przecież nie czuję, to nie śmierdzę!".


Z tym się zgadzam w całości. Brak działania w momencie przełomowym wynika z różnych przyczyn - wychowania, syndromu zatrucia testosteronem, ogólnego mamtowdupizmu, czy trudnej sytuacji w danym momencie. Ale po przekroczeniu granicy jest się uciążliwym dla społeczeństwa i to trzeba ludziom uświadamiać. A nie nawoływać do siedzenia w domu.

merr napisał:
To tego wyżej - sorry, jeśli komuś nie chce się zajmować dzieckiem i zwala swój obowiązek na innych, to powinien siedzieć w czterech ścianach, gdzie może sobie dowolnie nie chcieć ogarniać życia. Ja serio nie chcę musieć zajmować się czyimś problemem i cierpieć przez to, że komuś się nie chce.
Jak ktos sobie nie radzi, ale chociaż stara się cos zrobić - to sytuacja jest inna, niż jak siedzi pinda tudzież męski odpowiednik takiej i nie robi totalnie nic - i niech otoczenie się martwi.


Dobrze, rozumiem. Mówię, ja też jestem człowiekiem dużych emocji i krótkiej cierpliwości. Ale mimo to staram się wejść w głowę takiego nieodpowiedzialnego rodzica, chociaż trochę. Bo widzisz, takiej matce, która np. do fikającego kozioły po autobusie dzieciaka mówi flegmatycznie "Kubusiu, bo się uderzysz" nie ruszywszy przy tym tyłka z fotela... jej się WYDAJE że ona coś robi, tylko to dziecko takie niedobre, jej nie słucha. A przecież ona mu mówi i mówi, nosz ile można mówić. Jest niewydolna wychowawczo, ale nie zdaje sobie z tego sprawy. Dlaczego? Bo nikt jej nie powiedział, co robi źle (że w ogóle coś robi źle!) i jak to naprawić. I mówiąc "ktoś" nie mam na myśli randomowego pasażera/przechodnia, ale specjalistów. Do których dostęp powinno zapewnić państwo, bo, niestety, nie wszyscy nauczyciele i wychowawcy przedszkolni są kompetentni. Co mnie wkurza. Stąd też bierze się to, że rodzice zdziwieni są, że dziecko w przedszkolu jest chwalone, za dobre zachowanie, a w domu szatan w niego wstępuje. Bynajmniej nie dlatego, że go w tym przedszkolu przykuwają do kaloryfera. Tylko dlatego, że ci ludzie WIEDZĄ co zostało skopane (i jest kontynuowane) w jego wychowaniu i jak to naprawić chociaż częściowo.

Plus -
Shiren napisał:
Ale właśnie o to mi chodzi - nie zauważysz gołym okiem, a przynajmniej bardzo rzadko tak się da, czy rodzicowi się nie chce, czy sobie z czymś nie radzi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 16:22, 02 Lip 2015    Temat postu:

Cytat:
Mówię, ja też jestem człowiekiem dużych emocji i krótkiej cierpliwości. Ale mimo to staram się wejść w głowę takiego nieodpowiedzialnego rodzica, chociaż trochę. Bo widzisz, takiej matce, która np. do fikającego kozioły po autobusie dzieciaka mówi flegmatycznie "Kubusiu, bo się uderzysz" nie ruszywszy przy tym tyłka z fotela... jej się WYDAJE że ona coś robi, tylko to dziecko takie niedobre,


Cytat:

Shiren napisał:
Ale właśnie o to mi chodzi - nie zauważysz gołym okiem, a przynajmniej bardzo rzadko tak się da, czy rodzicowi się nie chce, czy sobie z czymś nie radzi.


Kobieta z przykładu Lizard jest niewydolna wychowawczo. Ale ten, nieudolnie i z marnym efektem - ale reaguje. Powiedzmy.

Ale sorry - pod oknem mam piaskownicę i na rodziców mam całkiem niezły widok. (jak już odsłonię okna). Nie wmówicie mi, że laska w moim wieku, która ignoruje że jej dzieciak drze ryja (bo inaczej tego nie nazwę), bo maluje paznokcie (autentyk z dzisiaj) sobie nie radzi; ona nawet nie próbuje sobie poradzić. Wyprowadziła dziecko na wybieg, niech wkurwia sąsiadów - co jej do tego. I takich sytuacji, kiedy rodzice maja w dupie to ze dziecko innym przeszkadza (again, nie mówię np o odgłosach normalnej zabawy - ale z kolei nie uwierze, ze dzieciarnia musi się drzeć, żeby się bawić), i nie reagują mimo prośb otoczenia (stosując argument: dziecko musi/bo to dziecko) jest w cholerę. I tacy rodzice, sorry, powinni siedziec we własnych czterech ścianach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 16:51, 02 Lip 2015    Temat postu:

Shiren,
Cytat:
Ale właśnie o to mi chodzi - nie zauważysz gołym okiem, a przynajmniej bardzo rzadko tak się da, czy rodzicowi się nie chce, czy sobie z czymś nie radzi.

Wiem, że nie powinno się oceniać ludzi po okładce, ale często da się po pierwszym rzucie oka stwierdzić, czy ktoś jest zmęczony, czy jest typową dziunią, która ma to gdzieś. Razz

Cytat:
Tak, ale pytanie, czy znów tego nie poczujesz tylko przez chwilę, a nawet jeśli poczujesz, to pomyślisz "o ludzie, ale zaśmierdziało" w domyśle, na pewno nie ode mnie, bo wtedy bym czuł taki zapach cały czas.

A nawet przez moment nie przemknęłoby ci przez głowę pytanie: "o matko, a co, jeśli to ode mnie?". To taki drugi koniec kija.

Cytat:
Tak czy siak, fajnie się mówi o takich tematach, dopóki są abstrakcyjne, jak możesz sobie wpisywać takie lub inne założenia, jak możesz jakieś zachowania uwypuklać, żeby mieć czarno-białą sytuację, ale w praktyce pozostaje szarość i poszukiwanie konsensusu.

To w niemal każdej dyskusji tak jest. Bo przecież na takie dziecko wpływa wiele czynników, od rodziców, przez środowisko, a na losowych zdarzeniach skończywszy. Smile

Lizard,
Cytat:
Po pierwsze, to przekonaliście mnie, przymusowość takowych kursów może dać skutek odwrotny. Ale kurde, chciałabym, żeby była też jakaś forma obowiązkowa, krótka, w miarę rzetelna, i nieuciążliwa dla rodziców. Żeby nikt nie dostał tobołka na ręce z hasłem "radź se tera."

A może kursy internetowe? Byłyby tańsze (ale znowu przedstawiałyby jeden utarty model, bo maszyna nie dostosuje się do konkretnych potrzeb danego rodzica), każdy mógłby przystąpić do nich wtedy, kiedy miałby czas i ochotę (dawałoby się np. miesiąc na przejście). Do Internetu ma dostęp prawie każdy (zawsze można skorzystać z jakiegoś wolnego dostępu w bibliotece etc.). Tylko pytanie, na ile by się to sprawdziło, a na ile byłoby to: "Borze, muszę przejść ten kurs internetowy, niech leci sobie w tle, a ja pooglądam serial".

Cytat:
Dlatego postuluję o zrozumienie w granicach rozsądku.

Ale to była taka uwaga, że o: prezentujecie kompletnie różne stanowiska i tak sobie pod nosem się uśmiechnęłam. Nie miałam zamiaru wywoływać was przed szereg i kazać się tłumaczyć z tych stanowisk. Very Happy

Cytat:
Ale po przekroczeniu granicy jest się uciążliwym dla społeczeństwa i to trzeba ludziom uświadamiać. A nie nawoływać do siedzenia w domu.

Problem polega na tym, że kwestia wychowania dzieci a smrodku to raczej dwie różne sprawy. Śmierdzieć nie chce raczej nikt, bo to wstyd i do większej liczby osób by dotarło. Co innego z podejściem "moja Dżesika/Nejtan [imiona prawdziwe, ogólnie do imion obcojęzycznych nic nie mam] jest święta/y, ale dzieciak X to wstrętny bachor i to jej dotyczy kampania", czyli u siebie problemu nie widzi, ale u innych już tak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10628
Przeczytał: 70 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Czw 17:07, 02 Lip 2015    Temat postu:

Tyle dużo napisano, więc po kolei:
1. Rodzica nieradzącego sobie chwilowo oraz jego dzieciora zniosę - no taka lajfa, bywa człowiek zmęczony, łeb czy inny ząb go nachrzania, dziecię czymś wyjątkowo podrażnione, chore itd. itp. Przeklnę może pod nosem i wsio. Nieporadnego podobnie. Rodziciel z postawą "klękajcie narody, oto mój potomek" budzi we mnie instynkt mordercy, jakem pacyfistka. Ot dziś taka scenka: jadę sobie rowerem, widzę dziecior pedałuje z naprzeciwka - rowerkiem na czterech kółkach i wężykiem, wężykiem po ścieżce. Obok na chodniku mać - pitu, pitu, tiurli, tiurli przez telefon, na potomka nawet nie spojrzy, bo i po co? To ty rowerzysto jadący z naprzeciwka uważaj, najwyżej ewakuujesz się w żywopłot.
2. Co do kursów, obowiązkowe nie, bo wiadomo jak człowiek na wszelki przymus reaguje, ale jakieś ośrodki gdzie rodzice mogliby pójść pogadać z psychologami, specami od rozwoju dzieci, uzyskać rady i wsparcie potrzebne w danej sytuacji itd. itp. byłyby świetnym rozwiązaniem.
Cytat:
To jest chyba najgorsze - kiedyś dzieci (w tym ja) czuły się przez cały czas monitorowane przez dorosłych, nawet kompletnie nieznajomych, a rodzice reagowali na skargi - niekoniecznie zaraz laniem, ale na przykład stwierdzeniem w rodzaju "Ale mi wstydu narobiłeś, przeproś panią i żeby to było ostatni raz".

Z jednej strony ok, bo dzieciak uczy się, że jest częścią społeczności i (już rozumny i podrośnięty) musi brać pod uwagę, że jego zachowanie może przeszkadzać. Grzeczne, spokojne zwrócenie uwagi ("Nie wolno łamać gałęzi/rzucać kamykami w kotka". "To niebezpieczne, odsuń się od drzwi". itp) w porządku, ale już bardzo bym nie chciała, aby ktoś opierniczał moje dziecko, albo, nie daj boru, straszył ("Jaki niegrzeczny chłopczyk, zabiorę cię od mamusi"). Równie źle jest też gdy rodzice słuchają dorosłego, a nie dziecka ("Cicho bądź! Skoro pani Pipcińska mówi, że rozrabiałaś, to znaczy, że tak było".) Zaufanie do rodziców idzie się chędożyć i dopiero jest wesoło gdy takie dziecię dorasta.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tini dnia Czw 17:09, 02 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:44, 02 Lip 2015    Temat postu:

Deneve napisał:

Cytat:
Dlatego postuluję o zrozumienie w granicach rozsądku.

Ale to była taka uwaga, że o: prezentujecie kompletnie różne stanowiska i tak sobie pod nosem się uśmiechnęłam. Nie miałam zamiaru wywoływać was przed szereg i kazać się tłumaczyć z tych stanowisk. Very Happy


O zrozumienie rodziców i ich ewentualnych przyczyn posiadania dzieci mi chodziło. Wink

Kursy internetowe, w sumie dobra rzecz... Ale znów, nie dają możliwości zapytania o sprawy nurtujące takiego rodzica. Bo co, jeśli o karmieniu piersią to już wie wszystko, ale potówki i pokrzywki są mu nieznane? No ale, my tu pitu pitu, a i tak wszystko zależy od eee... mnistra zdrowia? Kogo by tam oddelegowali do tego. Very Happy


Rodzice w stylu "następca tronu, dziedzic pruski, najjaśniejsze dziecię, KREW Z KRWI MOJEJ i wara wam, nieludzie-wilki, od niego" też budzą we mnie jasną urrrwicę i tutaj, przyznaję ze wstydem, moje pokłady zrozumienia się kończą. Ale też częściej obserwuję przykłady w których rodzic zlewa zachowanie dzieciaka, a kiedy ktoś zwróci uwagę, to na to dziecko rozdziera mordę. Jakby, no nie wiem, reakcja obcych ludzi wybudzała takiego rodzica z jakiegoś transu... Dzieciak na tym nic nie korzysta, diabłem jest nadal, ale z poczuciem, że matka/ojciec nic tylko wrzeszczy.

Oczywiście nie przeczę że rodzice zaślepieni istnieją - nawet sporo ich jest, sądząc po internetach. Ale spotkałam w życiu może trzech, więc ciężko mi się odnieść.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:39, 02 Lip 2015    Temat postu:

Jak dla mnie kursy internetowe to byłaby ostateczność, takie rzeczy wymagają jednak (moim zdaniem, rzecz jasna) kontaktu z człowiekiem, choćby dlatego, że nawet najlepiej zaprogramowany (od strony technicznej i merytorycznej) kurs siłą rzeczy nie uwzględni absolutnie wszystkiego, co taki rodzic potencjalnie chciałby wiedzieć. Zwyczajnie nie dostosuje się do potrzeb wszystkich. No i nie sądzę, żeby ktoś miał ochotę robić taki kurs w bibliotece albo kafejce internetowej, come on.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8740
Przeczytał: 88 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 21:06, 02 Lip 2015    Temat postu:

Jak dla mnie to powinno wygladac tak, ze przy wypiscie z porodowki dostaje sie wyznaczony dzien, godzine, i informacje: prosze sie stawic na kursie tu i tu. A za piec lat info poczta, "prosze sie stawic na kursie do spraw dzieci piecioletnich". Ludzie pojda, bo ludzie zazwyczaj robia cos, co im sie kaze, a jak nie pojda, to trudno, ale niekoniecznie trzeba im to mowic glosno. Termin tych kursow powinno dac sie zmieniac przez internet.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:39, 03 Lip 2015    Temat postu:

Kursy internetowe, jak wskazuje moje doświadczenie ze studentami (z całym szacunkiem do nich), są przede wszystkim dla leniwych, więc nie sądzę, aby spełniły swoją funkcję. Człowiek się z nimi nie identyfikuje, nie ma żadnej grupy, wśród której można by obgadać dane kwestie itp. Wydaje mi się, że można się tutaj oprzeć właśnie o szkoły rodzenia, które obowiązkowe nie są, a jednak o wolne miejsca na nich niełatwo. I to też nie jest tak, że koniecznie musimy w to angażować od razu ministra (pracy i polityki społecznej w tym przypadku), tylko właśnie jakieś dofinansowanie, nawet lokalne (budżet partycypacyjny, oh yeah), aby te kursy były dla wszystkich, którzy są nimi zainteresowani, a nie dla bogatych.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:39, 03 Lip 2015    Temat postu:

No tak, Shiren, tylko to wciąż nie rozwiązuje problemu rodziców którzy uważają, że im są takie głupoty niepotrzebne bo oni już wszystko wiedzą, przeczytali na forum przecież oraz rodziny dysfunkcyjne czyli np. imprezowe ciąże Mariolek z Koziej Wólki Mniejszej albo ósme dziecko w rodzinie w której ojciec pije i bije a matka nie wie co robić. Albo po prostu rodziców którzy myśleli, że ogarną, ale ryczący tobołek ich przerósł.

Jasne, zwiększyć dostępność kursów dla zainteresowanych, ale też pamiętajmy że ci zainteresowani połowy problemu już nie mają - bo się interesują. Trzon problemu tworzą niezaintresowani, i im, uważam, należy wiedzę wtłoczyć. Chociaż część, chociaż ułamek.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 13:00, 03 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5783
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 12:38, 03 Lip 2015    Temat postu:

Cytat:
rodziców "patologicznych" (cudzysłów, bo chodzi mi o szerokie spektrum, jak jest jakieś lepsze słowo to proszę krzyczeć)

Nie chodzi Ci przypadkiem o rodziny dysfunkcyjne?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:00, 03 Lip 2015    Temat postu:

Nefariel napisał:
Cytat:
rodziców "patologicznych" (cudzysłów, bo chodzi mi o szerokie spektrum, jak jest jakieś lepsze słowo to proszę krzyczeć)

Nie chodzi Ci przypadkiem o rodziny dysfunkcyjne?


Dzięki! Wiedziałam że jest lepsze określenie tylko nie mogłam sobie przypomnieć słowa. Zmieniam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2180
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:53, 03 Lip 2015    Temat postu:

U nas w szpitalu kobieta przy wypisie z położnictwa (oprócz standardowych porad udzielanych przez ginekologów i neonatologów) dostaje namiary na przyszpitalną poradnię. Pracują tam położne i pielęgniarki, które oprócz udzielania porad laktacyjnych uczą też podstaw opieki nad noworodkiem i niemowlęciem. To, czy matka skorzysta czy nie jest już jej wyborem, jednak zostaje poinformowana gdzie szukać pomocy jeśli nie będzie sobie z czymś radziła.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Serce VampCore



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1833
Przeczytał: 66 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:12, 03 Lip 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
No tak, Shiren, tylko to wciąż nie rozwiązuje problemu rodziców którzy uważają, że im są takie głupoty niepotrzebne bo oni już wszystko wiedzą, przeczytali na forum przecież oraz rodziny dysfunkcyjne czyli np. imprezowe ciąże Mariolek z Koziej Wólki Mniejszej albo ósme dziecko w rodzinie w której ojciec pije i bije a matka nie wie co robić. Albo po prostu rodziców którzy myśleli, że ogarną, ale ryczący tobołek ich przerósł.

No właśnie o tych "rodziców, którzy myśleli, że ogarną, ale ryczący tobołek ich przerósł" mi chodzi. Wydaje mi się, że właśnie oni powinni być głównymi odbiorcami takich kursów, bo oni zdają sobie sprawę z tego, że sobie nie radzą, a nie zawsze zapytanie babci/dziadka o radę wystarcza. Poza tym to nie jest tak, że jeśli w jednej sytuacji sobie poradzili to znaczy, że już sobie radzą, bo wychowanie dziecka to konsekwencja. A wydaje mi się, że oni by byli zainteresowani. Nie oszukuję się - tak dysfunkcyjne rodziny, jakie opisałaś, nie byłyby zainteresowane, ale szczerze mówiąc - nie sądzę, aby było ich wiele (tak się wydaje, bo się głośno o nich mówi), a i oni nie chcą pomocy. Nie widzę więc właściwie rozwiązania dla ich sytuacji.

Galnea,
u mnie też tak było, ale czy te porady nie ograniczają się właśnie do takiej opieki do 6 tygodnia życia dziecka, ewentualnie ukończenia do roku? Bo ani się obejrzysz i dziecko przestaje być noworodkiem, później przestaje być niemowlęciem, a nadal musisz sobie z nim radzić. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Harry Lamir



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2392
Przeczytał: 102 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:52, 03 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Lizard napisał:
No tak, Shiren, tylko to wciąż nie rozwiązuje problemu rodziców którzy uważają, że im są takie głupoty niepotrzebne bo oni już wszystko wiedzą, przeczytali na forum przecież oraz rodziny dysfunkcyjne czyli np. imprezowe ciąże Mariolek z Koziej Wólki Mniejszej albo ósme dziecko w rodzinie w której ojciec pije i bije a matka nie wie co robić. Albo po prostu rodziców którzy myśleli, że ogarną, ale ryczący tobołek ich przerósł.

No właśnie o tych "rodziców, którzy myśleli, że ogarną, ale ryczący tobołek ich przerósł" mi chodzi. Wydaje mi się, że właśnie oni powinni być głównymi odbiorcami takich kursów, bo oni zdają sobie sprawę z tego, że sobie nie radzą, a nie zawsze zapytanie babci/dziadka o radę wystarcza. Poza tym to nie jest tak, że jeśli w jednej sytuacji sobie poradzili to znaczy, że już sobie radzą, bo wychowanie dziecka to konsekwencja. A wydaje mi się, że oni by byli zainteresowani. Nie oszukuję się - tak dysfunkcyjne rodziny, jakie opisałaś, nie byłyby zainteresowane, ale szczerze mówiąc - nie sądzę, aby było ich wiele (tak się wydaje, bo się głośno o nich mówi), a i oni nie chcą pomocy. Nie widzę więc właściwie rozwiązania dla ich sytuacji.


No i właśnie dlatego, że ci którzy sobie nie radzą sobie nie radzą i nie chcą się zainteresować, trzeba im trochę "na siłę" tę wiedzę podać. Tak, trochę wyręczyć z myślenia, chociaż bardzo nie lubię takich rozwiązań. Bo mamtowdupizm dotyczący wychowania dzieci nakręca spiralę dysfunkcyjności i szkodzi całemu społeczeństwu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bumburus
Gość






PostWysłany: Pią 19:49, 03 Lip 2015    Temat postu:

Na osłodę, widziałam dzisiaj przykład dziecia w pełni umiejącego się zachować - z tym, że już mającego tak na oko sześć-siedem lat. Przyszedł z mamą do klubu fitness, mamusia ćwiczyła, a on spokojnie, cichutko jak myszka obserwował, jak te różne maszyny działają (nawet jedną "wypróbował"). Nie krzyczał, nie biegał, nie plątał się pod nogami, nie było obaw, że ktoś go kopnie albo potrąci - i zawsze był w polu widzenia mamy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achika
Morski szkarłupień denny



Dołączył: 12 Kwi 2011
Posty: 1284
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kozi Gród

PostWysłany: Sob 11:58, 04 Lip 2015    Temat postu:

Och, ja kiedyś widziałam zachwycające dzieci (bodaj 2, 6 i 8 lat, czy coś koło tego), potomstwo pary będącej członkami zespołu folkowego "Drewutnia". Była kameralna impreza na kilkanaście osób, muzycy grali, wszyscy śpiewali, dzieciaki cichutko łaziły dookoła i pod krzesłami, nie przeszkadzając nikomu. Oczy mi wyszły z głowy, kiedy to najmłodsze, jeszcze ledwo chodzące, wyciągnęło z plecaka butelkę z jakimś piciem i samo się napiło. A kiedy koncert się skończył i wszyscy stali w grupkach i gadali, maluchy jak na sygnał zaczęły włazić rodzicom i wszystkim pozostałym na kolana i wieszać się na nich - bo wiedziały, że teraz już wolno. Oglądałam zjawisko w pełnym zachwycie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 2 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin