Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dziecko w przestrzeni publicznej
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sileana
Bezo grudek



Dołączył: 07 Gru 2011
Posty: 4460
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: LV-426

PostWysłany: Śro 13:57, 08 Lip 2015    Temat postu:

One są zamknięte właśnie dlatego, że są dostępne tylko dla matek z dziećmi. Trzeba podejść do konduktora.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:01, 08 Lip 2015    Temat postu:

Aaa, to sorry, zwracam honor.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5831
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 14:29, 08 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
To jest coś dla mnie niepojętego - faktycznie, niemal w każdym pociągu taki przedział jest, ale jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, żeby ten przedział był otwarty i dostępny.

PS. Może to jest nieaktualne, bo już chyba od dobrych 8 lat nie byłem w pociągu, ale w czasie studiów jeździłem dość regularnie i właśnie tak było, że nie było. Smile

Ja z kolei jakieś 5 lat temu jeździłam dużo i czasem siadałam właśnie w tym przedziale - czasem miałam już dość słuchania połączonej muzyki z siedmiu odtwarzaczy mp3 naraz i wolałam monotonny dźwięk płaczu niemowlaka. Z tym że oczywiście byłam gotowa się przesiąść, gdyby na którejś stacji dołączyła kolejna osoba z dzieckiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:39, 08 Lip 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Tzn domyslam sie, ze wy widzicie w tym zapytaniu fraze "okres masz?", ale to imho nadinterpretacja.

Trochę spóźniona dołączę do grupy osób, którym kompletnie nie przyszłaby do głowy taka interpretacja, ale cieszę się, że Gaya podsunęła taki pomysł, bo a. trochę rozjaśnia sprawę, b. uświadomił mi (a raczej przypomniał), jak różnie te same rzeczy mogą być odbierane przez innych i że zawsze warto szukać alternatywnych hipotez Very Happy

Ale ad rem (tak jakby Wink). Zamykanie przedziałów rozumiem (chociaż z drugiej strony też nie jest to rozwiązanie idealne - średnio sobie wyobrażam szukanie konduktora, kiedy np. w pociągu jest taki tłok, że ludzie z bagażami siedzą na korytarzu, zwłaszcza kiedy ma się bagaże i małe dziecko na ręku; ale nie zamknąć takiego przedziału w takim tłoku - jeszcze gorzej), natomiast przypomniało mi się, jak ktoś wspominał - nie wiem, czy tutaj na Forum, czy gdzieś indziej w internetach - zamykanie pokojów dla matek z dziećmi w galeriach - trzeba nacisnąć przycisk i czekać, aż ktoś przyjdzie otworzyć. I czekać... i czekać... i czekać... i się nie doczekać. To już jest dla mnie zbyt absurdalne (tym bardziej, że nie bardzo rozumiem, dlaczego to w ogóle jest zamykane - czy ludzie nagminnie wynoszą stoliki do przewijania, czy co?).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:51, 08 Lip 2015    Temat postu:

Tak teraz pomyślałem, wracając do przykładu z tym autobusem i restauracją (chociaż resto jest mniejszym problemem, bo z reguły ma toaletę, jeżeli nie w tym samym budynku, to przynajmniej w pobliżu): a co zrobić, jeżeli np. w autobusie dziecko ci się zafajda po pachy? I to mam na myśli tak porządnie, że kupsko ma na plecach.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Śro 16:03, 08 Lip 2015    Temat postu:

Nie wyobrażam sobie, żeby w ogóle była możliwość w jakikolwiek sposób obmycia tego dziecka w autobusie (no bo jak? Chusteczki nawilżane w takim wypadku to trochę słabo). W takim wypadku chyba nic, tylko wysiąść i szukać opcji umycia i przebrania dziecka.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2363
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:09, 08 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Tak teraz pomyślałem, wracając do przykładu z tym autobusem i restauracją (chociaż resto jest mniejszym problemem, bo z reguły ma toaletę, jeżeli nie w tym samym budynku, to przynajmniej w pobliżu): a co zrobić, jeżeli np. w autobusie dziecko ci się zafajda po pachy? I to mam na myśli tak porządnie, że kupsko ma na plecach.


Nie chcę w żadnym razie pozować na specjalistę, bo dzieci nie mam, ale tak na logikę wydaje mi się, że mokrą chusteczką wytrzeć co można bez rozwijania dzieciaka z pieluchy, a przy najbliższej okazji wysiąść i załatwić to choćby na kawałku czystszego trawnika (zakładam że w tzw. diaper bag powinna się znajdować mała podkładka pod zad potomka, choćby po to, że przewijak w restauracji czy sklepie nie zawsze musi być czysty). Jeśli autobus kursuje raz na godzinę/jest ostatni/nie ma opcji wysiąść, bo korek/cokolwiek, to, tak jak w opcji A, wytrzeć co można, i zapytać pasażerów, czy zgadzają się na zmianę pieluchy w autobusie. Jak tak - zrobić to szybko, dyskretnie i w "pustym rogu" autobusu, a smrodek schować głęboko. Jeśli nie, albo jest wielki tłok - trudno, trzeba wytrzymać a w domu wyszorować dzieciaka.

Ja bym tak zrobiła. Może ktoś ma lepsze pomysły.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:21, 08 Lip 2015    Temat postu:

Nie no, umyć się na pewno nie da, chusteczki nawilżane też pomogą jak umarłemu kadzidło, co najwyżej rozetrze się po całych plecach. Możemy skomplikować sytuację i przyjąć właśnie, że jest to ostatni autobus, do tego jakiś na maksa dalekobieżny.

Lizard napisał:
Jeśli autobus kursuje raz na godzinę/jest ostatni/nie ma opcji wysiąść, bo korek/cokolwiek, to, tak jak w opcji A, wytrzeć co można, i zapytać pasażerów, czy zgadzają się na zmianę pieluchy w autobusie. Jak tak - zrobić to szybko, dyskretnie i w "pustym rogu" autobusu, a smrodek schować głęboko. Jeśli nie, albo jest wielki tłok - trudno, trzeba wytrzymać a w domu wyszorować dzieciaka.

To jest bardzo fajna propozycja, ale tak mi na myśl taki przykład przyszedł (zakładając pełny autobus), bo wtedy jest się trochę w potrzasku, bo i tak już śmierdzi, więc siedzenie i udawanie, że nic się nie stało, też nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 17:04, 08 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:

Tak teraz pomyślałem, wracając do przykładu z tym autobusem i restauracją (chociaż resto jest mniejszym problemem, bo z reguły ma toaletę, jeżeli nie w tym samym budynku, to przynajmniej w pobliżu): a co zrobić, jeżeli np. w autobusie dziecko ci się zafajda po pachy? I to mam na myśli tak porządnie, że kupsko ma na plecach.

Zakładając że faktycznie jest to ostatni autobus tego dnia, wokół dzika knieja i borsuki biegają, to może wyjaśnić kierowcy sytuację i poprosić, żeby zatrzymał się na chwilę na poboczu? Wysiąść, przewinąć małe na powietrzu (w międzyczasie autobus się wywietrzy), wyczyścić jak się da, smrody zapakować w pięć worków zawiązanych na podwójne supły i wrócić do autobusu. Od razu uprzedzam, że z dziećmi mam do czynienia raczej z daleka, ale ile może trwać taka operacja? Dziesięć minut, kwadrans? Zakładając oczywiście że pozostali pasażerowie nas nie zlinczują za opóźnienie, ale sytuacja jest analogiczna do tej, gdy ktoś nagle dostanie biegunki, chyba lepiej żeby popuścił na zewnątrz niż w środku Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5831
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 17:16, 08 Lip 2015    Temat postu:

Mal napisał:
przypomniało mi się, jak ktoś wspominał - nie wiem, czy tutaj na Forum, czy gdzieś indziej w internetach - zamykanie pokojów dla matek z dziećmi w galeriach - trzeba nacisnąć przycisk i czekać, aż ktoś przyjdzie otworzyć. I czekać... i czekać... i czekać... i się nie doczekać. To już jest dla mnie zbyt absurdalne (tym bardziej, że nie bardzo rozumiem, dlaczego to w ogóle jest zamykane - czy ludzie nagminnie wynoszą stoliki do przewijania, czy co?).

Mnie tak samo dziwi zamknięta toaleta dla niepełnosprawnych w Nowych Horyzontach. Trochę to musi być krępujące tak chodzić i się dopraszać o otworzenie drzwi, żeby można było się wysikać. Swoją drogą, często obserwuję taką sytuację, że na stacji benzynowej albo w barze przydrożnym do toalety damskiej stoi długa kolejka, a ta dla niepełnosprawnych stoi otwarta i pusta Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2363
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:25, 08 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
jest się trochę w potrzasku, bo i tak już śmierdzi, więc siedzenie i udawanie, że nic się nie stało, też nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem.


O, a to jest ważna obserwacja dla tej dyskusji, tak mi się wydaje. Bo chodzi o to, że dziecko zfajdane w pieluchę w ciepły, letni dzień w autobusie I TAK ŚMIERDZI. Pytanie, co wolimy - żeby śmierdziało całą drogę w takim samym natężeniu, czy pozwolimy rodzicowi zmienić pieluchę narażając się na smród intensywnieszy przez jakieś 20 minut, ale za to potem dający się wywietrzyć? Bo kupa "w pakiecie" zasmradza cały czas, niezależnie od otwartych okien - źródło odorku znajduje się cały czas w autobusie. Pozbycie się źródła i zawinięcie go "antysmrodowo" (czy to w piętnaście worków, czy też w specjalny pojemnik) owszem, zintensyfikuje smród na jakiś czas, ale pozwoli też na jego usunięcie.

Ja tam uważam że w wyjątkowych okolicznościach i przy współpracy pasażerów (w sensie społecznym, nie mam na myśli kolektywnego zmieniania pampersa Smile )dałoby się takie coś załatwić na zasadzie "wilk syty i owca cała".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Śro 17:27, 08 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Deneve
Przedłużenie łopaty



Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 2983
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Śro 17:57, 08 Lip 2015    Temat postu:

Kobalamina napisał:
Shiren napisał:

Tak teraz pomyślałem, wracając do przykładu z tym autobusem i restauracją (chociaż resto jest mniejszym problemem, bo z reguły ma toaletę, jeżeli nie w tym samym budynku, to przynajmniej w pobliżu): a co zrobić, jeżeli np. w autobusie dziecko ci się zafajda po pachy? I to mam na myśli tak porządnie, że kupsko ma na plecach.

Zakładając że faktycznie jest to ostatni autobus tego dnia, wokół dzika knieja i borsuki biegają, to może wyjaśnić kierowcy sytuację i poprosić, żeby zatrzymał się na chwilę na poboczu? Wysiąść, przewinąć małe na powietrzu (w międzyczasie autobus się wywietrzy), wyczyścić jak się da, smrody zapakować w pięć worków zawiązanych na podwójne supły i wrócić do autobusu.

Problem w tym, że kierowca często ma wytyczone, gdzie i o jakiej godzinie ma zrobić przystanek (to jeszcze pół biedy), ale musi o dokładnej godzinie zajechać na przystanek końcowy. O ile w autobusach typu pks, arriva czy inna veolia (te na długich trasach, międzymiastowe) da się jeszcze nadgonić czas (chociaż te graty często mogą jeździć maksymalnie 70 km/h), tak mzk totalnie odpada, bo często w środku miasta nie ma gdzie się zatrzymać, poza tym odległość między przystankami w rozkładzie jest wyliczona często na realny czas jazdy autobusu, często jest to kwestia 2 - 3 minut i kierowca nie może sobie pozwolić na takie opóźnienie, bo za to beknie.
W tramwaju to już w ogóle taka sytuacja odpada, bo jedną trasą, choćby i częściowo, jadą często dwa tramwaje na raz i mogą zablokować całe torowisko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:35, 09 Lip 2015    Temat postu:

Lizard napisał:
(w sensie społecznym, nie mam na myśli kolektywnego zmieniania pampersa Smile )

OMG, nastąpiła wizualizacja. Very Happy

No właśnie tak się zastanawiam, że jak jedziesz tym tramwajem, w środku Warszawy, to jest tego rodzaju problem, że w tramwaju pieluchy nie zmienisz, ale też nawet jak wysiądziesz na przystanek, to znów nie da rady, bo tam też są ludzie. W sumie chyba jedyne rozwiązanie to próbować pójść w jakieś trochę bardziej odludne miejsce i tam w wózku próbować dziecku pieluchę zmienić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 11:12, 09 Lip 2015    Temat postu:

Ale Dę, ja nawiązywałam do tego:
Shiren napisał:
Możemy skomplikować sytuację i przyjąć właśnie, że jest to ostatni autobus, do tego jakiś na maksa dalekobieżny.

Bo chyba wszyscy się zgodziliśmy, że jeżeli taka sytuacja ma miejsce w środku miasta, w dzień, gdy zbiorkom jeździ często i gęsto, to najlepszym rozwiązaniem jest wysiąść, załatwić co trzeba i potem złapać następne połączenie. Ja podałam propozycję rozwiązania w okolicznościach nakreślonych przez Shirena Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 14:53, 09 Lip 2015    Temat postu:

Trochę hurtem odpowiem, bo mam strasznie mało czasu tu zaglądać, a zdaje się, że wywołałam jakiś kawałek dyskusji.

Jakie sytuacje mogą sprawić, że się przewija dziecko w restauracji w sali, nie w łazience?
- łazienka może być brudna (niestety, częste)
- blat może się nie nadawać do położenia dziecka z innych względów
- dziecko może się miotać i na wysokim blacie może być trudno przewijalne (ja nie umiem przewijać dzieci na wysokich blatach, chyba że mają podniesione brzegi - parę razy dziecko omal mi nie spadło nawet z takiego specjalnego przewijaka)
I uprzedzę od razu: ja wcale się nie upieram, że kiedy matka przewija dziecko w restauracji, zawsze jest po temu świetny powód. Pewnie często jest to wynik bezmyślności albo chamstwa. Ale mnie chodziło przede wszystkim o to, że jakoś ludzie z reguły najpierw zakładają ten niefajny powód, chociaż możliwe są też powody sensowne - i to mnie boli, ta nieżyczliwość. Nawet jeśli wśród ludzi jest pełno chamów, wolę nie zakładać od pierwszego kopa, ze chamem jest każdy, kto robi coś niefajnego. pewnie dlatego, że mnie samej zdarza się robić niefajne rzeczy z tysiąca powodów, które fajne nie są.


Druga sprawa - te przedziały dla matki z dzieckiem. Rzadko jeżdżę z dziećmi pociągiem, ale zdarzyło mi się trzykrotnie potrzebować takiego przedziału. Raz przedział był zamknięty i nie byłam w stanie znaleźć konduktora (byłam obarczona czterolatką i roczniakiem, bieganie po pociągu czy peronie raczej nie wchodziło w grę). Zjawił się w połowie drogi, którą spędziłam na podłodze korytarza. Drugi raz chętnych do przedziału było pięć kompletów rodziców z małymi dziećmi - tak czy owak ktoś się nie mieścił. Trzeci raz w przedziale siedziała wycieczka starszych pań, które odmówiły wyjścia i konduktora też olały. Podziałał dopiero jeden duży tatuś z ogoloną głową, który oznajmił, że to miejsce przysługuje jemu i dziecku i on siada bez względu na to, czy nadal siedzi tam starsza pani czy nie. Obawiam się, że te przedziały to często pic na wodę.

Podobnie jest z "pokojami do przewijania" - wyobraźcie sobie wyjącego bachora, któremu przecieka pielucha, którego wlokę do toalety w centrum handlowym tylko po to, żeby przeczytać, że klucz u ochrony. I gdzie ja, psia mać, znajdę tę ochronę? A to stała śpiewka.


Kobalamina napisał:
Ale Dę, ja nawiązywałam do tego:
Shiren napisał:
Możemy skomplikować sytuację i przyjąć właśnie, że jest to ostatni autobus, do tego jakiś na maksa dalekobieżny.

Bo chyba wszyscy się zgodziliśmy, że jeżeli taka sytuacja ma miejsce w środku miasta, w dzień, gdy zbiorkom jeździ często i gęsto, to najlepszym rozwiązaniem jest wysiąść, załatwić co trzeba i potem złapać następne połączenie. Ja podałam propozycję rozwiązania w okolicznościach nakreślonych przez Shirena Very Happy


ja też uważam, że przewijanie dziecka w autobusie jest kretyńskie, ale w sumie pomysł "wysiąść i załatwić co trzeba" nic nie rozwiązuje. Gdzie załatwić? Na przystanku? To też się spotka z potępieniem albo w ogóle się nie da. W knajpie? Wiele knajp nie ma miejsc do przewijania (i nie wszędzie są knajpy), w Bydgoszczy pewnie jest z tym gorzej niż w Warszawie. Więc to "wysiąść i załatwić co trzeba" to jest ładna teoria, ale tylko teoria chyba.


Lizard napisał:

Dwa - rodzic powinien zawsze być przygotowany na "awarie" - wymioty, brudne pieluchy, krzyki, płacze, czkawki, ugryzienia, otarcia i milion innych kataklizmów jakie przytrafiają się małemu glutowi praktycznie zawsze. Choćby tak, jak to napisała Melomanka - mokre chusteczki, podkładka, antyzapachowy worek na brudy (tak! istnieją takie cuda! a jeśli komuś brakuje monet na takie burżujstwa, to z perspektywy posiadania kota-śmierdziucha powiem, że grube worki papierowe rozmiar XL zdumiewająco świetnie zatrzymują zapachy. Wink) i inne takie. Plus życzliwe podejście do innych ludzi i umiar w poziomie zapatrzenia w potomka jak w lustro - o tym też rodzice powinni pamiętać, moim zdaniem, żeby wszystkim się jakoś egzystowało względnie w harmonii.


"Rodzic powinien być zawsze przygotowany". Aha. Tutaj też wychodzą na jaw oczekiwania, jakie każdy ma wobec rodziców głównie wtedy, kiedy sam rodzicem nie jest. Tak naprawdę, to w ogóle każdy zawsze powinien być super uprzejmy, sprawny i nie wiem, co tam jeszcze. Ale na ogół nikt nie jest taki super. A rodzic często ma dodatkowy powód, żeby nie być supermenem - bo bywa, zwłaszcza przy kilkorgu dzieciach lub przy dziecku bardzo małym, wyczerpany i niewyspany. Strasznie mi smutno, kiedy czytam lub słucham, że jeśli ktoś jest rodzicem, to powinien <i tu wstaw mnóstwo wymagań, których na ogół nie stawia się sobie>.

Dla przykładu anegdota: ostatnio odwoziliśmy jedną z moich córek na wakacje pod Warszawę. Była z nami też najmłodsza (dwa lata). Byłam, a jakże, zaopatrzona w mokre chusteczki, zmianę ciuchów, cuda wianki. No po [prostu matka supermenka, ta nieistniejąca.
Po czym przyszła wiadomość, że mąż ma się natychmiast stawić w pracy - a to taka praca, gdzie natychmiast znaczy natychmiast. więc zamiast spokojnie do domu, ruszyliśmy w obłędzie na lotnisko w buraki, gdzie nic nie jeździ, ja w biegu wzywałam taksówkę, żeby mieć czym do domu z najmłodszą wrócić, dziecko dostało histerii, bo spędziło w sumie 5 godzin w samochodzie niemal bez przerwy Mąż w pośpiechu wyrzucił nas w szczerym polu i pognał do roboty, a ja w amoku nie zabrałam torby z chusteczkami i ciuchami na zmianę.
Nie muszę dodawać, że właśnie powrót taksówką wybrało dziecko, aby z nerwów i gorąca (oraz rozwijającej się ukradkiem choroby) puścić pawia.
Bardzo łatwo jest w takiej sytuacji odsądzić kogoś od czci i wiary. Ja miałam szczęście, że mój taksówkarz był człowiekiem o gołębim sercu.

Innymi słowy: bywa różnie. Z dziećmi bywa jeszcze bardziej różnie, ponieważ są męczące, nieprzewidywalne i trudne do opanowania. owszem, można ich nawet nie cierpieć, ale są nie do uniknięcia. Podobnie, jak nie do uniknięcia sa inne katastrofy losowe, które sprawiają, ze nawet ludzie bezdzietni mogą zachować się niefajnie, głupio czy bezmyślnie. Bez względu na rodzaj sytuacji, nieżyczliwość rzadko kiedy coś naprawia, a życzliwość potrafi zdziałać cuda, a przynajmniej nie popsuć humoru samemu sobie.

Kończę, bo napisałam epopeję, a w dodatku "rzyczliwość". Pora umierać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Berek dnia Czw 14:59, 09 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2363
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:27, 09 Lip 2015    Temat postu:

Berek napisał:

Lizard napisał:

Dwa - rodzic powinien zawsze być przygotowany na "awarie" - wymioty, brudne pieluchy, krzyki, płacze, czkawki, ugryzienia, otarcia i milion innych kataklizmów jakie przytrafiają się małemu glutowi praktycznie zawsze. Choćby tak, jak to napisała Melomanka - mokre chusteczki, podkładka, antyzapachowy worek na brudy (tak! istnieją takie cuda! a jeśli komuś brakuje monet na takie burżujstwa, to z perspektywy posiadania kota-śmierdziucha powiem, że grube worki papierowe rozmiar XL zdumiewająco świetnie zatrzymują zapachy. Wink) i inne takie. Plus życzliwe podejście do innych ludzi i umiar w poziomie zapatrzenia w potomka jak w lustro - o tym też rodzice powinni pamiętać, moim zdaniem, żeby wszystkim się jakoś egzystowało względnie w harmonii.


"Rodzic powinien być zawsze przygotowany". Aha. Tutaj też wychodzą na jaw oczekiwania, jakie każdy ma wobec rodziców głównie wtedy, kiedy sam rodzicem nie jest. Tak naprawdę, to w ogóle każdy zawsze powinien być super uprzejmy, sprawny i nie wiem, co tam jeszcze. Ale na ogół nikt nie jest taki super. A rodzic często ma dodatkowy powód, żeby nie być supermenem - bo bywa, zwłaszcza przy kilkorgu dzieciach lub przy dziecku bardzo małym, wyczerpany i niewyspany. Strasznie mi smutno, kiedy czytam lub słucham, że jeśli ktoś jest rodzicem, to powinien <i>.


Mi też bardzo mi przykro że Ci przykro, Berku. A teraz, kiedy już sobie pochlipaliśmy z tej przykrości obopólnej, to może słowem wyjaśnienia:

Raz - nie oczekuję, że rodzic będzie supermenem. Ale kilkanaście postów wcześniej była dyskusja o rodzicach którym się nie chce. I ktoś, kto idąc z dzieckiem gdzieś dalej "w miasto", CELOWO nie zabiera ze sobą tzw. diaper bag zawierającej zazwyczaj mokre chusteczki, suche chusteczki, pieluchę na zmianę, smoczek, itp. itd. to dla mnie właśnie rodzic któremu się nie chce. Który ma w nosie dziecko i mogące się mu przytrafić "wypadki", nawet nie bardzo ekstremalne - ale po prostu nieprzyjemne. Zajmowałam się dziećmi, mam dzieci w rodzinie. I nie wyobrażam sobie celowo nie zabrać podstawowych utensyliów na spacer. Ich zapomnienie lub zostawienie gdzieś to inna kwestia - i zawsze można to wyjaśnić komuś, komu te wyjaśnienia mogłyby się ewentualnie należeć (w anegdocie - taksówkarzowi). I nie, kiedy widzę że dziecko na ulicy np. opluło się, a rodzic go nie wytarł, to nie zakładam że celowo trzyma dziecko brudne bo mu się nie chce. Zakładam, że pewnie ma jakiś powód. Ale gdyby to był ktoś znajomy i na moje "Ej, opluło się." wzruszyłby ramionami i stwierdził, że nie ma czym wytrzeć dzieciaka, to pomyślałabym o nim nienajlepiej.

(A jeśli sobie nie radzi i tego nie widzi, to powinien dostać pomoc, o czym była dyskusja.)

Dwa - wypraszam sobie stwierdzenia, jakobym stawiała rodzicom wymagania, jakich nie stawiam sobie. Moje wymagania wobec mnie samej są inne, niż moje wymagania jako obywatela, wobec rodziców dzieci w mojej przestrzeni publicznej. Mierzi mnie tłumaczenie czegokolwiek słowami "bo ty nie wiesz jak to jest, tak ciężko" - jasne, może i tak, ja nikomu prawa do trudności i zmęczenia nie odmawiam. Ale jest granica między okazjonalnymi chwilami słabości, a ciągłym olewactwem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 18:31, 09 Lip 2015    Temat postu:

Berek napisał:

"Rodzic powinien być zawsze przygotowany". Aha. Tutaj też wychodzą na jaw oczekiwania, jakie każdy ma wobec rodziców głównie wtedy, kiedy sam rodzicem nie jest. Tak naprawdę, to w ogóle każdy zawsze powinien być super uprzejmy, sprawny i nie wiem, co tam jeszcze. Ale na ogół nikt nie jest taki super. A rodzic często ma dodatkowy powód, żeby nie być supermenem - bo bywa, zwłaszcza przy kilkorgu dzieciach lub przy dziecku bardzo małym, wyczerpany i niewyspany. Strasznie mi smutno, kiedy czytam lub słucham, że jeśli ktoś jest rodzicem, to powinien <i>.

No ale... Powinien być? Jak rano zaśpię i półprzytomna popędzę na uczelnię nie zabrawszy ze sobą fartucha i stetoskopu to tylko siebie mogę za to winić. A nie tych głupich asystentów, którzy każą mieć odpowiednie wyposażenie na zajęciach. A rodzic jest odpowiedzialny nie tylko za swój własny dobrostan, ale też potomstwa.
A jako osoba która stawia sobie bardzo wysokie wymagania (wręcz absurdalne czasami, ale to inna kwestia) czuję się nieco urażona.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 18:56, 09 Lip 2015    Temat postu:

Kobalamina napisał:

No ale... Powinien być? Jak rano zaśpię i półprzytomna popędzę na uczelnię nie zabrawszy ze sobą fartucha i stetoskopu to tylko siebie mogę za to winić. A nie tych głupich asystentów, którzy każą mieć odpowiednie wyposażenie na zajęciach. A rodzic jest odpowiedzialny nie tylko za swój własny dobrostan, ale też potomstwa.
A jako osoba która stawia sobie bardzo wysokie wymagania (wręcz absurdalne czasami, ale to inna kwestia) czuję się nieco urażona.


Ależ oczywiście, powinien. Tylko rzadko kiedy spotykając się z taką sytuacją w biegu wiemy, czy nie wziął/nie zrobił/nie przygotował się, bo olał powinności, czy akurat był ten wypadek losowy, który może się przytrafic przy największych staraniach. Więc dlaczego zakładać wersję niekorzystną dla takiego rodzica?

BTW, analogia z zaspaniem nie do końca trafna, bo czym innym jest zaspać, bo się na przykład balowało, a czym innym, bo dziecko trzecią noc z rzędu nie śpi. Mniejsza wydolność rodziców często nie wynika z tego, że bardziej olewają, tylko z tego, że z jednej strony mają do ogarnięcia więcej osób, a z drugiej - dodatkowe obciążenia. Dlatego zamiast robić analogię "jak ja się spóźniam na wykład" robiłabym raczej inne, typu "jak lekarz po 24 h dyżuru kiepsko prowadzi samochód".

A co do stawiania sobie bardzo wysokich wymagań - widzisz, ja tez tak mam. Tylko kiedyś do mnie dotarło,że moje wymagania wobec siebie to jest moja sprawa. Natomiast nie mam prawa oczekiwać, żeby cały świat mierzył się moją miarką. Ja mam swoje powody do wymagań wobec siebie, ludzie ich nie znają. Podobnie ja nie znam powodów Twoich wymagań wobec siebie. Ani ja, ani Ty nie znamy powodów, dla których inni maja wobec siebie akurat takie wymagania, jakie mają. siła rzeczy nasza ocena dokonywana w pośpiechu będzie w wielu wypadkach bezsensowna i nietrafiona, a w iluś tam - krzywdząca.
Tymczasem zakładając, że ktoś jednak miał powód dla swojego dziwnego zachowania, nikomu krzywdy nie robię, a za to sama jestem spokojniejsza.
I dlatego wolę taką opcję.


Lizard napisał:
Ale kilkanaście postów wcześniej była dyskusja o rodzicach którym się nie chce. I ktoś, kto idąc z dzieckiem gdzieś dalej "w miasto", CELOWO nie zabiera ze sobą tzw. diaper bag zawierającej zazwyczaj mokre chusteczki, suche chusteczki, pieluchę na zmianę, smoczek, itp. itd. to dla mnie właśnie rodzic któremu się nie chce. Który ma w nosie dziecko i mogące się mu przytrafić "wypadki", nawet nie bardzo ekstremalne - ale po prostu nieprzyjemne. Zajmowałam się dziećmi, mam dzieci w rodzinie. I nie wyobrażam sobie celowo nie zabrać podstawowych utensyliów na spacer.


Nie wiem, w życiu się nie spotkałam z taką sytuacją i nie pisałam o takich. Pisałam ogólnie o sytuacji, kiedy ktoś robi coś, co nam się nie podoba, ale nie znamy na pewno przyczyn. I że ja wolę nie zakładać, że to zła wola, wredota i głupota. Nie widzę powodu do takich założeń i żadnego dobra, które miałoby z tego wynikać.


Lizard napisał:
Ale jest granica między okazjonalnymi chwilami słabości, a ciągłym olewactwem.

Nie odniosłam wrażenia, że ta dyskusja dotyczy wyłącznie przypadków ciągłego olewactwa. Zwłaszcza, że dwa konkrety prasowe, do których się odwołano, to były przypadki, w których nie sposób było stwierdzić, jaki jest stan ciągły. I mam wrażenie, że naprawdę rzadko spotykamy się z sytuacją, w której wiemy, czy to jest ciągłe olewactwo, czy przypadek alb o jednorazowe zaniedbanie. Dlaczego więc tak łatwo zakładamy ten ciągły stan? Co nam to daje?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 19:40, 09 Lip 2015    Temat postu:

Cytat:
BTW, analogia z zaspaniem nie do końca trafna, bo czym innym jest zaspać, bo się na przykład balowało, a czym innym, bo dziecko trzecią noc z rzędu nie śpi.

Nie Berku, nie jest czym innym. Posiadanie dziecka to Twój wybór i obarczanie za niego odpowiedzialnością innych jest tak samo zenujace, jak obarczanie odpowiedzialnoscia za kaca. Plus, nie wiedziałam, że student zarywa noc TYLKO dlatego, że balował. Bo na przykład ja w ostatnim semestrze potrafiłam być na nogach po 18 godzin przez pięć dni w tygodniu, a w weekendy niewiele mniej. Śpiąc średnio po 2/3 w tygodniu, dociągajac do magicznychh 5 w weekend. Przez miesiąc - bo domykałam rzeczy związane z pracą i studiami. I, dziwnym trafem za popełnione w tym czasie błędy, ponosiłam odpowiedzialność nie domagając się współczucia od całego świata. Ale jak rozumiem bycie rodzicem oznacza, że rodzic "zawsze ma gorzej bo dziecko". Generalnie argument ad umęczony życiem rodzic jest przekomiczny. Bo dziwnym trafem, tylko ten biedny rodzic ma prawo do umęczenia i trzeba mu współczuc, bo się poświęcił i dziecko posiada. Well, not really.
I czekaj, Berku - czy to nie Ty twierdziłaś, że świat nie jest czarno-biały i prosisz innych o widzenie lepszej strony w ludziach? A może student to nie człowiek, skoro od razu zakładasz, że zarwana nocka oznacza balowanie?


=====
Ad wczesniej: Gayu,zaiste cieszy mnie że zawsze widzisz dobro w ludziach, ale zakładam, ze pytanie o mój nastrój (wraz z diagnozą Pana Psychiatry Shirena o aspołeczności) nie padłoby, gdybym była facetem. A jesli padłoby, to nie w trakcie dyskusji na zupełnie inny temat. I oczywiście, że po reakcji pojawi sie zaprzeczenie, bo kto normalny by sie przyznał?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez merr dnia Czw 20:15, 09 Lip 2015, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 20:42, 09 Lip 2015    Temat postu:

merr napisał:
Cytat:
BTW, analogia z zaspaniem nie do końca trafna, bo czym innym jest zaspać, bo się na przykład balowało, a czym innym, bo dziecko trzecią noc z rzędu nie śpi.

Nie Berku, nie jest czym innym. Posiadanie dziecka to Twój wybór i obarczanie za niego odpowiedzialnością innych jest tak samo zenujace, jak obarczanie odpowiedzialnoscia za kaca.


Merr, naprawdę, jeśli w moich postach wyczytałaś o obarczaniu kogoś odpowiedzialnością, to ja nic na to nie poradzę. O niczym takim nie pisałam.

merr napisał:

Plus, nie wiedziałam, że student zarywa noc TYLKO dlatego, że balował. Bo na przykład ja w ostatnim semestrze potrafiłam być na nogach po 18 godzin przez pięć dni w tygodniu, a w weekendy niewiele mniej. Śpiąc średnio po 2/3 w tygodniu, dociągajac do magicznychh 5 w weekend. Przez miesiąc - bo domykałam rzeczy związane z pracą i studiami. I, dziwnym trafem za popełnione w tym czasie błędy, ponosiłam odpowiedzialność nie domagając się współczucia od całego świata. Ale jak rozumiem bycie rodzicem oznacza, że rodzic "zawsze ma gorzej bo dziecko". Generalnie argument ad umęczony życiem rodzic jest przekomiczny. Bo dziwnym trafem, tylko ten biedny rodzic ma prawo do umęczenia i trzeba mu współczuc, bo się poświęcił i dziecko posiada. Well, not really.


Nie, też nic takiego nie pisałam, ale w tym, co pisałaś, nie było mowy o przyczynie spóźnienia, dlatego "zaspałam i spóźniam się" zrozumiałam "zaspałam ot tak". I dlatego zaproponowałam - zauważ - inny przykład, w którym nie było mowy o rodzicu, tylko o lekarzu. owszem, też trochę hardkorowy, ale zarzucanie mi, że tylko rodzic ma prawo do umęczenia to już tylko Twoja daleko idąca nadinterpretacja. Pisałam o rodzicach po prostu dlatego, że dyskusja była o dzieciach. Ale pisałam też, tylko z mniejszym naciskiem, że generalnie życzliwość powinna obejmować wszystkich - I rodziców, I gości, którzy np. głupio wjadą na czerwonym świetle, I - nie wiem - kasjerkę, która się pomyli przy wydawaniu reszty...

Co do tego, że rodzic zawsze ma gorzej... A z czym porównujemy? Bo jeśli mamy dwie osoby w identycznej sytuacji, ale jedna ma do tego dziecko, to ta jedna ma po prostu więcej obowiązków i więcej odpowiedzialności. Czy to jest gorzej? Na pewno trudniej niż kiedy się tych dodatków nie ma.
Ale przecież to jest tylko teoretyczne gdybanie. Nie ma dwóch osób w identycznej sytuacji, więc czym mierzyć, kto ma gorzej?
A przede wszystkim - po co? Warto po prostu - moim zdaniem - zakładać, że ludzie miewają powody, dla których nie zachowują się idealnie, a nie odsądzać od czci i wiary.
Przy czym jeżeli wiadomo, że ktoś ma dodatkowy bagaż czy handicap, to tym bardziej, moim zdaniem, na te wyrozumiałość zasługuje. Nie tylko rodzic. Zasługuje na nią lekarz utyrany dyżurem, student, który oprócz studiów pracuje, osoba zajmująca się chorym i tak dalej.
Ale:
- po rodzicu często po prostu ten handicap widać, jeśli wlecze się za nim i wrzeszczy Wink Za lekarzem nie leci jego dyżur, a za studentem - jego nocna robota.
- ponieważ nigdy nie wiemy, czy ten student nie jest utyrany robotą, a lekarz - dyżurem, to chyba tym bardziej tylko argument za większą życzliwością wobec wszystkich, a nie - za mniejszą wobec rodziców?

Chyba że chodzi o argumentację typu "skoro ja mam trudno, to mam w nosie, że inni też mają". Ale to akurat nie moja bajka, trudno mi taką postawę zrozumieć. Skoro ja mam trudno, to tym bardziej rozumiem tych, którzy też trudno mają.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8641
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 20:50, 09 Lip 2015    Temat postu:

Cytat:
Tymczasem zakładając, że ktoś jednak miał powód dla swojego dziwnego zachowania, nikomu krzywdy nie robię, a za to sama jestem spokojniejsza.


O, to jest moja filozofia zyciowa Very Happy Nie mowie, ze to jest zawsze dobre, bo to czasem przeginka w druga strone, ze zamiast zakladac, ze ktos jest po prstu zly czy glupi zawsze wymyslam potencjalne, nawet najbardziej od czapy oderwane powody, ktore moglyby tlumaczyc bycie niemilym czy nierozsadnym. Ale nie moge sie powstrzymac przed robieniem tego. Wiec w sumie rozumiem, ze ktos sie nie moze powstrzymac od oceniania. Ze tak powiem, czlowiek mysli szybciej, niz mysli Razz

Cytat:
zakładam, ze pytanie o mój nastrój (wraz z diagnozą Pana Psychiatry Shirena o aspołeczności) nie padłoby, gdybym była facetem. A jesli padłoby, to nie w trakcie dyskusji na zupełnie inny temat. I oczywiście, że po reakcji pojawi sie zaprzeczenie, bo kto normalny by sie przyznał?


Merr, zgaduje, ze musialas w swoim zyciu spotkac sporo bucowatych facetow, ale sa jeszcze na tym swiecie normalni, ktorzy nie probuja kazdym slowem i mysla rzucac ci chamskich zaczepek. A co do drugiej czesci wypowiedzi, nawet nie wiem co powiedziec, bo nie dajesz zupelnie zadnego benefit of doubt.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 20:52, 09 Lip 2015    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Cytat:
Tymczasem zakładając, że ktoś jednak miał powód dla swojego dziwnego zachowania, nikomu krzywdy nie robię, a za to sama jestem spokojniejsza.


O, to jest moja filozofia zyciowa Very Happy Nie mowie, ze to jest zawsze dobre, bo to czasem przeginka w druga strone, ze zamiast zakladac, ze ktos jest po prstu zly czy glupi zawsze wymyslam potencjalne, nawet najbardziej od czapy oderwane powody, ktore moglyby tlumaczyc bycie niemilym czy nierozsadnym. Ale nie moge sie powstrzymac przed robieniem tego. Wiec w sumie rozumiem, ze ktos sie nie moze powstrzymac od oceniania. Ze tak powiem, czlowiek mysli szybciej, niz mysli Razz


Tak czy owak, zauważyłam, że mi to jednak lepiej robi na nerwy, niż dostrzeganie w każdym bydlaka i buca. Wypracowałam sobie taką postawę, nie powiem, sporym wysiłkiem, i od tej pory naprawdę mi jakoś lżej na duszy Smile
Miło mi, że nie jestem sama w swoim szaleństwie Razz

PS. tak, też przeginam Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8641
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 21:01, 09 Lip 2015    Temat postu:

A tak, bo to uspakaja. Kiedys np jechalam zima po koszmarnie osniezonej, oblodzonej drodze przy wyjezdzie z miasta, strefa 50. Wloklam sie 30 - 40 bo mi sie auto slizgalo na zakretach. Za mna pojawilo sie inne auto i zaczelo na mnie trąbić - co jest tutaj wręcz niesłychane, niespotykane. Początkowo nerw mi strzelił, bo ja tu się wysilam, robiem co mogiem, a kolo mi jeszcze dostarcza stresów. Ale pomyślałam sobie, ech, a może mu żona rodzi na tylnym siedzeniu, rozładowało mi to część wewnętrznego napięcia i przy pierwszej okazj zjechałam na pobocze, puszczając go przodem.

Następnego dnia w gazecie był artykuł o tym, że w miasteczku w którym wtedy mieszkałam zamknięto oddział położniczy. Zrobiło mi się aż dziwnie Razz Tzn nie wiem, może kolo po prostu był bucem, ale wyszedł zbieg okoliczności Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1837
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:39, 09 Lip 2015    Temat postu:

Pardon, że w ogóle nie na temat, ale proszę, Forumianie, nie przypisujmy nikomu z góry złych intencji i nie nadinterpretujmy. Bo w tym wątku widzę co najmniej kilka pełnych gniewu wypowiedzi, odnoszących się do argumentów, które wcale nie padły. Trochę wyrozumiałości. Wink
A co do "dzieci w przestrzeni publicznej' to apeluję o jedno: proszę, nie zakładajcie nigdy, że każdy uważa wasze dzieci za słodkie, urocze i śliczne. Ja się dzieci autentycznie boję i zamieram za każdym razem, kiedy któreś mnie dotknie. Krzywdy nie zrobię, paniki siać nie będę, ale na bora, rodzicu, ja naprawdę nie lubię być macana!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:05, 09 Lip 2015    Temat postu:

Berku, piszę to z przykrością, bo nie lubię nie zgadzać się z rozmówcami- zwłaszcza jeśli ich lubię- nie przemówiły do mnie podane przykłady.

Jeżeli łazienka jest brudna i nie do użytku, przewijam dziecko w sali restauracyjnej. E coli radośnie wiuchają ponad stołem, sprawiając, że jest on brudny i nie do użytku.

No nie wierzę, nie wierzę, że nie dałoby się poprosić obsługi o posprzątanie łazienki, udostępnienie kanciapy dla personelu czy cokolwiek. Operowanie unurzanym w kale (dziecięcym nie oznacza czystszym, wiem, że ty wiesz) przedmiotem w miejscu przeznaczonym do jedzenia jest niehigieniczne i ohydne.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8641
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 22:10, 09 Lip 2015    Temat postu:

A juz zwłaszcza lepkimi, brudnymi rączkami, a już zwłaszcza po twarzy, brrr.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Czw 22:12, 09 Lip 2015    Temat postu:

Za każdym razem, gdy gdzieś natykam się na podobną dyskusję, mam wrażenie, że niektórzy dyskutanci widzieli pociąg tylko na obrazku...
Fajnie, jak jest ten przedział dla matki z dzieckiem i fajnie, jak da się do niego dostać, ale Konia Zrzędę temu, kto w solidnie nabitym ludźmi pociągu będzie w stanie donieść tam dzieciaka + torbę z pieluchami, chusteczkami itd., idąc przez kilka wagonów. Jeśli jest to samotny rodzic, podróżujący z więcej niż jednym dzieckiem, to w ogóle sobie tego nie wyobrażam.
Pomysł przewijania dziecka w kolejowej toalecie jest tak absurdalny, że ręce mi opadły. Nawet w "lepszych" pociągach sam się tam człowiek ledwie mieści, pociąg trzęsie, podskakuje i rzuca, na niektórych trasach wysikanie się to sztuka niemal cyrkowa, bo tory pamiętają Króla Ćwieczka. Gdzie to dziecko położyć, na tej klapie, co jej zazwyczaj nie ma, a jak jest, to oblana płynem bursztynowym jak świerzop?

Bardzo, bardzo jestem wyczulona na cudzy komfort i zawsze się staram jak najmniej wchodzić bliźnim na odcisk, ale akurat przewijanie w pociągu jest na tyle problematyczne, że naprawdę nie miałabym o to do nikogo pretensji. Też mi się raz trafiło, że przedział dla matki z dzieckiem był na drugim końcu pociągu, ludziów jak mrówków, przejść nie było jak. Przeprosiłam współpasażerów za chwilowy dyskomfort, przewinęłam, spakowałam bombę do szczelnego worka, nikt pretensji nie miał. Pośmierdziało chwilę. Gdybym nie przewinęła, śmierdziałoby pięć godzin, a smrodowi towarzyszyłoby wycie.

UWAGA, będzie niesmacznie!
Wczoraj wracałam pociągiem znam morza. Dziewczyna obok mnie - dorosła, cholera! - przez bite trzy godziny co jakiś czas emitowała zapaszek, który z konwaliami miał niewiele wspólnego. A potem, zapewne dla zatuszowania, spryskała się perfumami. I nie wiem, co było gorsze, ale chyba jednak te perfumy. A Wy tu do dzieci macie pretensje...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2363
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:17, 09 Lip 2015    Temat postu:

Berek napisał:

Lizard napisał:
Ale kilkanaście postów wcześniej była dyskusja o rodzicach którym się nie chce. I ktoś, kto idąc z dzieckiem gdzieś dalej "w miasto", CELOWO nie zabiera ze sobą tzw. diaper bag zawierającej zazwyczaj mokre chusteczki, suche chusteczki, pieluchę na zmianę, smoczek, itp. itd. to dla mnie właśnie rodzic któremu się nie chce. Który ma w nosie dziecko i mogące się mu przytrafić "wypadki", nawet nie bardzo ekstremalne - ale po prostu nieprzyjemne. Zajmowałam się dziećmi, mam dzieci w rodzinie. I nie wyobrażam sobie celowo nie zabrać podstawowych utensyliów na spacer.


Nie wiem, w życiu się nie spotkałam z taką sytuacją i nie pisałam o takich. Pisałam ogólnie o sytuacji, kiedy ktoś robi coś, co nam się nie podoba, ale nie znamy na pewno przyczyn. I że ja wolę nie zakładać, że to zła wola, wredota i głupota. Nie widzę powodu do takich założeń i żadnego dobra, które miałoby z tego wynikać.

Lizard napisał:
Ale jest granica między okazjonalnymi chwilami słabości, a ciągłym olewactwem.

Nie odniosłam wrażenia, że ta dyskusja dotyczy wyłącznie przypadków ciągłego olewactwa. Zwłaszcza, że dwa konkrety prasowe, do których się odwołano, to były przypadki, w których nie sposób było stwierdzić, jaki jest stan ciągły. I mam wrażenie, że naprawdę rzadko spotykamy się z sytuacją, w której wiemy, czy to jest ciągłe olewactwo, czy przypadek alb o jednorazowe zaniedbanie. Dlaczego więc tak łatwo zakładamy ten ciągły stan? Co nam to daje?


Dlatego też napisałam to:

Cytat:
I nie, kiedy widzę że dziecko na ulicy np. opluło się, a rodzic go nie wytarł, to nie zakładam że celowo trzyma dziecko brudne bo mu się nie chce. Zakładam, że pewnie ma jakiś powód. Ale gdyby to był ktoś znajomy i na moje "Ej, opluło się." wzruszyłby ramionami i stwierdził, że nie ma czym wytrzeć dzieciaka, to pomyślałabym o nim nienajlepiej.


A co do stawiania sobie i innym wymagań - ja mam inną filozofię życiową. Od siebie i od innych, którzy w dowolnych okolicznościach mogliby znaleźć się mojej przestrzeni, wymagam tak samo dużo. Biorę pod uwagę okoliczności i nie zakładam najgorszego, ale nie szukam usprawiedliwienia tam, gdzie ewidentne jest niechciejstwo i zaniedbanie. Czy dotyczy to brudu za paznokciem, czy stopnia umycia naczyń na proszonym obiedzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:26, 10 Lip 2015    Temat postu:

merr napisał:
Ad wczesniej: Gayu,zaiste cieszy mnie że zawsze widzisz dobro w ludziach, ale zakładam, ze pytanie o mój nastrój (wraz z diagnozą Pana Psychiatry Shirena o aspołeczności) nie padłoby, gdybym była facetem. A jesli padłoby, to nie w trakcie dyskusji na zupełnie inny temat. I oczywiście, że po reakcji pojawi sie zaprzeczenie, bo kto normalny by sie przyznał?

Ok, pośpieszę z tłumaczeniem, bo widzę, że lubisz nadinterpretować.

Po pierwsze, czemu gdybyś była facetem takie pytanie miałoby nie paść? Gdybyśmy rozmawiali w innych okolicznościach i np. wczoraj bym leciał samolotem, gdzie dzieciak by mi się darł nad uchem przez 5 godzin, pewnie bym inaczej się wypowiadał w tym temacie i to by była kwestia chwilowego nastroju. Nie rozumiem, faceci są w jakiś sposób lepsi od kobiet, że jeżeli nie miewają okresu, to znaczy, że z automatu nie ulegają chwilowym nastrojom? Bo chyba taki powinien być wniosek płynący z Twoich wypowiedzi. I w drugą stronę, czy kobiety odczuwają chwilowe nastroje tylko i wyłącznie z powodu okresu?

Po drugie, powiedziałem, że *prezentujesz aspołeczną postawę* swoimi wypowiedziami, gdzie tu diagnoza? Sorry, ale podobnie jak Ty, nie będę przebierał w słowach i powiem, że Twoja reakcja jest taka mocno aŁtoreczkowa. "Durny ten twój tekst". "Aaaa, powiedział, że jestem durna!"

Po trzecie, "I oczywiście, że po reakcji pojawi sie zaprzeczenie, bo kto normalny by sie przyznał?" Kurde, rozbroiłaś mnie tym, po prostu nie potrafię tego skomentować. Ale gratuluję umiejętności dyskutowania. Very Happy

PS. Ad rem - dzisiaj akurat nie będę się wypowiadał, bo młodemu wyrzyna się ząb przez dziąsło, więc mam akurat nastrój pod tytułem "wyrzućmy wszystkie dzieci przez okno".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Pią 9:28, 10 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17241
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:59, 10 Lip 2015    Temat postu:

Ej, ludzie, nie siedzimy sobie nawzajem w głowach, współdyskutantom, a co dopiero obcym ludziom.

Skąd mamy wiedzieć, czy rodzic, który nie zabrał chusteczek i innego osprzętowania, zrobił to celowo? (na litość boską, co w ogóle znaczy "celowo" w tym kontekście? Specjalnie nie zabiorę chusteczek, niech mi się dziecko obsra i zatruwa innym życie, mwahahahahaha, evil laugh?)

Skąd mamy wiedzieć, widząc obcą osobę z rozdartym dzieckiem na ulicy, czy rodzic sobie olewa, czy nie radzi, czy ma jakiekolwiek inne powody, dla których nie jest w stanie tego dziecka uciszyć teraz zaraz w tym momencie?

Dyskusja momentami przybiera taki kształt, jakbyśmy tu wszyscy byli prorokami, co czytają w myślach i wiedzą dokładnie, jakie były przyczyny takiego czy innego zachowania...


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:59, 10 Lip 2015    Temat postu:

kuro, ja bym obstawiała, że z tym "celowo" chodziło o osoby, które zwyczajnie mają w d... (chociaż mi ciężko jest sobie wyobrazić, żeby to były częste przypadki - w końcu podróż z takim za przeproszeniem obsranym, drącym się dzieciakiem to nic przyjemnego także dla rodzica, chyba że mówimy o totalnej patologii, gdzie naprawdę nikt się nie przejmuje, że dzieciak leży kilka godzin we własnych ekskrementach albo lata z gołym [i brudnym] tyłkiem po podwórku... tyle że to się jednak aż tak często nie zdarza).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2363
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:18, 10 Lip 2015    Temat postu:

Mal napisał:
kuro, ja bym obstawiała, że z tym "celowo" chodziło o osoby, które zwyczajnie mają w d... (chociaż mi ciężko jest sobie wyobrazić, żeby to były częste przypadki - w końcu podróż z takim za przeproszeniem obsranym, drącym się dzieciakiem to nic przyjemnego także dla rodzica, chyba że mówimy o totalnej patologii, gdzie naprawdę nikt się nie przejmuje, że dzieciak leży kilka godzin we własnych ekskrementach albo lata z gołym [i brudnym] tyłkiem po podwórku... tyle że to się jednak aż tak często nie zdarza).


Dokładnie o to mi chodziło. I cóż, przypadków takich widziałam wiele, o o jeszcze innych słyszałam z ust własnej matki, która, jak żyję, skłonności do koloryzowania nie ma i nie miała. I dlatego być może wychodzę na kogoś, kto uważa że "siedzi innym w głowie" - ale naprawdę, to tak nie wygląda. Kiedy łapię się na takim zachowaniu, to zmieniam tor myślenia i szukam możliwych przyczyn takiego, a nie innego zachowania.

Tyle że tymi oczami widziałam mamusię, która idąc do miasta z wózkiem nie zabrała torby z utensyliami małego, bo "wtedy się zakupy nie zmieszczą". Tatusia, który widząc że dzieciak ufajdany czekoladką lata po naszym salonie z nowiutkimi fotelami, nie poszedł go umyć, tylko zapytał mojej mamy, cytuję: "A to się dobrze spiera?". Rodziców, którzy widząc, że dotychczas bawiące się fontannie dziecko wstało i zaczęło robić siku zaśmiewali się do łez i kręcili potomka telefonem. Mamusię, która w zadzie ma, że syn lat 5, za przeproszeniem, sra w gacie i to nie są wypadki, tylko regularne zajścia - dobre rady otoczenia, że to może warto psychologa, może to głębszy problem zostały zignorowane. Bo wiadomo przecież, że problem nieomawiany znika sam, no nie? I inne, inne...

Więc wybaczcie mój możliwy brak głębszego zrozumienia. Ale bycie rodzicem nie zwalnia od myślenia o możliwych jego wybrykach. I od bycia przygotowanym na nie. I dlatego mogę wybaczyć np. ewentualną zmianę pieluchy w autobusie rodzicowi, po którym widać, że jest zwarty i próbuje znaleźć lepsze rozwiązanie sytuacji, zanim ucieknie się do środka ostatecznego. Ale nie takiemu, który rozkłada ręce albo udaje że wszystko jest okej, bo to normalna sytuacja przecież, miejsce jak każde inne.

EDIT: Aha, i wymienione sytuacje to nie patologie, tylko normalne rodziny "klasy średniej". Osobiście nie znałam tylko tych od fontanny, ale nie wyglądali na brudnych żulików (tak, wiem, pozory, te sprawy - ale wciąż, to tylko domysł).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Pią 17:21, 10 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berek
Mątwa Jęta Na Wieki Szałem



Dołączył: 09 Gru 2009
Posty: 1025
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 23 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 20:04, 10 Lip 2015    Temat postu:

Lizard, rozumiem, że masz rzeczywiście traumatyczne przeżycia, jeśli chodzi o rodziców mających gdzieś. Szczerze mówiąc, dla mnie to kosmos, co piszesz. Nigdy takich rodziców nie spotkałam, chociaż przyjmuję, że pewnie istnieją.
Dyskusja toczyła się wokół babki przewijającej dziecko w autobusie oraz dawnego przypadku przewijania w knajpie i pisząc miałam na myśli takie przypadki - kiedy naprawdę nie wiadomo o tym rodzicu za wiele.
Powtórzę, na wszelki słuczaj (ale już po raz ostatni, bo chyba jestem potężnie nudna) - nie wątpię, że są rodzice olewczy, a także patologiczni. Natomiast tutaj odnosiła się do przypadków podobnych to dych z prasy, od których wyszła dyskusja - kiedy nie wiadomo, jakie są motywy działania rodziców. I w takich sytuacjach postuluję nie zakładanie najgorszych motywacji, bo moim zdaniem nie wynika z tego nic dobrego.
Więcej już nie jestem w stanie wyjaśnić.

Bez Zarzutu - sorry, możesz się nie zgadzać, ale to, co piszesz o bakteriach nad restauracyjnym stołem i umazaniu w kale ma po prostu niewiele wspólnego z rzeczywistością. Naprawdę. Tzn - może mieć, ale nie musi. Po pierwsze - dziecko, które tak zgorszyło panią Kublik, było przewijane nie na stole, a na kanapie. O ile się ta pieluchą nie wywija na d głową, ryzyko, że coś gdzieś lata (oprócz zapachu, oczywiście), jest bliskie zeru.
Tak, wiem, sam zapach wystarczy, ale - o ile pamiętam - nawet sama zgorszona żadnego zapachu nie czuła, a znajomym obok musiała powiedzieć, co widziała, bo sami nie zauważyli. trudno więc uwierzyć, że smród się unosił pod niebiosa.
Poza tym, o ile dziecko jest małe (a rozumiem, że to byŁl leżący niemowlak) i nie ma biegunki, naprawdę na ogół można je przewinąć tak, że nic nie jest niczym przesadnie umazane i otoczenie nic nie zauważy.
I tu wracamy apiać do tego, od czego zaczęłam - możemy roztoczyć apokaliptyczną wizję przewijania na stole, w talerzu niemal, chlapania kałem po okolicy i chmury smrodu zmuszającej lokal do zamknięcia. Możemy twierdzić, że dziecko w ogóle nic nie wydala poza woda i dwutlenkiem węgla, nie wydaje dźwięków i w życiu nikomu nie przeszkodziło w niczym, a Kublik i kierowca autobusu mają paranoję.
Tylko po co? Przecież to właśnie jest dorabianie uszu. Osoby, które nawet nie były w pobliżu, projektują na opisane zdarzenia jakieś własne wizje - te z raczej niechętnym stosunkiem do dzieci, rodziców bądź wydalin - te obrzydliwe, te znające sytuację od drugiej strony - z wyrozumiałością.
A moim zdaniem, warto po prostu się zastanowić, z czego płynie więcej pożytku. I tego się trzymać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Berek dnia Pią 20:04, 10 Lip 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 22:09, 10 Lip 2015    Temat postu:

Shiren napisał:
Nie rozumiem, faceci są w jakiś sposób lepsi od kobiet, że jeżeli nie miewają okresu, to znaczy, że z automatu nie ulegają chwilowym nastrojom? Bo chyba taki powinien być wniosek płynący z Twoich wypowiedzi. (...) I w drugą stronę, czy kobiety odczuwają chwilowe nastroje tylko i wyłącznie z powodu okresu?


Dla mnie jest oczywiste, że NIE i NIE. Odmawianie facetom prawa do nastrojów trąci seksizmem i kompletnie nie rozumiem, jakim cudem pytanie o nastrój może się komuś skojarzyć z pytaniem o okres i wzbudzić agresję wobec pytającego.

Ludzie, proszę, pozwólcie sobie na trochę luzu, wykrzeszcie z siebie trochę poczucia humoru!

Po raz kolejny apeluję o nie przypisywanie dyskutantom złych zamiarów i dbanie o atmosferę na forum. Bo się, kurka wodna, warny posypią. Boli mnie noga i jestem zła, o. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:45, 04 Wrz 2015    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych] - co o tym myślicie? Bo mi się to wydaje... właśnie ciężko mi powiedzieć. Z jednej strony stoi w silnej opozycji do tego wszystkiego, co już w temacie zostało powiedziane. Z drugiej, nie wydaje się, żeby to była jakaś groźna akcja z tym, że jednak jest to mocne zachęcenie do publicznego karmienia piersią.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Pią 20:18, 04 Wrz 2015    Temat postu:

Pomijajac to, ze nie do końca rozumiem, co chciałeś powiedzieć (...dlaczego miałaby być groźna?)
Akcja jak akcja. Karmienie piersią mi totalnie nie robi - tzn, gdyby ktoś pytał mnie o to czy to estetyczne, odpowiedziałabym, że nie. (ani piekne, cudowne, wspaniałe, doskonałe...wstaw dowolny epitet kobiety z okołopieluszkowym zapaleniem mózgu). Raczej w drugą stronę, w kwestii estetyki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sineira
Piąty Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 11327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 120 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Festung Posen

PostWysłany: Pią 20:22, 04 Wrz 2015    Temat postu:

No i dobrze. Im więcej czytam wypowiedzi w stylu "to fuj, błe i ohyda" oraz "jak pokazują cyce, to dziwki", tym bardziej jestem za tym, żeby te "cyce" pchać krytykantom przed oczy. Niech się ludzie wreszcie oduczą tego kretyńskiego strachu przed nagością, niech przestaną wszędzie się dopatrywać zboczeń, sensacji i powodów do zgorszenia. W pewnych okolicznościach częściowa lub całkowita nagość jest uzasadniona i powinna być powszechnie akceptowana - karmienie dziecka piersią nie powinno wywoływać żadnej, ale to żadnej reakcji, podobnie jak nagość pod prysznicem na basenie nie powinna być powodem awantur.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10575
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pią 20:53, 04 Wrz 2015    Temat postu:

Nie rozumiem szumu wokół karmienia piersią. Ot, ludzka rzecz - dziecko głodne, matka karmi. Ani mnie ziębi, ani grzeje, najczęściej po prostu nie zwracam uwagi. I to samo radziłabym każdemu oburzonemu widokiem rażącym jego poczucie estetyki - nie podoba się, nie pacz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:17, 07 Wrz 2015    Temat postu:

Miałem na myśli "groźne" w sensie zachęcające do takich zachowań, a jak wiemy - ludzie lubią popadać w skrajności i w efekcie przecież nietrudno dojść do wniosku, że przewijanie dzieci nie jest w żaden sposób mniej naturalne niż ich karmienie piersią.

Ja nie jestem przeciwny temu wydarzeniu czy karmieniu piersi ogólnie - w końcu nie ma u nas żadnego tabu związanego z tym, że jedzenie w miejscu publicznym jest w jakikolwiek sposób niewłaściwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Pon 17:35, 07 Wrz 2015    Temat postu:

A w tym sensie - być może. Przecież już teraz osobniki z zapaleniem okolopieluszkowym uznają że restauracja to doskonałe miejsce do przewijania.




(osobista refleksja na temat dzieci: wrzesien to jeden z piękniejszych miesięcy)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tini
Lis gończy



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 10575
Przeczytał: 45 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Yo no soy de ningún lugar

PostWysłany: Pon 20:06, 07 Wrz 2015    Temat postu:

merr napisał:
Przecież już teraz osobniki z zapaleniem okolopieluszkowym uznają że restauracja to doskonałe miejsce do przewijania.

Albo siedzisko na samym środku centrum handlowego. Bardzo elegancka pani, zresztą, w przepięknej sukience.
Jestem w stanie przymknąć oko na park czy coś w tym stylu, ale miejsce, gdzie pomieszczenie dla matki z dzieckiem jest? No nie, rwał nać, nie i jeszcze raz nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
merr
Rebeca w gróbce



Dołączył: 19 Lis 2011
Posty: 2741
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Pią 18:23, 18 Wrz 2015    Temat postu:

Drodzy rodzice,
mam do Was (nie że Was forumowych, ogólem, rodziców) ogromną prośbę. Nauczcie swoje pomioty szatana, że darcie się komuś pod oknem NIE jest akceptowalną formą komunikacji. A puszczanie muzyki z radia na klatce nie jest doskonałą zabawą. Zresztą, słuchanie muzyki bez słuchawek w miejscu publicznym (minus happeningi, koncerty) nie jest oznaką bycia fajnym.
I serio - całe osiedle nie musi słyszeć menu obiadowego wykrzykiwanego dziecku z szóstego piętra.
Staram się nie mieć morderczych zapędów. Ale mam.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Głowa w szafie



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2363
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:40, 18 Wrz 2015    Temat postu:

merr napisał:
Zresztą, słuchanie muzyki bez słuchawek w miejscu publicznym (minus happeningi, koncerty) nie jest oznaką bycia fajnym.


Dzisiaj usiłowałam wytłumaczyć bandzie dwunastolatków, dlaczego jest to niekulturalne i przeszkadza. Patrzyli wzrokiem idealnie bezmyślnym, ale później widziałam jak coś majstrowali przy telefonach, poleciał polski hiphop i nagle jeden z "natłumaczonych" wydarł koledze telefon z okrzykiem "Wycisz te muzę debilu!" Very Happy

#dumatakbardzo


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8641
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 9:25, 23 Wrz 2015    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:15, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Trochę nie ogarniam tego tekstu, bo mi "trudny rodzic" kojarzy raczej z rozczeniowcem, co to myśli, że jego dziecko jest najlepsze i wszystko mu wolno. A tu trudny rodzic to rodzic, który sobie nie radzi. Jakoś nie potrafię przyjąć tej terminologii.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:15, 23 Wrz 2015    Temat postu:

OMG, jak bardzo rozumiem te matki. *_* Tzn., nie mam tak jak one, ale na serio, potrafię sobie wyobrazić to zmęczenie, tę niechęć do wszystkiego, tę apatię. ;/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Hermiona z tygrysem



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 2070
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 48 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:25, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Z historii upiornych o dzieciach trudnych, podczas moich praktyk spotkałam wyjątkowo rozchwianego emocjonalnie chłopca (znajomość korytarzowa, nie był z mojej klasy), który wpadał ze stanów agresywnych w żałosny szloch. Nie trudno było wymedytować, skąd to się bierze - chłopaczek (piąta klasa podstawówki) miał bardzo słaby słuch, połowy rzeczy dziejących się wokół niego nie rozumiał, czy to tego, co działo się na lekcji, czy tego, co mówili koledzy. Kwalifikował się do szkoły specjalnej, ale mimo gróźb i próśb szkolnej pedagog ojciec odpowiadał, że nie, bo syn musi się hartować w prawdziwym świecie, a nie pod kloszem.

W podstawówce mojej siostry za to mieli małego psychopatę. Tak, psychopatę, czwartoklasistę z oczywistymi zaburzeniami, takiego, co nawet nauczyciele się boją, bo numery miał różne: od mówienia do nauczycielek "pierdol się, kurwo", przez zdemolowanie stolika wolontariuszy sprzedających kartki na Wielkanoc, na skoczeniu na złamaną nogę dziewczyny będącej po operacji skończywszy. Dzieci miały zabronione przynosić na zajęcia nożyczki i generalnie ograniczyć wyposażenie do długopisu, na lekcjach były dwie nauczycielki, jedna od pilnowania go, druga od prowadzenia lekcji. Rodzice twierdzili, że to problem i wina szkoły, bo w domu jest przecież grzeczny, wezwania olewali, kuratora... po prostu nie wpuścili, odmówili wysłania chłopaka na terapię. Ten cyrk trwał coś ponad rok - ROK, bo rodzice szli w zaparte, ich dziecko terroryzowało szkołę, a dyrekcja, inni rodziciele i kurator guzik mogli. Dopiero sąd odebrał dziecko i wszyscy odetchnęli z ulgą.

To jest oczywiście skrajny przypadek, ale takich sytuacji pomniejszego kalibru jest mnóstwo. Dziecko ma ograniczenia takie czy inne i można na to radzić w różny sposób we współpracy ze szkołą - chyba że rodzic sobie ubzdura, że próbują robić z jego potomka wariata, "moje dziecko jest normalne", "szukacie na siłę problemów", "musi się hartować", "jego wujek też to miał, na terapie nie chodził i jakoś żył". Rodzic się boi/wstydzi, a dziecko i szkoła się męczą.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8641
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 11:59, 23 Wrz 2015    Temat postu:

No tak, niemniej sa tez dzieci, hm, wysokich potrzeb, tak sie je chyba okresla, ktore mimo pracy rodzica dalej sa trudne. A zycie z takim dzieckiem 24/7 jest koszmarnie stresujace i czasem takiemu rodzicowi moze strzelic cierpliwosc publicznie, zwlaszcza gdy swiat zewnetrzny serwuje idealnie bezuzyteczne zlote rady i zarzuca bezczynnosc. Wiec tak to tylko zostawiam, ze czasem pozory myla, i za tarzajacym sie po podlodze dzieckiem i stojaca nad nim z wyrazem twarzy mordercy matka moze siedziec dluzsza historia. Szczerze mowiac, troche sie boje, co by bylo, gdybym sie kiedys zdecydowala rozmnozyc i los by mnie obdarowal takim dzieckiem, nie wiem, czy bym sobie poradzila, a udusic nie mozna.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Chodzi Żywioł Koło Dobra



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1795
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:21, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Kazik napisał:
W podstawówce mojej siostry za to mieli małego psychopatę. Tak, psychopatę, czwartoklasistę z oczywistymi zaburzeniami, takiego, co nawet nauczyciele się boją, bo numery miał różne: od mówienia do nauczycielek "pierdol się, kurwo", przez zdemolowanie stolika wolontariuszy sprzedających kartki na Wielkanoc, na skoczeniu na złamaną nogę dziewczyny będącej po operacji skończywszy. Dzieci miały zabronione przynosić na zajęcia nożyczki i generalnie ograniczyć wyposażenie do długopisu, na lekcjach były dwie nauczycielki, jedna od pilnowania go, druga od prowadzenia lekcji. Rodzice twierdzili, że to problem i wina szkoły, bo w domu jest przecież grzeczny, wezwania olewali, kuratora... po prostu nie wpuścili, odmówili wysłania chłopaka na terapię. Ten cyrk trwał coś ponad rok - ROK, bo rodzice szli w zaparte, ich dziecko terroryzowało szkołę, a dyrekcja, inni rodziciele i kurator guzik mogli. Dopiero sąd odebrał dziecko i wszyscy odetchnęli z ulgą.

Moja koleżanka, która jest nauczycielką miała podobnie i też taką samą postawę rodziców. I tak samo jak w tym przypadku, dopiero sąd musiał interweniować, bo oczywiście zachowanie dziecka było problemem szkoły, a nie rodziców.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Śro 12:23, 23 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Śro 12:28, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Akurat dzieci rzucające się na ziemię i drące się jak odrzutowce to norma w pewnym wieku Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 4 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin