Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona
analizy, blogaski, aŁtoreczki...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Aktorzy i agenda polityczna (Oskary)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 4:23, 01 Mar 2016    Temat postu: Aktorzy i agenda polityczna (Oskary)

Przeczytalam w ostatnim tygodniu dwa bardzo podobne artykuly, jakkolwiek w zupelnie innych zrodlach:

jeden w feministycznym dodatku do jednej z londynskich gazet (wydawany i pisany przez kobiety, profil feministyczny bardzo silny - nie pamietam nazwy, bo znalazlam w metrze, przeczytalam i zgubilam, ale zainteresowal mnie, i bylo w nim duzo naprawde fajnych rzeczy)
drugi w Daily Mail, napisany przez Piersa Morgana
[link widoczny dla zalogowanych]

Artykuly dotyczyly Oskarow, i politycznej agendy promowanej przez aktorow (link do artykuly z DM powyzej) (nie w sensie, ze zla agenda, tylko ze w ogole).

Oba artykuly zarzucaly aktorom 'mieszanie sie do polityki', uprawianie propagandy oraz 'preaching', chociaz nie maja do tego kwalifikacji, i podnosily argument, ze nie tego od nich oczekujemy, nie taka jest ich rola, a Oskary to nie jest miejsce na polityczne kazania.

Artykul z DM macie na gorze; feministyczna autorka narzekala, ze gwiazdy na czerwonym dywanie wypytywane sa czesto o opinie na temat obecnych wydarzen. Kontekst jest taki - byla taka akcja (hasztag taki czy inny), zeby nie pytac kobiet-gwiazd o sukienki i bizuterie, tylko o powazne sprawy, tak jak meskich aktorow. Do tego feministyczna gazetka odniosla sie negatywnie, i autorka napisala (cytuje z pamieci), ze 'na czerwonym dywanie wszystkich powinno sie pytac o stroje, bo to jest jeden z najwlasciwszych po temu momentow. Jest mnostwo wywiadow, talk-showow i przemowien, kiedy mozna skierowac rozmowe na powazne tematy, ale czerwony temat jest akurat jedynym miejscem, gdzie pytanie o stroje i projektantow jest zupelnie na miejscu'.

Generalnie konkluzja byla taka, ze jesli kiedykolwiek pytac aktorow - i kobiet i mezczyzn - o stroje, bizuterie, makijaze, buty - to wlasnie wtedy, bo lepszej okazji sie nie znajdzie.

I tez padl argument ten sam, co w DM: aktorzy sa od dostarczania rozrywki, a Oskary sa impreza rozrywkowa, a nie mownica polityczna: nie tego od nich chcemy, aktorzy przekraczaja swoje kompetencje, a poza tym rzadko sie na czyms znaja. Oraz, ze sa hipokrytami, jak np. Leonardo diCaprio, ktory umoralnia ludzi na temat globalnego ocieplenia, a wszedzie lata prywatnym jetem, i tak dalej.

Jeden aktor kiedys powiedzial 'why do you reporters always ask celebrities our opinion on world matters, most of us barely have a high school degree'.

Aktorzy maja duzo wladzy ze wzgledu na swoj kapital finansowy i medialny, i czesto nawet - jesli sa nieco madrzejsi czy bardziej wyksztalceni - uzywaja go w roznych wartosciowych spolecznych celach, naglasniajac rozne problemy i finansujac przerozne organizacje (vide Angelina Jolie czy George Clooney). I bardzo dobrze zreszta, chwala im za to.

Ale czy impreza branzowa srodowiska aktorskiego faktycznie powinna byc upolityczniona?

Jest to chyba pierwszy przypadek, kiedy zgadzam sie z Daily Mail - i interesujace jest dla mnie to, ze ten drugi magazyn, o ktorym wspomnialam (jak mi wpadnie w rece nastepnym razem to dam Wam znac jak sie nazywa) napisaly wlasciwie to samo.

Szczerze powiem, ze sama jestem zmeczona ciagla ... nie wiem jak to nazwac, agitacja? [EDIT: slowo ktorego szukalam to nie 'agitacja', ale 'prozelityzm'] I to nie tylko ze strony aktorow. Ogladalam ostatnio na youtube sporo filmow o obcinaniu wlosow - amatorskie filmiki typu dziewczyna z dlugimi wlosami idzie do fryzjera, bach! make over, wychodzi z pixie cut etc. I zauwazylam, ze przy kazdym filmiku jest ta sama dyskusja: czy oddala wlosy dla ofiar nowotworow? I te laski, ktore kreca te filmiki i laduja je na youtube, zawsze musza podkreslic ze tak, owszem, they donated the hair, i pokazac do kamery worek z logo organizacji i obcieta kitka w srodku.

I to jest pokazane jako OBOWIAZEK: nie jako mily gest, nie jako dobry przyklad, ale absolutny obowiazek. Nie ma, ze ktos chce zabrac kitke do domu, nie ma, ze chce ja wyrzucic do smieci, nie ma, ze chce ja spalic w ogrodku w rytuale magicznym spiewajac do ksiezyca. Musisz koniecznie oddac dla biednych, inaczej youtubowcy Cie zagryza. I to mi zgrzyta - z jednej strony protestujemy, ze nasza macica to nasza sprawa, z drugiej nakladamy presje moralna na osobe, ktora chce zatrzymac swoje wlosy po obcieciu, albo byc pochowana z wlasnymi nerkami. Wiem, ze youtube nie jest reprezentatywny, ale zetknelam sie ostatnio z tego typu moralizatorskimi zapedami niestety.

Mam nadzieje, ze wytlumaczylam logicznie link miedzy tymi tematami. Tymczasem, nie kazdy temat to pole do walki o sprawiedliwosc spoleczna, i nie kazda okazja musi byc wykorzystana do politycznych celow, chocby i najszlachetniejszych. Jesli jest pogrzeb, to chcialabym, zeby ksiadz mowil o zmarlej osobie, a nie o aborcji, uchodzcach, rozwodach, masakrze w Rwandzie czy rzadach PiSu. Tak samo, kino to eskapizm, a nie tuba propagandowa rzadu Korei Polnocnej, i faktycznie tego typu polityczne wstawki sa meczace.

Co o tym sadzicie? Nie mam nic przeciwko samym akcjom oczywiscie, ale zgadzam sie z pogladem, ze na wszystko jest czas i miejsce. Ale rozumiem, ze mozna miec inne zdanie - pierwszym kontr-argumentem byloby oczywiscie to, ze aktorzy maja mozliwosc naglosnic publicznie cos, o czym widzowie nie wiedza. Inny argument to taki, ze show-biznes to czysta polityka. I tak dalej. Co Wy na to?

(tu jeden z komentarzy czytelnikow:

What a dreary, self righteous, tedious bunch these Hollywood people are. They get paid outrageous amounts of money to entertain us, and yet feel like they need to educate/indoctrinate the great unwashed masses to support their various causes. Just do what I pay you to do. I don't expect my dry cleaner to yammer on about the horrors of fracking. I pay him to clean my clothes. I expect my movie stars to do the same.

Jaka jest Wasza opinia?

(EDIT: nie dotykam tu tematu rasizmu i Jady Smith, odnosze sie jedynie do artykulu powyzej)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Wto 4:59, 01 Mar 2016, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 10:58, 01 Mar 2016    Temat postu:

To, że DiCarpio będzie kazania prawił to jest żadna nowość, bo jest mega zaangażowany we wszystkie wojny ekologiczne z korpo, walczy o wolność żabków i ptaszków w Amazonii i inne takie. I mean, c'mon, to jest typ który był na audiencji u Papieża by gadać o ochronie środowiska.

W ogóle troche mnie ten ból dupy dziwi, bo no offense, ale Oskary eee... nie są dla widzów. Tak jak tu napisali, to wielka gala całowania sobie nawzajem tyłków przez celebrytów i korporacje. Dość szczytne jest, że zwycięzcy chcieli przekazać coś ekstra dla publiczności, coś co by ich zmusiło do myślenia, choć mając na względzie tą konkretną imprezę większość powinna mieć na głowie opaski z napisem "hipokryta". Suma sumarum nie oglądam tego cyrku i ani mnie to ziębi ani grzeje :V a Daily Mail to taki polski Super Express.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mangusta dnia Wto 11:01, 01 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Archibalt we fraku



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2317
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:57, 01 Mar 2016    Temat postu:

mangusta napisał:

Tak jak tu napisali, to wielka gala całowania sobie nawzajem tyłków przez celebrytów i korporacje. Dość szczytne jest, że zwycięzcy chcieli przekazać coś ekstra dla publiczności, coś co by ich zmusiło do myślenia, choć mając na względzie tą konkretną imprezę większość powinna mieć na głowie opaski z napisem "hipokryta".


<3

Zasadniczo zgadzam się z Mangustą, pragnąc tylko dodać że jak ktoś JEST w coś zaangażowany (Angelina Jolie, Emma Watson, Mark Ruffalo, a z naszego podwórka to Żmijewski się tam plącze po Afryce chyba...) to mówi o tym dużo, często i na dedykowanych temu imprezach, przy różnych nagrodavh też często wplata temat w podziękowania, i to w ogóle mnie to nie razi. (pomijając fakt, że zazwyczaj mam to w odwłoku, ale załóżmy, że wyjątkowo nie mam - zdarza mi się Wink) Bo widać że ci ludzie tym żyją, to jest ich misja w życiu a oskary czy inne palmy są przy okazji i skoro można coś powiedzieć, to dlaczego by nie na ten właśnie temat...? Jak napisała Mangusta, większość z tych zaangażowanych społecznie gwiazd mówiłaby o tym nawet na audiencji u papieża.

Bawią mnie natomiast takie właśnie wstawki ni z stąd ni z owąd. Nagle! fashion tv, E! i inne dziwne twory telewizyjne interesują się co Meryl Streep sądzi o kryzysie paliwowym. Tylko szybciutko pani odpowiada, pani Meryl, bo 10 sekund tylko zanim będzie przechodził Jack Nicholson, a jego musimy zapytać o niepokoje na granicy z Meksykiem! Ludzie rozbijający się prywatnymi samolotami i jachtami, z willami za biliony dolarów wykorzystują swoje trzy minuty żeby pokazać, że oni też są Zaangażowani i Świadomi, nie tylko ta Angelina!

I to jest dopiero śmieszno-niesmaczne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Wto 12:58, 01 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 17:19, 01 Mar 2016    Temat postu:

A ja się odniosę do tego, ze filmy są wyłącznie do eskapizmu, bo wydaje mi się, ze dramaty i dokumenty są właśnie od poruszania Ważnych Kwestii Społecznych, i że jeśli ktoś robi film o takiej kwestii i taki film dostaje Oskara, to nie dziwiłabym się, że reżyser/główny aktor nawiązuje do treści i sedna takiego filmu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:26, 01 Mar 2016    Temat postu:

Super Express to malo powiedziane, DM to straszny tabloid z dosc podejrzana agenda polityczna - stad moje zaskoczenie, ze w tej sprawie akurat sie z nimi zgadzam.

No wlasnie, co Meryl Streep moze wiedziec o kryzysie paliwowym? Tak samo - finanse czy nie - co Angelina robi w UN np.? Dlaczego aktorom daje sie platforme - a nawet wymaga sie od nich - zaangazowania politycznego? Nic dziwnego, ze pozniej przewraca sie im w glowach i wydaje im sie, ze maja misje i prawo - ba, obowiazek! - prawienia kazan. Leonardo DiCaprio nie skonczyl nawet szkoly sredniej, dopiero po latach dorobil jakis certyfikat; zadna audiencja u papieza tego nie zmieni.

Emma Watson za to wyjatkowo dziala mi na nerwy ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 17:44, 01 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Tak samo - finanse czy nie - co Angelina robi w UN np.?
Celebryci są bardzo ważną częścią kampanii społecznych UN bo tylko dzięki nim mają one tak szeroki wydźwięk.

Cytat:
Leonardo DiCaprio nie skonczyl nawet szkoly sredniej, dopiero po latach dorobil jakis certyfikat;
a co to ma wspólnego z tematem?

Cytat:
Nic dziwnego, ze pozniej przewraca sie im w glowach i wydaje im sie, ze maja misje i prawo - ba, obowiazek! - prawienia kazan.
A eee... że tak się dziwnie zapytam, co ci te kazania przeszkadzają? Wiesz no może tutaj mamy na forum dość wysoki level inteligencji ale no przeciętny człowiek jest zasadniczo głupi (szczególnie w Ameryce) i takie kazania mogą dla nich być objawieniem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bez zarzutu
Trochę dziecko, trochę sarna



Dołączył: 21 Mar 2010
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:52, 01 Mar 2016    Temat postu:

Ej, ale naprawdę wkurza was to, że ktoś najważniejsze może pięć minut swojego życia (dobra- kariery) poświęca jakiejś ważnej sprawie? Jakby mi mieli dać w tej chwili nagrodę, to też bym skróciła podziękowania mamie do minimum, a napomknęła o altmedzie i szczepionkach, chociaż może nie jest to najbliższy temat mojemu sercu. To jest jednak impreza oglądana i komentowana, dlaczego by nie powiedzieć o czymś ważnym?


To, że ktoś nie skończył średniej szkoły niekoniecznie znaczy o jego niewiedzy- przecież od iluś lat nie musi zarabiać na życie na przysłowiowej kasie 7-16, do domu marsz. Ma sporo czasu, obraca się również wśród ciekawych ludzi, ma szansę wyciągnąć sporo informacji.
No i naprawdę nie wiemy co ci ludzie z jachtami i bilionami robią dla świata- może anonimowo płyną co miesiąc duże sumy na różne cele?
Nie wiem czy dobrze się wyrażam, ale dyskutujemy tutaj o różnych tematach- polityka, gospodarka, sprawy społeczne- i jakoś rzadko ktoś wyskakuje z tekstem, że może mamy nieodpowiednie wykształcenie do takich rozmów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 18:33, 01 Mar 2016    Temat postu:

Ale czy to. że Leo skonczyl tylko szkole srednia musi byc rownoznaczne z tym, ze przez ostatnich trzydziesci lat zatrzymal sie na amerykanskim ekwiwalencie Naszej Szkapy? Co mu szkodziło spędzić czas poza planem filmowym za zapoznawaniu się z li8teraturą i filmografią dotyczącą ochrony środowiska? Oczywiście nie wiem, czy to zrobił, ale nie oceniałabym wiedzy człowieka wyłącznie na podstawie papierków. Sama mam przyjaciółkę, która zakończyła edukację na szkole średniej, pracuje w hotelu, ale filmoznastwo ma w malym paluszku, bo akurat takie ma hobby i niejednego krytyka umialaby zagiąć szczególikami z wiedzy filmowej. Z innej beczki Manon może ci podać garść przykładów ludzi, którzy nie kończyli sprofilowanych szkół, a zostali uznanymi malarzami. Papierek nie musi niczego przesądzać, a ludzie, którzy nie poszli na studia to niekoniecznie od razu głupole, co nie potrafią dodać dwa do dwóch.

Czemu Emma Watson cie denerwuje?

Ja z kolei przeczytałam zwierzową relację z oskarów, w której pisze ona, że jak na Oskary padaly bardzo ostre komentarze i poczulam wyraznie, jaka jestem zblazowana po tym całym kotle, który się przetoczył przez ostatni rok przez polski internet, bo dla mnie to były raczej bardzo delikatne napomknienia.

Aktorzy mają popularnosc i wykorzystują ją do naglasniania pewnych spraw - i bardzo dobrze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kazik
Grzechotnik w klepsydrze cierpliwości



Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1983
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 46 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:39, 01 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
A ja się odniosę do tego, ze filmy są wyłącznie do eskapizmu, bo wydaje mi się, ze dramaty i dokumenty są właśnie od poruszania Ważnych Kwestii Społecznych, i że jeśli ktoś robi film o takiej kwestii i taki film dostaje Oskara, to nie dziwiłabym się, że reżyser/główny aktor nawiązuje do treści i sedna takiego filmu.

O tym samym pomyślałam, czytając po tym wątku artykuł o "Spotlight". Nie wyobrażam sobie, żeby przy odbieraniu statuetki nie nawiązać do przekazu filmu, tylko trajkotać listę podziękowań.

Cytat:
Jakby mi mieli dać w tej chwili nagrodę, to też bym skróciła podziękowania mamie do minimum, a napomknęła o altmedzie i szczepionkach, chociaż może nie jest to najbliższy temat mojemu sercu.

Przynajmniej różnorodność jakaś, bo ile można słuchać, że to najpiękniejsza chwila w moim życiu i że się dziękuje wszystkimi członkom akademii, a zwłaszcza mamusi Razz Nie mówię, że na Oscarach pytania o sukienki/garnitury mają się zmienić w konferencję naukową z gwiazdami w roli głównej, pytania o ulubionego filozofa i poglądy na rozwój neuropsychologii, ale nie widzę nic w tym złego, że ktoś wykorzystuje kamery do rozpropagowania danej sprawy - czy to DiCaprio, czy [link widoczny dla zalogowanych].

Zwłaszcza ostatnimi czasy, gdy co drugi artykuł o Oscarach to pytanie o to, czy impreza wreszcie skona, czy organizatorzy się obudzą i zauważą, że w półświatku filmowym istnieją też niebiali, niemężczyźni, niehetero i ludzie hen, spoza Ameryki, gdzie na mapach są jeszcze białe plamy i węże morskie. Oscary coraz mniej kojarzą się z paradą strojów od projektantów, a coraz bardziej z problemami społecznymi, którymi przemysł filmowy jest przeżarty.

Myślę, że problem leży nie tyle w gwiazdach, co w ludziach ich słuchających. To już ogólny problem, że nie umiemy w wiarygodność źródeł, że ich nie sprawdzamy i wolimy uwierzyć w kwestii autyzmogennych szczepionek Jenny McCarthy niż jakimś tam doktorom przekupionym przez Big Pharmę. Owszem, problemy nagłaśniane przez aktorów - jak najbardziej, ale właśnie jako wstęp do dyskusji, zainteresowanie mas, skłonienie do zainteresowania się problemem, a nie traktowanie twitta piosenkarki w danym temacie jako słowa objawionego, ważniejszego od tego, co mają do powiedzenia specjaliści.

Z wyrazami szacunku
Kazik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 19:12, 01 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Ja z kolei przeczytałam zwierzową relację z oskarów, w której pisze ona, że jak na Oskary padaly bardzo ostre komentarze i poczulam wyraznie, jaka jestem zblazowana po tym całym kotle, który się przetoczył przez ostatni rok przez polski internet, bo dla mnie to były raczej bardzo delikatne napomknienia.
Trzeba też brać pod uwagę, że w USA polityczna poprawność w telewizji podciągnięta jest pod zupełne ekstremum, dlatego też to co dla nas nie jest niczym nadzwyczajnym tam może być niezłym szokiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:15, 01 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Leonardo DiCaprio nie skonczyl nawet szkoly sredniej, dopiero po latach dorobil jakis certyfikat;
a co to ma wspólnego z tematem?

To, ze DiCaprio nie ma kwalifikacji do tego, zeby wypowiadac sie na tematy naukowe.
Akurat wybral sobie global warming, wiec to pozytywne - ale gdyby to byla agenda antyszczepionkowa? Albo homeopatia? Albo walka z Big Pharma i lewatywy z kawy zamiast chemii? Ten kij ma dwa konce niestety. Rownie dobrze zamiast diCaprio moglby Oskara odbierac Jim Carrey, i powiedziec - uzywajac swojego autorytetu gwiazdy - 'nie szczepcie dzieci, szczepionki powoduja autyzm!' albo 'walczmy z islamizacja, glosujcie na Trumpa!'. Dlaczego ludzie mieliby wierzyc diCaprio, a komu innemu nie? Widzisz, gdzie lezy problem w pozwoleniu wystepowania ludziom bez odpowiedniego przygotowania w roli autorytetow moralnych?

.[/quote] A eee... że tak się dziwnie zapytam, co ci te kazania przeszkadzają? Wiesz no może tutaj mamy na forum dość wysoki level inteligencji ale no przeciętny człowiek jest zasadniczo głupi (szczególnie w Ameryce) i takie kazania mogą dla nich być objawieniem.[/quote]

Jak wyzej. Masz gromade ludzi, ktorzy sie wypowiadaja na tematy, na ktorych sie nie znaja. Czasem idzie to w dobrym kierunku, ale czasem nie. Troche niebezpieczne dawac niewyklalifikowanym aktorom az taka platforme. Nie wyobrazam sobie, zebym ja np. wypowiadala sie publicznie na tego typu tematy, a jestem o wiele bardziej wyksztalcona; po prostu dlatego, ze sie na nich nie znam.

Ale nawet gdyby sie znali - czy to jest ich rola? Sa naukowcy, sa rozne organizacje, sa politycy. Inna rzecz - nawet jesli bylaby to w jakis sposob ich rola - czy akurat Oskary to dobra okazja? Ja sie np. angazowalam w kwestie uchodzcow - ale nie wyglosilabym referatu na ten temat na pogrzebie swojej babci np. Dokladnie tak samo wkurza mnie ksiadz wypowiadajacy sie na temat antykoncepcji np.

EDIT: jesli mowimy o kinie spolecznie zaangazowanym, to oczywiscie logiczne jest, ze nawiazuje sie do tematu. Ale przeszkadza mi upolitycznianie kazdej mozliwej okazji, jesli nie ma do tego rozsadnego uzasadnienia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Wto 19:27, 01 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Wto 19:54, 01 Mar 2016    Temat postu:

Ej tyniu, a my to na tym forum co robimy, jak nie wypowiadamy się na tematy co do których nie posiadamy kwalifikacji?

Nie wiem no jakąś pokrętną logiką tutaj operujesz. Znam doktorów habilitowanych, którzy byli zupełnymi kretynami, i ludzi po liceum którzy byli niesamowicie inteligentni. Papierek nie stanowi o twojej wiedzy, myślałam że na susie jest to raczej rzecz oczywista.

Leoś nie wziął sobie tematu ochrony środowiska z dupy. Od lat siedzi w tym środowisku (pamiętam jak mi przemykał jeszcze 5 lat temu jak musiałam opisywać jego Fiskera Karmę na portalu motoryzacyjnym, OH WAIT NIE MOGĘ SIĘ WYPOWIADAĆ W AUTACH BO NIE SKOŃCZYŁAM MECHANIKA, że też mi nikt nie powiedział :<).

Cytat:
Ale nawet gdyby sie znali - czy to jest ich rola? Sa naukowcy, sa rozne organizacje, sa politycy. Inna rzecz - nawet jesli bylaby to w jakis sposob ich rola - czy akurat Oskary to dobra okazja? Ja sie np. angazowalam w kwestie uchodzcow - ale nie wyglosilabym referatu na ten temat na pogrzebie swojej babci np. Dokladnie tak samo wkurza mnie ksiadz wypowiadajacy sie na temat antykoncepcji np.

A tobie decydować o tym jaka ich rola? Naukowcy nie będą mieli takiej publiki jak zwykły celebryta. Czy oskary to dobra okazja? Tak, bo zrzesza miliony ludzi na całym świecie i wbija im do głów że niektóre zachowania są nie do przyjęcia. I co ma pogrzeb albo kazanie w kościele do oskarów? Przecież to są imprezy zupełnie innej kategorii Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Wto 19:59, 01 Mar 2016    Temat postu:

Jim Carrey raczej powiedziałby kilka słów na temat walki z depresją, tak sądzę.

No i wlasciwie twoje przekonanie, ze DiCaprio się nie zna opierasz (w tej dyskusji i poki co) wylacznie na tym, ze nie ma odpowiedniego papierka. Czy jego wypowiedzi (ktorych nie sledze w ogole, dlatego pytam) byly glupie, bzdurne, oparte na niewlasciwych przeslankach, czy powiedzial cos nie tak, co wywoluje u ciebie niechec do jego slow/przekonan?

Tu raczej zgodze sie z Kazikiem, dobrze jest poruszyc wazny temat, gdy swiat patrzy (choc z drugiej strony nie wyobrazam sobie by tych parę slow o ratowaniu planety mialo nagle poruszyc korporacje albo chociaz piec losowych widzow na krzyz). Nie sadze, by przemowa Leo nagle zatrzymala czy zmienila swiat, mysle, ze juz wiekszy impact bedzie miec występ Gagi, ktory uderza w kulturę gwałtu (teledysk do piosenki obrazuje epidemię gwałtów na campusach). I w nosie mam, ze Gaga nie ma dyplomu z socjologii czy seksuologii, bo uwazam, ze kultura gwaltu to cos, o czym powinno sie mowic glosno, wyraznie i potepiajaco niezaleznie od tego, ile sie ma papierkow.

Ryzyko, ze aktorzy palną głupotę zawsze jest, ale takie samo jest ryzyko, ze to naukowcy coś naknocą, mimo że niby powinno się znać na swojej działce. Jestem pewna, ze sama mozesz wysypac z rekawa nazwiska naukowcow-idiotow, ktorzy wrecz szkodza swojej branzy. Ale to temat na inna, dluga rozmowe Smile

Czy to jest ich rola? Chcac nie chcac, aktorzy sa popularni. Rozpoznawalni i oplacani byc moze niewspolmiernie do wkladanego wysilku. Czesc z nich ma poczucie pewnej niesprawiedliwosci (robie to co kocham, wyglupiam sie przed kamera, a dostaje za to miliardy) i chca cos z tego oddac spoleczenstwu tak, jak to czują najlepiej - i ja to rozumiem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Wto 20:01, 01 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17120
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:21, 01 Mar 2016    Temat postu:

Myślę, że tu trzeba odróżnić dwie rzeczy: występowanie jako "nagłaśniacz" danej sprawy, a występowanie jako autorytet w tej sprawie. Aktorzy ze względu na swą popularność doskonale nadają się do roli pierwszej, no sorry, zdecydowanie więcej osób usłyszy Emmę Watson niż panią profesor doktor habilitowaną Eulalię Iksińską, niechby i z najbardziej renomowanej uczelni na świecie. Niestety często sam rozgłos wystarcza, by nadać aktorowi rangę autorytetu, a temu, co mówi, rangę prawdy naukowej, a to już może być niebezpieczne. Natomiast kwestia specjalistycznego wykształcenia nie ma tu nic do rzeczy, bo amator-pasjonat może zdobyć wiedzę równą specjaliście, a człowiek z papierkiem ukończenia studiów - zapomnieć z nich niemal wszystko, jeśli droga zawodowa inaczej go pokierowała. Nie mówiąc już o tym, że jeśli ktoś od lat zajmuje się jakąś tematyką i działa aktywnie na rzecz choćby na przykład ochrony środowiska, jak Leo, to nie ma siły, żeby tej wiedzy nie zgromadził.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Melomanka
Bezo grudek



Dołączył: 12 Kwi 2010
Posty: 5824
Przeczytał: 54 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 22:19, 01 Mar 2016    Temat postu: Re: Aktorzy i agenda polityczna (Oskary)

Croyance napisał:
tu jeden z komentarzy czytelnikow:

What a dreary, self righteous, tedious bunch these Hollywood people are. They get paid outrageous amounts of money to entertain us, and yet feel like they need to educate/indoctrinate the great unwashed masses to support their various causes. Just do what I pay you to do. I don't expect my dry cleaner to yammer on about the horrors of fracking. I pay him to clean my clothes. I expect my movie stars to do the same.

Eee, rozumiem, że można sobie toczyć intelektualne dysputy o tym, na jakie tematy jest najlepszy czas i miejsce, czy celebryta jest autorytetem i czy poruszanie tematów społecznych na Oscarach nam się osobiście podoba czy nie, ale powyższe jest napisane tak, że na miejscu Leo odpowiedziałabym "Fuck off" Razz To jego nagroda i jego sprawa, o czym chce mówić w podziękowaniu. Może mi się jego mowa nie podobać (choć akurat mnie podobała się bardzo), mogę się z nią nie zgadzać, mogę mieć ją gdzieś, ale nie mogę aktorowi dyktować, co wolno mu we własnym imieniu powiedzieć, bo niby jako widz płacę i wymagam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rufus
Książę Ryszard na Białym Fortepianie



Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 5278
Przeczytał: 60 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:22, 02 Mar 2016    Temat postu:

Nie będę się rozpisywać na poruszone już tematy, ale nurtuje mnie jedno:
Czy aby leciutko nie przeceniamy roli tych podniosłych przemów? Czy nie są one jednak traktowane przez większość dość pobłażliwie, jak np. występy kandydatek na miss, co każda jedna marzy o pokoju na świecie, nakarmieniu wszystkich głodnych dzieci i ratowaniu małych kotków?
Zdecydowanie nie podoba mi się podejście "jesteś za głupi/a, siedź cicho, nie odzywaj się i ładnie wyglądaj". Trudno się spierać z tym, że polityka i z lodówki wyskakuje i szczerze można jej mieć dość, ale okazja taka jak masowa impreza oglądana przez miliony nie trafia się codziennie.
All in all, jeśli ktoś jest na tyle ogarnięty, że w ogóle do niego dotrze, co mówca wygłosił, jest spora szansa, że sobie przedstawione rewelacje zweryfikuje. A już na pewno nie będzie z nikim dyskutował, powołując się na oskarową przemowę (a nawet gdyby, kto go weźmie na poważnie z takim argumentem). Gryząc temat z drugiej strony, naukowcom też ludzie nie wierzą. I co zrobisz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:54, 03 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
[quote="gayaruthiel"]Jim Carrey raczej powiedziałby kilka słów na temat walki z depresją, tak sądzę
.

Jim Carrey faktycznie moglby powiedziec cos o depresji - ale PO CO?
W tym wlasnie IMO clou - po co? Czy naprawde przy kazdej mozliwej okazji trzeba miec jakas agende, chocby i najsluszniejsza? Dla mnie to jest jednak przekraczanie pewnych granic, rownie irytujace jak Kosciol, ktory miesza sie w wybory zamiasta zajac spirytualiami.

Cytat:
'No i wlasciwie twoje przekonanie, ze DiCaprio się nie zna opierasz (w tej dyskusji i poki co) wylacznie na tym, ze nie ma odpowiedniego papierka.
'

Nawet, zalozmy, przyjmijmy, ze sie zna - ale IMO co z tego? Czy jesli Ty sie na czyms znasz, to bedziesz o tym mowic przy kazdej okazji? Dajmy na to, kolezanka Cie poprosi, zebys wyglosila mowe na jej slubie, a Ty na to ciach wyklad naukowy z Twojej dziedziny Wink Tylko ze Ty bys pewnie nie moralizowala jak diCaprio.

Cytat:
'wiekszy impact bedzie miec występ Gagi, ktory uderza w kulturę gwałtu (teledysk do piosenki obrazuje epidemię gwałtów na campusach). I w nosie mam, ze Gaga nie ma dyplomu z socjologii czy seksuologii, bo uwazam, ze kultura gwaltu to cos, o czym powinno sie mowic glosno, wyraznie i potepiajaco niezaleznie od tego, ile sie ma papierkow.'


A mnie to jednak irytuje osobiscie, ze nawet sztuka musi byc taka upolityczniona. Jak pisalam wczesniej, czy wszystko musi byc polem walki o sprawiedliwosc spoleczna, czy nie mozna juz nawet obejrzec filmu o zmianie fryzury bez dobrych rad i pouczen moralnych? Jasne, ze dobrze pokazany temat w kulturze popularnej moze wiele zrobic, ale czy czy to znaczy ze kazda piosenka ma miec misje? To troche tak jak z MM, ktora nagle poczula, ze jest Homerem Jezyc, i bedzie teraz kazac do maluczkich.

Widze, ze wiekszosc osob nie podziela mojego punktu widzenia, ale nie zalezy mi na tym, zeby nikogo przekonywac Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Czw 14:57, 03 Mar 2016, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lizard
Archibalt we fraku



Dołączył: 27 Lip 2014
Posty: 2317
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 51 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:32, 03 Mar 2016    Temat postu:

No ale przecież film możesz obejrzeć. Jeśli jest "z przekazem" to jest, ale jak na ekranie widać głównie pościgi i wybuchy to zazwyczaj nikt tam nie pcha depresji, powodzi, i wspomnienia o poległych. Dla każdego coś miłego. Nie chcę żeby mi wpychano moralitety i frazesy o cierpieniu, to idę na "Niezniszczalnych 3" a nie na "Amerykańskiego Snajpera". Chcę obejrzeć niepoważny film o superbohaterze? "Deadpool". Poważny? No problemo, "Mroczny Rycerz" czeka. I dalej tą logiką.

Pisząc o irytujących ich agitkach polityczno-społecznych artystówi posługując się argumentem "płacę, to wymagam" ludzie zapominają o jednej, bardzo ważnej rzeczy. To nie aktor/piosenkarz/reżyser itd. sam w sobie jest "produktem" za który płaci odbiorca. Produktem jest dzieło - film, piosenka... Płacąc za bilet do kina nie kupujemy sobie (wbrew, jak przypuszczam, dzikim fantazjom wielu) Angeliny Jolie czy Henry'ego Cavilla. Kupujemy prawo do obejrzenia filmu z ich udziałem. Którego są tylko jakąśtam częścią składową. Ich gra/interpretacja/whatever może nas rozczarować, ale z momentem zobaczenia ich poza dziełem, które nabyliśmy, tracimy prawo do kłapania dziobem na temat ich zachowania używając argumentu "bo ja płacę!" ponieważ za ich czasu poza ekranem nie możemy kupić. Bo to są, (znów wbrew niektórym fantazjom) żywi, prywatni ludzie. I mają prawo mówić co chcą i gdzie chcą. Możemy ich za to znielubić, możemy ich wyśmiać, możemy ich pozwać, jeśli złamią prawo - ale narzekanie, że "te aktory za dużo memlają zamiast się zająć graniem, za co im płacimy" jest bardzo głupie. Gdyby gale wręczania nagród były finansowane z "biletów" publiczności upoważnionej do ich oglądania, ten argument może i miałby jakiś sens, a tak sorry, ale jest inwalidą.

EDIT: A poza tym sztuka jest upolityczniona od zawsze. Rzymscy cesarzowie płacili architektom za projektowanie przeróżnych term, pałaców i świątyń nie po to, żeby było pięknie, ale żeby każdy widział, jakimi byli zarąbiaszczymi władcami. Michał Anioł na wkurzającym go oficjelu papieskim zemścił się, domalowując mu ośle uszy na "Sądzie Ostatecznym". Charlie Chaplin nakręcił "Dyktatora" nie tylko jako komedie, ale przede wszystkim jako satyrę na Hitlera. No i cała praktycznie twórczość muzyczna lat 60. w Ameryce to jest jakaś wielka agitacja polityczna.

To nie jest nowy wynalazek, really.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Lizard dnia Czw 15:40, 03 Mar 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kura z biura
Szef Dowodzenia



Dołączył: 11 Lis 2009
Posty: 17120
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 91 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:13, 03 Mar 2016    Temat postu:

Poza tym takie traktowanie aktorów (niech tylko nas bawią, bo za to im płacimy, i boru broń, nie biorą się za poważniejsze tematy) jest strasznie protekcjonalne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Czw 17:23, 03 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Jim Carrey faktycznie moglby powiedziec cos o depresji - ale PO CO?


Bo na nia choruje i robi awarness. Depresji awarness zrobilo duzo dobrego, bo nie jest juz postrzegana ani jako fanaberia, ani jako "cos dla swirow". A osiagnieto to miedzy innymi za pomoca wynurzen celebrytow. Jesli Taki swietny facet jak Robin Williams choruje i nie boi sie o tym mowic, to Jacek Kowalski tez moze znalezc w sobie odwage i zmierzyc sie z choroba - zreszta co ja ci bede tlumaczyc, przeciez wiesz, jak to dziala.

Cytat:
A mnie to jednak irytuje osobiscie, ze nawet sztuka musi byc taka upolityczniona.

Ale, dude, to tak jakby nie jest nowosc Razz Sztuka od zawsze, od zarania, od jaskiniowcow i ich bawolkow byla upolityczniona. Wsadzanie twarzy wplywowych osob do freskow w renesansie, komentarze do rzeczywistosci czynione chocby przez Austen, cala literatura zangazowana (Bezdomna, he he he), rzezby w pejzazach, linkowane w innym temacie przez Manon, wszystko to albo odnosi sie do Waznych Spraw Spolecznych, albo komentuje scene polityczna, albo inne takie. Sztuka dla sztuki, czyli nie wiem, sliczne akwarelkowe kwiatki, to tylko czesc tego wielkiego dzialu, jakim jest sztuka ogolem. Sztuka generalnei jest czyms, co ma wzbudzac emocje, a przeciez codzienne zycie, problemy, zmagania, dostarczaja tych emocji w duzych ilosciach. Ale przeciez nie znaczy to, ze sztuka zaangazowana wypiera niezaangazowana calkowicie. Wlacz sobie radio zet i sluchaj do woli piosenki o kamieniu z napisam Love, kto ci broni Razz

A zreszta, widze teraz, ze Lizard napisala juz to, co nieudolnie probowalam przekazac.

Moze po prostu te oscary byly dla ciebie kropla przelewajaca czare i stad twoja irytacja? Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gayaruthiel dnia Czw 17:24, 03 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mangusta
Bezo grudek



Dołączył: 05 Mar 2010
Posty: 3814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Little Tokyo

PostWysłany: Sob 0:41, 05 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Dajmy na to, kolezanka Cie poprosi, zebys wyglosila mowe na jej slubie, a Ty na to ciach wyklad naukowy z Twojej dziedziny Wink
Nie widzisz różnicy w imprezie rodzinnej, konkretnie dedykowanej, od ogromnego międzynarodowego show? No kurde dude weź co ty gadasz pomyśl troche.

gayaruthiel napisał:
Bo na nia choruje i robi awarness. Depresji awarness zrobilo duzo dobrego, bo nie jest juz postrzegana ani jako fanaberia, ani jako "cos dla swirow". A osiagnieto to miedzy innymi za pomoca wynurzen celebrytow. Jesli Taki swietny facet jak Robin Williams choruje i nie boi sie o tym mowic, to Jacek Kowalski tez moze znalezc w sobie odwage i zmierzyc sie z choroba - zreszta co ja ci bede tlumaczyc, przeciez wiesz, jak to dziala.
Ponadto kontrast jaki wywołuje choroba Carreya i jego zawód świetnie zapada w pamięć. Dobrze chyba Oatmeal powiedział że najszczerzej uśmiechnięci ludzie często najgłośniej krzyczą w środku. A Gaya, nie chcę tutaj wytykać, ale Robin Williams to jednak nie jest (nie BYŁ) dobry przykład depresji...

Anyhoo, zrzędzenie. Chcą ludki coś dobrego zrobić, a nie świecić ogromną dupą jak Kim Kardashian to się i tak ludziom nie podoba. Jakby nic nie robili to też by było niedobrze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mal
Zmechacona dżdżownica



Dołączył: 01 Lut 2015
Posty: 3215
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 52 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 7:51, 05 Mar 2016    Temat postu:

Croyance, ja tu widzę dwa wątki - po pierwsze to, że aktorzy wypowiadają się na tematy społeczne podczas konkretnej imprezy (Oscarów), po drugie to, że wypowiadają się na tematy społeczne w ogóle. I o ile z tym pierwszym mogę dyskutować, o tyle twierdzenie, że aktorzy mają siedzieć cicho i ładnie wyglądać wydaje mi się cokolwiek absurdalne. Tym bardziej, że sama parę lat temu pisałaś coś takiego (przysięgam, że nikogo nie stalkuje, po prostu lubię czasem wchodzić w historię pochwał innych użytkowników Razz).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:31, 07 Mar 2016    Temat postu:

[quote="gayaruthiel"]
Cytat:
Jim Carrey faktycznie moglby powiedziec cos o depresji - ale PO CO?


Cytat:
Bo na nia choruje i robi awarness.


I mnie to wlasnie razi, jesli jest przesadne. Taki oto post dzisiaj przeczytalam np.:
[link widoczny dla zalogowanych]

i to jest dla mnie wlasnie clou tego, o czym pisze. IMO nie od tego jest sztuka i - jak mowilam - nie wszystko musi miec misje spolecznej sprawiedliwosci. Czasem pokazuje sie po prostu czyjas historie, nie zawsze musi byc do tego awareness takie czy inne.

Nie mowie, ze awareness nie jest istotne - jest istotne, i ma swoje miejsce - ale czesto to jest na sile doczepiane. Pamietam jak w zeszlym roku Sienna Miller oberwala w mediach za to, ze w wywiadzie ktory ktos z nia zrobil w pazdzierniku nie miala przypietego maka. W Anglii w tej chwili jest taka paranoja, ze wszyscy musza nosic poppies juz z miesiac przed Remembrance Sunday (ktora jest w listopadzie), inaczej media na nich wsiadaja - o czym Amerykanka Miller mogla nie wiedziec. I tak z milego symbolu pelnego szacunku zrobilo sie narzedzie bullyingu doslownie, i wszyscy w mediach w panice przypinaja te poppies, zeby nie oberwac. To nie jest ok, i po prostu obniza wartosc symbolu.

Mam wrazenie, ze z tymi 'social causes' jest nieco podobnie - jesli wszedzie musi byc jakis, jesli nie moze sie odbyc zadna ceremonia bez 'awareness', to autentyczne wartosciowe akcje gina gdzies w tle. Poza tym przypomina mi to lancuszki na FB typu 'zobaczymy ile osob to poszeruje - szeruj, jesli jestes za zwalczaniem bullyingu'. Poza dowartosciowaniem ego nic z takich akcji nie wynika. Nie wiem, moze to ta sztucznosc wkurza mnie bardziej niz same akcje.

Ktos tu (nie moge teraz podczas odpisywania wrocic do postu, wiec przepraszam za to, ze nie pamietam nicka - znalazl posta w ktorych chwalilam akcje dzieki ktorej dowiedzialam sie o swojej chorobie. To absolutnie prawda. Ale widzialam tez akcje (z ta sama choroba) ktore mnie dobily - jedna to wywiad z aktorka, ktora ma te chorobe, i ktora stowarzyszenie tej choroby zaatakowalo przez wszystkie media za to, ze nie jest dostatecznie chora i ze robi zly awareness Razz Aktorka mianowicie powiedziala, ze nauczyla sie zyc z choroba, nie przeszkadza jej, i ze skupia sie na pozytywnych rzeczach i generalnie woli rozmawiac o swojej profesji.

Tak mnie to wkurzylo, ze wypisalam sie z tego stowarzyszenia - generalnie ich agenda mi nie odpowiadala, bo byl to ciagly konkurs komu jest gorzej, atakowanie ludzi, ktorzy nie chcieli miec victim mentality, i rozne medialne ataki na osoby takie jak w/w aktorka, ktora nie ma przeciez OBOWIAZKU robienia zadnego awareness tylko dlatego, ze jest akurat na cos chora. Jesli chce - to super, moze to byc pomocne, i mnie osobiscie akurat np. pomoglo. Ale jesli nie chce, to ma do tego prawo, i kij innym do tego. Ale jest presja, i jest ona dosc agresywna.

A co do aktorow to faktycznie wolalabym, zeby nie prawili moralistycznych kazan i mysle tez, ze takie oczekiwanie wobec nich w ogole (pomijajac wszystko inne) nie jest fair. Zbyt czesto jest to tez niestety czysty zabieg PR pt. 'sfotografujmy sie z sierotami', z ktorego, jak mowie, nic nie wynika poza tym, ze aktor taki czy inny pokazal sie w dobrym swietle.

(Edit: Ogladalam ostatnio film 'Still Alice'. Czy porusza wazny problem? Jak najbardziej. Czy jest informacyjny w kwestii Alzheimera? Oczywiscie. Czy robi 'awareness'? Tak, i to w bardzo skuteczny i poruszajacy sposob. generalnie wszystko super (a i film bardzo dobry). ALE. Mimo wszystko, to jest film, sztuka, ktora opowiada konkretna historie konkretnej osoby w konkretnym kontekscie, i indywidualny dramat - a nie broszurka stowarzyszenia walki z Alzheimerem. I jesli opowiada te historie w taki sposob, ze ludzie zrozumieja te chorobe lepiej, to jest wspaniale. Ale nie mozna WYMAGAC ani od rezysera, ani tym bardziej od Moore, zeby nagle zaczeli byc odpowiedzialni za 'raising awareness' w jakis dodatkowy sposob. Sa artystami - zrobili swoje, tyle ile mogli, i zrobili to super. Jesli Moore mialaby ochote zrobic wiecej i np. zaproszono by ja na jakis konkres medyczny, to w sumie super, i chwala jej za to. Ale - my point is - to nie jest jej OBOWIAZEK, i po prostu nie nalezy do jej zakresu kompetencji - i nie powinno nalezec. Nie chcialabym, zeby ktos na nia naskakiwal tak samo jak na Miller z makiem jesli by uznala, ze nic wiecej w sprawie Alzheimera nie musi robic, bo dala z siebie wszystko juz w samym filmie. I mysle, ze taka presja na rezyserow i artystow po prostu obniza wartosc sztuki - presja, nie sama tematyka - i aspekt edykacyjny/pedagogiczny/polityczny po prostu zaczyna zaslaniac kwestie artystyczne. A te moga przeciez bronic sie same, i nawet byc 'glosniejsze' bez dodatkowych informacji)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Pon 21:06, 07 Mar 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gayaruthiel
Bezo grudek



Dołączył: 16 Mar 2010
Posty: 8535
Przeczytał: 67 tematów

Pomógł: 50 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Haugesund

PostWysłany: Pon 21:55, 07 Mar 2016    Temat postu:

Hm, mam wrazenie, ze nasza rozna ocena zjawiska wynika stad, ze jestesmy z roznych srodowisk. Tam, gdzie jestes ty, jest nacisk (sytuacji ze Sienną nie ogarniam, głupie to bardzo), tu gdzie jestem ja, ludzie robią to z własnej nieprzymuszonej chęci. I uważam, że jeśli to jest własna chęć to jest to spoko, ale jeśli przymus, to to się mija z celem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Manon
Mątwa Jęta Szałem



Dołączył: 23 Lis 2014
Posty: 557
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:06, 07 Mar 2016    Temat postu:

Myślę, że chyba zaczynam rozumieć punkt Croyance - w zeszłym roku zostałam zaproszona na taki ni plener ni rezydencję, gdzie miałam stworzyć kilka prac. Jako że lubię odnosić się do przestrzeni zastanej oraz bliskie mi są problemy nierówności społecznej i w trakcie pracy miałam okazję dużo rozmawiać z mieszkańcami o problemach ich trawiącym, jedną z prac którą zrobiłam odniosła się do poziomu bezrobocia w gminie. Jako, że słaba ze mnie malarka zrobiłam instalację m.in. z baloników - wiecie takie odniesienie - tutaj karnawał i drogie rozrywki artystyczne, artyści mają jacuzzi i czterogwiazdkowy hotel na koszt miasta, a na przeciwko niego kolejki do PUPu, niesamowicie wysokie bezrobocie i bieda. Przyjechały lokalne telewizje, porobiły wywiady ze mną, z kuratorem, potem zrobiłam jeszcze parę rzeczy i wróciłam do Poznania, gdzie już problem bezrobocia nie jest tak wysoki i na co dzień mnie nie zajmuje. I teraz gdyby ktoś w Poznaniu kazał mi się wypowiadać o bezrobociu albo na działać na rzecz bezrobotnych to byłabym nieco skonfundowana. Owszem, można mi zarzucić hipokryzję, ale na tym rezydencjo-plenerze problem był dla mnie widoczny i ważny do podkreślenia, w Poznaniu borykam się z innymi, ważniejszymi dla mnie działaniami społecznymi czy artystycznymi. I choć owszem, uważam, że bezrobocie trzeba minimalizować, to jednak swoją energię poświęcę na coś innego i wymaganie, żebym również zajmowała się bezrobociem w Poznaniu byłoby dla mnie męczące.

Tak samo jak zdziwiłabym się gdyby Dawida Marszewskiego zapraszano po pokazie pracy "Gość w dom, Bóg w dom" do telewizji jako speca od islamu czy rasizmu. Niech artysta wypowiada się głównie językiem sztuki. Choć, oczywiście, jeśli chce coś więcej mówić, bo to ważne dla niego, bo się w to zagłębia nie tylko na poziomie wypowiedzi artystycznej, ale już niemal sposobu życia, jak to robi chociażby Rafał Jakubowicz, który swoją sztukę wykorzystuje jako sposób walki z nierównościami społecznymi a przy tym jest znanym aktywistą, to niech mówi, ale nie oczekujmy, że to jest jego obowiązek. Dlatego też, podziwiam, że Leonardo postanowił wykorzystać swoje 5 minut na powiedzenie czegoś ważnego, ale krytykuję przy tym mechanizmy, które powoli sprawiają, że ludzie zaczynają się czuć przymuszeni do mówienia o ważnej sprawie w każdym możliwym momencie. Bo to się robi karykaturalne, jak stary żart, że każda kandydatka na miss musi marzyć o pokoju na świecie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Croyance
Megagwiazda w Bełchatowie



Dołączył: 12 Gru 2009
Posty: 897
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 2:23, 08 Mar 2016    Temat postu:

Cytat:
Dlatego też, podziwiam, że Leonardo postanowił wykorzystać swoje 5 minut na powiedzenie czegoś ważnego, ale krytykuję przy tym mechanizmy, które powoli sprawiają, że ludzie zaczynają się czuć przymuszeni do mówienia o ważnej sprawie w każdym możliwym momencie. Bo to się robi karykaturalne, jak stary żart, że każda kandydatka na miss musi marzyć o pokoju na świecie.


Wlasnie o cos takiego mi mniej wiecej chodzi. Tu macie Miller i poppy:
[link widoczny dla zalogowanych]

Miller - tym razem z makiem - tlumaczy sie z tego, dlaczego nie zalozyla maka i boi sie reakcji na kolejny nagrany juz program, w ktorym tez nie ma maka. Artykul wspomina, ze co roku jest ta sama dyskusja 'with high-profile names speaking out about why they choose not to wear one'. EDIT: Miller jest aktorka, i zapraszana byla w sprawie nowego filmu/roli etc. Nie jest angielskim politykiem. Nie jest dziennikarka. Nie rozmawiano z nia w Remembrance Sunday, ale wiele tygodni wczesniej. WTF?

Noszenie maka przypietego do zakietu jest milym gestem, znaczacym (sama nosilam swego czasu) - ale jesli ludzie musza sie tlumaczyc w mediach dlaczego tego nie robia i nosza go ze strachu przed publicznym linczem, to nie jest to juz mily gest, tylko cos jak z systemu totalitarnego.

Faktycznie wypowiadam sie z punktu widzenia mieszkania w Anglii, bo tutaj juz to czasem przekracza pewne granice - w Polsce jest akurat zupelnie inaczej. Kwintesencja jest dla mnie ten post o Amy (jakiegos przypadkowego internauty, wiec o niewielkim wplywie, ale bardzo jednak reprezentatywny). Z jednej strony jest publika, ktora wymaga od artystow jakichs deklaracji typu wsparcie dla alkoholikow (czego artysta robiacy film o Amy naprawde nie musi robic), z drugiej artystom zaczyna sie wydawac, ze maja misje, i wszystko zaczyna byc nieco przesadne. Ale mowie, to moja opinia, szanuje Wasze odmienne zdanie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Croyance dnia Wto 4:15, 08 Mar 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona Strona Główna -> Długi, mroczny podwieczorek dusz Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin