Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dowody empiryczne czy myślenie życzeniowe - co nami kieruje?
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 13:00, 20 Paź 2015    Temat postu: Dowody empiryczne czy myślenie życzeniowe - co nami kieruje?

Serce ludzkie jest pełne tęksnot. Podobnie jest z ludzkim umysłem. O ile jednak to pierwsze szuka Miłości, o tyle to drugie szuka Prawdy. Zadowalającą odpowiedzią jest moim zdaniem w obu tych przypadkach poznanie Boga, którego wedle mej wiary pełnia poznania znajduje się w Dobrej Nowinie głoszonej przez chrześcijaństwo.
Wiele osób którym przedstawiałam w ten sposób swoje poglądy kwitowało je litościwym uśmieszkiem mówiąc mi w odpowiedzi "Co innnego wiara, co innego racjonalność", "Jakbym zobaczył Boga, to bym uwierzył".
Otóż naukowe narzędzia są darem od Boga, bo są rozmaite naukowe badania, które potwierdzają prawdziwość Dobrej Nowiny.

Pytanie pierwsze: czy poważacie dowody empiryczne?
Pytanie drugie: czy jeśli chcielibyście, by były takowe względem ewentualnego potwierdzenia wiary chrześcijańskiej, to poświęcilibyście czas na dokonanie empirycznych poszukiwań?

Otóż są dowody empiryczne.
Jest nimi Palec Boży którym Biblia określa cuda. Są to wielkie dzieła Ducha Świętego a świat naukowy stoi wobec nich albo bezradny, albo pełen zachwytu.
Ponieważ chcę, żeby wszystkim forumowym sceptykom było przyjemnie i miło, odniosę się dzisiaj do cudu, który może każdy z nas zobaczyć na własne oczy - w obecnej dobie globalizacji niemal każdy prędzej czy póżniej będzie mógł pojechać do tego miejsca jakim jest włoskie Bra, gdzie w okresie zimowym kwitną drzewa poświęcone Maryi, która objawiła się w średniowieczu w tym miejscu ratując kobietę przed gwałtem ze strony żołnierzy, który zresztą się pod wpływem tego wydarzenia nawrócili.
Zapraszam do obeznania się z tematem:
[link widoczny dla zalogowanych]
Zauważmy, że cud ten nie jest statyczny, co sugerowałoby wybryk natury, ale że "dostosowywuje" się także do ważnych wydarzeń z życia Kościoła.
Mam nadzieję, że moja argumentacja była rzeczowa. W razie wątpliwości chętnie odpowiem. Smile
(PS: Nie, nie będę co jakiś czas tworzyła kolejnych topiców o jakichś cudach. Kolejne najwyżej omówię w razie potrzeby w tym topicu. Oczywiście mogę wspomnieć w innym topicu o jakimś cudzie, o ile będzie to uzasadnione tokiem dyskusji.)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Wto 13:02, 20 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 13:11, 20 Paź 2015    Temat postu:

A foty jakieś? Bo co próbuję na google wyszukać to mi wychodzą rzeczy oczywiste...

Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 13:20, 20 Paź 2015    Temat postu:

Znowu ty...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gumochłon
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 69
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:25, 20 Paź 2015    Temat postu:

...ale jaki to byłby piękny cios dla religii (wszystkich jak leci) jakby się z nagła jakiś empirycznie potwierdzalny eneferc objawił...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 13:29, 20 Paź 2015    Temat postu:

O, cześć mangusta! Very Happy
Bardzo cię cieszę, że już na wstępie prezentujesz "poszukujące' podejście. To bardzo miłe, że umożliwiasz twórczą i odkrywczą dyskusję. Smile
Dla Ciebie wszystko. Smile Proszę bardzo, oto uwieczniony cud na fotografii (żródło: wiara.us):



Kobalamina - ja też się cieszę, że na tym forum jest wolność światopoglądowa. ^^

gumochłon
- ?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Wto 13:30, 20 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gumochłon
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 69
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:45, 20 Paź 2015    Temat postu:

A teraz bardziej serio:
Prunus spinosa L. - po naszemu tarnina. Kwitnienie przy porządnej odwilży nie jest czymś specjalnie dziwnym.
Co do badań - masz może namiar na artykuły naukowe porównujące tarninę z sanktuarium w Bra z innymi okolicznymi szczepami (linkowany przez Ciebie artykuł wspomina o takowych badaniach - ale czy były to badania na poziomie genetycznym, czy tylko morfologicznym, bo jeśli to drugie, to opowieści o identyczności można wstępnie o kant rzyci roztłuc).
Echchh... chciałoby się na najbliższy grudzień przymaskować gdzieś w okolicy ze dwie kamerki (w tym jedną termowizyjną, żeby sztuczną odwilż wykluczyć).


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 13:56, 20 Paź 2015    Temat postu:

Gdyby chodziło o kwitnienie przy odwilży, byłoby ono uzaleznione od wydarzeń losowych, tymczasem kwitnienie w Bra trwa zawsze przez 10 dni od 29 grudnia oraz zdarzało się - jak to już wcześniej wspomniałam - w dni ważne dla Kościoła. Tak więc kalendarz cudu prowadzi Inteligentna Wola, a nie przypadek.
Tak więc mamy powody by wierzyć. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Wto 13:57, 20 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
IHime
Super Ninja



Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 325
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z piwnicy

PostWysłany: Wto 14:00, 20 Paź 2015    Temat postu:

Nauka <3
Widzę, że Gumochłon mnie ubiegł. Też bym chciała zobaczyć konkretnie jakie badania wykonano.

Odnośnie argumentacji - uzasadnienie prawdziwości Biblii prawdomównością Boga, która to jest pewnikiem, bo tak napisano w Biblii nie jest argumentem, tylko pętlą logiczną, która niczego nie udowadnia.
Aby argument był solidny z naukowego punktu widzenia, powinien być sprawdzalny, czyli powinno dać się wykonać obserwację lub eksperyment, który mógłby potwierdzić lub zaprzeczyć jego prawdziwości. Obserwacje cudów nie mają znamion obserwacji naukowych, które powinny być powtarzalne, kwantyfikowalne i niezależne od nastawienia obserwatora.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gumochłon
Towarzyszka Opiekunka Kompów



Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 69
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:10, 20 Paź 2015    Temat postu:

hurra katoliczka napisał:
Gdyby chodziło o kwitnienie przy odwilży, byłoby ono uzaleznione od wydarzeń losowych (...) Tak więc kalendarz cudu prowadzi Inteligentna Wola, a nie przypadek.


Zaprawdę, powiadam ci, kobieto, że do spreparowania chwilowej i lokalnej odwilży nie trzeba sprowadzać ze Smoleńska maszynerii do wytwarzania mgły helowej. W Inteligentną Wolę nie wątpię, ale chciałbym mieć powód do podejrzeń, że Inteligentna Wola jest Inteligentną Wolą kogoś więcej, niż tylko miejscowego opata...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gumochłon dnia Wto 14:11, 20 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1111
Przeczytał: 74 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:14, 20 Paź 2015    Temat postu:

Nie bardzo rozumiem logikę Boga, w którego wierzysz, Hurra. Tę kobietę przed gwałtem ocalimy, ale pozostałe to już pal sześć. Bóg, gdyby był dobry nie dopuszczałby do takiego zła. Albo gdyby był wszechmocny. Ale wtedy też tego typu cuda nie miałyby racji bytu. Ktoś widzi sens?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5689
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 14:14, 20 Paź 2015    Temat postu:

A gdzie śnieg?
PS: Gdzie była Maryja, kiedy próbowano zgwałcić Kózkównę i Marię Goretti, i dlaczego nie rozniosła katotalibów robiących szopkę wokół błon dziewiczych tych biednych dziewczynek? Nie żebym nie wierzyła w jej istnienie, ale skoro decyduje się integrować osobiście (a nie np. rękami przypadkowo przechodzącego obok ojca, który akurat tragicznym zbiegiem okoliczności niósł siekierę), to skąd taka wybiórczość?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 14:22, 20 Paź 2015    Temat postu:

Dla mnie to w ogóle są randomowe kwiatki, też se moge taką fotę strzelić i powiedzieć że to było robione w zimie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1087
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:01, 20 Paź 2015    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych], to jest po prostu obrazek ze stocka.

Poza tym [link widoczny dla zalogowanych] nie są bynajmniej wybitnie mroźne, temperatura zimą wynosi około 5 stopni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Serce VampCore



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1816
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:41, 20 Paź 2015    Temat postu:

Kózkównie nie mogła pomóc, bo jeszcze nie zostałaby męczennicą, a tak było jej pisane. (Pardon, wkurza mnie jakiekolwiek klasyfikowanie i moralna ocena reakcji ofiary na gwałt.)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3510
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:06, 20 Paź 2015    Temat postu:

Muszę przyznać, że z kultem tej świętej bardzo duży problem- obojętnie jak to przedstawiać, wychodzi na to, że ona "nie dała się zgwałcić", więc inne zapewne "się dały". Oprócz paskudnych implikacji na poziomie ludzkim stoi to IMHO w sprzeczności z Biblią, gdzie Jezus twierdzi, że człowiek jest grzeszny i nieczysty z pwoodu tego co od niego wychodzi, a nie tego, co wpadnie na niego z zewnątrz.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 996
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:53, 20 Paź 2015    Temat postu:

Ostatnio na forum lekarskim była dyskusja na ten temat, ktoś napisał, że niewierzący nie może być świadkiem cudu (hurra katoliczko - naprawdę jest jakaś taka reguła?) i teraz zastanawiam się, że gdyby taki podły bezbożny ateusz stał sobie w tym sadzie i patrzył, to te kwiatki nie zakwitną?
Co do cudów medycznych, to jest coś takiego jak spontaniczna remisja. Zdarza się, na przykład przy czerniaku. I tu zacytuję post z forum:
"Oczywiście, jak to nadmieniłem przy okazji raka nerki, innego nowotworu w miarę często ulegającego spontanicznej remisji, nie można wykluczyć wstawiennictwa świętych lub oddziaływania cudownych miejsc. Narzuca się tylko pytanie, czemu Święci i Miejsca preferują jedne nowotwory nad innymi? Np wyraźnie unikają wstawiennictwa w wypadku raka trzustki, bądź - gdy próbują - jest ono nieskuteczne?"
Hurra katoliczko? Jakieś wyjaśnienie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Babatunde Wolaka
Ministrant Chaosu



Dołączył: 28 Maj 2012
Posty: 3492
Przeczytał: 48 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: City of Oftenhyde

PostWysłany: Wto 22:11, 20 Paź 2015    Temat postu:

Firrea napisał:
ktoś napisał, że niewierzący nie może być świadkiem cudu (hurra katoliczko - naprawdę jest jakaś taka reguła?)

W innym temacie Hurra podaje, że zdarzają się objawienia u osób nie mających dotąd żadnej styczności z chrześcijaństwem, więc dopytałbym, czy rozróżnienie pomiędzy cudem a objawieniem i pomiędzy niewierzącym a innowiercą ma jakieś znaczenie w kontekście tych rozważań.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17120
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:35, 20 Paź 2015    Temat postu:

Wiecie co, moje przekonanie na temat tzw. "naukowych dowodów na istnienie Boga" jest takie, że ich nie było i nie będzie, a ktokolwiek mówi, że ma takie dowody empiryczne, kłamie albo został zmanipulowany.
Dlaczego? Z prostej przyczyny. Chodzi o wiarę. "Błogosławieni, którzy NIE WIDZIELI a uwierzyli".
Wiara zakłada pewną dobrowolność, zaufanie czemuś, czego nie możemy sprawdzić i potwierdzić. Chodzi właśnie o ten element dobrej woli, ten własny wybór - wiem, że nie będę mogła czegoś dotknąć, zważyć, zmierzyć, sprawdzić w warunkach laboratoryjnych, ale decyduję się zaufać, że to istnieje. Wolny wybór, wolna wola.
Potwierdzalna naukowo wiedza, że Bóg istnieje, wyeliminowałaby ten właśnie element wolnej woli, własnej decyzji i własnego zaufania. Przecież nie WIERZYMY w twierdzenie Pitagorasa, tylko WIEMY, że jest prawdziwe. Nie możemy odrzucić go i stwierdzić, że matematycy jakieś bzdury gadają, bo możemy je w każdej chwili sprawdzić osobiście. Oczywiście przy bardziej skomplikowanych kwestiach naukowych znów ten element zaufania jest potrzebny, bo nie na wszystkim znamy się osobiście, ale znów - ufamy w to, że np. eksperyment przeprowadzono prawidłowo, a nie w to, że jakieś tam jego wyniki w ogóle zaistniały. A naukowcy przecież cały czas starają się potwierdzać (albo podważać) wcześniejsze hipotezy, szukają namacalnych, policzalnych, mierzalnych dowodów, nie proszą o wiarę.

Natomiast "dowodom" z kwitnącego drzewka nie ufałabym za bardzo, widzę tu raczej działanie natury + właśnie myślenie życzeniowe tych, którzy chcą cud zobaczyć. A jak człowiek chce, to dużo może, np. zobaczyć objawiającą się Matkę Boską... która po sprawdzeniu okazuje się koszulą wywieszoną po praniu na sznurze (autentyczny przykład z Medjugoria, gdzie pół pielgrzymki niemal wpadło w histerię na widok tej koszuli).


Post został pochwalony 4 razy

Ostatnio zmieniony przez kura z biura dnia Wto 22:37, 20 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1983
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 46 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:45, 21 Paź 2015    Temat postu:

Aż mi się przypomniało, jak ktoś na Forumie opisywał swoją krewną, co to w momencie kryzysu wiary poszła do lasu i prosiła Boga o znak, po czym zobaczyła dwie gałązki ułożone w kształt krzyża. Jak ktoś bardzo chce doświadczyć cudu, to go doświadczy i odczyta znaki we wszystkim.

Kwitnące kwiecie, osmogeneza, płaczące figurki, cudowne źródełka... Z tych ostatnich jest przynajmniej taki pożytek, że pozytywne nastawienie pomaga w leczeniu, ale cała reszta przypomina pokaz dziwadeł w cyrku - wierzę w cuda ciche i prywatne (nazywane przeze mnie też niesamowitym zbiegiem okoliczności), a takie nabijające liczbę odwiedzin danemu miejscu z daleka pachną szwindlem. Mówimy tu o Zegarmistrzu Wszechświata, do kroćset!, sugerowanie, że najgenialniejszy Artysta zajmowałby się takimi jarczmarnymi bzdetami jest po po prostu obraźliwe.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nagualini
Honorowy Łowca



Dołączył: 19 Lut 2012
Posty: 977
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:54, 21 Paź 2015    Temat postu:

Kazik, TO. Tak bardzo to. Próbowałam wyrazić podobną myśl w innym temacie Katoliczki, ale za bardzo mną cholera trzęsła, żebym mogła zrobić to równie spójnie, jak Tobie się udało.



ed: składnia


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nagualini dnia Śro 13:55, 21 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17120
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:09, 21 Paź 2015    Temat postu:

Tak sobie dzisiaj myślałam, co byłoby potrzebne, żeby móc rzeczywiście potwierdzić naukowo cud z drzewkami. A więc:
a. Zapis dokładnych dat kwitnienia drzewek, rok po roku, odkąd zjawisko występuje, czyli od średniowiecza. Podobno zawsze kwitną 29 grudnia ale nawet w linkowanym artykule pojawia się kilka wyjątków, jakoby związanych z wielkimi uroczystościami kościelnymi...
b. Zapisy temperatury powietrza i wilgotności, rok po roku i porównanie ich z datami kwitnienia.
Btw, w artykule wspomniana jest "mroźna i śnieżna zima", tymczasem z tabel klimatycznych wynika, że temperatura w tych okolicach nie spada poniżej zera (kto wie, może taką wyjątkową anomalią pogodową spowodowane było to, że w 1877 kwiaty w grudniu nie zakwitły, pojawiły się dopiero pod koniec lutego 1878).

Psychologia zna coś takiego jak [link widoczny dla zalogowanych]. Więc nawet jeśli drzewka zakwitały parę dni wcześniej/ później albo w danym roku nie zakwitały wcale, ludzie nastawieni na cud i tak prawdopodobnie to ignorowali, tłumacząc to sobie na różne sposoby (np. jak w 1878 - drzewka zakwitły później, żeby uczcić wybór papieża Leona XIII).

Generalnie po przeczytaniu artykułu niestety utwierdziłam się w przekonaniu, ze to raczej efekt placebo a nie żaden cud.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Nastoletnia kierowniczka budowy



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1762
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:21, 22 Paź 2015    Temat postu: Re: Dowody empiryczne czy myślenie życzeniowe - co nami kier

Hmm... mam nadzieję, że nikt nie potraktuje tego osobiście, ale bardzo zabawnie (dla mnie) to wygląda z tego względu, że wiarę próbuje się zaprzeczać za pomocą psychologii, która jest... klasyczną nauką empiryczną. See where this is going? Razz

Cała ta rozmowa (i wszystkie jej podobne) właśnie z tego względu tkwią w impasie i muszą dalej tkwić, bo właściwie obydwie strony w dyskusji sprowadzają wszystko do interpretacji jakiegoś zdarzenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Czw 11:56, 22 Paź 2015    Temat postu:

Przede wszystkim zacznę od odpowiedzi na stwierdzenie, że używanie cudu jako argumentu za wiarą jest sprzeczne ze słowami jezusa: "Błog

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Nastoletnia kierowniczka budowy



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1762
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:07, 22 Paź 2015    Temat postu:

hurra katoliczka napisał:
Przede wszystkim zacznę od odpowiedzi na stwierdzenie, że używanie cudu jako argumentu za wiarą jest sprzeczne ze słowami jezusa: "Błog

Ale w takim razie sama sobie podcinasz gałąź, na której siedzisz, bo to prowadzi do prostego wniosku - albo wierzysz, albo nie wierzysz i jednocześnie nie ma opcji "teraz nie wierzę, ale może kiedyś uwierzę", czyli cała instytucja nawracania jest o kant dupy. Bo jeżeli ci żołnierze, którzy zostali nawróceni pod wpływem jakiegoś doświadczenia, opisywanego jako cud... no właśnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 12:27, 23 Paź 2015    Temat postu:

Shiren i kura z biura – zacznę od twierdzenia o wierze i tym, że Biblia mówi “błogosławieni, którzy uwierzyli a nie widzieli”. Jeśli chodzi o rozważania o drzewkach i roku 1877, odpowiedź jest na to w mojej niższej części tego posta. Wracając do rzekomego konfliktu twierdzenia “Błogosławieni, którzy...” z kierowaniem ku wierze za pomocą cudów – otóż sam Jezus też posługiwał się cudami, by uczniowie wierzyli (np. cudowny połów ryb, wskrzeszenie Łazarze) i odwoływał się do proroctw mesjańskich, by utwierdzić ich w wierze na czas, gdy będzie przeżywał Mękę. “Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli” należy rozumieć w ten sposób, że poprzez pewne cuda Jezus daje nam argumenty za wiarą, ale ponieważ nie odsłania nam wszędzie “rąbka zasłony”, część prawd wiary musimy przyjąć na “kredyt'. Jezus pokazał liczne cuda Apostołom i dlatego było słuszne, by wierzyli oni w Jego Zmartwychwstanie. Co więcej, to właśnie Tomaszowi Niewiernemu Jezus powiedział “Błogosławieni, którzy...” gdyż skoro wcześniej czynił wobec Apostołów cuda dał już wystarczająco wiele powodów by na “kredyt” czekali na Jego Zmartwychwstanie. Zauważmy, że jednak w scenie z Tomaszem Jezus potwierdza ważność metody poznawczej wobec cudów jako wspomagającej wiarę, bo każe Tomaszowi Niewiernemu dotknąć swoich już uwielbionych i otoczonych chwałą ran (czyli dowodowo dotknąć cudu Zmartwychwstania) mówiąc mu, by stał się nie niedowiarkiem, lec wierzącym...

Sunawani klikam na twój link zatytułowany "Lel" z rzekomym obrazkiem ze stocka i jedyne co mi się otwiera, to wyszukiwarka Google. Obrazek na który ja się powoływałam pochodzi ze strony wiara.us

IHime - nigdy, naprawdę nigdy ale to nigdy nie uzasadniałam "prawdomówności Biblii prawdomównością Boga, która to jest pewnikiem bo tak w Biblii napisano" - ja nie odwołuję się pętli logicznej. jeśli twierdzisz inaczej, czy jesteś w stanie podać konkretny cytat z moich wypowiedzi?

gumochłon - przepraszam, ale po co zaraz ten humor a'la Smoleńsk? To była wielka narodowa tragedia i w tej kwestii należny jest odpowiedni szacunek. Jeśli chodzi o twoje podejrzenia, że Inteligentną Wolą przy cudzie była wola miejscowego duchownego/duchownych, to zauważ, że "cud w Bra" trwa całe stulecia, więc musielibyśmy mieć do pokolenia z wielopokoleniowym oszustwem zakładającym współpracę seniorów i wtajemniczanych adeptów, przy czym w każdej dekadzie (a były ich tuziny) byłoby ryzyko, że ktoś z wtajemniczonych wsypie albo dokona szantażu, "wyjawię, że to oszustwo i powiem, że nei miałem nic z tym wspólnego, jeśli..."
Przypuśćmy, że "cud w Bra" zrobił stulecia temu jakiś - jak to ujmujesz - opat. Po co jednak miałby ryzykować zdobytą pozycję wtajemniczając innych duchownych, by po jego śmierci kontynuowali jego mistyfikacyjne dzieło? Czyż jako oszust nie powinien dążyć do zapewnienia sobie komfortowego życia i nie przejmować się, co się stanie po jego śmierci?

Yorika - to, że Bóg czasem w sposób nadprzyrodzony udzielił komuś ratunku przed gwałtem a komuś innemu nie należy do Tajemnicy Krzyża. Nawet sam Syn Boży nie zdołał oddalić od Siebie swojego gorzkiego kielicha jaki go czekał. Chrześcijaństwo nie obiecuje każdej osobie natychmiastowych interwencji Boga w chwilach niebezpieczeństwa, ale daje dar jakim jest wiara w to, że wszystkie cierpienia obrócą się na naszą korzyść w perspektywie Wieczności.

Nefariel - miałam w ręku katolickie pisma, w których były także zdjęcia "cudu w Bra" wraz ze śniegiem. Niestety, z powodu moich metod ewangelizacyjnych są one już porozdawane.
Kiedy próbowano zgwałcić Karolinę Kózkównę i Marię Gorettii Maryja była obecna tam, gdzie zawsze - przy Tajemnicy Krzyża. Ukrzyżowany Jezus pokazał swoim przykładem, że Bóg może dopuścić cierpienie także i na niewinnych istotach, ale i że ostatecznie wszystko będzie dobrze, co pokazał Jezus zmartwychwstając i tym samym dając nam nadzieję, że i jego duchowe dzieci, w tym także Karolina Kózkówna i Maria Goretti zmartwychwstaną i będą już egzystować w swoich ciałach pozbawionych cierpień. Swoją drogą, to w przypadku Marii Goretti jej oprawca miał w więzieniu wizję jej zmarłej duszy, która wybaczyła mu i podała mu pęk kwiatów. Wizja ta skłoniła go do nawrócenia.

mangusta - rozumiem, tyle, że tak jak pisałam wyżej, miałam gazety w których były dokładniejsze zdjęcia. Ponadto jeśli przeczytasz bardzo uważnie i cierpliwie wszystkie moje słowa w tym poście (zwłaszcza te, w których poddaję krytyce teorię "oszustwa ze strony opata" wysnutą przez gumochłona), zobaczysz wymowne argumenty przemawiające za wiarygodnością "cudu w Bra".

Eire - okazanie współczucia ofierze gwałtu jest elementarnym obowiązkiem ze strony każdego człowieka, natomiast katolicy słusznie czynią chwaląc Karolinę Kózkownę za to, że wolała ryzykować życie niż dac się zgwałcić. Nie zrozumcie mnie żle, nie twierdzę, że jak jakaś przerażona dziewczyna ulegnie, to jest ona "brudna", a te co stawiały opór, są "dobre". To nie tak. Chodzi mi jedynie o to, że w historii Izraela i Kościoła Duch Boży czasami dawał specjalną siłę napastowanym kobietom, by poprzez podjęcie się męczeńskiego oporu ukazały jeszcze bardziej "mroczność" demonicznych zakusów seksualnych dewiantów na zasadzie wywyższenia "odwagi" górującej nad "ciemnością" napastnika. Jest to rodzaj specjalnego powołania i nie sądzę, by Duch Boży posłużył się instrumentalnie tymi kobietami, gdyż uwieńczył ich życie nagrodą Nieba i obietnicą zmartwychwstania.
Jeżeli chodzi o Twoje powołanie się na Biblię, Eire - owszem, Jezus tak mówił, bo chodziło mu o potepienie pewnych faryzejskich nadużyć. Jeśli jednak sięgniesz po Biblię na którą się powołujesz, możesz przeczytać, ze w czasach proroka Daniela żyła wśród Narodu Wybranego młoda dziewczyna do której powołali żądzą rozwiąźli dostojnicy izraelscy. Kobieta ta wolała ryzykować życie, niż oddać im swoje ciało (koniec końców nic jej nie zrobili, niemniej jednak jej postawa miała miejsce). Biblia pochwaliła jej odwagę.

Firrea, Babatunde Wolaka - czy dobrze zrozumiałam i zastanawiacie się, czy mówiłam o jakiejś "regule"? Regule w jakim tego słowa znaczeniu? Jeśli chodzi o objawienia, tak jak wspomniała Batatunde Wolaka, przyznaję, że objawienia sa dawane nie tylko wierzącym ale i niewierzącym (aby skierowali się ku wierze). A jeśli chodzi o "cud" a "objawienie", to cud może być np. cudownym uzdrowieniem lub wskrzeszeniem natomiast "objawienie" polega na ukazaniu się postaci Jezusa lub Maryi.

Firrea - zanim powołasz się na czyjeś słowa, które są pochopnym sugerowaniem, że Niebo unika leczenia z "trudnych" schorzeń, spróbuj dokonać samodzielnych poszukiwań. Jeśli chodzi o przysłowionego "raka trzustki" - już tylko wertując katolickie świadectwa z Polski, mamy przykłądy uzdrowień:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Niebo nie boi się "trudnych" przypadków. Nie zawsze w odpowiedzi na modlitwę następuje cudowne wyzdrowienie, bo czasami ktoś dzięki schorzeniu może dokonać duchowego rozwoju bądż tez oddziałowywać pozytywnie duchowo na swoje otoczenie (poprzez wytrwałe znoszenie cierpień).
W historii Kościoła odnotowano przypadki wyleczenia przez Niebo nawet i bardzo skrajnych uszkodzeń ciała - np. poprzez regeneracje odciętych kończyn.
Co do słów o "Świętych i Miejscach" - to Bóg jest źródłem uzdrowienia, a święci jako członkowie Ciała Chrystusa jakim jest Kościół działając na mocy Jego pośrednictwa przed Ojcem wypraszają jakieś łaski. Miejsca z kolei same z siebie nic nie mogą, to Bóg wybiera czasami jakieś lokalizacje, by udzielać w nich łask - tak było w Starym Testamencie ze Świątynią Jerozolimską, w Nowym Testamencie mieliśmy opis cudownej sadzawki Siloe a Kościół, któremu Jezus powierzył klucze Królestwa Niebieskiego i dał moc "rozwiązywania i związywania" tego co na niebie i na ziemi dysponuje prawem do ustanawiania nowych miejsc łaski.

Kazik – te gałązki zapewne nie były nadprzyrodzoną interwencją Boga tylko dziełem przypadku, ale i one mogą być dla duszy inspiracją i duchowym znakiem, gdyż każdy wizerunek Krzyża jest duchowo pociągający (o ile nie chodzi o odbicie w toście albo kałuży...)
Nie rozumiem tez twierdzenia, że zajmowanie się przez Zegarmistrza Wszechświata płaczacymi figurkami czy cudownymi źródełkami miałoby być niepoważne. Bóg ma prawdo przemawiać do ludzi posługując się znakami przemawiającymi do ich mentalności (ale nie ulegającymi jej).

kura z biura – w kwestii refleksji w drugim poście:
a) co do dat kwitnięcia – z tych gazet co miałam wynika, że 29 grudnia był stałą datą, natomiast “dodatkowe” kwitnienia dotyczyły Całunu Turyńskiego. Zarówno Całun Turyński jak i drzewka z Bra sa związane z tym samym geograficznym rejonem i poprzez te daty Bóg widocznie chciał wskazać, że oba te cuda są nadprzyrodzonym darem dla tego regionu – a pośrednio – dla całego świata.
b) takimi danymi nie dysponuję, ale skoro drzewka badali uczeni z Uniwersytetu to myślę, że przeprowadzono badania wykluczające działanie sił natury czy przypadkowości. Zacytuję też fragment z tego artykułu (ze strony adonai.pl), do którego link podałam w pierwszym poście:
“Okazuje się, że drzewka "prunus spinosa" przy Sanktuarium są idealnie takie same jak te, które rosną w tej samej miejscowości i okolicy. Naukowcy stwierdzili, że nie ma przyczyn geofizycznych czy jakichś prądów elektromagnetycznych, których działanie mogłoby tłumaczyć to nadzwyczajne zimowe kwitnięcie. Rosną na tym samym rodzaju gleby i w dodatku na północnej stronie, gdzie ciepło i promienie słoneczne docierają w ograniczonych ilościach. Nie ma więc mikroklimatu, który sprzyjałby zaistnieniu tej przyrodniczej anomalii.”
Tak więc:
naukowcy porównali drzewka z miejsca cudu z innymi takimi drzewkami z okolicy\
naukowcy dokonali stosownych badań geofizycznych i pod kątem oddziałowywań elektromagnetycznych
naukowcy sprawdzali glebę z miejsca cudu oraz warunki lokalizacyjne
Nie widzę przesłanek za tym, że w Bra miał miejsce efekt potwierdzenia. Drzewka kwitły zawsze 29 grudnia a wyjątek od tego miał miejsce w 1877.Otóż rok 1877 to data przełomowa dla całej ludzkości. W La Salette Maryja powiedziała, że w 1864 roku z piekła zostanie uwolniony Lucyfer i wiele demonów natomiast z innych objawień (one miały chyba miejsce gdzieś we Włoszech, w każdym razie Kościół dał na rozpowszechnianie ich treści zezwolenie) wynika, że w 1864 został nie tylko uwolniony Lucyfer ale i zaczął się 13-letni cykl otwierania kolejnych pieczęci Piekła przy czym kulminacja miała przypaść na 1877 kiedy Piekło miało jak nigdy posiadać wielką ilość pouwalnianych demonów i rozpocząć nowy okres bezbożnictwa, którego skutkami miała być po kilku dekadach I i II Wojna Światowa.
Zauważmy też, inne związki “symbolu liczby trzynaście” (nie numerologicznego, bo to zakazana przez Kościół praktyka, tylko symbolicznego, bo już w Biblii Bóg posługiwał się liczbowymi symbolami) z cudem w Bra. Otóż zamiast kwitnięcia w “demonicznym roku” 1877 było “zastępcze” kwitnięcie 20 kwietnia 1878, czyli w dniu wyboru papieża Leona... ...trzynastego. To właśnie Trzynasty Leon miał objawienie rozmowy Szatana i Boga w wyniku której ułożył modlitwę do świętego Michała Archanioła. Objawienie to miało miejsce 13 października 1884 i Bóg powiedział wtedy, że Szatan ma sto lat na sprowadzenie zagłady na świat i Kościół. Tego samego dnia i miesiąca, 13 października 1917 w Fatimie Matka Boża podczas swojego ostatniego fatimskiego objawienia daje 3 tajemnice trójce małych dzieci i tysiące ludzi widzi cud tańczącego słońca którego ciepło w jednej chwili wysusza ubrania i ziemię mokra po deszczu. 13 maja 1981 Jan Paweł zostaje raniony przez wroga Kościoła i ze względu na to, że miało to miejsce w rocznicę pierwszego objawienia Maryi w Fatimie. Jan Paweł II zapoznaje się z tekstem III Tajemnicy Fatimskiej (świat pozna ją w 2000 roku) i pod jej wpływem (wizja zrujnowanego miasta i zagrożenia płomieniami ognia oraz męczeństwo świata i Kościoła) w marcu 1984 poświęca świat Niepokalanemu Sercu Maryi o co Maryja prosiła już w Fatimie. Według żyjącej jeszcze w 1984 ostatniej fatimskiej wizjonerki siostry Łucji było to najbardziej pełne ze wszystkich aktów poświęcenia jakie na przestrzeni lat od czasów objawień fatimskich dokonywali różni papieże. To właśnie ten akt poświęcenia ocalił zdaniem licznych katolickich publicystów świat od wybuchu w 1984 III Wojny Światowej (Jan Paweł II wyraźnie wołał “od wojny nuklearnej, ocal nas Panie!”) ponieważ wreszcie papiestwo ze swojej strony w pełni odpowiedziało na prośbę Matki Bożej Fatimskiej. Zauważmy, że według objawienia Leona Trzynastego z Trzynastego Października 1884, Szatan miał mieć sto lat na zaprowadzenie zagłady i właśnie spełniając sto lat potem życzenie “Pani od Trzynastego Października Fatimskiego 1917” Jan Paweł II ocalił świat od wybuchu w 1984 wojny nuklearnej! Co więcej, Bóg który ma władzę nie tylko nad przestrzenią ale i czasem, także i w datach z życia Jana Pawła II zawarł symbolikę liczby trzynaście (powtarzam: to nie ma nic wspólnego z okultystyczną numerologią zakazaną przez Kościół, tylko z symboliką, bo i w Biblii Bóg posługiwał się czasem niektórymi liczbami, jak 12, odnosząca sie do 12 plemion Izraela i nie tylko):
Poniższy tekst pochodzi z nieistniejącego już profilu religijnego na Naszej Klasie (Nk zezwala na istnienie tzw. “fikcyjnych”, tematycznych kont/profili)
JAN PAWEŁ II : (13 to liczba Maryjna związana z objawieniami w Fatimie)
Data śmierci Papieża 02.04.200 2+4+2+5=13
Godzina śmierci Papieża 21:3 72+1+3+7=13
Suma cyfr daty śmierci i godziny śmierci daje liczbę lat pontyfikatu czyli 26
Zmarł w 13 tygodniu 2005 roku
Zamach na życie Papieża 13 maja
Papież rocznikowo miał 85 lat 8+5=13
Data pogrzebu 08.04 godzina 10:00 8+4+1= 13
Ostatnie publiczne spotkanie 30.03.2005 3+3+2+5= 13
Żył 31000dni - gdyby odwrócić cyfry mamy 13-stkę
Urodziłsię18.05.1920 1+8+5+1+9+2=26 dajeliczbę lat jego pontyfikatu
Pontyfikat trwał 26 lat i 5 miesięcy 2+6+5=13 czyli 9301 dni 9+3+0+1= 13
Wybrany na Papieża mając 58 lat. 5+8=13
JAN PAWEŁ DRUGI suma liter 13
13 to dzień objawień Maryjnych w Fatimie, której Jan Paweł II oddał swoje całe życie :
13.05.1917 - Pierwsze objawienie się Matki Bożej trzem pastuszkom z Aljustrel, dziesięcioletniej Łucji i jej kuzynom- Franciszkowi (9 lat) z siostrą Hiacyntą (7 lat)
13.06.1917 – Drugie objawienie
13.07.1917 - Trzecie objawienie
13.08.1917 - Aresztowanie dzieci przez masońskiego administratora. Maryja daje zgromadzonym tłumom znak swego przybycia (świetlne błyski, schylanie się krańców roślin ku miejscu, gdzie pojawiała się dzieciom Maryja – dopisek w nawiasie jest mój, na podstawie książek)
13.09.1917 - Piąte objawienie
13.10.1917 - Szóste objawienie
13.06.1929 - W Tuy, w Hiszpanii, Matka Boża przekazuje Łucji prośbę o poświęcenie Rosji przez Papieża i wyjaśnia sposób, w jaki ma on tego dokonać.
13.05.1981 - Zamach na Ojca Świętego Jana Pawła II, dokładnie w dniu i godzinie pierwszego objawienia w Fatimie.
13.02.2005 - Siostra Łucja zmarła jako ostatni świadek objawienia Matki Bożej w Fatimie. 1+3+2+2+5 = 13

Bardzo ucieszyło mnie słowo, “niestety”. Bardzo, ale to bardzo. Smile To miłe, gdy Ktoś niejako tęskni za przejawami Bożej mocy. Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Pią 12:47, 23 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eire
Dowódca Rzeczywistości



Dołączył: 17 Kwi 2010
Posty: 3510
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:50, 23 Paź 2015    Temat postu:

Zuzanna na którą się powołujesz była nie zgwałcona a szantażowana, broniła się zaś w sądziezed pomówieniem, więc wybacz, ale do duszy argument.

A co do reszty- srsly, jaka siła? Kózkówna miała to "szczęście", że ją ciął tak, że wykrwawiła się szybko? Jakby ją pierdolnął w łeb kamieniem i wykorzystał to na dużo by się ta siła zdała. Albo jakby wywlókł z domu jej rodzeństwo z nożem na gardle.

Ale nie zostałaby już świętą, bo "dała się zgwałcić". Bo jak sama sugerujesz, świętą została, bo się nie dała- taka retoryka sugeruje, ze ofiara ponosi dużą część winy za to, że "nie broniła się jak trzeba". A może nie zasłużyły na tą "specjalną siłę".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefariel
Bękart Blogspota



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 5689
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 12:53, 23 Paź 2015    Temat postu:

Cytat:
Kiedy próbowano zgwałcić Karolinę Kózkównę i Marię Gorettii Maryja była obecna tam, gdzie zawsze - przy Tajemnicy Krzyża. Ukrzyżowany Jezus pokazał swoim przykładem, że Bóg może dopuścić cierpienie także i na niewinnych istotach, ale i że ostatecznie wszystko będzie dobrze, co pokazał Jezus zmartwychwstając i tym samym dając nam nadzieję, że i jego duchowe dzieci, w tym także Karolina Kózkówna i Maria Goretti zmartwychwstaną i będą już egzystować w swoich ciałach pozbawionych cierpień.

W takim razie dlaczego postanowiła zainterweniować w przypadku tamtej dziewczyny?

Cytat:
Swoją drogą, to w przypadku Marii Goretti jej oprawca miał w więzieniu wizję jej zmarłej duszy, która wybaczyła mu i podała mu pęk kwiatów. Wizja ta skłoniła go do nawrócenia.

Odrażające. Cieszę się, że wierzę w reinkarnację, bo sama wizja przebywania w jednych zaświatach z takim indywiduum sprawia, że czuję się brudna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 12:54, 23 Paź 2015    Temat postu:

Aha,tamten religijny profil na Nk już nie istnieje, ale daty związane z Janem Pawłem II zapisałam sobie zawczasu w tekstowym pliku. Wyjaśniam to, bo nie chcę, by moje słowa były logicznie niespójne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 12:54, 23 Paź 2015    Temat postu:

Winny, który się tłumaczy. Póki cudów nie uzna NASA czy nie potwierdzi Stephen Hawking, to ile byś się nie natrzaskała to i tak nie uwierzę, bo nie będę wierzyć nieobiektywnym mediom.

Wiara ma to do siebie, że jak Kura zaznaczyła, nie wymaga dowodów. Nas nie przekonasz, bośmy za stare konie.

Fajnie by było, gdyby w naszej nieszczęsnej egzystencji był jakiś sens, żeby były cuda i żeby człowiek miał jakiś ważniejszy cel w życiu niż przeżycie z miesiąca A do miesiąca B, ale póki co jedyny potwierdzony fakt jest taki, że jesteśmy ino pyłem na wietrze, małą iskierką w wieczności Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Pią 13:09, 23 Paź 2015    Temat postu:

Eire napisał:
Zuzanna na którą się powołujesz była nie zgwałcona a szantażowana, broniła się zaś w sądziezed pomówieniem, więc wybacz, ale do duszy argument.

A co do reszty- srsly, jaka siła? Kózkówna miała to "szczęście", że ją ciął tak, że wykrwawiła się szybko? Jakby ją pierdolnął w łeb kamieniem i wykorzystał to na dużo by się ta siła zdała. Albo jakby wywlókł z domu jej rodzeństwo z nożem na gardle.

Ale nie zostałaby już świętą, bo "dała się zgwałcić". Bo jak sama sugerujesz, świętą została, bo się nie dała- taka retoryka sugeruje, ze ofiara ponosi dużą część winy za to, że "nie broniła się jak trzeba". A może nie zasłużyły na tą "specjalną siłę".


Napisałam wcześniej, że tamci dostojnicy nie zdążyli jej nic zrobić. Narzucali oni Zuzannie swoją seksualność a Zuzanna wolała być pomówioną i ryzykować życie, niż im się oddać.
To, że Kościół czci "męczęnnice swojej seksualności" pokroju Karoliny Kózkówny nie znaczy, że te, co się "dały zgwałcić" są niby rzekomo "gorsze". "Specjalna siła" jest Bożą łaską i nie każda kobieta uciekająca przed gwałcicielem jest powołana do dania "świadectwa męczeństwa". Karolina Kózkówna była bardzo gorliwa religijnie, pomagała w lokalnej katechezie, miała wielkie nabożeństwo do Eucharystii i Matki Bożej - Bóg wiedział, że jest ona duchowo gotowa na męczeństwo.

Nefariel - to, czemu czasami dochodzi do nadprzyrodzonych interwencji Nieba przy próbie gwałtu, a w innych przypadkach nie, wyjaśniałam już wczesniej, odwołując się do tajemnicy Krzyża.
Jesli chodzi o twoje obrzydzenie możliwością przebywania w Niebie w towarzystwie oprawcy Marii Goretti... Prawdziwa Miłość wybacza i chociaż nie zwalnia winowajcy z poniesienia moralnych i społecznych konsekwencji swoich zbrodni to jednak także i taką osobę ogarnia swoim sercem.

mangusta - co do słów pani Administratorki Kury o wierze, dowodach i słowach Jezusa "Błogosławieni, którzy..." już to wyżej wyjaśniałam. Co do uznawania cudów przez autorytety pokroju NASA... przecież NASA współpracuje z Kościołem w kwestii badania cudów.
Moge podać przykłady. Smile
Nie, nie jesteśmy małą iskierką w wieczności. Naukowo potwierdzone cuda z historii Kościoła pokazują, że jest coś więcej niż nasze "teraz" i że Bóg chce nas obdarzyć wspaniałą perspektywą Wieczności.... Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:25, 23 Paź 2015    Temat postu:

hurra katoliczka napisał:

Yorika - to, że Bóg czasem w sposób nadprzyrodzony udzielił komuś ratunku przed gwałtem a komuś innemu nie należy do Tajemnicy Krzyża. Nawet sam Syn Boży nie zdołał oddalić od Siebie swojego gorzkiego kielicha jaki go czekał. Chrześcijaństwo nie obiecuje każdej osobie natychmiastowych interwencji Boga w chwilach niebezpieczeństwa, ale daje dar jakim jest wiara w to, że wszystkie cierpienia obrócą się na naszą korzyść w perspektywie Wieczności.

Nefariel Kiedy próbowano zgwałcić Karolinę Kózkównę i Marię Gorettii Maryja była obecna tam, gdzie zawsze - przy Tajemnicy Krzyża. Ukrzyżowany Jezus pokazał swoim przykładem, że Bóg może dopuścić cierpienie także i na niewinnych istotach, ale i że ostatecznie wszystko będzie dobrze, co pokazał Jezus zmartwychwstając i tym samym dając nam nadzieję, że i jego duchowe dzieci, w tym także Karolina Kózkówna i Maria Goretti zmartwychwstaną i będą już egzystować w swoich ciałach pozbawionych cierpień. Swoją drogą, to w przypadku Marii Goretti jej oprawca miał w więzieniu wizję jej zmarłej duszy, która wybaczyła mu i podała mu pęk kwiatów. Wizja ta skłoniła go do nawrócenia.

FirreaNiebo nie boi się "trudnych" przypadków. Nie zawsze w odpowiedzi na modlitwę następuje cudowne wyzdrowienie, bo czasami ktoś dzięki schorzeniu może dokonać duchowego rozwoju bądż tez oddziałowywać pozytywnie duchowo na swoje otoczenie (poprzez wytrwałe znoszenie cierpień).


To jest jeden z moich większych problemów z tą religią – brzydzi mnie niesamowicie logika "Zostałaś ocalona przed gwałtem? Super! Zostałaś magicznie ozdrowiona? Super! Nie zostałaś? Oj tam, oj tam, twoje cierpienie/śmierć na pewno ma sens i czemu służy, dostaniesz nagrodę już po śmierci."

Rozumiem, czemu ludzie skłaniają się ku takiemu myśleniu – bo gdy przydarzy nam się coś złego (gwałt, choroba, śmierć bliskiej osoby, cokolwiek) chcemy sobie jakoś to zracjonalizować, bo fakt, iż coś złego wydarzyło się zupełnie losowo jest trudny do zaakceptowania i dodatkowo bolesny, więc stwierdzenie "Bóg wystawia mnie na próbę", "w moim cierpieniu/poświęceniu jest sens" pomaga sobie poradzić z trudną sytuacją. Naprawdę to rozumiem jako jakiś mechanizm obronny.

Natomiast nie rozumiem, czemu wszechpotężna istota bawi się w taką drobnicę i na co dzień ma gdzieś cierpienia milionów osób, ale raz na jakiś czas uratuje jakąś losową kobietę przed zgwałceniem, żeby przypomnieć o swojej łasce. To się zwyczajnie kupy nie trzyma. To jest mówienie zgwałconej kobiecie: "nie przejmuj się, że Bóg dopuścił twoje cierpienie, fakt, że nie dopuścił do cierpienia tej drugiej kobiety jest dowodem na to, że odrodzisz się wolna od cierpień". Bez sensu. Tak jak mówienie choremu "nie przejmuj się, że zdychasz na raka, fakt, że chory salę obok został cudownie ozdrowiony, a ty nie, świadczy o tym, że masz okazję do duchowej przemiany".

Tak szczerze, co mnie obchodzi, że ktoś inny został uratowany, gdy ja nie zostałam? No fajnie, cieszę się ich szczęściem, ale nijak nie umniejsza ono mojego nieszczęścia (działa to też w odwrotną stronę, czyli "popatrz, jak inni mają gorzej i nie narzekaj". Dobra, może i mają gorzej, ale to nie sprawia, że moje problemy nagle zniknęły. To, że są to problemy mniejszej skali nie czyni ich mniej przykrymi z mojego punktu widzenia). Poza wspomnianym przeze mnie wyżej mechanizmem radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

Wszechmogąca i mądra istota albo zostawiłaby ludzi w spokoju, pozwalając im samym załatwiać kwestie czynienia dobrze/źle i karania/nagradzania, albo pilnowałaby wszystkich, żeby nikt nie był chory/zgwałcony. Wybiórczość wydaje się nielogiczna a tłumaczenie, że to wszystko jest kwestią "boskiego planu" brzmi dla mnie jak nakładanie listka figowego na bezsensowny koncept, którego bezsensowności nie chcemy przyznać.

Nie wiem, na c**lerę się tyle naprodukowałam, ale czasem jak czytam takie rzeczy to mi się ulewa.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Firrea
Wkurwiona Kapibara



Dołączył: 06 Sty 2014
Posty: 996
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:30, 23 Paź 2015    Temat postu:

Hurra katoliczko, te przykłady podane przez Ciebie nie mają udokumentowania naukowego. Tak naprawdę sama mogłabym napisać taką historię i puścić ją w świat - i kto to sprawdzi? Nie twierdzę że ci ludzie świadomie muszą kłamać - może źle zinterpretowali wyniki badań, może za cud uznali wyleczenie za pomocą medycyny konwencjonalnej (chemio- i radioterapia - mój przyjaciel miał marne szanse na wyleczenie się z chłoniaka, chemia nie zadziałała, ale radioterapia pomogła, dla mnie to cud, ale medycyny). "Najprawdopodobniej struktura tkanki zmieniła się – a to znaczy, że rak ze złośliwego stał się niezłośliwym" - może pierwsze badanie było nieczytelne? Diagnozy też bywają mylne, w końcu to tylko człowiek jest po drugiej stronie mikroskopu/monitora.

Co przemawiałoby do mnie, to przypadki udokumentowane - wypisy ze szpitala, rozpoznanie hist-pat, konkretny rodzaj nowotworu, zastosowane leczenie (czy "cud" nie jest wynikiem leczenia), wyniki badań obrazowych...

Tutaj masz np. abstrakt artykułu z PubMedu: [link widoczny dla zalogowanych] tu jest o rzadkim przypadku remisji guza trzustki, ale o bardzo niskiej złośliwości [link widoczny dla zalogowanych] - o tym guzie więcej: "this type is amenable to cure after complete surgical resection, even in cases with capsular invasion, unlike malignant tumors of the pancreas.", więc nie był to złośliwy rak trzustki, o którym była mowa w pierwszym cytowanym przeze mnie artykule.

Tak więc dokonałam samodzielnych poszukiwań w wiarygodnym źródle, mając wiedzę naukową pozwalającą ocenić metodologię badań (cudowna statystyka i Evidence Based Medicine) i wnioski są takie same.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5278
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:35, 23 Paź 2015    Temat postu:

Przepraszam, że się powtarzam, ale nadal nie uzyskałem satysfakcjonującej odpowiedzi.
Cóż nam po fajerwerkach, kiedy od religii odstręcza nas/mnie/ proza życia?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol
Serce VampCore



Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 1816
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:35, 23 Paź 2015    Temat postu:

Ag napisał:
, czemu ludzie skłaniają się ku takiemu myśleniu – bo gdy przydarzy nam się coś złego (gwałt, choroba, śmierć bliskiej osoby, cokolwiek) chcemy sobie jakoś to zracjonalizować, bo fakt, iż coś złego wydarzyło się zupełnie losowo jest trudny do zaakceptowania i dodatkowo bolesny, więc stwierdzenie "Bóg wystawia mnie na próbę", "w moim cierpieniu/poświęceniu jest sens" pomaga sobie poradzić z trudną sytuacją. Naprawdę to rozumiem jako jakiś mechanizm obronny.

Ja tez rozumiem, jeśli ktoś stosuje taki mechanizm wobec samego siebie. Ale wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy nagle umiera Wam 40-letni ojciec i słyszycie, że to Wasza próba, Bóg zrobił to dla Was i na pewno przyniesie Wam to coś pozytywnego. Ja po otrząśnięciu się z szoku "odeszłam od Boga", a potem przeanalizowałam cały koncept religii i doszłam do wniosku, że odeszłam od ludzkiego wymysłu, i zwyczajnie przestałam wierzyć. (Chociaż zapewne większe znaczenie miał fakt, że zwyczajnie dorosłam.)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:57, 23 Paź 2015    Temat postu:

Karol napisał:

Ja tez rozumiem, jeśli ktoś stosuje taki mechanizm wobec samego siebie. Ale wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy nagle umiera Wam 40-letni ojciec i słyszycie, że to Wasza próba, Bóg zrobił to dla Was i na pewno przyniesie Wam to coś pozytywnego. Ja po otrząśnięciu się z szoku "odeszłam od Boga", a potem przeanalizowałam cały koncept religii i doszłam do wniosku, że odeszłam od ludzkiego wymysłu, i zwyczajnie przestałam wierzyć. (Chociaż zapewne większe znaczenie miał fakt, że zwyczajnie dorosłam.)


Chyba by mnie szlag na miejscu trafił.

Cytat:
To, że Kościół czci "męczęnnice swojej seksualności" pokroju Karoliny Kózkówny nie znaczy, że te, co się "dały zgwałcić" są niby rzekomo "gorsze". "Specjalna siła" jest Bożą łaską i nie każda kobieta uciekająca przed gwałcicielem jest powołana do dania "świadectwa męczeństwa". Karolina Kózkówna była bardzo gorliwa religijnie, pomagała w lokalnej katechezie, miała wielkie nabożeństwo do Eucharystii i Matki Bożej - Bóg wiedział, że jest ona duchowo gotowa na męczeństwo.


To, że widzimy dowód na A, wcale nie oznacza A, oznacza B. Dalej dla mnie to bez sensu. Kózkówna była specjalna, a ta inna zgwałcona nie jest. Kózkówna była gorliwa religijnie, co znaczy, że ta inna zgwałcona nie była. Kózkówna została powołana, a ta inna nie. Czyli była gorsza.

E: formatowanie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ag dnia Pią 13:58, 23 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Pią 14:28, 23 Paź 2015    Temat postu:

Cytat:
Moge podać przykłady. Smile
no to dawaj.

Cytat:
Nie, nie jesteśmy małą iskierką w wieczności. Naukowo potwierdzone cuda z historii Kościoła pokazują, że jest coś więcej niż nasze "teraz" i że Bóg chce nas obdarzyć wspaniałą perspektywą Wieczności.... Smile


Trzeba być swoją drogą niesamowicie pysznym by myśleć, że jako mieszkańcy tej maleńkiej, ciasnej planetki (zapewne jednej z wielu podobnych) mamy jakiś wyjątkowy cel we wszechświecie. Geocentryzm jest passe od czasów Kopernika. Inna sprawa że w ogóle nie podoba mi się ta katolicka wieczność. Jest nudna i nie ma w niej zwierząt.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunawani
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 1087
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:53, 23 Paź 2015    Temat postu:

hurra katoliczka napisał:
Sunawani klikam na twój link zatytułowany "Lel" z rzekomym obrazkiem ze stocka i jedyne co mi się otwiera, to wyszukiwarka Google. Obrazek na który ja się powoływałam pochodzi ze strony wiara.us

Jeśli cię to ucieszy, zaczynam mieć wątpliwości co do tego, że jesteś trollem. Dochodzę do znacznie smutniejszej konkluzji.

Wszelkich twoich dywagacji na temat ofiar gwałtu nie skomentuję, bo przyprawiają mnie one o chęć chlustania dalej niż widzę. Obrzydliwa jest dla mnie już sama sugestia, że do świętości kwalifikuje kogoś to, czy bronił się przed gwałtem czy nie i nikt mi nie wmówi, że to nie ma nic wspólnego z wartościowaniem zachowań ofiary.

Cytat:
kura z biura – w kwestii refleksji w drugim poście:
a) co do dat kwitnięcia – z tych gazet co miałam wynika, że 29 grudnia był stałą datą, natomiast “dodatkowe” kwitnienia dotyczyły Całunu Turyńskiego. Zarówno Całun Turyński jak i drzewka z Bra sa związane z tym samym geograficznym rejonem i poprzez te daty Bóg widocznie chciał wskazać, że oba te cuda są nadprzyrodzonym darem dla tego regionu – a pośrednio – dla całego świata.
b) takimi danymi nie dysponuję, ale skoro drzewka badali uczeni z Uniwersytetu to myślę, że przeprowadzono badania wykluczające działanie sił natury czy przypadkowości. Zacytuję też fragment z tego artykułu (ze strony adonai.pl), do którego link podałam w pierwszym poście:
“Okazuje się, że drzewka "prunus spinosa" przy Sanktuarium są idealnie takie same jak te, które rosną w tej samej miejscowości i okolicy. Naukowcy stwierdzili, że nie ma przyczyn geofizycznych czy jakichś prądów elektromagnetycznych, których działanie mogłoby tłumaczyć to nadzwyczajne zimowe kwitnięcie. Rosną na tym samym rodzaju gleby i w dodatku na północnej stronie, gdzie ciepło i promienie słoneczne docierają w ograniczonych ilościach. Nie ma więc mikroklimatu, który sprzyjałby zaistnieniu tej przyrodniczej anomalii.”
Tak więc:
naukowcy porównali drzewka z miejsca cudu z innymi takimi drzewkami z okolicy\
naukowcy dokonali stosownych badań geofizycznych i pod kątem oddziałowywań elektromagnetycznych
naukowcy sprawdzali glebę z miejsca cudu oraz warunki lokalizacyjne
Nie widzę przesłanek za tym, że w Bra miał miejsce efekt potwierdzenia. Drzewka kwitły zawsze 29 grudnia a wyjątek od tego miał miejsce w 1877.

Jakieś linki do stron naukowych, coś? Bo w Wikipedii skąpo na ten temat, zresztą zauważyłam, że tamtejszy artykuł o sanktuarium w Bra pojawia się tylko w wersji włoskiej i polskiej.

Ponieważ, jak już mówiłam, wszystkie założone przez ciebie tematy sprowadzają się do kwestii ściśle religijnych, zaadresuję tutaj to, o czym mówiłam w wątku powitalnym:

Uważam twoje ciągłe odwoływanie się do cudów za świadectwo słabej wiary, ponieważ z jakiegoś powodu skupiasz się ciągle na podawaniu przykładów cudów, uważając być może, że tym przekonasz forumowych sceptyków. Świadczy to o tym, że dla ciebie jedynym przekonującym powodem do wiary są własnie cuda, nie zawarte w Piśmie przesłanie miłości bliźniego i nauki Chrystusa. Nawiasem mówiąc, zauważyłam, że w dyskursie częściej powołujesz się na Stary Testament, włącznie z więcej mającymi wspólnego z kabałą wyliczeniami na temat papieża.

Owszem, Jezus posługiwał się cudami. Karmił głodnych, leczył chorych, ożywiał zmarłych. Widzę tu rażącą przepaść między doraźnym pomaganiem ludziom a kwiatkami w zimie i tym podobnymi rzeczami. Poza tym głównym tematem ewangelii nie były cuda, ale nauczanie Jezusa i to, co starał się przekazać współczesnym: nie wolno odwracać się od drugiego człowieka, nieważne, kim by był (przypominam, że Stary Testament trochę inaczej się na to zapatrywał). Jeśli, zamiast opierać się na duchowych wartościach religii chrześcijańskiej, posiłkujesz się jakimiś cudami i naciąganym liczbowym pierdololo, uważam twoją wiarę za kruchą i mało przemyślaną.

Podejrzewam, że spora część forumowiczów jest ochrzczona i wychowała się, mając choćby przelotną styczność z nauczaniem Kościoła Katolickiego. Nie oczekuj, że wejdziesz tutaj i nawrócisz obecnych ględzeniem o cudownych objawieniach i tym podobnych, bo a. ludzie, którzy nie wierzą/odeszli od religii prawdopodobnie dokładnie przemyśleli własne poglądy i decyzje, b. Kościół w Polsce ciężko pracował na to, żeby zniechęcić do siebie wiernych i ma teraz efekty, c. mam osobiście kiepskie mniemanie o ludziach, którzy dają się bezmyślnie nawrócić przez jakiśtam "cud".

Generalnie podpisuję się pod tym, co powiedziała o wierze Kura. Swoją drogą, skoro już mowa o efekcie potwierdzenia, polecam artykuł o [link widoczny dla zalogowanych], który dziwnym trafem występuje głównie wśród osób zaburzonych psychicznie/mających obsesję na punkcie Jerozolimy/bardzo religijnych.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
IHime
Super Ninja



Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 325
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z piwnicy

PostWysłany: Pią 19:58, 23 Paź 2015    Temat postu:

A choćby i tam:
Cytat:
Wiara w Biblię jest pewniejsza od tej w reinkarnację, bo Dobra Nowina jest poświadczona tysiącami cudów, uzdrowień i dzieł prorokowania.
Może nie wprost, ale tyle z tego dla mnie wynika. Biblia jest solidniejszą podstawą wiary, bo? Wyznawcy Hinduizmu mają na pęczki przykładów reinkarnacji.
Podobnie odbieram Twoją argumentację za cudami. Są cudowne, więc dowodzą istnienia Boga (w zasadzie, którego?), dlatego są cudowne.

Poza tym, umówmy się, że nie nagrzeszyłam tyle, żebym musiała od nowa czytać wszystkie Twoje posty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Yorika
Całuśny Christoph z Brzytwą



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 1111
Przeczytał: 74 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:41, 23 Paź 2015    Temat postu:

Sunawani napisał:

Owszem, Jezus posługiwał się cudami. Karmił głodnych, leczył chorych, ożywiał zmarłych. Widzę tu rażącą przepaść między doraźnym pomaganiem ludziom a kwiatkami w zimie i tym podobnymi rzeczami.


Mogę dygresję?
Przy tych wszystkich opisanych w Nowym Testamencie cudach Jezusa jeden zgrzyta mi jak piasek w zębach. Pamiętacie historię o drzewie figowym, do którego Jezus podszedł, bo był głodny, a ono złośliwie nie zaowocowało? Jezus wtedy się wkurzył i je przeklął, aż uschło.
Ktoś poza mną widzi srogi dysonans między dotychczasowymi naukami a historią z figowcem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17120
Przeczytał: 85 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:12, 23 Paź 2015    Temat postu:

@hurra katoliczka: ja tylko chciałam zauważyć, że nie pisałam o możliwości istnienia cudów, ale o NAUKOWYCH dowodach na istnienie Boga.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kobalamina
Superwikary



Dołączył: 11 Maj 2013
Posty: 1706
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 17:28, 25 Paź 2015    Temat postu:

Yorika napisał:
Sunawani napisał:

Owszem, Jezus posługiwał się cudami. Karmił głodnych, leczył chorych, ożywiał zmarłych. Widzę tu rażącą przepaść między doraźnym pomaganiem ludziom a kwiatkami w zimie i tym podobnymi rzeczami.


Mogę dygresję?
Przy tych wszystkich opisanych w Nowym Testamencie cudach Jezusa jeden zgrzyta mi jak piasek w zębach. Pamiętacie historię o drzewie figowym, do którego Jezus podszedł, bo był głodny, a ono złośliwie nie zaowocowało? Jezus wtedy się wkurzył i je przeklął, aż uschło.
Ktoś poza mną widzi srogi dysonans między dotychczasowymi naukami a historią z figowcem?

Każdemu czasami może się ulać, może przypomniał sobie co tatuś wyrabiał w Starym Testamencie. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 13:16, 27 Paź 2015    Temat postu:

Kobalamina - mylisz się. Przeczytaj uwaznie mój post, nieco niżej jest moja odpowiedż na Twoje twierdzenie.

Sunawani - myślę, że wspomniana przez ciebie chęć "chlustania" wpłynęła na nadawanie moim słowom innego sensu niż takiego, jaki był moim zamiarem. Nigdy nie uważałam uległej gwałtowi kobiety za gorszą. Zauważ też, jak bardzo daleko posuwasz się w wydawaniu przedwczesnych osądów co do mojej duchowości. To, że powołuję się na cuda nie znaczy o słabej wierze, bo to właśnie odwołując się do wiary w biblijną zasadę, że "cuda są Palcem Bożym" chcę przedstawiać znaki, wobec których świat naukowy był bezradny, jak np. w japońskiej miejscowości Akita. A jeśli chodzi o moją miłość chrześcijańską lub jej brak, to przecież już samo tylko udzielanie się społeczne na tym forum jest jej przejawem (nie, nie będę się bawiła w fałszywą pokorę bo jako żywa świątynia Ducha Świętego swoją wartość znam). Może np. na to forum trafi jakaś zabłąkana internautka rozważająca w myślach popełnienie samobójstwa i po natknięciu się na moje tematy zacznie zadawać sobie nie zadawane wcześniej pytania i z czasem nabierze sił do życia dzięki nauce Krzyża? Pozytywne myślenie to coś wspaniałego. Polecam!
Okej, postaram się znaleźć pożądane przez Ciebie linki.
NIGDY (ten wyraz piszę drukowanymi nie w wyniku rzekomej agresji ale dla zwrócenia uwagi osób, które twoją wypowiedzią mogłyby być wprowadzone w dezinformację co w rezultacie działałoby na szkodę forum jako miejsca cennej dyskusji) nie uznawałam kabały, to by było sprzeczne z zakazem okultyzmu przez Kościół. Zauważ, że Kościół zatwierdził objawienia w Fatimie a to tam jest wątek liczby trzynaście podobnie jak w innych, już podanych przez mnie wydarzeniach z życia Kościoła. Motyw liczby trzynaście w historii Kościoła nie jest odwołaniem do kabały, tylko - jak twierdził o. Joachim Badeni - do Trzynastego Rozdziału Pierwszego Listu do Koryntian, czyli słynnego Hymnu o Miłości świętego Pawła. Bo to właśnie miłość, piękna i bezinteresowna miłość stanowiła sedno przesłania Fatimskiej Pani i orędzia Jana Pawła II jakie przez cały czas wprowadzał w swoim życiu naznaczonym symboliką liczby trzynaście...

Karol - uważasz, że przy śmierci bliskiej osoby lepiej nie słyszeć pociechy odwołującej się do Boga i perspektywy wiecznego złączenia się ze swoimi ukochanymi osobami w Niebie?

Rufus - chętnie udzielę satysfakcjonującej odpowiedzi, ale prosiłabym o dokładniejsze sprecyzowanie Twojego zarzutu odnośnie "prozy życia".

Ag - to przykre, że budzi w Tobie obrzydzenie logika, która przyniosła wielu osobom pociechę w ich cierpieniach. Popatrz na przykład Madzi Buczek - pomimo ciężkich schorzeń była szczęśliwą dziewczynką a teraz jest spełnioną życiowo kobietą. Nie, nie jest "spełniona życiowo" według kryteriów świata, ale Ewangelii. W chrześcijańskiej nauce o wtórnej wartości cierpienia jest głęboka mądrość, i życzę Ci z całego serca, abyś ją kiedyś odkryła.

Firrea - a nie sądzisz, że osoby od tych świadectw nie podawały swoich danych osobowych ze względu na zachowanie prywatności swojej i swoich rodzin? Na szczęście jest wystarczająco wiele cudów uzdrowień potwierdzonych przez naukę, które są związane z publicznie znanymi osobami. Jedną z nich była kolombijska doktor Gloria Polo która w 1995 została trafiona przez piorun i doświadczyła wizji zaświatów i Jezusa. Ponieważ Gloria pomimo bycia katoliczką nosiła wbrew naukom Kościoła miedzianą spiralę antykoncepcyjną, jej obrażenia były zwielokrotnione. Jej jajniki były zwęglone, nogi zamieniły się w "czarne kikuty, które były obumarłe i wyglądały jak ciemna lemoniada z bąbelkami" a tam gdzie były piersi trochę więcej tylko skóry nad mięsem. Mimo to ciało Glorii w niesłychanie szybkim czasie zregenerowało się... a sama Gloria pomimo spopielenia przez piorun jajników zaszła w nową ciążę! Tu jest dokumentacja medyczna:
[link widoczny dla zalogowanych]

IHime - w takim razie proszę o podanie przez Ciebie rzekomo wiarygodnego dowodu na istnienie reinkarnacji. Wielokrotnie stykałam się z tego typu "świadectwami" i zawsze były w nich jakieś luki podkopujące ich wiarygodność.

Yorika - tamto drzewo figowe było strukturalnym zlepkiem żywych komórek roślinnych pozbawionym duszy i Jezus miał prawo pokazać na nim swoje nadprzyrodzone zdolności. Jezus nawoływał do miłości bliźniego i uczył szacunku do świata, ale pamiętajmy, że biblijny Bóg kazał, by człowiek czynił sobie ziemię poddaną.

Kobalamina - Ojciec Niebieski jest w Starym Testamencie tym samym miłosiernym Bogiem co w Nowym Testamencie, gdyż Bóg jest zawsze ten Sam. Takie fragmenty Starego Testamentu jak wezwanie do zabijania pogańskich osadników Kanaanu przez Hebrajczyków należy rozumieć symbolicznie, tak jak widzieli to liczni apologeci z historii Kościoła. "Śmierć" osadników Kanaanu była metaforyczna, bo została dokonana przez "uśmiercenie" grzesznych namiętności poprzez poddanie procesowi obrzezania, będącemu zapowiedzią nowotestamentowego chrztu. W Nowym Testamencie miłość Boga do pogan znajduje potwierdzenie w kolejnych cudach, nawet w takich jak w wylaniu Ducha Świętego na pogańskich domowników jeszcze zanim ich dusze zostały obmyte poprzez chrzest. Pozwolę sobie zacytować fragment starożytnego kościelnego "Wykładu Księgi Jozuego" ( hom. 12,2n ):
"Marcjon jednak, Walentyn i Bazylides oraz pozostali heretycy, którzy nie chcą rozumieć tego tekstu w sposób godny Ducha Świętego, zabłąkali się z dala od wiary i samych siebie przeszyli wielu niegodziwościami (1 Tm 6,10). Głoszą oni istnienie innego Boga (...), który rzekomo uczy okrucieństwa, bo nakazuje zdeptać karki wrogów i powiesić na drzewie królów zdobytej przemocą ziemi. Oby Pan mój, Jezus, Syn Boży, zezwolił mi na to, oby kazał mi podeptać moimi stopami ducha rozpusty, podeptać karki ducha gniewu i zapalczywości, podeptać demona chciwości, podeptać zuchwałość, zetrzeć stopami ducha pychy. (...) Jeśli zasłużę, aby tak postąpić, będę szczęśliwy i właśnie do mnie będą się odnosiły słowa, które Jezus wypowiedział pod adresem przodków: 'Postępujcie mężnie i bądźcie mocni, nie bójcie się ich i nie lękajcie, bo Pan Bóg wydał wam w ręce wszystkich nieprzyjaciół waszych' (Joz 10,25). Jeśli słowa te rozumiemy w sposób duchowy, jeśli toczymy duchowe wojny i wypędzamy z niebios wszelkie duchowe pierwiastki zła, to tym samym będziemy mogli otrzymać w dziedzictwie od Jezusa również ich ziemię i królestwa, to znaczy królestwa niebieskie'.
Niestety, dzisiejsza szkolna katecheza (przynajmniej w Polsce) mało kiedy porusza temat obrony chrześcijańskiego Boga przed oskarżeniami o wzywanie do masowych mordów. Efekt jest taki, że to się na nas mści, chrześcijankach, bo jesteśmy błędnie postrzegane nie tylko jako "moherki" ale i "służki okrutnego Boga".

kura z biura - ale jak mamy dać szansę Bogu na udowodnienie swojego istnienia, jeśli oderwiemy pojęcie cudu od procesu naukowego udowadniania? Maryja jako Arka Przymierza Nowego Testamentu toruje na świecie drogę Jezusowi przed Jego Drugim Przyjściem i już jedynie przy tylko Ją przedstawiających figurach dzieją się cuda - a więc idąc tropem tej logiki znaki wskazujące na Boskiego Autora - które są potwierdzone naukowo. Odniosę się do wydarzeń w Akita w Japonii - figura Matki Bożej płakała tam 101 razy i działo się to także wtedy, gdy naukowcy odseparowali o całe kilometry figurę od związanej z nią wizjonerki, zakonnicy Agnes. Czyżby naukowcy nie mając żadnego interesu w popieraniu zakonnicy-wizjonerki do której lokalna władza kościelna podchodziła wtedy z nieufnością (ale potem uznała jej objawienia za prawdziwe) zaryzykowali swoje kariery dołączając do mistyfikacji?

mangust napisał:
Trzeba być swoją drogą niesamowicie pysznym by myśleć, że jako mieszkańcy tej maleńkiej, ciasnej planetki (zapewne jednej z wielu podobnych) mamy jakiś wyjątkowy cel we wszechświecie. Geocentryzm jest passe od czasów Kopernika. Inna sprawa że w ogóle nie podoba mi się ta katolicka wieczność. Jest nudna i nie ma w niej zwierząt.


Wiesz co? Przypomniał mi się jeden z dawnych numerów "Wprost" gdzie jego Autor rzucał błotem w Tomasza Terlikowskiego jak tylko się da - myślę, że użycie określenia "rzucał błotem" jest tym bardziej uzasadnione, że Autor obraził przy okazji tysiące katolików wierzących w skuteczność modlitewnego narzucania się Bogu, o którym już wspominał Jezus w Ewangelii opowiadając przypowieść o dostojniku i uporczywej wdowie która pragnęła, by wziął ją pod obronę. Otóż Autor artykułu stwierdzał, że jak bardzo pysznym trzeba, być, by tak jak Tomasz Terlikowski w doczekaniu się dziecka widzieć ingerencję Boga? Zacytuję słowa Autora artykułu - Cezarego Michalskiego (żródło: [link widoczny dla zalogowanych] ):

"Potępiając in vitro w programie Tomasza Lisa, Tomasz Terlikowski wygłosił przed zdumionym Tadeuszem Bartosiem niezwykłą deklarację, która długo będzie cytowana przez media: „u mojej żony zdiagnozowano niepłodność wymagającą wieloletniego leczenia. Wtedy postanowiliśmy powiedzieć Panu Bogu, że my już nic nie możemy zrobić, lekarze na razie też nie, Ty nam pomóż. Modliliśmy się przed relikwiami. I mamy czwórkę dzieci. Proszę mi nie mówić, że to jest magia, że to jest głupota ludzi wierzących. Ja tego doświadczyłem”. Z kolei jeden ze swoich blogowych wpisów rozpoczął wyrazistym, nawet jeśli zupełnie wariackim stwierdzeniem, że: „w prawdziwie liberalnym społeczeństwie ciąża i poród nie będą tolerowane”.
Pycha, która pozwala w telewizyjnym talk-show informować widzów, że było się beneficjentem cudu zesłanego dla mnie osobiście przez Boga."
No po prostu ręce opadają. W rzekomo jeszcze kraju o "chrześcijańskim dziedzictwie" nie można już sobie wierzyć w to, że... Bóg może wysłuchać mojej modlitwy i uleczyć niepłodność bliskiej mi osoby! Ojojoj! Och, czyli ja też jestem pyszna! A słowa o "zdumieniu" pana Tadeusza Bartosia na wieść o cudzie o mało nie zrzuciły mnie z fotela - jeżeli dla osoby która niby zna prawdy wiary chrześcijańskiej czyjaś wiara w to, że Bóg może uzdrawiać jest "egzotyczna", no to cóż... (Ja zaraz powrócę do wąteczku w którym pan Tadeusz Bartoś jest podawany jako "autorytet" od Kościoła i gdzie staram się wykazać, że operuje on danymi, np. odnoszącymi się do objawień, które nie mają pokrycia z rzeczywistością:
http://www.sierzantundsaper.fora.pl/dlugi-mroczny-podwieczorek-dusz,29/bruno-i-jego-sensacyjne-story-jak-to-wyjasnicie,6832.html )
Przykro mi mangusto, że używasz takiego samego sposobu jak pan Michalski, czyli, że od razu upatrujesz u kogoś pychy. Bóg mógł właśnie po to powołać do życia ludzkość na małej w skali wszechświata planetce, by jeszcze bardziej ukazał sie Jego ogrom a to, że Syn Boży przyjął Ciało właśnie na takiej lichej planetce świadczy o Jego głębokiej pokorze i uniżeniu. Swoją drogą nie musimy być sami we wszechświecie - Kościół dopuszcza możliwość istnienia innych inteligentnych istot posiadających duszę lecz wtedy kwestia ich ewentualnego duchowego upadku i Odkupienia pozostaje sfera spekulacji. Jednym z agitatorów istnienia obcych cywilizacji był w dziejach Kościoła święty ojciec Pio:
[link widoczny dla zalogowanych]
Inna sprawa, że Szatan i jego upadłe duchu mogą czasami udawać kosmitów, by podszywając się pod przedstawicieli "mądrzejszych cywilizacji" głosić, że np. chrześcijaństwo jest przestarzałe i że to New Age przyniesie pozytywną zmianę światu. Takie twierdzenia są oczywiście nie do przyjęcia dla chrześcijan. Były przypadki zjaw pseudo-"kosmitów" przenikających przez ściany budowli (a więc zdradzających charakterystyczne zdolności upadłych aniołów) i reagujące z przerażeniem na wodę święconą, modlitwę różańcową i wezwania ku czci Przenajświętszego Sakramentu. O ile dobrze pamiętam, "Egzorcysta" także ciekawie poruszał temat antychrześcijańskich "ufonautów" jako demonów przybywających z dna piekła w imieniu Szatana...
Jeśli chodzi o Twoje słowa o geocentryzmie, polecam Ci do przeczytania to:
[link widoczny dla zalogowanych]
Jeśli chodzi co twoje słowa o katolickiej wieczności bez zwierząt, zauważ, że świętej Księdze Kościoła Biblii jest mowa o tym, że w przyszłej rzeczywistości zbawienia lew będzie koło jagnięcia. Potwierdzał to także Papież:
[link widoczny dla zalogowanych]
Owszem, nie będzie zmartwychwstania zwierząt przy Sądzie Ostatecznym, bo zwierzęta nie mają dusz a zmartwychwstanie zakłada powstanie ze zmarłych wraz powrotem duszy do ciała. Czy w takim razie odrodzi się samo "dawne ciało" zwierzęcia? Niekoniecznie. Możliwe, że każde zwierzę otrzyma nową cielesną powłokę ale wraz ze wspomnieniami i świadomością z dawnego życia.
Niektórzy teologowie uważają, że już teraz w niebie przebywają "echa", "ikony" z życia zwierząt które jednak nie odpowiadają jeszcze pełnemu ich życiu jakie je w przyszłości czeka. Takie twierdzenia potwierdza wizja zaświatów przeżyta przez małego chłopca z USA - Coltona Burpo, który widział w niebie Jezusa i piękne zwierzęta takie jak konie i psy. Colton co prawda jest protestantem, ale jego doświadczenia nie są niezgodne z katolicyzmem, a nawet są z nim zbieżne (jak np. wizja Maryi znajdującej się obok Jezusa w niebie i "kochającej go dalej jako Jego Mama" wbrew twierdzeniom innych protestantów, że tak wogóle to niby w Niebie z ludzi jest teraz tylko Jezus a reszta śpi). Wizje Coltona uważam za wiarygodne, bo wiedział on o sekretach rodziny które były przed nim zakryte i kiedy jego na chwilę odłączona od ciała dusza szybowała ku zaświatom widział i opisał póżniej dokładnie co robili i gdzie byli wtedy martwiący się o niego w szpitalu rodzice.

Jeśli chodzi o Twoje słowa o NASA, to NASA miało swój współudział przy badaniach Całunu Turyńskiego. Tylko litości - od razu przypominam, że te które wykonano izotopem węgla C14 rzekomo wskazującym na Całun jako "średniowieczne fałszerstwo" dotyczyły pobranego fragmentu z tkaniny doszytej w średniowieczu po pożarze do samego starozytnego Całunu. Na Całunie wykryto odciski rzymskich monet z czasów Jezusa oraz ślady pyłków roślin z okolic Palestyny.
O działaniach NASA względem Całunu Turyńskiego i poruszającym duchowym przesłaniu tej relikwii jest bardzo pięknie napisane tu:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Wto 13:44, 27 Paź 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:48, 27 Paź 2015    Temat postu:

hurra katoliczka napisał:

Ag - to przykre, że budzi w Tobie obrzydzenie logika, która przyniosła wielu osobom pociechę w ich cierpieniach. Popatrz na przykład Madzi Buczek - pomimo ciężkich schorzeń była szczęśliwą dziewczynką a teraz jest spełnioną życiowo kobietą. Nie, nie jest "spełniona życiowo" według kryteriów świata, ale Ewangelii. W chrześcijańskiej nauce o wtórnej wartości cierpienia jest głęboka mądrość, i życzę Ci z całego serca, abyś ją kiedyś odkryła.


Po pierwsze: NIE DZIĘKUJĘ. Weź się może zastanów, co piszesz, zanim komuś pożyczysz cierpienia.

Po drugie: Wkleję ci jeszcze raz treść mojego posta, bo czytanie ze zrozumieniem się kłania:

Cytat:
Brzydzi mnie niesamowicie logika "Zostałaś ocalona przed gwałtem? Super! Zostałaś magicznie ozdrowiona? Super! Nie zostałaś? Oj tam, oj tam, twoje cierpienie/śmierć na pewno ma sens i czemu służy, dostaniesz nagrodę już po śmierci."

Rozumiem, czemu ludzie skłaniają się ku takiemu myśleniu – bo gdy przydarzy nam się coś złego (gwałt, choroba, śmierć bliskiej osoby, cokolwiek) chcemy sobie jakoś to zracjonalizować, bo fakt, iż coś złego wydarzyło się zupełnie losowo jest trudny do zaakceptowania i dodatkowo bolesny, więc stwierdzenie "Bóg wystawia mnie na próbę", "w moim cierpieniu/poświęceniu jest sens" pomaga sobie poradzić z trudną sytuacją. Naprawdę to rozumiem jako jakiś mechanizm obronny.


Nie napisałam, że brzydzi mnie to, w czym inni znajdują sobie pocieszenie. Napisałam, że rozumiem mechanizm obronny, jakim jest poszukiwanie pocieszenia w religii, by ulżyć sobie w cierpieniu. Sama nie jestem tym zainteresowana.

Brzydzi mnie stwierdzenie, że jak zostanę zgwałcona, to będzie to wynikiem wielkiego planu, a w ogóle to cierpienie jest dobre i dostanę nagrodę w niebiesiech. A w czterech literach mam tę nagrodę. Chętniej bym gwałcicielowi jaja ukręciła, bo wierzę w namacalną karę w tym życiu, a nie że MOŻE gość pójdzie do piekła.

Cierpienie nie jest, do ciężkiej kotwicy, dobre.

hurra katoliczka napisał:

„u mojej żony zdiagnozowano niepłodność wymagającą wieloletniego leczenia.


Chwila moment, czy Terlikowska to nie miała przypadkiem chorej tarczycy? Bo to się leczy. I nawet w ciążę można zajść.

W słynnym już wywiadzie:

Cytat:
Nie. Okazało się, że mam za dużo prolaktyny, która skutecznie blokowała owulację. Dostałam leki. Przytyłam dziesięć kilo, i to błyskawicznie. […] Byliśmy po drodze w Padwie, Sienie, we Florencji, w każdym sanktuarium padaliśmy na kolana: ''Panie Boże, prosimy cię o dziecko''. Miesiąc później zaczęłam źle się czuć. Zrobiłam test: dwie kreski. Cud.

Jaki cud? Leki po prostu.

My to tłumaczymy cudem, a ty tłumacz, jak sobie chcesz.


No sorry, ale jak ktoś wie, że jest chory i jest zdiagnozowany i się leczy, ale potem stwierdza, że nie, to pewnie była boska interwencja, to mi ręce jako te płetwy opadają. To po co te leki brała? Mogła się tylko modlić, jak taka jest mądra.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 13:55, 27 Paź 2015    Temat postu:

Ale całun turyński o ile mi się dobrze zdaje to nie jest cud. Bo cud to właśnie te sławetne płaczące figurki czy krwawiące krzyże, a całun turyński to jest rzecz i NASA jeśli już mogła to sprawdziła co najwyżej czy jest z danej epoki. Nadal nic na temat magicznych drzewek. I kurde pls jak już podajesz źródła to podawaj takie obiektywne.

Cytat:
świętej Księdze Kościoła Biblii jest mowa o tym, że w przyszłej rzeczywistości zbawienia lew będzie koło jagnięcia.
jest takie słowo, nazywa się "metafora". Wyszukaj sobie Wink

W ogóle to co ma in vitro do przywłaszczania sobie miana narodu wybranego? I co ma Terlik? Nie wierzę w ani jedno parszywe słowo tego nienawistnego oblecha. Jeśli bóg, o ile istnieje, wybiera sobie takie rodziny które jawnie plują jadem na wszystko co inne od ich formatu, to jakiś słaby ten bóg.

reszta tl;dr.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2105
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 74 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:59, 27 Paź 2015    Temat postu:

Cytat:
Może np. na to forum trafi jakaś zabłąkana internautka rozważająca w myślach popełnienie samobójstwa i po natknięciu się na moje tematy zacznie zadawać sobie nie zadawane wcześniej pytania i z czasem nabierze sił do życia dzięki nauce Krzyża?

Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że jeśli na forum trafi internautka z myślami samobójczymi przeczyta w którymś z tematów zachętę, żeby udać się do psychiatry i że nie ma w tym żadnego powodu do wstydu.

Nawiasem mówiąc, w podręcznikach podaje się, że wiara (w niewielkim, bo niewielkim) stopniu obniża ryzyko popełnienia samobójstwa. Najbardziej skuteczny jest muzułmanizm.

Cytat:
Ponieważ Gloria pomimo bycia katoliczką nosiła wbrew naukom Kościoła miedzianą spiralę antykoncepcyjną, jej obrażenia były zwielokrotnione.


W jaki sposób wkładka wewnątrzmaciczna miałaby w jakikolwiek sposób zwiększyć zakres obrażeń po uderzeniu pioruna? Zwłaszcza chodzi mi o te spalone nogi i piersi. Pytam bez złośliwości, jeno z czystej ciekawości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 14:00, 27 Paź 2015    Temat postu:

Ag - gdzie ja niby życzyłam ci cierpienia?! Sad Zyczyłam ci zdolności do konstruktywnego przyjęcia cierpień których Ci nie życzę ale które moga nadejść.
Jeśli chodzi o "plan Boży" a problem gwałtu, to Bóg nie chce, żeby był gwałt który jest skutkiem tego, że ktoś zadziałał wbrew Woli Boga wybierając grzech i zło poprzez napastowanie swojej ofiary. "Boży Plan" może być w takim wydarzeniu rozumiany tylko w tym sensie, że Bóg może nawet nasza największa życiową krzywdę przerobić w coś, co w Wieczności okaże się dla nas pozyteczne duchowo.
Cierpienie samo w sobie nie jest dobre, ale skoro już wspominasz o kotwicy, to dzięki zakotwiczeniu życia w napełniającym nadzieją przesłaniu Dobrej Nowiny możemy sprawić, że nasze cierpienia złożone w Sercu Jezusa mogą wydać duchowy plon. W Księdze Apokalipsy jest widzenie dusz niewinnie zamordowanych ludzi, którzy przemawiali do Boskiego Władcy a woń jaką są modlitwy świętych wypraszała światu duchową pomoc.
Co do tego "cudu" od Terlikowskich - powinnam była precyzyjniej się wyrazić. Mówiąc o ich "cudzie" bardziej chodziło mi o sugerowanie przez "Wprost", że wiara, że Bóg może dokonać zdrowotnej ingerencji w twojej rodzinie to niby pycha a jako że cudów w chrześcijaństwie jest wystarczająco wiele wiarygodnych i potwierdzonych naukowo (np. Lourdes, Fatima, dary Marty Robin) nie muszę sie martwić, czy akurat u Terlikowskich naprawdę wydarzył się cud.

mangusta - Całun Turyński to cud, bo nieuczyniony ludzką ręką. Wizerunek Jezusa na Całunie powstał w wyniku silnej eksplozji światła która wydobyła się od środka Całunu czyli od spoczywającego w nim Ciała jezusa w momencie Zmartwychwstania.
"Zacytuję ci badania wykluczające naniesienie na Całun (tą część starożytną a nie doszyty mały kawałek po pożarze w średniowieczu) farb czy barwników:
Ponad wszelką wątpliwość i ostatecznie naukowcy wykluczyli obecność na Całunie, jakich kolwiek śladów barwników, farb, czy pigmentów (z uwzględnieniem tlenku żelaza stosowanego przez profesora). Do badań w tym kierunku użyto też wszelkich możliwych metod naukowych jak: spektroskopii, rentgena, spektroskopii podczerwieni, spektroskopii masy,termografii podczerwieni, radiografii, itp., wychwytujących nawet 1 cząstkę na miliard."
(żródło: [link widoczny dla zalogowanych])
Rozumiem twoje spostrzeżenia odnośnie "metafory" w kwestii opisu zwierząt w Raju, ale zauważ, że tamten fragment należy odczytywać we właściwym kontekście. Ponadto pożądane jest, aby Bóg dopełnił swojego tryumfu poprzez osiągnięcie wyzwolonej od Szatana po Sądzie Ostatecznym ziemi tym, by znowu nastała harmonia Edenu.
Protestuję przeciwko twojemu "słowu pogardy" jakim określiłeś na "o" Terlikowskiego. ten wspaniały duchowy gigant przyczynił się do ocalenia wielu nienarodzonych dzieci (ciekawe, ile z nich w przyszłości będzie antyklerykałami?) i oczywiście też nie jest bez wad, bo przesadził z sarkazmem wobec Anny Grodzkiej (ja osobę tak się nazywającą szanuję i sie za nią modlę) tym niemniej uczynił wiele dobra.

Galnea - jedno nie wyklucza drugiego. Już Pismo Święte doceniało znaczenie medycyny i zachęcało do powierzania się medycznym specjalistom ale "bonus" w postaci radości jaką wiara z pewnością jest godny pożądania.
Dlaczego islam?
Co do spirali a obrażeń w wyniku pioruna - w spirali obok miedzi jest plastik:
[link widoczny dla zalogowanych]
i w przypadku porażenia piorunem dochodzi do reakcji plastiku na wysoką temperaturę, co odbija się na ciele
PS: pod linkowanym artykułem jest komentarz kogoś kto przestrzega przed spiralą jako środkiem prowadzącym do śmierci poczętego życia i opowiada też o Glorii Polo, ale to nie ja tam się wypowiadałam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Wto 14:35, 27 Paź 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:11, 27 Paź 2015    Temat postu:

Użyłam słowa kotwica, bo się w ostatniej chwili zreflektowałam, że nie mogę użyć ku*wa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 14:14, 27 Paź 2015    Temat postu:

Czemu nie możesz? Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra katoliczka
Bohaterku z Hamburgu



Dołączył: 09 Paź 2015
Posty: 269
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

PostWysłany: Wto 14:29, 27 Paź 2015    Temat postu:

Okej - ujmę to tak. Ja też swego czasu przeklinałam, ale chodzi o zachowanie pewnych zasad.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra katoliczka dnia Wto 15:02, 27 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ag
Lily VooDoo Evans



Dołączył: 14 Sty 2015
Posty: 297
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:37, 27 Paź 2015    Temat postu:

Myślałam, że taka jest polityka forum, że się nie używa raczej wulgaryzmów? Hmm, może to było na moim drugim forum i mi się pomerdało.

Ale nie pozwalajcie mi, bo będę rzucać wiązankami na lewo i prawo, jestem bardzo źle wychowanym człowiekiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin