Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

CETA
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 11:26, 04 Paź 2016    Temat postu: CETA

Jesteście za, przeciw? Orientujecie się w temacie czy nie bardzo? Myślicie, że przydałyby się infografiki w temacie, czy jest ich już wystarczająco?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:51, 04 Paź 2016    Temat postu:

OMG, jestem cholernie ciekawy, co o tym myślicie. Byłem jednym z członków grupy negocjującej (niektóre rozdziały) porozumienia.

Edit: Nie muszę chyba pisać, jak bardzo mnie dziwią strajki wokół tego. Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Wto 11:51, 04 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1854
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:44, 04 Paź 2016    Temat postu:

Ja - prosty Kaziczek o słabej wiedzy o polityce globalnej i ekonomii - nie widzę problemów. Jasne, że przy tak gigantycznych umowach zawsze będzie ktoś stratny, ale zalety wydają się przeważać: brak cła, nowe możliwości dla firm, miejsca pracy, nowe produkty (ponoć łosoś będzie tańszy <3).
Największe zarzuty, z jakimi się spotkałam, toto, że GMO jabłka z Kanady wyprą te polskie i mocno osłabią naszą Jabłczaną Monarchię, jeżeli nie doprowadzą wręcz do detronizacji. Znowu, ja nie doktor ekonomii, ale wydaje mi się, że mimo niedawnego GMO Kanada nie jest wystarczającą potęgą w temacie jabłek (z tego co widziałam w rankingach produkcji, tak z gdzieś 40 miejsce?), które są nie dość, że cholernie u nich drogie z naszej perspektywy, to jeszcze sami jakieś dwa lata temu te owoce zaczęli od nas sprowadzać.
To jedno, drugim największym zarzutem przeze mnie widzianym jest ekologia. Kanada przedstawiana jest jako monstrum, które wyrywa z ziemi każdy minerał, tłucze packą pszczoły, faszeruje obywateli GMO żarciem nasyconym trucizną, a zwierzęta hodowlane faszeruje DNA i innymi paskudztwami i otworzenie dla nich rynku skończy się zalaniem nas mięsem hormonalnym za dwa grosze i upadkiem środowiska naturalnego. Nawet pomijając, co myślę o GMO i traktowaniu go jako szatańskiej korpoplagi i zakładając, że Kanada ma dużo niższe standardy przy produkcji żywności niż Europa - jakoś nie chce mi się wierzyć, by UE zgodziło się na przywożenie stamtąd produktów niespełniających ustalonych przez nią norm.
Coś tam jeszcze mi mignęło z teorii o tym, że jak tylko podpiszemy tę umowę, to zaraz jakieś firmy z USA wykorzystają tę furtkę, żeby przejąć europejską gospodarkę. Ale że to brzmiało, jakby Kanada był gigantyczną marionetką Ameryki, krajem istniejącym w sumie tak dla picu, więc nie bardzo chciało mi się te mądrości zgłębiać.
Tyle wiem - jeżeli ktoś widział inne "przeciw", to niech się podzieli, ciekawa jestem.

Widziałam z dwa, trzy posty znajomych o CETA w ostatnich dniach, w sensie "tępa masa drugi raz dała się nabrać na aborcję, a pod ich nosem przechodzi CETA". Bardzo brzydkie karmienie swojego ego.

Cytat:
Byłem jednym z członków grupy negocjującej (niektóre rozdziały) porozumienia.

:O Szacun!

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:09, 04 Paź 2016    Temat postu:

Kazik napisał:
Ja - prosty Kaziczek o słabej wiedzy o polityce globalnej i ekonomii - nie widzę problemów. Jasne, że przy tak gigantycznych umowach zawsze będzie ktoś stratny, ale zalety wydają się przeważać: brak cła, nowe możliwości dla firm, miejsca pracy, nowe produkty (ponoć łosoś będzie tańszy <3).

No to jest właśnie kwestia tego. Nie lubię spotkań z NGOs, bo oni uważają, że wiedzą wszystko najlepiej, a na skutek tego rozumowania - po co ludziom wybór, skoro powinni robić tak, jak NGOs mówią.

Cytat:
Największe zarzuty, z jakimi się spotkałam, toto, że GMO jabłka z Kanady wyprą te polskie i mocno osłabią naszą Jabłczaną Monarchię, jeżeli nie doprowadzą wręcz do detronizacji. Znowu, ja nie doktor ekonomii, ale wydaje mi się, że mimo niedawnego GMO Kanada nie jest wystarczającą potęgą w temacie jabłek (z tego co widziałam w rankingach produkcji, tak z gdzieś 40 miejsce?), które są nie dość, że cholernie u nich drogie z naszej perspektywy, to jeszcze sami jakieś dwa lata temu te owoce zaczęli od nas sprowadzać.

Drogie jak drogie, ale... Polska na świecie jest na 4. miejscu produkcji jabłek (produkcja rzędu 2,9mln ton), a Kanada ma produkcję ok. 250tys. ton. To trochę tak, jakby mówić, że my możemy zagrozić USA technologiami wojskowymi, bo nasza armia kupiła 3 drony. Kanada nie ma potencjału, żeby nam zagrozić. A GMO u nas już jest - to, że u nas jest zakazana produkcja przy wykorzystaniu GMO nie oznacza, że nie można importować produktów otrzymywanych z wykorzystaniem GMO. No ale może jednak dać konsumentom wybór? Drażni mnie to podejście "masz jeść zdrowo, co z tego, że to jest 3 razy droższe", do tego wciskane ludziom, których najczęściej po prostu nie stać na takie zdrowe jedzenie.

Cytat:
To jedno, drugim największym zarzutem przeze mnie widzianym jest ekologia. Kanada przedstawiana jest jako monstrum, które wyrywa z ziemi każdy minerał, tłucze packą pszczoły, faszeruje obywateli GMO żarciem nasyconym trucizną, a zwierzęta hodowlane faszeruje DNA i innymi paskudztwami i otworzenie dla nich rynku skończy się zalaniem nas mięsem hormonalnym za dwa grosze i upadkiem środowiska naturalnego. Nawet pomijając, co myślę o GMO i traktowaniu go jako szatańskiej korpoplagi i zakładając, że Kanada ma dużo niższe standardy przy produkcji żywności niż Europa - jakoś nie chce mi się wierzyć, by UE zgodziło się na przywożenie stamtąd produktów niespełniających ustalonych przez nią norm.

Bo ludzie właśnie nie rozumieją, że wyznaczanie standardów to są negocjacje - to nie jest tak, że Kanada ma swoje standardy, UE ma swoje i muszą zostać przyjęte jedne albo drugie. Są przecież odpowiednie grupy, które patrzą, gdzie standardy są zbliżone, np. często są przeprowadzane inspekcje czy testy, które prowadzą do tych samych wyników, ale są przeprowadzane w inny sposób, więc po co przedsiębiorcy mają robić dwa testy na wykazanie tego samego. I po to są standardy - żeby zbliżyć i usunąć zbędne procedury, a nie po prostu usunąć wszystkie. I nie wiem czemu, ale nikt nie bierze pod uwagę w ogóle tego, ze przecież w tych negocjacjach to UE występowała jako tytan gospodarczy, a nie Kanada. Czemu to UE miałaby przyjmować standardy kanadyjskie?

Cytat:
Coś tam jeszcze mi mignęło z teorii o tym, że jak tylko podpiszemy tę umowę, to zaraz jakieś firmy z USA wykorzystają tę furtkę, żeby przejąć europejską gospodarkę. Ale że to brzmiało, jakby Kanada był gigantyczną marionetką Ameryki, krajem istniejącym w sumie tak dla picu, więc nie bardzo chciało mi się te mądrości zgłębiać.

To też jest dziwaczne i bardzo częste, jakby faktycznie Kanada była przykrywką dla USA do prowadzenia niewygodnej polityki.

Sporo jeszcze tego było - że Kanada to tylne drzwi dla wprowadzenia ACTA, że poprzez CETA amerykańskie korpo będą sterowały rządami za pomocą współpracy regulacyjnej. I moje ulubione - że CETA wymusi identyfikację wszystkich obywateli za pomocą czipów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 13:15, 04 Paź 2016    Temat postu:

O proszę, dobrze jest usłyszeć argumenty drugiej strony, bo póki co wszystko, co słyszałam o CETA było negatywne. Co myśleć np o tym? https://www.youtube.com/watch?v=L9inPBS98cs

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Micha
Histeria Zmutowanych Mdłości



Dołączył: 13 Lis 2012
Posty: 701
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Wto 13:50, 04 Paź 2016    Temat postu:

Nie znam się, więc się wypowiem Wink

Z tym filmikiem mam jeden problem, ponieważ to co się wydarzyło w Kanadzie po NAFTA niekoniecznie musi się wydarzyć u nas po CETA (dość naiwnie uważam, że jesteśmy w stanie uczyć się na błędach). Owszem, ktoś będzie stratny, ale wydaje mi się, że korzyści jest więcej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:28, 04 Paź 2016    Temat postu:

Ja się przy okazji podepnę z niezbyt mądrym pytaniem: what's the deal with GMO? Przyznam szczerze, że samo pojęcie kojarzę mgliście i częściej widziałam je wspominane raczej w kontekście "hurr durr modyfikowane genetycznie rośliny, hurr durr wszyscy będziemy przez to mutantami", co, eee, nie za bardzo do mnie trafia. Z takich bardziej wyważonych argumentów raz widziałam posta o tym, że jakaś tam wielka korporacja rolnicza w USA sprzedaje rolnikom nasiona kukurydzy (?), która sama nie wytwarza własnych nasion (?) i, eee, w każdym razie sens był taki, że rolnicy zamiast kupić nasiona raz i potem już używać "własnych", muszą za każdym razem kupować je od korporacji, co już rzeczywiście może budzić sprzeciw, ale we mnie wywołuje przede wszystkim pytanie, czemu w takim razie rolnicy w ogóle decydują się na tę genetycznie modyfikowaną kukurydzę. Dlaczego więc tak naprawdę jest taka nagonka na GMO? Czy to ma jakieś podstawy, czy tylko bazuje na jakimś podskórnej niechęci do "bawiących się w Boga" naukowców? (Podobnie z mięsem klonowanych zwierząt - w informacjach pod którąś petycją stoi, że w USA sprzedaje się mięso zwierząt klonowanych w laboratoriach i to miało być jednoznacznie negatywne, ale właściwie dlaczego?)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 14:46, 04 Paź 2016    Temat postu:

Forbes przestrzega: [link widoczny dla zalogowanych]

Widziałam też opinię, że CETA uderzy w produkty regionalne, takie jak oscypki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:11, 04 Paź 2016    Temat postu:

Przy porównywaniu CETA i NAFTA trzeba mieć w głowie jedno - przy NAFTA to USA przekazywało swoje standardy Kanadzie i Meksykowi, bo to USA miało silniejszą gospodarkę. Jeżeli więc bierzemy to na porównanie, to z tego powinien płynąć wniosek, że Kanada zostanie zalana standardami unijnymi. No i oczywiście, zależy to, w jakiej pozycji się stawiamy - czy konsumenta, czy przedsiębiorcy, czy może instytucji obywatelskiej. Bo to są naczynia połączone i z reguły to, co jest zagrożeniem dla polskiego przedsiębiorcy, jest jednocześnie oceniane jako korzyść dla konsumenta (vide większa konkurencja dla przedsiębiorców, ale spadek cen i dostępność towarów dla konsumentów). Niektórych zagrożeń po prostu nie widzę, jak np. z tym szalejącym GMO. Przyznam - już teraz mamy GMO, no i co z tego? Ci, którzy kierują się ceną z tego korzystają, a ci, którzy kierują się zdrowiem - obchodzą szerokim łukiem. Są teraz takie czasy, że produkcja żywności wymaga technologicznych ulepszeń z racji tego, że np. z mniejszej ilości hektarów trzeba wyżywić większą ilość osób. Imho się tego nie uniknie, czasy na sadzenie jednej truskawki na metr kwadratowy, żeby ta miała czym oddychać odeszły i nie wrócą, choć możemy się łudzić i podniecać, że "kiedyś truskawki były bardziej czerwone".
Tak samo jest z handlem - nie mamy umowy z USA, co w ogóle nie oznacza, że korporacje amerykańskie są nam obce i nie mamy z nimi do czynienia. One i tak wejdą, tylko kwestia czy damy im jakieś ramy regulacyjne, czy po prostu będą próbowały wchodzić po swojemu. Oczywiście, że CETA może być oceniana jako korzystna lub niekorzystna i nie dojdziemy do jednoznacznej odpowiedzi.

Odnośnie do produktów regionalnych - faktycznie w załączniku nie ma polskich oznaczeń geograficznych, co wynika ze sposobu opracowania załącznika. Jeżeli nigdy nie było zgłaszanych przypadków naruszenia polskich oznaczeń, to też nie było potrzeby negocjacji szczególnych warunków ochrony. W sensie - spójrzmy na problem realistycznie, UE jest domem dla bardzo wielu takich oznaczeń i nie ma fizycznej możliwości udzielenia szczególnej ochrony wszystkim. Tak samo zarzuty, że w załączniku wymienione są największe korporacje - a kto ma być wymieniony? Jeżeli skupiamy się na tych, którzy są najczęściej podrabiani to raczej podrabianie trademarków z reguły raczej będzie chętniejsze przy jakiejś Coca-Coli niż przy "serniczku Babuni z Podlasia". Tutaj chyba się zatrzymam, bo muszę się poważnie zastanowić, aby nie przekroczyć granicy i nie pomylić "tego, co wiem" z "tym, co mogę powiedzieć".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:37, 04 Paź 2016    Temat postu:

Shiren napisał:
A GMO u nas już jest - to, że u nas jest zakazana produkcja przy wykorzystaniu GMO nie oznacza, że nie można importować produktów otrzymywanych z wykorzystaniem GMO. No ale może jednak dać konsumentom wybór? Drażni mnie to podejście "masz jeść zdrowo, co z tego, że to jest 3 razy droższe", do tego wciskane ludziom, których najczęściej po prostu nie stać na takie zdrowe jedzenie.

Czy ty masz na myśli, że jak GMO, to już niezdrowe? Pytam dla uściślenia, bo nie wiem, czy już mam się zacząć dysforzyć;)
Cytat:
Czy to ma jakieś podstawy, czy tylko bazuje na jakimś podskórnej niechęci do "bawiących się w Boga" naukowców?

Bazuje na niechęci do "bawiących się w Boga" naukowców i braku wiedzy z podstaw biochemii. I jeszcze walce o wpływy na rynku ze strony tzw. "ekologicznych" hodowców.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:47, 04 Paź 2016    Temat postu:

Galnea napisał:
Czy ty masz na myśli, że jak GMO, to już niezdrowe? Pytam dla uściślenia, bo nie wiem, czy już mam się zacząć dysforzyćWink

Ha, faktycznie wpadłem we własne sidła. Tak, posługiwałem się powszechnym rozumieniem GMO, które w opinii ludzi sprowadza się do tego, że "GMO = niezdrowe", ale mam świadomość, że jest żywność GMO dopuszczona do uprawy w UE. No i tutaj musielibyśmy pokusić się o definicję GMO. Bo pytanie, czy truskawka już jest GMO, czy może pszenica durum (notabene tutaj największym importerem jest Kanada), itd. itp.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:39, 04 Paź 2016    Temat postu:

A, okej. Zwykle dyskusje na temat GMO mnie dekompensują emocjonalnie, takie ludzie wypisują na ten temat głupoty. Btw - słyszałeś o historii "Złotego Ryżu"? To a propos, czy GMO nie może też być lekarstwem.

Mal - kontynuując odpowiedź na twoje pytanie.

Zapewne tą Wielką Złą Korporacją, o której słyszałaś, było Monsanto. Nasiona ich zbóż faktycznie są jałowe, co m.in. zapobiega rozprzestrzenianiu się GMO poza tereny upraw (co nota bene jest jednym z czołowych argumentów przeciwników). ALE podobna sytuacja ma miejsce w stosunku wysokiej klasy odmian otrzymanych metodami tradycyjnymi. Na polu nie masz pewności, czy kwiaty zbóż zostaną zapłodnione przez pyłek równie szlachetnej odmiany, w związku z tym następne pokolenie będzie już niższej jakości. W związku z tym rolnik i tak musi kupić nowe ziarno, ale z drugiej strony ma większe szanse, że zwróci mu się to w plonach. Poza tym takie rośliny często mają geny odporności na grzyby i robale, w związku z tym wymagają mniejszych nakładów na toksyczne środki ochronne. Poza tym lepiej rosną na mniejszej ilości nawozu.

Poza tym pal licho żarcie - wiecie, co jest jednym z najważniejszych produktów GMO? Insulina, którą wcześniej musiano otrzymywać z trzustek zwierzęcych. Po drugie - zastosowanie przemysłowe, np. polskie ziemniaki Amflora, które zawierają tylko jedną odmianę skrobi (zamiast dwóch), dzięki czamu są bardziej wydajne przy produkcji kleju czy papieru. Kolejnym były topole, które miały zwiększony przyrost biomasy (były badane na polach uprawnych w Warszawie). Przyznać się - kto ostatnio jadł topolę?

Kolejnym argumentem jest, że GMO nie jest jeszcze do końca zbadane i nie wiadomo, jaki będzie wpływ na przyszłe pokolenia (co ciekawe, zarzut ten pojawia się również w kontekście wielu leków, w tym pigułek antykoncepcyjnych). Tymczasem niektóre organizacje tzw. ekologiczne lubują się w paleniu i niszczeniu pól testowych, tak jakby uniemożliwiając dalsze badania.

Jakby ktoś był ciekawy - [link widoczny dla zalogowanych] Sporo ciekawych wpisów było na Pochodnych Kofeiny, ale nie wiem czy przetrwały kolejne czystki w wykonaniu autora.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:53, 04 Paź 2016    Temat postu:

A to właśnie w kontekście mojej działki padło pytanie/groźba, że fuzja Bayera i Monsanto to wielkie zło, a po wejściu w życie CETA stanie się codziennością.

Słyszałem o złotym ryżu, aczkolwiek wydawało mi się, że w Polsce go nie ma, bo nie ma zapotrzebowania. W sensie - z tego co kojarzę, on powstał z myślą o LDC, więc korzystanie z niego przez nas byłoby bardzo smutne.

A o "organizacjach ekologicznych" to mi nic nie mów w ogóle. Ja to bym najchętniej wpuszczał ich na spotkanie po okazaniu stosownego oświadczenia finansowego za bilans z roku poprzedniego. Bo serio, można sobie ewidentnie prześledzić i imho trudno dojść do innego wniosku niż ten, że oni są sponsorowani przez konkurencję (vide przykład Greenpeace i Statoil vs BP).

W ogóle to najlepsze, jak czytam opinie ekspertów w dziedzinie w gazetach, z czego wszyscy eksperci rekrutują się spośród NGOs. Przypadek? Przypuszczam, że wątpię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 20:44, 04 Paź 2016    Temat postu:

Cytat:
Zwykle dyskusje na temat GMO mnie dekompensują emocjonalnie, takie ludzie wypisują na ten temat głupoty.


Tak bardzo TO Very Happy
Widzę, że Gal mnei ubiegła i odpowiedziała na wszystkie pytania, GMO to też i mój konik i zawsze chętnie walczę z wiatra...yyy...próbuję odczarować ten temat Very Happy

Cytat:
nie mamy umowy z USA, co w ogóle nie oznacza, że korporacje amerykańskie są nam obce i nie mamy z nimi do czynienia. One i tak wejdą, tylko kwestia czy damy im jakieś ramy regulacyjne, czy po prostu będą próbowały wchodzić po swojemu.


A jak robi to McDonalds czy IBM?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:31, 04 Paź 2016    Temat postu:

Shiren napisał:
A to właśnie w kontekście mojej działki padło pytanie/groźba, że fuzja Bayera i Monsanto to wielkie zło, a po wejściu w życie CETA stanie się codziennością.

O fuzji zdania nie mam, nie znam się na tym.

Cytat:
Słyszałem o złotym ryżu, aczkolwiek wydawało mi się, że w Polsce go nie ma, bo nie ma zapotrzebowania.

Nie ma i nie mogłoby być, ale mnie nie o to chodziło. Historia złotego ryżu to dla mnie taki przykład jak ideologia maskująca różne niejasne interesy zniszczyła coś, co mogło uratować zdrowie (i życie) wielu ludzi, a wszystko pod płaszczykiem "troski" (btw - ryż został, o ile pamiętam, stworzony przez organizacje rządowe, natomiast jego koszt był dużo mniejszy niż kasa, którą Greenpeace wydał na kampanię dezinformacyjną). I przy okazji dowód, nie niektóre GMO mogą być zdrowsze niż tradycyjne produkty.

Cytat:
A o "organizacjach ekologicznych" to mi nic nie mów w ogóle.

Okej:) Okazjonalnie zaczepiają mnie działacze Greenpeace w celu naciągnięcia na datek - raz się zdałam z jednym młodzieńcem w dyskusję, ale szybko wyszło, że jedyną osobą mającą jakiekolwiek kompetencje jestem ja. A najbardziej rozbawił mnie argumentem, że złoty ryż był bez sensu, bo Azjaci są za biedni, żeby mieć tłuszcz, a witamina A bez tłuszczu się nie wchłonie. Tego, że tam jest beta-karoten, jak najbardziej rozpuszczalny, już nie wiedział.

Przy czym nie odmawiam Greenpeace'owi zasług na niektórych polach, ale akurat w dziedzinie GMO mnie marszczą okrutnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:30, 04 Paź 2016    Temat postu:

Ogólnie korporacje działają różnie. Jedne zakładają oddziały lub przedstawicielstwo, drugie znajdują najbardziej liberalny kraj w UE i tam zakładają siedzibę na terenie UE i są traktowane jako przedsiębiorca unijny (UK uchodzi za najbardziej liberalną, jako że nie ma wymogu minimalnego kapitału zakładowego). Jeszcze inne wchodzą tylko w franczyzowe układy, pozostając z siedzibą po drugiej stronie oceanu. Zależy to od skali działalności i przyjętego modelu biznesowego. Ten system rozstrzygania sporów jest bardziej skomplikowany, bo z jednej strony on powstał dla ochrony korporacji zagranicznych w państwach o słabo rozwiniętym sądownictwie, czego oczywiście nie można powiedzieć o Polsce. Z drugiej strony - wielomilionowe inwestycje są bardzo złożonym procesem i sądy krajowe wykazują się dość ograniczoną wiedzą, bo i rzadko mają do czynienia z czymś takim, a czekanie na wydanie wyroku w sądzie krajowym przez 3-5 lat (pomniejszam, zwykła sprawa potrafi tyle trwać, więc tutaj obstawiałbym ok. 8-10)... nietrudno sobie wyobrazić, że po takim czasie okazałoby się, że już nie ma komu płacić odszkodowania, bo firma od dawna nie istnieje. Generalnie osobiście jestem zwolennikiem utworzenia jakiejś stałej instytucji, a właściwie wykorzystania już istniejącej, tylko tutaj trudno się dogadać, bo mamy z jednej strony ICSID, który jest nieakceptowalny dla Europy, bo jest przesiąknięty amerykańskim rozumowaniem, a z drugiej strony paryski UNCITRAL, który nie jest akceptowalny dla krajów NAFTA z dokładnie odwrotnych przyczyn. Idealnym rozwiązaniem byłoby DSB w Genewie, tyle że trzeba by wpisać mu taką funkcję (DSB rozstrzyga spory tylko państwo vs państwo, a tutaj mówimy o sporze inwestor-państwo). Generalnie godzenie tych systemów jest bardzo trudne, bo one naprawdę są różne.

No oczywiście Greenpeace i inne takie organizacje jakieś zasługi mają w różnych dziedzinach, aczkolwiek drażni mnie ich zacietrzewienie. To świecenie po oczach misją i rzucanie, jakie to korporacje są złe, podczas gdy przymykają oczy, że ich instytucjonalizacja jest oparta o dokładnie takie same zasady i działają na takich samych zasadach z tą różnicą, że gdy korporacje mają własny dochód, to oni opierają się na sponsoringu i grantach. Do tego, o ironio, Greenpeace osobiście pochodzi z Kanady. [Piję do nich konkretnie z powodu osobistej urazy - wpłacałem 40zł miesięcznie na nich do momentu, gdy nie podpłynęli w Rosji do platformy Gazpromu.]

Ok, rozumiem już lepiej kazus złotego ryżu, dzięki. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 22:58, 04 Paź 2016    Temat postu:

Rzuciłam na fejsie temat Cetowy w nadziei, że osoby, które są przeciw (lub za), powiedzą, co je gryzie. Dwie osoby podniosły temat niejawności treści CETA. Podczas gdy jeden z pierwszych wyników googla to [link widoczny dla zalogowanych]
O co może chodzić?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1177
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Śro 1:22, 05 Paź 2016    Temat postu:

Bo to jest taka narracja "jacyś politycy i jakieś wielkie korporacje za naszymi plecami się zmawiają i jak umowa wejdzie, to okaże się że szczegóły opracowane podczas konsultacji zmienią sens umowy całkiem i nie wiadomo jak".

Ekoaktywiści mają takie zabawne (ale i ponure) podejście do GMO - nie można tego uprawiać bo nie było testów polowych potwierdzających że jest bezpieczne. Ale jeśli gdzieś zaczniecie przeprowadzać testy polowe to nasi aktywiści wam je zniszczą, bo GMO nie jest bezpieczne. To znaczy nie wiadomo czy jest bezpieczne bo jeszcze nie było testów...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hurra istota
Kosmita Grzesio Hałs



Dołączył: 04 Paź 2016
Posty: 457
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:09, 05 Paź 2016    Temat postu:

Przypuszczam, że tacy aktywiści przeciwdziałając przeprowadzeniu testów powoływaliby się na to, że byłyby one zmanipulowane i po linii koncernów. Czasami z ciekawości czytam "Nieznany Świat" (tak, tak, bardzo specyficzne pisemko) i przy okazji recenzji jakiejś naukowej (albo pseudonaukowej?) publikacji anty-GMO redakcja powołała się na właśnie taką argumentację.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez hurra istota dnia Śro 9:09, 05 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:17, 05 Paź 2016    Temat postu:

Kwestia niejawności była podniesiona za pierwszym razem w kontekście TTIP i to bardzo dziwaczna kwestia. Ogólnie do tej pory wszystkie umowy były negocjowane w zdecydowanie większej tajności (np. wcześniej nikt by nawet nie pomyślał o odtajnieniu mandatu negocjacyjnego czy sprawozdań z kolejnych rund negocjacji) i nagle ludzie się zorientowali. To trochę tak jakby ktoś spojrzał na biały kwadrat i krzyknął "o kurde, to jest białe" i wszyscy podłapali. Nie ma możliwości prowadzić jawnych negocjacji, bo jak prowadzić negocjacje, jeżeli osoba, z którą negocjujesz, dokładnie zna twoje stanowisko i wie, co możesz, a czego nie możesz wynegocjować. Negocjacje odbywają się mniej więcej w ten sposób, że przy rozpoczęciu negocjacji zbiera się interesy, tj. w czym ma być najlepiej i co można poświęcić (np. tutaj bardziej walczymy o IPR, taryfy, a okazuje się, że np. kwestie zrównoważonego rozwoju nikogo nie interesują i można je poświęcić), a na koniec przedstawia się końcowy efekt negocjacji i albo go przyjmuje, albo nie. Wiem, że to oczywistości, ale mam wrażenie, że ludziom się pomyliło i chcieliby, aby na każdym kroku ich informować i konsultować szeroko każdy zapis (przez co negocjacje trwałyby 20 lat i nadal nie byłoby szans uwzględnić wszystkich interesów w zadowalającym stopniu).

Na przykład niedawno była wynegocjowana umowa UE z krajami afrykańskimi, UE-Korea Płd., o której wiedzieli tylko eksperci, bo tylko oni się nią interesowali. Była negocjowana w takim samym stopniu jawności/tajności (jak to nazwać) i nikt się tym w ogóle nie zainteresował. Generalnie jest negocjowanych ok. 14 umów obecnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 10:06, 05 Paź 2016    Temat postu:

Shiren, czy ja to powyższe mogę puszczać dalej? Very Happy

Tymczasem na moim fejsie: "To co piszesz o wyborze gmo nie jest niestety prawdą, oglądałam film jak rolnicy są zmuszani do wprowadzenia upraw gmo. Są to praktyki prawnicze zaskarżenia kogoś ze używa twoich ziaren w momencie jak sasiadujesz z uprawą gmo, nie masz szans. Rośliny naturalnie się też rozsiewają i jak znajdą gmo źdźbło to Cię prawnicy wykonczą. Nie pamiętam tytułu ze dwa lata temu widziałam."

Czy dobrze mi się wydaje, że takie prawo nie obowiązuje w Polsce i podpisanie Cety nie sprawi, że nagle zacznie ono obowiązywać? (Pomińmy w tej chwili kwestie bezpłodności nasion i zdrowotności GMO).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:55, 05 Paź 2016    Temat postu:

Jasne, tylko doprecyzuję, żeby było klarowniej - to ćwiczenie polegające na zbieraniu interesów przed negocjacjami to jest impact assessment (był jawny od samego początku negocjacji z Kanadą). I poprawię się, że prowadzonych negocjacji jest obecnie 17, przy czym pomijam te, w których grupy robocze zebrały się ostatnio 3-4 lata temu lub więcej, bo wtedy by nam wyszło ze 20 (w tym Indie, czy Chiny).

Odnośnie do tej kwestii GMO - być może w systemie amerykańskim byłoby coś takiego możliwe, bo oni mają pojęcie "odszkodowania oderwanego od szkody" (wiem, ze paradoksalna nazwa, ale funkcjonuje), natomiast u nas wykazanie szkody jest podstawą dla zaistnienia obowiązku odszkodowania. Natomiast CETA w tym temacie niczego nie zmieni, bo żeby inwestycja podlegała ochronie w rozumieniu umowy musi być legalna, a więc zgodna z prawem kraju, w którym inwestycja ma miejsce.

Moim zdaniem prawda jest dużo smutniejsza - gdyby nie NGOs, CETA byłaby tylko kolejną umową, która zostałaby zauważona tylko przez firmy eksportujące. Jeżeli w imporcie towarów do UE znosimy cła, które wcześniej i tak już były na poziomie 5-9%, to czy serio jest to taka szalona różnica, że powinniśmy drżeć? Import do UE już jest prowadzony na liberalnych zasadach i już teraz - co Kanadyjczycy mają importować, to już importują. Co najwyżej te towary stanieją o wartość obniżonego cła, czyli też niewiele (5%?).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 12:16, 05 Paź 2016    Temat postu:

Mhm. Padło na moim fejsie pytanie: "No to po co w ogóle cała ta Ceta skoro taka niegroźna?" Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Galnea
Profanator Fandomu



Dołączył: 27 Kwi 2014
Posty: 2055
Przeczytał: 55 tematów

Pomógł: 73 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:44, 05 Paź 2016    Temat postu:

hurra istota napisał:
Przypuszczam, że tacy aktywiści przeciwdziałając przeprowadzeniu testów powoływaliby się na to, że byłyby one zmanipulowane i po linii koncernów. Czasami z ciekawości czytam "Nieznany Świat" (tak, tak, bardzo specyficzne pisemko) i przy okazji recenzji jakiejś naukowej (albo pseudonaukowej?) publikacji anty-GMO redakcja powołała się na właśnie taką argumentację.

Po pierwsze - nie tylko koncerny produkuję GMO, wiele z nich powstało za pieniądze rządowe i granty naukowe (np. polska Amflora czy topole, o których wspominałam). Po drugie - zupełnie jakby anty-GMO pseudonaukowcy nie byli finansowani przez koncerny z drugiej strony barykady. Która to strona wcale nie jest moralnie czystsza od strony GMO.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 16:20, 05 Paź 2016    Temat postu:

Ausir pisze tak:

Cytat:
Największym problemem nie jest GMO, co do którego jest masa pseudonaukowego bullshitu, ale to, że wymusi to np. obniżenie standardów dla żywności (dopuszczone będą niższe standardy obowiązujące w Kanadzie czy USA, jak w przypadku TTIP), oraz sądy arbitrażowe, czyli rozstrzyganie sporów między państwami a korporacjami przez prywatne, niekontrolowane przez nikogo poza korporacjami właśnie sądy, które będą zasądzać odszkodowania np. za wprowadzenie przez państwo ustawy naruszającej interesy jakiejś firmy.


Cytat:
I chodzi po prostu o to, że kanadyjskie produkty będzie można sprzedawać w Unii nawet jak nie spełniają wyśrubowanych unijnych standardów, tak samo by było gdyby unijne produkty nie spełniały standardów kanadyjskich, tyle że kanadyjskie są generalnie niższe.


Cytat:
np. coś, co w Europie zakwalifikowane byłoby jako produkt seropodobny, a w Kanadzie uchodzi za ser, będzie sprzedawane z etykietą "CHEESE"


Shiren?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:34, 05 Paź 2016    Temat postu:

gayaruthiel napisał:
Mhm. Padło na moim fejsie pytanie: "No to po co w ogóle cała ta Ceta skoro taka niegroźna?" Razz

A co ma piernik do wiatraka? CETA ma stanowić sposobność, żeby rozwinąć gospodarkę. Ogólnoświatowy trend, polegający na zawieraniu umów o wolnym handlu, chce doprowadzić do wyciągnięcia gospodarki światowej z zapaści, bo obecnie rozwój gospodarczy jest albo znikomy, albo w ogóle nie następuje.

CETA i TTIP są generalnie potrzebne z banalnych przyczyn. Z jednej strony jest blok NAFTA w Ameryce Północnej, z drugiej strony jest prężny ASEAN w Azji, z trzeciej strony jest bardzo prężny BRICS (skrót od: Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA). Świat się podzielił na wielkie bloki gospodarcze i w tym podziale Europę pominął. Jeżeli Europa będzie, za namową NGOs, siedziała z boku i obserwowała, co się na świecie dzieje... to właśnie, sami sprowadzimy się do roli obserwatora procesów gospodarczych, które będą działy się poza nami. Blok NAFTA już się połączył z Azją i zawarty został TPP (Partnerstwo Transpacyficzne). I jeżeli nie będziemy chcieli się dalej angażować i eksportować naszych standardów dalej, to moim zdaniem Europa nadal będzie miała wysokie standardy, które jednak staną się elitarne i produkty je spełniające będą dostępne tylko dla bogatych, a z drugiej strony niskie standardy azjatycko-amerykańskie wejdą do Europy jako "tani odpowiednich standardów europejskich". Bo nie mamy szans się całkowicie zamknąć, dlatego że w dłuższej mierze ludzie z klasy średniej będą sprowadzali towary, na które ich stać, a więc niespełniające wyśrubowanych standardów europejskich. Tutaj sami wpędziliśmy się trochę w ten problem, bo śrubowaliśmy standardy i ignorowaliśmy biznes - polityka szła w ograniczanie CO2, środowisko, ochrony i bezpieczeństwo, a wszystkie koszty tych polityk zostały przerzucone na biznes. Teraz jest próba reindustrializacji, żeby ten dobity biznes odratować, ale imho jest już na to za późno.

Ja jestem zwolennikiem rozstrzygania sporów, dlatego że dotychczasowe oddanie sporów inwestycyjnych w ręce sądów państwowych spowodowały powstanie zjawiska, że sądy państwowe bardzo chroniły swoje państwo (np. niemożliwość praktyczna wygrania sporu przez polskich inwestorów przed sądami amerykańskimi). Spowodowane jest to z dwóch przyczyn - z jednej strony sądy uważają, że w czynnościach władczych państwo jest nieograniczone względem osób, które nie są obywatelami swojego państwa, a z drugiej strony kwestie czysto fiaskalne, sprowadzające się do niechęci do narażania państwo na płacenie wysokich odszkodowań (bo w przypadku USA to proste odbicie - u nich zasądza się bardzo wysokie odszkodowania, u nas bardzo niskie, więc jeżeli oni u nas dostają niskie, to czemu u nich nasi mają dostawać wysokie). Arbitraż trochę niweluje te różnice. Nie jest jednocześnie najlepszym rozwiązaniem, ale to trochę jak z demokracją - nie wymyślono jeszcze niczego lepszego. Dla Polski ma to szczególną wartość dodaną - Polska w latach 90. zawierała mnóstwo niekorzystnych dla siebie umów o ochronie inwestycji, które teraz ten system ma uchylić. Rozumiem te obawy ze strony państw, które w ogóle takich umów nie mają, ale Polska już ma arbitraż z korporacjami, poddany systemowi UNCITRAL, więc dla nas to jakaś wielka innowacja nie jest. Ktoś kojarzy sprawę Eureko?
Należy też zauważyć, że ISDS/ICS jest tak wrażliwym systemem, że nie został objęty tymczasowym stosowaniem, więc o nim możemy mówić dopiero gdy umowa zostanie ratyfikowana przez wszystkie państwa członkowskie, co zajmie pewnie ze 2-3 lata.

Co do spełniania standardów - też zauważam pewien problem związany z zakazem reinspekcji. Natomiast ten przykład wydaje się przesadzony - jeżeli w Kanadzie coś jest serem, a w UE spełnia wymogi czegoś seropodobnego, to będzie to w regulacjach UE czymś seropodobnym. Wymogi Kanady są faktycznie co do zasady niższe, ale nie ma czegoś takiego, że UE je przyjmuje za swoje. Akurat UE w każdych negocjacjach jest bardzo defensywna w sprawach rolnych (jest stały blok - Francja, Hiszpania, Włochy, Polska, Mołdawia, Rumunia, Dania) i zawsze broni swoich standardów, w szczególności w odniesieniu do artykułów rolnych i rolnospożywczych.

Osobiście uważam, że tymczasowe stosowanie tej umowy jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Pozwala to na wejście w życie tych zasad i podpatrywanie, jak to będzie wyglądało w praktyce. W tym czasie państwa członkowskie będą ratyfikowały lub nie tę umowę, ale - będą to robiły już na podstawie widocznych, przynajmniej krótkoterminowych zmian w gospodarce. Czemu te umowy są tak atakowane, a nikt na przykład nie przywołuje, że umowa UE-Korea od wejścia w życie przez 4 lata jej stosowania spowodowała wzrost eksportu UE o 55% i wzrost importu do UE o 35%, a więc jest obustronnie korzystna dla stron. I bynajmniej nie jest tak, że obydwie strony zniszczyły swoje standardy w żywności czy techniczne w produktach przemysłowych.


Post został pochwalony 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Śro 20:37, 05 Paź 2016    Temat postu:

Czczę cię i wielbię za te posty. Opowiesz o Eureko?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1177
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Śro 21:15, 05 Paź 2016    Temat postu:

Od dwóch lat sprzedajemy do Kanady swoje jabłka:
[link widoczny dla zalogowanych]

Po zniesieniu cła sytuacja się tylko poprawi.

Zdaje się że najwięcej zastrzeżeń dotyczy rozstrzygania sporów na linii państwo-firma z zagranicy:
[link widoczny dla zalogowanych]

Aczkolwiek widzę że to w sumie nic nowego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:59, 05 Paź 2016    Temat postu:

Generalnie miała miejsce prywatyzacja PZU SA i część akcji została sprzedana holenderskiej spółce Eureko. W umowie zostało przyznane swoiste prawo pierwokupu, polegające na tym, że w przypadku emisji akcji Eureko będzie mogło skorzystać z tego prawa aż do posiadania pakietu większościowego, co było warunkiem tej prywatyzacji. Później natomiast uznane zostało, że jednak PZU jest strategiczną spółką Skarbu Państwa i po prostu odstąpiono od tych postanowień, a akcje sprzedano z pominięciem Eureko innemu podmiotowi. Trybunał arbitrażowy uznał, że miało miejsce naruszenie zasad wynikających z umowy, bo w ten sposób Eureko zostało wywłaszczone (tutaj nie przywiązuj się do terminu "wywłaszczenie", bo ma ono trochę inne znaczenie i w szerokim rozumieniu trafniej by brzmiało "pozbawienie praw"). No i ja się pytam, czy to faktycznie takie straszne, że arbitrzy domagają się przestrzegania prawa? Państwo działa w sferze imperium jednostronnie narzucając obowiązki i nadając/odbierając prawa. Arbitraż powstał jako taki kaganiec, aby właśnie państwo nie mogło wychodzić z założenia, że jest zobowiązane tylko względem swoich obywateli, a obcokrajowców może traktować dowolnie, bo w końcu oni nie uczestniczą w wyborach organów państwowych.

Natomiast to zestawienie - równie dobrze można zestawić przeciwne sprawy, gdzie państwa wygrywają z inwestorami. Fakt, że statystycznie państwa częściej przegrywają też łatwo wytłumaczyć - jeżeli same koszty postępowania arbitrażowego wynoszą miliony, to raczej korporacje dobrze analizują swoje szanse wygrania i idą tylko z takimi sprawami, gdzie te szanse są odpowiednio wysokie. Ale bez przesady, w sprawie Mercuria Energy Group vs Polska roszczenia o 200mln dolarów w całości zostały oddalone - tak, przez ten sam trybunał, który jest tak bardzo "prokorporacyjny".

Do czego zmierzam - lubię, kiedy od państwa i jego organów wymaga się myślenia. A nie pójścia na łatwiznę - "bo państwu przecież przysługują czynności władcze w sferze imperium, a tak w ogóle to odszkodowania są płacone z pieniędzy podatników, więc dajcie spokój biednym obywatelom". Nie, jeżeli ci obywatele wybierają na swoich przywódców nieodpowiedzialne osoby, to trudno, trzeba za te wybory ponosić konsekwencje. Tak samo jak w Eureko - zobowiązujesz się do czegoś - ok, masz prawo zmienić prowadzoną politykę, ale musisz przewidzieć tego konsekwencje, a nie "wczoraj co prawda była polityka prywatyzacyjna, no a dzisiaj reprywatyzacyjna, wicie, rozumicie".

Edit:
W poprzednim poście się wkradł chochlik: "Akurat UE w każdych negocjacjach jest bardzo defensywna w sprawach rolnych (jest stały blok - Francja, Hiszpania, Włochy, Polska, Mołdawia, Rumunia, Dania)" - Mołdawii tu powinno nie być, nie jest oczywiście państwem członkowskim UE. Po prostu zawsze mi się kojarzy z defensywą w interesach rolnych (gospodarka winem płynąca).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Śro 23:13, 05 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 19:54, 06 Paź 2016    Temat postu:

Ilość ludzi przekonanych, że GMO daje raka is too damn high.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1854
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:17, 06 Paź 2016    Temat postu:

Filmik wrzucony przez znajomego, a nakręcony przez organizację Council of Canadians. No, Shiren, przyznaj się, od jak dawna jesteś w elitarnym Klubie prawników i ile bierzesz za bronienie CETA Razz

Rozumiem, że Kanadyjczycy się nacięli na tym nieszczęsnym NAFTA, gdzie tym dużym i silnym był akurat ten, co miał niższe standardy i długą tradycję porąbanego sądownictwa. Rozumiem, że stąd przed kolejną umową (znowu z kimś silniejszym, i do tego z wyśrubowanymi standardami, pewno łososi nie będą przez granicę przepuszczać, jak nie będzie miał przepisowej ilości łusek). Tylko co Europejczykom do tego? Skąd to przekonanie, że "jak nam nie mówią, to na pewno korpospiski a ministry biorą do kieszeni!!!" i pomysły, by demokratycznie (!) głosować za przyjęciem danej umowy handlowej? Ilu Polaków zna się na tyle dobrze na ekonomii, polityce i prawie, by chociaż próbować dyskutować o czymś takim?

EDIT: Przepraszam, nie zauważyłam, że Gaya już wrzuciła Smile No, dobrze, że już to omówiliśmy, choć pytanie o ten Klub, co brzmi jak teoria spiskowa pozostaje.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kazik dnia Czw 20:27, 06 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 20:36, 06 Paź 2016    Temat postu:

Pudelek też postanowił się wypowiedzieć: [link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:37, 06 Paź 2016    Temat postu:

Kazik napisał:
No, Shiren, przyznaj się, od jak dawna jesteś w elitarnym Klubie prawników i ile bierzesz za bronienie CETA Razz

Mam dogadany procent od tych wielomilionowych odszkodowań dla korporacji po wejściu w życie umowy. Twisted Evil

No NAFTA faktycznie dla Kanady była padaczką, tylko trzeba wziąć pod uwagę, że USA były zdecydowanie silniejszą gospodarką i to one dyktowały warunki Kanadzie i Meksykowi razem wziętym, a po drugie - NAFTA była pierwszą tego typu umową, a więc bardzo niedoskonałą. Nie można oczywiście wysnuć z tego wniosku, że CETA już będzie doskonała, ale zawiera dużo mechanizmów, które właśnie w NAFTA nie zostały przewidziane (np. definicja pośredniego wywłaszczenia (to na nim oparta jest większość spraw arbitrażowych, obok fair and equitable treatment, szerokie policy space wraz z samodzielnym przez państwo definiowaniem security interest - tzn. państwo samo definiuje, co jest interesem publicznym i może chronić go, ale w niedyskryminacyjny sposób, mechanizm zapobieganiu treaty shopping, tj. takie zjawisko, że np. firmy chińskie czy amerykańskie zakładają siedziby w Kanadzie, aby były chronione w UE jak firmy kanadyjskie itp.). NAFTA tego wszystkiego nie miała, a może inaczej - nie miała zdefiniowanego, co spowodowało, że często różne trybunały dochodziły do bardzo różnych decyzji i prowadziło faktycznie do absurdów. Dlatego też Europa jest wyczulona i tak się wzbrania przed oddaniem rozstrzygania sporów przez zamerykanizowany ICSID. [Np. sprawy, gdzie spółka na dzień przed rozpoczęciem inwestycji przeniosła siedzibę np. do Meksyku, aby być objęta ochroną traktatową. U nas - chyba nawet nieprawnik podskórnie czuje, że coś jest nie tak, że to nadużycie prawa, a u nich sprawa prosta - nie było zakazu, więc działanie dozwolone. (W ogóle nie mają konstrukcji nadużycia prawa.)] Generalnie NAFTA była i nadal jest taką 'matką traktatów inwestycyjnych', na której cały świat się uczył, w jaki sposób chronić inwestycje, przy jednoczesnej ochronie interesu publicznego państw.

Zabawne jest, że UE i Kanada mają dokładnie takie same obawy - Kanadyjczycy obawiają się, że Europa będzie dyktowała warunki Kanadzie, co ma robić i jak, a w Europie boimy się, że nagle Kanada nam zacznie dyktować warunki. Czyli pewnie spotkamy się w połowie drogi i w niektórych kwestiach przyjmiemy standardy Kanady, w niektórych Kanadzie narzucimy swoje, a w niektórych wypracujemy jakieś nowe, wspólne.

Kazik, w ogóle zobacz, że jest tendencja, aby o wszystkim decydować w referendach, bo jest to 'najbardziej demokratyczna forma demokracji'. Tylko, no właśnie - trochę przerażające, bo dobrze wiadomo, że z reguły do ludzi prościej i szybciej trafiają 'argumenty' wyczytane w jakimś Fakcie niż czasopiśmie branżowym, realnie opisującym szanse i zagrożenia. Poza tym wypowiedzi ekspertów mają zawsze mniejsze szanse przebicia, bo ci z natury próbują być obiektywni, a ludzie nie lubią takich niejednoznaczych odpowiedzi typu "CETA może być szansą w niektórych kwestiach, ale może też być zagrożeniem w innych, a wszystko zależy od tego, w jaką stronę pójdzie praktyka". Łatwiejsze do przyswojenia są konotacje typu "CETA to powtórka z ACTA (coś jednoznacznie złego)" czy "CETA to GMO, a wasze dzieci dostaną raka, a nawet jeśli nie, to co najmniej wyrośnie im palec na środku czoła".

Moje stanowisko wobec CETA też nie jest takie jednoznaczne, jak może się wydawać. W sensie - jestem za tą umową, ale dostrzegam, że wiąże się z licznymi zagrożeniami (np. u nas ochrona praw własności intelektualnej jest żenująco niska, więc tutaj standardy mogą zostać w jakiejś mierze przyjęte zza oceanu, co może doprowadzić do ograniczenia dozwolonego użytku na rzecz wynagrodzenia twórców - ale czy to dobrze, czy źle? trudno jednoznacznie odpowiedzieć), jednak nadal - nie zgadzam się na zamykanie oczu i udawanie, że globalizacja i koncentracja kapitału nas nie dotyczą. A przeciwnicy CETA w dużej mierze posiłkują się takimi quasi-logicznymi wnioskowaniami - jeśli nie będzie tej umowy, to nie będzie GMO; jeśli nie będzie tej umowy, to nie będzie sporów z inwestorami itp.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pią 9:54, 07 Paź 2016    Temat postu:

Takie coś mi podesłano [link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:24, 07 Paź 2016    Temat postu:

Cóż... "Przy próbie zmniejszenia "barier handlowych" i zwiększenia korzyści umowa CETA umożliwiłaby przedsiębiorstwom i rządowi Kanady wpływanie na proces legislacyjny, co mogłoby ujemnie wpłynąć na ich eksport do Europy. W rezultacie tego zagraniczne przedsiębiorstwa i rządy mogłyby sterować ustawodawstwem UE zanim wybrani przedstawiciele UE mogliby to zobaczyć. Czy zgadza się Pan/Pani na to?" I powiedz mi, że to nie jest irytująco tendencyjne. Ale przewrotnie, CETA nie weszła jeszcze w życie, a już zaczęła wywierać pozytywne skutki - mówi się o umowach handlowych, pobudza do myślenia obywateli w tej kwestii. Z czasem jeszcze poziom debaty się podniesie i już w ogóle będzie super. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Sob 10:35, 08 Paź 2016    Temat postu:

O ile ci ludzie faktycznie zaczną myśleć, a nie tylko powtarzać siejące strach hasełka, tak jak jest przy szczepieniach i przy GMO...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:09, 08 Paź 2016    Temat postu:

Shiren napisał:
np. u nas ochrona praw własności intelektualnej jest żenująco niska, więc tutaj standardy mogą zostać w jakiejś mierze przyjęte zza oceanu, co może doprowadzić do ograniczenia dozwolonego użytku na rzecz wynagrodzenia twórców - ale czy to dobrze, czy źle? trudno jednoznacznie odpowiedzieć

Ale to chyba akurat nie jest do końca prawda. Właśnie odnoszę wrażenie, że to nasze prawo jest pod tym względem bardziej niejednoznaczne, nieczytelne i nie reguluje wszystkich kwestii, a w innych miejscach znów jest bardziej restrykcyjne (jak np. w grę wchodzą przepisy ZAiKSu, który pobiera tantiemy, nawet gdy artysta oficjalnie sobie tego nie życzy). Amerykańskie prawo autorskie jest bardzo przejrzyste i spokojnie pozwala na remixowanie, recenzjowanie czy wykorzystywanie utworów do własnych, niekomercyjnych celów ( a w niektórych wypadkach rówież do komercyjnych), przy czym robi to w sposób zrozumiały dla przeciętnego Johna Smitha.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1177
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Sob 14:40, 08 Paź 2016    Temat postu:

@ Shiren
A nie znasz jakieś strony gdzie po ludzku wyjaśniono szczegóły umowy i omówiono zarzuty? Bo sama umowa jest trochę długa, a faq na stronie komisji europejskiej jest dość skrótowe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:19, 11 Paź 2016    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Ale to chyba akurat nie jest do końca prawda. Właśnie odnoszę wrażenie, że to nasze prawo jest pod tym względem bardziej niejednoznaczne, nieczytelne i nie reguluje wszystkich kwestii, a w innych miejscach znów jest bardziej restrykcyjne (jak np. w grę wchodzą przepisy ZAiKSu, który pobiera tantiemy, nawet gdy artysta oficjalnie sobie tego nie życzy). Amerykańskie prawo autorskie jest bardzo przejrzyste i spokojnie pozwala na remixowanie, recenzjowanie czy wykorzystywanie utworów do własnych, niekomercyjnych celów ( a w niektórych wypadkach rówież do komercyjnych), przy czym robi to w sposób zrozumiały dla przeciętnego Johna Smitha.

Sorry, że piszę dopiero teraz, ale chciałem przemyśleć kwestię.
ZAIKS to PRL-owski twór i nie wrzucałbym go w takie porównanie, bo to zaciemnia obraz.
Prawo kanadyjskie faktycznie jest bardziej jednoznaczne i czytelniejsze, aczkolwiek dozwolony użytek jest imho węższy. Głównymi wyjątkami są fair dealing (węższy od naszego, bo masz tylko "purpose of research, private study, education, parody or satire"), criticism or review, news reporting, non-commercial user-generated content i reproduction for private purposes (który w takiej formie wydaje mi się bezcelowy). Generalnie wydaje mi się, że u nas jest zdecydowanie większy dopuszczony dozwolony użytek w celach edukacyjnych (jako nauczanie) i naukowych (jako prowadzenie badań naukowych, w szczególności przez instytuty i ośrodki badawcze). Ale faktycznie u nas wynika to też pośrednio z niejednoznaczności zapisów ustawy i tendencji w przecznictwie sądów.
Drugą rzeczą jest kwestia rejestracji praw autorskich. U nas, np. chociażby w zakresie literatury w ogóle nie ma takiego rejestru, nawet dobrowolnego, co powoduje, że każdorazowo w powstałej sprawie trzeba określać, czy mamy do czynienia z utworem i z twórcą tego utworu. Jednak, pytanie jak stworzyć taką bazę, bo wszystkie istniejące mają charakter deklaratoryjny, a więc może się okazać, że jako utwór zostało uznane coś, co utworem nie jest albo utwór naruszający prawa innego utworu. O ile faktycznie ta baza może sporo ułatwić, to może też doprowadzić do formalizacji całej dziedziny, a ogólnie od dawna jest tendencja do odformalizowania, a co najmniej unikania formalizacji praw autorskich. To z jednej strony jest dobre, bo pozytywnie wpływa na rozwój (w końcu swoboda w autorstwie to podstawa), ale z drugiej strony powoduje właśnie słabą ochronę praw już powstałych.

Zaciekawiony, niestety nie. Jest wiele różnych kwestii poruszanych rzetelnie na różnych, szczególnie branżowych stronach, ale tak, aby cała umowa była zebrana do kupy - nie kojarzę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1177
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Wto 23:06, 11 Paź 2016    Temat postu:

Niektóre sprawy skrótowo objaśniono tutaj:
[link widoczny dla zalogowanych]

Nawiasem mówiąc, przy negocjowaniu jakich fragmentów brałeś udział?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:36, 13 Paź 2016    Temat postu:

Kompletnie niemerytoryczne (i mam nadzieję, że nikt nie będzie na podstawie tego podejmował decyzji), ale za to bardzo miłe dla oka, a dodatkowo zabawne:
[link widoczny dla zalogowanych] .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8423
Przeczytał: 65 tematów

Pomógł: 49 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 9:47, 13 Paź 2016    Temat postu:

Już widzę, jak ta ropa bulgocze pod dnem morskim i knuje zagładę baterii słonecznych.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 810
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:43, 14 Paź 2016    Temat postu:

Shiren, podejdziesz tu na chwilę?

Przeczytałam [link widoczny dla zalogowanych], bo zareklamowano mi go hasłem "jak na prasę piszą dość sensownie". Artykuł wprawdzie nie umie się zgodzić sam ze sobą, jakiej narodowości jest Max Schrems (chyba jasne, że Austriak - bo co Australijczyka obchodziłaby umowa UE-USA?) i to jest coś, co natychmiast zapala mi czerwoną lampkę, bo jak autor nie pilnuje takich oczywistych drobiazgów, to jak bardzo przyłożył się do trudniejszych rzeczy? W każdym razie artykuł daje jakąś tam bazę do dalszych poszukiwań.

Zgadzam się z tym, co piszesz o blokach gospodarczych i przestawianiu się na hiperglobalną gospodarkę - trzeba zacząć to robić, nie można udawać, że nic się nie dzieje, bo problem sam nie zniknie. Ale na razie z tych poszukiwań wychodzi mi, że odnośnie CETA najbardziej należy się obawiać nie Kanady, tylko amerykańskich korporacji, które mają w Kanadzie spółki zależne i po podpisaniu CETA będą mogły działać w Europie nawet bez TTIP. Z jednej strony, minister mówi:

Cytat:
Nie ma istotnego ryzyka, że towary amerykańskie mogłyby być eksportowane przez Kanadę. Zapobiega temu tzw. system reguł pochodzenia towarów, który powoduje, że preferencje handlowe wynikające z CETA są dostępne tylko dla producentów kanadyjskich” – zapewniał wiceminister Radosław Domagalski.

A z drugiej artykuł:

Cytat:
W CETA jest mowa o tym, że firma musi mieć [w Kanadzie] tzw. substantial business activities – istotną działalność gospodarczą. A ma ją 41 tys. filii amerykańskich firm.

I jeszcze pani profesor:

Cytat:
w odniesieniu do niektórych produktów eksportowanych z Kanady reguły pochodzenia bardzo złagodzono, a w przypadku niektórych (np. ryby, niektóre produkty rolne przetworzone i nieprzetworzone) reguł tych w ogóle nie stosuje się do momentu osiągnięcia określonego poziomu eksportu.

A Ty z kolei piszesz, że CETA zawiera:

Cytat:
mechanizm zapobieganiu treaty shopping, tj. takie zjawisko, że np. firmy chińskie czy amerykańskie zakładają siedziby w Kanadzie, aby były chronione w UE jak firmy kanadyjskie itp.

To jak to w końcu jest - jak w świetle CETA wygląda sytuacja amerykańskich firm ze spółkami w Kanadzie? Opisałbyś w paru zdaniach?

A jak by ktoś chciał, to stąd można sobie ściągnąć analizę prawną: [link widoczny dla zalogowanych] Została napisana przez europejskich specjalistów od prawa międzynarodowego, niestety, uniobełkotem i po angielsku, Jak ją zmęczę, to spróbuję streścić.

Edyta: już widzę, że to o czym pisałeś jako "zapobieganie treaty shopping" to właśnie wprowadzenie wymogu, aby firma miała "istotną działalność gospodarczą" w kraju, z którego systemu prawnego chce korzystać (jak to ładnie powiedzieć? chce być traktowana, jakby była z tego kraju). Faktycznie zapobiega to wykorzystywaniu takiej protekcji przez kompletne wydmuszki, ale nie rozwiewa innych obaw.

Edyta2: a jak już przy tym jesteśmy, to mógłbyś wymienić parę argumentów dlaczego, Twoim zdaniem, tworzenie osobnej ścieżki arbitrażowej dla przedsiębiorstw jest korzystne? Pisałeś, że dzięki temu polscy przedsiębiorcy będą lepiej chronieni za granicą. No, OK, ale mnie jednak bardziej zależałoby, żeby zagraniczne firmy nie mogły za łatwo wyprocesować od naszego rządu milionowych odszkodowań, twierdząc, że jakieś krajowe ustawodawstwo (np. zakaz stosowania glifosatu albo innego czegoś) je dyskryminuje. Tak, pisałeś, że korporacje "nie zawsze wygrywają", ale to nie wygląda jak argument za wprowadzeniem arbitrażu, tylko jakieś takie pocieszanie. W sumie nie pytam złośliwie, jeśli takie korzyści są (nie dla przedsiębiorcy, tylko dla społeczeństwa w ogóle), to serio chciałabym je przeczytać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ML dnia Pią 14:04, 14 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:33, 14 Paź 2016    Temat postu:

Zasada reguł pochodzenia odnosi się tylko do handlu towarami (nie ma obecnie możliwości ustalenia pochodzenia usługi, choć w OECD są ciekawe prace nad tym tematem). Nie tyle dostępne te zasady są dla producentów kanadyjskich, ile dla towarów kanadyjskich (choć skrót myślowy powiedzmy, że w miarę uzasadniony). Ale tutaj mamy te kwestie - jeżeli zasady te idą za towarami, to nie ma znaczenia, że amerykańska spółka będzie eksportowała toary do UE, ale znaczenie będzie miało, że to towary uznane za kanadyjskie są eksportowane. Na tych samych zasadach polskie spółki będą mogły np. półprodukty kanadyjskie eksportować do Polski jako kanadyjskie, a więc też na liberalnych zasadach. Nie jest też tak, że do niektórych produktów nie mają zastosowania reguły - po prostu do ograniczonej wysokości eksportu stosuje się liberalniejsze zasady, bo nie wywołują one zakłóceń w wymianie handlowej. W sensie - tak jak skala, przy produkcji rzędu 2 mln towaru, eksport/import 10 tys. na zasadach liberalnych nie jest w stanie wywołać zakłóceń.

Natomiast "treaty shopping" i wymóg "substantial business activities" odnoszą się do ochrony inwestycji. Inwestycji jako całości - kapitału, usług, towarów. Czyli spółka musi mieć nie tylko siedzibę w Kanadzie, ale prowadzić istotną działalność gospodarczą na jej terytorium, aby jej inwestycja na terenie UE mogła być objęta ochroną zagwarantowaną przez CETA. Ponadto inwestorem może być osoba fizyczna, która jest Kanadyjczykiem lub spółka, która musi mieć siedzibę na terytorium Kanady i jest własnością pośrednio lub bezpośrednio albo kontrolowana przez Kanadyjczyka. Nie jest więc tak, jak eksport Wojtalik wskazuje, że oddział firmy amerykańskiej będzie traktowany jako spółka kanadyjska.
Nadto, jak już wskazujemy ograniczenia w stosowaniu przez państwa środków regulacyjnych, to bądźmy szczerzy i wskazujmy też wyjątki, które są bardzo obszerne (Art. 8.4.2. Umowy, który ma zastosowanie do wszystkich inwestycji, a poprzez Art. 13.6.2 znajduje potwierdzenie w stosowaniu w przypadku usług finansowych):
For greater certainty, the following are consistent with paragraph 1:
(a) a measure concerning zoning and planning regulations affecting the
development or use of land, or another analogous measure;
(b) a measure requiring the separation of the ownership of infrastructure from the ownership of the goods or services provided through that infrastructure to ensure fair competition, for example in the fields of energy, transportation and telecommunications;
(c) a measure restricting the concentration of ownership to ensure fair competition;
(d) a measure seeking to ensure the conservation and protection of natural
resources and the environment, including a limitation on the availability,
number and scope of concessions granted, and the imposition of a moratorium or ban;
(e) a measure limiting the number of authorisations granted because of technical or physical constraints, for example telecommunications spectrum and frequencies; or
(f) a measure requiring that a certain percentage of the shareholders, owners, partners, or directors of an enterprise be qualified or practice a certain profession such as lawyers or accountants.

Jeżeli chodzi o całą kwestię "zmuszania państw przez korporacje do przyjmowania konkretnych regulacji" - cały rozdział Regulatory Cooperation ma charakter best endavour i z racji istoty tego zobowiązania nie jest poddany systemowi rozstrzygania sporów. Nie da się więc państwa-strony umowy zaskarżyć, że wprowadziła jakąś regulację lub jej nie wprowadziła.

To ciekawe, jak wszystko zależy, z której strony patrzeć - przez NGOs CETA jest krytykowana za otwieranie w takim stopniu gospodarki, natomiast przez legislatorów i arbitraż jest krytykowana za to, że jest pierwszą umową, która w taki szeroki sposób stosuje wyjątki od liberalizacji (czytałem nawet zarzut, że z wyjątku od liberalizacji zrobiono zasadę).

All in all, spółki amerykańskie będą mogły eksportować towary do UE, ale aby eksport był objęty CETA, towary muszą spełniać wymogi, aby uznać je za kanadyjskie. Natomiast aby korzystać z ochrony inwestycji muszą mieć siedzibę w Kanadzie, prowadzić działalność na terenie Kanady, a właścicielem lub wpływ na kontrolę spółki musi mieć osoba o obywatelstwie kanadyjskim.

Na marginesie tylko zauważę, że mam bardzo mocno mieszane uczucia co do tego artykułu jako dobrego źródła - nawet nie chodzi o to, czy się z nim można zgadzać, czy nie, ale wątpliwy jest jego charakter jako źródła obiektywnego, jako że wszyscy "eksperci" są przedstawicielami organizacji NGOs, które są inicjatorami akcji "Stop TTIP, STOP CETA". Natomiast prof. Leokadia Oręziak, też z nimi powiązana, już wcześniej często wyrażała strach przed wszelką globalizacją i kapitalizacją gospodarki - to ta sama profesor, która mówiła, że OFE jest wyrazem neokolonializmu.

Mam nadzieję, że niczego nie pominąłem i nie skróciłem tak procesu myślowego, że to stało się niezrozumiałe.

PS. Na regułach pochodzenia się znam bardzo mało, to informacje przekazane przez koleżankę, która się tym zajmuje.

Edit: Do zasady ostrożnościowej generalnie bym podchodził, nomen omen, ostrożnie, jako że jest ona obecnie skarżona na forum WTO. Niby zasada jako całość nie upadła, ale w dotychczasowych przypadkach case by case się nie wybraniała.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Pią 15:36, 14 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zaciekawiony
Super Renatka Psycholożka Sportowa



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1177
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białe miasto nad mętną rzeką

PostWysłany: Pią 20:45, 14 Paź 2016    Temat postu:

Nawet BajKał zrobił o tym bajkę:
https://www.youtube.com/watch?v=QIXZp4ETRqQ

Argumentacja i sposób dyskusji serio przypomina mi przeciwników Codex Alimentarius, którzy straszyli że umowa zdelegalizuje ziołolecznictwo, zakaże hodowania warzyw w ogródku, wymusi dodawanie do żywności mieszanki 100 pestycydów i takie tam...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shiren
Przyjaciel Tymoteusza



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 1722
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:21, 14 Paź 2016    Temat postu:

Mam wątpliwości, czy pytanie o korzyści z arbitrażu dla społeczeństwa jest w ogóle dobrze sformułowanym pytaniem. Bo o tym teraz wszędzie się mówi, tylko dlaczego? Arbitraż powstał jako mechanizm w relacjach pomiędzy państwem a inwestorem i tak jest rozpatrywany. To trochę tak, jakby zadać pytanie, co społeczeństwo ma z tego, że wprowadzony został limit czasu na kontrole urzędu skarbowego prowadzone u małych i średnich przedsiębiorców.

Nawet jeżeli jakieś da się w ogóle wskazać, to ja widzę jedynie pośrednie, właśnie dlatego że arbitraż inwestor-państwo sam w sobie nie powstał w żaden sposób z myślą o szeroko rozumianym społeczeństwie. Taką pośrednią korzyścią jest moim zdaniem wzmocnienie kultury prawnej i przewidywalności procesu legislacyjnego, wynikające właśnie z takiego bata, jakim jest ewentualna groźba odszkodowania dla inwestorów zagranicznych. Wpływa to właśnie na to, że kolejne rządy mogą zmieniać polityki co kadencja, ale powinny to robić w pewnych narzuconych ramach (jak np. honorowanie już wynegocjowanych umów i kontynuacja przywilejów dla biznesu w określonym otoczeniu gospodarczym).
Nie przekonuje mnie natomiast w ogóle argument o tym, że inwestorzy zagraniczni będą lepiej traktowani niż krajowi. To prawda, ale moje myślenie każe mi spojrzeć na proces z innej strony - to bardzo smutne, że szacunek i odpowiedzialność wobec przedsiębiorców od państwa musi być wymuszane batami w postaci groźby odszkodowania, a polscy inwestorzy - wobec braku takiej ochrony - muszą znosić wszelkie zmiany prawa, a dostępne środki ochrony praw są często iluzoryczne (co pokazuje np. działalność Min. Ziobry - prawo jest umową społeczną; jeżeli którakolwiek ze stron tej umowy ma podejście "robię cokolwiek, bo mogę i co mi zrobisz" - to cały system szlag trafia, bo naruszenie tej umowy nie ma wyraźnej sankcji; vide wyjęcie środków uzyskanych w ramach programu 500+ spod egzekucji komorniczej - nie znajduje to absolutnie żadnego uzasadnienia w systemie, jedynym argumentem jest argument polityczny - aby wyborcom tych pieniędzy nikt nie zabrał). Chodzi mi o takie sytuacje, że np. ustawodawcy bardzo łatwo jest obejść kontrolę sądową, bo to on, nomen omen, daje ustawy w sposób nieograniczony - łatwo więc wyobrazić sobie sytuacje, że sąd orzeka dzisiaj na podstawie danej ustawy i, gdy robi to wbrew interesom ustawodawcy, ustawa zostaje następnego dnia zmieniona z mocą wsteczną od wczoraj (edit: vide np. kwestia regulacji podatku od nieujawnionych dochodów czy chociażby ostatnich zmian w podatku VAT).

Nie jestem jakimś ślepym zwolennikiem arbitrażu, który ma jedną, ale za to olbrzymią wadę - trybunały powoływane ad hoc, które powodują, że orzecznictwo powstałe na kanwie umów inwestycyjnych potrafi być bardzo niejednolite i niespójne. Bardzo bym chciał, aby powstał jakiś wielki międzynarodowy trybunał arbitrażowy, na wzór ICJ, TSUE lub MTK, ale problem polega na tym, że interesy są tutaj zbyt rozbieżne, aby takie coś powstało w najbliższym czasie (choć ICS uważam za krok w tę stronę).
Arbitraż wbrew pozorom nie jest jakimś powszechnie wykorzystywanym sposobem rozstrzygania sporów - często zdarza się, że inwestorzy zagraniczni dochodzą swoich praw przed sądem krajowym, bo w prawie krajowym znajdują silniejszą podstawę prawną. Natomiast korzyści z arbitrażu w postaci szybkości postępowania i odformalizowania postępowania są obecnie mitami - wszystkie badania wykazują, że postępowanie trwa nieznacznie krócej (bodajże ok. 2 miesiące, co przy średniej trwania postępowania ok. 4 lat nie ma znaczenia), a trybunały arbitrażowe mają obecnie oparcie w procedurach bardzo podobnych do sądów. Główną korzyścią dla inwestora jest to, że sprawy są rozstrzygane przez wyspecjalizowanych sędziów i jest większa dyspozycyjność (ugodę można zawrzeć właściwie do samego rozstrzygnięcia, a w postępowaniu sądowym nie w każdej sprawie i tylko do określonego momentu, do tego ugoda musi być zatwierdzona przez sąd).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiren dnia Pią 23:27, 14 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 810
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:40, 14 Paź 2016    Temat postu:

No dobra, wygląda na to, że Amerykanom jednak nie będzie tak łatwo udawać Kanadyjczyków. Ale co do reszty:

Shiren napisał:
cały rozdział Regulatory Cooperation ma charakter best endavour i z racji istoty tego zobowiązania nie jest poddany systemowi rozstrzygania sporów. Nie da się więc państwa-strony umowy zaskarżyć, że wprowadziła jakąś regulację lub jej nie wprowadziła.

Tak dla pewności: sformułowanie "the following are consistent with paragraph 1" w Art. 8.4.2 oznacza, że poniższe działania nie stanowią naruszenia postanowień wymienionych w poprzedniej sekcji, tzn. tam gdzie wymienia się, czego stronom nie wolno robić? Ale tu nie ma nic na temat np. ochrony zdrowia obywateli (jest ochrona przyrody).

No i nadal nie wiem, dlaczego dobrym pomysłem miałby być ten arbitraż dla firm i dlaczego korporacje jednak nie mogą chodzić do sądów krajowych jak normalni ludzie (skoro podobno "corporations are people too" :>). To, że przed sądem krajowym trudniej było wygrać sprawę, prawdopodobnie motywowało korporacje, żeby nie latać tam z każdą bzdurą, tylko zachować to dla takich spraw, które faktycznie miały szansę wygrać. Ostatnio ktoś przytaczał przykład sprawy Philip Morris Asia vs Australia, gdzie firma próbowała wykorzystać arbitraż, żeby powstrzymać rząd Australii przed zwalczaniem palenia papierosów (przegrała. ale to że w ogóle spróbowała jest wystarczająco niepokojące). Tutaj nawet The Guardian, którego czytam i zwykle lubię, wpadł w panikę:

"Like the US deal, Ceta contains a new legal system, open only to foreign corporations and investors. Should the British government make a decision, say, to outlaw dangerous chemicals, improve food safety or put cigarettes in plain packaging, a Canadian company can sue the British government for “unfairness”. And by unfairness this simply means they can’t make as much profit as they expected. The “trial” would be held as a special tribunal, overseen by corporate lawyers."
[link widoczny dla zalogowanych]

Poza tym: [link widoczny dla zalogowanych]

(to już o TTIP, ale też chodzi o arbitraż)

Edyta: odpisałam, zanim zobaczyłam nowego posta:

Cytat:
Mam wątpliwości, czy pytanie o korzyści z arbitrażu dla społeczeństwa jest w ogóle dobrze sformułowanym pytaniem. Bo o tym teraz wszędzie się mówi, tylko dlaczego?

Ja to akurat bardzo dobrze rozumiem: bo ludzie widzą tyle, że korporacje znowu usiłują stawać ponad prawem, tworząc jakieś specjalne procedury i mechanizmy zarezerwowane dla siebie (upraszam i przejaskrawiam, ale naprawdę tak to wygląda). Wielokrotnie udowodniły, że będą próbowały obchodzić prawo, nawet w ramach systemu krajowego, niby to obowiązującego wszystkich. Nic dziwnego że ludzie im nie ufają, nie wierzą, że nie będą nadużywać arbitrażu i nie chcą tego eskalować, a przynajmniej pytają: "dlaczego właściwie powinniśmy im na to pozwolić i co będziemy z tego mieli?".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ML dnia Pią 23:54, 14 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lookatyouboy
Król Herold Potter



Dołączył: 26 Sty 2015
Posty: 377
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 1:11, 15 Paź 2016    Temat postu:

Shiren Dzięki za odpowiedź. Nie chcę się wtrącać już w dyskusję, z racji tego, że to o co zapytałam w sumie było dość drugorzędne i nieco offtopowe, więc tylko tak w skrócie:
Shiren napisał:
Generalnie wydaje mi się, że u nas jest zdecydowanie większy dopuszczony dozwolony użytek w celach edukacyjnych (jako nauczanie) i naukowych (jako prowadzenie badań naukowych, w szczególności przez instytuty i ośrodki badawcze)

A który aspekt jest wykluczony z "education"? Nie zauważyłam, żeby było tam niedozwolone korzystanie z tekstów źródłowych do celów naukowych, czy edukacyjnych.
Shiren napisał:
Drugą rzeczą jest kwestia rejestracji praw autorskich. U nas, np. chociażby w zakresie literatury w ogóle nie ma takiego rejestru, nawet dobrowolnego, co powoduje, że każdorazowo w powstałej sprawie trzeba określać, czy mamy do czynienia z utworem i z twórcą tego utworu.

Czyli obecny system jest zwyczajnie skrajnie nieprzyjazny twórcom.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ML
Wyssana wampirzyca



Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 810
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:26, 15 Paź 2016    Temat postu:

lookatyouboy napisał:
Czyli obecny system jest zwyczajnie skrajnie nieprzyjazny twórcom.

Bez przesady (mówię to jako osoba, której sporą część dochodów stanowi honorarium z przekazania praw autorskich).

Przy obecnym prawie ochrona należy się autorowi od momentu powstania dzieła - nie trzeba robić nic więcej (co jest znacznie bardziej przyjazne niż np. sytuacja panująca w Stanach przed podpisaniem konwencji berneńskiej, gdzie trzeba było zarejestrować swoje dzieło, żeby było prawnie chronione). Większości twórców to w zupełności wystarcza i nawet w krajach, gdzie możliwosć dobrowolnej rejestracji istnieje, wcale nie wszyscy z niej korzystają. Nawet jeśli trafisz ze swoim dziełem na drogę sądową, to ustalenie, czy wydana przez Ciebie książka albo notka na Twoim blogu jest dziełem, a do tego Twoim dziełem, jest zazwyczaj trywialne. Jeśli nie jest, to uprzednia rejestracja na pewno wiele ułatwia, ale to jest ułamek takich spraw.

A polskie przepisy prawa autorskiego, właśnie dlatego że są dość ogólne, są IMO bardzo przyjazne ogółowi użytkowników, np. ze względu na możliwość szerokiej interpretacji przepisów o "dozwolonym użytku". Są, oczywiście, twórcy, którzy uważają to za skrajnie nieprzyjazne dla siebie, bo na przykład bardzo chcieliby zadrutowania tej dziury, która pozwala wyinterpretować możliwość kserowania podręczników przez studentów ("korzystanie z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego"), bo przecież jaktotak, każdy student powinien kupić sobie własny komplet.

Shiren napisał:
jest pierwszą umową, która w taki szeroki sposób stosuje wyjątki od liberalizacji (czytałem nawet zarzut, że z wyjątku od liberalizacji zrobiono zasadę).

No, właśnie. Z tego co czytałam, do tej pory takie umowy zawierały raczej listę "przykładów pozytywnych", czyli wymieniały, co strony mogą robić. Tutaj jest odwrotnie - zaczyna się od deklaracji, że mogą wszystko, a zaraz potem idzie kilometr wyjątków.

I nadal niepokoi mnie sprawa tej "listy negatywnej", która zapewnia ochronę dla usług publicznych, możliwość renacjonalizacji, prowadzenia w nich własnej polityki, itd. Według większości artykułów, państwo musi zgłosić na tę listę wszystkie usługi, które chce w ten sposób chronić już w chwili podpisania umowy. Nie dam rady przeczytać 1500 stron, więc tu zawierzam na chwilę artykułom - w CETA nie ma opisanej możliwości renegocjacji tej listy. A co w przypadku nagłej zmiany warunków, która wymagałaby od państwa specjalnego potraktowania jakiejś usługi, która nie znalazła się na liście? A co - pomyślmy o przyszłości - z usługami, których w chwili podpisywania umowy jeszcze nie było?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ML dnia Nie 11:53, 16 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Gorag w oparach zielska



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1854
Przeczytał: 64 tematy

Pomógł: 43 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:34, 15 Paź 2016    Temat postu:

Cytat:
Kompletnie niemerytoryczne (i mam nadzieję, że nikt nie będzie na podstawie tego podejmował decyzji), ale za to bardzo miłe dla oka, a dodatkowo zabawne:
Na Greenpeace zawsze można liczyć .

Cu-do-wne Very Happy Niemerytoryczne totalnie, ale przynajmniej zabawne.
Czego nie można powiedzieć o BajKał, które jest tym upierdliwym kolegom lubującym się w teoriach spiskowych i podchodzi z tym charakterstycznym, wnerwiającym uśmieszkiem i tłumaczy tobie, głupiemu tępakowi zmanipulowanemu przez media, dlaczego się mylisz. A używanie do filmiku uświadamiającego scen z "Sausage Party" to wyższy poziom... nie wiem czego, ale wyższy poziom.
I tak, wpisałam "glifosat" do wyszukiwarki i - odejmując nawiedzone strony (w tym Zielone Wiadomości, z którymi związana jest pani Sufin-Jacquemart, mocno walcząca z CETA) - wciąż znajduję tylko badania, w których nie wykazano, by ta substancja była jakoś szczególnie szkodliwa.
Niestety, widzę, że dyskusja publiczna o CETA zaczyna mieć taki charakter: ludzie zamiast zainteresować się gospodarką, ekologią czy prawem międzynarodowym (nie mówię, że każdy po całym dniu pracy powinien zasiadać do zapoznawania się z terminami prawnymi, ale miło by było... dobra okazja...), reblogują tego typu filmiki. O tym od Council of Canadians można było powiedzieć, że upraszcza, by dotrzeć do szerszej publiki, cała reszta po prostu manipuluje. Nie da się niemal już normalnie o tym pogadać, bo większość rozmówców gada o tym jak o nadejściu sił ciemności i jest z siebie strasznie zadowolona, że w przeciwieństwie do reszty tępych obywateli JA nie dałem się zmanipulować rządowi i korpo!

W tak zwanym międzyczasie poczytałam nieco o NAFTA. Nie była to tak katastrofalna umowa, jak ją się przedstawia i jak z góry założyłam, że narobiła więcej złego niż dobrego.

Cytat:
Przeczytałam ten artykuł, bo zareklamowano mi go hasłem "jak na prasę piszą dość sensownie".

Jak tylko zobaczyłam ten link, to miałam 99% pewności, że to będzie "10 rzeczy, który nie wiecie o umowie UE-Kanada". Wszyscy przeciwników CETA na FB prosiłam o linki do sensownych artykułów i każdy mi to podrzucił Razz U mnie czerwone światło zapaliło się przy punkcie drugim, tym z jabłkami, bo jak już parę razy tu było wspominane - nie wiem, czym musiałyby być nafaszerowane te kanadyjskie jabłka (chyba genem powodującym ich klonowanie co godzinę), by w jakikolwiek sposób "uderzyć" w Polskę, by w jakikolwiek jej zaszkodzić w tym temacie, o całej Europie nie mówiąc. Hasła "nadzór nad [kanadyjskimi] producentami mięsa jest znikomy" wydaje mi się mocno na wyrost (mnóstwo przeciwników o tym mówi, nikt nie podaje konkretnych przepisów i szczegółów - oszołomy od trzymania szynki w płynie do sedesu i hodowaniu kurczaków bez głowy się nie liczną), a z większością wypowiedzi pani Sufin-Jacquemart nie mam siły dyskutować, bo to wymaga esejów o ekologii. Cały zresztą ten artykuł podejrzany jest ze względu na ton: mowa o gigantycznej, skomplikowanej umowie, autor cichutko wymienia argumenty zwolenników (bez rozwodzenia się nad nimi) i całą resztę poświęca aspektom negatywnym, pozwalając się wypowiedzieć tylko jednej stronie. Mało to obiektywne.
BTW, komentarze do tego artykułu są cudne.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin